<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<feed xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom"><title>Aedificare necesse est - Z poziomu podłogi</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/" rel="alternate"></link><link href="https://aedificare.smirnow.eu/feeds/z-poziomu-podlogi.atom.xml" rel="self"></link><id>https://aedificare.smirnow.eu/</id><updated>2026-04-14T12:08:00+02:00</updated><subtitle>Utarczki daltonisty z materią i duchem</subtitle><entry><title>Nikt nie rządzi - polemika i komentarz</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2026/2026-04-14_nikt-nie-rzadzi-2026.html" rel="alternate"></link><published>2026-04-14T12:08:00+02:00</published><updated>2026-04-14T12:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2026-04-14:/blog/2026/2026-04-14_nikt-nie-rzadzi-2026.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Jest to gorący komentarz i polemika z Rafałem Kosikiem: &lt;a href="https://rafalkosik.substack.com/p/kto-rzadzi"&gt;https://rafalkosik.substack.com/p/kto-rzadzi&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;1. Absolutyzm&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;"&lt;em&gt;Jeżeli król okazywał się kiepskim władcą lub utracjuszem, nie bardzo było co z tym zrobić. A ściślej mówiąc, legalnie nie było co z tym zrobić.&lt;/em&gt;" &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak gdzieś do powyższego fragmentu nie mam uwag …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Jest to gorący komentarz i polemika z Rafałem Kosikiem: &lt;a href="https://rafalkosik.substack.com/p/kto-rzadzi"&gt;https://rafalkosik.substack.com/p/kto-rzadzi&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;1. Absolutyzm&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;"&lt;em&gt;Jeżeli król okazywał się kiepskim władcą lub utracjuszem, nie bardzo było co z tym zrobić. A ściślej mówiąc, legalnie nie było co z tym zrobić.&lt;/em&gt;" &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak gdzieś do powyższego fragmentu nie mam uwag i zgadzam się w całej rozciągłości. Ale tutaj zaczynają się wątpliwości:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;System monarchistyczny w dowolnej formie nigdy nie był totalnie absolutystyczny. Wydaje się, że najskrajniejszą formą tych rządów był carat (odpowiednich chanatu w społeczeństwie rolniczym) - i to mam na myśli np. władztwo Iwana Groźnego, a nie późniejszych miękiszonów Romanowych. Z jednej strony rzeczywiście mógł sobie poczynać - niemal - jak chciał. Ale z drugiej strony czynił to rękami opryczniny. Zatem o ile decydował w kwestii "co robić?", to już niewiele miał do powiedzenia w kwestii "jak to zrobić?". Inne caraty miały jeszcze mniej do powiedzenia w swoim kraju, choć car był samodzierżawny i jedyny, a cała ziemia należała do niego. Bowiem, gdy carowi "krysza pajechała" (ktoś pięknie to przetłumaczył na "dach eksplodował"), to nagle poślizgnął się osiem razy na schodach (do skutku), albo udusił sam poduszką itp. W polityce może to nie jest do końca legalna, ale jednak dopuszczalna forma wpływania na władzę. Zwracam uwagę, że zbyt wielu (tj. około 30%) carów zeszło śmiercią asystowaną, wspomaganą lub wymuszoną. Musiało to pozostałym dawać do myślenia. Za ich plecami stały ścierające się stronnictwa magnatów, które nie wahały się użyć siły. A każdy z tych bojarów stanowił odbicie cara w miniaturze: za jego plecami stały koterie klientów, które walczyły o władzę w ramach domeny. A każdy szef takiej koterii miał za plecami... I tak dalej, aż do poganianego knutem chłopa na zabłoconej wsi. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak w rzeczywistości wyglądał system władztwa absolutnego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W każdej monarchii funkcjonowała jakaś forma ciała doradczego, którego uprawnienia wyglądały różnie zależnie od państwa. Im monarchia bardziej jedynowładcza, tym silniejszy był dysonans między legalnymi uprawnieniami Dumy, a jej rzeczywistą władzą. Samodzierżawca nie mógł decydować o każdym moście, o każdej stanicy stepowej. Musiał się wyręczać pomocnikami, którzy lepiej lub gorzej zgadywali jego wolę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W monarchiach luźniejszych (aż po konstytucyjne, jak IRP czy Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii, Szkocji i Irlandii) można by dyskutować raczej, jak mało, a nie jak wiele uprawnień pozostawało przy władcy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poddani czy obywatele zawsze mieli jakąś drogę wpływania na władzę. W ostateczności mogli użyć siły przeciw sile. Dopóki walka polegała z grubsza na obrzucaniu się oraz waleniu ostrymi i ciężkimi przedmiotami, lud mógł przełamać gwardię swoją licznością. To dziś mamy wielki problem: technologia czyni dowolnie wielką masę ludzką całkiem bezradną. Tylko skrupuły władcy i oddanych mu gwardzistów chronią lud przed masową rzeźnią. Patrz: powstanie Ukraińców w 2014 roku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Symbolem władcy samodzierżawnego była czapka w lepszej jakości niż mieli poddani" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2026/czapki.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;2. Stabilność systemu&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;"&lt;em&gt;System jest stabilny, sam się naprawia, choć niestety w naturalny sposób koroduje pod wpływem populizmu. To oznacza, że lepsi specjaliści często są zastępowani przez gorszych, jeśli ci ładnej kłamią i więcej obiecują.&lt;/em&gt;"&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powyższa teza w zakresie "korozji pod wpływem populizmu" jest oszukańcza. Nie winię Rafała za to. To kłamstwo jest tak często powtarzane, że jest naprawdę bardzo trudne do odróżnienia od faktów. Umiejętność kłamania i obiecywania jest kluczową umiejętnością w systemach wyborczych jak republika czy demokracja. Mówię to z żalem, ale tak po prostu jest. I nieprawdą jest, że ci, którzy oskarżają swoich przeciwników o populizm (czyli dobre kłamanie i złe zarządzanie), są od tego wolni. Wręcz przeciwnie - takie oskarżenie to dokładnie taki sam populizm. Po prostu słowo "populizm" zostało ogłoszone pojęciem pejoratywnym. Co również jest oszukaństwem, jak wiele innych rzeczy. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;System (dla uproszczenia) demokratyczny opiera się o szermowanie słowami - zamiast szablami! Ale to nieprawda, że obowiązują w nim jakieś inne jeszcze reguły. Wystarczy poczytać historię. Mamy dość dobrze udokumentowany rozkład systemu Republiki Rzymskiej. Nie obietnice bez pokrycia doprowadziły do powstania pryncypatu. To przemiany gospodarcze będące reakcją na ewolucję przyrody (tak, między innymi stopniowe ochłodzenie klimatu). Postęp techniczno-gospodarczy wydłużył szlaki handlowe i sprowadził do Europy nowe zarazy. Kumulacja kapitału (zapoczątkowana paniką wojen punickich) doprowadziła do powstania klasy magnatów o potędze trudnej do wyobrażenia - co nam to przypomina?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obietnice i piękne słówka były tylko ozdobnikiem tej całej historii.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;3. TKM&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;"&lt;em&gt;Po pierwsze wynika to z nepotyzmu, z tej quasi-oligarchicznej tradycji stawiającej dobro cioci i szwagra ponad wspólnym dobrem kraju. Po drugie jest to forma zapłaty dla zaplecza, dla struktur partyjnych, które umożliwiły zwycięstwo w wyborach.&lt;/em&gt;"&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dodajmy jeszcze fakt, że powyższy mechanizm nie miałby miejsca, gdyby liczne stanowiska urzędnicze nie były atrakcyjne gospodarczo (pensja może nie najwyższa, ale dobre benefity i stabilność zatrudnienia) - a muszą być, aby przyciągnąć ekspertów. Zatem mamy tu kwadraturę koła. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kraje, w których służba cywilna stała się w dużej mierze odporna na przemiany polityczne, pozwoliły na ochronę stanowisk urzędniczych oraz ich faktyczne dziedziczenie - zatem właśnie doprowadziły do powstania klasy urzędniczej! A to w pewnej mierze przekreśla "eksperckość" - na szczęście, aby być dobrym urzędnikiem, nie zawsze trzeba być lotnym umysłowo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Osobista uwaga: nie cierpię, gdy ktoś używa pojęcia "klasa" na oddanie grupy branżowej. Klasa polityczna na przykład. Klasa urzędnicza. To sugeruje, że mamy już "zamrożony" system dziedziczenia zawodu polityka czy urzędnika. Tak (jeszcze) w Polsce nie jest. Ciągle niezależny ekspert może się dostać do kręgu. Zwykle na stanowisko "woła roboczego", od którego tak naprawdę wszystko zależy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Polityczne przepychanki, posunięte czasem do przemocy, nazywa się w demokracji debatą" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2026/debata.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;4. Kto rządzi?&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;"&lt;em&gt;Naród, który wybiera przedstawicieli, przedstawiciele, czy wspierająca przedstawicieli machina urzędnicza złożona z dziesiątek tysięcy ekspertów?&lt;/em&gt;"&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dodajmy jeszcze dziś bardzo aktualną warstwę magnatów - dla Rosji i Ukrainy nazywanych wprost oligarchami. W krajach demokratycznych solidarnie udajemy, że ich nie ma. Ale oni są. Muski, Zuckerbergi, Ellisony, Bezosy, Buffetty, Huangi, Briny (w Polsce Sołowowy, Biernackie, Staraki, Kulczyki, Solorze itd.) plus trudna do ogarnięcia grupa milionerów żyjących ze spekulacji pieniądzem - czasem widowiskowo, a innym razem zakulisowo wpływają na decyzje rządów, lub zaledwie kierunek ewolucji systemu władzy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pod nimi mamy dziś władzę wykonawczą - co w jawny sposób przeczy zaprojektowanemu systemowi. W Polsce widać to bardzo jaskrawo: już nikt nie robi wielkich oczu, gdy publicznie ministrowie mówią o tym, że piszą ustawy. Czyli tworzą sami dla siebie akty prawne regulujące ich kompetencje i sposób działania! A Sejm ma to tylko przyklepać. Czyli faktycznie władza ustawodawcza została już dawno zepchnięta do narożnika - i mało kogo to obeszło. W każdym razie nie dziennikarzy, którzy od lat zamiast skupić się na relacjonowaniu i analizie, angażują się emocjonalnie w różne sprawy. W problem rozkładu trójpodziału władzy jakoś się nie zaangażowali.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do opisanego schematu władcy i obsługującej go doskonale wymienialnej machiny to wszędzie na świecie jeszcze bardzo daleko.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Pałac jednego z pomniejszych magnatów przemysłowych XIXw. - Ballestremów w Pławniowcach" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2026/palac.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;5. Odpowiedzialność&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;"&lt;em&gt;I wreszcie zniknie potrzeba podejmowania jakichkolwiek decyzji przez prezydentów, ministrów lub senatorów.&lt;/em&gt;"&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Długo jeszcze nie zniknie. Nawet jeżeli leniwi urzędnicy (trybiki w machinie) zaczną polegać w całości na sugestiach SI, to ktoś te decyzje będzie musiał podbijać pieczątką - czyli brać za nie jaką taką odpowiedzialność. Proces decyzyjny zatem będzie biegł dwutorowo: dopóki się coś nie zawali, SI będzie miała swobodę działania. Przy każdej ryfie (rafie?) zaczną się zbierać stadami różne komisje dochodzeniowe szukające kozła ofiarnego. Z czegoś tę politykę trzeba kuć. A że się coś rypnie, to możemy mieć 100% pewności. Tylko maszyny proste działają niezawodnie.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;6. Konkluzja&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;"&lt;em&gt;Nikt nie będzie potrafił prześledzić, gdzie zaczęła się rodzić konkretna decyzja, w którym rejonie machiny została wzmocniona ani w jaki sposób ukonstytuowała się w jasną instrukcję, która musi zostać przekuta w rzeczywistość.&lt;/em&gt;"&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W pewnym sensie zawsze tak było. Czy decyzje, które podejmował jedynowładca, opierały się o racjonalną analizę otwarcie dostępnych danych? Po trzykroć nie. Dane pochodziły głównie z widzimisię jego przydupasów, a decyzjami rządziły jego pomięszane emocje oraz takież jego rozlicznych metres i faworytów. Dziś już wiemy, że większość naszego życia upływa w oparciu o postanowienia powzięte stochastycznie - maszyna stochastyczna zwana mózgiem coś tam wyprodukowała, a my wstecznie to usprawiedliwiamy, że to przemyślane było, w oparciu o dane dane, że dla dobra własnego ogółu itp. Tak samo dzieje się w bytach mnogich jak społeczeństwa. Nie ma żadnej istotnej różnicy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rządzi reguła najmniejszego oporu: woda spływa tam, gdzie musi, a drąży skałę tam, gdzie może - czyli tam, gdzie ona jest najmiększa. Czasem wygląda to jak zaplanowane działanie - ale nigdy takim nie było.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="przydum"></category><category term="polemika"></category></entry><entry><title>Cienie buddyzmu?</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/2025-09-03_swieta-wojna-zen.html" rel="alternate"></link><published>2025-09-03T00:08:00+02:00</published><updated>2025-09-03T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2025-09-03:/blog/2025/2025-09-03_swieta-wojna-zen.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;To mój pierwszy wpis z tagiem &lt;em&gt;buddyzm&lt;/em&gt;. Choć jestem gorącym zwolennikiem tej metody i staram się ją w życiu stosować, to nie zamierzam tutaj publikować wiedzy buddyjskiej. Są mądrzejsi, którzy na ten temat się już wypowiedzieli, składniej i lepiej. Zainteresowany, najlepiej, aby udał się pod &lt;a href="https://www.buddyzm.pl"&gt;właściwe adresy, jak np. &lt;strong&gt;&lt;em&gt;buddyzm …&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;To mój pierwszy wpis z tagiem &lt;em&gt;buddyzm&lt;/em&gt;. Choć jestem gorącym zwolennikiem tej metody i staram się ją w życiu stosować, to nie zamierzam tutaj publikować wiedzy buddyjskiej. Są mądrzejsi, którzy na ten temat się już wypowiedzieli, składniej i lepiej. Zainteresowany, najlepiej, aby udał się pod &lt;a href="https://www.buddyzm.pl"&gt;właściwe adresy, jak np. &lt;strong&gt;&lt;em&gt;buddyzm.pl&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Buddyzm jednakowoż nie jest oderwany od rzeczywistości. Funkcjonuje w naszym mało świętym świecie i sam wcale nie jest święty. Albowiem stanowi element naszego świata. Kto szuka różowych jednorożców lub innych cukierkowych klimatów - &lt;strong&gt;nie ten adres&lt;/strong&gt;. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że uważałem tę naukę i podążających za nią ludzi za wolnych od skrajnych splamień okrucieństwa, które niemiło nazywać wprost. Okazało się, że się myliłem&lt;sup id="fnref:9"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:9"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziś konstatuję to z niejaką ulgą, bo co by to było, gdyby rzeczywiście dało się zrezygnować z osobistej odpowiedzialności za własne życie i &lt;em&gt;zawiesić bez reszty&lt;/em&gt; na jakimś oświeconym mistrzu?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż zdarzyło mi się natrafić na tekst, który uważam za ważny. Już wcześniej docierały do mnie ślady dyskusji na temat krwawej winy japońskich mistrzów Zen podczas Drugiej Wojny Światowej. Wspominali o tym pionierzy buddyzmu w Polsce w swoich mejlach, które opublikowali w Internecie&lt;sup id="fnref:10"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:10"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; (leży to tak głęboko, że znalezienie dokumentu zajęło mi kilka tygodni, a wystarczyło odpytać &lt;a href="https://kompromitacje.blogspot.com/2020/01/guru-kobiet-wojciech-eichelberger-albo.html"&gt;Ebenezera Rojta&lt;/a&gt;).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Teraz wpadła mi z sieci informacja, że już wiele lat temu została wydana książka szeroko omawiająca ten temat, &lt;strong&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Zen_at_War"&gt;„Zen at War”&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Brian_Victoria"&gt;Briana Victorii&lt;/a&gt;. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I trafiłem na jej omówienie autorstwa byłego zenistycznego duchownego &lt;a href="https://tricycle.org/author/joshbaran/"&gt;Josha Barana&lt;/a&gt;, w języku angielskim. Zarchiwizowany ze strony chorwackiego (sic!) &lt;a href="https://mandala.hr/"&gt;Mandala Society of Croatia&lt;/a&gt;. Jeszcze w kwietniu 2012 roku artykuł był tam dostępny, by wkrótce potem zniknąć. (Jak to dobrze, że istnieje &lt;a href="https://web.archive.org/web/20070205140541/http://www.mandala.hr/5/baran.html"&gt;WayBackMachine&lt;/a&gt;!) I tak postanowiłem przełamać zasady prawa autorskiego, bo tekst ten powinien być dostępny dla wszystkich, tak na wszelki wypadek.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Bo tylko prawda jest ciekawa.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;(&lt;em&gt;Skorzystałem z &lt;a href="https://translate.google.com/"&gt;gugle-tłumacza&lt;/a&gt;, aby potem poddać tekst odręcznej redakcji, w tym dodałem sporo linków oraz ilustracji.&lt;/em&gt;)&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h1&gt;Święta Wojna Zen?&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;Recenzja książki autorstwa Josha Barana&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Skrócona wersja tego tekstu ukazała się w majowym numerze magazynu Tricycle z 1998 roku.&lt;br&gt;
Copyright (c) 1998 Josh Baran. Opublikowano ponownie w Mandala's Dharma Treasury za uprzejmą zgodą. (i na mojej stronie, bez zgody)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;. . .&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;„Na rozkaz marszu: rup, tup, albo strzelaj: bam, bam.&lt;br&gt;
To manifestacja najwyższej mądrości oświecenia.&lt;br&gt;
Jedność zen i wojny… sięga najdalszych zakątków toczącej się obecnie świętej wojny”.&lt;br&gt;
&lt;em&gt;Mistrz zen Harada Daiun Sogaku – 1939&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;„Wojownicy, którzy poświęcają życie dla cesarza, nie umrą. Będą żyć wiecznie.&lt;br&gt;
Zaprawdę, powinni być nazywani bogami i buddami, dla których nie ma życia ani śmierci.&lt;br&gt;
Gdzie jest absolutna lojalność, tam nie ma życia ani śmierci”.&lt;br&gt;
&lt;em&gt;Podpułkownik Sugimoto Goro&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;„Od czasów Meiji nasza sekta (Soto Zen) współpracuje w prowadzeniu wojny”.&lt;br&gt;
&lt;em&gt;Oświadczenie Soto Zen o Skrusze – 1992&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;. . .&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy wspomnieć o „świętych wojnach”, na myśl przychodzą religie Zachodu. Bóg Wyjścia&lt;sup id="fnref:2"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:2"&gt;3&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; nakazuje eksterminację Kananejczyków, nakazując swojemu ludowi wybranemu, aby „nie okazywał im litości”. Przykazanie „Nie zabijaj” nie dotyczyło zabijania pogan. W 1095 roku papież &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Urban_II"&gt;Urban II&lt;/a&gt; nakazał krzyżowcom udać się do Jerozolimy, aby „zabijali wrogów Boga”. W ciągu dwóch dni chrześcijańscy żołnierze wymordowali 40 000 muzułmanów, którzy byli jedynie nieludzkim „brudem”. „Cudowne widoki” – relacjonował jeden z krzyżowców. „Stosy głów, rąk i stóp. To był sprawiedliwy i wspaniały wyrok Boga, że to miejsce zostało wypełnione krwią niewiernych”. I nawet teraz islamscy terroryści wołają „Bóg jest Wielki”, gdy bomby wybuchają na Bliskim Wschodzie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z drugiej strony, buddyzm zawsze był przedstawiany jako &lt;em&gt;religia pokoju&lt;/em&gt;. „Nigdy nie było wojny buddyjskiej” – słyszałem wielokrotnie na przestrzeni lat. Kiedy królestwu Śakja groziła inwazja, Budda usiadł w medytacji na drodze żołnierzy, powstrzymując ich atak. Kiedy indyjski król &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/A%C5%9Boka"&gt;Aśoka&lt;/a&gt; przeszedł na buddyzm, ograniczył swoje eskapady militarne i wzniósł filary&lt;sup id="fnref:3"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:3"&gt;4&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; pokoju. Mówi się, że kiedy &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Dharma"&gt;Dharma&lt;/a&gt; dotarła do Tybetu, barbarzyńskie plemiona zostały spacyfikowane. Podczas wojny w Wietnamie mnisi buddyjscy podpalali się, protestując przeciwko walkom. Teraz pojawia się nowe badanie, które mocno potrząśnie tym poglądem na buddyzm. „Zen at War” to odważna i wyczerpująco udokumentowana książka Briana Victorii, zachodniego kapłana &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%8Dt%C5%8D"&gt;zen Soto&lt;/a&gt; i wykładowcy na Uniwersytecie w Auckland. Victoria ujawnia kulisy wiernego wsparcia japońskiego establishmentu zen dla imperialnej machiny wojennej od końca XIX wieku do II wojny światowej. Szczegółowo opisuje, jak prominentni przywódcy zen wypaczali nauki buddyjskie, aby zachęcać do ślepego posłuszeństwa, bezmyślnego zabijania i całkowitego oddania cesarzowi. Konsekwencje były katastrofalne, a ich skutki odczuwa się do dziś.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Większość zachodnich buddystów uzna tę opowieść za szokującą i zdumiewającą. Oświeceni Mistrzowie Zen popierający wojnę przeczą wszystkiemu, co wiemy o naukach Buddy. Po II wojnie światowej japońska tradycja zen, podobnie jak sam naród, pogrążyła się w zbiorowej amnezji dotyczącej jej współudziału w wojnie. W ten sposób ponad 50 lat historii buddyzmu zostało ukrytych przed osobami z zewnątrz oraz samymi Japończykami. Dopiero od niedawna zaczynają oni konfrontować się z tym, co się wydarzyło.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Zen_at_War"&gt;„Zen at War”&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; nie mógł powstać w Japonii. Aby zdobyć te informacje potrzebna była osoba spoza japońskiego świata lojalności, która potrafiłaby dogłębnie zbadać sprawę i zadać niewygodne pytania. Victorię nakłaniano do odstąpienia od publikacji książki. Jeden z chińskich kapłanów zasugerował, że zniesławi ona Dharmę. Jednak, jak słusznie zauważa Victoria, prawda nigdy nie jest zniesławieniem. „Zen at War” to ważny wkład w zrozumienie współczesnego zen i pozycja obowiązkowa dla wszystkich poważnych adeptów Dharmy. Być może jest to najważniejsza buddyjska książka historyczna dekady.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Stając twarzą w twarz z tym, co &lt;strong&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Baker_Aitken"&gt;Robert Aitken Roshi&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; nazwał „ciemną stroną naszego dziedzictwa”, wkraczamy na bardzo złożony teren. Po pierwsze, musimy zrozumieć kontekst historyczny i kulturowy. Po drugie, potrzebujemy odwagi, by zbadać wiele niewygodnych i trudnych pytań, jakie ta historia stawia. Łatwo byłoby zbagatelizować to jako japońską aberrację wojenną, która dawno minęła i nigdy się nie powtórzy. To byłby błąd. Jest wiele do nauczenia się z tego, co może mieć głęboki wpływ na rozwój buddyjskiej Sanghi na Zachodzie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Świątynia Tysiąca Bóstw, Japonia. Grafika z 1840 roku" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/temple.jpg" title="Świątynia Tysiąca Bóstw, Japonia. Grafika z 1840 roku"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najpierw trochę historii. Buddyzm stał się religią państwową Japonii w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Siogunat_Tokugaw%C3%B3w"&gt;epoce Tokugawa&lt;/a&gt; (1600–1868). Zbudowano prawie pół miliona świątyń. Kapłaństwo buddyjskie stało się przedłużeniem władzy feudalnej. Każde gospodarstwo domowe musiało być powiązane z lokalną świątynią. Za takim bogactwem i władzą szły ogromne zobowiązania. Wraz z nadejściem &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Meiji_(okres)"&gt;ery Meiji&lt;/a&gt; w 1868 roku narastał powszechny, ogromny sprzeciw wobec buddyzmu. Rozpoczął się ogólnokrajowy ruch mający na celu oczyszczenie Japonii z tej „obcej religii” i przywrócenie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Shint%C5%8D"&gt;shinto&lt;/a&gt; jako jedynej prawdziwej japońskiej tradycji. Tysiące świątyń zamknięto, posągi zniszczono, a kapłanów siłą zmuszono do powrotu do życia świeckiego. Jedynym sposobem na przetrwanie instytucjonalnego buddyzmu było włączenie się w nowy system cesarski. Według Viktorii, pod sztandarem shintoizmu cesarz był czczony jako żywy bóg – „bezinteresowna mądrość wszechświata”. Prawo cesarskie i Dharma były postrzegane jako tożsame – „zen drogi cesarskiej” w przeciwieństwie do „zen drogi Buddy”. Zasadniczo cesarz zastąpił Buddę, japoński duch i lojalność zastąpiły Dharmę, a naród zastąpił Sanghę. Nauki zen dostosowano do nowej tradycji. Słynny „żołnierz zen” napisał: „Nie szukając niczego, powinieneś po prostu całkowicie porzucić zarówno ciało, jak i umysł i zjednoczyć się z cesarzem”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na początku XX stulecia Japonia wychodziła z setek lat izolacji. Pod wieloma względami ta wojenna mentalność narodziła się w 1894 roku wraz z wojną chińsko-japońską oraz zwycięstwami w Chinach i Korei, a także późniejszymi sukcesami w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_rosyjsko-japo%C5%84ska"&gt;wojnie rosyjsko-japońskiej&lt;/a&gt; (1904-1905). Duma narodowa Japończyków wzrosła, a oni sami zapragnęli zostać „krajem pierwszej klasy” – nowoczesną potęgą światową, która mogłaby przeciwstawić się ekspansji Zachodu i stworzyć własne imperium na wschodzie. Izolacja tego wyspiarskiego narodu zrodziła wszechogarniającą arogancję. Japonia postrzegała siebie jako kraj boski, rasowo i kulturowo wyższy, „nieskazitelny” i „jedyny buddyjski”. Nie-Japończyków nazywano „Jama gedo” – niepokornymi poganami. Japonia „ratowała Azję”, szerząc czystą japońskość, „Yamato damashii”, która przybrała kosmiczne rozmiary. Japoński zen, a zwłaszcza linia Rinzai, od dawna była związana z kulturą samurajów i bushido, drogą miecza. Przez setki lat Mistrzowie Zen uczyli samurajów medytacji, ucząc ich lepszej koncentracji i siły woli. Zen pomagał im stawiać czoła przeciwnościom losu i śmierci bez wahania, być całkowicie lojalnymi i działać bez zastanowienia. Mówiąc wprost, bushido było duchową metodą zabijania, przesiąkniętą filozofią zen. Miecz zawsze był buddyjskim symbolem przełamywania złudzeń, ale w bushido traktowano go dosłownie, ewoluując od metafory do konkretnej rzeczywistości. Miecz stał się przedmiotem czci i obsesji, idealizowany i czczony.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na początku stulecia bushido przenikało Japonię, powodując „samuraizację narodu”. Wreszcie rozprzestrzeniło się z feudalnych wiosek i lokalnych świątyń na pola bitew Mandżurii, a ostatecznie na Guam i Pearl Harbor.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mnisi na wojnie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/asakusa.jpg" title="Mnisi zen ze świątyni Asakusa ćwiczący obronę przeciwlotniczą, Tokio, rok 1936"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Victoria wskazuje &lt;strong&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Soyen_Shaku"&gt;Shaku Soena&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; (1859–1919) jako jednego z pierwszych mistrzów zen, którzy z entuzjazmem przyjęli wojnę jako formę treningu zen. Znany jako nauczyciel D.T. Suzukiego, Soen jest czczony w historii buddyzmu na Zachodzie jako pierwszy nauczyciel zen, który odwiedził Stany Zjednoczone. W wojnie z Rosją w 1904 roku Soen służył jako kapelan. „Pragnąłem zainspirować” – napisał później Soen – „naszych dzielnych żołnierzy uszlachetniającymi myślami Buddy, aby umożliwić im śmierć na polu bitwy z przekonaniem, że zadanie, w które są zaangażowani, jest wielkie i szlachetne. Pragnę ich przekonać… że ta wojna nie jest zwykłą rzezią ich bliźnich, ale walką ze złem”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z punktu widzenia Soena, ponieważ wszystko stanowi jedną esencję, wojna i pokój były identyczne. Wszystko odzwierciedlało chwałę Buddy, w tym wojna. A ponieważ głównym celem Buddy było ujarzmienie zła, a wróg Japonii był z natury zły, wojna ze złem stanowiła istotę buddyzmu. „W obecnych działaniach wojennych”, pisał Soen, „w które Japonia zaangażowała się z wielką niechęcią, nie dąży ona do żadnego egoistycznego celu, lecz do ujarzmienia zła wrogiego cywilizacji, pokojowi i oświeceniu”. (Japońska inwazja na Rosję była całkowicie egoistyczna i nie była niechętna). Dla Soena wojna była „nieuniknionym krokiem w kierunku ostatecznego urzeczywistnienia oświecenia”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Soen użył pojęć „wojna sprawiedliwa” i „święta wojna”. Japonia była zaangażowana w „wojnę współczucia” prowadzoną przez żołnierzy-bodhisattwów przeciwko wrogom Buddy. Jak głosił mistrz zen Rinzai &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Nantenb%C5%8D_Nakahara"&gt;Nantembo&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; (1839–1925), „nie ma praktyki &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bodhisattwa"&gt;bodhisattwy&lt;/a&gt; wyższej niż współczujące odbieranie życia”. (Soen uważał wszelki sprzeciw wobec wojny za „produkt egoizmu”). Czytając te słowa teraz, wydają się one wyraźnymi przykładami zaburzonego myślenia religijnego. Nauki, język i symbole buddyjskie, jak każda religia, mogą zostać wypaczone i zniekształcone, by wspierać nacjonalizm i przemoc. Warto zauważyć, że Soen nie jest jakimś marginalnym szaleńcem. W Japonii wciąż jest niemal czczony jako jeden z wielkich „w pełni oświeconych” mistrzów zen naszych czasów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sh%C5%8Dd%C5%8D_Harada"&gt;Shodo Harada Roshi&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; jest nauczycielem zen i opatem Sogenji, największej świątyni zen w zachodniej Japonii, położonej w Okayamie. Poświęcił swoje życie zapewnieniu tradycyjnego treningu zen mieszkańcom Zachodu. Ponieważ w jego zendo byli zarówno mężczyźni, jak i kobiety, uważano go za osobę spoza głównego nurtu. Obecność kobiet dyskwalifikowała jego świątynię z wydawania formalnych certyfikatów kapłańskich. Najwyraźniej nie interesowała go przynależność do oficjalnego systemu i wkrótce przeniósł swoją społeczność na wyspę Whidby, niedaleko Seattle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pijemy gorzką zieloną herbatę w zimny marcowy poranek, rozmawiając o zen i jego wojennej historii. To dla niego ważna kwestia. Nauczyciel Harady, &lt;strong&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Mumon_Yamada"&gt;Yamada Mumon&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; (1900–1988), był głównym opatem Myoshinji, wielkiej świątyni zen. Nauczycielem Mumona był &lt;strong&gt;&lt;a href="https://ja.wikipedia.org/wiki/%E9%96%A2%E7%B2%BE%E6%8B%99"&gt;Seki Seisetsu&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; (1877–1945)&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;5&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;, szanowany mistrz zen i bohater wojenny. Napisał książkę promującą zen i bushido. Tuż przed upadkiem Nankinu, Seisetsu powiedział w radiu: „Okazywanie najwyższej lojalności cesarzowi jest tożsame z praktykowaniem buddyzmu mahajany. Dzieje się tak, ponieważ buddyzm mahajany jest tożsamy z prawem suwerena”. Następnie wezwał do „eksterminacji czerwonych diabłów” (komunistów) zarówno w Japonii, jak i w Chinach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Seisetsu zaniósł swoje przesłanie na pole bitwy, odwiedzając front chiński w 1938 roku. Przez całą wojnę Mumon służył swojemu mistrzowi, towarzysząc mu w podróżach wojskowych i redagując jego pisma. Po wojnie i śmierci Seisetsu, Mumon zaczął wyrażać smutek z powodu swojego udziału w wojnie. „Powiedział mi, że nic, co mógłby zrobić, nie zrekompensuje jego współudziału” – mówi Harada. „Dokądkolwiek się udał, mówił o pokoju. Podróżował do wielu miejsc, w których Japonia zadała cierpienie – Guam, Borneo, Filipiny – aby mówić o pokoju”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Egzekucja jeńców przez Japończyków" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/nakolanach.jpg" title="Publiczna egzekucja jeńców na terenach okupowanych przez Japonię"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mumon nigdy nie krytykował swojego mistrza, Seisetsu, ale postrzegał jego skruchę jako osobistą kampanię na rzecz pokoju. Harada, który dorastał po wojnie, postrzega cały rodowód zen w cieniu tej zdrady podstawowych zasad buddyjskich. Zgadza się, że współudział zen w wojnie musi zostać dokładnie zbadany, inaczej niczego się nie nauczymy, a pierwotne przyczyny ponownie się ujawnią. Jest bezpośredni i szczery. Chociaż chce wyjaśnić kontekst historyczny, nie usprawiedliwia tego, co się stało. Uważa, że przywódcy świątyń muszą przejąć inicjatywę, ale po tonie jego głosu poznaję, że naprawdę nie wierzy, że to się kiedykolwiek wydarzy. W kółko powtarza: „To duży problem, naprawdę duży problem”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Victoria identyfikuje &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/K%C5%8Dd%C5%8D_Sawaki"&gt;Sawakiego Kodō&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; (1880–1965), jednego z wielkich patriarchów Soto zen tego stulecia, jako ewangelistę wojny. Służąc jako żołnierz w Rosji, z radością opowiadał, jak on i jego towarzysze „obżerali się zabijaniem ludzi”. Później, w 1942 roku, napisał: „Słuszne jest karanie tych, którzy zakłócają porządek publiczny. Niezależnie od tego, czy ktoś zabija, czy nie, nakaz zabraniający zabijania [jest zachowany]. To nakaz zabraniający zabijania dzierży miecz. To nakaz rzuca bombę”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;„Nakaz rzuca bombę?” To zdumiewające nadużycie języka zen. Kodo, podobnie jak inni nauczyciele zen, głosił również, że jeśli zabijanie jest dokonywane bezmyślnie, w stanie bezumysłu lub bezjaźni, to czyn ten jest wyrazem oświecenia. Brak myślenia = Brak umysłu = Brak jaźni = Brak karmy. W tym dziwacznym równaniu ofiary są zawsze pomijane, jakby były nieistotne. Zabijanie jest jedynie eleganckim wyrazem koanu. Pułkownik &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Sabur%C5%8D_Aizawa"&gt;Aizawa Saburo&lt;/a&gt; sądzony w 1935 roku za zamordowanie innego generała, zeznał: „Byłem w sferze absolutnej, więc nie było ani afirmacji, ani negacji, ani dobra, ani zła”. Takie podejście do zen jest ostatecznie przewrotnym narcyzmem, a nawet nihilizmem. Oczywiście, oczywiste pytanie, które nigdy nie zostało zadane – skoro nie ma jaźni, dlaczego w ogóle trzeba zabijać?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Victoria wydobył na światło dzienne prawdziwe słowa tych przywódców i pisemne zapisy z tego okresu. „Zen at War” zawiera dziesiątki podobnych fragmentów autorstwa czołowych nauczycieli, dowodząc, że to zniekształcenie było regułą, a nie wyjątkiem. Byli pewni pacyfiści, ale było ich niewielu. Niektórzy kapłani, którzy sprzeciwiali się wojnie, mogli po cichu wycofać się do odległych wiejskich świątyń, ale prawdopodobnie nie pozostawili po sobie żadnych śladów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Shunryu Suzuki Roshi: Umysł Zen, Umysł Początkującego" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/suzuki.jpg" title="Okładka książki Suzukiego z jego własnoręczną kaligrafią oznaczającą Umysł Początkującego - polska okładka pierwszego wydania była identyczna; oraz portret Suzukiego dla ilustracji"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Shunry%C5%AB_Suzuki"&gt;Shunryu Suzuki Roshi&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; (&lt;a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/75577/umysl-zen-umysl-poczatkujacego"&gt;Umysł Zen, Umysł Początkującego&lt;/a&gt;), założyciel Centrum Zen w San Francisco, podobno brał udział w działaniach antywojennych podczas II wojny światowej. Jednak według Davida Chadwicka, który pisze książkę o życiu Suzukiego, stwierdzenie to jest mylące, a jego działania były co najwyżej niemrawe.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wczesne prace znanego pisarza zen, &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Daisetz_Teitaro_Suzuki"&gt;Daisetz Teitaro Suzukiego&lt;/a&gt;, odzwierciedlały wpływ nauk Soena. (Uczciwie stwierdzić należy, że do 1940 roku Suzuki istotnie zmienił swoje stanowisko). W 1896 roku, gdy wybuchła wojna z Chinami, napisał: „Religia powinna przede wszystkim dążyć do zachowania istnienia państwa”. Podobnie jak jego nauczyciel, postrzegał wrogów Japonii jako „nieposłusznych pogan”, których należy ujarzmić i podbić, w przeciwnym razie „zahamują postęp ludzkości. W imię religii nasz kraj nie mógł się temu poddać”. Idąc na wojnę, nazwał to „postępowaniem religijnym”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Suzuki używał poetyckiego języka w pochwałach japońskich żołnierzy. „Nasi żołnierze uważają swoje życie za lekkie jak gęsie pióra, a ich oddanie obowiązkom za ciężkie jak góra Taishan (w Chinach). Jeśli polegą na polu bitwy, nie będą żałować”. Ta metafora „gęsich piór” stała się głównym punktem indoktrynacji wojskowej, ucząc rekrutów i młodych pilotów kamikaze („boskiego wiatru”), że ich indywidualne życie jest bez znaczenia i nie ma żadnej wagi. Tylko całkowite oddanie cesarzowi nadałoby sens ich istnieniu. Suzuki spopularyzował również z bushido koncepcję „miecza, który daje życie”, wielokrotnie wykorzystywaną do racjonalizacji zabijania. Lata później japoński ambasador użył tego zwrotu w odniesieniu do „miecza, który daje życie” w przemówieniu wygłoszonym w kancelarii Hitlera w Berlinie po podpisaniu Paktu Trzech 27 września 1940 roku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Victoria podkreśla, że wszystkie sekty buddyjskie publicznie i entuzjastycznie popierały wojnę. Gdyby tego nie zrobiły, konsekwencje byłyby dotkliwe, zwłaszcza w kraju, w którym lojalność wobec grupy ceni się ponad wszystko. Victoria podaje liczne przykłady. Zarówno przywódcy Rinzai, jak i Soto aktywnie udzielali duchowego wsparcia dowództwu wojskowemu i żołnierzom na froncie. Wielu znanych generałów było prywatnie uczniami zen słynnych roshi. Kapłanów zen wysyłano na front jako kapelanów i misjonarzy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%8Dji-ji"&gt;Sojiji&lt;/a&gt;, główna świątynia sekty Soto, zorganizowała ogólnosektowy projekt ręcznego napisania ponad dziesięciu milionów kopii &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sutra_Serca"&gt;Sutry Serca&lt;/a&gt;, z których część wykonano krwią, aby zgromadzić zasługi dla wysiłku wojennego. Większość uczniów zen zna formalne poświęcenie zasługi (ekobun) po recytacji sutry. Obie tradycje zmieniły swój ekobun na modlitwę o „trwałe zwycięstwo w świętej wojnie” i „niekończące się szczęście militarne”. Sekta Soto zebrała fundusze na dwa samoloty myśliwskie, trafnie nazwane Soto nr 1 i Soto nr 2. Nie chcąc być w tyle, główna świątynia dynastii Rinzai w Myoshinji przekazała trzy samoloty myśliwskie cesarskiej marynarce wojennej. Bodhisattwa współczucia, Kanzeon, został oficjalnie przemianowany na „Kanzeon Shogun” i wzywany do przynoszenia większego zwycięstwa w „świętej wojnie”. (To tak, jakby imię Jezus Chrystus, zmienić na Jezus Generał).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Sutra Serca po japońsku" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/sutraserca.jpg" title="Sutra Serca po japońsku"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kioto – Uniwersytet Hanazono – Instytut Studiów Zen. Spotykam się z Masataką Togą, dyrektorem Instytutu i jednym z następców Mumona Roshiego. Hanazono to uniwersytet Rinzai, a instytut pełni funkcję oficjalnej izby rozliczeniowej dla ich czternastu głównych świątyń. „Okres wojny” – mówi Toga – „to najbardziej bolesny temat. Żałuję, że musiałem o tym w ogóle myśleć.”. Mówił o tym od kilku lat, ale w cichy, prywatny sposób. Uczestniczył w kilku konferencjach naukowych. Sekta Rinzai nigdy oficjalnie ani publicznie nie wypowiadała się na temat swoich działań wojennych. Kiedy rozmawiamy o tym, jak szkoła Rinzai mogłaby o tym rozmawiać bardziej otwarcie, wchodzimy w coś w rodzaju zderzenia kultur. Pytam go, czy kiedykolwiek odbędzie się spotkanie całej sekty lub powstaną artykuły na temat wojny. Po prostu w Rinzai tak to nie działa – wyjaśnia. Przy tak wielu głównych świątyniach nie ma jednego podejścia ani forum, aby poruszyć taką kwestię. Nie będzie otwartej wymiany zdań. A wojna jest zbyt niedawna – mówi – „zbyt żywa” i „zbyt świeża”. Rozmowa o takich sprawach za ich życia byłaby brakiem szacunku dla starszych kapłanów. W każdym razie takie dyskusje odbywałyby się na poziomie prywatnym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;„W japońskim zen” – wyjaśnia Toga – „lojalność jest najważniejsza. Lojalność wobec nauczyciela i tradycji jest ważniejsza niż Budda i Dharma”. To utrudnia szczerą debatę na temat okresu wojny, ponieważ wielu mistrzów mówiło rzeczy, które można by skrytykować. Zgadza się, ale mówi, że gdyby kwestionował ich nauki, musiałby odejść od tradycji. Wyraźnie czuje się nieswojo z tym tematem. Kiedy wspominam jeden z bardziej skrajnych cytatów z książki Victorii, gdzie mistrz zen promował zabijanie jako praktykę buddyjską, odrzuca go, mówiąc: „Nikt tak naprawdę tego nie nauczał”. Odchodzę ze smutkiem. Jest tak wiele do zbadania, ale z tej dyskusji widzę niewiele nadziei. &lt;em&gt;Budda nigdy nie nauczał, że lojalność jest ważniejsza niż prawda czy współczucie&lt;/em&gt;. Ślepa lojalność wobec świata poza zendo&lt;sup id="fnref:12"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:12"&gt;6&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; może mieć i miała katastrofalne skutki. Dopóki kluczowe założenia nie zostaną zakwestionowane, korzenie zen wojownika pozostają żywe i mają się dobrze. Wielka wojna Japonii rozpoczęła się w 1931 roku inwazją na Mandżurię. Od połowy lat 30. XX wieku akademicy i opaci zen rozpoczęli intelektualną kampanię, aby uzasadnić swój udział w wojnie. Nauczali, że „wojna współczucia” jest praktyką bodhisattwy i przynosi ogromne korzyści wrogom Japonii. Jak napisał jeden z filozofów Soto: „Nie ma wyboru, trzeba prowadzić wojny współczucia, które dają życie zarówno sobie, jak i wrogowi. Poprzez wojnę współczucia wojujące narody są w stanie się rozwijać, a wojna jest w stanie zniszczyć samą siebie”. W tym okresie miliony Chińczyków umierały, a miasta były dziesiątkowane.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Japońska inwazja na Mandżurię" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/manchuinwazja.jpg" title="Japońska inwazja na Mandżurię"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W 1937 roku D.T. Suzuki kończył pracę nad książką „Zen i kultura japońska”, w której napisał, że zen „traktuje życie i śmierć obojętnie” i „jest religią, która uczy nas, by nie patrzeć wstecz, gdy obrany kurs zostanie już obrany”. Napisał, że zen „nie ma żadnej specjalnej doktryny ani filozofii. Jest zatem niezwykle elastyczny w dostosowywaniu się do niemal każdej filozofii i doktryny moralnej, o ile jego intuicyjne nauczanie nie jest zakłócane”. Zen może być „przywiązany do anarchizmu lub faszyzmu, komunizmu lub demokracji… lub dowolnego politycznego lub ekonomicznego dogmatyzmu”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czym jest ten „zen”, o którym pisał Suzuki? W „zen” Suzukiego nie ma jasnego stanowiska moralnego ani nauczania, po prostu wtapiasz się w swoje okoliczności: Na przykład, będąc w nazistowskich Niemczech, byłbyś idealnym nazistą. W „zen” Suzukiego, gdy raz obierze się jakiś kurs, nie zmienia się go już, nawet jeśli wiąże się to z bólem lub jest głupie. A w jego „zen” zabijanie traktuje się obojętnie, prawdopodobnie wraz z cierpieniem, jakie ono powoduje. Jakiż to dziwny i bezduszny „zen”. Najwyraźniej ten „zen” różni się od &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Mahajana"&gt;buddyzmu mahajany&lt;/a&gt;, który naucza współczucia i mądrości. Być może potrzebujemy nowej nazwy. Twierdziłbym, że w Japonii istnieją dwa główne nurty zen: nie Soto i Rinzai, ale jeden zen oparty na ścieżce bodhisattwy oraz drugi oparty na drodze silnej woli, bezmyślności i lojalności – drodze obojętnej wobec dobra innych i prawa karmy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedy Suzuki pisał te słowa, japońskie wojska maszerowały w kierunku starożytnego miasta &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Nankin"&gt;Nankin&lt;/a&gt;. Rzeczywiście zamierzały urzeczywistnić credo zen bushido i „traktować życie i śmierć obojętnie”. Nie oglądały się za siebie. W grudniu 1937 roku armia japońska zdobyła miasto, wówczas stolicę Republiki Chińskiej. Japonia była w szóstym roku inwazji na Chiny. Miliony ludzi ginęły. Japonia podbiła już Pekin, Tientin i Szanghaj.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Iris_Chang"&gt;Iris Chang&lt;/a&gt;, której dziadkowie uciekli z miasta tuż przed jego upadkiem, napisała błyskotliwą i mrożącą krew w żyłach opowieść o tym strasznym rozdziale wojny. „Gwałt w Nankinie: Zapomniany Holokaust II wojny światowej” w końcu opisuje katastrofę, której istnienia wielu Japończyków wciąż zaprzecza. Japońscy najeźdźcy przejęli pełną kontrolę nad miastem 13 grudnia. W ciągu zaledwie siedmiu tygodni dopuścili się „orgii okrucieństwa, jakiej rzadko, jeśli w ogóle, można się spodziewać w historii świata”. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Masakra_nanki%C5%84ska"&gt;Brutalnie zamordowali, zgwałcili i torturowali aż 350 000 chińskich cywilów&lt;/a&gt;. W tej krwawej łaźni zginęło więcej osób niż w Hiroszimie i Nagasaki razem wziętych. Przez miesiące miasto było wypełnione stosami gnijących zwłok. Prawie 80 000 kobiet zostało zgwałconych i okaleczonych, wiele z nich zostało zgwałconych zbiorowo. Żołnierze patroszyli kobiety. Ojcowie byli zmuszani do gwałcenia córek, synowie do gwałcenia matek. Bez skrupułów stosowano wszelkiego rodzaju nieludzkie tortury. Nie oszczędzano dzieci i osób starszych. Tysiące młodych mężczyzn ścięto, spalono żywcem lub wykorzystano do ćwiczeń z użyciem bagnetów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Japońscy przywódcy od dziesięcioleci demonizowali Chińczyków, nazywając ich „nieposłusznymi poganami”, o których mówili Soen i Suzuki. Jak jeden z dowódców wpajał swojej jednostce: „Nie wolno wam uważać Chińczyków za istoty ludzkie, a jedynie za coś o znacznie mniejszej wartości niż pies czy kot”. Chińczyków nazywano również „świniami”, „surowcem”, a nawet drewnem. Barbarzyństwo w mieście osiągnęło taką intensywność, że niemieccy naziści byli przerażeni, a jeden z nich uznał rzeź za dzieło „bestialskiej machiny”. Chang opowiada o następującym incydencie: „Ucząc nowych japońskich żołnierzy, jak ścinać głowy chińskim cywilom, Tominaga Shozo wspominał, jak podporucznik Tanaka instruował swoją grupę. »Głowy należy ścinać w ten sposób« – powiedział, dobywając wojskowego miecza. Nabrał wody z wiadra chochlą, a następnie polał nią obie strony ostrza. Spryskując wodą, uniósł miecz długim łukiem. Stojąc za więźniem, Tanaka uspokoił się, rozstawił nogi i odciął mu głowę z okrzykiem »Yo!«. Głowa odleciała na ponad metr. Krew trysnęła z ciała dwoma fontannami i wlała się do rany. Scena była tak przerażająca, że zaparło mi dech w piersiach”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ścinanie głowy jeńcowi przy pomocy miecza" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/glowaciach.jpg" title="Ścinanie głowy jeńcowi przy pomocy miecza"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oto zen bushido w akcji: zabijanie jako wysoka sztuka. Żołnierze uczą się doskonałej etykiety podczas ścinania głów – jak dokładnie czyścić miecz, właściwego sposobu machania bronią, mocnego, męskiego krzyku. Mając w pamięci ten obraz, rozważmy następujący fragment, który D.T. Suzuki napisał w tym samym czasie, co masakra w Nankinie: „…sztuka fechtunku rozróżnia miecz, który zabija, od tego, który daje życie. Miecz, którego używa technik, nie może posunąć się dalej niż zabijanie… Zupełnie inaczej jest z tym, kto jest zmuszony podnieść ostrze. Bo tak naprawdę to nie on, lecz sam miecz zabija. Nie miał on zamiaru nikogo skrzywdzić, ale pojawia się wróg i czyni z siebie ofiarę. To tak, jakby miecz automatycznie pełnił swoją funkcję sprawiedliwości, czyli funkcję miłosierdzia… szermierz przemienia się w artystę pierwszej klasy, zaangażowanego w tworzenie dzieła o autentycznej oryginalności”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W świetle masakry w Nankinie, pisarstwo Suzukiego to czysta groteska. Duchowe uzasadnienie zabijania i masowego okrucieństwa jest niewątpliwie najgorszym wypaczeniem religii, jakie można sobie wyobrazić. To naprawdę godne pożałowania, że zen mógł przekształcić się w tego rodzaju gloryfikację rzezi. &lt;strong&gt;To pornografia, a nie sztuka&lt;/strong&gt;. Ponadto, z punktu widzenia Dharmy, nauka ta jest całkowicie absurdalna na wielu poziomach. Wielu historyków miało trudności ze zrozumieniem japońskiego okrucieństwa w Nankinie. „Zen at War” uzupełnia nam nam istotne braki, pomagając zrozumieć głębszą ideę japońskiego wojska. Jak relacjonuje Chang: „Niektórzy japońscy żołnierze przyznawali, że łatwo im było zabijać, ponieważ nauczono ich, że poza cesarzem, każde życie jednostki, nawet ich własne, jest bezwartościowe”. Japoński żołnierz &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Shiro_Azuma"&gt;Azuma Shiro&lt;/a&gt; relacjonował, że podczas dwuletniego szkolenia wojskowego „…nauczono go, że »lojalność jest cięższa niż góra, a nasze życie jest jak piórko«. …śmierć za cesarza była największą chwałą, a zostać schwytanym żywcem przez wroga – największą hańbą. »Jeśli moje życie nie było ważne, życie wroga stawało się nieuchronnie znacznie mniej ważne…« Ta filozofia doprowadziła nas do lekceważenia wroga, a ostatecznie do masowych mordów i złego traktowania jeńców”. Wciągające śledztwo Chang ukazuje nam rzeczywiste konsekwencje wypaczonej filozofii religijnej, która wspierała i napędzała japońską machinę wojenną.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dla adeptów zen w latach 70. XX wieku książka &lt;strong&gt;Phillipa Kapleau&lt;/strong&gt; „&lt;a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/153957/trzy-filary-zen"&gt;Trzy Filary Zen&lt;/a&gt;” była niczym biblia. Gwiazdami książki byli nauczyciel Kapleau, &lt;strong&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Hakuun_Yasutani"&gt;Hakuun Yasutani Roshi&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; (1885–1973) i jego nauczyciel, **&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Daiun_Sogaku_Harada"&gt;Daiun Sogaku Harada Roshi&lt;/a&gt; (1870–1961). Kapleau powiedział o Haradzie: „Połączył w sobie to, co najlepsze w Soto i Rinzai, a powstały amalgamat stanowił tętniący życiem buddyzm, który stał się jedną z najwspanialszych linii nauczania w dzisiejszej Japonii”. Kapleau nie wspomniał jednak, bo prawdopodobnie nie wiedział, że Harada był jednym z najbardziej zagorzałych podżegaczy wojennych w świecie zen. Według Victorii, już w 1915 roku Harada nauczał „zenu wojny”. Używając jej jako głównej metafory, postrzegał cały wszechświat jako pogrążony w wojnie. „Bez zanurzenia się w arenę wojny, poznanie Dharmy Buddy jest całkowicie niemożliwe. Niedopuszczalne jest zapomnieć o wojnie choćby na chwilę” – napisał. Jednak na początku lat 30. XX wieku wojna Harady nie miała już charakteru symbolicznego. „Duch Japonii to Wielka Droga bogów shinto” – głosił Harada. „To esencja Prawdy. Naród japoński jest narodem wybranym, którego misją jest panowanie nad światem. Miecz, który zabija, jest jednocześnie mieczem, który daje życie. Komentarze przeciwne wojnie to głupie opinie tych, którzy dostrzegają tylko jeden aspekt rzeczy, a nie całość”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Szarża japońskich żołnierzy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/banzai.jpg" title="Szarża japońskich żołnierzy"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To Harada utożsamiał lojalność na polu bitwy, marsz i strzelanie z „najwyższą mądrością oświecenia”. Nazywał to „bojowym zazen, królem medytacji”. W miarę jak Japonia przegrywała, jego retoryka stawała się coraz bardziej radykalna. Przygotowując się na ewentualną inwazję, Harada wezwał cały naród do gotowości oddania życia za cesarza. „Jeśli widzisz wroga, musisz go zabić; musisz zniszczyć fałsz i ustanowić prawdę – oto kardynalne zasady zen. Mówi się dalej, że jeśli kogoś zabijasz, wypada, żebyś zobaczył jego krew”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Osobiście słowa Harady wydały mi się najbardziej niepokojące. Przez lata wielokrotnie czytałem jego listy w „Trzech filarach zen”, uważając jego nauki za niezwykle inspirujące. Jak ktoś tak błyskotliwy w jednej dziedzinie mógł być tak bezduszny w innej? Czy to umysł „oświeconego” mistrza? Według Victorii główny następca Harady, Yasutani Roshi, był po wojnie zagorzałym prawicowym nacjonalistą i antykomunistą. Używając również jadowitego języka, Yasutani wezwał do „zniszczenia wszystkich uniwersytetów” i nazwał związki zawodowe „zdrajcami narodu”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tokio. Siedziba główna zen Soto. Sześciopiętrowy budynek biurowy sąsiadujący z Tokyo Grand Hotel, oba należące do sekty Soto. Z 15 tysiącami świątyń, Soto jest trzy razy większe niż Rinzai. W 1992 roku sekta Soto wydała oficjalne „&lt;a href="https://www.szba.org/szba-statement-on-recognition-and-repentance"&gt;Oświadczenie o skrusze&lt;/a&gt;”. I właśnie w chwili mojego przyjazdu do Japonii, anglojęzyczny kwartalnik sekty publikuje przeprosiny za jej wojenną działalność misyjną. W artykule czytamy: „…Szkoła zen Soto, jako organizacja religijna, wspierała japońskie akty agresji w Chinach. Pod pretekstem »zagranicznych działań misyjnych« wspierała japoński militaryzm, a nawet aktywnie w nim uczestniczyła. Jest to niezwykle godne ubolewania z punktu widzenia osób duchownych. Jeśli to negatywne dziedzictwo Szkoły nie stanie się przedmiotem wyraźnej samokrytyki, nie będziemy mogli stanąć z otwartymi sercami na inne narody w duchu prawdziwej wymiany”. Czytając to, przypominam sobie nauki &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%8Dgen"&gt;Mistrza Zen Dōgena&lt;/a&gt; o skrusze (sange), uważanej za pierwszy krok w zen Soto. Zanim ktoś przyjmie tradycyjne buddyjskie schronienie, przyznaje się do wszystkich wcześniejszych przewinień spowodowanych chciwością, niechęcią i błędnymi poglądami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Spotykam się z Lesterem Yoshinami z Wydziału Międzynarodowego, który wyjaśnia, jak przywódcy Soto dopiero kilka lat temu otworzyli się na samokrytykę. Jeszcze w 1980 roku sekta opublikowała „Historię działalności misyjnej zen Soto za granicą”, która była bezkrytyczną propagandą, gloryfikującą wojenne działania sekty i jej wysiłki na rzecz szerzenia japońskiego zen w Korei i Chinach. Spowodowało to ponowną analizę działania sekty w czasie wojny i wszystkie egzemplarze książki zostały wycofane. Ich kwartalnik jest pełen krytycznych artykułów i oświadczeń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Yoshinami mówi mi jednak, że wojna nie stanowi obecnie ważnego tematu dla szkoły Soto. Koncentrują się na prawach człowieka dla &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Burakumin"&gt;buraku&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, czyli niedotykalnych w japońskim społeczeństwie. Ale istnieje gotowość do stawienia czoła wojnie. „To trudna kwestia dla Japonii, nie tylko dla szkoły zen” – mówi. „Nie chcemy przyznać się do naszych zbrodni wojennych”. Mówi o możliwych przyszłych sposobach poszerzenia dyskusji. W przeciwieństwie do Rinzai, panuje tu ruch w duchu autorefleksji. Budda powiedział kiedyś, że aby wszystko zrozumieć, trzeba wszystko wybaczyć. To, co wydarzyło się w Japonii, musi zostać dogłębnie zbadane, aby można to było zarówno zrozumieć, jak i przekształcić. Mistrz zen &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ekaku_Hakuin"&gt;Hakuin&lt;/a&gt; nauczał: „gdzie jest dogłębne kwestionowanie, tam nastąpi dogłębne doświadczenie przebudzenia”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Busido - droga wojownika" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/busido.jpg" title="Busido - droga wojownika"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najważniejsze, aby nie bagatelizować tego jako wyłącznie japońskiego problemu politycznego. Przywódcy zen nie tylko podążali za wojenną modą, ale często sami jej przewodzili. Umieszczenie wydarzeń w kontekście historii i polityki w żaden sposób nie umniejsza odpowiedzialności tradycji zen. W zen istnieje starożytna metafora rozpalonej do czerwoności żelaznej kuli tkwiącej w gardle, której nie można wypluć ani połknąć. Dla japońskiego zen wojna jest tą żelazną kulą. To jeden gigantyczny, żywy koan. Nie zniknie, nawet gdy ostatni ocaleni wymrą. Należy to uczciwie zbadać, jeśli zen ma pozostać znaczącą i autentyczną tradycją. Zaprzeczenie prawdy to zaprzeczenie oświecenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ta całkowita zdrada współczucia nie miała miejsca tylko podczas II wojny światowej. Przez sześćset lat, jak chwalił się jeden z mistrzów zen, szkoła Rinzai zajmowała się „wzmacnianiem siły militarnej”. Przez wieki zen był ściśle zaangażowany w zabijanie. To prawda. Oczywiście, udział brały tylko niektóre świątynie i nieliczni nauczyciele, ale ten aspekt zen stanowił istotną część japońskiej kultury i dominował przez prawie sto lat. W rzeczywistości skrajne wydarzenia wojenne były ucieleśnieniem tego bezdusznego zen, który rozwijał się w Japonii. Miecz był prawdziwy, a miliony zginęły. Najbardziej ekstremalne sytuacje ukazują nam wrodzone zniekształcenia, istniejące od samego początku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dla wielu uczniów zen najtrudniejszym aspektem będzie stawienie czoła słowom i czynom tych wysoko cenionych Mistrzów Zen. Jak możemy utrzymać te przytłaczające sprzeczności? Byli to żyjący Buddowie tradycji zen – ludzie uważani za „w pełni oświeconych”, którzy mieli doświadczenia satori, przeszli intensywne szkolenie, otrzymali oficjalny przekaz i pieczęcie nauczania. Wielu z nich było błyskotliwymi, charyzmatycznymi nauczycielami i mistrzami koanów. Jednocześnie ci sami Mistrzowie Zen ulegli nacjonalistycznej iluzji, wypaczyli nauki buddyjskie i zen oraz wykazali się całkowitym brakiem współczucia i mądrości. Uczestniczyli bezpośrednio w śmierci dziesiątek milionów ludzi. Nie ma większego nadużycia Dharmy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co tu się dzieje? Tego po prostu nie można zignorować ani zbagatelizować jako sprawy drugorzędnej. Albo ci mistrzowie nie byli „oświeceni”, albo ich „oświecenie” nie obejmowało współczucia i mądrości. Co to za zen, którego są mistrzami? O tych pytaniach nie wolno myśleć, a tym bardziej otwarcie ich rozważać. Jeśli nie potrafią poruszyć tych kwestii w Japonii, to zrobimy to my na Zachodzie. Musimy je zadać, nawet jeśli trudno na nie odpowiedzieć i sprawiają nam dyskomfort. To po prostu zbyt ważne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To nasz koan z żelaznej kuli. Jaki zen praktykujemy tutaj, na Zachodzie? Zbyt długo byliśmy nadmiernie naiwni i bezkrytyczni. Budda nigdy nie nauczał, że powinniśmy porzucić racjonalne myślenie i inteligencję. Zbyt długo przyjmowaliśmy wszystkie nauki Wschodu z dziecinnym szacunkiem, odkładając na bok nasze zdolności myślenia. Być może teraz, wraz z tymi nowymi objawieniami, nadszedł czas, aby ponownie docenić inteligencję i dociekliwość oraz przyjrzeć się uważniej temu, co odziedziczyliśmy i dokąd zmierzamy. Znany psycholog Robert Jay Lifton powiedział, że religia może być niebezpieczna. Kluczowe jest poznanie cieni tradycji duchowych, którymi podążamy. W świetle „Zen at war” cienie mogą mieć ogromne, szkodliwe konsekwencje. Ignorujemy je lub zaprzeczamy im na własne ryzyko. Musimy poznać mechanizmy, przez które Droga Buddy może przekształcić się w tę przerażającą formę bezdusznego zen. Nie chodzi tu o ortodoksję ani czystość: chodzi o współczucie i wgląd. Nie chodzi o potępianie Japończyków, ale o to, byśmy jako jedna Sangha pomagali sobie nawzajem w autentycznym przebudzeniu. Tradycje duchowe również przechodzą okresy światła i ciemności, blasku i zepsucia. Zen jest jedną z najwspanialszych tradycji w historii religii. Ale przetrwa on autentycznie tylko wtedy, gdy będziemy w stanie stawić czoła naszym demonom.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Brian Victoria oddał zen wielką przysługę, poświęcając wiele lat na odkrywanie mroków i cieni. Oby przyniosło to owoce.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Koniec tłumaczenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zajęło mi to znacznie więcej czasu, niż się spodziewałem. Na początku był to zaledwie impuls - zachować ważny problem. Ale redagując wypociny gugla, w tym zestawiając je z oryginałem (mam nadzieję, że nie pominąłem żadnego poważnego błędu), stopniowo zacząłem też poszukiwać informacji o historii zen. A z tego przeszedłem na chiński czan, aż do Bodhidarmy. Odkryłem długą i fascynującą drogę przekazu nauk z północnych Indii, przez doliny Afganistanu, pustynie Kaszgaru, Turfanu, aż po Nizinę Chińską, skąd nauki te przeskoczyły do Japonii i Korei.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem i moja wiedza przy okazji się poszerzyła, czyli przyniosło to pożytek. Oby pomogło także innym.&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:9"&gt;
