Mrówki

Ponieważ cały czas trwa przerwa technologiczna, zmienię temat na bardziej przyrodniczy. Mrówki. Inne żyjątka. Nagle uświadomiłem sobie, że mieszkając w domu będziemy mieć z nimi częściej do czynienia niż wegetując w betoniaku.

A to dlatego, że odkryłem na skraju fundamentu nowiutkie mrowisko. Jedno duże, albo kilka mniejszych. Na długości kilkunastu metrów te małe pracowite żyjątka zdążyły już wykopać z kilogram piachu spod mojej płyty podłogowej. Coś z tym trzeba zrobić. Nie boję się, że mi się od nich podłoga dnia jednego zapadnie. Obawiam się ich zbyt intensywnej obecności w kuchni, sypialni, salonie...

Kosząc trawę na działce w zeszłym roku namierzyłem kilka mrowisk. I bardzo dobrze, niech sobie ciotki żyją. Jednakowoż wygląda na to, że budowa domu stała się dla nich okazją do ekspansji. Skromne kopczyki rozłożone równomiernie na powierzchni działki zamieniły się w jakieś Linie Maginota. Jedno mrowisko w ciągu dwóch dni wykopało sobie korytarzo-autostradę długości 8,5m, od pryzmy ziemi, poprzez piach podkładowy pod kostkę magazynu, aż do płota. Nieźle, nie? Ale te akurat mi nie przeszkadzają. Obawiam się mrówek, które swoje mrowisko w trybie przyspieszonym zaczęły przenosić do mnie do domu. Rozumiem, w piaseczku dobrze się ryje, otwarta przestrzeń służy celom obronnym, w styopianie umieścimy w ciepełku królową - ale może warto by było najpierw zapytać o pozwolenie?

Przystępuję do poszukiwań skutecznych sposobów zniechęcania mrówek do migracji do domu. Czas najwyższy.


© Krzysztof Smirnow 2015