&lt;p&gt;Zaznaczyć jednakowoż należy, że opisana w artykule afera dotyczy tylko niedużego odłamu buddyzmu. I mimo wszytko nie dorasta do pięt osiągnięciom muzułmańskich (oraz pokrewnych) przywódców duchowych na czele hord wiernych zastępów, a znajduje się znacznie poniżej historycznych dokonań kościołów i zborów chrześcijańskich z ich misjonarskim zacietrzewieniem. W dalszym ciągu buddyści wychodzą na aniołków, nawet w zestawieniu z szeroko pojętym hinduizmem i jego niekończącymi się kłótniami ze wszystkimi dookoła. O judaizmie nie ma co wspominać.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:9" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:10"&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://web.archive.org/web/20040805205206/http:/www.budda.pl/a/Purba/Trudne%20tematy/(a)%20List%20otwarty%20do%20Wojtka%20Eichelbergera.html"&gt;Link do listu otwartego Jacka Dobrowolskiego do Wojciecha Eichelbergera&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://www.przestrzenrelaksacji.pl/wp-content/uploads/2023/03/PRZESTRZEN-13_czerwiec_FINAL.pdf"&gt;Link do wydawnictwa "Przestrzeń" - odpowiedź Andrzeja Urbanowicza, szukaj na stronie 46 pliku PDF&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:10" title="Jump back to footnote 2 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:2"&gt;
&lt;p&gt;Autor zapewne ma na myśli &lt;a href="https://www.biblijni.pl/biblia/2,ksiega_wyjscia.html"&gt;Księgę Wyjścia&lt;/a&gt;.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:2" title="Jump back to footnote 3 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:3"&gt;
&lt;p&gt;Autor zapewne miał na myśli &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Stupa"&gt;stupy&lt;/a&gt; zwane w czasach Aśoki dagobami.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:3" title="Jump back to footnote 4 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;Jak widać w &lt;a href="https://ja-m-wikipedia-org.translate.goog/wiki/%E9%96%A2%E7%B2%BE%E6%8B%99?_x_tr_sl=ja&amp;amp;_x_tr_tl=pl&amp;amp;_x_tr_hl=pl&amp;amp;_x_tr_pto=wapp"&gt;tłumaczeniu z japońskiej wiki&lt;/a&gt;,
 lojalność wciąż obowiązuje i zaangażowanie Seki Seisetsu w wojnę na stronach japońskich nie zostało jasno określone. Wspomniano tylko, że "dwukrotnie odwiedził Chiny w 1938 roku, aby zabawiać (udzielić duchowego wsparcia?) żołnierzy".&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 5 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:12"&gt;
&lt;p&gt;Zendo = sala do medytacji w szkołach zen.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:12" title="Jump back to footnote 6 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="przydum"></category><category term="buddyzm"></category><category term="polemika"></category></entry><entry><title>Nowe wymieranie tubylców</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/2025-02-13_nowe-wymieranie-tubylcow.html" rel="alternate"></link><published>2025-02-13T00:08:00+01:00</published><updated>2025-02-13T00:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2025-02-13:/blog/2025/2025-02-13_nowe-wymieranie-tubylcow.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Inspiracja naszła mnie z krótkiej notki na temat &lt;a href="https://bezprawnik.pl/ubrania-z-temu-shein-i-aliexpress/"&gt;afery w Korei Południowej&lt;/a&gt;. Tamtejsza komisja do spraw badania towarów stwierdziła ponad 620-krotne przekroczenie norm szkodliwych substancji na i w dziecięcej kurteczce importowanej z Chin. Wśród wykrytych związków chemicznych wykryto między innymi &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ftalany"&gt;ftalany&lt;/a&gt;. Znaleziono też &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/O%C5%82%C3%B3w"&gt;ołów&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kadm"&gt;kadm&lt;/a&gt;. Dobrawdy, skąd takie substancje …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Inspiracja naszła mnie z krótkiej notki na temat &lt;a href="https://bezprawnik.pl/ubrania-z-temu-shein-i-aliexpress/"&gt;afery w Korei Południowej&lt;/a&gt;. Tamtejsza komisja do spraw badania towarów stwierdziła ponad 620-krotne przekroczenie norm szkodliwych substancji na i w dziecięcej kurteczce importowanej z Chin. Wśród wykrytych związków chemicznych wykryto między innymi &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ftalany"&gt;ftalany&lt;/a&gt;. Znaleziono też &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/O%C5%82%C3%B3w"&gt;ołów&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kadm"&gt;kadm&lt;/a&gt;. Dobrawdy, skąd takie substancje na dziecięcym ubranku?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak tylko o tym przeczytałem, ruszył potok myśli.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rodzina Warren wysiada ze statku Mayflower u ujścia rzeki Powhatan" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/mayflowerlanding.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W 1607 roku u ujścia rzeki &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/James_(rzeka_w_Wirginii)"&gt;Powhatan (dziś rzeka James)&lt;/a&gt; wylądowali pierwsi koloniści z protestanckiej Europy. Na kontynent, którego ogromu jeszcze sobie nie uświadamiali, przywieźli bardzo silną, z punktu widzenia miejscowych Indian, technologię, która miała im w przyszłości zagwarantować sukces w podboju. Błyskawicznie jednak uświadomili sobie (ci protestanccy emigranci, dziś zwani uchodźcami), że są odporniejsi na wiele chorób europejskich, które mogą za to bez trudu wykończyć całe szczepy opornych wojowników. Dzikusów, którzy nie mając pojęcia o nowoczesnych (nawet ówcześnie) technikach produkcji skwapliwie przyjmowali wszelkie dary (lub towary) w postaci metalowych garnków, ostrzy toporków (zwanych dziś tomahawkami), noży, czy wreszcie doskonałych, wełnianych koców zdartych ze zmarłych na ospę mieszkańców Starego Kontynentu i za bezcen importowanych do Nowego Świata. Dziś historycy szacują, że te barwne historie o eksterminacji, poniżaniu dzikich miały dość znikomy wpływ na ich rzeczywisty zanik na kontynencie Ameryki Północnej. Uważa się, że przeważająca większość tubylców wyginęła drogą zarażenia się chorobami, nomen omen, zakaźnymi. Zatem jak to mogło wyglądać z ich (tubylców) punktu widzenia?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mały, ciasny, ale własny (wigwam)" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/Jamestownsettlement.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ludzie wychowani w stanie, który do przybycia bladych twarzy (niebieskookich, owłosionych ust, czerwonych kurtek itp.) uważali za całkiem sympatyczny, nagle dowiedzieli się, że można mieć w bród drogocennych koców, stalowych, a nie obsydianowych noży, metalowych, a nie glinianych garnków, stalowych, a nie kamiennych toporków, płóciennych, a nie skórzanych koszul, wygodne kapelusze zamiast wiatru we włosach, a zamiast łuku, który wbrew pozorom nie stanowi tak skutecznej broni, jak się wydaje, donośne, choć głośne muszkiety. A do poderwania przyszłej żony czyli squaw, zamiast pracowicie polować na wysoko latające i wciąż czujne nośniki kolorowych piór, wystarczy wycyganić błyszczące paciorki! Kto by się nie skusił? Szczególnie odpowiednio podlany wodą ognistą?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Księżniczka indiańska Pocahontas" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/Pocahontas.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wbrew pozorom nie istniało coś takiego jak szlachetny dzikus rodem z mokrych snów Jana Jakuba Rousseau. To byli tacy sami ludzie jak my, tylko wychowani w gospodarce łowiecko-zbierackiej. Wynikały z tego pewne różnice, ale.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Indiański wódz Apsaroke" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/bull-chief-apsaroke.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No więc widzi taki wojownik-łowca-zbieracz (już na progu epoki rolniczej, ale jeszcze go nie przekroczył), jak mu do wsi blade twarze znoszą dziesiątki koców i zaciera rączki. Okrywa nimi swoją rodzinę, bo rodzina jest najważniejsza. Cieszy się, że po raz pierwszy w życiu przeżyją zimę nie marznąc. O wirusie ospy nie ma pojęcia, podobnie jak o praniu wełny. No i wszystko tak jakby się zgadza. Jego rodzina (i on sam) nie umarli z zimna. Zapewne przyszły złe duchy, ktoś rzucił urok, pewnie zemsta za jakieś świństwo z przeszłości. Przez wiele lat nikt (z tubylców) nie kojarzył związku pomiędzy jednoznacznie dobrymi kocami i jednoznacznie niedobrą ospą&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Indianie próbowali się leczyć na własną rękę, ale nie pomagało" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/indigenous-medicine-man.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A kiedy już skojarzył, było za późno. Indian pozostało na północnym kontynencie, w obszarze osadnictwa anglosaskiego, akurat tyle, że przebudzone sumienie bladych twarzy mogło zaspokoić się obdarowując ich ogromnymi połaciami bezużytecznych agrarnie gruntów i zasiłkami wystarczającymi, aby się zapić na śmierć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziś mamy moim zdaniem do czynienia z bardzo podobną sytuacją. Tylko rolę dzikiego grają ludzie cywilizowani, a kolonizatorami jest eksplodujący azjatycki przemysł. Dziś to my jesteśmy dzikusami, nieważne czy mieszkamy w Europie, Ameryce, Azji, czy Afryce. Cieszy nas możliwość nabycia tańszej kurtki dla dziecka. Nie mamy pojęcia, nie tylko jak wygląda maszyna, która tę kurtkę uszyła (czy stał przy niej człowiek, też nie wiemy), nie wyobrażamy sobie współczesnej maszyny tkackiej, nie znamy procesów chemicznych prowadzących do powstania syntetycznych włókien, z których materiał na kurtkę utkano... Zaprawdę, jesteśmy tylko ciemnymi dzikusami. Bierzemy z półki w dobrej wierze. Przecież nikt tego specjalnie nie uczyni szkodliwym dla zdrowia, prawda? Prawda?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Żadna ilustracja nie pasuje do tematu" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/korea-ulica.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Może tak, a może nie. Może to nieumyślnie. Może tylko z niedbalstwa, a może jednak złośliwości. A może to jednak jest nowoczesna wojna? Zemsta ludów niegdyś podbitych, poniżonych, które dziś idą po światową hegemonię?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak, niemożliwe chyba jest dziś życie bez licznych, wyspecjalizowanych instytucji, których zadanie polegać będzie na kontrolowaniu, z czego składają się oraz w jakich warunkach zostały wyprodukowane, przechowywane, zmagazynowane, przetransportowane towary. Liczba zagrożeń wzrosła od czasów, gdy Pocahontas rzekomo wstawiła się za kapitanem Smithem. Odpowiednio do liczby substancji, z których tkane są dziś materiały do szycia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="No więc trucizna" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/trucizna.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście należy pamiętać, że wysoka cena danego towaru wcale nas nie zabezpiecza przed niepożądanymi substancjami. Zresztą, przecież nie tylko w dziedzinie chemii zaszedł ogromny postęp. Wszyscy znamy liczne opowieści o zagrożeniach płynących z Internetu. A na drodze już się czają Sztuczne Indolencje, nanotwory, różne drony i też inżynieria społeczna.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Strach się bać.&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Uwaga:&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; historycznie rzecz biorąc uznaje się jeden udokumentowany potwierdzony wypadek, gdy przedstawiciel władz kolonialnych użył zarażonych ospą koców celowo do zwalaczania tubylców: był to sir Jeffrey Amherst w 1763 roku, w Pennsylwanii, przeciwko wojownikom &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Pontiac_(w%C3%B3dz)"&gt;Pontiaka&lt;/a&gt;. Jednak późniejsze badania wskazują, że epidemia ospy, która w latach 1837-38 wykończyła Indian w Północnej Dakocie, została wywołana również przy pomocy zakażonych ospą koców dostarczonych przez armię USA. "Zabieg" ten zabił, wg ostrożnych szacunków, ok. 125 tysięcy Indian. Ale tak czy owak mówimy o chorobach zakaźnych, czyli jakoś tak się udało wykończyć też inne plemiona, w innych rejonach tego wielkiego kontynentu.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="obyczaje"></category><category term="scientia"></category></entry><entry><title>Przepowiednie na 2025 rok</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/2025-01-20_przepowiednie-2025-rok.html" rel="alternate"></link><published>2025-01-20T00:08:00+01:00</published><updated>2025-01-20T00:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2025-01-20:/blog/2025/2025-01-20_przepowiednie-2025-rok.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Sprawy na świecie nie stoją, ale pędzą&lt;/strong&gt;. W tym roku to stwierdzenie jest jeszcze prawdziwsze, niż w &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/2024-01-20_przepowiednie-2024-rok.html"&gt;ubiegłym&lt;/a&gt;. Aktualnie zmienia się już tyle różnych spraw, że po prostu nie da się za tym nadążyć. A jednocześnie wciąż pozostają takie zakątki świata, które umykają uwagi starzejącego się Europejczyka.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tworząc proroctwa zacznę …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Sprawy na świecie nie stoją, ale pędzą&lt;/strong&gt;. W tym roku to stwierdzenie jest jeszcze prawdziwsze, niż w &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/2024-01-20_przepowiednie-2024-rok.html"&gt;ubiegłym&lt;/a&gt;. Aktualnie zmienia się już tyle różnych spraw, że po prostu nie da się za tym nadążyć. A jednocześnie wciąż pozostają takie zakątki świata, które umykają uwagi starzejącego się Europejczyka.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tworząc proroctwa zacznę od sprawdzenia zeszłorocznych przepowiedni. I spodziewam się bardzo niskiej celności.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Przepowiednia ogólna czyli TLDR;&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rok 2025 będzie rokiem bałaganu. Wybór Trumpa na prezydenta USA dał nam już tego przedsmak. Jego kompanija ma plany na mieszanie w skali globalnej, bo poprzednia administracja pozwoliła Chinom, Rosji, muzułmanom oraz innym wyrosnąć ponad poziom trawy i teraz to całe towarzystwo trzeba chybcikiem przyciąć do rozmiaru. Inaczej imperium amerykańskie zacznie się sypać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zabiegi Amerykanów wywołają kontrakcje. Zatem można się spodziewać, że zostanie odkryte parę niewiadomych co do np. zasobności danej potęgi w surowce produkcyjne, możliwości mobilizacyjnych, technologii.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pojęcie "&lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_hybrydowa"&gt;wojna hybrydowa&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;" (hasło w wiki założono w 2015 roku) weszło do codziennego słownika tak zwanych dziennikarzy. Z tym, że nie będziemy już takich działań przypisywać wyłącznie Rosji. Zajmą się tym wszystkie kraje i organizacje, które mają interes w sprawianiu złośliwych niespodzianek swoim przeciwnikom. W rozpoczynającym się roku będziemy mieli okazję poznawać coraz więcej metod wzajemnego podkładania sobie świni - ale "&lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Agresja_podprogowa"&gt;poniżej progu wojny&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;" (hasło w wiki założono w 2019 roku). Takich zdarzeń będzie przybywać. Napięcie rosnąć. Nie można wykluczyć, że specjalsi amerykańscy też zechcą pokazać, na co ich stać w tej materii. I może to będzie coś spektakularnego.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Ogólne z 2024&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Przewidywałem, że to będzie rok czajenia się. I w zasadzie taki był. O dziwo, &lt;strong&gt;rzeczywiście&lt;/strong&gt; wszyscy szykowali się na wybory w USA. Przez poprzedzające pół roku gadano prawie że tylko o tym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A że wydarzenia nie biegną zgodnie z kalendarzem, zaczęło się dziać pod koniec roku, co zostanie podsumowane niżej.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Migracje do Europy, Bliski Wschód i Daleki Wschód&lt;/h2&gt;
&lt;h3&gt;Daleki Wschód&lt;/h3&gt;
&lt;h4&gt;Chiny i okolice&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;W zeszłym roku było coraz więcej sygnałów o pochylaniu się Chin, migracji produkcji do innych państw (Wietnam, Laos, Tajlandia), rozrzucaniu korporacyjnych fabryk, jakby w obawie, że coś się w okolicy może zacząć. Zatem należy się spodziewać w 2025 roku, że nadejdzie więcej wiadomości o problemach gospodarczych w Chinach i poprawie gospodarki w krajach ościennych. Nie można wykluczyć, że zaczniemy też być lepiej świadomi siły pieniędzy wielkich funduszy inwestycyjnych, które będą musiały "coś z tym zrobić". Ponieważ administracja amerykańska będzie sobie poczynać bardziej zdecydowanie, więcej ruchu w interesie należy się spodziewać. Na przykład jakichś widowiskowych demonstracji przeciwko stopniowemu przejmowaniu Tajwanu przez Chiny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dotrze do nas też więcej wieści o pełzającym krachu chińskiej gospodarki. O pustych miastach i wyłączonych fabrykach. O korupcji systemowej. I o wielkich pieniądzach, jakie KPCh pompuje w różne pomniejsze państewka, aby przejąć w nich kontrolę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale żeby to oznaczało &lt;strong&gt;rzeczywiste&lt;/strong&gt; załamanie? O nie, na to potrzeba dekad. Po prostu będzie więcej plotek, że sen złoty zmierza ku końcowi. To jeszcze można odwrócić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Chińska gospodarka" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/chinas-rates.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Indochiny, Indonezja, Filipiny, Australia i Pacyfik&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Na temat państw Półwyspu Indochińskiego nie mam (jak zwykle) żadnych specjalnych wyobrażeń. Zaczęło się już w zeszłym roku. I w bieżącym będzie kontynuowane - stopniowe wyciekanie inwestycji do krajów mniejszych i bezpieczniejszych od Chin. Dlaczego wcześniej nie można tego było zrobić? Ano, w dżungli, bez dróg dojazdowych i prądu, trudno budować fabryki. Ale teraz już można. A tania siła robocza już przebiera nóżkami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Global GDP - proroctwo na 2050" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/global-2050.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wg proroctwa długoterminowego Goldmana i Sachsa, szybki przyrost masy w Azji będzie następował w miarę równolegle we wszystkich krajach. Po prostu Azja stanie się najważniejszym kontynentem. O ile już nie jest.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciekawe, co się dzieje w państewkach Pacyfiku? Czy chińskie pieniądze podporządkowały sobie tamtejsze reżymy?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Bliski Wschód&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;O ile w zeszłym roku wieszczyłem, że Turcja się przyczai (co się sprawdziło z grubsza), to pod koniec roku znowu zaczęła się rąbanina w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Syria"&gt;Syrii&lt;/a&gt;. Niespodziewanie resztki władzy rodziny Assadów padły z hukiem, a na ich miejsce wskoczyła turecka marionetka w postaci &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ahmad_asz-Szar"&gt;fanatycznego islamisty&lt;/a&gt; i jego bandy. Ale co to Zachodowi przeszkadzało ogłosić jako sukces demokracji? &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na długo im tej radości nie wystarczyło. Parę tygodni później nowiutki prezydent kazał wyblurować panią minister SZ Czwartej Rzeszy Niemieckiej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Annalena Baerbock jakaś taka nieostra" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/min-blurred.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niby nic się nie stało, ale po Niemczech poniosło głosy, że skoro demokracja w Syrii w końcu zwyciężyła, to może te zastępy dentystów by się spakowały i wróciły do ukochanej ojczyzny?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Więc czego można się spodziewać po tym rejonie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Turcja będzie rozciągać nici swojej władzy na południu. Jej celem będzie zniszczenie autonomii kurdyjskiej, która na wschodzie Syrii żyje sobie na prawach państwa pompując ropę i z tego kupując broń. Nie przyjdzie im to łatwo i wcale nie musi się udać w 2025.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Daesz (ISIS) uzyska przyczółek w tej nowej Syrii i będzie knuł. Jego bojówki rozjadą się po pustyni, co wywoła reakcję izraelskich myśliwców.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Izrael już prawie zakończył ludobójstwo w Gazie. W 2025 skoncentruje się na wymiataniu i odzyskiwaniu pozycji międzynarodowej. Zachód skwapliwie mu w tym pomoże w osobie nowiutkiego &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Prezydent_Stan%C3%B3w_Zjednoczonych"&gt;POTUSa&lt;/a&gt; &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Donald_Trump"&gt;Trumpa&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na tym obszarze &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarny_%C5%82ab%C4%99d%C5%BA_(ekonomia)"&gt;czarny łabędź&lt;/a&gt; to norma, czyli nie czarny łabędź.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem o dziwo jemeńscy fanatyczni górale zajęli stałą pozycję w cieśninie Bab el Mandeb.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Cieśnina Bab el Mandeb" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/babelmandeb.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kilka bombardowań trochę ich utemperowało, ale nie spodziewam się, aby ich sprawa została rozwiązana w 2025 roku. Ich działalność opłaca się zarówno Rosji jak i Chinom. Bo ich rakiety jakoś tak dziwnie w ich statki nie trafiają.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Migracje&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Niechęć do inżynierów i dentystów z Afganistanu, Syrii, Sudanu oraz innych krajów w Europie wzrosła niepomiernie. W 2025 roku należy się spodziewać, że w niektórych krajach dojdzie do prac nad nowym prawem, które ma powstrzymać migrację najgorszego sortu. Nie wróżę temu powodzenia. Dopóki europejskie demokracje nie pogodzą się z koniecznością dyskryminacji czyli wskazania palcem, kogo nie chcemy u siebie (tj. muzułmanów bez wykształcenia), a kogo chcemy się pozbyć (tj. muzułmańskich fanatyków i przestępców), raczej nic się nie uda.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Trasy migracji wg Frontex w 2023 roku" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/migra-routes.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od kiedy kwestię przekroczenia granicy Układu z Schengen wzięły na siebie przedsiębiorstwa przemytnicze, na razie skończyły się wielkie fale najeźdźców, zamieniły się w stały strumyk. Wiadomo, że jakaś odsetka nachodźców dostaje się do strefy Schengen, a inna zostaje złapana. Poniżej liczby za rok 2024 złapanych różnych cudzoziemców:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Migracja wg Frontex w 2024 roku" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/migra-numbers.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A ilu tymczasem przekroczyło granicę i nikt ich nie namierzył? Nie ma takich danych. Nie da się policzyć tego, czego nie widać (pod warunkiem, że nie znamy sumarycznej liczby tego, co widoczne i niewidoczne). Ja przypuszczam, że stosunek wynosi 1:3 tj. na jednego złapanego trzech przechodzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Liczba wykrytych przekroczeń granicy wschodniej wzrosła miejscami nawet o 200%. Migracje szlakami morskimi na razie bastują, czyli zmniejszają się. Wsparcie służb naszych sąsiadów widocznie nie pozostaje bez znaczenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Więc czego możemy się spodziewać w bieżącym roku? Myślę, że wzrośnie liczba prób ucieczki młodych mężczyzn z Ukrainy. Reakcja społeczeństwa na kolejne dekrety prezydenta jest natychmiastowa. Tymczasem dla naszych braci muzułmanów sytuacja powoli się wyklaruje - po prostu będą migrować, migrować, migrować. Aż będzie ich tylu, że się wreszcie zorientujemy - ale wtedy będzie za późno. Ale to nie w roku 2025.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2025 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Chińska gospodarka wejdzie w plateau. Pojawi się więcej informacji, że lada moment zacznie się walić.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Indie pojawią się medialnie jako nowy przykład sukcesu. Poprawa jakości ich wizerunku stanie się dobrze widoczna.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W Europie zaczną zdobywać poważne poparcie partie, które jeszcze parę lat temu nazywane były przez rządzące elity faszystowskimi. Nie dojdzie jednak do przegięcia.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rzeź w Gazie ma szansę się skończyć w tym roku.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA po uruchomieniu prezydenta Trumpa zaczną mieszać tęgo w całym świecie:&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Zagrożą wstrzymaniem dostaw na Ukrainę. Doprowadzą do rozmów pokojowych.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tupną nóżką wobec Korei Północnej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Nie anektują Kanady.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Nie kupią Grenlandii (jeszcze).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ustanowią silniejszy protektorat nad Panamą.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Migracja tak zwanych uchodźców stanie się mało ciekawym medialnie stałym elementem naszej rzeczywistości. Spodziewać się należy od ćwierć do pół miliona nachodźców w roku 2025.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednie z 2024 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Cytuję:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Chińska gospodarka odbiła się i łatwo dostępne tanie towary prosto z Chin będą sobie płynąć. Po raz kolejny Chiny zademonstrują też swoje możliwości kreowania nowych technologii. Czy też podkradania ich Amerykanom.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Indie zaistnieją w świadomości medialnej - ktoś zauważy, że bardzo szybko rosną i nikt tego wcześniej nie zauważył.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W Europie wypłyną niejawne posunięcia rządów państw, które są najpopularniejszym celem migrantów. Finansowane przez te rządy lewackie organizacje na pasku mafii przemytniczych podniosą szum.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rzeźnia w Gazie niczego nie rozwiąże, prawdopodobnie też się nie skończy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA do spółki z paroma innymi krajami (być może też Rosją) solidnie przetrzepią skórę &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_domowa_w_Jemenie_(od_2015)"&gt;jemeńskim Huti&lt;/a&gt; (nie mylić z rwandyjskimi &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Hutu"&gt;Hutu&lt;/a&gt;, którzy ośmielili się zakłócić przepływ towarów na światowej &lt;a href="https://24kurier.pl/akcje-kuriera/zagle/troche-nawigacji/"&gt;rucie&lt;/a&gt; między Europą i Azją (&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bab_al-Mandab"&gt;cieśnina Bab el Mandeb&lt;/a&gt;).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Migranci przejdą do mainstreamu, czyli przestaną być sensacją dnia. Ale ich liczba nie spadnie, tylko wzrośnie.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Muszę z dumą stwierdzić, że &lt;strong&gt;przepowiednie 1,2,5 spełniły się&lt;/strong&gt;, jakbym oglądał je z przyszłości. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozostałe oczywiście - słabiutko. Ukraińskie zboże zamiast płynąć do Afryki, zostało sprzedane międzynarodowym spekulantom i gdzieś się zapodziało. W Afryce z tego powodu jakoś głód nie wybuchł, choć powolutku sytuacja się pogarsza. Turcja nie wykonała mocnego ruchu, kto wie, może już nie jest zdolna?&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Rosja, Białoruś i wojny na Dzikich Polach&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Środkowo-Wschodnia Europa?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/central-eastern.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Rosja&lt;/h3&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Z tajemniczej i nieustępliwej mocy Rosji pozostały resztki. Okazało się, że w kraju tym
panuje to co zawsze, czyli &lt;em&gt;bardak&lt;/em&gt;. Jej siła opiera się wyłącznie na wielkości i
liczebności. Która spada gwałtownie. I nigdy już nie można przykładać zachodniej miary do
ich poczynań - rozważając je trzeba zawsze włączać wygaszone po czasach socjalizmu
podzespoły &lt;em&gt;tumiwisizm&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;imposybilizm&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;korupcja&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;załatwianie&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;układy&lt;/em&gt;, a do tego
dołożyć umafijnione, podzielone na gangi tajne służby i państwowy oligarchat.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Cytat z poprzedniego wpisu. Wszystko prawda. Tyle, że umieranie państwa, szczególnie wielkiego, musi trwać nieco dłużej, niż nam się wydawało. A w tym czasie w niektórych momentach może ono wyglądać nawet, jakby kwitło, podnosiło się z upadku, albo przynajmniej trwało.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosja faktycznie płaci zasobami za przetrwanie i dostawy broni. Ale jednocześnie za te same środki buduje farsową odmianę &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Komunizm_wojenny"&gt;komunizmu wojennego&lt;/a&gt;. Docierają wieści, że rządzący mają kłopot: posłać ludzi w okopy, czy do roboty na trzecią zmianę w rozbudowanej fabryce broni?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kto pamięta czasy słusznie przeszłe (co jakoby zakończyły się 30 lat temu), ten wie, że rozkład Związku Radzieckiego, od momentu, gdy świat przestał go postrzegać jako potencjalnego hegemona świata (średni Chruszczow), do &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Porozumienie_bia%C5%82owieskie"&gt;porozumienia białowieskiego&lt;/a&gt; inicjującego rozpad Imperium Zła, minęło właśnie - około 30 lat. Czyli tyle potrzeba czasu, aby rozłożyć imperium, które wcześniej zostało zdewastowane wojną światową, utraciło 10% populacji, a system rządów tylko przychlapał to nową farbą, nie dokonał prawdziwej odbudowy - bo nie miał z czego. A teraz mamy do czynienia z kleptokracją, która przez ostatnie 3 dekady też co prawda nie dokonała cudów, ale jednak zbudowała potężną infrastrukturę służącą do transferu surowców. Dzięki temu zdołała wytrzymać sankcje i do pewnego stopnia działać jak zwykle. A zasób potencjalnych klientów w postaci 140mln obywateli - wygląda imponująco w arkuszach kalkulacyjnych korpo-marketoidów. Jaka odsetka z nich rzeczywiście będzie kupować zachodni badziew? Jaka by nie była, wyniesie z tuzin Luksemburgów, albo półtorej Szwajcarii. Jest o co grać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z ciekawostek roku ubiegłego wartych odnotowania mamy &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bunt_Grupy_Wagnera"&gt;bunt Prigożyna&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Tego nikt się nie spodziewał. Straty pod Bachmutem i interesy Rosji w Afryce złożyły się na historię jak z filmu sensacyjnego. Ostatecznie buntownik został załatwiony także w stylu filmowym, czyli spadł razem ze swoim samolotem, paroma znajomymi i kompletem służby.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Wojna na Dzikich Polach&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ile Ukraińców już uciekło?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/displacement.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niesamowite, wojna w zeszłym roku odbyła się niemal dokładnie tak, jak to opisałem na początku 2023. W tej sprawie nic się nie zmieniło. Zgodnie z przewidywaniami tłukli się na mrozie o Bachmut, potem, jak step wysechł po wiosennych roztopach, Ukraina &lt;em&gt;wdupiła&lt;/em&gt; z kontrofensywą w rejonie Tokmaku. Teraz Rosja bije się o Awdijewkę - ale już mało kogo to obchodzi. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najpierw Zachód napompował Ukrainę bronią, a potem jorgnął się, że wyprodukował potwora. Co prawda ten jest wciąż zajęty zmaganiami z niedźwiedziem, ale co będzie potem? Zatem przystąpiono do jego demontażu i podporządkowania. Polityka to jednak brudna sprawa.
W ramach osłabienia Ukrainy i jej głębszego zwasalizowania dopuszczono do ujawnienia bezdennej korupcji sięgającej samych szczytów władzy. Wstrzymano strumień pieniędzy i nie wiada, jak to będzie z zaopatrzeniem w broń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W krajach, w których bomby nie spadają, wojna na Dzikich Polach stała się tylko jedną z wielu sensacji, którymi media starają się nas ogłupić. Przywykliśmy. Wygląda na to, że Ukraińcy też w jakiś sposób przywykli, czyli dostosowali się do nowej sytuacji: kto mógł zwiać, to już zwiał, a reszta żyje wedle możliwości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ukraina z Rosją będą tkwić w klinczu, którego skutków w 2024 raczej nie możemy oczekiwać. Zachód raczej nie chce dopuścić do przegranej Ukrainy. Ale dziś już wiemy, że na wygranej też mu nie zależy. Trwa gotowanie żaby. Trzeba czekać.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Białoruś&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Białoruś - siły zbrojne" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2025/belarus.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wbrew moim oczekiwaniom na Białorusi nie wydarzyło się nic istotnego. Polska nie wykorzystała krótkiego momentu zachwiania się władzy Łukaszenki, podobnie białoruska opozycja. Może uznano, że to zachwianie nie jest jeszcze takie duże. Ale raczej chodzi o to, że polska polityka zajęta już była wyborami, gdzie im tam do mięszania w cudzym kotle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem zapowiada się, że tutaj wszystko będzie podobnie jak na Ukrainie: dalej będą przerzucać migrantów, u siebie znęcać się nad Polakami. Społeczeństwo białoruskie rozgniewało się przy okazji &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Protesty_na_Bia%C5%82orusi_(2020%E2%80%932021)"&gt;wyborów w roku 2020&lt;/a&gt;, ale dostało po łapach. I teraz przyczajone czeka na następną okazję. Może to będą następne wybory prezydenckie? A do nich jeszcze ponad rok.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2024 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Na wojnie w Ukrainie nie dojdzie do rozstrzygnięcia. Trwa gotowanie żaby.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosja spróbuje skonsolidować swoje satelity (w tym umocnić się w Afryce), uwidocznią się jednak braki kadrowe.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Na całym pasie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sahel"&gt;Sahelu (Afryka)&lt;/a&gt; dojdzie do przesunięć politycznych i poważnego wzrostu znaczenia rosyjskiej gangsterki w miejscowych interesach. Starzy kolonizatorzy zostaną wyparci.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Białoruś będzie trwać przy Rosji i nic się specjalnego nie wydarzy.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednie z 2023 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Na wojnie w Ukrainie dojdzie do &lt;strong&gt;2&lt;/strong&gt; spektakularnych wydarzeń typu odzyskanie terenów lub poważna porażka na jakimś odcinku frontu, ale nie będzie jeszcze rozstrzygnięcia.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pojawią się dobrze widoczne oznaki rozkładu gospodarki rosyjskiej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pojawi się więcej samodzielnych książąt (dziś mamy dwóch: Prigożyna i Kadyrowa) budujących swoją niezależność od Moskwy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosja przystąpi do przejęcia Białorusi.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Na Białorusi wybuchnie powstanie przeciwko Rosji.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Tylko przepowiednia nr 1 miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Przepowiednia nr 2 także do jakiegoś stopnia się spełniła, ale to dyskusyjne (była też dość ogólna).&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Polska, Europa i okolice (czyli USA)&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Po pandemii nie pozostało śladu. W związku z tym zaczynają coś bąkać o kolejnym Covidzie, ale słabo się to na razie przyjmuje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomimo wojny i zagrożenia, że może przeskoczyć z Ukrainy na np. Pribałtykę, kierunek przepływu forsy pozostał na razie bez zmian: państwa wschodzące inwestorzy dalej postrzegają jako dobre miejsce lokaty kapitału. Doświadczenia historyczne każą ufać, że inwestorzy jako bezimienna masa wiedzą lepiej. Dlatego zasadniczo śpię spokojnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niemcy chwieją się, ale nie tracą nadziei na powrót do starych kolein (nie czytali filozofów? A kto by ich czytał, jak ma własnych?). Obiecująco dla nich wygląda fakt, że USA chce się odpępkować od Europy. Z drugiej strony wiadomo, że nie ma zgody na podobne uruchomienie starych szlaków tłoczenia gazu i ropy, więc trzeba kombinować po nowemu. Tymczasem wewnątrz społeczeństwo zaczyna mieć dość tych dziwnych ruchów robaczkowych, które serwuje im władza: utrudnianie życia podatnikom i ułatwianie darmozjadom. W roku 2024 nie dojdzie raczej do rozstrzygnięcia, będą trwać zmagania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie ma się co cieszyć z problemów niemieckich - na razie sporo ludzi w Polsce od nich zależy. Jeżeli zaczną się walić ich korporacje przemysłowe i handlowe, to najpierw zwiną stragany u nas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W Polsce odbyły się wybory i wygląda na to, że Niemcy chcą pogrzebać wszystkie projekty, które pomogłyby wybić się naszej ojczyźnie na większą niezależność w istotnych gospodarczo obszarach: ich agenci (lub pożyteczni idioci) próbują uwalić budowę portu, węzła lotniczo-kolejowego oraz elektrowni atomowych. Są to jednakoż projekty wieloletnie, w które zaangażowane są spore kapitały, więc w 2024 nie dojdzie do rozstrzygnięcia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem USA też stopniowo zmniejsza zainteresowanie Europą, a to z dwóch powodów:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;W ramach zmniejszania kosztów naciska, aby Europa zaczęła sama rozwiązywać swoje problemy (ale po myśli Amerykanów). Jeżeli Trump wygra, to na tym polu będzie tylko bardziej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Zbliżają się wybory prezydenckie w USA, a jak wiadomo, poza USA tak naprawdę nic nie istnieje.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Rosnące napięcie na Pacyfiku też nie pozostaje bez znaczenia.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2024 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Niemcy zajmą się swoją opozycją i spróbują ją jakoś przykryć lub obłaskawić.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Niemcy będą usilnie dążyć do uwalenia polskich kluczowych projektów gospodarczych i być może też zbrojeniowych.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Okaże się w Polsce, że nowy rząd robi dziwne fikołki w medialnie atrakcyjnych obszarach, ale w miejscach naprawdę ważnych kontynuuje politykę poprzednika (z grubsza).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Różne europejskie rządy zaczną bardziej jawnie selekcjonować i wykopywać na zewnątrz niechcianych migrantów.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA zajęte wyborami zaniedba wiele z istotnych kierunków swojej polityki imperialnej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Chiny do spółki z Koreą Północną wytną Amerykanom jakiś kawał (niemiły).&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Swoją drogą nie wspomniałem o Węgrzech. A ten kraiczek ostatnio mocno łobuzuje na forum europejskim. Nie potrafię jednakowoż ocenić, na ile jego wygibasy są istotne. Skłonny jestem myśleć, że gdyby naprawdę mógł zaszkodzić, to ktoś by Węgry zneutralizował. A tego nie robi. Być może zatem w rzeczywistości kraj ten zajął miejsce jakiegoś wentyla bezpieczeństwa? Blokuje projekty, które są &lt;em&gt;słuszne i prawe&lt;/em&gt;, ale w rzeczywistości nie w smak pragmatykom?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednia z 2023 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Uwidoczni się kryzys przemysłu niemieckiego.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Siła polityczna Niemiec i Francji w Europie Środkowej widocznie się zmniejszy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA będą bardziej nachalnie dyktować postępowanie rządom Europy Środkowej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Konflikt pomiędzy Polską i Brukselą dalej nie zostanie rozwiązany.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Wzrost cen, inflacja i kryzys staną się drażniące dla sporej części społeczeństwa polskiego.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Szwecja i Finlandia oficjalnie zostaną przyjęte do NATO.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W wyborach parlamentarnych w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/III_Rzeczpospolita"&gt;IIIRP&lt;/a&gt; znowu wygra PiS, ale tylko o włos. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Jakoś spełniły się punkty &lt;strong&gt;1,2&lt;/strong&gt;. Punkt &lt;strong&gt;4.&lt;/strong&gt; Bruksela chyba uważa za rozwiązany, bo po wyborach władzę przechwycił ich faworyt. Ale punkt &lt;strong&gt;7.&lt;/strong&gt; również się sprawdził, bo PiS wygrał o włos - który nie wystarczył do skutecznego sklecenia rządu. I w ten sposób właśnie obserwujemy, jak powoli przegrywa. Ale nie wybory. Politykę. Punkt &lt;strong&gt;6.&lt;/strong&gt; spełnił się częściowo - Finlandia już jest w NARO, a Szwecja ciągle czeka na zgodę ze strony Węgier i Turcji. Punkt &lt;strong&gt;5.&lt;/strong&gt; co prawda się sprawdził, ale chyba wybory wyczerpały energię Polaków. Inflacja średnia w skali roku wyniosła ponad 10% więc niemało. Ale jakoś się trzymamy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Szczęśliwego Nowego Roku!&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Czyli będzie to samo co dziś, tylko bardziej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obyśmy dożyli lepszych czasów!&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category><category term="przepowiednie"></category></entry><entry><title>Filistyni i Żymianie</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/2024-10-22_filistyni-i-zymianie.html" rel="alternate"></link><published>2024-10-22T00:08:00+02:00</published><updated>2024-10-22T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2024-10-22:/blog/2024/2024-10-22_filistyni-i-zymianie.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa historyczna Bliskiego Wschodu" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/bliskihist.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Przydługi disklejmer na początek&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zacznę ten przydługi wpis od deklaracji, że na co dzień uważam islam za zakałę świata tego, a zatem, gdy ściera się on z jakimś innym wyznaniem, to serce moje ustawia się po stronie jego przeciwników. Nawet gdy rozum podpowiada, że w tym wypadku to może nie …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa historyczna Bliskiego Wschodu" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/bliskihist.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Przydługi disklejmer na początek&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zacznę ten przydługi wpis od deklaracji, że na co dzień uważam islam za zakałę świata tego, a zatem, gdy ściera się on z jakimś innym wyznaniem, to serce moje ustawia się po stronie jego przeciwników. Nawet gdy rozum podpowiada, że w tym wypadku to może nie do końca.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W omawianym wypadku postrzegam Izrael jako jedyne w okolicy państwo przenoszące, przynajmniej po trosze, tradycje prawa rzymskiego na grunt Bliskiego Wschodu. A stoję po stronie takiej właśnie tradycji prawnej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem z przyczyn czysto pragmatycznych stoję raczej po stronie Izraela niż Palestyny. A to dlatego, że uważam islam za zagrożenie dla kultury światowej, czego ów niejednokrotnie dokazał. I możecie sobie tutaj, pięknoduchy, opowiadać bajdury o wielkim Bagdadzie - cóż, każdemu może się coś poplątać i zamiast spalić biblioteki obejmie je chwilową ochroną. W ogólności wojownicy islamu zajmowali się niszczeniem wielkich kultur - i ów Bagdad byłby tylko jednym z prowincjonalnych centrów nauki i kultury, gdyby nie pustynia, którą w promieniu paru tysięcy kilometrów wokół niego nie uczynili.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Że nie wspomnę o masakrze zoroastrian w pierwszych wiekach po Mahomecie. Tak, to z imperium perskiego i później sasanidzkiego wzięła się wielkość Bagdadu, bynajmniej nie z wrodzonej ciągoty do książek pustynnych koczowników. Najpierw zniszczyli wielką kulturę tak, że do dziś się podnieść nie może, a potem pozwolili w tej próżni powstać nowemu miastu. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Że nie wspomnę o &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Arab_conquest_of_Egypt"&gt;blitzkriegu, jaki urządzili wobec Egiptu&lt;/a&gt; (4 lata) i potem &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Muslim_conquest_of_the_Maghreb"&gt;reszty chrześcijańskiej Północnej Afryki&lt;/a&gt; (60 lat zaledwie). W szkole opowiada się, jak względnie łagodnie traktowali miejscową ludność chrześcijańską nakazując im jedynie płacić dżyzję (lub dzizję). Owszem, tych, którzy przeżyli działania tak zwane wojenne. Co z tego wynikło, widzimy i dzisiaj. Kiedyś były to kwitnące rolnictwem i kulturą prowincje, skąd wywodzili się filozofowie (np. Tertulian z Kartaginy) i teologowie (np. św. Augustyn z Hippony).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Że nie wspomnę o zniszczeniu Bizancjum - o tym to nawet kiedyś uczyli u nas w szkole, nie wiem, jak teraz. Nie uczyli aczkolwiek, że przed podbojem seldżuckim, na obszarze Anatolii (dziś: Turcja zasadniczo) mówiło się od wieków różnymi greckimi dialektami. To był obszar kultury greckiej, której nawet kultura rzymska nie zdołała zdominować (raczej odwrotnie). A przyszli sobie zmuzułmanieni tureccy koczownicy i &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Turkification"&gt;tak zaczęli rezać, że miejscowa ludność kościoły szybciuteńko przemianowała na meczety, zaczęła się kiwać pięć razy dziennie i w parę pokoleń zarzuciła grecką etniczność na rzecz tureckiej&lt;/a&gt;. Najpierw tę sztukę opanowali podbijając starożytne miasta Jedwabnego Szlaku, jak Kaszgar, Turfan, potem królestwa Azji Środkowej jak Chorezm, czy Bucharę (etnicznie związane z Persją i z niej czerpiące wzorce). Jak po nich się przejechali, to wzięli się za wyższą kulturę grecką. I tak mamy dziś na tych terenach tureckich nacjonalistów z silnym odchyłem islamskim.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Że nie wspomnę o masakrze Indusów, którą prowadzili &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Muslim_conquests_in_the_Indian_subcontinent"&gt;przez cztery wieki bez mała&lt;/a&gt;. Zniszczyli wówczas być może największą na świecie uczelnię, &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Nalanda_mahavihara"&gt;Uniwersytet Nalanda&lt;/a&gt;, a liczbę ofiar tego podboju określa się dziesiątkami milionów. No i na bazie tej wielkiej kultury zbudowali swoje induskie państewka, które na miejscu zastali europejscy, a głównie brytyjscy kolonizatorzy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tak można te "osiągnięcia" islamu wyliczać aż do czasów dzisiejszych. W generalności uważam, że stał się zakałą świata, a jeżeli gdzieś na jego obszarze kwitnie handel i ludziom wiedzie się coraz lepiej, to raczej z powodu, że miejscowi władcy mało temu przeszkadzają (mądrze), albo zachodni inwestorzy prowadzą tam interesy. Z islamskiej inspiracji raczej nic istotnego (poza wielkim wyburzaniem i masakrami) w historii się nie działo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No tak. I w takim świetle jak wyżej pragnę odnieść się do tego, co wyprawiają Izraelici ze swoimi ziomkami Palestyńczykami.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;O inspiracji&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Inspiracją do tej wypowiedzi stał się &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=jI7MUszc3kM"&gt;filmik&lt;/a&gt; nakręcony i opublikowany przez rosyjsko-żydowskiego dziennikarza i felietonistę &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Maxim_Katz"&gt;Maksima Kaca&lt;/a&gt;&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Prezentuje on oczywiście postawę super-pro-izraelską, co nie dziwi (światowe żydostwo dzieli się na zwolenników i przeciwników Izraela, tertium non datur), bo się tam wychował.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W filmiku powyższym omawia on zamordowanie najnowszego lidera Hamasu, Jahiego Sinwara. Mianowicie przypomniał on, że ten urodził się w obozie uchodźców Chan Junis. I w tym momencie się wylał, że Palestyńczycy są najciekawszymi uchodźcami na świecie, bo u nich możesz urodzić się uchodźcą - wystarczy urodzić się w obozie dla uchodźców. I faktycznie, coś w tym jest. I konkretnie to między innymi tą kwestią chcę się zająć w niniejszym tekście.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Urodzeni uchodźcy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Otóż rzeczywiście tak jest, że w licznych obozach dla uchodźców ustanowionych w &lt;a href="https://www.unrwa.org/"&gt;Libanie, Syrii, Jordanii, Zachodnim Brzegu, a nawet w Gazie&lt;/a&gt; jeszcze w latach 60-tych XX wieku żyje dziś nawet czwarte pokolenie uchodźców. I pozostaje to w ścisłej i niezbitej niezgodności z &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Konwencja_dotycz%C4%85ca_statusu_uchod%C5%BAc%C3%B3w"&gt;konwencjami&lt;/a&gt;, które status &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Uchod%C5%BAca"&gt;uchodźcy&lt;/a&gt; tworzą i definiują. Mianowicie duchem konwencji była ochrona ludności objętej działaniami wojennymi lub zagrożonymi inną formą systemowego prześladowania, która postanowiła w związku z powyższym opuścić swoje domy i przejść do strefy, gdzie prześladowanie im nie zagraża. I w większości miejsc na świecie działa to wedle tego schematu: lecą bomby, ludzie uciekają, zamieszkują w obozie dla uchodźców, bomby przestają lecieć, ludzie wracają do domu. Gdy zasiedlają obóz dla uchodźców, mają status specjalny, gdyż nie przyznaje im się praw w kraju przyjmującym innych niż te, które wynikają z konwencji. Nie są obywatelami. Są kimś w rodzaju dziwnego turysty. Ale to działało. Do niedawna w każdym razie. I wszędzie oprócz Bliskiego Wschodu, w okolicy Izraela konkretnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ile palestyńskich obozów dla uchodźców znajduje się w różnych krajach w i wokół Izraela" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/unrwa.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo nie dość, że obozy dla uchodźców palestyńskich, ustanowione jeszcze 60 lat temu i więcej, goszczą już czwarte pokolenie uchodźców - zakładam, że urzędowo zarejestrowanych w &lt;a href="https://www.unrwa.org/"&gt;UNRWA&lt;/a&gt;. Stanowi to jakieś dziwne odchylenie od ducha konwencji związane z faktem, że owszem, jeżeli ktoś się urodził w obozie dla uchodźców (tj. w miejscu, w którym konwencjonalnie nie zagraża mu prześladowanie), to nie powinien być uchodźcą (któremu zagraża prześladowanie), bo nie urodził się w kraju, w którym jego rodzicom zagrażało prześladowanie. Z &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ius_sanguinis"&gt;prawa krwi&lt;/a&gt; powinni być obywatelami państwa, którego uciekli ich rodzice. Zatem państwo przyjmujące, w którym nie obowiązuje &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ius_soli"&gt;prawo ziemi&lt;/a&gt;, nie ma obowiązku przyznania obywatelstwa ludziom urodzonym w obozie dla uchodźców - który z definicji jest obszarem wydzielonym, pod opieką ONZ, gdzie państwo przyjmujące dobrowolnie (acz czasowo) zrzekło się pełnej jurystykcji w określonych (lub &lt;em&gt;niedookreślonych&lt;/em&gt;) obszarach prawnych. Ale twórcy konwencji nie byli dość precyzyjni (intencjonalnie lub nie) i zapewne nie przewidywali, że ludziska będą w obozach mieszkać przez dziesiątki lat. I tak powstały takie dziwne enklawy poza-państwowe. Z drugiej strony, &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Israeli_citizenship_law"&gt;państwo prześladujące (Izrael) nie przyznaje obywatelstwa dzieciom urodzonym w tych obozach, bowiem uchodźcy mają status, z punktu widzenia prawa Izraela, który da się określić tylko jednym słowem: &lt;em&gt;skomplikowany&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A dodajmyż, że niektóre obozy dla uchodźców w tej okolicy znajdują się (czy też znajdowały, bo ostatnio to chyba tam tylko gruzy pozostały) na terenie państwa prześladującego! Bo przecież &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Strefa_Gazy"&gt;Strefa Gazy&lt;/a&gt; nie jest żadnym państwem, terytorium mandatowym, czy czymkolwiek. Jest - czymś (obozy te prawdopodobnie założono, gdy Strefa Gazy pozostawała pod zarządem egipskim, więc wtedy wszystko się zgadzało). Ostatnio w większości ponownie zajętym przez wojska Izraela. Czyli państwo prześladujące jest jednocześnie państwem przyjmującym. Co można uznać &lt;em&gt;de facto&lt;/em&gt;, bo bez zgody wojsk Izraela żadna pomoc by do tych obozów przecież nie dotarła.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale do rzeczy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Argumentacja Kaca&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Argumentacja maksima Kaca brzmi tutaj dość śmiesznie (dla mnie):&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż rodzice Jahiego Sinwara w 1948 roku, po wojnie izraelsko-arabskiej zmuszeni byli opuścić rodzinny &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Aszkelon"&gt;Aszkelon&lt;/a&gt; i przenieść się ok. 40km na południe, do Gazy, gdzie cieszyli się (czyli cierpieli) opieką sił egipskich. Do narodzin Jahii (w roku 1962) mieli dość czasu na asymilację, jak powiada Kac. I kontynuuje, że miliony Niemców zostało wypędzonych z Sudetenlandu, polskich tzw. Ziem Odzyskanych, czy regionu kaliningradzkiego, ale żaden z nich 20 lat później nie uważał się już za uchodźcę, bez znaczenia, czy zamieszkiwał Wschodnie, czy Zachodnie Niemcy (choć dziś wiemy, że ich potomkowie uważają się za "Wypędzonych"). Tymczasem Jahiemu przyznano status uchodźcy przy narodzinach, choć on sam już nie musiał donikąd uciekać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Obóz uchodźców palestyńskich Khan Yunis w Strefie Gazy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/yunis.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I teraz uwaga:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Można to wyjaśnić specyficzną palestyńską tożsamością: jeśli twoi rodzice, dziadkowie lub nawet pradziadkowie uciekli z Aszkelonu, również ty będziesz uchodźcą z Aszkelonu. Najczęściej społeczeństwo palestyńskie nie dopuściło do twojej pełnej integracji, zamiast tego trzymało cię w obozie dla uchodźców palestyńskich (pośród ludności palestyńskiej). Obozy te istnieją od prawie ośmiu dekad. I Palestyńczycy mówią Palestyńczykom, aby ci wrócili i odzyskali rodzinny Aszkelon, miejsce grobów swoich przodków.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Czy czegoś nam to nie przypomina? Czy na terenie Polski nie działała przez sześć wieków prężna, autonomiczna społeczność o własnym, silnym etnosie, poczuciu wspólnoty religijnej i narodowej oraz pamięci prześladowań, która w każdy &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Jom_Kipur"&gt;Jom Kipur&lt;/a&gt; żegnała się "&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/L'Shana_Haba'ah"&gt;Za rok w Jerozolimie&lt;/a&gt;" (lub podobnie)? I kiedy nadarzyła się okazja, to wielu ludzi z tej społeczności spakowało manatki i pojechało do "krainy przodków", którą ciężką pracą zmodernizowali i ciężką walką zawojowali głosząc wszem i wobec, że to tylko powrót do dawno utraconej ojczyzny? Utraconej 2000 (słownie: dwa tysiące) lat temu!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A teraz przedstawiciel tej dość abstrakcyjnej wspólnoty, której większość wciąż zamieszkuje w licznych krajach poza Izraelem, uważa za kuriozum, że inni mieszkańcy Bliskiego Wschodu mają taki sam film?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa Bliskiego Wschodu" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/bliskiwsch.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Widać tu pewne różnice. O ile owi, zwanie dziś żartobliwie &lt;em&gt;Żymianami&lt;/em&gt; ludkowie unikali przez wieki całe asymilacji pośród obcych etnosów, a przynajmniej religiosów, to Palestyńczycy najwyraźniej mają z tym problem także pośród samych siebie. Mniej więcej tak, jakby wnuk uchodźców z Mińska Mazowieckiego miał problem z asymilacją w Piasecznie (co innego uchodźca z Warszawy do Krakowa, to by nikogo nie dziwiło!). To rzeczywiście ciekawe zjawisko. Ale moim zdaniem bardzo symetryczne do kultury żydowskiej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem inteligentny, wykształcony i dość zamożny człowiek interesu o wielopaństwowej proweniencji, jakim jest Maksim Kac, moim zdaniem dziwuje się jeno na pokaz, a w rzeczywistości ma dość &lt;em&gt;kiepełe&lt;/em&gt;, aby sobie tę dziwność przepracować i zrozumieć.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Filistyni&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W wyniku bezwładu imperialnej biurokracji brytyjskiej i całkiem świeckiego ruchu społecznego, na tym samym terenie spotkały się dwie kultury z tego samego pnia wyrosłe. Jedna (Żymianie) wiekami kultywowała sztukę przetrwania przenosząc się jako kulturowy mem, nawracając i przez to wchłaniając inne etnosy, a tylko częściowo jako genetyczna spuścizna, przez różne państwa i narody. Druga (Filistyni) pozostała na miejscu, utaiła się poprzez rezygnację z własnej religii i języka, przechowała genetyczny kod narodu. Po dwóch milleniach doszło do zderzenia dwóch nieustępliwych, ale już dość sobie obcych kultur, które to mają ze sobą wspólnego, że nie ustąpią pod żadnym pozorem. Reszta to tylko zbędne komplikacje na tym dość prostym obrazie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ponieważ kultura przybyszy przez tysiące lat szła w nogę z Europejczykami (boż składała się z Europejczyków, o czym tu gadać), szybko zdobyła przewagę organizacyjną i techniczną. Tymczasem kultura miejscowych, tająca się przed ottomańskimi urzędnikami, pozostała prosta i plemienna. Opiera się o brutalne techniki przetrwania znane z nauki o ewolucji: członkowie ich organizacji terrorystycznych są często brutalniejsi dla swoich niż dla wrogów. Ale co robić, tak własnie wykuwa się stal.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Izraelici zatem właśnie zaczynają swoją długą drogę upadku, nieuchronną w konfrontacji z wrogiem, którego nie można wskazać. Stworzyli jakie-takie, ale zawsze, państwo prawa, w którym zabezpiecza się urzędowo interesy nawet najgroźniejszych terrorystów (jak już ich &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Shin_Bet"&gt;Szin Bet&lt;/a&gt; wypuści z kazamatów). Przegrywają, bo aspirują do życia jak w Europie: cywilizowanego, wygodnego i sytego. Z małą dzietnością, wysokimi zyskami z technologii.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przeciwko sobie mają Palestyńczyków, którzy nie mając nic, opierają się o demografię i brutalne wychowanie ulicznych wojowników. Za jednego żołnierza izraelskiego ginie co prawda stu terrorystów (oraz innych chłopców) palestyńskich, ale nie szkodzi, palestyńskie kobiety urodzą na to miejsce dwustu następnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wynik tej walki jest przesądzony moim zdaniem. Wymaga tylko czasu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O ile dzisiejszy świat, rodem ze science-fiction, nie dostarczy Izraelitom jakiejś kolejnej, przełomowej technologii, która pozwoli im przetrwać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale przetrwać, nie znaczy wygrać. Nie da się wygrać z mrówkami inaczej niż niszcząc całe ich gniazdo. Nie da się wygrać z wodą inaczej niż przez pełne osuszenie. A tego raczej Izraelici nie poważą się zrobić. Zapewne również nie mają dość środków. Zatem Palestyńczycy prędzej czy później zaleją ich swoją młodzieżą. Gotową ginąć w obronie jakiejś wendety, gotową iść na izraelskie uniwersytety, gotową emigrować na cały świat, aby tam rozsiać swoje geny i memy. A skoro już znalazła się w diasporze, wytępić się nie da. Dokładnie tak samo, jak ich aktualni oprawcy, którzy tę sztukę przerobili przed wiekami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dodajmy na koniec, że dla Palestyńczyków może istnieć ciekawe wyjście (i dzięki Bogu, że jeszcze na nie nie wpadli!): obywatelstwo polskie. Otóż zgodnie z &lt;a href="https://eli.gov.pl/eli/DU/2023/1989/ogl"&gt;art. 14. ust. 2. ustawy o obywatelstwie polskim&lt;/a&gt;, jeżeli dziecko urodzone w Polsce z rodziców nie-obywateli polskich, nie nabywa innego obywatelstwa (cyt. urodził się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, a jego rodzice są nieznani, nie posiadają żadnego obywatelstwa lub ich obywatelstwo jest nieokreślone.), automagicznie staje się obywatelem polskim. A zatem i europejskim. I może sobie swobodnie wyemigrować do Niemiec. Na ramionach swoich bezpaństwowych opiekunów - rodziców.&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;Jego rodzice wyemigrowali z Rosji (ZSRR) korzystając z &lt;a href="https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1609847,1,jak-organizowano-tranzyt-zydow-z-zsrr.read"&gt;Operacji Most&lt;/a&gt; zabierając ze sobą małego Maksimka. Szkoły ukończył w Izraelu, co mu na dobre wyszło. Później (jak suponuję) odezwała się w nim żyłka aktywisty-pacyfisty oraz sentyment do starego kraju, więc zanim zgarnęła go &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Israel_Defense_Forces"&gt;IDF&lt;/a&gt;, spakował manatki i na następne lata przywrócił się Matuszce Rassiji, gdzie bez większego (choć z mniejszym) powodzenia budował demokrację. Po wybuchu &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Russian_invasion_of_Ukraine"&gt;II Wojny Ukraińskiej&lt;/a&gt; powrócił do Izraela, zabierając ze sobą żonę i dziecko, prawdopodobnie antycypując problemy, niewykluczone, że aresztowanie i uwięzienie. Prowadzi od lat &lt;a href="https://www.youtube.com/channel/UCUGfDbfRIx51kJGGHIFo8Rw"&gt;bardzo popularny kanał na YouTube&lt;/a&gt;, który każdemu polecam.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category></entry><entry><title>Przepowiednie na 2024 rok</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/2024-01-20_przepowiednie-2024-rok.html" rel="alternate"></link><published>2024-01-20T00:08:00+01:00</published><updated>2024-01-20T00:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2024-01-20:/blog/2024/2024-01-20_przepowiednie-2024-rok.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Sprawy na świecie nie stoją, ale pędzą. Nie wiem, dlaczego zaczynałem swoje coroczne przepowiednie tym zdaniem np. &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2018/2018-02-28_przepowiednie-2018-rok.html"&gt;w 2018 roku&lt;/a&gt;. Przecież wówczas rzeczywistość ciekła leniwie niczym krystalizujący miód! Nie to, co teraz. Dziś napiszę przepowiednię, aby jutro dowiedzieć się, że właśnie doszło do tak głębokich i nieprzewidzianych przemian, że nic …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Sprawy na świecie nie stoją, ale pędzą. Nie wiem, dlaczego zaczynałem swoje coroczne przepowiednie tym zdaniem np. &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2018/2018-02-28_przepowiednie-2018-rok.html"&gt;w 2018 roku&lt;/a&gt;. Przecież wówczas rzeczywistość ciekła leniwie niczym krystalizujący miód! Nie to, co teraz. Dziś napiszę przepowiednię, aby jutro dowiedzieć się, że właśnie doszło do tak głębokich i nieprzewidzianych przemian, że nic z tego nie ma nawet szansy się spełnić. Albo już się spełniło, póki pisałem tekst.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Początkowe refleksje o szerszej perspektywie&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście łatwiej dziś przepowiadać na wielkie odległości. Współczesne perturbacje w niewielkim stopniu naruszają długoterminowe trendy. To po prostu zakłócenia. Patrząc z odpowiednio odległej perspektywy. Np. pół wieku. Z takiej odległości wygląda, że świat wszedł w wiraż - i teraz się dowiemy, czy zamierza wypaść na zewnątrz (bo jedzie za szybko), czy do wewnątrz (bo jedzie za wolno). Pytanie retoryczne. Jeżeli wypadniemy, to raczej na zewnątrz.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W zeszłym roku wiralne stały się wieści o różnych technologiach, które mają poważne szanse zmienić dotychczasowe uwarunkowania, w jakich przywykliśmy żyć. Przywykliśmy? Do czego? Chyba do nieustannych zmian! Po prostu one wydarzają się ostatnio w rytmie pokoleń, co już stanowi prędkość kosmiczną - każda kolejna generacja żyje już w innym świecie, niż ich rodzice. Wcześniej były szanse na porozumienie pomiędzy pokoleniami, bo ich warunki życia były z grubsza podobne: tata robił buty, syn co najwyżej nie musiał sam wycinać zelówek, bo mógł je zamówić u nowego specjalisty. Dziś, żeby trzymać się tej metafory, ojciec robił buty na kopycie, syn sprzedaje natryskowy film biochemiczny, który pozwala chodzić boso, mieć zawsze ciepło i nie ranić stóp.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale poza tym, czy coś się zmienia? E tam, nic szczególnego. Tyle, że medialnie w oczy kłują rewelacje o wymieraniu rozwiniętych społeczeństw (korelacja pomiędzy "rozwojem" a wymieraniem jednakowoż jest cokolwiek niejasna). Na wykresach zaczyna się rysować coś w rodzaju &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Plateau_(technika)"&gt;plateau&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Albo &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ekstremum_funkcji"&gt;ekstremum&lt;/a&gt;, zależy jak patrzeć. Czyli być może, nie koniecznie, ale możliwe, że właśnie, rysuje się nam w różnych branżach horyzont zdarzeń. Miejsce, za które nie zdołamy się przedostać w naszej obecnej formie i treści. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niewykluczone jednak, że się przebijemy. Wszak jednocześnie objawiają się technologie, które mogą uczynić owo ekstremum tylko czymś w rodzaju punktu przegięcia. Chwilowym wypłaszczeniem krzywej, która potem znowu zacznie się wznosić, być może jeszcze stromiej, eksponencjalnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli zasada, że w przyszłości będzie tak samo jak dziś, tylko bardziej, jest nie tylko prawdziwa, ale wręcz w trójnasób &lt;strong&gt;PRAWDZIWA&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powtórzę po &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-12-30_przepowiednie-2023-rok.html"&gt;przepowiedniach na przeszły rok&lt;/a&gt;: &lt;strong&gt;Sprawy na świecie nie stoją, tylko pędzą&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Przepowiednia ogólna czyli TLDR;&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rok 2024 będzie rokiem zmagań w zwarciu. Mało widowiskowych, może czasem nawet nudnych. Kto nie będzie się musiał siłować, skoncentruje raczej na gromadzeniu sił potrzebnych w przyszłym roku. Działania mniej spektakularne, bardziej systematyczne. Oczywiście wystąpią pomniejsze bałagany i starcia. Ale nie będą mieć charakteru globalnego. Pod koniec mają nastąpnić wybory prezydenckie w USA, więc wszyscy oszczędzają atuty na moment rozstrzygnięcia. Naciąganie cięciwy przed strzałem z kuszy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Migracje do Europy, Bliski Wschód i Daleki Wschód&lt;/h2&gt;
&lt;h3&gt;Daleki Wschód&lt;/h3&gt;
&lt;h4&gt;Chiny i okolice&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Wieści o zamierającej chińskiej gopodarce okazały się przesadzone. Demografia jest bezwzględna i w końcu Państwo Środka odczuje skutki swoich wygłupów sprzed półwiecza - ale jeszcze nie w tym roku. Na razie jej ogromna inercja będzie pchać budowę infrastruktury, aż turyści zaglądający w różne chińskie kąty prześlą zadziwiające filmiki o zrobotyzowanych toaletach w dżunglach Yunnanu lub górach Tybetu, zasilanych z baterii słonecznych i podziemnych źródeł. Nie spodziewam się, aby w tym roku Chiny postanowiły sprawdzić licytację w sprawie Tajwanu. Wygląda na to, że odłożyły to na przyszły rok. Starają się ugotować USA jak żabę, a jednocześnie ich agentura buduje coraz bardziej pozytywny wizerunek Państwa Środka na zbuntowanej wyspie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Tygrysy Indochin" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/ekon-indochin.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Indochiny, Indonezja, Filipiny, Australia i Pacyfik&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Na temat państw Półwyspu Indochińskiego nie mam (jak zwykle) żadnych specjalnych wyobrażeń. Wiadomo, że powolutku wyciekają na tamte tereny różne inwestycje technologiczne. W Wietnamie buduje się coraz więcej fabryk &lt;em&gt;hi-tech&lt;/em&gt; firm, które chcą uciec z Chin, ale nie za daleko, żeby się nie zrobiło drogo. Wyżej ukazane wskaźniki pokazują jednak, że kroją się nam nowe tygrysy (PKB rośnie, bezrobocie spada, inflacja stabilizuje, emigracja spada). Przy ogromnej populacji Indonezji, Filipin i Wietnamu za kilka lat może skutkować powstaniem nowego punktu ciężkości w Azji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Pacyfik - mapa Orteliusa z końca XVIw" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/pacifici.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Australia będzie coraz mocniej przytulać się do USA, które będą wciąż konsolidować swój perymetr blokujący Chiny. Nie doszło do potencjalnych przewrotów ani w Indonezji, ani na Filipinach. Strony raczej konsolidują się niż kombinują. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciekawe, co się dzieje w państewkach Pacyfiku? Czy chińskie pieniądze podporządkowały sobie tamtejsze reżymy?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Bliski Wschód&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Turcja przyczai się w oczekiwaniu. Inflacja mocną ją osłabia, ale wojsko ma liczne i dość silne, jak na ten obszar. Jednak nie spodziewam się, aby coś szczególnego się wydarzyło. W zeszłym roku wsparła Azerbejdżan w wojnie z Armenią - i to wydaje się kończyć temat na jakiś czas. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Stan posiadania w Syrii wg LiveMapUA, styczeń 2024" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/syria.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Syria pozostanie obszarem nieustannej wojny gangów. Daesz (ISIS) nie zostanie ostatecznie dobite, zdecydują o tym cynicy. Jest to w interesie Izraela, który będzie prowadził politykę destabilizacji, nie wahając się przed użyciem siły zbrojnej na obcym terytorium.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niedługo przed przystąpieniem do pisania tej przepowiedni (kilka miesięcy co prawda) rozpoczęła się rzeźnia w Gazie. Aktualnie Izrael musi też ostrzeliwać pozycje Hamasu w Libanie. Czyli powyższe już działa. A będzie bardziej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli na tym obszarze nic się specjalnie nie zmieni, o ile nie wystąpi tzw. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Czarny_%C5%82ab%C4%99d%C5%BA_(ekonomia)"&gt;czarny łabędź&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Cieśnina Bab el Mandeb" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/babelmandeb.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pod koniec zeszłego roku pojawił się nowy punkt tzw. napięć zbrojnych. Jedna z kluczowych cieśnin dla światowego transportu znalazła się w zasięgu ostrzału ze strony brutalnych, muzułmańskich górali. Ciężko przewidzieć, co z tego wyniknie. Nie sądzę jednak, aby ceny bardzo podskoczyły. Wobec galopującej inflacji oraz innych sensacji ekonomicznych ten fakt może zginąć w powodzi innych zdarzeń.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Migracje&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Migrantów przybywa. Informacja ta przestała być sensacją, stała się codziennością. Jest ich tylu, że państwa wykorzystują ich w charakterze broni hybrydowej. Pojęcie &lt;em&gt;wojny hybrydowej&lt;/em&gt; to jeden z coraz popularniejszych sloganów w języku tzw. dziennikarzy i polityków.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Migracja wg Frontex w 2022 roku" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/migracje22.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Migracja wg Frontex w 2023 roku" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/migracje23.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powyższe liczby&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; wyglądają cokolwiek śmiesznie. Z jednej strony trudno mi przyjąć, że mogłyby zostać przekłamane - Frontex to organizacja, która powinna walczyć o uzasadnienie swojego istnienia, nawet w niestabilnej politycznie sytuacji. Taka jest natura organizacji (vide casus Green Peace), że walczą o życie, nawet gdy przestały być potrzebne. Tak czy owak oficjalne stanowisko Frontexu to około 350 tysięcy migrantów w roku 2023.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zdefiniowano kilka stałych szlaków przerzutowych i ich popularność zmienia się z czasem, zależnie od polityki zainteresowanych "krajów związkowych" (czyt. państw). Zainteresowani mogą sobie znaleźć w mediach społecznościowych uprzejmych tłumaczy, którzy przekładają wieści wprost z migranckich forów, na których rozmawia się zwykle po arabsku. A z powyższego wynika, że świat dopiero rozwija technikę migrowania do bogatej, sytej, spasionej i kompletnie bezbronnej Europy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nietrudno zatem odgadnąć przepowiednię na rok 2024: &lt;strong&gt;liczba migrantów wzrośnie&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2024 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Chińska gospodarka odbiła się i łatwo dostępne tanie towary prosto z Chin będą sobie płynąć. Po raz kolejny Chiny zademonstrują też swoje możliwości kreowania nowych technologii. Czy też podkradania ich Amerykanom.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Indie zaistnieją w świadomości medialnej - ktoś zauważy, że bardzo szybko rosną i nikt tego wcześniej nie zauważył.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W Europie wypłyną niejawne posunięcia rządów państw, które są najpopularniejszym celem migrantów. Finansowane przez te rządy lewackie organizacje na pasku mafii przemytniczych podniosą szum.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rzeźnia w Gazie niczego nie rozwiąże, prawdopodobnie też się nie skończy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA do spółki z paroma innymi krajami (być może też Rosją) solidnie przetrzepią skórę &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_domowa_w_Jemenie_(od_2015)"&gt;jemeńskim Huti&lt;/a&gt; (nie mylić z rwandyjskimi &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Hutu"&gt;Hutu&lt;/a&gt;, którzy ośmielili się zakłócić przepływ towarów na światowej &lt;a href="https://24kurier.pl/akcje-kuriera/zagle/troche-nawigacji/"&gt;rucie&lt;/a&gt; między Europą i Azją (&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bab_al-Mandab"&gt;cieśnina Bab el Mandeb&lt;/a&gt;).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Migranci przejdą do mainstreamu, czyli przestaną być sensacją dnia. Ale ich liczba nie spadnie, tylko wzrośnie.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednie z 2023 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Cytuję:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Chińska gospodarka zrobi odbicie i przez jakiś czas będzie "jak dawniej", czyli łatwo dostępne tanie towary prosto z Chin.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Chiny zademonstrują też swoje możliwości kreowania nowych technologii.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Turcja zaatakuje jawnie i z mocą terytoria kurdyjskie.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W Indonezji lub na Filipinach dojdzie do zachwiania lub gwałtownej zmiany władzy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Wybuchnie skandal migracyjny, z powodu wielkiej liczby nielegalnych napływających do Europy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Uwidocznią się skutki problemów z dostawami zboża z Ukrainy na Bliski Wschód i do Afryki.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Muszę z dumą stwierdzić, że &lt;strong&gt;przepowiednie 1,2,5 spełniły się&lt;/strong&gt;, jakbym oglądał je z przyszłości. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozostałe oczywiście - słabiutko. Ukraińskie zboże zamiast płynąć do Afryki, zostało sprzedane międzynarodowym spekulantom i gdzieś się zapodziało. W Afryce z tego powodu jakoś głód nie wybuchł, choć powolutku sytuacja się pogarsza. Turcja nie wykonała mocnego ruchu, kto wie, może już nie jest zdolna?&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Rosja, Białoruś i wojny na Dzikich Polach&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Środkowo-Wschodnia Europa?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/central-eastern.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Rosja&lt;/h3&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Z tajemniczej i nieustępliwej mocy Rosji pozostały resztki. Okazało się, że w kraju tym
panuje to co zawsze, czyli &lt;em&gt;bardak&lt;/em&gt;. Jej siła opiera się wyłącznie na wielkości i
liczebności. Która spada gwałtownie. I nigdy już nie można przykładać zachodniej miary do
ich poczynań - rozważając je trzeba zawsze włączać wygaszone po czasach socjalizmu
podzespoły &lt;em&gt;tumiwisizm&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;imposybilizm&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;korupcja&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;załatwianie&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;układy&lt;/em&gt;, a do tego
dołożyć umafijnione, podzielone na gangi tajne służby i państwowy oligarchat.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Cytat z poprzedniego wpisu. Wszystko prawda. Tyle, że umieranie państwa, szczególnie wielkiego, musi trwać nieco dłużej, niż nam się wydawało. A w tym czasie w niektórych momentach może ono wyglądać nawet, jakby kwitło, podnosiło się z upadku, albo przynajmniej trwało.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosja faktycznie płaci zasobami za przetrwanie i dostawy broni. Ale jednocześnie za te same środki buduje farsową odmianę &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Komunizm_wojenny"&gt;komunizmu wojennego&lt;/a&gt;. Docierają wieści, że rządzący mają kłopot: posłać ludzi w okopy, czy do roboty na trzecią zmianę w rozbudowanej fabryce broni?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kto pamięta czasy słusznie przeszłe (co jakoby zakończyły się 30 lat temu), ten wie, że rozkład Związku Radzieckiego, od momentu, gdy świat przestał go postrzegać jako potencjalnego hegemona świata (średni Chruszczow), do &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Porozumienie_bia%C5%82owieskie"&gt;porozumienia białowieskiego&lt;/a&gt; inicjującego rozpad Imperium Zła, minęło właśnie - około 30 lat. Czyli tyle potrzeba czasu, aby rozłożyć imperium, które wcześniej zostało zdewastowane wojną światową, utraciło 10% populacji, a system rządów tylko przychlapał to nową farbą, nie dokonał prawdziwej odbudowy - bo nie miał z czego. A teraz mamy do czynienia z kleptokracją, która przez ostatnie 3 dekady też co prawda nie dokonała cudów, ale jednak zbudowała potężną infrastrukturę służącą do transferu surowców. Dzięki temu zdołała wytrzymać sankcje i do pewnego stopnia działać jak zwykle. A zasób potencjalnych klientów w postaci 140mln obywateli - wygląda imponująco w arkuszach kalkulacyjnych korpo-marketoidów. Jaka odsetka z nich rzeczywiście będzie kupować zachodni badziew? Jaka by nie była, wyniesie z tuzin Luksemburgów, albo półtorej Szwajcarii. Jest o co grać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z ciekawostek roku ubiegłego wartych odnotowania mamy &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bunt_Grupy_Wagnera"&gt;bunt Prigożyna&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Tego nikt się nie spodziewał. Straty pod Bachmutem i interesy Rosji w Afryce złożyły się na historię jak z filmu sensacyjnego. Ostatecznie buntownik został załatwiony także w stylu filmowym, czyli spadł razem ze swoim samolotem, paroma znajomymi i kompletem służby.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Wojna na Dzikich Polach&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ile Ukraińców już uciekło?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/displacement.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niesamowite, wojna w zeszłym roku odbyła się niemal dokładnie tak, jak to opisałem na początku 2023. W tej sprawie nic się nie zmieniło. Zgodnie z przewidywaniami tłukli się na mrozie o Bachmut, potem, jak step wysechł po wiosennych roztopach, Ukraina &lt;em&gt;wdupiła&lt;/em&gt; z kontrofensywą w rejonie Tokmaku. Teraz Rosja bije się o Awdijewkę - ale już mało kogo to obchodzi. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najpierw Zachód napompował Ukrainę bronią, a potem jorgnął się, że wyprodukował potwora. Co prawda ten jest wciąż zajęty zmaganiami z niedźwiedziem, ale co będzie potem? Zatem przystąpiono do jego demontażu i podporządkowania. Polityka to jednak brudna sprawa.
W ramach osłabienia Ukrainy i jej głębszego zwasalizowania dopuszczono do ujawnienia bezdennej korupcji sięgającej samych szczytów władzy. Wstrzymano strumień pieniędzy i nie wiada, jak to będzie z zaopatrzeniem w broń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W krajach, w których bomby nie spadają, wojna na Dzikich Polach stała się tylko jedną z wielu sensacji, którymi media starają się nas ogłupić. Przywykliśmy. Wygląda na to, że Ukraińcy też w jakiś sposób przywykli, czyli dostosowali się do nowej sytuacji: kto mógł zwiać, to już zwiał, a reszta żyje wedle możliwości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ukraina z Rosją będą tkwić w klinczu, którego skutków w 2024 raczej nie możemy oczekiwać. Zachód raczej nie chce dopuścić do przegranej Ukrainy. Ale dziś już wiemy, że na wygranej też mu nie zależy. Trwa gotowanie żaby. Trzeba czekać.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Białoruś&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Białoruś - siły zbrojne" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2024/belarus.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wbrew moim oczekiwaniom na Białorusi nie wydarzyło się nic istotnego. Polska nie wykorzystała krótkiego momentu zachwiania się władzy Łukaszenki, podobnie białoruska opozycja. Może uznano, że to zachwianie nie jest jeszcze takie duże. Ale raczej chodzi o to, że polska polityka zajęta już była wyborami, gdzie im tam do mięszania w cudzym kotle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem zapowiada się, że tutaj wszystko będzie podobnie jak na Ukrainie: dalej będą przerzucać migrantów, u siebie znęcać się nad Polakami. Społeczeństwo białoruskie rozgniewało się przy okazji &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Protesty_na_Bia%C5%82orusi_(2020%E2%80%932021)"&gt;wyborów w roku 2020&lt;/a&gt;, ale dostało po łapach. I teraz przyczajone czeka na następną okazję. Może to będą następne wybory prezydenckie? A do nich jeszcze ponad rok.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2024 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Na wojnie w Ukrainie nie dojdzie do rozstrzygnięcia. Trwa gotowanie żaby.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosja spróbuje skonsolidować swoje satelity (w tym umocnić się w Afryce), uwidocznią się jednak braki kadrowe.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Na całym pasie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sahel"&gt;Sahelu (Afryka)&lt;/a&gt; dojdzie do przesunięć politycznych i poważnego wzrostu znaczenia rosyjskiej gangsterki w miejscowych interesach. Starzy kolonizatorzy zostaną wyparci.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Białoruś będzie trwać przy Rosji i nic się specjalnego nie wydarzy.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednie z 2023 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Na wojnie w Ukrainie dojdzie do &lt;strong&gt;2&lt;/strong&gt; spektakularnych wydarzeń typu odzyskanie terenów lub poważna porażka na jakimś odcinku frontu, ale nie będzie jeszcze rozstrzygnięcia.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pojawią się dobrze widoczne oznaki rozkładu gospodarki rosyjskiej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pojawi się więcej samodzielnych książąt (dziś mamy dwóch: Prigożyna i Kadyrowa) budujących swoją niezależność od Moskwy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosja przystąpi do przejęcia Białorusi.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Na Białorusi wybuchnie powstanie przeciwko Rosji.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Tylko przepowiednia nr 1 miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistością. Przepowiednia nr 2 także do jakiegoś stopnia się spełniła, ale to dyskusyjne (była też dość ogólna).&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Polska, Europa i okolice (czyli USA)&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Po pandemii nie pozostało śladu. W związku z tym zaczynają coś bąkać o kolejnym Covidzie, ale słabo się to na razie przyjmuje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomimo wojny i zagrożenia, że może przeskoczyć z Ukrainy na np. Pribałtykę, kierunek przepływu forsy pozostał na razie bez zmian: państwa wschodzące inwestorzy dalej postrzegają jako dobre miejsce lokaty kapitału. Doświadczenia historyczne każą ufać, że inwestorzy jako bezimienna masa wiedzą lepiej. Dlatego zasadniczo śpię spokojnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niemcy chwieją się, ale nie tracą nadziei na powrót do starych kolein (nie czytali filozofów? A kto by ich czytał, jak ma własnych?). Obiecująco dla nich wygląda fakt, że USA chce się odpępkować od Europy. Z drugiej strony wiadomo, że nie ma zgody na podobne uruchomienie starych szlaków tłoczenia gazu i ropy, więc trzeba kombinować po nowemu. Tymczasem wewnątrz społeczeństwo zaczyna mieć dość tych dziwnych ruchów robaczkowych, które serwuje im władza: utrudnianie życia podatnikom i ułatwianie darmozjadom. W roku 2024 nie dojdzie raczej do rozstrzygnięcia, będą trwać zmagania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie ma się co cieszyć z problemów niemieckich - na razie sporo ludzi w Polsce od nich zależy. Jeżeli zaczną się walić ich korporacje przemysłowe i handlowe, to najpierw zwiną stragany u nas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W Polsce odbyły się wybory i wygląda na to, że Niemcy chcą pogrzebać wszystkie projekty, które pomogłyby wybić się naszej ojczyźnie na większą niezależność w istotnych gospodarczo obszarach: ich agenci (lub pożyteczni idioci) próbują uwalić budowę portu, węzła lotniczo-kolejowego oraz elektrowni atomowych. Są to jednakoż projekty wieloletnie, w które zaangażowane są spore kapitały, więc w 2024 nie dojdzie do rozstrzygnięcia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem USA też stopniowo zmniejsza zainteresowanie Europą, a to z dwóch powodów:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;W ramach zmniejszania kosztów naciska, aby Europa zaczęła sama rozwiązywać swoje problemy (ale po myśli Amerykanów). Jeżeli Trump wygra, to na tym polu będzie tylko bardziej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Zbliżają się wybory prezydenckie w USA, a jak wiadomo, poza USA tak naprawdę nic nie istnieje.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Rosnące napięcie na Pacyfiku też nie pozostaje bez znaczenia.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2024 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Niemcy zajmą się swoją opozycją i spróbują ją jakoś przykryć lub obłaskawić.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Niemcy będą usilnie dążyć do uwalenia polskich kluczowych projektów gospodarczych i być może też zbrojeniowych.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Okaże się w Polsce, że nowy rząd robi dziwne fikołki w medialnie atrakcyjnych obszarach, ale w miejscach naprawdę ważnych kontynuuje politykę poprzednika (z grubsza).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Różne europejskie rządy zaczną bardziej jawnie selekcjonować i wykopywać na zewnątrz niechcianych migrantów.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA zajęte wyborami zaniedba wiele z istotnych kierunków swojej polityki imperialnej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Chiny do spółki z Koreą Północną wytną Amerykanom jakiś kawał (niemiły).&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Swoją drogą nie wspomniałem o Węgrzech. A ten kraiczek ostatnio mocno łobuzuje na forum europejskim. Nie potrafię jednakowoż ocenić, na ile jego wygibasy są istotne. Skłonny jestem myśleć, że gdyby naprawdę mógł zaszkodzić, to ktoś by Węgry zneutralizował. A tego nie robi. Być może zatem w rzeczywistości kraj ten zajął miejsce jakiegoś wentyla bezpieczeństwa? Blokuje projekty, które są &lt;em&gt;słuszne i prawe&lt;/em&gt;, ale w rzeczywistości nie w smak pragmatykom?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednia z 2023 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Uwidoczni się kryzys przemysłu niemieckiego.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Siła polityczna Niemiec i Francji w Europie Środkowej widocznie się zmniejszy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA będą bardziej nachalnie dyktować postępowanie rządom Europy Środkowej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Konflikt pomiędzy Polską i Brukselą dalej nie zostanie rozwiązany.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Wzrost cen, inflacja i kryzys staną się drażniące dla sporej części społeczeństwa polskiego.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Szwecja i Finlandia oficjalnie zostaną przyjęte do NATO.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W wyborach parlamentarnych w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/III_Rzeczpospolita"&gt;IIIRP&lt;/a&gt; znowu wygra PiS, ale tylko o włos. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Jakoś spełniły się punkty &lt;strong&gt;1,2&lt;/strong&gt;. Punkt &lt;strong&gt;4.&lt;/strong&gt; Bruksela chyba uważa za rozwiązany, bo po wyborach władzę przechwycił ich faworyt. Ale punkt &lt;strong&gt;7.&lt;/strong&gt; również się sprawdził, bo PiS wygrał o włos - który nie wystarczył do skutecznego sklecenia rządu. I w ten sposób właśnie obserwujemy, jak powoli przegrywa. Ale nie wybory. Politykę. Punkt &lt;strong&gt;6.&lt;/strong&gt; spełnił się częściowo - Finlandia już jest w NARO, a Szwecja ciągle czeka na zgodę ze strony Węgier i Turcji. Punkt &lt;strong&gt;5.&lt;/strong&gt; co prawda się sprawdził, ale chyba wybory wyczerpały energię Polaków. Inflacja średnia w skali roku wyniosła ponad 10% więc niemało. Ale jakoś się trzymamy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Szczęśliwego Nowego Roku!&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Czyli będzie to samo co dziś, tylko bardziej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obyśmy dożyli lepszych czasów!&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;które &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Zychowicz"&gt;Piotr Zychowicz&lt;/a&gt; uparcie nazywa "cyframi".&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category><category term="przepowiednie"></category></entry><entry><title>Myśli nieuczesane po lekturze książki "Sen niespokojny" Radomiła Darmiły</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/2023-12-10_sen-niespokojny-rec.html" rel="alternate"></link><published>2023-12-10T23:53:00+01:00</published><updated>2023-12-10T23:53:00+01:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2023-12-10:/blog/2023/2023-12-10_sen-niespokojny-rec.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Jakiś czas temu zakupiłem wysyłkowo książkę pt. "Sen niespokojny" Radomiła Darmiły. Niedawno ją przeczytałem. Od tamtej pory połknąłem jeszcze kolejne 2,5 książki, więc z pewnością nie nazwiemy poniższego &lt;em&gt;wylewem na gorąco&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obiecałem sobie, że napiszę coś w rodzaju recenzji, tj. raczej zbiór moich wrażeń i przemyśleń po lekturze (bo …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Jakiś czas temu zakupiłem wysyłkowo książkę pt. "Sen niespokojny" Radomiła Darmiły. Niedawno ją przeczytałem. Od tamtej pory połknąłem jeszcze kolejne 2,5 książki, więc z pewnością nie nazwiemy poniższego &lt;em&gt;wylewem na gorąco&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obiecałem sobie, że napiszę coś w rodzaju recenzji, tj. raczej zbiór moich wrażeń i przemyśleń po lekturze (bo nie zamierzam trzymać się formy recenzji, a jedynie ciurkiem pisać). &lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;W skrócie&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Liczę na to, że Autor napisze jeszcze jakieś książki z gatunku science-fiction, a ominie pokusy tworzenia fantasy. Będę miał co czytać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niniejszym zakładam w mózgu przypominajkę, aby sprawdzić twórczość Radomiła Darmiły, czy nie zaplątało się tam jeszcze jakieś inne science-fiction i oczekiwać tego w przyszłości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do zakupu książki (a potem przeczytania, to nie są sprawy tożsame) zachęciły mnie dwie rzeczy: 
- &lt;a href="https://www.fahrenheit.net.pl/ksiazki/recenzje/fantastyczne/recenzja-sen-niespokojny-radomir-darmila/"&gt;recenzja Masona w Fahrenheicie&lt;/a&gt; oraz 
- jasna deklaracja, że książka ta nie jest fantasy, do której podchodzę z pewną taką nieśmiałością, gdy chodzi o otwarcie portfela. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I się nie zawiodłem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Faktycznie, jak Mason powiedział, trzeba przetrwać początek - Autor nie daje tu czytelnikowi taryfy ulgowej. Myślę, że gdy przeczytam ją po raz drugi za kilka lat (a zrobię to na pewno!), przyjemność z lektury wzrośnie, bo będzie trwać o kilkadziesiąt stron dłużej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do jego recenzji będę się dalej odwoływał, także niejawnie, bo pomaga uporządkować myśli.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Uwaga! Będą (same) spojlery!&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;I nic mnie to nie obchodzi. I tak prawie nikt tego nie czyta.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Okładka książki &amp;quot;Sen niespokojny&amp;quot;" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/sen_niespokojny.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Akcja, fabuła i postacie&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Bohaterowie mają dla mojej "inteligencji emocjonalnej" wystarczająco wiarygodne życie wewnętrzne, abym nie miał do tego uwag. Brak silnie podkreślonego wątku romansowego w tym wypadku postrzegam jako plus. To znaczy: romans się odbywa, a jakże, ma swoją wagę, o czym dalej, a nawet wykorzystanie fabularne. Ale leży jakby na drugim planie, trochę wyjaśnia, trochę zaciemnia, a przede wszystkim - nie przeszkadza. Gdyby został mocniej uwydatniony, stałby się kwiatkiem do kożucha, tutaj się leje krew i latają flaki.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Modele społeczne&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Dzięki wykreowaniu kilku ras Autor mógł sobie pozwolić na wymyślanie różnych, czasem nam znanych, a czasem dziwnych społeczeństw, które mimo tego nie psują się, tylko działają.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Mrówkozjeby&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Wermizowie mają cykl rozwojowy (znany z ziemskich stawonogów społecznych jak pszczoły, mrówki i termity), w trakcie którego zmienia im się praktycznie wszystko, włącznie z płcią. Pod warunkiem, że wykluli się jako wojownicy, bo wtedy zmierzają do roli matki. Jednostka mogła się "urodzić" jako bezpłciowe &lt;em&gt;turteni&lt;/em&gt;, forma robotnicy, lub nieokreślone &lt;em&gt;dżirgiże&lt;/em&gt; pozostające w symbiotycznym związku z wojownikiem. Zapomniałem, jak to się mądrze nazywa - gdy np. pszczoła zależnie od wieku wykonuje inne zadania i zawsze wie, co ma robić.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Wałęsiki&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Marunderzy (ich nazwa z pewnością nie jest przypadkowa) są najmniej poznani. Wiadomo, że nie tworzą "narodu", błąkają się po dżungli, a gdy osiadają w miastach podokrechtów, trochę się cywilizują. Zgodnie ze zwykłymi prawidłami z Ziemi, najsłabsi mają przegwizdane - inni wykorzystują ich do czego tam się da.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Kombinaci&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Podokrechtowie zajęci są wytwórstwem, handlem i kombinowaniem - a to, jak wiadomo, wystarczy za społeczną organizację, reszta wytworzy się sama. Nie cieszą się sympatią ras wrażliwych estetycznie, bo mają bardzo mało punktów za wygląd.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Kłuje&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Jerzozwieżowaci łenandi także preferują dżunglę i chętnie handlują. Ale od czasu do czasu wszystkich ogarnia jakiś amok, który na styku pidżynu i języków ludzkich przybrał nazwę &lt;em&gt;razaboj&lt;/em&gt; - wtedy rzucają się na wszystkie inne rasy z krwawymi zamiarami - ale bardzo dobrze współpracują wewnątrz własnego gatunku. Szczerze mówiąc nie wiem, dlaczego jułeni nie wytępili ich w drugim podejściu w starciu z wermizami. Na to z pewnością mieli dość sił i środków - a dżungla od razu stałaby się przyjaźniejsza.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Polo-Anglo-Roma-Grecy&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Jułeni są najbardziej fizycznie podobni do ludzi, do tego stopnia, że rasy te mogą odczuwać wobec siebie seksualny pociąg (a to nie lada sprawa), a jak w dalszych rozdziałach powieści się dowiemy - także psychicznie. Przypominają trochę cywilizowanych mieszkańców innego kontynentu. W tym zestawieniu to ludzie są jak Aztekowie, chaotyczni, tracący energię na zbędne kłótnie (Polacy!), emocjonalni. Jułeni to kolonizatorzy: bezwzględni na wojnie, planowi w działaniu, nieco tajemniczy w warstwie politycznej. Wiadomo, że działa u nich dość dobrze ścisły podział ról męskich i żeńskich, który oczywiście czasem ulega złamaniu, jak to u ludzi (bo to ludzie, tylko z innego kontynentu). Chłopięcość mężczyzn dostała szczególne podkreślenie w zestawieniu z matczynością kobiet. Innymi słowy, choć to męska rzecz strzelać i ginąć, to nie przeszkadza być przy tym maminsynkiem. A kobiecą rzeczą jest pielęgnować sprawy emocjonalne i tajemne, a zatem i dyktować niedorozwiniętym mężczyznom, co mają robić, aby naród się rozwijał. Oczywiście kierowanie chłopcami wymaga mądrości - zgodnie z dewizą &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Zen"&gt;Zen&lt;/a&gt;, spuszczenie pieska ze smyczy to też forma kontroli - dlatego nie należy wyrażać swojej woli zbyt często i godzić się na nieuchronne straty wynikłe z chłopięcej niedojrzałości.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Romans czyli mezalians&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;W powieści nie ma za dużo tego słodziaśnego miamlania. Strzelają karabinki, leje się krew, to podstawa. Dżungla kipi &lt;em&gt;razabojem&lt;/em&gt;, wermizi pękają z wściekłości, podokrechci handlują, jułeni knują... Ale Autor pozwolił sobie wcisnąć taką niewielką historyjkę dziwnego zauroczenia człowieka i jułenki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wątek miłości międzygatunkowej, choć ilościowo rzecz biorąc poboczny, otwiera ogromne pole dla wyobraźni, tworzy przestrzenie, które Autor będzie mógł eksplorować, jak długo zechce. A to np. dlatego, że każdy, kto pamięta lekcje biologii z liceum (w każdym razie te sprzed lat, nie wiem, jak to jest teraz), wie, że o wzajemnym pożądaniu dwóch osobników decyduje mnóstwo różnych, często pozaświadomych czynników. Że wymienię tu tylko takie drobiazgi, jak odpowiednia gra ciała, zapachy (nie tylko feromony, także zapachy spod pachy), kolor skóry i wszelkie na niej plamki, wypryski, włoski, znamiona, dalej barwa i brzmienie głosu... &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ile czynników musiało się zejść do kupy, aby Mered nie uciekł z krzykiem na widok Mian, a ona nie przeszła do trybu dyplomatycznego?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jakie motywacje musiały przyświecać przedstawicielce dominującej (moim zdaniem) płci, aby pochyliła się nad zrozpaczonym człowieczkiem i uznała go za potencjalny materiał na partnera (bo pamiętajmy, że &lt;em&gt;ittuwieli&lt;/em&gt;)? Bo w przypadku Mereda mogło być łatwiej - Autor wprost powiedział, że kolonia cierpi na poważny deficyt kobiet. Aż dziwne, że nie opisał ekscesów z tym związanych.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Słowotwórstwo&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Bardzo mi się podobało, że Autor nie silił się na anglicyzację, czy pseudoceltyzację nazw. Skoro to Polacy otworzyli (lub zostało im otworzone, BUMMM) Bramę, przeszli i zaczęli poznawać, naturalne, że nadawali nazwy wedle swojego klucza słowotwórczego. Język polski ma swoją fonetykę, melodię i to dało się w książce zauważyć. Autor bardzo zręcznie zresztą tworzy nowe słowa - nazwy narodów/ras sugerują, że powstały jakby w kombinacji niezrozumiałych dźwięków języka pierwszych przedstawicieli i polskiej fonetyki. A kto słyszał, ten wie, że szczególnie uzdolnieni słowotwórczo są... Żołnierze (więźniowie też). Być może działanie w stresie powoduje, że zachodzi ekspresja tego talentu. A zatem i bohaterowie zwiedzający Tirgę powinni dawać upust - i dają.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie do końca zrozumiały jest zabieg związany z imionami jułenów: brzmią z jednej strony jak gry słowne z łaciną, greką i hebrajskim, z drugiej jak importy z Tolkiena (Fan Orifiel, Aza Symiel, Dina Zofiel, Mian Mikal, etc.). Podejrzewam, że Autor nie przypadkowo tak je układał, ale nie wgłębiałem się w to bardziej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najwięcej wątpliwości wywołały we mnie ("O ironio!", że zacytuję &lt;a href="https://warroza.pl/ewolucyjne-spojrzenie-na-organizm-kacper-jerzy-piwowarek/"&gt;Kacpra Piwowarka&lt;/a&gt;, mojego ulubionego podkastera) nazwiska polskie: Gowiędo(-), Barwicz(+), Kłodziądz(-), Malchrzewski(-), Mered(-), Szwarc(+)-Szady(+)[-], Kówczęg(-), etc. Znowu podejrzewam, że Autor miał pod nimi ukryty jakiś zamysł, ale też myślę, że raczej prywatny i bez zagadki do rozszyfrowania przez czytelników. Z tego powodu uważam je za najsłabsze ogniwo całej słowotwórczej orgietki, którą obserwujemy na kartach książki. Bo nazwiska te trochę jednak zgrzytają, do tego stopnia, że zajrzałem do spisów, aby je sprawdzić - minusy postawiłem przy tych, które nie istnieją w przejrzanych przeze mnie spisach. Ich brzmienie jednak (choć zgrzyta) jest wiarygodne fonetycznie. Gdyby pochodziły od imion zagranicznych, tak by je wymawiano po paru wiekach asymilacji (vide. Rembo(-)(fr.) - z "Dam i huzarów" Fredry, zapewne francuski służący Rimbaud, ale też Szymański(+)(jud.) - czasami jest to spolszczone Szames, Walach(+)/Wałach(+)(ger.) - od Wallach, Busz(+)(eng.) - kto wie, ilu Bushów emigrowało do Polski w epoce Stuartów?, Kenda(+)(eng.) - od Kennedy?, Ber/Bur(+)(hol.) - od Boer, Kuper(+)(hol.) - od Kuiper, Kowacz(+)(hun.) - od Kovacs, Gorba(+)(hun.) - od Görbe... Nazwisk z języków wschodniosłowiańskich nie ma co wspominać, ich jest po prostu mnóstwo i nie do odróżnienia).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciekawe zabawy słowami pojawiły się przy okazji opisywania insektoidalnych (czy też arachnoidalnych) wermizów. Czytając słowo &lt;em&gt;"turteni"&lt;/em&gt; uśmiechnąłem się pod nosem.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czy to "klasyczne" SF?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Pomijając dyskusje sofistyków ze scholastykami, zdecydowanie TAK. Nie zaliczyłbym tego do "twardej fantastyki naukowej", bo autor umiejętnie nas rozgrywa, aby uniknąć wszelkich odniesień do współczesnego stanu wiedzy. Ale wykorzystuje (jak rzekłem: umiejętnie) jeden z fantastycznych schematów powieściowych - i spełnia "postulat Lema"&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Zawieszone zakończenie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Moim zdaniem nie tyle zawieszone, co otwarte, to prawda. Na tyle zręcznie, że Autor może, ale nie musi dopisać kontynuacji. Jeżeli tego nie zrobi, wiele różnych wątków i pomysłów pozostanie otwartych, niedopełnionych lub niedojaśnionych. Ale czy w fantastyce nie chodzi też o to, aby czytelnik czasem popracował trochę własną wyobraźnią?&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;Czyli ów, który mówi mniej więcej, że aby sprawdzić, czy dana powieść rzeczywiście jest z fantastyki, należy obrać ją z wszelkich elementów fantastycznych i zobaczyć, co zostanie. Jeżeli jej fabuła mogła zostać zadzierzgnięta bez pomocy tego sztafażu, to nie jest powieść prawdziwie fantastyczna.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="literatura"></category></entry><entry><title>Jak czytać kapsułki gemini</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/2023-10-17_jak-czytac-gemini.html" rel="alternate"></link><published>2023-10-17T23:53:00+02:00</published><updated>2023-10-17T23:53:00+02:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2023-10-17:/blog/2023/2023-10-17_jak-czytac-gemini.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Serfując po &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Fediwersum"&gt;Fediwersum&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, czy też &lt;em&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Fediverse"&gt;fediverse&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, trafiłem na szaleńców, którzy... Ale o tym będzie później, może w następnym wpisie. Najpierw zamieszczę krótką instrukcję, co to jest &lt;em&gt;kapsułka gemini&lt;/em&gt; i jak z tego korzystać. A wyjaśnienia potem.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Co to jest kapsułka &lt;em&gt;gemini&lt;/em&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Twórcy tej technologii bardzo konkretnie przegięli, jeżeli chodzi o …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Serfując po &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Fediwersum"&gt;Fediwersum&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, czy też &lt;em&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Fediverse"&gt;fediverse&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, trafiłem na szaleńców, którzy... Ale o tym będzie później, może w następnym wpisie. Najpierw zamieszczę krótką instrukcję, co to jest &lt;em&gt;kapsułka gemini&lt;/em&gt; i jak z tego korzystać. A wyjaśnienia potem.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Co to jest kapsułka &lt;em&gt;gemini&lt;/em&gt;&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Twórcy tej technologii bardzo konkretnie przegięli, jeżeli chodzi o nazwę. Nie wiem, czy specjalnie (czyli złośliwie), czy też z powodu ignorancji (czyli poczciwie) wybrali słówko, które wyszukiwarkom &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Gemini"&gt;w ogóle&lt;/a&gt; nie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Gemini"&gt;kojarzy&lt;/a&gt; się z tym, o co tu chodzi. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo po angielsku &lt;em&gt;Gemini Capsule&lt;/em&gt; najsampierw oznacza pojazd kosmiczny. Po polsku pierwsze wskoczą omówienia leków. A że innych możliwych interpretacji jest mnóstwo (piosenki, filmy, meble, firmy, &lt;em&gt;Panie dopomóż!&lt;/em&gt;), to &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Gemini_(protocol)"&gt;omówienie protokołu komunikacyjnego&lt;/a&gt;, jeżeli się w ogóle znajdzie, to gdzieś na szarym końcu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No, nie popisali się, ci twórcy. Moim zdaniem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż &lt;em&gt;kapsułka gemini&lt;/em&gt; to w skrócie coś bardzo podobnego do statycznej strony internetowej (tj. tego, co można obejrzeć w przeglądarce, np. Firefox), ale dostępna przez inny język, czyli protokół komunikacyjny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Adres takiej kapsułki brzmi np. tak: &lt;code&gt;gemini://sdf.org/flamenco/&lt;/code&gt; (tu znajduje się kapsułka mojego autorstwa).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A tutaj adres do strony www całego projektu. A właściwie do strony gemini... Trochę to nielogiczne, prawda? Przecież dopóki sobie o tym nie poczytam, nie będę wiedział, jak to czytać: &lt;a href="https://portal.mozz.us/gemini/geminiprotocol.net/"&gt;gemini://geminiprotocol.net/&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czysty tekst&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Twórcy technologii zatęsknili za powszechnie dostępnymi jeszcze w latach 90-tych stronami &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Gopher"&gt;Gophera&lt;/a&gt; - zero upiększeń (a jeżeli, to raczej bardzo &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/ASCII-Art"&gt;twórczych&lt;/a&gt;, opartych o &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/ASCII"&gt;ASCII&lt;/a&gt;) - tylko konkret, czyli tekst. Zależnie od zdolności przeglądarki mamy możliwość oglądać go w formie nienachalnie sformatowanej, lub czystej, ale znaczniki formatowania nie przeszkadzają w czytaniu. Z ostatnich trzech dekad rozwoju Internetu pozostawiono jedynie linki - odsyłacze. Żeby czytelnik nie oszalał, zapewne.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Zero obrazków&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;A skoro nie ma tam nic poza tekstem, to nie ma też kolorów, obrazków ani innych upiększaczy, które czasem pomagają, ale zwykle przeszkadzają w czytaniu. Nie ma tam reklam (choć jeżeli liczba użytkowników przekroczy 100 milionów, niechybnie się pojawią, ale łatwe do odfiltrowania - przecież to tekst!), żadnych narzucających się filmików, ciasteczek, nic. Wg współczesnych, szerokopasmowych łączy internetowych, zawartość kapsułek (tj. stron) nie zajmuje w ogóle pasma. Ładuje się w czasie dążącym do zera.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Pierwsze przeglądanie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Zaciekawieni? Oczywiście, oczywiście. Ale nie aż tak, żeby sobie od razu instalować jakąś nową przeglądarkę. Cóż, w takim razie możecie zaspokoić ciekawość przy pomocy czekających w sieci serwerów proxy, które przetłumaczą kapsułki na widok zjadliwy dla przeglądarki, którą zwykle się posługujecie (lub którą &lt;strong&gt;obsługujecie&lt;/strong&gt;). Można to zrobić tu: &lt;a href="https://portal.mozz.us/"&gt;https://portal.mozz.us/&lt;/a&gt;, a strona po polsku, którą mogę polecić to np. &lt;a href="https://portal.mozz.us/gemini/sdf.org/flamenco/"&gt;moja pierwsza kapsułka zawierająca sumę (sigmę???) moich blogów z różnych adresów&lt;/a&gt;. Inne przykłady można znaleźć w różnych miejscach:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://portal.mozz.us/gemini/polak.flounder.online/"&gt;polak&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://portal.mozz.us/gemini/danieljanus.pl/pl-gemini.gmi"&gt;lista polskich kapsuł Daniela Janusa&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://codeberg.org/szczezuja/gemini_PL/src/branch/main/gemini_pl.gmi"&gt;lista polskich kapsuł Szczeżui&lt;/a&gt;&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Jak łatwo się domyślić, nie ma tam wyszukiwarki Google, ani innej w ten deseń. Może kiedyś coś powstanie, ale na razie nie znalazłem. Trzeba sobie samemu na razie gromadzić linki, jak za dawnych czasów, gdy Internet wyświetlał się jako jasne literki na ciemnym tle. I dlatego też ważne jest, aby się znalezionymi linkami dzielić.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Przeglądarki Gemini&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli chcemy się dobrać do świata Gemini bez pośrednictwa serwerka proxy, potrzeba nam wyspecjalizowanej przeglądarki.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Windoziarze&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Kto nie potrafi się rozstać z najlepszym z systemów (oczywiście po makówce! Ona zawsze jest pierwsza ;) ), ten może sobie zainstalować coś z &lt;a href="https://github.com/LukeEmmet/GemiNaut"&gt;GitHuba&lt;/a&gt;. Na przykład &lt;a href="https://www.marmaladefoo.com/pages/geminaut"&gt;GemiNaut&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Linuksiarze&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Tu wybór jest większy. W systemach okienkowych (co w zasadzie jest rodzajem obejścia całej idei powrotu do czystego tekstu) króluje &lt;a href="https://github.com/skyjake/lagrange"&gt;Lagrange&lt;/a&gt;. Wygląda i zachowuje się w gruncie rzeczy jak dowolna, znana nam przeglądarka Web. BTW, dostępna jest także dla Macosiarzy, którzy, jak wiadomo, mają najlepszy system operacyjny, który wszystko potrafi i nikogo nie potrzebuje (oprócz samego siebie).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Za to w terminalu można przeglądać kapsułki przy pomocy np. &lt;a href="https://bombadillo.colorfield.space/"&gt;Bombadillo&lt;/a&gt;, która gada też z &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Gopher"&gt;gopher&lt;/a&gt;em, a nawet (tak!) &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Finger_(protok%C3%B3%C5%82)"&gt;finger&lt;/a&gt;em. A to już czysta paleohistoria Internetu, zero szyfrowania, wszystkie dane otwarte dla przeglądającego. Z czasów, kiedy w Internecie siedzieli tylko uczciwi kujoni i ufali sobie nawzajem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W rzeczywistości tekstowych przeglądarek w protokole Gemini pojawiło się setki i nie ma sensu ich tutaj wszystkich wymieniać. Wystarczy zajrzeć na &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Gemini_(protocol)"&gt;Wikipedię&lt;/a&gt; i sobie samemu poczytać.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Podsumowanie&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Ten wpis miał być krótki (może w dzisiejszych czasach w ogóle warto przestawić się na takie?). Zwierzam się w nim z mojej ostatniej, raczej chwilowej fascynacji nowym protokołem. Dlaczego chwilowej? Bo rzecz jest prosta jak cep i nie ma się tu co wgłębiać. Niedługo zakończę prace przystosowujące wszystkie skrypty do migrowania moich blogów do zintegrowanej kapsułki Gemini - i na tym rzecz się skończy. Po sporządzeniu kolejnego wpisu, czy to pszczelarskiego, czy to publiczno-prywatnego, po prostu pozostanie odpalić dodatkową procedurkę, a komputer dalej sam się wszystkim zajmie. A blogi będą dostępne nie tylko poprzez &lt;code&gt;https://&lt;/code&gt;, ale i &lt;code&gt;gemini://&lt;/code&gt;. I bardzo dobrze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O szaleńcach wracających do Internetu w trybie tekstowym napiszę później. Bo mi się &lt;code&gt;EOF&lt;/code&gt; niespodziewanie tutaj zrobił... &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.stenografia.pl"&gt;Zajrzyj na https://www.stenografia.pl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="kompowe"></category><category term="poradnik"></category></entry><entry><title>Inba z SI</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/2023-09-25_inba-z-si.html" rel="alternate"></link><published>2023-09-25T23:53:00+02:00</published><updated>2023-09-25T23:53:00+02:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2023-09-25:/blog/2023/2023-09-25_inba-z-si.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Minęło już 9 miesięcy 2023 roku, a ja znowu się opuściłem w blogowaniu. Miało to swoje oczywiste przyczyny, zmieniłem pracę po 20 latach (czyli psycholologicznie to jest poważna zmiana), wykorzystałem zaległy urlop, aby oddawać się refleksjom na temat świata starożytnego depcąc bruki Rzymu, Neapolu, Pompei i Herkulanum. Odwiedziłem Manchester z …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Minęło już 9 miesięcy 2023 roku, a ja znowu się opuściłem w blogowaniu. Miało to swoje oczywiste przyczyny, zmieniłem pracę po 20 latach (czyli psycholologicznie to jest poważna zmiana), wykorzystałem zaległy urlop, aby oddawać się refleksjom na temat świata starożytnego depcąc bruki Rzymu, Neapolu, Pompei i Herkulanum. Odwiedziłem Manchester z międzylądowaniem w pobliżu Sandefjordu, jednego z typowych, nudnych do urzygu, norweskich miast. Nawarstwiło się zatem wrażeń, a i przemyśleń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale nie wszystkimi zamiaruję się dzielić. W końcu to jest mój prywatny-publiczny blog, to znaczy, w równej mierze służy on mnie, co innym. Bo po latach, gdy stanę się już innym człowiekiem (co do czego nie mam najmniejszych wątpliwości), będę mógł zajrzeć w przeszłość swojego umysłu i przeżyć zadziwienie/pomięszanie/zachwyt/przerażenie, co też dziwnego mi chodziło po głowie. Ale z drugiej strony, ponieważ blog ten publikuje się na otwartej stronie, nie dzielę się tutaj najbardziej chwilowymi, radykalnymi, czy brutalnymi pomysłami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziś zatem tylko o jednym technolololologicznym zjawisku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Eron Mózg" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/deep.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;&lt;em&gt;Amba&lt;/em&gt; z SI&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Postępy w rozwoju tak zwanej Sztucznej Inteligencji czasem naprawdę robią wrażenie. Mam na myśli ich tempo. Bynajmniej wciąż jeszcze nie zachwycam się ich możliwościami. Niestety, coraz lepiej wychodzi im zwykłe "zmyślanie" informacji, zamiast klejenia prawdziwych. Przekonuję się o tym co i raz (dostało to nawet pseudonaukową, czysto marketingową nazwę - mówi się, że &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Hallucination_(artificial_intelligence)"&gt;SI halucynuje&lt;/a&gt; czyli po naszemu - &lt;em&gt;bredzi&lt;/em&gt;). Być może dlatego, że te silniki, które udziela się gawiedzi (w celu zgromadzenia odpowiednio dużego zasobu danych badawczych) do zabawy, zwykle nie mają bezpośredniego dostępu do Internetu? Może to i prawda. Ale raczej nie o to chodzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ludzkość jednakowoż uległa zachwytowi nad możliwościami tych tajemniczych programów, o których krąży mnóstwo plotek. A że umieją zdiagnozować raka lepiej od ludzkiego lekarza, a to że upakowane w uzbrojonego drona rozwaliły kontener z operatorem, który miał nimi sterować, a to że nas podsłuchują przez wyłączone telefony...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziś z całym przekonaniem możemy przewidywać, że najdalej za 20 lat świat będzie naprawdę wyglądać inaczej, przynajmniej w warstwie informacyjnej (wynoszenie śmieci niestety wciąż będzie spoczywać na tzw. głowie rodziny). Na przykład skończy się konieczność wkuwania języków obcych - za przystępną cenę będzie można nabyć autotłumacze, które pozwolą się komunikować, nawet na ponadpodstawowym poziomie, bez znajomości języka interlokutora. Nie wykluczam, że w ten sposób dostępna się stanie możliwość wymiany informacji na dowolnym poziomie, tj. prowadzenia nawet bardzo fachowej rozmowy na hermetyczne tematy, albo, kto wie, może nawet wymiany językiem poezji? To ostatnie jednakowoż wciąż leży w dziale Science-Fiction, bo do opanowania poezji, &lt;a href="https://krzysztof.smirnow.eu/dokuwiki/doku.php?id=txt:elekrybalt"&gt;jak słusznie zauważył Stanisław Lem&lt;/a&gt; potrzeba gruntownego przygotowania, wykształcenia i głębokiego związku z całą naszą kulturową przeszłością.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="System ekspertowy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/expert.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Marketingowy chwyt&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Istotne w tej całej &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wiktionary.org/wiki/inba"&gt;inbie&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; czyli &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wiktionary.org/wiki/amba"&gt;ambie&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; ze &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuczna_inteligencja"&gt;Sztuczną Inteligencją&lt;/a&gt; jest, że to żadna inteligencja. Publiczność wzbudziła się &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/System_ekspertowy"&gt;systemami ekspertowymi&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Language_model"&gt;modelami językowymi&lt;/a&gt;, drobnymi kosteczkami z całej góry niezbędnych zagadnień do rozwiązania puzla sztucznej inteligencji. Nasze współczesne zachwyty nad nimi mają dwie podstawy, obie przesadne. &lt;em&gt;Po pierwsze&lt;/em&gt; zachowujemy się jak rodzice na widok berbecia, który wstał na nóżki i z trudem zrobił swoje pierwsze samodzielne trzy kroczki, zanim się wygrzmocił. Owszem, widać postęp i to bardzo szybki. Ale nie przesadzajmy - sami chodzimy codziennie i nie robimy z tego święta. Jeszcze daleka droga przed sieciami neuronowymi. &lt;em&gt;Po drugie&lt;/em&gt;, po prostu doświadczamy zachwytu i pomięszania na widok programu, który potrafi dać wynik inny od wprost zaprogramowanego. Choć większość współczesnych skłonna jest traktować nawet zwykły komputer jak partnera w interesach (te modły nad klawiaturą, gdy Windołz uparcie nie przyjmuje hasła!), to jednak sądzę, że wiemy, iż program nie zdolen jest dać innego wyniku niż z góry przewidziany przez jego autora.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cóż, programistyka nie stoi w miejscu, rozwija się, a programy tworzą zespoły nazywane systemami - a to już zaczyna być tak skomplikowane, że choć powyższa prawda wciąż nie daje się podważyć, to jednak liczba możliwych wyników staje się trudna do ogarnięcia przez umysł pochłaniacza tabletek na nadciśnienie. Pojawiają się tzw. &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Undocumented_feature"&gt;undocumented features&lt;/a&gt;, czyli zachowania programów, które nie zostały opisane w instrukcji, albo przeoczone przez projektantów, programistów (i stanowią w zasadzie błąd systemu). W tym momencie nasz mózg, ewolucyjnie nastawiony na interakcję i komunikację, już jest przekonany, że po drugiej stronie ma do czynienia z potencjalnym interlokutorem o podobnym potencjale. A to wciąż tylko bardzo szybki kretyn-biurokrata.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem cała ta technologia opiera się o dosyć stare zjawisko informatyczne, jakim są &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Generator_liczb_pseudolosowych"&gt;generatory liczb pseudolosowych&lt;/a&gt;. O czym będzie niżej. Zapoznajcie się z linkowanym hasłem na początek.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Generator Liczb Pseudolosowych oraz Generator Liczb Losowych" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/rand.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Typowy program komputerowy to (bardzo skomplikowana i porozwidlana) długa instrukcja, mapa, ścieżka dojścia do jakiegoś celu (wielu celów). Zawiera w sobie niezbędne sposoby przetwarzania danych, zwykle liczbowych, zwane algorytmami, które proces usprawniają i pozwalają na to, że taki program może mielić naprawdę bardzo dużo danych w krótkim czasie. Ale z grubsza rzecz biorąc składa się z dróżek od punktu A do B. Zakłada się, że na wejściu pojawią się jakieś konkretne rodzaje danych, uporządkowanych w określony sposób (np. tabelka przelewów), a na wyjściu takoż coś, co z tych danych wyniknie po przetworzeniu zawsze tą samą metodą (np. saldo rachunku). Jest to tylko bardziej skomplikowane, zawiera więcej kroków pośrednich, ale w gruncie rzeczy w podobny sposób działała młockarnia mojego dziadka: na wejściu było zżęte zboże, na wyjściu ziarno, plewy i słoma. A bez ludzkiego operatora to tylko złom.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak z takiego tępego biurokraty wykuć coś, co wygląda na inteligenta?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Marketing AI" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/ai.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;W tym miejscu koniecznie muszę zaznaczyć (jak robię to też na końcu tego przydługiego tekstu), że moim celem było uporządkowanie i uproszczenie własnych wyobrażeń na ten temat, a nie napisanie podręcznika, jak na świecie robi się SI. Nie znam się, nie robię. Tego sobie szukajcie gdzie indziej.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Jak to z SI było&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Mamy cały ocean różnych programów, które powstały w ostatnim półwieczu. Nauczyliśmy się dzięki nim przetwarzać mnóstwo różnych danych. Składając je do kupy tworzyliśmy systemy przypominające kombajn, który sprawił, że młockarnia dziadka zardzewiała za stodołą: maszyna wjeżdżała na pole, gdzie zboże sobie rosło, a po paru godzinach na wyjściu było ziarno, słoma w balotach, a plewy rozsypane po rżysku. Czyli kombajn jako alegoria systemu, składał się z kilku maszyn: do cięcia zboża, młócenia i nowszej wersji snopowiązałki. Dla nienawykłego oka wygląda to dość inteligentnie. Ale to wciąż zakładane (i nie inne) dane na wejściu i oczekiwany (zaprojektowany wcześniej) wynik na wyjściu. Dodanie do tego umiejętności kopania kartofli nie zmieni ogólnego obrazu. Ale co, jeżeli zechcemy, aby ten kombajn sam umiał ocenić, kiedy należy wyjechać w pole na żniwo (to nie jest już trywialne zagadnienie)? Coś, co umie każdy rolnik bez średniego wykształcenia, rozkłada na łopatki najdroższe komputery. Podjąć racjonalną decyzję na podstawie starych oraz nowych kryteriów i danych, których nikt przed nim nie widział.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No, ale da się taki program stworzyć. Biedzą się nad tym już ze trzy dekady, do czegoś musieli w końcu dojść. A zastosowali nic innego tylko gotowe sztuczki, które mieli na warsztacie. Jak stworzyć program, który może na wejściu przyjąć &lt;strong&gt;jakieś&lt;/strong&gt; dane, a na wyjściu dać wynik, którego programista &lt;strong&gt;nie przewidział&lt;/strong&gt; z góry i nie zaprogramował? Skąd wziąć ów aspekt &lt;strong&gt;nieprzewidywalności&lt;/strong&gt;, który widać w każdej żywej istocie? I tu wraca na tapetę generator liczb &lt;strong&gt;pseudolosowych&lt;/strong&gt;. Znalazł on dotychczas zastosowanie w kryptografii (o wiele większa dziedzina, niż się nam zwykle wydaje), badaniach naukowych, statystyce (sic!), grach komputerowych oraz innych, np. okazało się, że komputer przy jego pomocy całkiem sprawnie robi rachunki (też sic!). Opiera się w swoim działaniu o wskazane jakieś dane na wejściu, zwane &lt;em&gt;ziarnem&lt;/em&gt;. Bo maszyna, w której nic nie jest przypadkowe, ów &lt;em&gt;pozorny&lt;/em&gt; przypadek musi wytworzyć na podstawie jakichś  informacji&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Weźmy najprostszy &lt;em&gt;nomen omen&lt;/em&gt; przypadek, który losuje między &lt;code&gt;0&lt;/code&gt; i &lt;code&gt;1&lt;/code&gt;, czyli np. "tak" i "nie", albo "jabłko" i "gruszka".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Sieć neuronowa" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/neural.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Janusz&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Teraz weźmy program komputerowy, zaopatrzony w jakiś algorytm analizy obrazów, tj. np. taki, co potrafi z surowych danych zdjęcia (tzw. format RAW) wygenerować spakowany obrazek w formacie JPEG. Dołączmy do niego generator liczb pseudolosowych. I nazwijmy całość &lt;em&gt;Janusz&lt;/em&gt;. W ten sposób Janusz umie wykonać analizę obrazka, użyć jej jako &lt;strong&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Random_seed"&gt;ziarna&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; a następnie podjąć &lt;em&gt;losową&lt;/em&gt; "decyzję" (czyli wygenerować &lt;code&gt;0&lt;/code&gt; lub &lt;code&gt;1&lt;/code&gt;). I po wykonaniu ww. czynności zapamiętać zestaw &lt;code&gt;analiza_obrazka+decyzja&lt;/code&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Januszowi każemy rozpoznać, czy na zdjęciu jest &lt;strong&gt;gruszka&lt;/strong&gt;, czy &lt;strong&gt;jabłko&lt;/strong&gt; - czyli coś, czego z całą pewnością nie umie. Ale że umie co innego, zatem będzie odpowiadał (&lt;em&gt;pseudo&lt;/em&gt;) losowo &lt;code&gt;gruszka&lt;/code&gt; lub &lt;code&gt;jabłko&lt;/code&gt;, dla komputera to w zasadzie bez różnicy. W tym celu &lt;em&gt;nakarmimy&lt;/em&gt; go milionami, a może i miliardami obrazów tych owoców. Dla każdego z nich powtórzy to, do czego powstał, czyli zrobi analizę, a następnie użyje jej jako podstawy do wygenerowania &lt;em&gt;losowej&lt;/em&gt; (a konkretnie &lt;strong&gt;pseudolosowej&lt;/strong&gt;) odpowiedzi. Wszystkie te wyniki zostaną zapamiętane.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Danton&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Postawimy nad &lt;em&gt;Januszem&lt;/em&gt; kolejny program (nazwijmy go &lt;em&gt;Dantonem&lt;/em&gt;), który umie odczytać podpis pod zdjęciem, a zatem "wie", czy na nim jest gruszka czy jabłko. Program ten ma władzę życia i śmierci nad Januszem. Jeżeli Janusz nie rozpozna owocu ze zdjęcia, zostanie zabity, to znaczy wyłączony. Jeżeli udzieli odpowiedzi prawidłowej, otrzyma nagrodę w postaci kolejnego zdjęcia do oceny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Programy "zabite" wędrują do szuflady, przydadzą się ewentualnie później. Janusz nagrodzony (dla uproszczenia to wciąż jest tylko jedna instancja na raz) "żyje" doputy, dopóki udziela poprawnych odpowiedzi. Gdy &lt;em&gt;Danton&lt;/em&gt; wreszcie go "zabije", do szuflady wędruje cała historia działania &lt;em&gt;Janusza&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tak w kółko.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po pewnym czasie mamy pełną szufladę (&lt;strong&gt;pseudo&lt;/strong&gt;) losowych zestawień analiz obrazków gruszek i jabłek połączonych z poprawnymi oraz odpowiedziami i z niepoprawnymi bredniami. Czyli zamiast zdjęcia jabłka z podpisem "jabłko" mamy zbiór jego analiz z takim podpisem. Mamy też cały kosz takichże analiz, ale z błędnym podpisem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Głębokie uczenie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/deeplearn.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Janusz bis&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Teraz bierzemy &lt;em&gt;Janusza&lt;/em&gt; i trochę go przebudowujemy (powstaje &lt;em&gt;Janusz bis&lt;/em&gt;). Mianowicie pozwalamy mu porównywać wynik wykonanej przez niego analizy obrazu do całego mnóstwa takich danych zakończonych pozytywnym wynikiem. To &lt;em&gt;porównanie&lt;/em&gt; to wciąż nie jest czynność inteligentna&lt;sup id="fnref:2"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:2"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;, tylko algorytm statystycznej analizy w oparciu o różne wagi i biasy (takie tam narzędzia statystyczne). W efekcie tej czynności Janusz oprócz swojej analizy dostaje dodatkową ocenę, jak bardzo jest ona podobna (ta jego analiza) do innych, które pozwoliły wcześniejszym instancjom Janusza "przeżyć".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wszystko to oczywiście dzieje się w świecie liczb&lt;sup id="fnref:3"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:3"&gt;3&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. A tych jest tam całe mnóstwo. Ocena porównawcza zawiera mnóstwo dodatkowych ocen analitycznych, bowiem, jak wcześniej napisałem, jeden Janusz "przetrwał" pojedyncze rozpoznanie jabłka, a inny przecież zdołał zdać kilka egzaminów. Pamiętajmy, że ten, który przetrwał dłużej, nie był w jakiś sposób bardziej inteligentny od innych. Miał tylko więcej szczęścia. A właściwie pseudoszczęścia, pochodzącego z generatora liczb pseudolosowych. Który to generator losował odpowiedź mając za ziarno właśnie wykonane analizy. Za każdym razem ich decyzje były losowe, ale oparte o realizację algorytmu na otrzymanym zdjęciu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Model językowy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/lang.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Potem tworzymy &lt;em&gt;Janusza encore bis&lt;/em&gt;, który porównuje analizy &lt;em&gt;Januszy&lt;/em&gt; oraz &lt;em&gt;Januszy bis&lt;/em&gt;. A potem tworzymy &lt;em&gt;Janusza encore bisbis&lt;/em&gt;, który umie zrobić to samo, co poprzednicy, na bazie ich pracy. I powyższa historia powtarza się w kółko przez bardzo długi czas. Jak długi? Aż komputer zacznie się grzać, ale zacznie udzielać poprawnych odpowiedzi częściej niż założony próg, np. 95%.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tylko &lt;em&gt;Danton&lt;/em&gt; wciąż ten sam...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No dobrze, to się wydaje proste. &lt;em&gt;Janusz&lt;/em&gt; zbiera coraz więcej poprawnych odpowiedzi połączonych z danymi analitycznymi i mechanizm statystyczny coraz precyzyjniej dobiera odpowiedzi, a zatem coraz częściej trafia. Ale to oznacza, że za każdym razem ma coraz więcej danych do przetworzenia, zanim udzieli odpowiedzi. To nie ma sensu. Program ma działać szybko i nie grzać komputera ponad miarę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Uczenie maszynowe" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/Machine_Learning.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Heniek&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Tu znowu wkraczają programiści i tworzą kolejny program, nazwijmy go &lt;em&gt;Heniek&lt;/em&gt;. Ma on za zadanie dokonać bezstronnej oceny wcześniej wykonanych przez &lt;em&gt;Januszy&lt;/em&gt; prac i wyszukać te fragmenty analizy, które najczęściej występowały w poprawnych odpowiedziach. W świecie ludzi możemy to opowiedzieć tak, że &lt;em&gt;Heniek&lt;/em&gt; zaczyna "rozumieć", że np. jabłko jest bardziej &lt;em&gt;kuliste&lt;/em&gt; w kształcie i częściej ma kolory żółte i czerwone, a gruszka jest, no właśnie, &lt;em&gt;gruszkowata&lt;/em&gt; i zwykle zielona lub żółtawa. Ale do takiej analizy, jak tu przedstawiłem, nie potrzebujemy &lt;em&gt;Heńka&lt;/em&gt;. Zresztą nasz mózg też analizuje mnóstwo innych cech gruszek i jabłek, po prostu ich nie opisuje w jednym, krótkim zdaniu. A &lt;em&gt;Heniek&lt;/em&gt; ma być bezstronny i nie polegać na dobrych radach, po prostu ma znaleźć wszystkie dane, które dają największe prawdopodobieństwo poprawnego odróżnienia owoców. I zgromadzić je w jednym pudełku z napisem "jabłko" oraz w drugim z napisem "gruszka". A co właściwie on tam będzie gromadzić - tego nie wiemy. Dla nas może to być zupełnie bez sensu, ale z bazy wynika, że &lt;em&gt;Januszowi&lt;/em&gt; pozwoliło przetrwać kolejny egzamin.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Znowu uczenie maszynowe" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/learn.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Zupełnie nowy Janusz&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Teraz bierzemy którąś tam generację &lt;em&gt;Janusza bis encore bisbis encore bisbisbis&lt;/em&gt; i karmimy go danymi od &lt;em&gt;Heńka&lt;/em&gt;. Przypominam, że ów &lt;em&gt;Janusz&lt;/em&gt; podejmuje decyzje losowo. Ale w przeciwieństwie do &lt;em&gt;Heńka&lt;/em&gt; robi to wobec zupełnie nowych danych, których nikt przed nim nie analizował. Komu potrzebna umiejętność ponownego rozpoznania owocu, który już wcześniej został poprawnie nazwany? &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;I nagle dzieje się cud&lt;/strong&gt;. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomimo, że wciąż decyzja nie jest rozumna, tylko losowa, to program prawie bezbłędnie, a przecież w końcu znacznie sprawniej od rozumnego człowieka, odróżnia gruszki od jabłek! Bo jego generator liczb pseudolosowych jako ziarno ma niezrozumiały dla nas zestaw danych wsadowych, z których generuje decyzję.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;No, ten generator to już może nie tak całkiem to, co napisali w Wikipedii, to fakt (wyjaśnienia trzeba raczej szukać w hasłach typu &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Heurystyka_(informatyka)"&gt;heurystyka&lt;/a&gt;, &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Algorytm_genetyczny"&gt;algorytmy genetyczne&lt;/a&gt;, &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Metoda_Monte_Carlo"&gt;metoda Monte Carlo&lt;/a&gt;). W końcu ja tu bardzo upraszczam, żeby nie oszaleć. To trochę bardziej złożone narzędzie. Ale z grubsza o to chodzi, że gdzieś tam w piwnicy i tak jakiś krasnoludek rzuca kostką&lt;sup id="fnref:6"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:6"&gt;4&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A chodzi o to, że odpowiedź, jaką otrzymujemy od onego &lt;em&gt;Janusza&lt;/em&gt;, z jednej strony jest przypadkowa, ale z drugiej, ów wygenerowany komputerowo przypadek oparty jest o nieznane nam, bo wcześniej wydestylowane z setek tysięcy prób, dane. To się nazywa &lt;em&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Stochastic"&gt;stochastycznie&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, w odróżnieniu od &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Statystyka"&gt;statystycznie&lt;/a&gt;, lub &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Losowo%C5%9B%C4%87"&gt;losowo&lt;/a&gt;. Czym zatem jest taka &lt;a href="https://www.researchgate.net/publication/346049491_Modeling_of_stochastic_brain_function_in_artificial_intelligence"&gt;odpowiedź&lt;/a&gt;? Czymś bardzo podobnym do wyników działania ludzkiego mózgu, wynikiem niezliczonych, &lt;a href="https://www.researchgate.net/publication/351286957_STOCHASTIC_ACTIVITY_OF_NEURONAL_NETWORKS_OF_THE_BRAIN_AS_A_PHYSICAL_BASIS_FOR_REALIZATION_OF_CONSCIOUSNESS_TOWARDS_MATHEMATICAL_APROACH_IN_THE_PROBLEM_OF_CAUSAL_NATURE_OF_SUBJECTIVE_VALUE"&gt;przypadkowych&lt;/a&gt;, opartych o liczne doświadczenia, przemyślenia, skojarzenia, wyobrażenia, (oraz inne, czasem bez związku z tematem), wyborów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Strasznie mądry obrazek" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/wykresy.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Bystry kretyn&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Przedstawiona powyżej historyjka jest oczywiście dużym uproszczeniem procesu nauczania maszyny, w niektórych wypadkach zwanego "uczeniem maszynowym", a do tego przedstawia tylko &lt;strong&gt;wydedukowany&lt;/strong&gt; jeden ze sposobów, a tych jest z pewnością wiele. Wyżej podana historyjka nie tyle miała wyjaśnić, jak się robi przesławną &lt;em&gt;Sztuczną Inteligencję&lt;/em&gt;, co pozwolić mi podsumować sobie w duszności i cichości własne wyobrażenia na ten temat. Ale wynika z niej oczywisty wniosek, że zarówno komputer, jak i jego oprogramowanie, dalej są zwyczajnie kretyńskie. Pojawiła się tylko nowa jakość dwojakiego rodzaju:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Część algorytmu działania nowego typu programów opiera się o niezrozumiałe dla nas zbiory danych oraz nieznane nam algorytmy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Program w nieznany nam sposób potrafi nas przewyższyć w czynnościach, do których do niedawna stosowaliśmy takie cechy umysłu jak &lt;strong&gt;doświadczenie&lt;/strong&gt; oraz &lt;strong&gt;intuicja&lt;/strong&gt;.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Ale zauważcie, że ów z takim trudem "nauczony" program wciąż nie umie nic więcej niż tylko odróżnić gruszkę od jabłka. W pozostałych sprawach jest tak samo głupi jak jego poprzednicy sprzed czasów, gdy gawiedź zachwyciła się interfejsem okienkowym - czyli bezdennie głupi. Bo nic nie umie. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Inteligencja, jaką pod czaszką posiada najgłupszy z ludzi, potrafi o wiele więcej i w ogromnej liczbie dziedzin.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do takich możliwości jeszcze komputerom bardzo daleko. Bardzo. Daleko.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To są wciąż bardzo szybkie biurokratyczne idioty.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Więc aż tak bardzo się nie pałujmy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zdołamy je jakoś oszukać.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;Jak to rozumiem? Tworzymy jakiś &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Algorytm"&gt;algorytm&lt;/a&gt;, na tyle skomplikowany, że nie możemy za każdym razem odtwarzać go sobie łatwo w umyśle, którego zadaniem jest przemielić dane dane i na ich podstawie wygenerować wynik ze ściśle zdefiniowanego zakresu. Ale zakres ów nie ma żadnego związku z danymi, które stanowiły podstawę do wyniku. Np. powiemy mu, że ma przeczytać "Wojnę i Pokój" Tołstoja, a z tego ma się pojawić &lt;code&gt;0&lt;/code&gt; albo &lt;code&gt;1&lt;/code&gt;. Być może będzie to właśnie &lt;code&gt;1&lt;/code&gt;. I wcale niewykluczone, że na podstawie tej powieści komputer zawsze powie &lt;code&gt;1&lt;/code&gt; (bo to jest &lt;em&gt;pseudolosowy&lt;/em&gt; generator). Akurat tutaj nam to nie przeszkadza, bo dane składające się na ziarno mają być jednorazowego użytku. W omawianym przypadku funkcja takiego generatora być może została specjalnie utworzona właśnie do tego zadania. To już tajemnica tego nowiutkiego przemysłu.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:2"&gt;
&lt;p&gt;To znaczy: żeby napisać (czyli wydumać i zaprogramować) ten algorytm, trzeba być bardzo inteligentnym, podobnie, jak tylko bardzo bystrzy inżynierowie mogli zaprojektować i zbudować komputer. Ale do wykonania tego algorytmu wystarczy być już tylko tępym narzędziem elektronicznym, czyli właśnie komputerem.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:2" title="Jump back to footnote 2 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:3"&gt;
&lt;p&gt;Bynajmniej nie cyfr, jak lubi &lt;strong&gt;rusycyzować&lt;/strong&gt; znany rusofob Zychowicz.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:3" title="Jump back to footnote 3 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:6"&gt;
&lt;p&gt;Powyższy przykład wyjaśnia też zjawisko "&lt;em&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Hallucination_(artificial_intelligence)"&gt;halucynowania&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;" SI stwierdzone w interakcjach z tzw. &lt;em&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Language_model"&gt;modelami językowymi&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Jeżeli oprogramowanie zostanie "wyszkolone" nie do odróżniania owoców, tylko do składania zdań, jego pierwszym i zasadniczym zadaniem będzie udzielenie informacji. Jakość tej informacji stać będzie na drugim miejscu. Bo jeżeli powiesz cokolwiek, to może trafisz w punkt. Jeżeli nic nie powiesz - na pewno nie trafisz.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:6" title="Jump back to footnote 4 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="kompowe"></category><category term="wynalazki"></category></entry><entry><title>Cyfrowy spisek czy pomyłka?</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/2023-02-07_cyfrowy-spisek-czy-pomylka.html" rel="alternate"></link><published>2023-02-07T23:53:00+01:00</published><updated>2023-02-07T23:53:00+01:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2023-02-07:/blog/2023/2023-02-07_cyfrowy-spisek-czy-pomylka.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Kolega właśnie podesłał mi link do zabawnego felietonu Magdaleny Ziętek-Wielomskiej pt. "&lt;a href="https://www.nowoczesnamysl.pl/2023/02/05/cyfrowe-poddanstwo/"&gt;Cyfrowe poddaństwo&lt;/a&gt;". Przeczytałem go w try-miga (dobrze napisany), ale oczywiście z większością tez w nim zawartych się nie zgadzam. Zacząłem pisać odpowiedź. Spuchła. Pomyślałem zatem, że przekuję ją we wpis blogowy, ku pamięci przyszłych pokoleń, które z pewnością z …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Kolega właśnie podesłał mi link do zabawnego felietonu Magdaleny Ziętek-Wielomskiej pt. "&lt;a href="https://www.nowoczesnamysl.pl/2023/02/05/cyfrowe-poddanstwo/"&gt;Cyfrowe poddaństwo&lt;/a&gt;". Przeczytałem go w try-miga (dobrze napisany), ale oczywiście z większością tez w nim zawartych się nie zgadzam. Zacząłem pisać odpowiedź. Spuchła. Pomyślałem zatem, że przekuję ją we wpis blogowy, ku pamięci przyszłych pokoleń, które z pewnością z wypiekami na blacie będą czytać moje głębokie przemyślenia.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czterystusiedemdziesięciopięciostopniowa &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Dwana%C5%9Bcie_ogniw_wsp%C3%B3%C5%82zale%C5%BCnego_powstawania"&gt;ścieżka wzajemnie uzależnionego powstawania&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście kapitalizm nie został "zaprojektowany" (bo w swoich początkach w ogóle nie był projektowany) w ten sposób, aby kapitał trzymała tylko nieduża grupa. Ale tak się właśnie stało, co dowodzi, że musiało.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż wyjaśniam: w toku ewolucji od wczesnego rolnictwa, gdy nastąpiła pierwotna kumulacja (dóbr, jeszcze nie kapitału) w celu zbudowania systemu premiującego do przeżycia jak największą liczbę ludzi (bez uważania na ich poziom życia i tego tam typu drobiazgi), zasoby w coraz większym stopniu pozostawały pod kontrolą nielicznych elit. System rolniczy powolutku się rozwijał, aż przekształcił się w feudalizm. Ten również niespiesznie (acz już znacznie prędzej) się zmieniał.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podczas rewolucji przemysłowej nastąpił natomiast przesył starego kapitału (nagromadzonego w postaci złota i srebra) do nowych działalności, w efekcie których narodziła się masa nowego kapitału. Część tegoż powstawała w efekcie niezwykle przyspieszonej i zintensyfikowanej produkcji (maszyny). A znacznie większa część puchła w wyniku niezwykle przyspieszonych operacji finansowych - nie da się budować nowoczesnego przemysłu bez kredytu. Kredytu nie ma bez pieniędzy. Pieniędzy nie ma bez... Produkcji. Stąd w pewnym momencie (trochę ponad pół wieku temu) trzeba było odejść od parytetu złota na rzecz pieniądza opartego na wierze w pieniądz. Bo kopalnie nie nadążały z kopaniem złota (i srebra) wobec przyrastających funduszy na papierowych (wówczas wciąż jeszcze) rachunkach bankowych. Tenże pieniądz tzw. fiducjarny zaczął puchnąć w takim tempie, że nie należy wierzyć, że ktoś to jeszcze w pełni kontroluje. Ale ostatecznie efekt był ten sam - wyłoniła się po prostu nowa grupa najpotężniejszych z potężnych, którzy dysponowali trudnym do wyobrażenia potencjałem finansowym. Przy czym w epoce przemysłowej szklany sufit wcale nie stał się łatwiejszy do przeniknięcia (na styku między najwyższym piętrem i resztą - przepływy poniżej wciąż się dobrze wydarzają).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Zależności ekologiczno-ekonomiczne" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/evol.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kolonializm, owszem. Całego procesu nie da się podzielić inaczej niż sztucznie. Sukces kolonializmu opiera się o to, że zaczął się w feudalizmie, ale żywił się rodzącym się przemysłem. Spowodował, że ów przylądek doklejony do Azji zaczął budować swoją gospodarkę znacznie szybciej, niż ustawa przewiduje. W efekcie pojawiły się wielkie nadwyżki, które zainwestowano w fanaberie - i tak narodziła się Wielka Rewolucja Przemysłowa. A 150 lat później wynikła z tego Wielka Rewolucja Październikowa, która skazała na nadprogramową śmierć kilkaset milionów bidoków, którym rzekomo miała służyć. Ale to dygresja od głównego nurtu historii. W efekcie Wielkiej Rewolucji Październikowej pojawił się w centrum uprzemysłowionego świata antagonizm, który po półwieczu rzeźni udało się opanować do stanu tzw. Zimnej Wojny. A oważ przyniosła taki skutek, że Postęp Techniczny, który już zmieniał życie kolejnych pokoleń nie do poznania, jeszcze przyspieszył.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W efekcie powyższego nadejszła Wiekopomna Rewolucja Informacyjna. A że charakteryzuje się ona przemianami w obszarze informacji, cóż się dziwić, że każdy dziś spekuluje, co się z tego wszystkiego urodzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomiędzy szczytem rewolucji przemysłowej a rozpędzeniem się rewolucji informacyjnej minęły zaledwie trzy pokolenia. Trudno się dziwić, że ludziom zajączkują się przyczyny ze skutkami: spadek dzietności i rozpad więzi rodzinnych wynikają z tej pierwszej. Jeszcze nie wiemy, co wyniknie z tej drugiej. To wciąż (nieodległa, czyli tzw. bliskiego zasięgu) science-fiction.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ścieżka wynikania hierarchii" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/sciezka.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podtrzymuję wciąż twierdzenie (wyrażone m.in. w akapicie powyżej), że zanik więzi rodzinnych i spadek dzietności jest tylko efektem ubocznym postępu techniczno-politycznego. Nie zaplanowanym. Pracodawcy wolą, aby na rynku pracy panowała jak najsilniejsza konkurencja, czyli był nadmiar potencjalnych pracowników. Tymczasem grozi im, że to oni będą musieli konkurować o pracownika (co już się dzieje) znacznie bardziej niż pracownicy o nich.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;&lt;a href="https://wolnelektury.pl/katalog/lektura/krotka-rozprawa-miedzy-trzemi-osobami.html"&gt;"Zaż to nowina na świecie, Iż kto kogo może, gniecie?"&lt;/a&gt;&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Zatem twierdzenie, że "depopulacja" jest jakimś pomysłem najbogatszych, moim zdaniem jest bzdurą na kołkach. Prędzej wymyślają ją jacyś idioci-aktywiści ze średnich warstw - to z nich zawsze biorą się kłopoty: dzieci z tzw. dobrych domów, z traumą od nadambitnych rodziców-numoryszów, ale nie znające tzw. "prawdziwego życia", żyjące w luksusie i świecie własnych wyobrażeń, gdzie barista ze Starbunia zapewne zamieszkuje w tak samo wielkim domu z basenem jak oni (tak im się może wydawać, bo nie znają innych domów).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Autorka powiela motyw walki klasowej, będąc niby zaciętą antykomunistką w rzeczywistości od nich czerpie. Zatem skłonna jest oskarżać tych potentniejszych, że projektują rzeczywistość maluczkich. To oczywista bzdura. Nie ma żadnych innych rzeczywistości, jest tylko ta jedna i wszyscy w niej żyją na kupie. Ktoś w tej kupie jest wyżej, ktoś niżej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Deeepooopuuulaaacjaaa" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/depopulation.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście rozpad rodziny (która narodziła się ze społeczeństwem rolniczym) i tradycyjnych wartości nie likwiduje biologicznych potrzeb. Zatem dziecko jako towar - oczywiście. A w tym powstanie wielka różnorodność. Robocik udający dziecię jest tylko jednym z wariantów, które zaistnieć mogą równocześnie obok siebie. Ja obstawiam jeszcze fabryki dzieci, gdzie ze sztucznych macic będzie się produkować ludzi organicznych (patrz "Nowy Wspaniały Świat" Huxleya), z tym że część na zamówienie, wedle projektu. Kobiety (tj. osoby z macicami) wykazujące silniejszy instynkt będą mogły zrealizować pełnię biologicznego macierzyństwa, z ciążą i porodem, choć coraz częściej będzie to postrzegane jako ekstrawagancja - po co nosić w ciele, skoro można w walizce? Polecam też lekturę bardzo starej powieści pt. "&lt;a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/86078/herkules-z-mojej-zalogi"&gt;Herkules z mojej załogi&lt;/a&gt;", gdzie autor starał się odmalować matriarchalne społeczeństwo przełomu epok - gdy ludzie przechodzili z myślistwa do rolnictwa. Wizja dziś obalona, ale niewykluczone, że zaistnieje w tej formie właśnie w społeczeństwach postindustrialnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tutaj pozwolę sobie na złośliwą dygresję: &lt;a href="https://instytutsprawobywatelskich.pl/ludzie/magdalena-zietek-wielomska/"&gt;Magdalena Ziętek-Wielomska&lt;/a&gt; z wielkim zapałem potępia upadek tradycyjnych wartości rodzinnych (nie tylko w omawianym felietonie), ale z szybkiego przeglądu netu wynika, że sama w praktyce ich nie przestrzega. To znaczy, koncentruje się raczej na działalności publicystycznej, niż na wychowywaniu gromadki potomstwa. No to, przepraszam bardzo, jak mamy Szanowną Panią naśladować, podążać za jej światłymi wskazaniami, jeżeli Pani sama życiem swoim ich nie wspiera? Oczywiście była to złośliwość (acz trochę uzasadniona). W końcu kto wychowuje potomstwo, zwykle ma mniejsze możliwości aktywnego uczestniczenia w debacie publicznej. A już szczególnie do walki o pozycję na ławce autorytetów. Cóż, każdy ma wybór. W tym wybór wartości. I każdy jest hipokrytą - choć troszkę. Ale nie każdy robi z siebie osobę publiczną.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie należy podejrzewać potężnych, że są dużo mądrzejsi od nas. A przytoczony w felietonie &lt;a href="https://www.comarch.pl/o-firmie/zarzad/prof-janusz-filipiak/"&gt;Janusz Filipiak&lt;/a&gt; jest tego doskonałym dowodem: można mieć przejściowe, chwilowe problemy z rozumem, a jednak zdobyć wielki majątek i tytuły naukowe. A potem, z wyżyn autorytetu, solić takie bzdury, że proszę siadać! Większość tego, co się dzieje na świecie, nie wynika z planu, tylko z niekompetencji. Tzn. plany są planowane i realizowane. Ale udają się zawsze tylko w części. Bo układają je takie właśnie Filipiaki. Efekt działania nie pokrywa się z pierwotnymi założeniami. Długofalowo. Zbyt wiele czynników wzajem na siebie wpływa. A dziś to nawet jeszcze więcej. Owszem, czasem coś tam daje się we mgle dostrzec. Dlatego Rotszyldowie i Rockefellerowie tego świata inwestują dziś w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuczna_inteligencja"&gt;Sztuczne Inteligencje&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Komputer_kwantowy"&gt;komputery kwantowe&lt;/a&gt;, jak wcześniej dali kasę na rozwój technik sieciowych, które dały nam Internet. Bo jeżeli tego nie zrobią, to nowe Zuckerbergi, Briny, Gatesy, Muski i Linusy zjedzą ich na śniadanie. A tak - wystarczyło trochę posunąć się na ławeczce, na której wciąż jest sporo miejsca. A &lt;a href="https://sapkowskipl.wordpress.com/2017/03/12/wieza-jaskolki-rozdzial-4/"&gt;kassa brzęczy&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odsyłam też do mojego bardzo już &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-11-24_czy-dugin-nosi-brode.html"&gt;starego wpisu, który rozważa te kwestie w świetle rosyjsko-imperialnej propagandy wycelowanej w naiwnych, wychowanych w cieplarce, zachodniaków&lt;/a&gt; (pamiętajmy, że czasem te dobre pomysły ktoś nam być może podsunął, abyśmy popadli w jeszcze większe pomięszanie - jakbyśmy już nie mieli z tym kłopotów). Jak widać, na ten temat wciąż ktoś próbuje zrobić aferę. A przecież już dawno przekonywałem, że nie ma o co. Tylko jak zwykle, nikt mnie nie czyta, więc jak grochem o ścianę.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Polukier czy Ukropol?</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/2023-01-06_polukier-czy-ukropol.html" rel="alternate"></link><published>2023-01-06T23:53:00+01:00</published><updated>2023-01-06T23:53:00+01:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2023-01-06:/blog/2023/2023-01-06_polukier-czy-ukropol.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Tak tak, Ukraina nie schodzi z frontu naszych zainteresowań. Święta, święta i po świętach. A wojna za miedzą ciągle trwa. I im dłużej trwa, tym mniej konkretnie cokolwiek o niej wiadomo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sam śledzę parę źródeł, do których większość nie ma dostępu, choćby z tej przyczyny, że nie umieją po rosyjsku …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Tak tak, Ukraina nie schodzi z frontu naszych zainteresowań. Święta, święta i po świętach. A wojna za miedzą ciągle trwa. I im dłużej trwa, tym mniej konkretnie cokolwiek o niej wiadomo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sam śledzę parę źródeł, do których większość nie ma dostępu, choćby z tej przyczyny, że nie umieją po rosyjsku (ani ukraińsku), więc zdradzę wielką tajemnicę (dla niekumatych: to żart): Amerykanie gotowi są walczyć z Rosją do ostatniego Ukraińca. Podobnie jak kiedyś Brytyjczycy walczyli z Małym Kapralem do ostatniego Polaka. Taki mit, wiadomo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem, skoro wszyscy stali się ekspertami od geopolityki (niektórzy konserwatywnie upierają się, że chodzi po prostu o tzw. stosunki międzynarodowe), to czemu nie ja? Postaram się krótko i zwięźle. Ale nie za krótko.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Kochajmysie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Aktualnie trwa gorący romans Ukrainy i Polski. Bo utożsamiamy się z nimi: realizują w realu działania, do których kształtowano nasze młode umysły w szkole, czy podczas oglądania serialu &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Czterej_pancerni_i_pies_(serial_telewizyjny)"&gt;"Czterej Pancerni i pies"&lt;/a&gt;. Czyli do bohaterskiej śmierci za ojczyznę. Potem przyszły lata 90-te i uświadomiliśmy sobie stopniowo, że dla ojczyzny znacznie lepiej żyć, niż umierać. Ale sentyment pozostał. I dlatego bardzo nam się podoba duch bojowy Ukraińców, a też i pojawiające się od czasu do czasu sukcesy militarne - bo robią dokładnie to, co my czyniliśmy w marzeniach czytając smutne opisy, jak ZSRR zjadł nas na przystawkę przed śniadaniem, czy na pociechę rozmyślając o &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_Warszawska"&gt;Cudzie nad Wisłą&lt;/a&gt;. Ech, złapać szablisko (&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Szabla_wz._34"&gt;np. ludwikówkę&lt;/a&gt;), dosiąść &lt;a href="https://www.hij.com.pl/o-koniach-w-kawalerii-ii-rp/"&gt;bachmata&lt;/a&gt; i huzia, na wroga!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z drugiej strony to do Polski zjechało się najwięcej &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Uchod%C5%BAca"&gt;uchodźców&lt;/a&gt; wojennych i ze zdumieniem skonstatowaliśmy, że nie jesteśmy takimi synami, za jakich się zwykle w gniewnych słowach uważaliśmy. Bez propagandowego podgrzania tysiące ludzi rzuciło się do pomagania zaskakując zdolnościami organizacyjnymi fachowców klasy światowej. Państwo doszlusowało, jak już było po ptokach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No i z tego zdumienia wypełniły nas pozytywne emocje, które musieliśmy na kogoś przelać. A na kogóż lepiej, jak nie na tych, którym własnie pomagamy?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale wojna się przedłuża, emocje opadają, zaraz się naród do niej przyzwyczai i &lt;a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,3692"&gt;chemia&lt;/a&gt; wywietrzeje. I co wtedy?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Bój się wdzięczności&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Powtarzam to już od dawna: w pomaganiu można popełnić okropny błąd. I nie chodzi mi o to, że na siłę będziemy przeprowadzać staruszkę przez jezdnię, kiedy ona tego wcale nie potrzebuje. Chodzi mi o coś innego. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż pomaganie można czynić, jak &lt;a href="https://www.bible.com/pl/bible/319/MAT.6.3-4.NBG"&gt;Jezus przykazał&lt;/a&gt;, czyli nie osobiście (mówiąc językiem badziej buddyjskim), zapominając o własnym, wciąż głodnym karmy ego (mówiąc wspólnym językiem). Przenosząc koncept na poziom praktyczny, możemy np. przekazywać środki anonimowo wyspecjalizowanym organizacjom, zapominać jak najszybciej o tym fakcie i żyć dalej, jakby nigdy nic. Lidlowskie skrzynki na jedzenie też są dobrym tego przykładem - zostawiamy tam jakiś drobiazg i nie troszczymy się dalej, czy to rzeczywiście przyniosło korzyść właściwym osobom.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Można to też zrobić tak, że pomoc okaże się w rzeczywistości formą dominacji nad tym, komu jej udzielamy. Dając komuś pieniądze, dajemy mu przecież do zrozumienia, że mamy ich więcej niż ona (częstszy przypadek w dzisiejszych czasach). Czyli w pewnym sensie się tym przed nią chwalimy. I nie ma znaczenia, czy to pieniądze, czy dach nad głową - &lt;em&gt;Ja to mam, a ty nie masz. Ja, to ja, właśnie ja cię tym obdarzam, pamiętaj, że to ja. Wytrzyj buty.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W takiej sytuacji dochodzi do serii emocji, które ogarniają zarówno pomagającego, jak i wspomaganego. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomagający czuje się lepszym człowiekiem, zatem rośnie w nim duma. Z niej rodzi się zazdrość. &lt;em&gt;Widziałeś, jaką bryką przyjechała ta laska z Ukrainy? Kuźwa, jej buty kosztują więcej, niż zarabiam w miesiąc!&lt;/em&gt;. Z zazdrości urośnie wkrótce gniew. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mamy konkretne wyobrażenie, jak osoba wspomagana powinna wyglądać i się zachowywać (a tego nie robi!). A mianowicie powinna &lt;a href="https://pl.wikiquote.org/wiki/Piotr_I_Wielki"&gt;mieć wygląd lichy i durnowaty&lt;/a&gt;. Aby swoją samodzielnością nie drażnić pomagającego. I okazywać nam nieustannie wdzięczność.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I na początku rzeczywiście tak się dzieje. Kto nagle wszystko utracił (nawet jeżeli przez to rozumiemy przejazd przez granicę pozłacaną furą z walizką pełną dolarów), ten gotów jest po rękach całować tego, kto mu pomoże. Ale z czasem, jak osiądzie, spełni podstawowe potrzeby, zorientuje w możliwościach, zacznie odczuwać dyskomfort. &lt;em&gt;Ten pomocnik bez przerwy mi się narzuca. Ciągle przyłazi i pyta, jak mi tu jeszcze pomóc. Co to, nie widzi, że sobie już radzę?&lt;/em&gt; Z wdzięczności rodzi się irytacja. Uchodźca (uchodźczessa) pamięta poniżającą sytuację, kiedy znajdował się w mocy pomagającego. Ale już przecież nie jest. A pomocnik wciąż oczekuje hołdów (nawet jeżeli nie oczekuje). Z tego rodzi się gniew.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A kiedy już dwie strony się gniewają, to ciężko o zachowanie umiaru i sensowne negocjacje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Timeo_Danaos_et_dona_ferentes"&gt;Timeo danaos et dona ferentes&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Bratnie narody&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Przez ostatnie 80 lat propaganda rosyjska (sowiecka) tłukła ludziom do głów, że &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Blok_wschodni"&gt;demoludy&lt;/a&gt; to tzw. bratnie narody. Pojęcie &lt;em&gt;braterstwa&lt;/em&gt; w tym rozumieniu nie było oczywiście wynalazkiem radzieckim, zapoczątkowała to jeszcze &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_francuska"&gt;Rewolucja Francuska&lt;/a&gt;, &lt;em&gt;fraternite&lt;/em&gt;. Podobnie jak wówczas, także w rękach sowietów był to slogan oszukańczy. Pod braterstwem kryło się poddaństwo w najgorszym wydaniu: bezosobowej, śmiercionośnej biurokracji. W sowietach doszło do powtórki, a nawet to rozbudowano. Już nie tylko lud pracujący, ale też narody pod radzieckim butem były związane braterstwem, czy chciały, czy nie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;"Dla dobra człowieka, dla szczęścia ludzkości złączonej w potężnym uścisku miłości, aż z trzaskiem pękałyby kości."&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Takoż i współcześni putlerowcy wysyłając kolejne rakiety na cywilne obiekty, łzy ronią krokodyle, że muszą przywoływać do porządku ów ukraiński, bratni naród, którego nie ma, bo to tak naprawdę są Małorosjanie mówiący lokalnym dialektem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Takoż i aktualna wzajemna polsko-ukraińska drużba, choć poruszyła serce, bo i wspólna historia, i bliskość kulturowa, i językowa, acz nie religijna, to jednak nie powinna zaćmić nam rozumu.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;POPiS - Polukier czy Ukropol?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Kto pamięta euforię przymierza Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości? Połączone wspólnym interesem partie rozniosły w pył i proch dotychczas rządzącą koalicję postkomuchów z SLD z naiwnymi komunistami z UP. Nareszcie! Teraz nasi wygrali, to razem przystąpią do naprawy kraju. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I co? &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I ledwo opadł pył po wyborach, dotychczasowi zgodni i zwycięzcy współpracownicy rzucili się sobie do gardeł!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od tamtych wydarzeń minęło już, bagatela, 18 lat, wyrosło od zera nowe pokolenie wyborców, które nie zna innej Polski, jak tylko podzieloną tym sztucznym kanionem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie chcę tutaj wdawać się w rozważania nad tymi wydarzeniami. Gorycz czuję do dziś, ale mam nadzieję, że zmądrzałem, poczytałem trochę historii itp.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chodzi po prostu o to, że po prawdopodobnym wojennym zwycięstwie bloku zachodniego nad Rosją, na placu boju wyłonią się dwa państwa: wojująca Ukraina i wspierająca ją ze wszystkich sił Polska. Związane podpisanymi w czasie wojny różnymi traktatami o wzajemnym specjalnym statusie, braterstwie, współpracy. Dziś w mediach słychać nawet bąknięcia o czymś w rodzaju unii. Sentymentalnie rzecz biorąc jakby restauracji I Rzplitej Obojga Narodów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale popatrzmy się na &lt;em&gt;casus&lt;/em&gt; POPiS. &lt;strong&gt;Moim zdaniem starcie jest nieuchronne!&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak po prostu jest. Wyłaniamy na naszych przywódców ludzi, którzy nie będą potrafili inaczej. &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=sqcLjcSloXs"&gt;Na placu boju może pozostać tylko jeden.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="There can be only one!" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2023/thereone.gif"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie mam na myśli starcia zbrojnego (oby). Ale zajmę się tym w jakimś następnym wpisie - mianowicie, jak będzie wyglądać nasza okolica zaraz po wojnie. Natomiast teraz pomyślmy o tym, że nie liczy się nasz chwilowy stan emocjonalny, lecz rozumne działania na przestrzeni wielu lat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Był Polak-patriota, co przy wódki skrzynce&lt;br&gt;
Zawierał przyjaźni pakt z Ukraińcem.&lt;br&gt;
Od słowa do słowa&lt;br&gt;
Dotarli do Lwowa&lt;br&gt;
Ścierając się jak dwa odyńce.   &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy bić się skończyli, trafili za kraty&lt;br&gt;
Podarłszy w pamięci doniosłe traktaty:&lt;br&gt;
Bo gdy przyjdzie czas –&lt;br&gt;
Wy nas, a my was!&lt;br&gt;
Po brzuchach! – i: budem rezaty!&lt;sup id="fnref:2"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:2"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;Cytat z piosenki Jacka Kaczmarskiego pt. "Limeryki o narodach".&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:2"&gt;
&lt;p&gt;ibidem&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:2" title="Jump back to footnote 2 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Przepowiednie na 2023 rok</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-12-30_przepowiednie-2023-rok.html" rel="alternate"></link><published>2022-12-30T00:08:00+01:00</published><updated>2022-12-30T00:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-12-30:/blog/2022/2022-12-30_przepowiednie-2023-rok.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Pora wrócić do zabawy we wróżbitę. W końcu chodzi o to, żeby po wielu latach porównać, czego się spodziewałem, a co w rzeczywistości się wydarzyło. W latach 2020 oraz 2021 nie uprawiałem wróżbiarstwa, i słusznie. Powód znamy wszyscy: przepowiadaj sobie pacanie, co tylko chcesz, a jak przyjdzie pandemia (albo ją …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Pora wrócić do zabawy we wróżbitę. W końcu chodzi o to, żeby po wielu latach porównać, czego się spodziewałem, a co w rzeczywistości się wydarzyło. W latach 2020 oraz 2021 nie uprawiałem wróżbiarstwa, i słusznie. Powód znamy wszyscy: przepowiadaj sobie pacanie, co tylko chcesz, a jak przyjdzie pandemia (albo ją ogłoszą, kwestia gustu), to i tak wszystko przestanie się zgadzać. Natomiast spoglądając na starsze teksty, w niektórych sprawach udało mi się utrafić, a nawet spudłować: otóż rzeczywistość wyprzedziła moje obawy. Czyli zasada, że w przyszłości będzie tak samo jak dziś, tylko bardziej, jest nie tylko prawdziwa, ale wręcz w trójnasób &lt;strong&gt;PRAWDZIWA&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powtórzę po &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2019/2019-12-30_przepowiednie-2020-rok.html"&gt;przepowiedniach na przeszły rok&lt;/a&gt;: Sprawy na świecie nie stoją, tylko pędzą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powyższy akapit został "na żywca" skopiowany z poprzednich przepowiedni. A teraz przejdźmy do przewidywania przyszłości. &lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Migracje, Bliski i Daleki Wschód&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Potok migrantów nie ustał. Zleciał z czołówek portali, ale sączy się nieprzerwanie, czasami zamieniając w rzekę. Migranci stali się bronią w rękach cwanych dyktatorów, do prowadzenia wojny hybrydowej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Coraz więcej entuzjastów twierdzi, że Chiny to w rzeczywistości martwy smok. Fakt, dokręcenie śruby ze strony USA pokazało, że w wielu sprawach robią bokami. Ale to ogromny kraj, jego rozkład może trwać nawet wiek.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Daleki Wschód&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Coraz więcej wieści przychodzi na temat pełzającego załamania chińskiej gospodarki. W nadchodzącym roku zobaczymy odbicie. Chińczycy się pozbierają i zaskoczą nas niespodziewanie wysokim poziomem własnej techniki. Jednocześnie postępować będzie ideologizacja społeczeństwa pod kątem wojennym. Będzie coraz więcej anegdot o starciach między indyjskimi oraz chińskimi żołnierzami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powinniśmy też zobaczyć wyraźniej, w jakiej zależności od Chin pozostaje Pakistan, którego te używać będą dla utrudniania życia rządowi Indii.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na temat państw Półwyspu Indochińskiego nie mam żadnych specjalnych wyobrażeń.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Australia będzie coraz mocniej przytulać się do USA, które będą wciąż konsolidować swój perymetr blokujący Chiny. Nie można wykluczyć gwałtownej zmiany władzy na Filipinach oraz w Indonezji.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Bliski Wschód&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Bliski Wschód z terytoriami kurdyjskimi" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/bliski_wsch.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Turcja przystąpi do rozwałki na autonomicznych terytoriach, które Kurdowie starają się przekuć w państwo. NATO się temu jawnie nie sprzeciwi, bo w tym czasie gospodarka turecka będzie już robić bokami i będziemy widzieć coraz wyraźniej korelację pomiędzy agresywnością państwa a słabnącą pozycją dyktatora.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Syria pozostanie obszarem nieustannej wojny gangów. Jest to w interesie Izraela, który będzie prowadził politykę destabilizacji, nie wahając się przed użyciem siły zbrojnej na obcym terytorium.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Migracje&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Migracja w liczbach 2022" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/migracje.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wypłyną liczby&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Zostaniemy zaskoczeni wieścią, że w ostatnich 2 latach do Europy napłynęła podobna liczba migrantów, co w 2015 roku, ale bez masowych przemarszów i wielkiej sensacji, za to przy pomocy profesjonalnych przemytników działających jak biura podróży. Oczywiście nie można wykluczyć, że zostaną po raz kolejny użyci jako broń hybrydowa na granicy Białorusi i Polski, ale o tym dalej.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2023 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Chińska gospodarka zrobi odbicie i przez jakiś czas będzie "jak dawniej", czyli łatwo dostępne tanie towary prosto z Chin.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Chiny zademonstrują też swoje możliwości kreowania nowych technologii.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Turcja zaatakuje jawnie i z mocą terytoria kurdyjskie.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W Indonezji lub na Filipinach dojdzie do zachwiania lub gwałtownej zmiany władzy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Wybuchnie skandal migracyjny, z powodu wielkiej liczby nielegalnych napływających do Europy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Uwidocznią się skutki problemów z dostawami zboża z Ukrainy na Bliski Wschód i do Afryki.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednie z 2019 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Cytuję:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Napięcie między Chinami i USA będzie bardzo powoli rosnąć. Wyjątkiem od tej sytuacji może być zagranie jakimś państwem pacyficznym: Filipinami, krajami Indochin i Indonezji ewentualnie Papuą-Nową Gwineą.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Do gry pacyficznej z większym rozmachem przystąpi Australia, dociśnięta w tym celu przez USA. Razem z Nową Zelandią zacznie się szykować do roli niezatapialnego lotniskowca.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Dowiemy się więcej o bogactwach pacyficznych archipelagów (np. o fosfatach z Nauru), bo pojawi się więcej informacji o konkurencji na tamtych terenach.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Dowiemy się więcej o inwestycjach drogowych i kolejowych na obszarze w pobliżu Himalajów oraz Morza Kaspijskiego.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;W zasadzie żadna się nie spełniła. Można by je przenieść na rok 2023, może tym razem coś się uda?&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Rosja, Białoruś i wojny na Dzikich Polach&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Wydarzył się &lt;strong&gt;&lt;a href="https://gazeta.sgh.waw.pl/po-prostu-ekonomia/czym-jest-czarny-labedz"&gt;czarny łabędź&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Co tu dużo gadać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Środkowo-Wschodnia Europa?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/central-eastern.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Rosja&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Z tajemniczej i nieustępliwej mocy Rosji pozostały resztki. Okazało się, że w kraju tym panuje to co zawsze, czyli &lt;em&gt;bardak&lt;/em&gt;. Jej siła opiera się wyłącznie na wielkości i liczebności. Która spada gwałtownie. I nigdy już nie można przykładać zachodniej miary do ich poczynań - rozważając je trzeba zawsze włączać wygaszone po czasach socjalizmu podzespoły &lt;em&gt;tumiwisizm&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;imposybilizm&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;korupcja&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;załatwianie&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;układy&lt;/em&gt;, a do tego dołożyć umafijnione, podzielone na gangi tajne służby i państwowy oligarchat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie mogę już nigdy popełnić błędu i podejrzewać Rosji o racjonalność.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosja będzie zmuszona do dwóch rzeczy na raz:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Pozwoli się rabować z zasobów w zamian za wsparcie w wojnie, którą miała wygrać w tydzień, a uwikłała się na tak długo, na ile jej pozwolą Stany Zjednoczone.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Zrobi coś spektakularnego, przerażającego, aby przesłonić wewnętrzny upadek. Trudno sobie wyobrazić, co to by mogło być, bez popadania w pomysły rodem z Toma Clancy'ego.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;h3&gt;Wojna na Dzikich Polach&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ile Ukraińców już uciekło?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/displacement.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z całą pewnością w pierwszym kwartale nastąpi zwiększenie intensywności walk. Przyjdą mrozy, step zamarznie, do ataku ruszą czołgi i transportery. Obie walczące strony, Ukraina i Rosja, szykują sobie nawzajem jakiś kawał. Ten rosyjski okaże się parą w gwizdek (rozłoży się na &lt;em&gt;bardaku&lt;/em&gt;), ukraiński osiągnie 20% zakładanych celów i zostanie otrąbiony wielki sukces.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na wiosnę step znowu rozmięknie, więc strony znowu się przyczają.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A kiedy wyschnie, nastąpi &lt;em&gt;powtórka z rozrywki&lt;/em&gt;. Ten schemat będzie się powtarzał tak długo, jak wytrzymają rządy oraz społeczeństwa krajów NATO i Ukrainy, ewentualnie do upadku systemu politycznego w Rosji. Trudno przewidzieć, czy nastąpi to w nadchodzącym roku, czy też wszystkim wystarczy sił, aby ciągnąć to dalej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Uważałem, że Rosja rozkłada Ukrainę. Teraz można powiedzieć, że USA rozkłada Rosję. Walcząc z nią do ostatniego Ukraińca, &lt;em&gt;złapał Kozak&lt;/em&gt; (Rosja) &lt;em&gt;Tatarzyna&lt;/em&gt; (Ukraina i NATO), &lt;em&gt;a Tatarzyn za łeb trzyma&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bardzo możliwe, że Rosja jeszcze to wytrzyma. Ale w takim razie może nie wytrzymać Białoruś. Zakotłuje się na wschód od nas, oj tak.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Białoruś&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Białoruś - siły zbrojne" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/belarus.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kraj ten znalazł się między młotem i kowadłem. Objęły go te same sankcje, którymi Zachód stara się udusić Rosję. Jednocześnie kontrola służb rosyjskich nad białoruskim systemem wciąż rośnie. Obrabowano już armię z amunicji (przynajmniej częściowo). Drenowanie zasobów nie służy wyłącznie wysiłkowi wojennemu. Możemy się spodziewać próby przejęcia Białorusi, tj. przyłączenia jej do Rosji dekretem prezydenta &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Putler"&gt;Putlera&lt;/a&gt;. Rozbrojenie wojska ma zapobiec ewentualnemu zbrojnemu powstaniu, wywołanemu przez &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Pu%C5%82k_im._Konstantego_Kalinowskiego"&gt;Legion Kalinowskiego&lt;/a&gt;. Oczywiście zapanuje ogromny bałagan. Armia będzie się dzielić i miotać. Przy dawnej władzy staną uzbrojone jednostki policyjne złożone z funkcjonariuszy, którym w nowym systemie może grozić więzienie. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Polska na szpicy państw NATO będzie forsować &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Swiat%C5%82ana_Cichanouska"&gt;Cichanouską&lt;/a&gt;, ale pojawią się nowe twarze mieniące się przedstawicielami powstańców, powołujące się na mandat kalinowszczyków. Konflikt między powstańcami i "rządem" Cichanouskiej będzie trwał bez przerwy i prawdopodobnie określi przyszłą scenę polityczną Białorusi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak się ta sytuacja zakończy, zależy w dużej mierze od wsparcia, jakie powstańcy otrzymają. Nie widać gotowości Polski do jawnego wspierania czegokolwiek w tamtym regionie poza pokojowymi demonstracjami. Zatem realne wsparcie będzie szło tylko z południa, przez Ukrainę (wcale nie wykluczone, że z Polski, ale nie jawnie). Ale z tego powodu będzie ono słabe i niewystarczające. Rosja nie użyje atomówki w obronie Białorusi. Nie ma też dość sił konwencjonalnych, aby prowadzić kolejną wojnę. Ale w połączeniu z &lt;em&gt;siłowikami&lt;/em&gt; Łukaszenki może to powstanie stłumić.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2023 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Na wojnie w Ukrainie dojdzie do &lt;strong&gt;2&lt;/strong&gt; spektakularnych wydarzeń typu odzyskanie terenów lub poważna porażka na jakimś odcinku frontu, ale nie będzie jeszcze rozstrzygnięcia.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pojawią się dobrze widoczne oznaki rozkładu gospodarki rosyjskiej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pojawi się więcej samodzielnych książąt (dziś mamy dwóch: Prigożyna i Kadyrowa) budujących swoją niezależność od Moskwy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosja przystąpi do przejęcia Białorusi.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Na Białorusi wybuchnie powstanie przeciwko Rosji.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednie z 2019 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Rosja wciąż będzie rozgrywać partię na naszej Wschodniej Ścianie, ale USA dało i będzie jeszcze mocniej dawać do zrozumienia, że montuje tutaj już pas oporu, za który &lt;em&gt;no pasaran&lt;/em&gt;. Stanie się to lepiej widoczne, niż majaczyło w zeszłym roku.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraina będzie się chwiać. Ale zamiast Dzikie Pola, coraz bardziej będzie przypominać upadającą I Rzplitą. Spodziewam się nowego kuriozum, większego niż wybór komika na prezydenta.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraińcom (przede wszystkim) otworzyły się możliwości pracy w Niemczech i okolicach. Wciąż jeszcze nie wiemy, ilu ich tam wyjedzie. Wiadomo, że wielu będzie wolało pozostać w Polsce, ze względu na zgodność charakterów i coraz wyższe zarobki u nas, nie wymagające już kolejnych lat starań i budowania swojej marki na rynku pracy. Jednocześnie wejdą w etap zadomowienia - staną się coraz bardziej współobywatelami (nawet jeżeli bez obywatelstwa), a coraz mniej gastarbeiterami. Oczywiście nie wszyscy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraina dla poratowania swojej sytuacji stanie się tunelem (w sensie tunelowania) dla gospodarki chińskiej. Ciekawe, czy też dla tureckiej.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Spełniły się na 100% nr &lt;strong&gt;1&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;2&lt;/strong&gt;, i to jak! W końcu wybuchła gorąca faza wojny, jak to teraz zwykliśmy nazywać. W związku z tym opisane zjawiska wydarzyły się o wiele intensywniej, niż się tego spodziewałem. Przepowiednia &lt;strong&gt;3&lt;/strong&gt; była taka sobie i z powodu wojny trzeba ją uznać za błędną, razem z nr &lt;strong&gt;4&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Polska, Europa i okolice&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Gospodarka_Unii_Europejskiej"&gt;Europa&lt;/a&gt; w efekcie dwóch &lt;strong&gt;czarnych łabędzi&lt;/strong&gt;, czyli pandemii i wojny, zaczyna trzeszczeć w szwach. Coraz bardziej uwidaczniają się różnice interesów pomiędzy państwami i regionami. Wracają starożytne podziały, które wyznaczały politykę jeszcze w Średniowieczu:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Uprzemysłowione państwa północne: Niemcy, Francja, Beneluks, (doczepki to Irlandia, która byłaby w osobnej grupie z Wielką Brytanią, ale co robić, poza tym Austria i Słowenia).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Zadłużone państwa śródziemnomorskie: Hiszpania z Portugalią, Włochy, Grecja, Cypr, Malta (plus niesamodzielne Monako, San Marino, Watykan).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Drugoplanowe państwa "nowe": Polska, Czechy ze Słowacją, Węgry, Pribałtyka (Litwa, Łotwa, Estonia), Bałkany (Rumunia, Bułgaria, Chorwacja).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Bogate państwa skandynawskie: Szwecja, Dania, Finlandia (i Norwegia na doczepkę).&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Pomimo wojny i pandemii, kierunek przepływu forsy pozostał na razie bez zmian: państwa wschodzące inwestorzy dalej postrzegają jako dobre miejsce lokaty kapitału. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednocześnie pozycja Niemiec zachwiała się prawie katastrofalnie z powodu zależności przemysłu od rosyjskiego gazu, a przez to oberwało się i Francji, która robi bokami rozrywana przez zwykle niewidoczne napięcia społeczne i niewydolną gospodarkę. Oczywiście pomimo tych kłopotów to dalej są pierwsze potęgi Europy. Zatem nie zaprzestają starań, aby osłabioną pozycję poprawić, do czego wykorzystują zdominowaną przez siebie biurokrację w Brukseli. Dalej nowi członkowie UE mają stanowić źródło taniej siły roboczej, montownię dla przemysłowych korporacji oraz dostarczać usługi informatyczne średniego stopnia trudności (tj. wszystko poniżej R&amp;amp;D i powyżej call-center).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie ma się co cieszyć z problemów niemieckich - na razie sporo ludzi w Polsce od nich zależy. Jeżeli zaczną się walić ich korporacje przemysłowe, to najpierw zwiną stragany u nas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Widać takoż, że odstawiony parę lat temu na boczny tor poważny gracz - USA - wraca do stołu. W bólach, dąsach, kłótniach, jak to w demokracjach, ale powoli wyłania się obraz trendu: Stany Zjednoczone coraz bardziej się angażują w Europie Środkowej (zwanej wschodnią) i starają się ten region umocnić jako przeciwwagę dla partnerstwa niemiecko-francuskiego. Wojna w Ukrainie tylko ten proces przyspieszyła i uwydatniła.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Międzymorze" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/miedzymorze.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście nie spełnią się wizje Turbopolaków o odrodzeniu &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Rzeczpospolita_Obojga_Narod%C3%B3w"&gt;RON&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Nawet w formie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Federacja"&gt;federacji&lt;/a&gt;, czy choćby &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Konfederacja_pa%C5%84stw"&gt;konfederacji&lt;/a&gt;. W każdym razie nie w przyszłym roku. Ani moim zdaniem nie w najbliższym półwieczu. A to dlatego, że na razie układ figur na stole każe państwom-&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Pogrobowiec"&gt;pogrobowcom&lt;/a&gt; Rzeczpospolitej Obojga Narodów raczej konkurować niż współpracować. Dotyczy to największych graczy układu, czyli Polski i Ukrainy. Nasze interesy gospodarcze są rozbieżne. Politycznie też nie jest najlepiej. A poza tym pamiętajmy, że nawet najlepsze plany zwykle udają się w najwyżej 30 procentach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Uważam, że polskiemu systemowi brakuje &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pdf.helion.pl/e_05zd/e_05zd.pdf"&gt;antykruchości&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. A polskim świeżutkim elitom politycznym - rozumu&lt;sup id="fnref:4"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:4"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale jeżeli Stanom Zjednoczonym będzie zależało na zbudowaniu czegoś w rodzaju stabilnego bloku-stróża porządku na Wschodzie, to taki twór powstanie. Nie wiadomo tylko, jak długo się utrzyma, szczególnie, gdy Wielki Brat zza Wielkiej Wody pójdzie sobie załatwiać inne sprawy, np. na Pacyfiku.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli przepowiednia na 2023 rok&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Uwidoczni się kryzys przemysłu niemieckiego.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Siła polityczna Niemiec i Francji w Europie Środkowej widocznie się zmniejszy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA będą bardziej nachalnie dyktować postępowanie rządom Europy Środkowej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Konflikt pomiędzy Polską i Brukselą dalej nie zostanie rozwiązany.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Wzrost cen, inflacja i kryzys staną się drażniące dla sporej części społeczeństwa polskiego.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Szwecja i Finlandia oficjalnie zostaną przyjęte do NATO.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W wyborach parlamentarnych w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/III_Rzeczpospolita"&gt;IIIRP&lt;/a&gt; znowu wygra PiS, ale tylko o włos. Ze wszystkimi tego konsekwencjami.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Przepowiednia z 2019 roku - ocena&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;W krajach ogarniętych muzułmańską rewolucją zacznie się dokonywać niemrawa i nieśmiała reakcja bladoskórej części społeczeństwa. Czy przyniesie ona jakieś istotne rezultaty - przekonamy się niebawem.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pojawi się więcej objawów rosnącego separatyzmu różnych krajów europejskich.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Brytyjczycy już żałują Brexitu, bo będą musieli sami płacić rachunki za swoje błędy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Europa Środkowa będzie coraz bardziej zależna od finansów amerykańskich, a pieniądze niemieckie i francuskie będą utrwalać swój stan posiadania, ale z mniejszym wpływem na poziom propagandy i polityki.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jednak polskie inicjatywy (Trójmorze) raczej zostaną przykryte innymi wydarzeniami. Nie będziemy wiedzieć, czy coś się w tej sprawie wydarza, czy to idzie naprzód, czy może dało się już rozmamłać Niemcami.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraińcy staną się normalną mniejszością w Polsce (nie sprawdziły się na razie moje obawy, że Polacy przestaną ich lubić, ataki propagandą wołyńską spaliły się lufach, Ukraińcy nie ustąpili), aczkolwiek jeszcze długo nie uzyskają wynikających z tego faktu przywilejów podobnych do mniejszości niemieckiej. Prawdopodobnie ich status będzie podobny do statusu mniejszości polskiej w Niemczech. &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Nie są oni jednak zdolni rozwiązać problemów demograficznych Środkowej Europy, która w tym względzie ma większe problemy niż importujący muzułmanów Zachód. Na razie na horyzoncie nie widać żadnego rozwiązania.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosja będzie coraz bardziej prężyć muskuły.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Spełniły się lepiej lub gorzej punkty &lt;strong&gt;2&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;3&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;4&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;6&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;7&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;8&lt;/strong&gt;. Muzułmańska rewolucja z pkt &lt;strong&gt;1&lt;/strong&gt; na razie przygasła, dwa &lt;strong&gt;czarne łabędzie&lt;/strong&gt; skutecznie ją wygasiły. Natomiast &lt;em&gt;Trójmorze&lt;/em&gt; z pkt &lt;strong&gt;5&lt;/strong&gt; nie tylko nie zostało przykryte, ale wobec wojny w Ukrainie pojawia się względem niego coraz więcej planów.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Szczęśliwego Nowego Roku!&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Czyli będzie to samo co dziś, tylko bardziej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obyśmy dożyli lepszych czasów!&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;które &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_Zychowicz"&gt;Piotr Zychowicz&lt;/a&gt; nazywa "cyframi".&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:4"&gt;
&lt;p&gt;dobrym przykładem są np. refleksje &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Witold_Jurasz_(ur._1975)"&gt;Witolda Jurasza&lt;/a&gt; o polskiej dyplomacji w książce pt."&lt;a href="https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5026515/demony-rosji"&gt;Demony Rosji&lt;/a&gt;".&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:4" title="Jump back to footnote 2 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category><category term="przepowiednie"></category></entry><entry><title>Tworzenie współczesnej Ukrainy?</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-12-01_yale-snyder-ukraine.html" rel="alternate"></link><published>2022-12-01T16:53:00+01:00</published><updated>2022-12-01T16:53:00+01:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-12-01:/blog/2022/2022-12-01_yale-snyder-ukraine.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Temat Ukrainy w ostatnim czasie nabrał rangi światowej, że aż został zauważony przez akademickie gremia uniwersytetów Ligi Bluszczowej. Zatem od kilku tygodni przesłuchuję na YouTube semestr wykładów &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Timothy_Snyder"&gt;Timothy Snydera&lt;/a&gt; pt. &lt;em&gt;&lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=bJczLlwp-d8"&gt;Making modern Ukraine&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Zwracam uwagę, że to nie jest pojedynczy wykład monograficzny, a semestr, który zakończy się egzaminem z tego …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Temat Ukrainy w ostatnim czasie nabrał rangi światowej, że aż został zauważony przez akademickie gremia uniwersytetów Ligi Bluszczowej. Zatem od kilku tygodni przesłuchuję na YouTube semestr wykładów &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Timothy_Snyder"&gt;Timothy Snydera&lt;/a&gt; pt. &lt;em&gt;&lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=bJczLlwp-d8"&gt;Making modern Ukraine&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Zwracam uwagę, że to nie jest pojedynczy wykład monograficzny, a semestr, który zakończy się egzaminem z tego tematu. Stąd moje domniemanie rangi, które dostaje dodatkowe podparcie, że z całej masy różnych kursów, które jednocześnie odbywają się na &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Uniwersytet_Yale"&gt;Yale&lt;/a&gt;, do puszczenia w Internet wybrano właśnie ten. Poniżej chciałbym się podzielić kilkoma myślami, które narodziły się, lub przypomniały, w trakcie słuchania kolejnych lekcji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zacznę od stwierdzenia, że w podziw wprawiła mnie głębia zrozumienia historii, polityki, kultury i innych spraw Europy Środkowej i Wschodniej (jakkolwiek by nie dzielić tego przylądka przyczepionego do Azji), które Snyder zaprezentował. Obcowanie (nawet tak "zdalne" jak poprzez nagrany wykład) z nim napełniało poczuciem, że mam do czynienia z prawdziwym akademikiem, który bada rzeczy najgłębiej, jak zdoła i naprawdę dąży do zachowania bezstronności.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Timothy Snyder przez kilkanaście wykładów stara się zobrazować skomplikowaną sieć zależności polityczno-społeczno-kulturowych, które budują współczesny naród i jego państwo (o ile je ma), konkretnie tutaj Ukrainę. Zatem wiele uwagi poświęca też historii Polski (z określonego punktu widzenia), Rosji (tj. Moskowii), Ordy, Czech, Szwecji, Niemiec, Austro-Węgier, Bizancjum, Kaganatu Chazarskiego, Grecji itp. W wykładzie swoim zakłada od początku, że studenci wcześniej przeczytali bryk, który im przygotował, w którym opisał podstawowe wydarzenia historyczne, postaci, miejsca itp. Zatem na lekcji już nie musi koncentrować się na prezentowaniu ciągów wydarzeń, a omawia ich interpretacje, znaczenia. Bardzo to wygodne dla Środkowego Europejczyka, który posiadł podstawową wiedzę &lt;em&gt;we wtem temacie&lt;/em&gt; jeszcze w szkole i później dalej ją pogłębiał. We wszystkich tych obszarach mogłem dowiedzieć się czegoś nowego, albo dostać szansę na weryfikację posiadanej wiedzy.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Kiedy naród rozpoznaje swoje istnienie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Arcyciekawe zagadnienie z tytułu. Parafrazując z pamięci: &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;When a nation recognizes its own existence, it seizes the past in which it finds its own traces.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Gdy nacja rozpoznaje swoje istnienie, zagarnia przeszłość, w której odnajduje swoje własne ślady.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chyba najważniejsze spostrzeżenie, jakie usłyszałem od Timothy Snydera w dotychczasowej serii wykładów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Naród rozpoznaje swoje istnienie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/nation.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szukając możliwie obiektywnego podejścia do kwestii narodowej, warto sobie uświadomić, że temat ten stał się tak ważny w debacie publicznej dopiero od (niech będzie) początku XIX wieku. Wraz z postępem &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Rewolucja_przemys%C5%82owa"&gt;rewolucji przemysłowej&lt;/a&gt;, pojawiły się zjawiska społeczne, które przebudowały umysły ludzi: powszechna edukacja podstawowa (czytanie, pisanie, rachunki, propaństwowe pranie mózgu). Nie pozostało to bez skutków. Ludzie, którzy porzucili swoje wsie dla lepiej (lub w ogóle) płatnej pracy w fabrykach, zaczęli szukać sobie nowych korzeni - o ile wcześniej byli po prostu &lt;em&gt;tutejsi&lt;/em&gt;, a szerzej &lt;em&gt;prawosławni&lt;/em&gt;, to migrując stali się &lt;em&gt;nietutejsi, obcy&lt;/em&gt;, a jednocześnie odnajdowali nowe więzy lojalności, wypływające ze wspólnoty interesów pracowniczych, a szerzej etnicznych i klasowych, zamiast lokalnych, wyznaniowych i stanowych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem gdy w XVI wieku Kozacy (nie pierwszy raz i nie ostatni) poderwali &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Czer%C5%84_(ruskie_ch%C5%82opstwo)"&gt;czerń&lt;/a&gt; do powstania przeciw szlachcie i Żydom, na Ukrainie istniały inne wspólnoty, niż te, które tworzą ją dziś:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;ruska (tj. ukraińska) szlachta, w wielu wypadkach do cna spolonizowana, często przechrzczona na katolicyzm (vide &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Jeremi_Wi%C5%9Bniowiecki"&gt;Jarema Wiśniowiecki&lt;/a&gt;), plus niewielka domieszka polskiej szlachty napływowej,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ruska ludność poddana, czyli chłopi, z niewielką domieszką chłopstwa napływowego etniczności polskiej,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;niewielka domieszka napływowych ludów polskich, ormiańskich, wołoskich, madziarskich, tureckich itp. oraz Rusini w warstwie kupców i rzemieślników,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Żydzi jako członkowie powyższej warstwy, ale odróżniający się wiarą, strojem, językiem, a też pełnieniem funkcji agentów szlachty,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;i wreszcie polietniczni (ale z silną przewagą ludności ruskiej) Kozacy, którzy odmawiali uznania się za stan chłopski, ale nie zostali dopuszczeni do stanu szlacheckiego.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;W tym tyglu kotłowały się oczywiście stany pośrednie. W końcu &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bohdan_Chmielnicki"&gt;Bohdan Chmielnicki&lt;/a&gt; z jednej strony należał do grupy nr 1 (szlachcic herbu Abdank), z drugiej był zasłużonym atamanem kozackim (grupa nr 5). &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Innym przykładem bałaganu byli &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kozacy_rejestrowi"&gt;kozacy regestrowi&lt;/a&gt;. Z prawnego punktu widzenia byli jedynymi Kozakami, jacy istnieli w Rzplitej Obojga Narodów. A jednak nie dało się zignorować istnienia Siczy Zaporoskiej, tylko aż do Unii Hadziackiej nie przydano jej żadnego jasnego statusu prawnego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak Snyder zwraca uwagę, że ze współczesnego, tj. bardziej nacjonalistycznego (tj. uwzględniającego taką abstrakcję jak etniczność) punktu widzenia &lt;strong&gt;Powstanie Chmielnickiego było wojną domową&lt;/strong&gt;, która rozszerzyła się na całą Rzeczpospolitą Obojga Narodów dopiero po przybyciu osobnej armii złożonej ze szlachty województw koronnych - ale polskich, nie ukrainnych. Zresztą armia ta szybko się rozprawiła z powstańcami i sprawa by się skończyła, gdyby nie kolejne interwencje moskiewskie i tatarskie oraz ruina po &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Potop_szwedzki"&gt;Potopie Szwedzkim&lt;/a&gt;. A później już armia polska nie była zdolna niczego dokonać na dłuższą metę, ani na poważnie. W historii Ukrainy nastąpił okres &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ruina_(Ukraina)"&gt;&lt;strong&gt;Ruiny&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, a w historii Rzplitej okres powolnego upadku, który nie otrzymał osobnego imienia. Po przeszło wieku nieustannych wojen domowych, obronnych, interwencji i prób podboju ze strony sąsiadów, postępującego rozkładu i korupcji, okres ten zakończył się rozbiorami i zniknięciem z map świata, zarówno tych zaczątków państwa ukraińskiego, jakim były kolejne &lt;em&gt;hetmańszczyny&lt;/em&gt;, jak i samej Rzeczpospolitej.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Naród polityczny&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;W czasie tych niepokojów społeczeństwo ukraińskie (lub ukrainne, punkt widzenia w tym wypadku niezbyt istotny) dokonywało kolejnych przewartościowań, a w rzeczywistości po prostu coraz bardziej upodobniało się do układu polskiego, z tą różnicą, że dotychczasowa szlachta ruska na tym obszarze albo została wybita, albo zmuszona do emigracji (na tereny polskie), albo przyłączyła się do tymczasowych zwycięzców, czyli Kozaków tworząc z nimi zalążek nowego stanu szlacheckiego z intencją ponownej nobilitacji w polskim systemie prawnym. Do czego ostatecznie nie doszło, bo tymczasem &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielkie_Ksi%C4%99stwo_Moskiewskie"&gt;Moskowia&lt;/a&gt; na tyle już urosła w siłę, że zdołała na własną rękę broić w upadającej Rzplitej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Naród polityczny - definicja" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/narod_polityczny.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale najważniejsze się już wydarzyło: pojawiła się cała wielka grupa społeczna, która nie tylko z racji trzymania w garści szabliska, ale też majątku, wykształcenia, religii i kultury, zaczęła odczuwać i budować nową wspólnotę. Jej siła nie była na razie wielka, a przypominała raczej delikatną pajęczą sieć pośród silniejszego żywiołu (prawnego), który na powrót opanował Ukrainę. Ale dała o sobie znać w zupełnie niespodziewanym momencie. Żywioł ów (nie w rozumieniu, w jakim posługiwał się tym słowem Dmowski), w tym momencie opowiadał się za &lt;em&gt;status quo&lt;/em&gt;, ale w każdej chwili mogło się to zmienić. Potrzebny był tylko stosowny impuls, aby dołączył do narodu politycznego, który przerastał coraz grubszym włóknem wszystkie stany i miejsca.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Nieistnienie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Ponowna lektura książki &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_Jasienica"&gt;Pawła Jasienicy&lt;/a&gt; pod tytułem &lt;a href="https://books.google.pl/books/about/Dwie_drogi.html?id=bVJEAAAAIAAJ"&gt;"Dwie drogi: o powstaniu styczniowym"&lt;/a&gt; uświadomiła mi, że po prostu zostałem okaleczony intelektualnie na etapie szkolnym (&lt;em&gt;okuty w powiciu&lt;/em&gt;???): po prostu nie wiedziałem, o czym nie wiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_styczniowe"&gt;Powstanie Styczniowe&lt;/a&gt; &lt;em&gt;"usunęło skrzepy, na które chorowaliśmy od stuleci i przetworzyło Polaków na mniej więcej normalne społeczeństwo europejskie"&lt;/em&gt;. Snyder w swoich wykładach dowodzi, że podobny proces, w tym samym czasie, odbył się na ludziach odczuwających przynależność do rodzącego się narodu ukraińskiego. A według Jasienicy do powstania dołączały z terenów Ukrainy oddziały:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Polaków uważających się za Polaków,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Polaków uważających się za Ukraińców,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraińców uważających się za Polaków,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraińców uważających się za Ukraińców.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Co ww. grupy manifestowały często stosownymi szczegółami stroju. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Polacy uważający się za Polaków - oddział Drewnowskiego" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/stycz_drewnowski_polacy.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak dla mnie: arcyciekawe. Po pierwsze okazuje się, że narody nasze żyły w znacznie bliższej symbiozie, niż nauczono mnie w szkole. Bardziej to przypominało &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Gradient_st%C4%99%C5%BCe%C5%84_roztwor%C3%B3w"&gt;gradient&lt;/a&gt;, gdzie w Wielkopolsce mieliśmy samych Polaków i podobnie samych Rusinów na Zadnieprzu. A pomiędzy - mieszankę o różnych stężeniach obu czynników przepływających to tu, to tam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Upadek powstania przyniósł skutki w postaci rozkwitu &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Praca_organiczna"&gt;pracy organicznej&lt;/a&gt; nie tylko wśród Polaków, ale też Ukraińców. Z mojej praktyki stenograficznej mogę wskazać &lt;a href="https://www.stenografia.pl/historia_polska/olewinski_system/"&gt;Lubina Olewińskiego&lt;/a&gt;, który tworzył synchronicznie dwa systemy stenograficzne: dla języka polskiego oraz ruskiego (czyli ukraińskiego).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szczerze mówiąc, to w szkole w ogóle mnie nie nauczono, że istnieje coś takiego jak Ukraina. Cóż, w tamtych czasach była tylko &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ukrai%C5%84ska_Socjalistyczna_Republika_Radziecka"&gt;Ukraińska SRR&lt;/a&gt;. Pomnę z wczesnej młodości, że odwiedziła nas daleka rodzina zamieszkująca we Lwowie - byli to ludzie rosyjskojęzyczni, o silnym komunistycznym skrzywieniu, więc prosowieccy (uwierzycie?). Kiedy ich synek, prawie dziecko, odezwał się po ukraińsku, dostał takiego czesańca, że zgubił beret. Cóż wywołało to moją do nich niechęć, zatem nie poczuwałem się do jakiejś z nimi wspólnoty (głównie z powodu niezgodności poglądów politycznych). A zapamiętałem tylko, że ów dziwny język ukraiński, to zjawisko nieprzyzwoite, za które można dostać po głowie (sam wówczas jeszcze byłem młodziankiem). &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okres ten Snyder opisuje dość ciekawie. Po odrodzeniu (czy też: narodzeniu) narodowym końca wieku XIX, wybuchu ukraińskiej działalności kulturalnej, po latach dodatkowego wsparcia, jakim ukraińskość mogła się cieszyć we wczesnej &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ukrai%C5%84ska_Socjalistyczna_Republika_Radziecka"&gt;Ukraińskiej SRR&lt;/a&gt;, nastąpiło mordowanie etnosu (w tym &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_g%C5%82%C3%B3d_na_Ukrainie"&gt;Hołodomor&lt;/a&gt;), a za czasów Breżniewa czysto pragmatyczna rusyfikacja. Której skutki dały o sobie znać także w ostatnich latach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem, jak złożone były związki pomiędzy Polakami a Ukraińcami, Snyder obrazuje przy pomocy postaci znanej lepiej Ukraińcom, choć to był właśnie etniczny Polak, a Ukrainiec z wyboru: &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Szeptycki"&gt;biskupa Andrzeja Szeptyckiego&lt;/a&gt;. Można to wyczytać z Wikipedii, a ja tylko zauważę, że był on wnukiem mojego ulubionego pisarza romantycznego, czyli &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Fredro"&gt;Aleksandra hrabiego Fredry&lt;/a&gt;, który sam z siebie jest przykładem, jak to się wówczas wszystko kręciło (NB. rok nadchodzący ma go właśnie upamiętniać).&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Krwawe dziedzictwo&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Na tym etapie musiałem trzymać emocje na wodzy. Tego należy oczekiwać w procesie poznawczym, kiedy dążymy do maksymalnego obiektywizmu. Najsampierw trzeba odrzucić samoidentyfikację. Uważam, że Timothy Snyder dobrze utrzymał balans racji przedstawiając te aspekty historii naszego regionu.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Kolonizacja&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;(wyszedł długi rozdział)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po pierwsze przyjął pewną (moim zdaniem dobrą) definicję pojęcia &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolonizacja"&gt;kolonizacja&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, przy czym znacznie szerszą od tej podanej w wikipedii. W jego rozumieniu kolonizacja ma więcej wspólnego z &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolonializm"&gt;kolonializmem&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; czyli utrzymywaniem pewnej grupy w specyficznej podległości gospodarczo-politycznej wobec innej, nadrzędnej. Eksploatacja kolonialna prowadzi często do rozwoju nacji podporządkowanej dzięki styczności z nacją dominującą, dysponującą przewagą technologiczną w wielu obszarach. Rozwój ludów kolonizowanych w takim układzie przyspiesza, aż do momentu, kiedy różnice zaczynają być nieistotne. Oczywiście dzieje się to wbrew woli kolonizatorów, którym pasują niegramotne i ciemne masy, łatwe do wykorzystania. Tak rzeczy się miały w Azji, gdzie poddani po pierwszym szoku (trwającym co prawda kilka pokoleń) zaczęli przyswajać osiągnięcia kolonizatorów, aż sytuacja dojrzała do momentu niepodłegłości. W Czarnej Afryce nie poszło tak dobrze, gdyż kolonizowani pomimo przyswojenia technologii, na dobrą sprawę nie dojrzeli politycznie do poziomu swoich panów, a zostali nagle porzuceni. Przy czym pozostały więzy zależności gospodarczej, co nie pomagało im w dalszym rozwoju, a wywoływało tylko wojny domowe oraz inne.&lt;/p&gt;
&lt;h5&gt;Re-kolonizacja&lt;sup id="fnref:rekolo"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:rekolo"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; polska&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Kolonizacja ukraińskich ugorów" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/kolonizacja.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale w wypadku Ukrainy (i Polski) sytuacja była bardziej subtelna. Na południe od Wielkiego Księstwa Litewskiego znajdowały się ziemie spustoszone jeszcze przez &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Mongolskie_najazdy_na_Polsk%C4%99"&gt;najazdy mongolskie w XIII wieku&lt;/a&gt;. Ich skutki demograficzne przetrwały do dziś. Na niektórych obszarach trudno mówić w ogóle o jakimkolwiek zaludnieniu - były to ogromne tereny buforowe pomiędzy tatarskimi ordami polującymi na niewolników i rozwijającą się rolniczą potęgą Rzeczpospolitej Obojga Narodów. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od początku realizował się schemat odmienny od reszty świata: polskie elity &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Adopcja_herbowa"&gt;przyjęły do swojego grona szlachtę miejscową&lt;/a&gt;, która od lat wykazywała gotowość do takiego ruchu, jeszcze przy &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_horodelska"&gt;unii horodelskiej&lt;/a&gt;. W tym celu wykonano kilka interesujących posunięć, jak np. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ko%C5%9Bci%C3%B3%C5%82_unicki"&gt;założenie kościoła unickiego&lt;/a&gt;. W ten sposób prawnie podporządkowano sobie miejscową ludność pozostałą i przystąpiono do osadzania nowych wsi i miast poddanym ludem napływowym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosnący popyt na zboże w Niderlandach i Anglii spowodował, że przystąpiono do &lt;strong&gt;re-kolonizacji&lt;/strong&gt; tych ziem, zamieszkałych dotychczas przez niezbyt licznych wolnych chłopów, którzy opanowali sztukę przetrwania oraz przez Kozaków żyjących z rabunku położonych dalej na południu prowincji Imperium Osmańskiego i tatarskich ułusów. Przy czym obie te grupy były ze sobą dość wymieszane. Czasami Kozak osiadał na chutorze, czasami chłop chwytał za &lt;em&gt;szaszkę&lt;/em&gt;, wsiadał do &lt;em&gt;czajki&lt;/em&gt; i ruszał palić Carogród. Czasami Kozak był tylko wynajętą do ochrony szablą, a ziemię uprawiał własnym potem, innym razem stawał się panem okolicznych chłopów. Niektórzy z nich wyrośli na właścicieli ogromnych majątków ziemskich i stali się nie do odróżnienia od ruskich bojarów. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bojarzy_putni"&gt;Czasami to bojarów trudno było odróżnić od Kozaków&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Sieć miejska w IRP 1650" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/RON-1650.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na to luźne społeczeństwo weszła większa potęga, ciesząca się poparciem lokalnych elit i zaczęła zaprowadzać porządki znane ze swojego rdzennego terytorium. Czyli arbitralnie przypisywać wolnych ludzi do stanów poddanych. I to wywoływało słuszny sprzeciw tych, którzy mieli stracić pozycję społeczną w efekcie przemian. Jednak nie można zaprzeczyć, że siła kolonizująca miała przewagę nie tylko polityczną, militarną, ale także technologiczną - za to w mniejszym stopniu kulturową. Miejscowi wyznawali chrześcijaństwo (z reguły) w obrządku prawosławnym, poza tym przecież sąsiadowali przez miedzę, więc nie byli żadnym obcym narodem o egzotycznych obyczajach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z gospodarczego punktu widzenia wszystko było w jak najlepszym porządku: przyszła lepiej rozwinięta technologia rolna, pojawiły się inwestycje, pomimo licznych wojen i powstań miasta rosły, a wsie biły rekordy produktywności, czego przykładem niech będzie &lt;a href="https://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication/27120/edition/44584/content?ref=L3B1YmxpY2F0aW9uLzMxMTEzL2VkaXRpb24vNDg0MDQ"&gt;cytat z "Pszczoły i bartnictwo w Polsce przez Joachima Lelewela"z roku 1856 (strona 24)&lt;/a&gt;, lub &lt;a href="http://www.rcin.org.pl/Content/7657/PDF/WA058_6981_K2148_Pszczoln-1858-Mieczy.pdf"&gt;(strona 94)&lt;/a&gt;:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Bo jak na kijowskiem polisiu, wieśniacy po 100, po 200 i po 500 barci miewali, podobnie na Podolu w miodoborskich okolicach, w Podolu dolnem w bezdenki miejscowi mieszkańcy zamożni byli; podobnie i w województwie pomorskiem starostwie Tucholskiem było (Becanus in silva silvar. ap. Rzączyń. auctuar. p. 492). Ukraina cała jak wiele dostarczała miodu, las Lebedyn, niegdyś koniec polskich majętności okazuje, z którego, gdy oddawanie dziesięcin miodowych nastało, wieśniacy 200 kłód czyli stągwi miodu patoki dawali: dolia ducenta melis a vilanis dabantur exactione instante decimc (Rzączyń. auctuar. p. 492). &lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;W efekcie tej intensywnej &lt;strong&gt;re-kolonizacji&lt;/strong&gt; doszło do tego, że w jednym z województw ukrainnych gęstość zaludnienia była wyższa niż w reszcie kraju.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Gęstość zaludnienia RON 1790" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/RON-1790.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Można na tej podstawie wysnuć wniosek, że na obszarach, które liczne wojny i powstania czasami omijały, ludzie żyli coraz dostatniej i mieli coraz więcej czasu na kultywowanie swoich rodzących się pasji narodowych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale Rzeczpospolita Obojga Narodów w 1793 roku utraciła kontrolę nad tymi ziemiami na rzecz Imperium Rosyjskiego. A wówczas kolonizacja przybrała nieco odmienną formę.&lt;/p&gt;
&lt;h5&gt;Kolonizacja rosyjska&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;Po pierwsze obszar Polski i Ukrainy kolonizowało państwo, którego jedyną przewagą była masa. Na płaszczyźnie technologicznej, kulturowej, politycznej, wręcz nie dorastała do ludów podporządkowanych. Zatem dalszy rozwój kolonizowanych zarówno Polaków, jak i Ukraińców nie opierał się o wzorce kolonialne, lecz pochodził z własnych elit.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Imperium_Rosyjskie"&gt;Imperium Rosyjskie&lt;/a&gt; podporządkowało sobie ludność Ukrainy (zarówno spolonizowane elity jak i rusiński lud) swoją zwykłą metodą: młotem. Wykonano biurokratyczny zabieg dopasowania poszczególnych stanów niegdysiejszej Rzplitej do odpowiednich warstw państwa carów i koniec tematu. Wraz z postępem nacjonalizmów na terenie Europy rósł nacisk rusyfikacyjny, zarówno na płaszczyźnie kulturowej (brak urzędowego języka ukraińskiego), jak i religijnej (likwidacja kościoła unickiego i podporządkowanie ukraińskich prawosławnych patriarchatowi moskiewskiemu).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;XIX-wieczni Ukraińcy w swoim rozwoju narodowym nie odstawali zbytnio od Polaków, którzy wiele dorobku utracili w efekcie pierwszych dwóch pokoleń wojen i powstań zaborczych. Polski &lt;em&gt;&lt;a href="http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-doi-10_11649_sn_1747?q=cc4b181b-e49a-4d69-9cd6-d2a99814458d$1&amp;amp;qt=IN_PAGE"&gt;naród polityczny&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; został przetrzebiony, a także nie dorastał do przemian rewolucji przemysłowej, i musiał nadganiać dokooptowując coraz bardziej świadome niższe stany. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem rozwój Ukraińców zachodził niejako "pod parasolem" wciąż nad nimi dominującej kultury polskiej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednak utrzymała się (wg Snydera) zasadnicza cecha kolonialności: &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Ukraińcy jako naród pozostali przedmiotem, zamiast podmiotem polityki&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;. Przeciągnęło się to także na czasy niepodległości początku XX wieku. Sąsiednie państwa niechętnie, jak Polska, lub wcale, jak Rosja, czyli później ZSRR, godziły się na podmiotowość Ukraińców. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I to jako Polacy musimy przyznać: &lt;strong&gt;narodowość ukraińska wykuwała się w oporze przeciwko Polakom!&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co z tego, że wielu z nich to byli spolonizowani Rusini? Narodowość to abstrakcja funkcjonująca przede wszystkim w głowach jej przedstawicieli. A zatem owi Rusini, skoro uważali się za Polaków, to nimi byli. I odpowiednio traktowali Rusinów (Polaków, Żydów), którzy uważali się za Ukraińców. Znaczy, polski reżym był na tyle łagodny, że ruch niepodległościowy mógł się wydarzać, a jednocześnie na tyle surowy, że istniała motywacja do oporu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście nie było to takie proste. Ukraińcy byli obywatelami II Rzeczpospolitej i mieli pełnię tych praw - patrz np. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Milena_Rudnycka"&gt;Milena Rudnycka&lt;/a&gt;, wielokrotna posłanka na Sejmy. Kolonializm objawiał się na płaszczyźnie narodowej, nie politycznej. Czyli zaoferowano Ukraińcom przynależność do polskiego narodu politycznego, a tamci odrzekli, &lt;em&gt;diakujemo, u nas je swoja polytyczna nacja&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Rzeźnia&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Kolonizowani niegdyś Polacy, w efekcie porażek politycznych w wojnie bolszewickiej, stali się zatem kolonizatorami Ukraińców i nie ma tu o czym więcej gadać. O ile na początku wyglądało to dość łagodnie i dobrodusznie (o ile tak było), to w latach 30-tych widać już było wyraźnie, że atrybuty ukraińskiej autonomii tworzą podział na &lt;em&gt;my&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;oni&lt;/em&gt;. Na płaszczyźnie moralnej to w ogóle nie usprawiedliwia Rzezi Wołyńskiej, ale choć troszeczkę ją &lt;strong&gt;wyjaśnia&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W Sowietach, po pierwszych uściskach i &lt;em&gt;kochajmysie&lt;/em&gt; z komunistami, nastały czarne czasy rusyfikacji, kolektywizacji i &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_g%C5%82%C3%B3d_na_Ukrainie"&gt;Hołodomoru&lt;/a&gt;, tam narodowcy musieli walczyć o życie, nie mieli pola do działania. Skutki tego, niestety, Ukraina zbiera do dziś. Dzięki niej możemy dziś lepiej zrozumieć, jak wielką pracę wykonali nasi przodkowie opierając się rusyfikacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rzeź Wołyńska" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/wolyn.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Dygresja&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Wrzucając do Wikipedii tylko nazwisko &lt;em&gt;Rudnicki&lt;/em&gt; w odmianie ukraińskiej tj. &lt;em&gt;Rudnycki&lt;/em&gt;, różnych alfabetach, możemy uświadomić sobie, jak bardzo skomplikowana to była mieszanka:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Milena_Rudnycka"&gt;Milena Rudnycka&lt;/a&gt; - posłanka na Polski Sejm,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Iwan_Kedryn-Rudnycki"&gt;Iwan Rudnycki&lt;/a&gt; - dla dokładności zwany Iwanem Kedryn-Rudnyckim - ukraiński intelektualista i działacz niepodległościowy, redaktor &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Giedroyc"&gt;Giedrojciowej&lt;/a&gt; Polityki, później jego współpracownik w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Instytut_Literacki"&gt;Maisons Lafitte&lt;/a&gt;, brat ww. Mileny,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Iwan_%C5%81ysiak-Rudnycki"&gt;Iwan Łysiak-Rudnycki&lt;/a&gt; - historyk ukraińskiej myśli społeczno-politycznej, politolog i publicysta, syn ww. Mileny oraz&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Paw%C5%82o_%C5%81ysiak"&gt;Pawła Łysiaka&lt;/a&gt;, ukraińskiego działacza politycznego, również posła na Polski Sejm w 1938 roku,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Adolf_Rudnicki"&gt;Adolf Rudnicki&lt;/a&gt; - polski pisarz pochodzenia żydowskiego (brak danych o pokrewieństwie z ww. ale oni także mieli korzenie żydowskie),&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Iwan_Rudny%C4%87kyj"&gt;Iwan Rudnyckij&lt;/a&gt; - bojowiec narodowy, tworzył &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/14_Dywizja_Grenadier%C3%B3w_SS_(1_ukrai%C5%84ska)"&gt;14 Dywizję Grenadierów SS&lt;/a&gt; &lt;em&gt;Galizien&lt;/em&gt;,&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Leonid_Rudnytzky"&gt;Leonid Rudnyckij&lt;/a&gt; - syn ww. Iwana z SS, amerykański naukowiec i ukraiński działacz katolicki (sic!).&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Od ww. Pawła Łysiaka aż się prosi zajrzeć do &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Waldemar_%C5%81ysiak"&gt;Waldemara Łysiaka&lt;/a&gt;, którego poglądy nt. Ukrainy można postawić po drugiej stronie układu współrzędnych - żeby się dowiedzieć, że zbieżność nazwisk prawdopodobnie nic nie znaczy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale mieszanka z tego powstaje dość interesująca. Dzieje Ukrainy i Polski są zmieszane jak kawa z mlekiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Koniec dygresji.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Niepodległość&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Snyder w tym dziale opowiada o wsparciu, jakie ukraińscy dysydenci otrzymali od polskiej inteligencji niepodległościowej. Pomieniony wyżej Iwan Rudnycki współpracował blisko z &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Jerzy_Giedroyc"&gt;Jerzym Giedrojciem&lt;/a&gt;, także przy wydawaniu czasopisma &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kultura_(miesi%C4%99cznik)"&gt;Kultura&lt;/a&gt;. Snyder na tej podstawie (oraz na podstawie rozmowy z samym Jerzym Giedrojciem) snuje przypuszczenie, że ów miał wpływ na ukształtowanie się nowatorskiego podejścia, dotychczas nieznanego wśród narodów świata: otóż w obliczu kolejnej klęski narodowej, jaką była rzekomo zwycięska dla nas II Wojna Światowa, polskie elity stanęły przed pytaniem: &lt;em&gt;Co dalej?&lt;/em&gt;. I stał się (zdaniem Snydera) cud nad Sekwaną, czyli przedstawiciele narodu kolonizującego, czy też podporządkowującego sobie ludy ruskie (ukraiński i białoruski) po prostu jednym ruchem odrzucili wszelkie postkolonialne miazmaty i nastawienia. Po prostu z miejsca uznali podmiotowość Ukraińców i Białorusinów i zadeklarowali najszersze możliwe szerokie wsparcie i poparcie dla ich sprawy. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tym właśnie była &lt;strong&gt;&lt;a href="https://ngoteka.pl/bitstream/handle/item/261/DialogKulturPamieci_Koncepcja_ULB_Jerzego_Giedroycia-AB_CC-BY_3.0Polska.pdf?sequence=5"&gt;idea ULB&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;, w której Litwini, Białorusini, Ukraińcy nie byli już &lt;em&gt;młodszymi braćmi w kulturze&lt;/em&gt;, których Polacy będą prowadzić i powoli dominować, lecz partnerami, którzy &lt;strong&gt;na równych prawach budują środkowoeuropejskie bezpieczeństwo&lt;/strong&gt;. Materialnym objawem takiej postawy ma być m.in. &lt;strong&gt;całkowita rezygnacja z wszelkich sentymentów do Wilna, Grodna i Lwowa, utrzymanie granic w zastanej postaci&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Zgniły w powiciu&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Ten okres z powodu braku czasu wykładowego Snyder pominął, choć tytuł wykładu wskazywał, że właśnie na nim się skupi. Zmuszony jestem zatem go samodzielnie wymyślić. Nie będzie to zatem wizja Timothy Snydera, lecz moja, choć na bazie tego, co udało mi się zrozumieć z jego słów.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwsze 30-lecie niepodległości krajów tego rozsławionego przez &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Bartosiak"&gt;Jacka Bartosiaka&lt;/a&gt; tak zwanego &lt;a href="http://katedrawiss.uwm.edu.pl/sites/default/files/download/202006/r._wraga_geopolityka_strategia_i_granice.pdf"&gt;Pomostu Bałtycko-Czarnomorskiego&lt;/a&gt; z punktu widzenia bezpieczeństwa można spisać na straty. Odnowione po upadku ZSRR niepodległe państwa i państewka działały jak dzieci we mgle: ni to współpraca, ni to konkurencja, ni to każdy sobie rzepkę skrobie. Na płaszczyźnie gospodarczej było z grubsza nieźle: Polska i Estonia rozwijały się bardzo dynamicznie, za nimi dreptały Litwa i Łotwa. 
Niestety, Ukraina i Białoruś zostały w tyle. U tej drugiej pojawił się złośliwy nowotwór w postaci &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Alaksandr_%C5%81ukaszenka"&gt;Alaksandra Łukaszenki&lt;/a&gt;. U tej pierwszej choroba szerszego rodzaju, w postaci całej plejady powiązanych z bezpieczniactwem, rosyjskim wywiadem i mafią oligarchów. Ukraina politycznie przypominała rozkładającego się trupa, którego tylko przypadkiem jeszcze nie ograbiono z łapci.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Oligarchowie Ukrainy oraz ich media" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/oligarch.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W jakże słowiańskiej grze słów aż się narzucało mówić &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Urka"&gt;Urkaina&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Nie wiem jak innym, ale mnie narzuca się nachalnie skojarzenie z Rzeczpospolitą Obojga Narodów. Wówczas na Ukrainie również rządzili oligarchowie: Wiśniowieccy, Czetwertyńscy, Ogińscy, Ostrogscy, Zasławscy, Zbarascy, Druccy i wielu innych, w tym napływowi Potoccy, Poniatowscy, Sobiescy... Wszyscy oni przyczyniali się miejscowo do wzrostu - ale tylko na swoich rozległych ziemiach. Wspólny interes mieli w nosie, chyba że nagle zagroził ich egzystencji, jak to ma miejsce aktualnie, kiedy putlerowskie haubice równają z ziemią fabryki. Dzisiejsi oligarchowie zatem, wzorem ówczesnych, zaczynają fundować szemrane półprywatne oddziały ochotnicze. Uwspółcześniona historia...&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Lud pracujący tymczasem musiał sobie jakoś radzić. Zatem jedni wrócili do uprawiania konspiracji niepodległościowej (która w Ukrainie akurat nie była zabroniona, ale co z tego), inni powrócili do stanu komunistycznego marazmu, a pewna grupa wyjechała za chlebem. Na tym tle pozostała jakaś odsetka dość z życia zadowolnionych, bo czerpiących profity z istniejącego systemu, albo z racji wykonywanego zawodu niezależnych od miejsca przebywania. Inni natomiast stali się bardzo zależni od miesca, bo mieszkali w Ukrainie, a pracowali np. w Polsce. Większość przy tym przemieszczała swoje fizyczne jestestwa, bo zatrudniano ich raczej do prac mniej zaszczytnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W wypadku &lt;strong&gt;&lt;em&gt;nowoczesnej Ukrainy&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;, bo to jej dotyczy omawiana seria wykładów, naród utrzymywany był w stanie podzielenia: zrusyfikowane południe i wschód wykazywało ciągotki w stronę Rosji, tymczasem zachód ciążył - no właśnie na Zachód.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Aż nadszedł rok 2013.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bias_(elektronika)"&gt;Bias&lt;/a&gt; czyli stronniczość&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;I po serii wspaniałych wykładów Timothy Snydera (przerwanych jednym autorstwa żydowskiego historyka &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=Bp495Uz_Cq4&amp;amp;t=5s"&gt;Glenna Dynera&lt;/a&gt; - o Żydach właśnie) etap historyczny zwieńczyli &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=Gg_CLI3xY58"&gt;lekcją nr 20 wygłoszoną przez Marci Shore&lt;/a&gt;, która (mam nadzieję) nie zawali tej pięknej budowli, acz zdołała ją nieźle naruszyć. Bo wygłosiła jakiś emocjonalny, &lt;a href="https://pl.wiktionary.org/wiki/duszoszczypatielny"&gt;duszoszczypacjelnyj&lt;/a&gt; pamflet, którego miejsce pięknie by się układało na wiecu politycznym, ale nie w uniwersyteckiej sali wykładowej. Przy czym nie mogę nic zarzucić ani pani Shore, ani jej technice retorycznej - jako zaangażowany widz opisywanych przez nią wydarzeń nie raz czułem drgnienie serduszka, gdy plastycznie malowała, jak to ukraińskie społeczeństwo się samoorganizowało na Majdanie kijowskim. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Majdan" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/majdan01.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zaiste, wielkie to były chwile i warte pamiętania, także w takiej emocjonalnej formie - ale ten sposób może stanowić doskonałą podstawę hollywoodzkiej superprodukcji - ale nie naukowego opracowania! Opowieść pani Shore, jak powiedziałem, emocjonalna i doskonała na tej płaszczyźnie, w żaden sposób nie pretendowała nawet do jakiejkolwiek analizy tych wydarzeń. Ona sama zresztą w pewnym momencie przyznała, że dla niej "Janukowycz to gangster i tyle". W porządku, ale skąd się wziął taki typ, jakim prawem wygrał wybory prezydenckie, których (tych akurat) nie podejrzewano o sfałszowanie? Nie starała się nawet odpowiadać na pytania analityczne. Pod tym względem nagle zrozumiałem, co to znaczy, że wielkie amerykańskie uczelnie przestają zasługiwać na swoje miano.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Podsumowanie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Zainteresowanym tematem &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=bJczLlwp-d8"&gt;serdecznie polecam tę serię wykładów&lt;/a&gt;. Wymagają wcześniejszego obeznania z tematem, to znaczy warto być mniej więcej obkutym z historii Ukrainy i okolic. Wtedy można więcej zrozumieć z wypowiedzi Timothy Snydera, który czasami sypie dowcipami, ale kiedy indziej wydaje się mówić do siebie - to są własnie te momenty, kiedy brakuje nam wiedzy merytorycznej, żeby pojąć, o co mu chodzi. Tak czy owak można na długie tygodnie zapaść w rozmyślania, jak krętymi drogami mogą podążać losy jednostek i całych narodów. Zrozumieć, że historia naprawdę wydarza się właśnie na naszych oczach, więc nie traćmy czasu: kto może, niech ją współtworzy, a kto nie może, niech chociaż za nią nadąża.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:rekolo"&gt;
&lt;p&gt;Nazwałem ten proces &lt;strong&gt;re-kolonizacją&lt;/strong&gt; dlatego, że współcześni Ukraińcy wiążą swoją tradycję z &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ru%C5%9B_Kijowska"&gt;Wielkim Księstwem Kijowskim&lt;/a&gt;. Wedle tej narracji zatem ziemie te były wcześniej zagospodarowane przez pewien naród, następnie spustoszone przez Mongołów, wreszcie poddane ponownemu zagospodarowaniu - ale przez obcą, "polską" potęgę. Bo rodzimą siłą byli mityczni Kozacy.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:rekolo" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://ngoteka.pl/bitstream/handle/item/261/DialogKulturPamieci_Koncepcja_ULB_Jerzego_Giedroycia-AB_CC-BY_3.0Polska.pdf?sequence=5"&gt;Cytat z wyżej linkowanego artykułu Alfredasa Bumblauskasa&lt;/a&gt;: Myśli Juliusza Mieroszewskiego są zupełnie nowe, ponieważ, jak nie raz zauważono, nie mają one nic wspólnego ani z polskim prometeizmem, ani z chrześcijańską polską „teorią przedmurza”. W artykułach poświęconych koncepcji
ULB Juliusz Mieroszewski wciąż przypominał zasady pojmowanej przez pismo
„Kultura” polityki, mówiąc, iż Polacy muszą nie tylko raz na zawsze zrezygnować
z Wilna i Lwowa, ale także z jakiejkolwiek polityki czy planów, których celem byłaby, w razie sprzyjającej okazji, dominacja na Wschodzie, bez względu na narody
istniejące na wschód od Polski.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 2 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="historia"></category></entry><entry><title>Kto nie rośnie, ten maleje</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-11-05_kto-nie-rosnie-ten-maleje.html" rel="alternate"></link><published>2022-11-05T16:53:00+01:00</published><updated>2022-11-05T16:53:00+01:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-11-05:/blog/2022/2022-11-05_kto-nie-rosnie-ten-maleje.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Tyle się dzieje na świecie, że palce nie nadążyłyby rozklepywać tematu. Nie mam pojęcia, którymi z moich arcymądrych przemyśleń się podzielić. Generalnie runęły w czeluść nicości (lub w nicość czeluści) historii wszelkie złudzenia na temat stabilności świata związanego silnymi smyczami gospodarczych zależności. Okazuje się, że banda psychopatów, którym demokratyczne społeczeństwa …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Tyle się dzieje na świecie, że palce nie nadążyłyby rozklepywać tematu. Nie mam pojęcia, którymi z moich arcymądrych przemyśleń się podzielić. Generalnie runęły w czeluść nicości (lub w nicość czeluści) historii wszelkie złudzenia na temat stabilności świata związanego silnymi smyczami gospodarczych zależności. Okazuje się, że banda psychopatów, którym demokratyczne społeczeństwa powierzają władzę, oraz takichże, którzy sami się władzy dobili w krajach niedemokratycznych, potrafi w krótkich abcugach piękny sen zburzyć, zniszczyć, zdeptać. W imię jakichś wydumanych wyobrażeń na temat własnej lub cudzej potęgi. Taki kurde lead, czyli zajawka.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Kto się nie rozwija, ten umiera&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Tak, jednocześnie potwierdzenie uzyskują różne bzdurne tezy, które na swój użytek zawłaszczyli kołczowie samorozwoju osobistego (czyli służalcy korposystemu profilujący mózgi naiwnych do jeszcze usilniejszej roboty). Najważniejszą z tych tez było: &lt;em&gt;Kto się nie rozwija, ten się zwija&lt;/em&gt;. Czyli kto nie rośnie, ten maleje. Czyli umiera. Zanika. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Dobrodziejstwo wymierania" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/wymier.jpg" title="Dobrodziejstwo wymierania"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mamy w historii dobre na to przykłady objaśniające dość precyzyjnie ów mechanizm w skali społeczeństw (bo co do samorozwoju osobistego, &lt;em&gt;pardonnez-moi&lt;/em&gt;, proszę mnie o nic nie pytać). Na ten przykład &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojny_punickie"&gt;wojny punickie&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Następstwa po następcach&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Otóż ów mityczny dziś już Starożytny Rzym stoczył trwający 120 lat konflikt z potężnym imperium Kartaginy. Albowiem na Morzu Śródziemnym było o jednego konkurenta za dużo. Potęga &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Diadochowie"&gt;diadochów&lt;/a&gt; po &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojny_diadoch%C3%B3w"&gt;trwających cały wiek wojnach&lt;/a&gt; właśnie rozlazła się w szwach i na ich miejsce weszli bezczelni i bezwzględni Rzymianie przejmując lokalne rynki, a gdzie się dało, to nawet i władzę. Na tym upasła się rzymska republika zaledwie w ciągu pokolenia i nabrała ochoty na kopalnie złota, miedzi i ołowiu z Półwyspu Iberyjskiego. Ale tam rządziła sobie Kartagina, której statki handlowe z bezstronnością dzisiejszych Szwajcarów obsługiwały transport na całym Morzu Śródziemnym. Starcie, po okresie rosnących napięć, stało się nieuniknione.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W efekcie stuletniej rzezi w basenie Morza Śródziemnego powstała owa mityczna próżnia strategiczna, czyli brak głównej siły sprawczej, która przejęłaby odpowiedzialność na bezpieczeństwo gospodarek w regionie. W tę próżnię wlewać się zaczęły dwie konkurencyjne potęgi, stara, dążąca do monopolu, zasiedziała na Zachodzie i nowa, dynamiczna, właśnie rozpuchnięta na Wschodzie: Kartagina i Rzym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa wojen punickich" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/map.jpg" title="Mapa wojen punickich"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przy czym oczywiste jest, że zakłócaczem porządku (a porządek, nawet nie za dobry, jest podstawą przetrwania maluczkich) była Republika Rzymska. Bo to państwo właśnie urosło (podporządkowali sobie Półwysep Apeniński) i chciało rosnąć dalej. Ale trafiła kosa na kamień.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kartagina uderzyła swoją morską potęgą i zaczęła się rzeź trwająca tyle, ile lat nie istniała Rzeczpospolita Polska - co niech stanowi przyczynek do innych filozoficznych rozmyślań o cyklach społeczno-historycznych.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Potęga niekompetencji&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Pojedynek ten przypominał dzisiejsze wydarzenia na Ukrainie: naprzeciw świetnie wyszkolonych i nieźle opłaconych żołnierzy kartagińskich stawały masy obywatelskie, uzbrojone własnym sumptem, z grubsza przeszkolone i dowodzone przez miłośników gier komputerowych zamiast fachowców. Skutkiem tego ginęła armia za armią, tonęła flota za flotą, a Kartagina, choć drżała w posadach, to jednak się trzymała. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Wojsko rzymskie z okresu wojen punickich" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/puni.jpg" title="Wojsko rzymskie z okresu wojen punickich"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Porównanie oczywiście jest nietrafione, bo to Rzym zwyciężył. A stało się tak dlatego, że:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Kartagina, w tym władająca nią oligarchia oraz dowodzący wojskami książęta i kondotierzy przekonani byli o swojej niezwyciężoności, szczególnie potędze morskiej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rzymianie powyższego przekonania nie mieli, więc nie wahali się użyć wszelkich środków. W tym bardzo szybko się uczyli.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pomimo skrajnej niekompetencji rzymskich dowódców, republika nadludzkim wysiłkiem wystawiała kolejne legiony i floty, budując okręty w tempie, które porównać można chyba tylko do produkcji amerykańskich stoczni podczas II Wojny Światowej.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Tonęły floty, a Rzym wystawiał nowe" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/war.jpg" title="Tonęły floty, a Rzym wystawiał nowe"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Aby wygrać to starcie, Rzym musiał zaangażować wszystkie swoje środki, zaryzykować własne przetrwanie. W skali społeczeństwa oznacza to głębokie zmiany w strukturze, kulturze i polityce. Innymi słowy przez wiek wojny, w której stawką było z jednej strony przetrwanie, z drugiej monopol imperialny, Rzym stanął na wysokości zadania i poważnie się przekonstruował. Uruchomił kopalnie i huty, stworzył gospodarcze i polityczne podstawy do prowadzenia intensywnych, brutalnych i wielkoskalowych wojen. I właśnie, gdy cały ten system stał się wystarczająco wydajny, aby pokonać rywala... Rywal został pokonany. Nie wcześniej i nie później.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Rywal znikł, a Rzym został z systemem prowadzenia wojen. Co w takiej sytuacji robi dowolna zbiorowość (nie tylko biurokracja)? Kontynuuje. I w ten sposób powstało Imperium Rzymskie.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bez niekompetentnych generałów, amatorskich armii i flot, nie miałoby to szans na realizację. Ale Rzym stał się potężny właśnie dlatego, że na początku był tak żałosny. W efekcie ogromnych przemian, z obywatelskiego, rzutkiego i bezwzględnego polis o charakterze handlowo-bojowym, stał się potęgą o charakterze bojowo-handlowym. Raz urodzony potwór chciał więcej ofiar do pożarcia, chciał rosnąć aż po &lt;a href="https://sapkowskipl.wordpress.com/2017/03/11/granica-mozliwosci/"&gt;granice możliwości&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Strzępi się, albo nie ma siły wspiąć się wyżej" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/artez.jpg" title="Proces strzępi się, albo nie ma siły wspiąć się wyżej"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Ewolucja i procesy&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Z powyższego zatem możemy wyciągnąć pewne istotne wnioski. &lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Musimy się przyzwyczaić, że żyjemy w świecie procesów, a nie stanów. Wszystko nieustannie się zmienia, nic nie pozostaje w bezruchu.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ocena siły danego obiektu/procesu odbywa się przez porównanie z sąsiednimi/konkurencyjnymi obiektami/procesami.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Każdy obiekt/proces, jaki by nie był, w danym momencie albo rośnie, albo maleje, nabiera siły, albo ją traci.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tracący siły być może dąży do zaniku, rosnący być może odbija się od dna.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Malejący być może umrze doszczętnie (gdzie zastąpi go jakiś nowy, kiełkujący), a może się zreformuje, odbije i zacznie nabierać siły.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosnący być może będzie jeszcze długo się rozwijał, a może osiągnie granice możliwości, przestanie rosnąć, zacznie się &lt;em&gt;strzępić&lt;/em&gt; na brzegach (nieuchronne), aby w końcu zacząć szybciej, lub wolniej, maleć.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ewolucja to proces nieustannych zmian, a nie postępu" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/evol.jpg" title="Ewolucja to proces nieustannych zmian, a nie postępu"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Słoń(ce) a sprawa polska&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Trzy dekady temu Polska była &lt;em&gt;&lt;a href="https://www.tygodnikpowszechny.pl/druga-edycja-nowego-swiata-138749"&gt;brzydką panną bez posagu&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, bo właśnie zaczęła się odbijać od beznadziejnego dna i tak właśnie wyglądała. Ale przez następne dziesięciolecia wciąż się rozwijała i teraz wygląda jak niezła partia, całkiem do wzięcia. Zatem okoliczne potęgi mają wybór: albo Polskę zgnoją, przywrócą do stanu brzydoty, albo się z nią ożenią. Na razie próbują zrobić to pierwsze. Kiedy im się nie uda, przejdą do drugiego podejścia (to też nieuchronne), czyli zaczną się podlizywać. Aby im się nie udało, Polska odwołała się do trzeciej potęgi, zza Oceanu Światowego, której kwestia urody naszej ojczyzny jest z grubsza obojętna. Oczywiście wsparcie USA również należy rozpatrywać jako tymczasowe, czyli trzeba je wykorzystać dla budowy własnej siły, aby, kiedy fala pomocy opadnie (to nieuchronne), znajdować się na innej, znacznie wyższej, pozycji w rankingu, a przy okazji mieć grupę wypróbowanych sojuszników o zbieżnych interesach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Przekorna focia, gdzie autor aforyzmu występuje jako pomnik, a wiadome postaci wyrywają sobie z rąk szarfę" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/barto.jpg" title="Przekorna focia, gdzie autor aforyzmu występuje jako pomnik, a wiadome postaci wyrywają sobie z rąk szarfę"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednocześnie, wstyd się przyznać, upatruję siłę Polski przede wszystkim w zdolności Polaków do działań nieszablonowych. Czyli kiedy z łatwością możemy sobie wyobrazić, że rozpuchłe w potęgę Niemcy próbują połknąć &lt;em&gt;Mitteleuropę&lt;/em&gt; i podporządkować ją sobie politycznie, a zawsze ogromna obszarem Rosja tylko marzy o zagarnianiu kolejnych ziem (bo przecież naturalne jest, że duży chce zjeść małych), to Polska będzie w odpowiednim momencie umiała po prostu do siebie przekonać, pokazać, że my jesteśmy w tej całej bandzie najsympatyczniejszym z sąsiadów, który zawsze chętnie pomaga i którego warto zatem wspierać, aby stał po naszej stronie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Takie rozwiązanie jest możliwe, bo &lt;em&gt;brzydka panna bez posagu&lt;/em&gt;, zgodnie ze słowami Bartoszewskiego, naumiała się mniej więcej być sympatyczną, wbrew wszelkim przeciwnościom, co każdy łacno może sprawdzić odwiedzając kraje ościenne i obserwując, jaką opinię mają tam Polacy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście nie możemy zapominać, że uczestniczymy w procesie, czyli fakt, że chwilowo puchniemy, nie powinien napełniać nas bezbrzeżną satysfakcją. Zakończenie wzrostu jest nieuchronne. Ale najlepiej, aby nastąpiło w momencie, kiedy osiągniemy granice swoich możliwości, nie wcześniej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie wcześniej.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Propagandowa rozkmina (krótko)</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-10-15_propagandowa-rozkmina.html" rel="alternate"></link><published>2022-10-15T16:53:00+02:00</published><updated>2022-10-15T16:53:00+02:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-10-15:/blog/2022/2022-10-15_propagandowa-rozkmina.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Nie chce mi się pisać. Na żadnym z blogów. Energia spadła. Nie wiem, starość się zbliża, a może ta wojna, co się za granicą toczy...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziś zatem krótko:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=LQGzsIb05I8"&gt;https://www.youtube.com/watch?v=LQGzsIb05I8&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powyższy link wskazuje na film z kanału &lt;a href="https://www.youtube.com/c/VolodymyrZolkin"&gt;Zołkina&lt;/a&gt;, który warto zobaczyć. Nawet jeżeli nie znacie …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Nie chce mi się pisać. Na żadnym z blogów. Energia spadła. Nie wiem, starość się zbliża, a może ta wojna, co się za granicą toczy...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziś zatem krótko:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=LQGzsIb05I8"&gt;https://www.youtube.com/watch?v=LQGzsIb05I8&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powyższy link wskazuje na film z kanału &lt;a href="https://www.youtube.com/c/VolodymyrZolkin"&gt;Zołkina&lt;/a&gt;, który warto zobaczyć. Nawet jeżeli nie znacie języka, szybko się połapiecie, co tam widać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale podpowiem: zestawiają opowieści dziwnej treści, które tworzą &lt;em&gt;pliennyje&lt;/em&gt; czyli jeńcy w ukraińskiej niewoli. A potem ci sami panowie używają wyobraźni, aby przekazać widzom z Rosji inną wersję wydarzeń. Niech każdy sobie sam wyrobi opinię, na miarę możliwości. Nie ma tu czego omawiać.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Wołodymir Zołkin to ukraiński vlogger, który od lat prowadzi swoją prywatną wojnę z &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Faszyzm_rosyjski"&gt;raszyzmem&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Bez wątpienia zalicza się (czyli siebie) do ukraińskich patriotów. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prowadzi na &lt;a href="https://www.youtube.com/c/VolodymyrZolkin"&gt;YouTube kanał&lt;/a&gt;, także na &lt;a href="https://t.me/volodymyrzolkin"&gt;Telegramie&lt;/a&gt; (ale tu Europejczycy chyba rzadko bywają), założył też na &lt;a href="https://www.youtube.com/channel/UCwWArPXqGLslRWaP-zKYiXg"&gt;YT kanał z angielskimi wersjami&lt;/a&gt; niektórych swoich filmów. Polecam tym niegramotnym w &lt;em&gt;jazyku&lt;/em&gt;. Na wschód od Polski zebrał ponad pół miliona subskrybentów.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Nagroda za głowę vloggera</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-08-15_nagroda-za-glowe-vloggera.html" rel="alternate"></link><published>2022-08-15T16:53:00+02:00</published><updated>2022-08-15T16:53:00+02:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-08-15:/blog/2022/2022-08-15_nagroda-za-glowe-vloggera.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Wołodymir Zołkin to ukraiński vlogger, który od lat prowadzi swoją prywatną wojnę z &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Faszyzm_rosyjski"&gt;raszyzmem&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Bez wątpienia zalicza się (czyli siebie) do ukraińskich patriotów. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prowadzi na &lt;a href="https://www.youtube.com/c/VolodymyrZolkin"&gt;YouTube kanał&lt;/a&gt;, także na &lt;a href="https://t.me/volodymyrzolkin"&gt;Telegramie&lt;/a&gt; (ale tu Europejczycy chyba rzadko bywają). Na wschód od Polski zebrał ponad pół miliona subskrybentów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pisząc powyższe słowa zorientowałem się …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Wołodymir Zołkin to ukraiński vlogger, który od lat prowadzi swoją prywatną wojnę z &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Faszyzm_rosyjski"&gt;raszyzmem&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Bez wątpienia zalicza się (czyli siebie) do ukraińskich patriotów. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prowadzi na &lt;a href="https://www.youtube.com/c/VolodymyrZolkin"&gt;YouTube kanał&lt;/a&gt;, także na &lt;a href="https://t.me/volodymyrzolkin"&gt;Telegramie&lt;/a&gt; (ale tu Europejczycy chyba rzadko bywają). Na wschód od Polski zebrał ponad pół miliona subskrybentów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pisząc powyższe słowa zorientowałem się, że założył też na &lt;a href="https://www.youtube.com/channel/UCwWArPXqGLslRWaP-zKYiXg"&gt;YT kanał z angielskimi wersjami&lt;/a&gt; niektórych swoich filmów. Polecam tym niegramotnym w &lt;em&gt;jazyku&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ze swojej strony pozwolę sobie dodać, że uważam jego działalność za ze wszech miar pozytywną. Ale jaką, zapytacie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż od dnia wybuchu tej &lt;strong&gt;gorącej wojny&lt;/strong&gt; (czyli od końca lutego 2022 roku) na Ukrainie nagrywa liczne wywiady z jeńcami wziętymi do niewoli przez ukraińskich żołnierzy. Z tego wynika, że rozmawia ze zmobilizowanymi mieszkańcami LDNR (czyli po naszemu ŁRL i DRL), Rosjanami oraz przedstawicielami innych narodów jęczących pod butem &lt;em&gt;Russkowo Mira&lt;/em&gt;, jak tego doświadczali też Polacy, nieco ponad 100 lat temu. Z wszystkimi, którzy w jakiś sposób, wraz z rosyjską armią, zbrojnie weszli na teren Ukrainy, a potem dali się złapać, co z pewnością uratowało im życie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wywiady te są arcyinteresujące, jeżeli znajdziemy dość czasu, aby spędzić przy nich godzinkę lub dłużej. Dowiadujemy się z nich, jakie motywacje przyświecają tym ludziom, jak oni widzą swoją rolę w odbywającym się właśnie koszmarze. Możemy poznać młodzików z Doniecka, którzy dali się zmobilizować do armii wyposażonej w sprzęt sprzed pół wieku, czasami zgarniętych wprost z ulicy. Dowiadujemy się, jak działa umysł &lt;em&gt;homo sovieticus&lt;/em&gt;, któremu wszystko jedno, co się z nim dzieje (mądrze nazywa się to fatalizmem chyba), a zatem prawdopodobnie wykazuje tyleż uwagi względem losów otaczających go, podbijanych przezeń cywili.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale te wywiady mają też drugie zadanie. Otóż okazuje się, że dobrowolnie ujawniony z imienia, nazwiska, patronimika, daty i miejsca urodzenia, czasem też stopnia wojskowego jeniec, dość szybko zostaje dostrzeżony przez rosyjskie służby i trafia na listę do wymiany jeńców. Dotyczy to także takich, którzy od miesięcy figurowali na listach &lt;em&gt;zaginionych bez wieści&lt;/em&gt;, co jak zainteresowanym wiadomo, jest metodą wojska Federacji Rosyjskiej na unikanie wypłacania odszkodowań rodzinom poległych żołnierzy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dlatego mogę przypuszczać, że kiedy ta wojna się wreszcie zakończy, nie jest wykluczone, że Zołkin i jego ekipa dostaną od władz Ukrainy, a może i instytucji międzynarodowych, jakiś medal, albo inny dyplom za otwarcie nowych metod działalności humanitarnej. Bo za taką ją generalnie uważam.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Nowe stare oblicze wojny&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;A ostatnio Zołkin i jego wesoła kompanija otworzyli nowy, choć znany od wieków rozdział działalności okołowojennej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ogłoszenie Zołkina" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/zolkin.jpg" title="Ogłoszenie Zołkina na YouTube"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zebrali kasę od sponsorów (zapewne różnych, różnistych, aż boję się zgadywać) na ucywilizowanie konfliktu zbrojnego (przynajmniej troszkę) - w myśl przedwiecznego dobrego obyczaju, że bardziej się wroga opłaca wziąć w niewolę (dla okupu lub wymiany) niż zabić (co ekstra zysku nie przynosi). I oferują żołnierzom wynagrodzenie od sztuki za wzięte do niewoli poszczególne raszystowskie typy zbrojnych:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;obywatel LDNR = 200 USD&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;żołnierz FR = 300 USD&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;młodszy oficer lub pilot helikoptera = 400 USD&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;starszy oficer lub pilot samolotu = 500 USD&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czeczeniec (kadyrowiec) = 600 USD&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=nJw3H16TvGw"&gt;&lt;strong&gt;Można to obejrzeć TIU.&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gradacja (czyli niepoprawna politycznie nierówność) wzięła się z faktu, że strona rosyjska wykazuje różne stopnie entuzjazmu dla wymiany różnych grup za ukraińskich jeńców. Kadyrowcy znikają z niewoli, zanim zdążą otrzymać szczoteczkę do zębów. LDNRowcy (czyli &lt;em&gt;poddani&lt;/em&gt; Ługańskiej lub Donieckiej Republiki Ludowej) siedzą czasem miesiącami, automatycznie po rosyjskiej stronie rejestrowani jako &lt;em&gt;zaginieni bez wieści&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Zadziwiająca reakcja Rosjan&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Wydawało by się, że taka inicjatywa powinna spotkać się z pozytywną reakcją - także strony przeciwnej. Toż na wieść o tym żołnierz w okopie powinien się ucieszyć, że wzrastają jego szanse na przeżycie tej wojny: Ukraińcy pomyślą o ułamek sekundy dłużej, zanim nacisną spust - a wówczas może zdąży zakrzyknąć &lt;em&gt;Zdajus'!!!&lt;/em&gt; czyli &lt;em&gt;Poddaję się!&lt;/em&gt;. A co za tym idzie, ucieszyć się powinna dziewczyna tego żołnierza, jego krewni, powinowaci, przyjaciele, koledzy... W efekcie cały naród powinien odetchnąć z ulgą: mają szansę nasi chłopcy!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A tu nic z tego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosjanie zareagowali wprost przeciwnie do oczekiwań: uważają to za przejaw zezwierzęcenia i zdziczenia - jakby zabicie wroga było jedyną słuszną metodą wobec niego postępowania, a darowanie mu życia powinno być karane.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Nagroda za głowę Zołkina" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/obelgi.jpg" title="Jedna z licznych wypowiedzi Rosjan na temat inicjatywy ekipy Zołkina"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h4&gt;Tłumaczenie z obrazka (od czerwonych wykrzykników):&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Do wszystkich!&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;W DRL i FR nie płacą pieniędzy za wzięcie "języka". No, z całej duszy dołączam do Julii Witjazewoj. Do akcji!&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Nie ma dna. Ukraina dawno udowodniła, że pod poziomem Piekła jeszcze jest miejsce. I dosłownie ona je zajęła.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Sztrejcher zazdrości. I wszystkie potworne faszystowskie zwierzęta starły zęby z powodu zawiści.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Uważam, że takie wideo obowiązkowo należy przetłumaczyć i pokazywać w Europach - niech wiedzą, komu udzielają wsparcia, kogo finansują.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;(tu jest link)&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Telegram, pisze Julia Witjazewa:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Myślałam, że ragule (może chodzi o to, że z patriotyzmu???) walczą za Ukrainę, a tu się wyjaśniło, że im płacą wynagrodzenie za jeńców, pieniądze, które wyciągane są z chudziutkich portfeli Ukraińców.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ja, ze swojej strony, za wzięcie do niewoli oto tego ch@ja z filmiku gotowa jestem wyłożyć 1000 dolarów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oferta bezterminowa. Nie żartuję.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Jak widać, zamiast pochwały i kontroferty (podobne nagrody za jeńców ukraińskich), sypią się obelgi i groźby. Szczerze, jestem zawiedziony. Naprawdę myślałem, że Rosjanie należą mimo wszystko do kręgu kultury europejskiej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Toż z licznych publikacji Zołkina widać, że przyświeca mu przede wszystkim jak najskuteczniejsze wymienianie jeńców. Podobnież strona rosyjska nie wykazuje podobnego entuzjazmu, zapewne z prostego odejmowania im wychodzi, że jeżeli nie będą wymieniać, to Ukraińcom żołnierze skończą się szybciej. Takie to wyrafinowane, wojskowe myślenie. Tak czy owak nie można Zołkina podejrzewać o osobliwą drapieżność. Toż nie oferuje on wypłaty za przyniesione uszy raszystowskiego sołdata, nie płaci za trupy. Płaci tylko za żywych, zdatnych do wymiany, o czym zresztą na filmie mówi wprost.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O ile świat lepiej by wyglądał, gdyby żołnierze, zamiast się wzajem zabijać (oraz okoliczną ludność cywilną), brali się do niewoli?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak że tak.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;PS.&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Nie no, trochę przesadziłem. Jeżeli ktoś się wgryzie głębiej w nety, zobaczy, że wobec tych obelg i gróźb wezbrała też fala sprzeciwu ze strony tych Rosjan, którym putinizm jeszcze mózgów nie wyżarł. Oraz ze strony tych Donbaszników, którzy trochę się już wyleczyli z &lt;em&gt;homo sovieticus&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;div class="highlight"&gt;&lt;pre&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;code&gt;Sami będziemy przesyłać pieniądze Zołkinowi, byle nasi chłopcy przeżyli (kciuk w górę)
IR z DRL
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;&lt;/div&gt;

&lt;div class="highlight"&gt;&lt;pre&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;code&gt;&lt;span class="nv"&gt;Dobre&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;wezwanie&lt;/span&gt;.&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;W&lt;/span&gt;ł&lt;span class="nv"&gt;a&lt;/span&gt;ś&lt;span class="nv"&gt;ciwe&lt;/span&gt;.&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;Porz&lt;/span&gt;ą&lt;span class="nv"&gt;dny&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;cz&lt;/span&gt;ł&lt;span class="nv"&gt;owiek&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="o"&gt;-&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;got&lt;/span&gt;ó&lt;span class="nv"&gt;w&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;p&lt;/span&gt;ł&lt;span class="nv"&gt;aci&lt;/span&gt;ć&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;dowolne&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;pieni&lt;/span&gt;ą&lt;span class="nv"&gt;dze&lt;/span&gt;,&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;byle&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;jego&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;s&lt;/span&gt;ą&lt;span class="nv"&gt;siad&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;m&lt;/span&gt;ó&lt;span class="nv"&gt;g&lt;/span&gt;ł&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;wr&lt;/span&gt;ó&lt;span class="nv"&gt;ci&lt;/span&gt;ć&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="k"&gt;do&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;domu&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;w&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;ramach&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;wymiany&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;je&lt;/span&gt;ń&lt;span class="nv"&gt;c&lt;/span&gt;ó&lt;span class="nv"&gt;w&lt;/span&gt;.
&lt;span class="nv"&gt;Tylko&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;faszy&lt;/span&gt;ś&lt;span class="nv"&gt;ci&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;pal&lt;/span&gt;ą&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;sale&lt;/span&gt;,&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;gdzie&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;niedawno&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;by&lt;/span&gt;ł&lt;span class="nv"&gt;y&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;koncerty&lt;/span&gt;,&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;ogrody&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;zoologiczne&lt;/span&gt;,&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;gro&lt;/span&gt;żą&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;ś&lt;span class="nv"&gt;mierci&lt;/span&gt;ą,&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;gwa&lt;/span&gt;ł&lt;span class="nv"&gt;tem&lt;/span&gt;,&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;zniszczeniem&lt;/span&gt;.
&lt;span class="nv"&gt;Dzi&lt;/span&gt;ę&lt;span class="nv"&gt;ki&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;Wo&lt;/span&gt;ł&lt;span class="nv"&gt;odymirze&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;i&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;Dymitrze&lt;/span&gt;
&lt;span class="nv"&gt;Victor&lt;/span&gt;&lt;span class="w"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span class="nv"&gt;Salamanca&lt;/span&gt;
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;&lt;/div&gt;

&lt;div class="highlight"&gt;&lt;pre&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;code&gt;Zrób nam tę uprzejmość i pokaż to w Europie. Dzięki Bogu, tam ludzie mają zdrowe mózgi.
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;&lt;/div&gt;

&lt;p&gt;Sam Zołkin chwali się, że zgłaszają się do niego ludzie z tzw. Europy oferując pieniądze, aby mógł podnieść kwoty poszczególnych nagród. Oświadcza jednak, że akcja dopiero rusza, a zgromadzili pewną sumę pieniędzy, której jeszcze nie zużyli.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak że tak.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Przechlapy mobilizacyjne</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-07-07_przechlapy-mobilizacyjne.html" rel="alternate"></link><published>2022-07-07T00:08:00+02:00</published><updated>2022-07-07T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-07-07:/blog/2022/2022-07-07_przechlapy-mobilizacyjne.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Tekst ten zacząłem pisać jeszcze 4 maja, zatem muszę na wstępie zaznaczyć, że nie staram się tutaj niczego przepowiadać. Po prostu trafiłem na Twitterze na interesujące &lt;a href="https://twitter.com/kamilkazani/status/1521148782116687873"&gt;opracowanie Kamila Galiejewa&lt;/a&gt;, którym chciałbym się tutaj podzielić bardziej ku pamięci, czyli dla lektury tegoż po leciech, niźli dla wrzucenia do ogólnej debaty swoich …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Tekst ten zacząłem pisać jeszcze 4 maja, zatem muszę na wstępie zaznaczyć, że nie staram się tutaj niczego przepowiadać. Po prostu trafiłem na Twitterze na interesujące &lt;a href="https://twitter.com/kamilkazani/status/1521148782116687873"&gt;opracowanie Kamila Galiejewa&lt;/a&gt;, którym chciałbym się tutaj podzielić bardziej ku pamięci, czyli dla lektury tegoż po leciech, niźli dla wrzucenia do ogólnej debaty swoich trzech groszy. Tłumaczenie będzie luźne tj. nie chodzi mi o przekazanie jego stylu. W końcu jest to łańcuszek licznych ćwierknięć po sto-kilkadziesiąt znaków, a poniżej chcę zrobić z tego coś w rodzaju artykułu. Dodatkowo nie omieszkam, czy to w przypisach, czy w dygresjach (&lt;em&gt;pisanych kursywą&lt;/em&gt;), dokładać swoich komentarzy. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Acha: i będzie dużo obrazków. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A zatem: &lt;strong&gt;START!&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h2&gt;Kto walczy za Rosję?&lt;/h2&gt;
&lt;h3&gt;Rosjanie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Na temat składu wojsk walczących na Ukrainie panuje wiele nieporozumień wynikających z błędnego postrzegania Rosji jako monolitu. Tymczasem możemy wojska rosyjskie podzielić na trzy główne kategorie:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Rosjanie (słowiańska ludność Rosji)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czeczeńcy (ogólnie mieszkańcy Kaukazu)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Donbasowcy (obywatele nieuznawanych pseudopaństewek Ługandy i Donbabwe)&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Schemat składu sił rosyjskich" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/kto-sluzy-w-RU-armii.jpg" title="Schemat składu sił rosyjskich"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Opis tłumacza:&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Na powyższym obrazku widzimy, że te trzy kategorie można dalej podzielić na różne grupy oraz podgrupy, zależnie od sposobu, w jaki żołnierz znalazł się w składzie sił inwazyjnych, pochodzenia etnicznego, geograficznego, czy formy zatrudnienia.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Armia rosyjska to biurokratyczna, zhierarchizowana organizacja zarządzana przy pomocy ścisłych, formalnych procedur. Jednostki i kadry są zastępowalne (&lt;em&gt;w myśl stwierdzenia Stalina, że nie ma ludzi niezastąpionych, przyp. tłum&lt;/em&gt;), o wszystkim decyduje ranga oraz ww. procedury. Wymienność kadr ułatwia kontrolę i minimalizuje ryzyka polityczne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Siły czeczeńskie opierają się na nieformalnej władzy &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ramzan_Kadyrow"&gt;Kadyrowa&lt;/a&gt;, poprzez tradycyjną na Kaukazie sieć zależności osobistych. Na papierze może to wyglądać na mieszankę regularnych żołnierzy z różnych rodzajów sił, włącznie z gwardią narodową, ichnim FSB, etc. W rzeczywistości te przynależności nic nie znaczą wobec siły powiązań osobistych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ramzan Kadyrow" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/kadyrov.jpg" title="Ramzan Kadyrow"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Armie Donbasu rządzone były niegdyś przez prorosyjskich watażków, sieciami zależności osobistych, podobnie do Czeczeńców. Jednak w ostatnich latach Rosjanie pozabijali ich jednego po drugim i utworzyli coś w rodzaju formalnej władzy opartej o jakieś reguły, która być może posłuży jako model do późniejszego rozszerzenia tej formy rządów na całą Rosję.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Donbaskie mięso armatnie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/donbasowcy.jpg" title="Donbaskie mięso armatnie"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z czego się składa regularna armia rosyjska? Jej podstawę stanowią poborowi. Teoretycznie młodzi ludzie między 18 i 27 rokiem życia mają obowiązek odsłużyć rok w wojsku. W praktyce każdy, kto zdoła, stara się tego uniknąć. Zatem normy ilościowe (&lt;em&gt;sic!&lt;/em&gt;) wypełnia się najsłabszymi, którzy nie potrafili, lub nie zdążyli wywinąć się od poboru.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Wszystko zgodnie z prawem" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/ukaz-prezidienta.png" title="Wszystko zgodnie z prawem"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niektórzy uważają, że armia rosyjska nie różni się pod tym względem od amerykańskiej, do której również w większości idą młodzi ludzie z najniższych warstw społecznych. Nie można się z tym zgodzić. Otóż do armii Stanów Zjednoczonych werbuje się ochotników, czyli ludzie idą tam dobrowolnie. Pobór do armii rosyjskiej, jak sama nazwa wskazuje, jest przymusowy. A ponieważ daje się uniknąć (&lt;em&gt;korupcja, ale nie tylko&lt;/em&gt;), ostatecznie daninę krwi płacą najbiedniejsi i najmniej sprytni.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Służba kochanej ojczyźnie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/kartoszka.png" title="Służba kochanej ojczyźnie"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Zauważmy na przykładzie powyższej ilustracji, że można dostrzec jeszcze jedną różnicę: otóż armia amerykańska (a dotyczy to także większości wojsk należących do NATO) wciąż ewoluuje i dostosowuje się także w warstwie kultury organizacyjnej do współczesnych czasów i wymogów. Żołnierze amerykańscy (i NATOwscy) utrzymywani są w prawdziwym przekonaniu, że stanowią elitę dedykowaną do obrony współobywateli, zostali zatem z uwagą i zaangażowaniem stosownie przeszkoleni i zaopatrzeni do wypełnienia zadań. Wiedzą dobrze, że na miarę możliwości finansowych ich państwa otrzymali wszystko, co jest im potrzebne, są dobrze nakarmieni i traktowani z szacunkiem, który sprowadza się nie tylko do poważnych wysiłków ratowania rannych na polu walki, ale także wzajemnym szacunku, który stanowi podstawę stosunków pomiędzy wojskiem i oficerami. Tymczasem nie trzeba głęboko grzebać w Internecie, żeby się dowiedzieć, że w armii rosyjskiej panują wciąż te same (lub podobne, niewiele zmienione) porządki, jak w niegdysiejszych wojskach Układu Warszawskiego, które kulturę organizacyjną otrzymały w darze od Armii Czerwonej. W Polsce nazywało się to "&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Fala_(wojsko)"&gt;&lt;em&gt;falą&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;" i poborowi dzielili się z grubsza na "koty" (młoda wiosna, młoda jesień), którymi starsi żołnierze mogli pomiatać, jak chcieli, oraz tychże pomiatających "dziadków", czyli tych zmierzających ku końcowi obowiązkowej służby, którzy mogli sobie pozwolić nawet na ograniczoną niesubordynację wobec prowadzących oddziały zawodowych podoficerów i oficerów. W Związku Radzieckim, a dziś Federacji Rosyjskiej taka fala (wywodząca się tradycjami i metodami jeszcze z wojsk carskich) nazywana jest &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Diedowszczyna"&gt;&lt;em&gt;dziedowszczyną&lt;/em&gt;&lt;/a&gt; i ma nawet brutalniejszy charakter niż polska fala, która rosła sobie jednak w kulturze europejskiej i stanowiła jej wypaczenie, a nie normę.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;*&lt;em&gt;Zatem w armiach NATOwskich formowanie żołnierza odbywa się poprzez intensywny trening i edukację, a w armiach postsowieckich poprzez brutalizację i łamanie charakterów. Teoretycznie obie metody mają prowadzić do tego samego celu (zdyscyplinowany i gotowy na wszystko trybik wielkiego mechanizmu obronnego), więc o co ten spór. Ale właśnie obserwujemy wielkie, pokerowe "sprawdzam" (armia ukraińska jednak w ostatnich latach starała się usilnie odrzucić stare "tradycje" - i częściowo jej się to udało). I każdy może osądzić na własne oczy, która metoda prowadzi do lepszych rezultatów.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zgodnie z powyższym, w Stanach Zjednoczonych ludziska idą do armii, aby dostać możliwość opłacenia (bardzo drogich) studiów uniwersyteckich. W Rosji na odwrót: idą na studia, aby uniknąć armii. Mogą to osiągnąć zdając na państwowe uczelnie, lub opłacając wysokie czesne w prywatnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Otsroczka" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/otsroczka.jpg" title="Otsroczka"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pobór oczywiście całkowicie wypacza działanie rynku edukacyjnego. Dopóki studiujesz, nie możesz zostać powołany &lt;em&gt;do woja&lt;/em&gt;. Czyli musisz się dostać na uniwersytet, aby uniknąć poboru. To buduje w Rosji nowy przemysł pseudoedukacyjny, którego podstawowym celem jest tworzenie pretekstów do unikania służby wojskowej, a edukacja dodatkiem. Przypatrzmy się reklamie uniwersytetu: &lt;strong&gt;"отсрочка"&lt;/strong&gt; (&lt;em&gt;odroczka&lt;/em&gt;) stanowi główną korzyść ze studiowania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Odroczenie służby w armii w roku 2017!" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/postupaj.jpg" title="Odroczenie służby w armii w roku 2017!"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zjawisko odroczki znalazło swoje odzwierciedlenie w memach. Popatrzmy niżej. Oczekiwania: &lt;em&gt;zaczotka&lt;/em&gt; (czyli oznaczenie zdania wszystkich egzaminów). Rzeczywistość: spotkanie z oficerem werbunkowym. Jeśli cię wykopią z uczelni, trafisz do woja. To implikuje, że uniwersytet (dowolna wyższa uczelnia) stanowi bezpieczne schronienie przed poborem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/sdacza.jpg" title="Indyk myślał o niedzieli, a w sobotę łeb mu ścięli"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Znalazło to nawet odzwierciedlenie w sztuce, jak np. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Elena_(film_2011)"&gt;film pt. "Elena"&lt;/a&gt;, w którym bohaterka jest żoną bogatego, starszego faceta. Jej 17-letni wnuk ma dostać powołanie (&lt;em&gt;w PRL zwane "powiastką"&lt;/em&gt;), chyba że dostanie się na jakieś studia. Elena prosi zatem swojego męża, aby dał pieniądze na czesne. Jednak on odmawia. Zatem Elena go morduje. Takie rozwiązanie akcji jest doskonale zrozumiałe dla współczesnych Rosjan.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Elena" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/film.jpg" title="Elena"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pobór to podstawa rosyjskiej armii. Owszem, dziś w dużej mierze składa się ona z tzw. "kontraktorów" (&lt;em&gt;контрактники&lt;/em&gt;). Czyli w zasadzie kontraktowych, czyli zawodowych żołnierzy. Ale to nie takie proste. Ich decyzję o podpisaniu kontraktu należy rozważać w świetle czekającego ich poboru. Rozważmy kilka luk stworzonych przez prawo federalne: &lt;strong&gt;28.03.1998 N 53-ФЗ&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Kto to umie przeczytać? A kto to zrozumie?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/federal.jpg" title="Kto to umie przeczytać? A kto to zrozumie?"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:bignote"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:bignote"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Teoretycznie decyzja o podpisaniu kontraktu powinna być w pełni dobrowolna. Nie ma nawet wymogu zaliczenia rocznej zasadniczej służby wojskowej (niepłatnej), by móc podpisać kontrakt. W praktyce rekruterzy dają poborowym wybór: albo musisz odpękać rok jako poborowy kot za darmo, albo podpiszesz kontrakt na dłuższy termin i będziesz (&lt;em&gt;dobrze, podobno miesięczna pensja "kontraktnika" potrafi sięgnąć nawet 1000USD, co dla chłopaków z zapadłych wiosek stanowi prawdziwy majątek&lt;/em&gt;) opłacany.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Pan oficer wyjaśnia (tłumaczenie w przypisie) zasady" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/paid-contract.jpg" title="Pan oficer wyjaśnia - tłumaczenie w przypisie - zasady"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:nextbignote"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:nextbignote"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ponadto ci, którzy już odbyli obowiązkowy rok poborowy, mogą podjąć decyzję o przejściu w szeregi &lt;em&gt;kontraktników&lt;/em&gt;. W zasadzie to wolny wybór. W praktyce jednak poborowi są bezbronni i można ich oszukać, zastraszyć lub po prostu nakazać im podpisanie kontraktu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Komitet matek wojskowych - tłumaczenie w przypisie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/komitet-matek.jpg" title="Komitet matek wojskowych - tłumaczenie w przypisie"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:otherbignote"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:otherbignote"&gt;3&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Status żołnierzy kontraktowych różni się od poborowych. Kontraktorzy to żołnierze zawodowi i wysyłanie ich do operacji zagranicznych jest legalne (wysyłanie poborowych nie jest). A jednak prawie wszyscy żołnierze kontraktowy zostali wstępnie przefiltrowani poprzez społeczny filtr lub pobór.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Różnica między kontraktnikiem a srocznikiem czyli poborowym" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/kontraktnik-srocznik.jpg" title="Różnica między kontraktnikiem a srocznikiem czyli poborowym"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:01bignote"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:01bignote"&gt;4&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prawie wszystkie struktury Siłowików (&lt;em&gt;funkcjonariuszy służb państwowego monopolu na przemoc&lt;/em&gt;) wymagają lub zdecydowanie preferują kandydatów, którzy służyli wcześniej jako poborowi. Zatem społeczny filtr w postaci poboru odgrywa ogromną rolę w napełnianiu szeregów Gwardii Narodowej (&lt;em&gt;Rosgwardia&lt;/em&gt;), policji oraz innych agencji. Dzięki poborowi można być pewnym, że rekrutowani pochodzą z biednych i niewykształconych warstw społecznych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Skąd my to znamy?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/siloviki.jpg" title="Skąd my to znamy?"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W teorii brzmi to dość uczciwie. Odpękać obowiązkowy rok z poboru i masz bilet wstępu do kariery w Siłowikach. A jednak wynikają z tego problemy. Armia jest dla niższych warstw społecznych, podczas gdy niektóre kariery w Siłowikach, zwłaszcza w służbach bezpieczeństwa państwa, wabią złote dzieci, które nie będą służyć z "czernią".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powstaje zatem sprzeczność. Elitarne stanowiska w FSB, FSO (&lt;em&gt;Federalna Służba Bezopasnosti czyli Bezpieczeństwa, Federalna Służba Ochrany czyli Ochrony&lt;/em&gt;) itp. muszą być obsadzone przez złote dzieci, które nie będą służyć w wojsku. A jednak ta praca wymaga odbycia zasadniczej służby. Dlatego studia w akademiach FSB i FSO zaliczane są do służby wojskowej. 
Patrz: https://alt.academ.msk.rsnet.ru&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Luka w postaci możliwości zaliczenia studiów w elitarnych akademiach bezpieczeństwa państwa do zasadniczej służby wojskowej odzwierciedla klasową strukturę Rosji. Podczas gdy w teorii państwowa ideologia gloryfikuje służbę wojskową, w praktyce wszyscy wiedzą, że to dla chłopów i roboli. Armia nie ma klasy, nie jest &lt;em&gt;cool&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Złote dzieci i cielęta" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/rezerwa.jpg" title="Złote dzieci i cielęta"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Inną silnie zaangażowaną w wojnę na Ukrainie odroślą rosyjskiego wojska jest najemnicza Kompania Wagnera. Niby "przywatna", została stworzona przez putinowskiego pachołka &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Jewgienij_Prigo%C5%BCyn"&gt;Jewgienija Prigożyna&lt;/a&gt; w celu zabezpieczenia rosyjskich interesów w Syrii, Afryce, a teraz na Ukrainie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Jewgienij Prigożyn" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/prigozyn.jpg" title="Jewgienij Prigożyn"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wokół Kompanii Wagnera narosło wiele kontrowersji. Na przykład jej żołnierze w Syrii opublikowali nagranie przedstawiające mord na dezerterze z armii Assada. Zabili go młotkiem, następnie nożem odcięli głowę, łopatą ręce, a pozostałe szczątki spalili opatrzywszy wcześniej wyzywającym napisem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Zwyrodnialcy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/tortury.jpg" title="Zwyrodnialcy"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wagnerowcy z pewnością okrutnie zamordowali jeszcze co najmniej jednego Syryjczyka i pozowali z jego odciętą głową. Ale tym razem nie zapisali egzekucji i możliwych tortur na filmie, tak jak w poprzednim przypadku. Szczegóły i grafiki można znaleźć w tych dwóch materiałach Nowej Gazety:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://novayagazeta.ru/articles/2019/11/20/82805-golovorezy-21"&gt;&lt;strong&gt;►►TU◄◄&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="https://novayagazeta.ru/articles/2020/04/21/85017-golovorezy-2-0?utm_source=tw&amp;amp;utm_medium=novaya&amp;amp;utm_campaign=polgoda-nazad-my-rasskazali-o-pytkah"&gt;&lt;strong&gt;►►TU◄◄&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, a przetłumaczone automatem na polski odpowiednio &lt;a href="https://novayagazeta-ru.translate.goog/articles/2019/11/20/82805-golovorezy-21?_x_tr_sl=ru&amp;amp;_x_tr_tl=pl&amp;amp;_x_tr_hl=pl&amp;amp;_x_tr_pto=wapp"&gt;&lt;strong&gt;►►TU◄◄&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="https://novayagazeta-ru.translate.goog/articles/2020/04/21/85017-golovorezy-2-0?utm_source=tw&amp;amp;utm_medium=novaya&amp;amp;utm_campaign=polgoda-nazad-my-rasskazali-o-pytkah&amp;amp;_x_tr_sl=ru&amp;amp;_x_tr_tl=pl&amp;amp;_x_tr_hl=pl&amp;amp;_x_tr_pto=wapp"&gt;&lt;strong&gt;►►TU◄◄&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Gołoworiezy czyli Rzezigłówki" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/golovorezy.jpg" title="Gołoworiezy czyli Rzezigłówki"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powyższe zdjęcie nieocenzurowane można obejrzeć &lt;a href="golovorezy01.jpg"&gt;&lt;strong&gt;►►TU◄◄&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, inne okropne zdjęcie bez cenzury &lt;a href="zrzygacieli.jpg"&gt;&lt;strong&gt;►►TU◄◄&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;, a okropny filmik nagrany przez zbrodniarzy i wciąż widoczny na jutjubie &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=40-EoejDySc"&gt;&lt;strong&gt;►►TU◄◄&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ta egzekucja nie stanowi wcale wyjątku ani wstydliwie skrywanej tajemnicy. Kompania Wagnera intensywnie wykorzystuje ją w swojej propagandzie, towarach i memach (&lt;em&gt;pamiętamy, w końcu mamy do czynienia z krwawym, ale biznesem&lt;/em&gt;). Mimo że &lt;a href="https://novayagazeta.ru/articles/2022/01/19/im-eti-golovniaki-ni-k-chemu-18"&gt;Nowaja Gazeta zidentyfikowała wielu z tych morderców&lt;/a&gt;, władze rosyjskie odmówiły postawienia ich w stan oskarżenia o jakiekolwiek przestępstwo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Poniżej przykłady "towaru" wagnerowskiego: &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Antiterror" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/wagner01.jpg" title="Antiterror"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Kacionok" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/wagner02.jpg" title="Kacionok"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Blabeł" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/wagner03.jpg" title="Blabeł"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trudno powiedzieć, jak mocno Kompania Wagnera została zaangażowana w operacje na Ukrainie (wygląda na to, że produkuje się na ten temat mnóstwo dezinformacji), ale z całą pewnością aktywnie rekrutuje ludzi na ""wyprawę wojskową do sąsiedniego kraju" ("боевой поход по ближнему зарубежью").&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Bojewoj pochod 01" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/pohod01.jpg" title="Bojewoj pochod 01"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:01pochod"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:01pochod"&gt;5&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Bojewoj pochod 02" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/pochod02.jpg" title="Bojewoj pochod 02"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:02pochod"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:02pochod"&gt;6&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W każdym razie większość walczących na Ukrainie żołnierzy, Rosgwardia oraz Grupa Wagnera najpierw musieli przejść przez społeczny filtr poboru, a następnie wybrać (lub zaakceptować) karierę wojskową, policyjna lub najemnika, które nie znajdują uznania wśród osób z &lt;em&gt;jakąkolwiek&lt;/em&gt; formą kapitału czy to ekonomicznego, czy kulturowego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie oznacza to, że każdy, kto podpisał umowę, musi być ofiarą. Większość podpisała go dobrowolnie, kierując się względami finansowymi. Zauważmy, że ochotników w armii rosyjskiej nazywa się kontraktorami. Co oznacza, że zaciągnęli się za pieniądze, a nie z powodu patriotyzmu. Są po prostu najemnikami (&lt;em&gt;tylko gorzej opłacanymi&lt;/em&gt;).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Reklama służby kontraktowej" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/contract-ad.jpg" title="Reklama służby kontraktowej"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Aby odnaleźć tych, dla których służba na kontrakcie może być atrakcyjna finansowo, utworzono właśnie mechanizm społecznego filtra poboru. Oznacza to, że ci ludzie nie mieli lepszych opcji pochodząc z dołów drabiny społeczno-ekonomicznej. Nie zgromadzili żadnej formy kapitału.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To wyjaśnia dużą asymetrię geograficzną i etniczną ofiar (&lt;em&gt;spośród żołnierzy FR&lt;/em&gt;). &lt;a href="https://zona.media/"&gt;Mediazona&lt;/a&gt; zebrała dane na temat 1744 ofiar wśród rosyjskich żołnierzy na Ukrainie i stwierdziła wyraźną negatywną korelację między medianą pensji w regionie a liczbą ofiar. Walczą biedacy (&lt;em&gt;bogatsi oglądają telewizję i przyklaskują&lt;/em&gt;). &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rozkład zabitych spośród żołnierzy rosyjskich" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/pogibsze.jpg" title="Rozkład zabitych spośród żołnierzy rosyjskich"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozważmy mapę z rozkładem ofiar armii rosyjskiej wg każdego regionu Rosji. Dwa najbardziej dotknięte to Dagestan i Buriacja: biedne, plemienne zadupia. Moskwa i Sankt Petersburg prawie nie mają ofiar, mimo że w zasadzie stanowią 12% rosyjskiej populacji (a w rzeczywistości znacznie więcej).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rejony śmierci" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/rajony.jpg" title="Rejony śmierci"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Większość rosyjskich żołnierzy ubitych w boju (KIA) to młodzi chłopcy. Niektórzy podpisali kontrakt w trakcie zasadniczej służby wojskowej lub zaraz po niej. Niektórzy to poborowi wysłani nielegalnie na Ukrainę. Można o tym poczytać &lt;a href="https://zona.media/article/2022/04/25/bodycount"&gt;&amp;gt;&amp;gt;TUTAJ&amp;lt;&amp;lt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Bodycount" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/bodycount.jpg" title="Bodycount czyli ile ofiar"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ta mapa przedstawia liczbę poległych w Ukrainie na 100tyś populacji danego regionu, w oparciu o dane z Mediazony. Widać, że najbardziej dotknięte regiony leżą w dwóch klastrach etnicznych: Syberii Południowej i Kaukazu Północnego. Tylko dwa: Psków i Kostroma, są prawdziwie rosyjskie. Czemu?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa poległych" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/map.jpg" title="Mapa poległych"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomijając fakt, że Psków i Kostroma to rzeczywiście biedne i etnicznie rosyjskie obszary, mają one jeden wspólny mianownik: WDW (&lt;em&gt;Wozduszno-Diesantnyje Wojska&lt;/em&gt;) czyli Wojska Powietrzno-Desantowe, dwie ogromne bazy. Obie jednostki poniosły w Ukrainie niewspółmiernie duże straty. Zostali zmasakrowani podczas ataku na lotnisko w Hostomlu. Podobnie jak w 1968r nie spodziewali się oporu - i zostali zmasakrowani przez ukraińską artylerię.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Torcik poległych" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/tort.jpg" title="Torcik poległych"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Tak trochę off-topic chciałem się tu podzielić niedawnym odkryciem: rozmawiałem ostatnio przypadkiem (wśród pszczelarzy jest badzo dużo byłej i aktywnej mundurówki) z byłym polskim spadochroniarzem. Opowiedział mi, że na początku swojej wojskowej kariery miał dowódcę, który zaczynał w &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/1_Batalion_Szturmowy"&gt;1 Batalionie Dywersyjno-Rozpoznawczym z Dziwnowa&lt;/a&gt;. Otóż ów oficer w 1968 roku brał udział w &lt;a href="https://www.rp.pl/historia/art9669731-komandosi-z-dziwnowa-zbedna-brawura-na-miare-somosierry"&gt;operacji poskramiania zbuntowanych przeciw jedynie słusznej, socjalistycznej, sowieckiej władzy Czechów&lt;/a&gt; (tak, tak, polskie wojska wówczas również wkroczyły do Czechosłowacji), która polegała na szturmie lotniska... pod Pragą. Dotychczas moja wiedza ograniczała się tylko do Hradec Kralove, tj. najdalsza miejscowość, do której dotarło LWP. A tu taka sensacja... &lt;/em&gt;Jeżeli to prawda&lt;em&gt;, to dziś dużo lepiej rozumiem, że Czesi mają prawo mieć kosę do Polaków za udział w tej interwencji.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najwięcej poległych w przeliczeniu na głowę mieszkańa regionu, pochodzi z Południowej Syberii, a zwłaszcza Buriacji. Jak widać, już ogłoszone ofiary wojny na Ukrainie (kolor czerwony) znacznie zwiększyły śmiertelność wśród buriackich mężczyzn. Mongolska, buddyjska republika ponosi największe ciężary.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Średnia liczba śmierci w wieku 18-45 oraz liczba ujawnionych poległych na wojnie w Ukrainie spośród męskiej populacji Buriacji" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/koliczestwo.jpg" title="Średnia liczba śmierci w wieku 18-45 oraz liczba ujawnionych poległych na wojnie w Ukrainie spośród męskiej populacji Buriacji"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A tu proszę wycieczki widzimy żywego lamę na Ukrainie błogosławiącego &lt;em&gt;żywego (jeszcze)&lt;/em&gt; żołnierza buriackiego. Według działaczy Wolnej Buriacji z tego narodu wywodzi się 2,8% wszystkich ofiar w rosyjskich wojskach, mimo że stanowią zaledwie 0,3% populacji państwa. Wojna w Ukrainie okazuje się narodową katastrofą dla tej syberyjskiej mniejszości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Najważniejsze to dostać dobrego blesa" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/lama.jpg" title="Najważniejsze to dostać dobrego blesa"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zaprawdę, dziwną asymetrię, w której ogromne miasta, takie jak Sankt Petersburg, a zwłaszcza Moskwa, mają tak mało ofiar, można objaśnić dość prosto. Po pierwsze żołnierzy pochodzących z tych regionów jest znacznie mniejsza odsetka. &lt;em&gt;Po drugie z tych miast wywodzi się (lub w nich zamieszkuje) elita finansowa, biznesowa, artystyczna, intelektualna i wreszcie urzędnicza Rosji. I nie tylko elita, ale też po prostu wyższa warstwa. Władze chętnie przymykają oko na niedoreprezentowanie wojska przedstawicielami tych miast.&lt;/em&gt; Obawiają się zamieszek &lt;em&gt;trumiennych&lt;/em&gt; w dwóch stolicach Rosji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Detal pogibszych" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/pogib01.jpg" title="Detal pogibszych"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Moskwa i Sankt Petersburg to kluczowe ośrodki władzy, dlatego należy za wszelką cenę unikać niezadowolenia w tych miastach. Tymczasem biedna ludność wiejska z odległych regionów pozostaje do dyspozycji. Niezadowolenie wśród durniów z czarnego zadupia nie stanowi problemu politycznego w tak scentralizowanym kraju.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rozkład populacji Rosji" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/population.png" title="Rozkład populacji Rosji"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeszcze jedna uwaga: Rosja szybko się wyludnia, ale nierównomiernie. Dzietność wśród mniejszości, zwłaszcza na Kaukazie Północnym i Syberii jest znacznie wyższa niż wśród etnicznych Rosjan, co może zmienić równowagę demograficzną w Rosji już w nieodległej przyszłości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Demografia Rosji" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/demograf.jpg" title="Demografia Rosji"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;TRIZ (&lt;em&gt;Tieoria Rieszanija Izobrietacjelskich Zadacz czyli Teoria Rozwiązywania Pomysłowych Problemów&lt;/em&gt;) uczy nas rozwiązywania wielu problemów na raz w taki sposób, aby te niejako rozwiązywały się (czyli "niszczyły") nawzajem, zamiast brać się za każdy z nich oddzielnie i po kolei. Czyżby Kreml postanowił "rozwiązać" na raz dwa narastające problemy: zniszczyć Ukrainę i utrzymać obecną równowagę demograficzną w Rosji, przy pomocy zmobilizowania na wojnę &lt;strong&gt;Z&lt;/strong&gt; &lt;em&gt;dotychczasowych&lt;/em&gt; mniejszości narodowych?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Okładka" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/triz.jpg" title="Okładka podręcznika"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:triz"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:triz"&gt;7&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trudno powiedzieć, jak tam z niezadowolnieniem w Buriacji. Dowody anegdotyczne można znaleźć: Buriaci w mediach społecznościowych popierają niszczenie monumentów &lt;strong&gt;wojny Z&lt;/strong&gt;&lt;sup id="fnref:wojz"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:wojz"&gt;8&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Wyrażanie niezadowolenia w Rosji niesie ze sobą jednak dość poważne ryzyko: możesz zostać skazany na 15 lat więzienia za rozpowszechnianie fałszywych wiadomości (czyli fejkniusów) na temat bieżącej woj... Ups, przepraszam, specjalnej operacji wojskowej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Wandalizacja Buriatów" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/tibikom.jpg" title="Wandalizacja Buriatów"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Wydaje się ironiczne, że to głównie mniejszości walczą w tej wojnie, gdy cała propaganda rosyjska głosi, że chodzi o ochronę ludności rosyjskiej, rosyjskojęzycznej, a ostatecznie ponowne połączenie Rosjan i zbuntowanych Rosjan (czytaj: Ukraińców) w jednym państwie. Budowana od lat ideologia kieruje swoją wrogość przeciwko mniejszościom, szczególnie muzułmańskiej. Zatem zwycięstwo Rosji w tej wojnie może wydawać się głęboko sprzeczne z interesami mniejszych narodów wchodzących w skład Federacji Rosyjskiej.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Skośnoocy Rosjanie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/minority.jpg" title="Skośnoocy Rosjanie"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Warto tu krótko nadmienić o nazewnictwie, które osobom kojarzącym piąte przez dziesiąte język rosyjski może mylić: Rosjanie sami siebie nazywają "Ruskije", podczas gdy obywateli Federacji Rosyjskiej skrótowo nazywa się "Rossijanie". Czyli przekładając na polski trzeba by użyć wulgarnego słowa "Ruskie" na określenie Rosjan, a "Rosjanami" nazywać wszystkich, bez wskazania na rzeczywistą narodowość. To jednak może być mylące, zatem proponuję etnicznych Rosjan nazywać "Moskalami", a właśnie "Rosjanami" - obywateli FR, w tym Buriatów, Nieńców, Mordwinów, Czuwaszy, Inguszów itp.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podczas gdy większość sił wojska Federacji Rosyjskiej (&lt;em&gt;nie wahajmy się od czasu do czasu, a coraz częściej, nazywać ich&lt;/em&gt; &lt;strong&gt;orkami&lt;/strong&gt;) składa się ze słabo zmotywowanych najemników (&lt;em&gt;tzw. kontraktników&lt;/em&gt;) i poborowych, rdzeń ideologiczny zachowuje się skrajnie nazistowsko. Rozważmy ten wywiad z jednym z &lt;strong&gt;orków&lt;/strong&gt; emitowanym przez Russia Today:
„Wszystkie dzieci są nam równe, jeśli urodziły się białoskóre i na słowiańskiej ziemi”
https://twitter.com/i/status/1521148480009383936&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy udział skrajnie prawicowych osobników w armii Ukraińskiej mocno i przesadnie się wyolbrzymia, podobnych w siłach rosyjskich pozostają zwykle zignorowani.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Jakieś głupoty" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/farri01.jpg" title="Jakieś głupoty"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Też głupoty" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/farri02.jpg" title="Też głupoty"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trzon rosyjskich irredentystów walczących w Ukrainie w 2014 roku, zrekrutowano ze skrajnej prawicy, fanów Sputnika i Pogromu, którzy utwierdzali swoją wyższość rasową nad Ukraińcami, porównując ich z „niższymi rasami”, takimi jak czarni, Arabowie czy rdzenni Amerykanie (znaczy, Murzyni, Arabowie, Indianie).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Sputnik i Pogrom" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/irredentist.jpg" title="Sputnik i Pogrom"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:sputnik"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:sputnik"&gt;9&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozważny poniższy plakat, który zrównuje brytyjską &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Rorke%E2%80%99s_Drift"&gt;obronę Rorke's Drift&lt;/a&gt; podczas wojny angielsko-zuluskiej, z &lt;a href="https://tvn24.pl/swiat/walki-w-slowiansku-nie-zyje-dwoch-ukrainskich-zolnierzy-ra424062-3359669"&gt;obroną Słowiańska&lt;/a&gt;&lt;sup id="fnref:oboron"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:oboron"&gt;10&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; przez rosyjskich &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_we_wschodniej_Ukrainie#Odbicie_S%C5%82owia%C5%84ska_i_Kramatorska_przez_si%C5%82y_rz%C4%85dowe"&gt;awanturników podczas&lt;/a&gt; pierwszej &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojna_we_wschodniej_Ukrainie"&gt;wojny w Donbasie&lt;/a&gt;. Rosjan przedstawiono jako Brytyjczyków, a Ukraińców jako Zulusów. Na policzku czarnego wojownika widnieje ukraińska flaga.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rorke's Drift" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/muzina.jpg" title="Rorke's Drift"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na tym plakacie porównuje się krymskie miasto Sewastopol z Teksasem, a "ukraińskie plemiona" z Indianami, do których należy strzelać, gdy tylko się ich spostrzeże. Z perspektywy rosyjskich nazistów-rasistów (&lt;em&gt;powszechnie dziś nazywanych&lt;/em&gt; &lt;strong&gt;RASZYSTAMI&lt;/strong&gt;) biel skóry Ukraińców jest mocno wątpliwa, za to Rosjanie są wzorem prawdziwego Białego Europejczyka (sic!).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Shoot at sight" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/sebasto.jpg" title="Shoot at sight"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Raszyści, którzy odznaczyli się w wygenerowaniu konfliktu na Ukrainie, wierzą głęboko w swoją rasową wyższość nad Ukraińcami, którzy mają zbyt wiele domieszek stepowych, co czyni ich &lt;a href="https://vk.com/@czartv-himera-evropy"&gt;mniej słowiańskimi i mniej białymi. &lt;em&gt;Tak! Czy to nie piękne w swoim absurdzie?&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rasistowskie wywody" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/czarty.jpg" title="Rasistowskie wywody"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:czorty"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:czorty"&gt;11&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosja jest krajem białych suprematystów. Nieprawdą jest, że tylko niektórzy przypadkowi ekstremiści, tacy jak Dmitrij Rogozin, podzielają rasistowskie idee. Chodzi o to, że dychotomia pomiędzy Białymi i Azjatami z postrzeganym istotnym poczuciem wyższości tych pierwszych nad drugimi stanowi aksjomat rosyjskiego dyskursu publicznego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Białasy wszystkich krajów łączcie się!" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/supr.jpg" title="Białasy wszystkich krajów łączcie się!"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po pierwsze, biała supremacja służy jako uzasadnienie rosyjskiej wyższości etnicznej nad mniejszościami lub sąsiednimi narodami, takimi jak Ukraińcy, którzy podobno nie są wystarczająco biali. Po drugie, legitymizuje panowanie rosyjskiej metropolii nad (&lt;em&gt;rzekomo&lt;/em&gt;) rasowo i kulturowo gorszymi peryferiami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Iwan i Ludmiła" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/peri.jpg" title="Iwan i Ludmiła"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosyjska ikonografia tradycyjnie demonizuje wszystko, co „azjatyckie”, w tym azjatyckie rysy twarzy. Zastanów się, jak fikcyjny antagonista magii &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Nightingale_the_Robber"&gt;Sołowiej-Razbojnik&lt;/a&gt; jest przedstawiany w sowieckiej (1978) i rosyjskiej kreskówce (2009). Azjatyckie rysy twarzy pomagają dzieciom rozpoznać, kto tu jest złoczyńcą, a kto bohaterem pozytywnym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Sołowiej-Razbojnik 1978" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/villain01.jpg" title="Sołowiej-Razbojnik 1978"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Sołowiej-Razbojnik 2009" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/villain02.jpg" title="Sołowiej-Razbojnik 2009"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Choć legendy o Słowik-Rozbójniku pochodzą jeszcze ze Średniowiecza, tradycja przedstawiania go jako Azjaty jest stosunkowo nowa. Rozważ tę sztukę ludową (lubok) z 1876 r. Zwróćmyż uwagę zarówno na rysy twarzy Słowika-Rozbójnika, jak i ubiór rosyjskiego średniowiecznego bohatera Ilji Muromca&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Muromiec trafia w oko" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/muromiec.jpg" title="Muromiec trafia w oko"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Należy zaznaczyć, że wrogość do azjatyckich rysów twarzy w kulturze rosyjskiej jest znacznie starsza niż ostatnio tocząca się wojna, czy nawet wojny czeczeńskie, a wręcz wojna w Afganistanie. Poniżej obraz namalowany przez Iwana Bilibina, zmarłego w 1942 roku artystę, który można łatwo znaleźć na Wikipedii. Zatem zmiana rasy Słowika-Rozbójnika na azjatycką musiała nastąpić gdzieś w okolicach początku XXw.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ilia Muromiec i Sołowiej-Zbój" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/da/Solovej.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosyjscy nacjonaliści krytykują współczesną Rosję za to, że nie jest wystarczająco biała i pozwala na awans niższym rasom. Zastanówmy się, jak przedstawiali mera Moskwy &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Siergiej_Sobianin"&gt;Sergieja Sobianina&lt;/a&gt; (narodowości chantyjskiej): jako Czukczę, Japończyka, Mongoła. Brak konsekwencji mówi sam za siebie. To rysy twarzy czynią z niego azjatyckiego dzikusa i to wystarczyć musi każdemu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Sobianin 1" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/tundra01.jpg" title="Sobianin 1"&gt; \
&lt;img alt="Sobianin 2" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/tundra02.jpg" title="Sobianin 2"&gt; \
&lt;img alt="Sobianin 3" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/tundra03.jpg" title="Sobianin 3"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak zatem Sobianin mógł dojść do władzy w Moskwie? Cóż, przez całkowitą asymilację. Nosi rosyjskie nazwisko i patronimik, a to dla Rosjan jest bardzo ważne. Nie mówi (publicznie) w języku mniejszości. Pilnie pojawia się na nabożeństwach prawosławnych. Stosuje na codzień rosyjską symbolikę-memetykę kulturową.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Sobianin 4" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/sobianin.jpg" title="Sobianin 4"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Biało supremacjonistyczna Rosja bynajmniej nie ma obsesji na punkcie tzw. czystości krwi. Zwykle wystarczy odrzucenie memów kulturowych i przyjęcie memów rosyjskich, zwłaszcza jeśli z natury jesteś biały (czyli blady, przypominający z wyglądu Europejczyka). W rzeczywistości znaczna część rosyjskiej polityki kulturalnej polega na wykorzenieniu niewłaściwych memów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Kara za rozmawianie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/sztraf.jpg" title="Kara za rozmawianie"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:sztraf"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:sztraf"&gt;12&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przykładowa represja wobec zabiegów kulturalnych ze strony mniejszości narodowych w Rosji: w lipcu 2017 r. Putin oświadczył: „Niedopuszczalne jest zmuszanie mężczyzny do nauki języka, który nie jest jego własnym”. Był to sygnał do rozprawienia się z obowiązkowymi lekcjami języków mniejszości w republikach etnicznych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="19 mniejszości" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/ethn.jpg" title="19 mniejszości"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;We wrześniu 2017 r. rząd Rosji rozpoczął egzekwowanie dekretu Putina i przystąpił do nakłaniania władz regionalnych do zniesienia kursów języków ojczystych dla mniejszości. Większość bardzo się nie sprzeciwiała. Tylko rząd Tatarstanu udawał, że nie rozumie, co miał na myśli Putin i niczego nie zniósł.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Tatarstan" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/tatarstan.jpg" title="Tatarstan"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kreml uciekł się do siły. W październiku prokuratorzy rozpoczęli śledztwo w szkołach Tatarstanu, aby ustalić, czy utrzymały one obowiązkowe kursy języka tatarskiego. Następnie wywierano nacisk na dyrektorów szkół, aby je zlikwidowali. W końcu wszyscy ustąpili, z wyjątkiem Pawła Szmakowa – etnicznego Rosjanina.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Etniczny Szmakow" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/szmakow.jpg" title="Etniczny Szmakow"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W końcu Tatarstan się poddał. 29 listopada 2017 r. człowiek moskiewskiego reżymu: prokurator Nafikow, złożył wizytę w regionalnym parlamencie. Przewodniczący zasugerował „wysłuchanie informacji prokuratora i zaakceptowanie projektu ustawy bez otwierania dyskusji i bez zadawania pytań”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Tym, którzy nieco pamiętają jeszcze lekcje polskiego oraz historii z liceum, zapewne ta sytuacja skojarzy się z innymi nazwiskami: &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Niko%C5%82aj_Nowosilcow"&gt;Nowosilcow&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Michai%C5%82_Murawjow_Wile%C5%84ski#Genera%C5%82-gubernator_Kraju_P%C3%B3%C5%82nocno-Zachodniego_(Litwy)"&gt;Murawjow&lt;/a&gt; zwany "Wieszatielem". Ich wysiłki przyniosły tylko częściowy skutek, ale dali się zapamiętać. Jak się przyjmuje, szczególnie Michaił Murawjow swoimi wysiłkami zasłużył się dla powstania, czy też wyrośnięcia silnej świadomości narodowej Litwinów (jak również prawdopodobnie Łotyszy i Estońców) i w efekcie powstania ich samodzielnych państw. Zbyt wielki sukces w wykorzenianiu polskości wśród elit w tamtych krajach przyniósł taki skutek, że pojawiła się przestrzeń dla elit lokalnych, o narodowym nastawieniu. Natomiast kultura rosyjska jak była odrzucana, taką pozostała.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Nafikow" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/nafikow.jpg" title="Nafikow"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prokurator Nafikow przedstawił nową ustawę o edukacji, która miała dostosować programy nauczania Tatarstanu do nowych instrukcji moskiewskiego Ministerstwa Edukacji oraz znieść obowiązkowe kursy języka lokalnego. Ustawę oczywiście uchwalono jednogłośnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Posłowie otwarcie przyznali, że działali pod presją. Kiedy dziennikarz zapytał szefa parlamentarnej komisji ds. edukacji Rasila Waliejewa, czy jest zadowolony z ustawy, na którą właśnie głosował, ten odpowiedział: „Oczywiście, że nie!” dodając, że „jeszcze wróci do tego tematu”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Więcej szczegółów na ten temat można znaleźć &lt;a href="https://warontherocks.com/2018/01/moscows-fight-against-federalism-fear-and-loathing-in-russias-catalonia/"&gt;&amp;gt;&amp;gt;TUTAJ&amp;lt;&amp;lt;&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dość tej rasistowsko-tatarskiej dygresji, wróćmy na Ukrainę (czy też "do Ukrainy", jak niektórzy próbują wprowadzić).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cała historia konfliktu rosyjsko-ukraińskiego staje się bardziej zrozumiała, jeśli weźmiemy pod uwagę, że z perspektywy Moskwy Ukraińcy to tylko zbuntowana mniejszość, która powinna niezwłocznie się opamiętać, odrzucić jakieś nazistowskie memy na rzecz "błagonadiożnych", całkowicie nienazistowskich memów rdzennie rosyjskich.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Oczywiście rozważamy tu tylko aspekt ideolologiczny tej awantury pomijając moim zdaniem o wiele istotiejsze sprawy, jak gospodarka, czy ukryte pod dywanem interesy rosyjskiej kleptokracji.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="nazikozaki" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/kazaki.jpg" title="nazikozaki"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem wedle powyższego punktu widzenia wojnę w Ukrainie przedstawia się jako &lt;strong&gt;domową&lt;/strong&gt;, etniczną, prowadzoną w celu przekształcenia świętej społeczności staro-cerkiewno-słowiańskiej (czytaj Starej, Przenajświętszej, Jedynej, Chwilowo Podzielonej Przez Wraże Narody i Interesy Rusi) w rosyjskie państwo jednonarodowe. Peryferie zamieszkałe przez mniejszości etniczne nie mają w rzeczywistości żadnego interesu w podboju Ukrainy czy Białorusi w celu przywrócenia „Świętej Rusi”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Święty obrazek" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/zewar.jpg" title="Święty obrazek"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:zewar"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:zewar"&gt;13&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A zatem, jak już wcześniej zauważyliśmy, choć wojna w Ukrainie ideolologicznie toczy się w imię rosyjskich interesów etnicznych, mniejszości narodowe Federacji Rosyjskiej mają silną nadreprezentację na polach bitew. Jak wcześniej nadmieniliśmy, ubodzy portfelem z krańców świata mają mniej środków na uchylanie się od poboru, dają się łatwiej ich przekupić pensją wojskowego "kontraktnika". Prawdopodobnie też w oczach Kremla wydają się bardziej dyspozycyjni.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po zwycięstwie Rosji (jeżeli tak się stanie, co na razie nie jest pewne) mniejszości stopniowo utracą resztki swojej autonomii (zgodnie z &lt;a href="https://imrussia.org/en/analysis/3385-power-vertical-reloaded-russia%E2%80%99s-upcoming-law-on-public-administration"&gt;ustawą Kliszasa-Kraszejnikowa&lt;/a&gt;&lt;sup id="fnref:kliszas"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:kliszas"&gt;14&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;), a ich jedynym prawem pozostanie pełna asymilacja z tak zwanym w wieku XIX "żywiołem rosyjskim".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Demografia wojny" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/rajony.jpg" title="Demografia wojny"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nadreprezentowane na polach bitew mniejszości walczą przeciwko własnym interesom. Jeśli Rosja wygra, stracą resztki swojej autonomii (o ustawie Kliszasa-Krasheninikowa była mowa w przypisie powyżej) i jedynym ich prawem będzie zgoda na pełną asymilację.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ja Kałmyk, od dziś wszyscy jesteśmy Rosjanami!" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/kalmyk.png" title="Ja Kałmyk, od dziś wszyscy jesteśmy Rosjanami!"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z rosyjskiego, imperialnego punktu widzenia każda republika dotrzymująca jakichś etycznych reguł może być tylko kolejną Ukrainą. Rosyjska opinia publiczna uważa Ukrainę za zbuntowaną prowincję, ale - działa to w obie strony. Każda prowincja, która domaga się jakiejś formy autonomii, staje się Ukrainą i w związku z tym podzieli ten sam los.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Dialog" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/serioga.jpg" title="dialog"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:serioga"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:serioga"&gt;15&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Potencjalna zmiana reżimu w Rosji i przejęcie władzy przez elity "liberalne" niczego nie zmieni. W rzeczywistości może to tylko pogorszyć sytuację. Pomimo aktywnego wybielania przez zachodnie media, rosyjscy "liberałowie" zasadniczo podzielają tę samą ideologię co Putin i są tak samo rasistowscy i imperialistyczni.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Chodorkowski - nacjonalista" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/chodor.jpg" title="Chodorkowski - nacjonalista"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:chodor"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:chodor"&gt;16&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ponieważ rządy metropolii nad koloniami w dużej mierze opierają się na jej rzekomej wyższości moralnej i kulturowej, rosyjscy "liberałowie" przeniosą odpowiedzialność za Putinizm i wojnę w Ukrainie (zwaną czasami "wojną Z") na mniejszości. Pomyślmy o londyńskim dziennikarzu Kaszynie: wspieranie Putina to „ssanie ormiańsko-czeczeńskiego fiuta” \
https://twitter.com/i/status/1521148738349068288&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kaszyn to nie jakiś tam ekstremista. Jest członkiem rosyjskiego liberalnego establishmentu i publikował artykuły w "Kommiersancie", "Republice", "Sputnik and Pogrom", "New York Times" i innych. Jak powiedziane wcześniej, zachodnie media dołożą wszelkich starań, aby wybielić rosyjską „liberalną opozycję”.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Nawalny - wódz" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/nawal.jpg" title="Nawalny - wódz"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Duży udział republik peryferyjnych w wojnie w Ukrainie pozwoli w przyszłości rosyjskim liberałom zrzucić całą winę na mniejszości:
„Tylko trzech (uczestników masakry w Buczy) pochodzi z Moskwy, więc nie są Moskwianami, ale zwykłymi nieludźmi (нелюди) z wiosek bez toalety”&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Pogarda dla czurków" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/czirka.jpg" title="Pogarda dla czurków"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:czirka"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:czirka"&gt;17&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rosyjskie peryferie etniczne uwięzły pomiędzy Putinem a „liberalną opozycją”. Obie strony postrzegają ich jako &lt;em&gt;nieludzi&lt;/em&gt;, których należy ukarać, zdyscyplinować i wykorzystać. Mniejszości nie mają żadnego interesu w wygranej którejkolwiek ze stron. W ich interesie leży demontaż rosyjskiego systemu imperialnego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Nawalny na demonstracji" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/nawal-demo.jpg" title="Nawalny na demonstracji"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Demontaż imperium rosyjskiego może zapewnić pokój, jeżeli podważy wszelkie następne próby odbudowy imperium. Niezdolna do rekrutowania mięsa armatniego na peryferiach (tak jak to robi teraz), Rosja nie będzie miała siły roboczej, aby działać jako „zagrożenie świata”, jak to ma w zwyczaju.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ulotka" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/imper01.jpg" title="Ulotka"&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie powyższego w przypisie &lt;strong&gt;►►►&lt;sup id="fnref:imper01"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:imper01"&gt;18&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Plakat Abakan" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/imper02.jpg" title="Plakat Abakan"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;KONIEC ĆWIERKANIA&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Jakie możemy wyciągnąć wnioski z powyższego tekstu? Nie wiem jak inni, ale ja nabrałem przekonania, że tylko radykalne rozwiązania mogą zamknąć problem Rosji:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Należy skończyć z Imperium Rosyjskim w jakiejkolwiek formie.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Aby Imperium Rosyjskie zakończyło istnienie, należy to ogromne terytorium doprowadzić do podziału na osobne siły polityczne i państwowe.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Następnie należy dopilnować, aby przez następne 50-100 lat żadne z tych państw nie mogło bardzo wyrosnąć ponad inne.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Drugim elementem wymagającym dopilnowania będą lokalne siły typu mafijnego - muszą przeobrazić się w normalne siły polityczne lub zginąć.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Taka sytuacja sprawi, że każdy region będzie zmuszony zidentyfikować ostatecznie swoje regionalne interesy i zacząć o nie dbać. Wiadomo, będą bogatsi i biedniejsi, silniejsi i słabsi. Ale może się okazać, że nagle w głębi kontynentu powstają kurorty myśliwsko-narciarskie, dla których trzeba zbudować na Uralu ogromne lotnisko międzynarodowe, tak wiele luda chce tam stale przyjeżdżać. A gdzieś między Uład Ude a Uakitem odkryją złoża uranu, który napędzi europejskie elektrownie. A w delcie Wołgi Baszkirzy otworzą nie tylko wielki port handlowy, ale i kurorty wypoczynkowe.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W innym wypadku Rosja znowu się odrodzi, wzrośnie w siłę i znowu zacznie bałaganić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dixit.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;PS. A tak w ogóle to w tekście powyżej przytaczam (patrz przypisy ►►►&lt;sup id="fnref2:imper01"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:imper01"&gt;18&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;) reklamę służby kontraktowej z miasta Abakan - stolica Chakasji, zapomnianej przez Boga i ludzi krainy na pograniczu kazachsko-rosyjsko-chińsko-mongolskim. I nagle &lt;em&gt;Wziuuu&lt;/em&gt; - włączyłem sobie &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=iVN-Oxl43C0"&gt;filmik - wywiady Wołodymira Zołkina - właśnie z żołnierzem z Chakasji&lt;/a&gt;. Kto zdoła pojąć lub wyszuka te niektóre zaopatrzone w napisy po angielsku, POLECAM gorąco. Poszerzają wiedzę.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;NAPRAWDĘ TERAZ TO JUŻ KONIEC&lt;/h3&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;PRZYPISY&lt;/h3&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:bignote"&gt;
&lt;p&gt;Artykuł 33. Wymagania, którym podlegają obywatele wstępujący na służbę kontraktową.&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Obywatel wstępujący na służbę wojskową kontraktową powinien odpowiadać medycznym i profesjonalno-psychologicznym potrzebom służby wojskowej w konkretnej, określonej wojskowej specjalności. W celu określenia takiej zgodności obywatela wobec ustalonych potrzeb przeprowadza się badanie medyczne oraz inne czynności oceny psychologicznej.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Badanie medyczne obywateli przeprowadza się zgodnie z Procedurą  wojskowo-lekarskiej ekspertyzy. Na podstawie medycznego badania stwierdza się zdatność obywatela do służby zgodnie z art. 30 pkt 2 niniejszego prawa federalnego. Na służbę kontraktową może zostać przyjęty obywatel uznany za zdatnego do służby wojskowej lub zdatnego do służby wojskowej z nieznacznymi ograniczeniami.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czynności profesjonalnej oceny psychologicznej prowadzi się przy pomocy specjalistów ds. profesjonalnej oceny psychologicznej, w porządku określonym przez Procedurę porządku przechodzenia służby wojskowej. Wg rezultatów profesjonalnej oceny psychologicznej przyznaje się jedną z następujących konkluzji o profesjonalnej przydatności obywatela do służby wojskowej kontraktowej w konkretnych wojskowych funkcjach:&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;rekomenduje się przede wszystkim - pierwsza kategoria;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;rekomenduje się - druga kategoria;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;rekomenduje się warunkowo - trzecia kategoria;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;nie rekomenduje się - czwarta kategoria.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Na służbę wojskową kontraktową nie może zostać przyjęty obywatel, którego zaliczono do czwartej kategorii profesjonalnej oceny psychologicznej przydatności zawodowej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Etc.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:bignote" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:nextbignote"&gt;
&lt;p&gt;Nasz punkt werbuje na rzecz Ministerstwa Obrony do zawodowej służby wojskowej kontraktowej mieszkańców Nowosybirska i okręgu. To nasza strefa odpowiedzialności. Aktualnie, na wstępie jesiennego poboru, chcemy dotrzeć do młodzieży w wieku poborowym, a także do absolwentów wyższych uczelni i techników z informacją, że mogą wstępować na wojskową służbę kontraktową z pominięciem służby zasadniczej. Poborowi mają taki wybór zgodnie z prawem federalnym №91 począwszy od 1 maja 2017 roku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym roku zwerbowaliśmy około 160 absolwentów, którzy wraz z wiosenną kampanią poboru powinni byli wstąpić do zasadniczej służby wojskowej. Ale wybrali oni służbę kontraktową.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:nextbignote" title="Jump back to footnote 2 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:otherbignote"&gt;
&lt;p&gt;Żołnierze zasadniczej służby wojskowej sił zbrojnych są masowo przepisywani do służby kontraktowej i wysyłani w stronę granicy z Ukrainą. Informują o tym portale "Agientstwo" oraz "Takije dieła" z linkiem na "Komitet matek żołnierskich".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przedstawicielka zarządu organizacji Olka Łarkina opowiedziała "Agientstwu", że na początku tygodnia dzwoniły do nich dziesiątki matek, które skarżyły się, że ich synów-poborowych w trybie natychmiastowym wysłano na ukraińską granicę, po wydaniu im ostrej broni i kamizelek kuloodpornych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Matki piszą w komentarzach na grupach "VKontakte", że ich synowie-żołnierze przerzuceni na granicę z Ukrainą, przestali do nich dzwonić, ani łączyć się innymi sposobami. Według słów Łarkinej, młodych ludzi zmuszono do podpisania kontraktów. Tym, którzy odmówili, odbierane są książeczki wojskowe i wstawiane pieczęci, lub kontrakty podpisywane są za nich, jak zaznaczyła przedstawicielka "Komitetu matek żołnierskich".&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:otherbignote" title="Jump back to footnote 3 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:01bignote"&gt;
&lt;p&gt;Służba poborowa:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Okres: 1 rok&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Zakwaterowanie: koszary&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Porządek dnia: pobudka 6:00, capstrzyk 22:00&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pensja: od 2000 do 4000 rubli miesięcznie (wg kursu z dnia 2022-05-06 1:15 oznacza to od 133 do 266 złotych)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Miejsce służby (typ i rodzaj wojsk): wybiera komisja&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Służba kontraktowa:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Okres: 2 lub 3 lata&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Zakwaterowanie: pokój 4 osobowy, lub służbowe mieszkanie, lub internat, lub wynajęte mieszkanie&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Godziny służby: od 8:30 do 18:00&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pensja: od 27000 rubli miesięcznie (od 1800 złotych), kierowcy od 30tyś, do tego premie, dodatki stażowe, ustalone warunki i standardy służby&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Miejsce służby (typ wojsk oraz jednostka): kandydat sam wybiera&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Pakiet socjalny kontraktnika:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Bezpłatne ubezpieczenie medyczne&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Emerytura po 20 latach wysługi&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Bezpłatne pełne umundurowanie&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ubezpieczenie na życie i zdrowie&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Kompensacja kosztów wynajmu mieszkania&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Bezpłatne wyżywienie&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Bezpłatne wykształcenie średniego poziomu&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Bezpłatny przejazd na urlop i z powrotem&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Po zakończeniu pierwszego kontraktu i podpisaniu drugiego: możliwość zakupu mieszkania na wojskową hipotekę&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:01bignote" title="Jump back to footnote 4 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:01pochod"&gt;
&lt;p&gt;Chciałeś realizować się jako wojownik, ale nie miałeś możliwości? Nie możesz doczekać się otwarcia granic dla ochotników? Grupa Wagnera gotowa zabrać Cię na wyprawę wojskową do sąsiedniego kraju:&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:01pochod" title="Jump back to footnote 5 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:02pochod"&gt;
&lt;p&gt;Oto, czego tak pragnąłeś:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;kontrakt krótkoterminowy&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;wynagrodzenie powyżej pensji regularnych żołnierzy&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ubezpieczenie&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;leczenie w wypadku zranienia&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;bez wojskowego pieprzenia&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Od was oczekujemy:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;wiek od 24 do 50 (młodsi wykluczeni, starsi tylko jeżeli kwalifikowani specjaliści)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;zasadnicza służba wojskowa (z wykluczeniem dla specjalistów)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;nie ważne, czy masz kredyty lub długi&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;ФИЗО (физкультурное образование czyli sprawność fizyczna) od średniego w górę, ale bez ВИЧ (Вирус иммунодефицита человека czyli Ludzki wirus niedoboru odporności), СПИД (Синдром приобретённого иммунного дефицита czyli Zespół nabytego niedoboru odporności, czyli AIDS), zapalenie wątroby typu C, ani astmy&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;czysta kronika kryminalna (bez ciężkich przestępstw, gwałtów, przestępstw finansowych oraz związanych z narkotykami)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;udział w grupach alarmowych - wedle uznania&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Kontakty: etc.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:02pochod" title="Jump back to footnote 6 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:triz"&gt;
&lt;p&gt;Opis obrazka czyli tłumaczenie cyrylicy:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Biblioteka wydawnictw innowacyjnych \
Włodzimierz Pietrow \
TRIZ \
Teoria rozwiązywania \
pomysłowych problemów&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podręcznik do dyscypliny \
ALGORYTMY ROZWIĄZYWANIA NIESTANDARDOWYCH ZADAŃ&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wydanie 2 poprawione i uzupełnione&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:triz" title="Jump back to footnote 7 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:wojz"&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Wojna Z&lt;/em&gt; - oczywiście mamy na myśli aktualnie toczącą się wojnę w Ukrainie (rok 2022), gdzie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Czo%C5%82g"&gt;czołgi&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bojowy_w%C3%B3z_piechoty"&gt;bewupy&lt;/a&gt; oznakowano literami &lt;em&gt;Z&lt;/em&gt; oraz &lt;em&gt;V&lt;/em&gt;.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:wojz" title="Jump back to footnote 8 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:sputnik"&gt;
&lt;p&gt;Tłumaczenie plakatu:
28 listopada Ukraina zaplanowała podpisanie umowy o połączeniu z UE. \
Ukraińcy głoszą, że &lt;strong&gt;wracają do europejskiej rodziny narodów&lt;/strong&gt; \
Oprócz Ukrainy umowy o połączeniu z UR podpisali:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Albania - najbiedniejszy kraj kontynentu&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Maroko - muzułmańskie królestwo, regularne ataki terrorystyczne&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Algieria - regularne porwania przez islamskich radykałów&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraina - witamy w rodzinie!&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Turcja - krwawe stłumienie politycznych protestów, islamizacja społeczeństwa&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tunezja - islamiści u władzy, rozważane wprowadzenie szariatu&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Syria - wojna domowa z użyciem broni chemicznej&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Liban - zimna wojna domowa, regularne starcia z Izraelem&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jordania - islamskie królestwo, okrutne zdławienie politycznych protestów&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:sputnik" title="Jump back to footnote 9 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:oboron"&gt;
&lt;p&gt;Być może ktoś pomyśli, że mam na myśli "&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_s%C5%82owia%C5%84ska"&gt;obronę słowiańską&lt;/a&gt;" - jeżeli tak pomyślał, to się myli.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:oboron" title="Jump back to footnote 10 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:czorty"&gt;
&lt;p&gt;Po upadku kijowszczyzny ziemie te, podobnie do sąsiedniego księstwa czernihowskiego, zostały na nowo zasiedlone. Przy tym niemałą dolę osadników stanowiły resztki Połowców koczujących po stepach nadczarnomorskich, oraz Bałachów od dawna żyjących przy Dunaju. &lt;strong&gt;Badania genetyczne przeprowadzone w dzisiejszych czasach zaznaczają zauważalną różnicę pomiędzy współczesnymi Ukraińcami, a innymi słowiańskimi narodami.&lt;/strong&gt; To przecież wpływ "stepu" doprowadziło do rozprzestrzenienia na "Ukrainie" typowej dla koczowników fryzury z czubem (&lt;em&gt;osełedec&lt;/em&gt;) i tradycji golenia brody, a pozostawienia długich wąsów. To w tamtych czasach do południoworuskiego (&lt;em&gt;południoworosyjskiego??&lt;/em&gt;) dialektu zaczęły aktywnie przenikać słowa tatarskie, których udział w ukraińskim języku jest znacząco wyższy niż w rosyjskim.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:czorty" title="Jump back to footnote 11 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:sztraf"&gt;
&lt;p&gt;Rozmowa na terenie sklepu w języku nie-rosyjskim - kara 1000 rubli&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:sztraf" title="Jump back to footnote 12 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:zewar"&gt;
&lt;p&gt;Jak nie wolno rozdzielać Przenajświętszej Trójcy, Ojca i Syna, i Ducha Świętego, - to Jedyny Bóg - tak nie wolno rozdzielać Rosji, Ukrainy i Białorusi. Wszystkie one razem to Święta Ruś. Wiedzcie to, pamiętajcie i nie zapominajcie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podpisano: Wielebny &lt;a href="https://ru.wikipedia.org/wiki/%D0%9B%D0%B0%D0%B2%D1%80%D0%B5%D0%BD%D1%82%D0%B8%D0%B9_%D0%A7%D0%B5%D1%80%D0%BD%D0%B8%D0%B3%D0%BE%D0%B2%D1%81%D0%BA%D0%B8%D0%B9"&gt;Wawrzyniec Czernichowski&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Jak widać, informacyjne służby FSB potrafią, kiedy zechcą, odrobić lekcje i wykonać zadanie. Powyższego w żadnym wypadku nie mylić z &lt;a href="https://www.google.pl/search?hl=pl&amp;amp;tbo=p&amp;amp;tbm=bks&amp;amp;q=inauthor:%22Wawrzyniec+Czere%C5%9Bniewski%22"&gt;Wawrzyńcem Czereśniewskim&lt;/a&gt;.&lt;/em&gt;&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:zewar" title="Jump back to footnote 13 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:kliszas"&gt;
&lt;p&gt;W skrócie: wszyscy pracownicy państwowi w Rosji, w tym wybrani politycy z regionalnych i miejskich zgromadzeń ustawodawczych, zostaną teraz federalnymi urzędnikami państwowymi. Dostaną przywileje, ale też obowiązki i będą bezpośrednio podporządkowani &lt;strong&gt;niewybieralnym&lt;/strong&gt; urzędnikom reżymu z Moskwy. Jeżeli nawet dany gubernator lub mer miasta został wybrany w otwartych wyborach, musi otrzymać zatwierdzenie stanowiska z Kremla, podobnie jak cały jego gabinet. W wypadku braku zgody Moskwy na dany skład lokalnego rządu, na miejsce tych kandydatów zostaną przysłani nominaci z centrali. Innymi słowy ustawa ta sankcjonuje długofalowe budowanie jednolitej władzy o silnie pionowej strukturze, oraz pozbawianie obwodów i miast jakiejkolwiek autonomii.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:kliszas" title="Jump back to footnote 14 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:serioga"&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Serioga Lisztwan&lt;/em&gt;: w Czuwasji wszyscy powinni znać i mówić po czuwasku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Olga Ka&lt;/em&gt;: @Serioga, Ukraińcy tak właśnie myśleli... I co się u nich stało??!!?? Na Ukrainie wszyscy powinni mówić tylko po ukraińsku... Zatem przestań bredzić...&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:serioga" title="Jump back to footnote 15 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:chodor"&gt;
&lt;p&gt;W określonym stopniu, JESTEM NACJONALISTĄ.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Uważam, że nie ominiemy etapu założenia państwa narodowego. Próba przeskoczenia z feudalizmu w socjalizm - to nie większy bynajmniej idiotyzm, niż zadanie przejścia w multikulturalizm z pominięciem etapu państwa narodowego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Michaił Chodorkowski - w wywiadzie z Jewgienijem Albacem 21 grudnia 2013. Wycięte z drukowanej wersji dziennika Times.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;sputnikpogrom.com&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:chodor" title="Jump back to footnote 16 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:czirka"&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Czyczwarkin Jewgienij&lt;/strong&gt;: Tylko trzech () pochodzi z Moskwy, więc to żadni z nich Moskwianie, a &lt;em&gt;nieludzie&lt;/em&gt;, z wiosek bez toalety.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Nudystka ze Szczuczynszczyny&lt;/strong&gt;: Pojawiła się &lt;em&gt;online&lt;/em&gt; mapa z adresami wojskowych FR, którzy mordowali i rabowali w Buczy. Mapa pod tytułem "Where do orcs come from?" wydana...&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:czirka" title="Jump back to footnote 17 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:imper01"&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Finansowa satysfakcja&lt;/em&gt; od 26456 rubli \
Elastyczny system wynagradzania: za wysługę lat (do 40%), dyscyplina (do 30%), wyjątkowe warunku służby (do 100%), ryzyko w czasie pokoju (do 100%). Coroczne premie i zapomogi materialne. Dodatek dla kierowców kategorii C, D, E i wyżej (do 30%). Dla konkretnych regionów pochodzenia - inne dodatki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Zakwaterowanie&lt;/em&gt;: Wygodne dormitoria, służbowe mieszkanie lub pokrycie kosztów wynajmu. Możliwość wykupu mieszkania na własność poprzez kredyt hipoteczny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Wyposażenie&lt;/em&gt;: Umundurowanie zgodne z normami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Ubezpieczenie na życie i zdrowie&lt;/em&gt;: Wypłata ubezpieczeń do 3 mln rubli.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Bezpłatne przejazdy&lt;/em&gt;: Bezpłatne przejazdy do nowego miejsca służby, delegacje, raz w roku na urlopy i z powrotem dla wojskowych...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Wykształcenie&lt;/em&gt;: Możliwość połączenia służby wojskowej ze studiami zaocznymi w szkołach państwowych (po upływie 3 lat służby kontraktowej).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Emerytury&lt;/em&gt;: Prawo do emerytury po ukończeniu 45 roku życia pod warunkiem wysługi 20 lub więcej lat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Wyżywienie&lt;/em&gt;: Trzy razy dziennie posiłki dostarczane do miejsca służby wojskowej (wedle życzenia żołnierza).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Opieka medyczna&lt;/em&gt;: Bezpłatna opieka medyczna dla wojskowych i członków ich rodzin w wojskowych szpitalach i przychodniach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Punkt werbunkowy na służbę kontraktową&lt;/strong&gt; miasto Abakan \
&lt;strong&gt;PAMIĄTKA&lt;/strong&gt; \
Dla obywatela wyrażającego życzenie wstąpić na kontaktową służbę wojskową.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:imper01" title="Jump back to footnote 18 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref2:imper01" title="Jump back to footnote 18 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Nowa kategoria - OPOWIADANIA</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-06-01_nowa-kategoria-OPOWIADANIA.html" rel="alternate"></link><published>2022-06-01T16:53:00+02:00</published><updated>2022-06-01T16:53:00+02:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-06-01:/blog/2022/2022-06-01_nowa-kategoria-OPOWIADANIA.html</id><summary type="html">&lt;h3&gt;Czasem człowiek musi, inaczej się udusi.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Blog addict" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/blog_addict.jpg" title="Uzależniony od pisania"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od dziecięcia pisałem do szuflady. Rysowałem komiksy - oczywiście niechlujnie, bo nie o ładny obrazek chodziło, tylko o przeżycie wymyślonej przez samego siebie historyjki. Z wiekiem było więcej tekstu, pojawiły się jakieś próby. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A ostatnio właśnie przeciwnie - przestałem grafomanić fabułki, teraz wyżywam się w pisaniu …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;h3&gt;Czasem człowiek musi, inaczej się udusi.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Blog addict" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/blog_addict.jpg" title="Uzależniony od pisania"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od dziecięcia pisałem do szuflady. Rysowałem komiksy - oczywiście niechlujnie, bo nie o ładny obrazek chodziło, tylko o przeżycie wymyślonej przez samego siebie historyjki. Z wiekiem było więcej tekstu, pojawiły się jakieś próby. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A ostatnio właśnie przeciwnie - przestałem grafomanić fabułki, teraz wyżywam się w pisaniu kilku blogów, a to &lt;a href="https://www.stenografia.pl"&gt;stenograficznego&lt;/a&gt;, a to &lt;a href="https://zapiski.pasieka.smirnow.eu"&gt;pszczelarskiego&lt;/a&gt;, a to osobistego, czyli ten, gdzie się &lt;em&gt;my tera znajdywamy&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednakowoż wśród mrowia tych &lt;em&gt;świstków&lt;/em&gt; zapisanych fragmentami lub całymi historyjkami znajduje się trochę, które przeszły choćby wstępny &lt;em&gt;proofreading&lt;/em&gt;, np. poprzez uczestnictwo w &lt;a href="https://www.forum.fahrenheit.net.pl/viewforum.php?f=31&amp;amp;start=200"&gt;warsztatach literackich&lt;/a&gt;, gdzie wszyscy nawzajem, ale też zawodowe redaktorki raczyły się pochylić i czasem nawet ostro skrytykować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomyślałem sobie, a czemu nie? Po co to ma leżeć i kurzyć się w tzw. &lt;em&gt;szufladzie&lt;/em&gt;, skoro mogę to wydobyć na światło dzienne? Co prawda coraz mniej ludzi dziś czyta, ale co mi tam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W ten sposób zakładam nową kategorię o nazwie &lt;strong&gt;OPOWIADANIA&lt;/strong&gt;, do której będę wrzucał, cokolwiek znajdę w swojej zakurzonej szufladzie, a uznam, że nie wstyd mi tego pokazać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kategoria powinna być widoczna w górnym pasku strony - czyli menu głównym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Smacznego.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="admin"></category></entry><entry><title>O fałszywych historykach</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-05-30_o-falszywych-historykach.html" rel="alternate"></link><published>2022-05-30T00:08:00+02:00</published><updated>2022-05-30T00:08:00+02:00</updated><author><name>Krzysztof Stenografow</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-05-30:/blog/2022/2022-05-30_o-falszywych-historykach.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Do rozpoczęcia pisania tego tekstu skłonił mnie paszkwil pt. "Chimera Europy" autorstwa &lt;em&gt;tak zwanego&lt;/em&gt; historyka rosyjskiego (współcześni historycy rosyjscy mają przed nazwą ""tak zwani", gdyż są usłużni i piszą taką wersję historii, jakiej w danym momencie władza potrzebuje) &lt;a href="https://ukraina.ru/authors/diunov/"&gt;Michaiła Djunowa&lt;/a&gt;. Szybki gugiel po necie wykazał, że człowiek ten popełnił całą …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Do rozpoczęcia pisania tego tekstu skłonił mnie paszkwil pt. "Chimera Europy" autorstwa &lt;em&gt;tak zwanego&lt;/em&gt; historyka rosyjskiego (współcześni historycy rosyjscy mają przed nazwą ""tak zwani", gdyż są usłużni i piszą taką wersję historii, jakiej w danym momencie władza potrzebuje) &lt;a href="https://ukraina.ru/authors/diunov/"&gt;Michaiła Djunowa&lt;/a&gt;. Szybki gugiel po necie wykazał, że człowiek ten popełnił całą serię tekstów, których głównym celem wydaje się przekonać rosyjskich półinteligentów (coś jak nasi czytelnicy Gazety Wyborczej) do racji pasujących do linii putinowskiej. I czynił to już od lat. Artykuł ten powołuje się na wstępie na inny pamflet pt. &lt;a href="https://vk.com/away.php?to=https%3A%2F%2Ftelegra.ph%2FEsli-ne-my-to-kto-Esli-ne-sejchas-kogda-03-10&amp;amp;cc_key="&gt;"Jeśli nie my to kto, jeśli nie teraz, to kiedy?"&lt;/a&gt; anonimowego autora. Djunow nazywa ów tekst &lt;em&gt;znakomitym&lt;/em&gt;, co nie wystawia mu dobrej oceny w obszarze historycznej fachowości. Nie trzeba mieć wiedzy głębszej niż dobre liceum, żeby wiedzieć, jak głęboko przeinaczone są poglądy, które propagowane są przez oba teksty.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Służalcy i złośliwcy&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Po tej ilustracji myślałem, że artykuł jest Ukraińcom życzliwy acz ironiczny, a tu niespodzianka." src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/chimera.jpg" title="Po tej ilustracji myślałem, że artykuł jest Ukraińcom życzliwy acz ironiczny, a tu niespodzianka."&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zasadniczo sam nie jestem historykiem, więc wchodzenie w spory tego rodzaju nie należy do moich zadań. Są tacy, którym za to płacą. Ale znajduję różne takie perełki i czasem trudno się powstrzymać. Samo nazwanie tego drugiego artykułu &lt;em&gt;znakomitym&lt;/em&gt; moim zdaniem dyskwalifikuje Djumowa jako historyka. Stek bzdur niespecjalnie aspirujących do jakiejkolwiek koherentności zapiętych w jeden tekst, którego celem jest górowanie intelektualne nad Amerykanami w dziedzinie historii i polityki Europy Wschodniej, co (umówmy się) z pewnością nie stanowi jakiejś trudnej sztuki. Takie tam propagandowe pitu-pitu. Autor zaczyna od:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Witajcie Amerykanie. To Wasz rosyjski wróg, który opowie Wam wszystko, co powinniście wiedzieć o wojnie na Ukrainie.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Z powyższego wynika, że nawet nie próbuje ukryć intencji. Dalej robi sobie jaja ze starożytności Rusi względem Ameryki. Fakt, Nowy Jork był tylko bajorem, gdy w Kijowie kwitła kultura i handel, ale nie znaczy to, że w Ameryce wówczas nic się nie działo. A poza tym, to właściwie czego to miałoby dowodzić? Jakie znaczenie mają dawno przebrzmiałe sukcesy względem współczesnej mizerii?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dalej anonimowy autor powtarza głupoty wypisane w artykule pretendującego historyka &lt;strong&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adimir_Putin"&gt;Władimira Putina&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; pt. &lt;a href="https://poland.mid.ru/web/polska_pl/newsy/-/asset_publisher/3psDnrqSiRBY/content/artykul-prezydenta-federacji-rosyjskiej-wladimira-putina-o-historycznej-jednosci-rosjan-i-ukraincow-opublikowany-12-lipca-2021-roku-?inheritRedirect=false"&gt;"O historycznej jedności Rosjan i Ukraińców"&lt;/a&gt; - kto chce, niech sobie sam przeczyta, dyplomacja FR dokonała jego tłumaczenia na polski. Że to niby jeżeli kiedyś mieszkańcy obszaru dzisiejszej Ukrainy i Rosji byli mniej więcej jednym narodem, to tak powinno być po wsze czasy. Że to niby naród ukraiński to twór &lt;em&gt;sztuczny&lt;/em&gt;, wydumany w efekcie dążeń różnych politycznych sił i potęg (sami Ukraińcy nic do tego nie mieli), a język ukraiński to w zasadzie sztuczny język utworzony za polskie pieniądze przez zruszczonych polskich szlachciców walczących z kompleksem niższości&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Nota bene&lt;/em&gt; bardzo fajny opis pojęcia i zjawiska narodu można przeczytać w &lt;a href="https://encyklopedia.pwn.pl/haslo/narod;3945889.html"&gt;internetowym wydaniu Encyklopedii PWN&lt;/a&gt;, że tu mały fragmencik zacytuję, bo nawiązuje do powyższego:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Chociaż naród w powszechnej świadomości wydaje się wspólnotą naturalną lub istniejącą od niepamiętnych czasów, w istocie jest on zjawiskiem świata nowożytnego, a w niektórych regionach zjawiskiem zupełnie nowym. Złudzenie naturalności i starożytności narodu wynika stąd, że w świadomości narodowej oraz ideologiach narodowych ulegają utrwaleniu pewne nastawienia, towarzyszące ludzkości od jej zarania (podział świata na „swoich” i „obcych”, etnocentryzm itp.), poza tym odwołują się one nierzadko do wzorów i symboli z bardzo odległej przeszłości. Ponadto, zalążki ideologii narodowej pojawiły się w niektórych krajach jeszcze w średniowieczu. Pełny ich rozwój i powstanie świadomości narodowej były jednak reakcją na słabnięcie i rozkład tradycyjnych więzów solidarności regionalnej, klasowej, plemiennej itp., charakterystyczny dla świata nowożytnego. W pewnym sensie naród zawdzięcza swe istnienie dążeniu do odtworzenia tych więzów w poszerzonej skali za pomocą ideologii, stwarzającej na nowo słabnące poczucie przynależności. Koniecznym warunkiem sukcesu owego dążenia są procesy właściwe światu nowożytnemu, jak: rozwój rynku, likwidujący izolację poszczególnych rejonów kraju, nieuniknioną w warunkach gospodarki naturalnej; demokratyzacja, wciągająca w orbitę życia publicznego coraz szersze kręgi ludności i czyniąca instytucję polityczną ich wspólną własnością; upowszechnienie oświaty, umożliwiające obieg dóbr kulturalnych i postępującą dominację literackiego języka narodowego nad lokalnymi dialektami i gwarami; zmniejszanie się różnic poziomów i stylów życia między różnymi warstwami społecznymi, dzięki któremu przestają one być zamkniętymi dla siebie światami, jak średniowieczne stany itd.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Powyższy cytat do Ukrainy pasuje, jak ulał, moim skromnym zdaniem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A generalnie chodzi o to, że Rosjanom czasem odbija i myślą, że tereny, które kiedyś podbili, lub zajęli, już na wieki należą się im jak psu buda (podobni są w tym do muzułmanów - nomen omen podobno). Choćby nie mieli sił, aby je utrzymać, nie mieli pomysłu, jak je rozbudować, a choćby i wykorzystać. Wystarczy, że coś im tam ideolollololoogicznie pasuje i można ich w tę stronę podbechtać. A zatem Ukraińcy to nie naród sam w sobie tylko odłam większego, rosyjskiego narodu. Uznajemy ich pewną odrębność i dlatego nazywamy ich nie Wielkorusami, tylko Małorusami. Tak trochę paternalistycznie, ale przecież oni są mniejsi, a zatem i głupsi od nas. Więc nie będą się temu sprzeciwiać. Gdzie by tam śmieli.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Małorosja miała różne kształty w różnych porach" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/malorus.jpg" title="Małorosja miała różne kształty w różnych porach"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Konkluzja z tego jest taka, że najważniejszą cechą narodu jest poczucie wspólnoty (zwanej narodową), a następnie oddzielności od innych, podobnych wspólnot ów naród otaczających (znaczy, autor chyba się z tym nie zgadza, ale). Czyli &lt;strong&gt;jeżeli czujeta się narodem, to nim jesteśta i krupka&lt;/strong&gt;. I żaden Putin nie ma w tej sprawie nic do gadania, jakkolwiek by faktów nie przeinaczał. Zwracam uwagę, że wspólnota językowa pełnić może, ale nie musi, istotną rolę w formowaniu narodu. Może on mówić więcej niż jednym językiem, byle członkowie tych grup nawzajem mogli się porozumieć. A w wypadku Ukrainy tak właśnie jest.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapka, jak to od końca XIX wieku widzą Rosjanie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/malorosja.jpg" title="Mapka, jak to od końca XIX wieku widzą Rosjanie"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ech, kto ma ochotę się pośmiać, a nie potrafi po rosyjsku, niech sobie wrzuci ten artykuł w gugla. W 90% zostanie on dobrze przetłumaczony. I, jak to się teraz z angielska wymawia, "dzień zrobiony", banan na gębie do wieczora. Sam, jak sobie ten tekst przyswajałem, nie mogłem wyjść z zadziwienia, że ktoś może w ogóle poważnie traktować takie przeinaczenie faktów i podążającą za nimi interpretację. Ale przecież pamiętam jeszcze z dawnych czasów, gdy podróżowałem sobie po Rosji koleją transsyberyjską, że pośród współpasażerów krążyły dość złośliwe kawały o Ukraińcach. Zarzucano im zwykle małą lotność intelektualną, co stanowiło dla mnie powód do cichej wesołości sam w sobie, jako że te bzdury opowiadał np. &lt;em&gt;mużyk&lt;/em&gt; z tajgi, który chwilę wcześniej nie był do końca pewien, czy II Wojna Światowa w ogóle się zakończyła. Inne powiedzonko godne upamiętnienia to:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Kurica nie ptica, Polsza nie zagranica.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Nie wymaga chyba przekładu. A wiele wyjaśnia. Rosjanie w połowie XIX wieku dali sobie wbić do głowy ideologię tzw. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Panslawizm"&gt;panslawizmu&lt;/a&gt; w wariancie, w którym najliczniejsi ze Słowian (czyli właśnie Rosjanie) pełnią rolę kulturowego, politycznego i w ogóle każdego lidera w świecie słowiańskim (oraz okolicznych małych narodów, czyli różnych Wołochów, Ugrofinów, Tatarów, Baszkirów, Kałmuków, Nieńców itp.)&lt;sup id="fnref:2"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:2"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. &lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Niewolni imperialiści&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;W efekcie tej intelektualnej pomyłki Rosjanie wdrukowali sobie w szleje swoisty rodzaj imperializmu, który każe im uważać się za panów świata, nawet gdy w celu wypróżnienia muszą biegać (także zimą, w trzaskający mróz) do drewnianego wychodka&lt;sup id="fnref:3"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:3"&gt;3&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; za domem, nie mają innych butów niż znoszone walonki, a najbardziej się boją urzędnika z pobliskiego miasteczka, który jednocześnie jest szefem miejscowej mafii.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z tego też względu potężną przewagę nad pomniejszymi narodami wywołaną (niezaprzeczalną) liczebnością demograficzną oraz dostępem do syberyjskich przestrzeni (coś jakby mieszkanie w przewiewnej stodole było lepsze niż w ciasnej, ale ciepłej kawalerce) uważają za prawo dane im od Boga (czy też od jego materialistyczno-dialektycznego odpowiednika). A wszelkie próby zaprzeczenia tej uzurpacji traktują jak zamach na swoje przyrodzone prawa. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Taki stan umysłu oczywiście nie jest permanentny. Nie da się go utrzymać bez zewnętrznego podparcia, gdyż w rzeczywistości jest odbiciem głębokiej nerwicy. A nerwica taka to przecież cierpienie. A normalny (w miarę) człowiek cierpieć nie lubi. Więc okresowo ów wielkoruski film u Rosjan nie działał i wówczas byli oni znacznie sympatyczniejszymi mieszkańcami kuli ziemskiej. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Władza w Rosji to tylko banda cwaniaków" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/eliteru.jpg" title="Władza w Rosji to tylko banda cwaniaków"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale czasami, jak to ma miejsce w ostatnim dwudziestoleciu, pojawiają się cwaniacy, którzy to ich skrzywienie&lt;sup id="fnref:4"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:4"&gt;4&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt; chcą i potrafią wykorzystać. I wówczas, jak to się mówi, "podbijają bębenka" i grają na nim bez opamiętania. A to ustanowią nowe święto roku 1612 - wyzwolenie Kremla spod polskiej okupacji, a to znowu przypomną najgorszą hekatombę, jaka spotkała Rosjan i przyległości, czyli II Wojnę Światową, i zrobią z tego film superbohaterski. A to zmieszają całkowite zmyślenie, że &lt;em&gt;Rosja na nikogo nigdy nie napadała&lt;/em&gt; z kolejnym w postaci &lt;em&gt;Rosja wygrała wszystkie swoje wojny&lt;/em&gt;, co da wynik w postaci &lt;em&gt;Jesteśmy najlepsi na świecie&lt;/em&gt;. Po prawdzie, to podobny trening umysłowy występuje w wielu systemach edukacyjnych. Ale połączony z autorytarną władzą może się stać uśpioną bombą. A jeżeli owa władza to w rzeczywistości gromada cwaniaków, którzy puszczają tylko frajerom dym w oczy (jak coraz bardziej się świat Zachodu przekonuje względem systemu ~~radzieckiego~~ rosyjskiego), to już bomba tykająca.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kilkadziesiąt lat wcześniej inna klika cwaniaków w podobny sposób grała na rosyjskich emocjach, ale nie mieli takich osiągnięć, bo w kraju trudno było o proszek do prania - a pionierzy i oktiabriata musieli nosić białe koszulki. Popełnili zatem czyn, który trudno sobie wyobrazić także współczesnym (prawdziwym) historykom starającym się to udokumentować: wymordowali znaczną część swojego narodu, aby sobie ułatwić rządzenie. Odbyło się to poprzez zaprojektowanie, wdrożenie i uruchomienie jedynego w swoim rodzaju aparatu biurokratycznego, którego podstawowym celem była właśnie eksterminacja. Kto ciekaw, niech najpierw sobie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kategoria:Zwi%C4%85zek_Socjalistycznych_Republik_Radzieckich"&gt;poczyta o tym w Wikipedii&lt;/a&gt;. Jak już pojmie podstawy, niechaj rozkręci wyobraźnię i zacznie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolektywizacja_w_ZSRR"&gt;wpisywać kolejne hasła&lt;/a&gt;, jakie przyjdą mu do głowy, albo po prostu niech podąża za linkami. Niech tylko nie zapomni przewertować &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Nazino_tragedy"&gt;wikipedii w innych językach, bo czasem może mu się jakaś "smakowita"&lt;/a&gt; historia &lt;strong&gt;&lt;em&gt;T&lt;/em&gt;-omsknąć&lt;sup id="fnref:5"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:5"&gt;5&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Historia linkowana wyżej oraz w przypisie to opis pierwszych "sukcesów" tej organizacji, obfitujących w mnóstwo tzw. błędów i wypaczeń, a przez to tworzących kurioza przerażające nawet wewnątrz tego systemu masowego wykańczania ludzi. Jednak z czasem hydra drogą naturalnego doboru sprofesjonalizowała się i opanowała sztukę terroru bez zbędnego szumu. Dzięki temu potem mogła spokojnie wykończyć kilkadziesiąt tysięcy polskiej inteligencji i oficerów wojska, a świat do dziś w to nie do końca wierzy. Dość, że z &lt;em&gt;bandy&lt;/em&gt; oszalałych morderców &lt;strong&gt;wyewoluowała&lt;/strong&gt; (kto szybko powtórzy to słowo?) w &lt;em&gt;organizację&lt;/em&gt; zimnych i opanowanych morderców.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Następnie okazało się, że ów materialistyczno-dialektyczny odpowiednik Boga dał jej dość czasu, by przeorała świadomość i sumienia kilku pokoleń tzw. ludzi radzieckich, co zaowocowało stworzeniem nowego typu człowieka, dziś nazywanego &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Homo_sovieticus"&gt;&lt;strong&gt;homo sovieticus&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;. I uwierzcie: jeżeli nie wejdziecie w temat, to nie zrozumiecie, że to naprawdę jest inny rodzaj ludzkości. Dziedziczący wiele cech poniżonych warstw społecznych z tysięcy przeszłych lat, ale też posiadający swoje własne, unikalne dla jego współczesności.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Dygresja o homo sovieticus&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Niestety, jeżeli ktoś nie rozumie rosyjskiego języka, nie będzie mógł zetknąć się z nimi i pojąć, w czym rzecz. A okazja przecież jest doskonała: &lt;a href="https://www.youtube.com/c/VolodymyrZolkin"&gt;Wołodymir Zołkin publikuje w tempie karabinu maszynowego&lt;/a&gt; kolejne wywiady z &lt;em&gt;wojennopliennymi&lt;/em&gt; czyli złapanymi do niewoli żołnierzami rosyjskimi. Oni czasami bardziej, czasami mniej szczerze, ale dzielą się swoimi historiami. Oczywiście unikają samoobciążania się grzechami typu &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Rze%C5%BA_w_Buczy"&gt;masakra w Buczy&lt;/a&gt; (bo to by znaczyło, że pozbawieni są rozumu), ale obraz, jaki się rysuje na podstawie ich opowieści, może normalnego człowieka doprowadzić do stuporu: &lt;strong&gt;ci ludzie nie mają prawie wcale poczucia własnej godności&lt;/strong&gt;. A historie propagandowe o tym, jakoby np. w Doniecku czy Ługańsku wygarniano mężczyzn wprost z komunikacji miejskiej i goniono w kamasze, i na front, to naprawde nie są zmyślenia. Ludzi tego pokroju można w ten sposób złapać, zniewolić i wysłać w charakterze połci armatniego mięsa. I nie jest to bardzo trudne. Bo oni na to pozwalają.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A ludzie w tak okropny sposób (przez pokolenia terroru i tresury komunistycznej) pozbawieni poczucia własnej godności, choć na co dzień mogą być łagodni i mili (czyż krowy nie są łagodne?), nie posiadają stosownego tzw. &lt;em&gt;kręgosłupa moralnego&lt;/em&gt;, który by kazał im bronić się przed zniewoleniem. A zatem i przed upadkiem w czeluść maruderstwa, rabunków i dalej zbrodni na bezbronnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Homo sovieticus potrafi wykazać się kreatywnością dla obrony swojej niewolniczej postawy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/niemy.jpg" title="Homo sovieticus potrafi wykazać się kreatywnością dla obrony swojej niewolniczej postawy"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przejście z posłusznego i pracowitego &lt;em&gt;szachciora&lt;/em&gt; w tryb morderczego &lt;em&gt;marudera&lt;/em&gt; dla tych ludzi wymaga zaledwie kilku dni w środowisku pozbawionym zagrożenia karą za przestępstwo. Czyli na przykład gdzieś obok linii frontu, pośród bezbronnej, przerażonej cywilnej ludności. Albowiem jedną z cech tego ludzkiego bydła jest totalna i bezreflesyjna akceptacja swojego położenia: &lt;em&gt;dzierżu awtomat&lt;/em&gt;, znaczy teraz mam władzę i prawo go użyć. A ci nieuzbrojeni to mierzwa pod moimi stopami. A kiedy zostanę złapany, to będę całował ich buty, bo takie są wymogi przetrwania, w końcu teraz to oni są górą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Według &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksandr_Zinowjew"&gt;Aleksandra Zinowiewa&lt;/a&gt; (autora terminu &lt;em&gt;homo sovieticus&lt;/em&gt;) i &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Jurij_Lewada"&gt;Jurija Lewady&lt;/a&gt; jedną z łatwo rozpoznawalnych cech &lt;em&gt;homo sovieticus&lt;/em&gt; jest ambiwalencja względem swojego położenia (patrz wyżej). Stąd jedną z oczywistych deklaracji, jakie można od nich usłuszeć, jest "&lt;em&gt;ja się polityką nie interesuję, nie wiem, nie rozumiem&lt;/em&gt;". Nawet jeżeli pytanie, które usłyszeli, w bezpośredni sposób dotyczy ich aktualnej, materialnej sytuacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak odpowiedzą ci &lt;em&gt;sovieticusi&lt;/em&gt; z niższych warstw społecznych. Ale mamy też takich, co aspirują do nazywania się "klasą średnią", pracowników biurowych bogatych firm gazowniczych, czy kombinatów metalurgicznych, którzy zarabiają przyzwoite pieniądze i mają jedno mieszkanie w Jekaterynburgu, drugie w Pitrze, a trzecie w Hurgadzie, dokąd zwykle jeżdżą na wakacje. Od nich dziś możemy się dowiedzieć, że "&lt;em&gt;co to za dziwne porządki, że ceny rosną jak oszalałe, te głupie sankcje amerykańskie, co ja takiego zrobiłem, trzymałem się z dala od polityki, nikomu nie szkodziłem...&lt;/em&gt;".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak to powiada stare polskie przysłowie: &lt;strong&gt;Zainteresuj się polityką, bo inaczej polityka może zainteresować się tobą&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Homo sovieticus czyli falsus historicus&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Nie zapominajmy, że rządzącą dziś na Kremlu bandę cwaniaków pochodzących z niegdysiejszego KGB dziś bezmyślnie i zgodnie z duchem &lt;em&gt;homo sovieticus&lt;/em&gt; wspierały nawet takie znakomitości jak &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksandr_So%C5%82%C5%BCenicyn"&gt;Aleksander Sołżenicyn&lt;/a&gt;. Niegdyś ikona sprzeciwu wobec władzy radzieckiej, potem imperialistyczny propagator.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tacy wyżej opisani ludzie tworzą dziś także w Rosji warstwę tzw. inteligencji. Służalczą względem władzy masę rozumową, skwapliwie produkującą intelektualne podstawy mające wzmacniać rządzącą elitę i uzasadniać jej zbrodnie. Z takiej grupy właśnie pochodzi Michaił Djunow, od którego zaczął się cały ten wpis. Być może kłamie on dla kariery. Może dla pieniędzy. Ale wcale nie jest wykluczone, że robi on to dlatego, że w ten sposób po prostu czuje się lepiej, gdy &lt;em&gt;służy&lt;/em&gt; (na dwóch łapkach). &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I nie on jeden. Masa inteligentnych i wykształconych Rosjan wspiera nie tylko milcząco (czyli poprzez zaniechanie sprzeciwu), ale też głośno i czynnie (czyli poprzez uczestnictwo) system putinowski. Który przecież wszystkich ich tylko wykorzystuje, a jest pozbawiony nawet tego śladu celowości, czym charakteryzował się system sowiecki, który przynajmniej z pozoru celował w jakąś "lepszą przyszłość". Aktualnie wszystko, co pozostało osieroconym inteligentom komunistycznym to odbicia w krzywym zwierciadle, zmieszane chaotycznie z postcarską symboliką i masą telewizyjnego g*ówna, które ma przykryć niesamowitą wprost skalę korupcji wśród przyssanych do systemu cwaniaczków (bo trudno znaleźć dla nich lepsze określenie).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale co ma robić taki inteligent? Nie zna innego świata niż poniżenie. Blichtr Moskwy nie kontrastuje mu z upodleniem odległych od cywilizacji podałtajskich wiosek. Kradzież wspólnego mienia uważa za prawo tych silniejszych, sam to zrobi, gdy będzie miał szansę. Nie czuje wspólnoty ani z gorszymi, ani z lepszymi od siebie. Ani z podobnymi sobie. Odczuwa tylko nieświadomy podziw i nabożność względem knuta, którym wymachują ci cwaniacy z Kremla. I potrzebę natychmiastowego pomagania tym, którzy prowadzą go ku przepaści.&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;Faktem historycznie bezspornym jest, że rodzący się naród boryka się zwykle z problemem spełnienia jednego z warunków, które w encyklopedii czasami znakują tzw. "prawdziwy naród", mianowicie &lt;em&gt;jedność językowa&lt;/em&gt;. Ma to dość istotne znaczenie, bo zmniejsza koszty biurokracji o mnożnik równy liczbie urzędowych (czyli narodowych) języków danego kraju. W rzeczywistości niepiśmienni (lub na poły piśmienni) rolnicy zamieszkujący lasy, bagna i komysze w swoich krytych strzechą wioseczkach zwykle mówią tak wieloma dialektami, narzeczami i gwarami, ile można w danej okolicy aspirującej do państwowości naliczyć osad. Czasami, jeżeli gdzieś znajduje się większy gród, poszczególne jego dzielnice potrafią się istotnie różnić językowo - i po tym zresztą ludzie się rozpoznają (w ilu anglosaskich książkach pada stwierdzenie, że ktoś tam "mówił z akcentem z dolnej Alabamy"?). Ale w momencie, gdy pojawia się piśmienność, trzeba podjąć decyzję, które z tych narzeczy stanie się tzw. językiem literackim, którego w dalszych wiekach będą uczyć dzieci w szkołach - i który w efekcie wyprze wiele pomniejszych gwar i dialektów pozostawiając jedynie te najbardziej żywotne raczej jako relikt niż coś istotnego. Tak czy owak, w jakiś sposób decyzja taka zostaje podjęta i pojawia się żądana "wspólnota językowa", która prawie wszędzie (za wyjątkiem naprawdę małych narodów) w rzeczywistości jest tworem sztucznym, wymyślonym, opartym zwykle o narzecze, którym posługuje się ówczesna intelektualna elita, względnie władza.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:2"&gt;
&lt;p&gt;Nie chcą pamiętać, albo nie wiedzą nawet, że w tym samym czasie Polacy, broniąc się przed rusyfikacją, tworzyli równie bzdurne pseudoteorie, że niby to Rosjanie nie są prawdziwymi Słowianami tylko zeslawizowanymi potomkami Mongołów.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:2" title="Jump back to footnote 2 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:3"&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Nota bene&lt;/em&gt; podczas gdy w Polsce ów niegdyś niedosiężny luksus zwie się "toaletą z bieżącą wodą", po rosyjsku mówi się na to "ciepła toaleta", co chyba wszystko wyjaśnia.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:3" title="Jump back to footnote 3 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:4"&gt;
&lt;p&gt;Nie chcę przez to powiedzieć, że tylko Rosjanie mają skrzywienie. Wszyscy dobrze wiemy, jak my, Polacy, jesteśmy popieprzeni. Ale zwykle zdajemy sobie z tego sprawę. A czasami to nawet potrafimy się z tego śmiać.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:4" title="Jump back to footnote 4 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:5"&gt;
&lt;p&gt;Nie wiem, jak długo przetrwa w Internecie ten artykuł, więc linkuję go w przypisie:&lt;a href="http://wmrokuhistorii.blogspot.com/2017/12/nazino-wyspa-smierci.html"&gt;http://wmrokuhistorii.blogspot.com/2017/12/nazino-wyspa-smierci.html&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Historia ta dotarła do świadomości społeczeństwa rosyjskiego, ale nie wywołała chyba silniejszego wrażenia. Nie mam jednak wątpliwości, że film rosyjski z roku 2008 pt. &lt;a href="https://www.google.com/search?q=nowa+ziemia+film+rosyjski+2008"&gt;"Nowa Ziemia"&lt;/a&gt;. Doszło tam jednak do poważnego spłaszczenia tych wydarzeń, bo co innego zesłać na odludną wyspę zwykłych ludzi, a co innego najgorsze kanalie świata. Tak mnie się przynajmniej wydaje.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:5" title="Jump back to footnote 5 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Aferka w piątek trzynastego</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-05-13_aferka-w-piatek-trzynastego.html" rel="alternate"></link><published>2022-05-13T00:08:00+02:00</published><updated>2022-05-13T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-05-13:/blog/2022/2022-05-13_aferka-w-piatek-trzynastego.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Dostałem link do filmiku o (nie dam go tutaj, żeby nie robić mu zasięgów, nie płaci mi, a poza tym przeinacza, ale za to wrzucę tytuł: "&lt;em&gt;Ukraina Grozi Polsce Sądem i Mówi o Możliwej Wojnie Handlowej z Polską - Analiza Ator Finanse Bank&lt;/em&gt;" - możecie sobie wyguglać) możliwej wojnie handlowej Ukrainy z …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Dostałem link do filmiku o (nie dam go tutaj, żeby nie robić mu zasięgów, nie płaci mi, a poza tym przeinacza, ale za to wrzucę tytuł: "&lt;em&gt;Ukraina Grozi Polsce Sądem i Mówi o Możliwej Wojnie Handlowej z Polską - Analiza Ator Finanse Bank&lt;/em&gt;" - możecie sobie wyguglać) możliwej wojnie handlowej Ukrainy z Polską. &lt;em&gt;Czoo???!!!&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Osoba, która mi to podrzuciła, poczuła się nieco (nie bardzo ale jednak) wzburzona całą tą historią i pry "weź to sprawdź". No to przejrzałem i sprawdziłem wczora z wieczora.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Skarpety i onuce&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Autor filmiku, znany w kręgach vloger, opiera się o artykuł z portalu Rzepy (też nie linkuję, nie płacą mi, wyguglajta sobie: "&lt;em&gt;Ukrinform: stoimy u progu możliwej wojny handlowej między Kijowem a Warszawą&lt;/em&gt;") opublikowany 5 maja br. Vloger ów skarży się, że on nie jest ruską onucą, ale jak ktoś publikuje treści niewygodne dla PiSu, to od razu go takim obwołują, a on tu publikuje rzetelne materiały i w ogóle. A zaczyna od ironizowania na temat tego, jak to Polska Ukrainie pomaga, gdy oni nam ten tego, nóż w plecy i w ogóle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Vloger kręci sobie aferkę, robi zasięgi, a my się podniecamy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/vloger.jpg" title="Vloger kręci sobie aferkę, robi zasięgi, a my się podniecamy"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tekście artykułu rzeczywiście padają słowa, które czytelnikowi wyłącznie klikbajtów i co najwyżej zajawek mogą postawić włosy pod pachami. Ale autor tego tekstu zabezpieczył się przed ew. zarzutami i napisał to tak (wytłuszczenia moje): &lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Ukraina jeszcze w styczniu &lt;strong&gt;domagała się&lt;/strong&gt; od Polski 200 tys. zezwoleń na międzynarodowe przewozy ciężarowe. &lt;strong&gt;W styczniu zamierzała&lt;/strong&gt; wykorzystać wszystkie istniejące mechanizmy, łącznie z wniesieniem sporu do sądu.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Czyli jak ktoś chwilę się zastanowi, to zauważy, że mówimy o styczniu a nie o maju, choć tekst opublikowany został w maju. W zasadzie mógłbym zaryzykować twierdzenie, że to autor tego artykułu występuje w roli ruskiej onucy...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale vloger kręci aferkę od samego początku. A że audycja ma 20 minut, więc kto tam będzie sprawdzał, co powiedział dalej? Konkretnie daje czadu od 16 minuty (wcześniej najpierw rozgrzewa atmosferę, a potem po prostu cytuje artykuł). I wydaje się, że sam ma problem z kalendarzem. Bo 5 maja sytuacja Ukrainy (i Polski) jest zupełnie inna niż... W 2021 roku. Mimo wszystko.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Czyli jak to było naprawdę&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Otóż stwierdzenie o możliwej &lt;strong&gt;wojnie&lt;/strong&gt; handlowej między Ukrainą i Polską pada nie w maju, nie w marcu, nawet nie w styczniu (no, prawie), a w grudniu. Tekst oryginalny, po ukraińsku opublikowany został mianowicie 31 grudnia 2021 o 9:00 na ukraińskiej wersji portalu Ukrinform: &lt;a href="https://www.ukrinform.ua/rubric-world/3378032-andrij-desica-posol-ukraini-v-polsi.html"&gt;https://www.ukrinform.ua/rubric-world/3378032-andrij-desica-posol-ukraini-v-polsi.html.&lt;/a&gt;. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Strona tytułowa ww. artykułu" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/deszczyca.jpg" title="Strona tytułowa ww. artykułu"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest to wywiad z ukraińskim ambasadorem w Polsce i porusza on wiele drażliwych spraw między naszymi państwami (od czego w końcu są dyplomaci, przecież nie tylko od przecinania wstęg i wysyłaniu pochwalnych adresów). A drażliwe sprawy są oczywistością w stosunkach międzynarodowych (za wyjątkiem bratnich państw Układu Warszawskiego, ale młodzież tego nie pamięta). Zasadniczo zawiera jakieś podsumowanie upływającego roku. Powtarzam: jest to jedna z wielu spraw, jakie są tam poruszane. Przy czym ambasador podsumowuje tak:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Nie pozostaje nam nic innego, &lt;strong&gt;jak wywiązać się z warunków umów, które Ukraina podpisała z UE&lt;/strong&gt;. Dotyczy to w szczególności zapobiegania pogorszeniu warunków prowadzenia działalności gospodarczej, do czego Polska również musi się stosować. Z drugiej strony rozumiemy, że konkurencja wzrośnie, gdy Ukraina stanie się ważnym graczem, a jej towary i usługi będą konkurencyjne na rynku europejskim. Dlatego w tym kontekście musimy spodziewać się pewnych tarć z UE w innych kwestiach związanych z handlem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście &lt;strong&gt;spory sądowe nie są katastrofą, gdyż takie przypadki nie są rzadkością wśród krajów europejskich&lt;/strong&gt;. To normalny proces, ale postaramy się rozwiązać ten problem w drodze konsultacji i negocjacji. Postaramy się znaleźć kompromis w warunkach, w których istnieje już poważna konkurencja między ukraińskimi i polskimi przewoźnikami. &lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Innymi słowy widać, że Ukraina w grudniu czuła się członkiem wspólnoty europejskiej (nie &lt;em&gt;Wspólnoty Europejskiej&lt;/em&gt; i nie &lt;em&gt;Unii Europejskiej&lt;/em&gt;!) i zamierzała walczyć o swoje interesy nie z pozycji żebraka, a z pozycji partnera. Czy to słuszne (z ich perspektywy lub z naszej), pozostawiam do oceny Czytelników.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="O progu wojny w oryginale" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/porozi.jpg" title="O progu wojny w oryginale"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak wystarczyło pobawić się kalendarzem i już niektórym skacze ciśnienie: &lt;em&gt;Taka to ukrowska wdzięczność, wyjdziemy z nimi jak Zabłocki na mydle!&lt;/em&gt;. Może i wyjdziemy, ale będzie to wyłącznie nasza wina. &lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Ciąg dalszy pseudoaferki&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Cóż sam pamiętam, że niedługo przed wybuchem gorącej wojny (bo jak wiemy, pełzająca trwa od 8 lat) przetoczyło się przez rodzinne dyskusje polityczne coś o tym, że Ukraińcy blokują polskie pociągi i jak to oni mogą, gdy wisi nad nimi rosyjska szaszka w formie miecza Damoklesa. A potem wybuchły bomby i o sprawie zapomniałem. Okazało się, że jednak ktoś tam nie zapomniał i postanowił nakręcić z tego jeszcze parę kliknięć w swój portal, a inni skwapliwie to podchwycili.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż vloger (a wcześniej i dziennikarzyna z Rzepy) albo specjalnie, albo nienaumyślnie, nie prześledzili &lt;a href="https://www.ukrinform.ua/rubric-economy/3398807-kiiv-i-varsava-domovlatimutsa-pro-zbilsenna-dozvoliv-na-vantazoperevezenna.html"&gt;dalszego ciągu, który został opublikowany na tymże samym portalu Ukrinform dnia 7 lutego 2022&lt;/a&gt; (niegramotnym zalecam wrzucenie tego w gugle-tłumacza). W obu wypadkach (niechcący i naumyślnie), gdy mowa o dziennikarzach, nasuwają mi się różne epitety związane z brakiem profesjonalizmu i zamierzoną szkodliwością. Albo nabijaniem klików przez nieodpowiedzialne podnoszenie poziomu emocji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Zakończenie tej prostej sprawy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/luty.jpg" title="Zakończenie tej prostej sprawy"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż do końca stycznia br. strony ustaliły plan działania dla rozwiązania opisanych wyżej problemów i zdjęły z siebie nawzajem wywołujące skok ciśnienia ograniczenia. A wszystko to jeszcze przed wybuchem gorących działań wojennych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozumiem, że niektórym się wydaje, że państwo to taki trochę większy warzywniak, gdzie właściciel sam stoi za ladą i natychmiast reaguje, gdy mu się skończy cebula. Otóż jest zupełnie odwrotnie: biurokratyczna &lt;a href="https://pl.wiktionary.org/wiki/bo%C5%BE%C3%AD_ml%C3%BDny_melou_pomalu,_ale_jist%C4%9B"&gt;machina tak wielkiego organizmu działa powoli&lt;/a&gt;, a tym bardziej, gdy mamy do czynienia z państwem mniej więcej demokratycznym - wtedy oprócz nieuchronnych gier urzędników dochodzi jeszcze konieczność publicznej debaty na każdy temat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pamiętamy, ile dni zajęło Zachodowi zajęcie stanowiska w sprawie wybuchu gorących działań wojennych na Ukrainie? To było bardzo szybko. Można przypuszczać (graniczy z pewnością), że wszystko już było wcześniej dograne i wystarczyło "nacisnąć przycisk", żeby machina ruszyła.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak państwo, podobnie do supertankowca, kurs zmienia być może powoli (a póki zmienia nieświadomym może się wydawać, że nic się w tej sprawie nie dzieje), ale kiedy już to zrobi, to skutecznie i na długo. Zatem można pomyśleć, że zagrożenie wojną skłoniło biurokracje sąsiednich krajów, by do rozwiązywania problemów wzięły się z dodatkową werwą i załatwiły to dość szybko.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;A teraz krótka dygresja, którą mógłbym wrzucić w osobny tekst, ale na razie mi się nie chce:&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Niewdzięczna wdzięczność czyli trochę domowej psychologii&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Nawiasem mówiąc, to nic mnie w naszej obecnej sytuacji bardziej nie przeraża niż potencjalna (a przecież zasłużona, umówmy się) wdzięczność Ukraińców. Jak wiadomo, trudno o bardziej niebezpieczne uczucie. W wymiarze psychologicznym oczywiście. Mianowicie ten, kto pomaga drugiemu, okazuje w ten sposób swoją szlachetność. Czyli w jakiś sposób wyższość moralną. Ale nie tylko. Także swoją siłę, przewagę w wymiarze materialnym, dotyczącym sfery, w której pomaga. Jeżeli ktoś zaoferował uchodźcom za darmo mieszkanie na dwa miesiące, to w ten sposób nie tylko im &lt;em&gt;pomógł&lt;/em&gt;, ale też pokazał, że go &lt;em&gt;na to stać&lt;/em&gt;. Nie musiał mieć wcale takiej intencji, mógł działać z czystego serca. Ale osoba, której pomagamy, podświadomie czuje się tym faktem... poniżona. I wtedy zaczyna czuć... wdzięczność?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A przecież pozostawanie w stanie poniżenia jest na dłuższą metę nieznośne i nasza podświadomość, a potem świadomość, każą się nam jak najszybciej wydostać na właściwy poziom. Jak to najprościej uczynić? Otóż poprzez odwrócenie ról: nie ten, kto nas krzywdzi, jest naprawdę zły (w końcu skoro mógł, to ukrzywdził, nie ma się o co obrażać), czyli poniżył jako pierwszy, a ten, kto nam pomógł, bo nas poniżył - jako drugi. Ów zastał nas, że tak powiem, bez gaci, widział nasze poniżenie i okazał nam swoją wyższość pomagając. To drugie poniżenie przykryło pierwsze. Znamy z całkiem niedawnej historii takie przypadki? Znamy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;(Świetnie opisał ten proces Efraim Kishon w książce "W tył zwrot pani Lot!", w opowiadaniu "Nie ma litości dla wierzycieli")&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak mówi stare przysłowie żydowskie: &lt;em&gt;Za każdy dobry uczynek spotka cię zasłużona kara.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Koniec domowego psychologizowania. Pora na wniosek końcowy z tej dygresji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W naszym najlepiej pojętym interesie powinniśmy uchodźcom pomagać, ale jednocześnie robić to tak, aby nie utracili oni poczucia własnej wartości i godności - czyli wymagać od nich, oczekiwać, aby jak najszybciej weszli w polskie społeczeństwo, zaczęli pracować, płacić podatki, brać udział w codziennym życiu. Wtedy zamiast wdzięczności pojawi się - przyjaźń. A &lt;strong&gt;przecież na dłuższą metę o to nam właśnie chodzi&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Wojna filmowców</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/2022-05-01_wojna-filmowcow.html" rel="alternate"></link><published>2022-05-01T00:08:00+02:00</published><updated>2022-05-01T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2022-05-01:/blog/2022/2022-05-01_wojna-filmowcow.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Zacznę od wyrażenia mojego niezmiernego ukontentowania, że pod koniec 2021 roku zapomniałem napisać swoich &lt;a href="{filename}../2019-12-30-Przepowiednie-2020-rok.md"&gt;kanonicznych przepowiedni&lt;/a&gt;, zresztą, jak przeglądam blog, pod koniec 2020 roku również tego zaniechałem. W ten sposób przegapiłem snadnie całą epidemię. To znaczy nie wtopiłem przepowiadając, że się nie wydarzy. Oczywiście wtopiłem rozważając jej potencjalne skutki. Teraz …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Zacznę od wyrażenia mojego niezmiernego ukontentowania, że pod koniec 2021 roku zapomniałem napisać swoich &lt;a href="{filename}../2019-12-30-Przepowiednie-2020-rok.md"&gt;kanonicznych przepowiedni&lt;/a&gt;, zresztą, jak przeglądam blog, pod koniec 2020 roku również tego zaniechałem. W ten sposób przegapiłem snadnie całą epidemię. To znaczy nie wtopiłem przepowiadając, że się nie wydarzy. Oczywiście wtopiłem rozważając jej potencjalne skutki. Teraz, gdy to sobie czytam - śmiech pusty mię ogarnia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A tutaj ani się człowiek obejrzał, a rzeczywistość spłatała kolejnego figla i za naszą wschodnią granicą wybuchła pełnoskalowa wojna.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To znaczy wcześniej była taka trochę nie teges, pełzała ona sobie niespiesznie już od 2014 roku, po gwałtownym rozbłysku, gdy Rosja zrobiła w bambuko rozbałaganioną Ukrainę, porwała im Krym i zajęła spory kawałek przemysłowego Donbasu. Ale od tamtej pory, gdy już armia ukraińska trochę się pozbierała i przejęła od ochotniczych, skrajnie nacjonalistycznych pułków zadanie obrony ojczyzny (nb. widać, że do niektórych spraw skrajni nacjonaliści mogą być jak znalazł), zepchnęła tzw. separów do ograniczonego obszaru, działania sprowadzały się do wzajemnego odstrzeliwania snajperów i okazyjnych bombardowań artyleryjskich po cywilnych obiektach typu np. domy mieszkalne, przedszkola, plaże itp.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I nagle pod koniec zeszłego roku putinowska Rosja zaczęła gromadzić wojska na granicy z bratnim krajem (bo dla Rosji wszystkie kraje są bratnie, a ona nic nie robi, tylko walczy o pokój). Zaczęło się zgadywanie: blef li to, czy może na poważnie?&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Deklaracja dla świętego spokoju&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Mam zamiar jeszcze nie raz narzekać i krytykować. Dlatego dla świętego spokoju (własnego i Was, Kochani Czytelnicy) muszę tu stanowczo zadeklarować: ze wszech miar i stron popieram sprawę ukraińską. I nie ma we mnie cienia zrozumienia dla tak zwanych racji rosyjskich. Uważam, że Rosja odebrała sobie prawo do posiadania racji w momencie, kiedy dokonała pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Wymarzone imperialne granice Rosji od strony Europy oraz inne rzeczy" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/rus-granice.jpg" title="Wymarzone imperialne granice Rosji od strony Europy oraz inne rzeczy"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W zasadzie uważałem tak samo jeszcze w 2014, kiedy po obserwacji licznych zdjęć i filmików na gorąco wrzucanych w net doszedłem do wniosku, że to jednak nie jest żadne powstanie tylko zakamuflowana inwazja. Ale potem sprawa przycichła i przestałem o tym myśleć. Niedawno sobie o tym przypomniałem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szczerze mówiąc co do Krymu miałem wątpliwości. Wydaje mi się, że poza tatarską mniejszością, która z historycznych i dobrze zrozumiałych powodów ma prawo (podobnie jak Polacy) mieć kosę z Rosjanami, reszta populacji regionu odniosła się do aneksji z grubsza obojętnie. Faktem niezaprzeczalnym jest, że Rosja wówczas prezentowała światu swoją najładniejszą fasadę, czyli dobrze doinwestowane centralne dzielnice Moskwy i Petersburga. Wydawało się, że porwanie Krymu w &lt;em&gt;russkij mir&lt;/em&gt; to jeszcze nie taka tragedia - ot, trochę bardziej po bizantyjsku im będzie (więcej bałaganu, więcej łapówek, więcej płaszczenia się przed silniejszym), za to sypnie się kasa na inwestycje infrastrukturalne i może życie zwykłego człowieka w warstwie materialnej nawet się poprawi, a na pewno nie pogorszy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale działania na Donbasie, kiedy nagle znikąd u separów pojawiły się kompanie czołgów, baterie ciężkich dział, a czasami nawet i samoloty, zakończyły etap wątpliwości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Europa widziana z Rosji" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/eu-from-rus.jpg" title="Europa widziana z Rosji"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dlatego proszę nawet na chwilę nie tracić z oczu szerokiego transparentu &lt;strong&gt;Bić kacapów!&lt;/strong&gt;. I drugiego &lt;strong&gt;Sława Ukrainie!&lt;/strong&gt;. Ukraińcy nie raz dowiedli, że mają prawo do własnego, dużego i silnego kraju. A w ostatnich dwóch miesiącach pokazali, jak potrafią o to zawalczyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No, a teraz możemy przejść do wydziwiania i narzekania.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Mylny błąd&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Tu się muszę przyznać ze wstydem: do samego końca zakładałem, że Rosja tylko blefuje. Zaliczałem się do tej grupy grubych naiwniaków, którzy wierzyli idealistycznie, że hekatomby połowy XX wieku nauczyły tę część świata dostatecznie i dowodnie, że rozwalanie się nawzajem przy pomocy ciężkiej techniki nie ma żadnego sensu. &lt;strong&gt;O, jakże się myliłem!&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie chciałem uwierzyć w atak, nawet gdy doszło do mnie, że Armia Czerwona (z powodu aktualnego języka rosyjskiej propagandy posługiwanie się pozaprzeszłym słownictwem wydaje się zasadne) sprowadziła nad granicę szpitale polowe. Trwałem w błędzie, gdy gruchnęła wieść, że przywieziono zapasy krwi. Zrewidowałem poglądy we czwartek o 5:50 rano, gdyż wtedy własnie uruchomiłem sobie telewizor, aby do porannej kawusi zorientować się, co też nowego ludzkość wymyśliła przez noc. No i zobaczyłem pierwsze focie z ostrzałów, bombardowań i nalotów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nawet wtedy nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Jak to? Cywilizowani ludzie tak nie postępują! Azali to naprawdę nie można się było dogadać?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pewnym pocieszeniem były pierwsze filmiki z podążających w stronę Kijowa kolumn pancernych... Naprawdę. Wyglądało to dość spokojnie. Rosjanie jechali sobie grzecznie autostradami, a malutkie auta bez strachu mijały gigantyczne czołgi. Z przeciwka sunął sobie normalny ruch samochodowy. Taką wojnę to ja rozumiem: dobrze wyszkoleni, zaopatrzeni, zmotywowani żołnierze wykonają zadanie z precyzją chirurga, a spokojni obywatele będą mogli w telewizji sprawdzić, kto ostatnio nimi rządzi. W końcu każdy rozsądny polityk wie, że każdy podatnik to skarb i nie należy go trwonić bez sensu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rosyjski wóz bojowy na ukraińskiej autostradzie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/czong-autostrada.jpg" title="Rosyjski wóz bojowy na ukraińskiej autostradzie"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety, rzeczywistość nie chciała dopasować się do moich idealistycznych wyobrażeń. Minęło zaledwie kilka dni i skończyły się dżentelmeńskie dusery-bajery. Okazało się, że superprecyzyjne rakiety walą po osiedlach mieszkaniowych (znakiem tego tam je wycelowano, skoro takie precyzyjne, prawda?). Po miesiącu walk zaczęły wychodzić, najpierw plotki, potem filmiki, wreszcie reportaże sieci informacyjnych, że Rosjanie pozwolili sobie na zbrodnie wojenne. I to nie tylko bombardowanie osiedli mieszkaniowych. Zaczęły się pojawiać pojedyncze zwłoki. A później znalazły się też doły trupów ze śladami po torturach i z dziurami w karkach. To już przestało wyglądać na "&lt;em&gt;maleńkuju pobiedonosnuju wojnu&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;&lt;/em&gt;".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Skala rozpierduchy rosła, uchodźców w Polsce przybywało, a ja ciągle nie mogłem się pozbierać. Ale w końcu nie miałem wyboru. Jakie fakty są, każdy widzi. Za miedzą mamy pełnoskalową wojnę. Do której dokładamy swoje trzy grosze. Wcale nie takie małe, te grosze.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Wojna informacyjna&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Już w 2014, kiedy Rosja "&lt;em&gt;wyzwalała&lt;/em&gt;" &lt;a href="https://wnpism.uw.edu.pl/wp-content/uploads/2020/06/13_2015.pdf"&gt;Ługandę i Donbabwe&lt;/a&gt;, świat zauważył nową jakość w przekazie informacji z frontu. A wszystko przez fakt, że prawie każdy żołnierz nosił w kieszeni smartfona i kiedy tylko mógł, to kręcił filmiki lub robił zdjęcia. W końcu rodzina i kumple byli ciekawi, jak to na wojence (ładnie?). Mogliśmy zatem podziwiać, jak naprawdę wygląda los zwykłego piechocińca we współczesnej wojnie (o ile ów nie jest żołnierzem amerykańskim).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ukraiński &amp;quot;kiborg&amp;quot; robi selfie na gruzach donieckiego aeroportu, aby dowieść, że wciąż się trzymają" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/ukr-selfie.jpg" title="Ukraiński kiborg (cyborg) robi selfie na gruzach donieckiego aeroportu, aby dowieść, że wciąż się trzymają"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z drugiej strony dowództwo szybko się połapało, dlaczego rakiety tak celnie padają pomiędzy wojsko: wróg nauczył się namierzać sygnał komórki. I miało to miejsce po obu stronach konfliktu. Jak grozi ci niebo spadające na głowę, to szybko się uczysz.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Minęło 8 lat i Ukraina pokazuje mistrzostwo w obróbce informacji wojennej. Filmiki, selfiki i focie wskakują do netu jakby na zamówienie &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Oleksiy_Arestovych"&gt;Aleksieja Arestowicza&lt;/a&gt;, który wydaje się kierować całym tym bałaganem w warstwie informacyjnej. Tymczasem Rosja wtopiła na całej linii: z trudem udaje się jej przekonać swoich przekonanych do zaplanowanej wizji rzeczywistości. Chodzi o te tłumy &lt;em&gt;homo sovieticus&lt;/em&gt;, które zamiast coś zrobić ze swoim życiem, postanowiły tęsknić, wyobraźcie sobie, do ZSRR. A putinowcy w ostatnich latach skrzętnie oną tęsknotę podlewali i pielęgnowali. Ale pozostali obywatele upadłego imperium zła nic sobie z bełkotu propagandy nie robią. No, wtopa na całej linii, powiedziałem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem świat nie może się dość napatrzeć na rosyjskie zbrodnie wojenne, super celne ostrzały artyleryjskie do ukrytych w krzakach czołgów z literką &lt;strong&gt;Z&lt;/strong&gt; na burcie, a to wszystko w rytm bojowych piosenek wychwalających drony TB-2 czyli słynne &lt;em&gt;Bajraktary&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ze strony rosyjskiej można obejrzeć co najwyżej brutalnych bojców, do kamery oczywiście wyposażonych w topowy sprzęt, którzy &lt;em&gt;bierut w plien&lt;/em&gt; obdartych ukraińskich żołnierzy, albo bronią &lt;em&gt;mirnogo naselenija&lt;/em&gt; przed &lt;em&gt;nacystami&lt;/em&gt;. Wojenny vloger o ksywie kojarzącej się w takim samym stopniu z wojną, co z pornografią (oraz &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Muppet_Show"&gt;&lt;em&gt;Muppet Show&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;), bez żenady wrzuca na youtube filmiki, na których &lt;a href="https://youtu.be/YPMVVMaqQSM?t=260"&gt;sowiecki czołg (a może haubica samobieżna, nie znam się) bije po bloku mieszkalnym w Mariupolu&lt;/a&gt;, podczas gdy wszystkie rosyjskie tuby powtarzają z uporem maniaka, że Armia Czerwona w ogóle nie strzela w cele cywilne. Albo &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=OHcSv5BmL6Q"&gt;panoramę Mariupola z wieży &lt;em&gt;Pokrowskowo Sobora&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;. Czyli Rosjanie sami dostarczają materiał dowodowy na planowe niszczenie całych miast. Ich przekaz jest cokolwiek schizofreniczny: z jednej strony (najwięcej tego można znaleźć na portalu rosyjskiej korporacji &lt;a href="https://telegram.org/"&gt;Telegram&lt;/a&gt;, tylko trzeba znać cyrylicę) filmiki z przechwałkami dzielnych bojców, celne ostrzały po blokach mieszkalnych, start kolejnej &lt;em&gt;precyzyjnej&lt;/em&gt; rakiety, z drugiej strony opowieść, jak to w kolejnym okupowanym miasteczku przywraca się na poczesne miejsce pomnik Lenina (sic!!!), a w totalnie zburzonym Mariupolu wraca &lt;em&gt;normalne&lt;/em&gt; życie... Kto w to wszystko wierzy? Tylko zapiekli fanatycy putinizmu. Z całą pewnością nie producenci tej papki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wojna narracji? Polibuda kontra przedszkole. Hulk kontra Gapcio. Wiedźmin kontra...&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Wojna filmowców&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rafał Ziemkiewicz kiedyś kuł slogan &lt;a href="https://dorzeczy.pl/swiat/178221/ziemkiewicz-zero-ciekawosci.html"&gt;&lt;em&gt;Polska trendsetterem narodów&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;. Otóż trochę się był pomylił: dziś to Ukraina zajmuje zaszczytne miejsce na podium. To tam wybrano prezydentem aktora-kinematografistę-przedsiębiorcę-komika (czyli tak jakby zwykłego człowieka), który chwilę wcześniej nakręcił i zagrał główną rolę w serialu opowiadającym o zwykłym człowieku, który został prezydentem Ukrainy. I wszystko tam snadnie naprawił za gwiazdę przewodnią mając swoją niezłomną uczciwość i inteligencję kompanionów z liceum. Na poczesne miejsce w państwie dostał się człowiek, który pomijając swoje prawnicze wykształcenie, ma umysł ustawiony na postrzeganie złudzeń jako rzeczywistości - w końcu przez lata zarabiał kupę szmalu na ich produkcji. I otoczył się ludźmi z branży. Oczywiście, nie zawsze na widocznych miejscach. Ale z pobieżnego przesłuchania różnych wywiadów (po rosyjsku i ukraińsku) wnoszę, że sporo ich się pałętało po korytarzach rządowych. Jako różni doradcy, konsultanci itp. I to widać. W działającej polityce rządu Ukrainy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W obecnej gorącej wojnie pytanie &lt;em&gt;Jak to wygląda&lt;/em&gt; ma co najmniej taką samą wagę, jak &lt;em&gt;Czy wystarczy nam czołgów&lt;/em&gt;. Filmy i zdjęcia wprost z frontu stają się dostępne w necie najdalej kilka godzin po wydarzeniach. Dowcipnisie przerabiają filmiki z gier komputerowych na sceny z walk. Rząd Ukrainy podobno wynajął dwie firmy PR do prowadzenia ich polityki informacyjnej. A nad wszystkim czuwa &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/O%C5%82eksij_Arestowycz"&gt;Aleksy Arestowicz&lt;/a&gt;, ukraiński James Bond, który kilka razy dziennie daje wywiad znanym vlogerom, a i własnego kanału na youtube nie zaniedbuje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rosyjscy żołnierze robią sobie samojebkę i publikują na Vkontakte" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2022/ruskie-selfie.jpg" title="Rosyjscy żołnierze robią sobie samojebkę i publikują na Vkontakte"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A do tego nieustannym strumieniem ciurkają (raczej rwą niczym Niagara) w net filmiki o jakości amatorskiej, półamatorskiej i takie specjalnie przygotowane. Niektóre pochodzą od świadków filmowanych wydarzeń. Inne od propagandzistów, lub prywatnych firm wynajętych do produkcji takich rzeczy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Materiałów tych jest tak dużo, że nie sposób nadążyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wojna na żywo...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Innymi słowy postęp wcale się nie zatrzymał ani nie cofnął. Dalej zmierzamy ku pomięszaniu, z którego powoli i w porodowych bólach wyłoni się nowy porządek. A ostatnie wydarzenia w postaci wojny w pełni sfilmowanej każą przypuszczać, że nie mamy dziś cienia pojęcia, jak ów nowy porządek będzie wyglądał.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Czy to wytrzymam?&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Chciałem na powyższym zakończyć, ale pisałem to z pewnym wyprzedzeniem względem daty publikacji. I napatoczył mi się jeszcze &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=yg1xD1bAouc"&gt;wywiad Igora Janke z żołnierzem-ochotnikiem walczącym w legionie cudzoziemskim&lt;/a&gt;. I niestety, niestety, niestety... Uwierzyłem. W opowieść tego człowieka.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jego język był wiarygodny zarówno na poziomie słownictwa, jak i wymowy, użytych idiomów i składni. Opowiadał oszczędnie, świadomie, nie koloryzował, nie kręcił. Janke to sprawny wywiadowca, pociągnął go za język i żołnierz opowiedział.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Zabici z Buczy" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c7/Executed_people_in_basement_in_Bucha.jpg" title="Zabici ludzie z Buczy"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I potwierdził te wszystkie okropności, których symbolem stała się &lt;strong&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Bucha_massacre"&gt;Bucza&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;. Powtarzam: symbolem. Nie zapominajmy o wciąż niewiadomej liczbie poległych i zamordowanych cywilów w Mariupolu. Oraz o tych prawie zapomnianych, z setek miasteczek i wsi, które przez ostatnie dwa miesiące pozostawały pod rosyjską okupacją.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie chcę przez powyższe powiedzieć, że nie wierzyłem w prawdziwość przekazów o masakrze w Buczy. Mordy na przedmieściach Kijowa (oraz w licznych innych miejscach, na przykład w Mariupolu) to niewątpliwy i niezaprzeczalny fakt, mam nadzieję, że Rosja jeszcze za to zapłaci (bo bezpośredni sprawcy masakry są zbyt biedni, żeby mieć czym zapłacić). Ale jak wiemy, istnieje prawda czasu i prawda ekranu. Czyli dany fakt można różnie pokazać. Rosjanie na tych samych ulicach zbierają wiwatujące tłu... No nie tłumy, niewielkie grupki, ale wyraźnie pozytywnie nastawione do ruskich &lt;em&gt;bojców&lt;/em&gt;. Tymczasem Ukraińcy zaglądają gdzieś za róg i pokazują stertę ciał z dziurami w karku. Starałem się trzymać dystans i nie ulegać emocjom. Pamiętać, że na wojnie wszyscy kłamią. Ale opowieść polskiego żołnierza była zbyt prawdziwa. I pojawiły się emocje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I teraz muszę to jakoś oswoić. Bo starałem się zachować dystans. I dlatego nie wszystko brałem za dobrą monetę. O ile jakieś podane wydarzenie mogło być prawdą, to przecież mogło zostać odpowiednio pokazane, kamera została ustawiona, coś było lepiej, a coś gorzej widoczne - sztuka manipulacji obrazem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale ten żołnierz mnie przekonał, wcale nie przekonując.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I jak teraz pamiętać, że &lt;a href="https://youtu.be/6S2bwE_RYRA?t=12"&gt;"&lt;em&gt;Russians love their children too&lt;/em&gt;"&lt;/a&gt;?&lt;/p&gt;
&lt;div class="youtube" align="center"&gt;
&lt;iframe src="https://www.youtube.com/embed/6S2bwE_RYRA?t=12" allowfullscreen frameBorder="0"&gt;&lt;/iframe&gt;
&lt;/div&gt;

&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;"Mała, zwycięska wojenka" - słowa ministra spraw wewnętrznych i szefa żandarmerii Wiaczesława Konstantinowicza Plewe wypowiedziane w 1904 roku podczas rozmowy z generałem Alieksiejem Kuropatkinym. Plewe miał na myśli nadchodzącą wojnę z Japonią. Chodziło, jak relacjonował Siergiej Witte, o stworzenie jakiegoś silnego faktu polityczno-medialnego, który by "przykrył" głośne wówczas afery i rodzące się zagrożenie rewolucyjne.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>O imigrantach coś do poczytania</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2021/2021-11-10_o-imigrantach-do-poczytania.html" rel="alternate"></link><published>2021-11-10T00:08:00+01:00</published><updated>2021-11-10T00:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2021-11-10:/blog/2021/2021-11-10_o-imigrantach-do-poczytania.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;W czasie, gdy na granicy polskiej narasta coś, co lewicowi dziennikarze (kiedy jeszcze zasługiwali na to miano, to znaczy dziennikarzy, czyli dość dawno temu) celnie przewidzieli, nie sposób nie pochylić się nad zagadnieniem imigracji do ubogaconych majątkowo krajów europy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Mapa świata&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa świata" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ac/Earthmap1000x500.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="2020" src="../images/2021-11-10-imigracja/mapa_swiata_demografia-2020.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;https://youtu.be/FACK2knC08E?t=1270&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Źródło: Poradnik Językowy …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;W czasie, gdy na granicy polskiej narasta coś, co lewicowi dziennikarze (kiedy jeszcze zasługiwali na to miano, to znaczy dziennikarzy, czyli dość dawno temu) celnie przewidzieli, nie sposób nie pochylić się nad zagadnieniem imigracji do ubogaconych majątkowo krajów europy.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Mapa świata&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa świata" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ac/Earthmap1000x500.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="2020" src="../images/2021-11-10-imigracja/mapa_swiata_demografia-2020.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;https://youtu.be/FACK2knC08E?t=1270&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Źródło: Poradnik Językowy, MIESIĘCZNIK ZAŁOŻONY W R. 1901
PRZEZ ROMANA ZAWILIŃSKIEGO, ORGAN TOWARZYSTWA KULTURY JĘZYKA, 2014, INDEKS 369616 ISSN 0551-5343&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;znalezione gdzieś w czeluściach Internetu&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;(wytłuszczenia zwykle moje)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Beata Katarzyna Jędryka (Uniwersytet Warszawski)&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;STATUS JĘZYKA POLSKIEGO JAKO DRUGIEGO ORAZ OBCEGO W POLSKIEJ SZKOLE&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Przemiany gospodarcze oraz polityczne na przełomie XX i XXI wieku spowodowały, że Polska stała się atrakcyjnym krajem dla imigrantów z różnych stron świata. Dziś jest to miejsce, w którym pracują, mieszkają i uczą się cudzoziemcy nie tylko z państw o niskim produkcie krajowym brutto (np. Wietnam), z państw, w których jest trudna sytuacja polityczna (np. Egipt czy Syria), ale także są to obywatele państw Unii Europejskiej, w których recesja była bezpośrednią przyczyną dużego bez­robocia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Napływ nowych mieszkańców na tereny Polski wiąże się nie tylko z problemami administracyjnymi, takimi jak uzyskanie legalizacji pobytu, pozwolenia na pracę czy ubezpieczenia, ale także z problemami językowymi. Dotyczy to przede wszystkim dzieci cudzoziemskich. O ile rodzice mogą funkcjonować w społeczeństwie polskim bez znajomości języka polskiego lub z bardzo słabymi umiejętnościami w tym zakresie, o tyle dzieci imigrantów, które uczęszczają do polskich szkół, nie są w stanie w pełni korzystać z oferty edukacyjnej. Należy przy tym podkreślić, że to nie dzieci decydują o zmianie kraju zamieszkania oraz o nowej szkole. W tej kwestii zazwyczaj nikt się ich nie pyta o to, czy chcą wyjechać czy nie. Rodzice samodzielnie podejmują decyzję o wyjeździe, przeważanie nie myśląc o edukacji dziecka w nowym kraju. Być może wychodzą z założenia, że ich dziecko "jakoś sobie da radę". Po części mają rację, ale sami nie zdają sobie sprawy, jaki wysiłek musi dziecko włożyć w to, aby zaadaptować się nie tylko społecznie i kulturowo, ale przede wszystkim językowo&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Brak znajomości polszczyzny blokuje rozwój intelektualny dzieci na każdym etapie nauczania, począwszy od przedszkola, a skończywszy na szkołach ponadgimnazjalnych. Niski poziom kompetencji językowej uniemożliwia także nauczycielowi zweryfikowanie stanu wiedzy nowego ucznia spoza Polski. Dodatkowo pojawiają się trudności w poznaniu historii ścieżki edukacji dziecka, ponieważ dokumenty, które przynoszą rodzice, zazwyczaj nie są tłumaczone na język polski. Jeżeli są one w językach powszechnie znanych w Europie, nauczyciele tłumaczą je własnymi siłami. Natomiast kiedy zostały one wydane przez szkoły z krajów "egzotycznych" (np. Chiny, Wietnam czy Somalię), trudno jest zdobyć odpowiednie tłumaczenie. Oprócz problemów językowych występują także różnice kulturowe, które nie zawsze okazują się dobrodziejstwem. &lt;strong&gt;Często dochodzi do wielu nieporozumień, które wynikają z innego postrzegania wartości&lt;/strong&gt;, którą jest edukacja&lt;sup id="fnref:2"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:2"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sytuacja, o której mowa powyżej, wiąże się z tym, że &lt;strong&gt;Polska i jej system oświaty, mimo że od 10 lat jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, nadal nie są przygotowane do tego, że w ławce w polskiej szkole siada dziecko cudzoziemskie&lt;/strong&gt;. Być może ma to także związek z tym, że polska wielokulturowość jest uznawana za "słabą", ponieważ mniejszości religijne oraz etniczno-językowe stanowią zaledwie kilka procent ogółu ludności Polski&lt;sup id="fnref:3"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:3"&gt;3&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Mimo że na terenach pogranicznych - Dolny Śląsk, Śląsk Cieszyński, Podlasie - spotykamy się z wieloetnicznością, to Polska nadal pozostaje krajem monolingwalnym oraz monokulturowym. Należy spodziewać się, że sytuacja ta stopniowo będzie się zmieniała wraz z osiedlaniem się cudzoziemców na terenie naszego kraju.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;A. IMIGRANCI W POLSCE - TERMINOLOGIA&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Zmiany demograficzne, dotyczące imigrantów w Polsce, dobrze obrazują najnowsze dane statystyczne, które są wynikiem Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań (NSP) w 2011 roku. Należy podkreślić, że był to pierwszy spis powszechny, który został przeprowadzony na terytorium naszego kraju po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Spis ludności z 2011 r. obejmował osoby, które stale mieszkały w Polsce, tzn. były zameldowane, oraz osoby, które przebywały u nas czasowo. Dane zbierano w budynkach, mieszkaniach, obiektach zbiorowego zakwaterowania i innych zamieszkanych pomieszczeniach niebędących formalnie mieszkaniami&lt;sup id="fnref:4"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:4"&gt;4&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednym z głównych celów NSP 2011 było uzyskanie informacji na temat ludności zamieszkującej w Polsce, których nie można zdobyć z innych źródeł, a następnie opracowanie na ich podstawie możliwie szerokiej charakterystyki zmian w podstawowych strukturach demograficzno-społecznych ludności. Zebrane informacje są także niezbędne do określenia potrzeb międzynarodowych Unii Europejskiej oraz Organizacji Narodów Zjednoczonych. Wśród dwunastu tematów badawczych - związanych pośrednio z imigrantami w Polsce, wyróżniono jeden obszar (temat badawczy nr 5), który wiązał się z nimi bezpośrednio: migracje wewnętrzne i zagraniczne, w tym badanie emigracji Polaków, emigracji zarobkowej, reemigracji oraz imigracji cudzoziemców do Polski. Z tym tematem ściśle wiązał się jeszcze jeden równie ważny - narodowość i język&lt;sup id="fnref:5"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:5"&gt;5&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W kwestii terminologicznej należy przypomnieć, że Główny Urząd Statystyczny, dokonując analizy sytuacji imigrantów w Polsce, posługiwał się pojęciami istotnymi nie tylko dla demografii, ale także dla językoznawstwa stosowanego, szczególnie glottodydaktyki. Przez &lt;em&gt;imigranta&lt;/em&gt; rozumie się osobę przybyłą z zagranicy na pobyt stały lub czasowy. &lt;em&gt;Repatriant&lt;/em&gt; to osoba, która powraca do kraju w sposób prawnie zorganizowany po dobrowolnym lub przymusowym, stałym lub dłuższym, pobycie poza granicami swojego kraju. &lt;em&gt;Cudzoziemcem&lt;/em&gt; jest każda osoba, która nie ma obywatelstwa polskiego, bez względu na fakt posiadania lub nieposiadania obywatelstwa innych krajów. Osoby te, które przyjechały do Polski na pobyt stały, są traktowane jako osoby stale mieszkające. Pozostali cudzoziemcy są klasyfikowani jako imigranci krótkookresowi lub długookresowi. Pierwsi to tacy, którzy przebywają w Polsce poniżej jednego roku, drudzy natomiast to osoby przebywające w Polsce minimum 12 miesięcy&lt;sup id="fnref:6"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:6"&gt;6&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mówiąc o imigrantach, trzeba wspomnieć także o &lt;em&gt;bezpaństwowcach&lt;/em&gt;, czyli osobach nieposiadających obywatelstwa żadnego kraju. W statystykach bezpaństwowcy są zaliczani do cudzoziemców. Istotnym terminem jest także &lt;em&gt;uchodźca&lt;/em&gt;, który według GUS oraz Konwencji genewskiej z 1951 roku i dołączonego do niej Protokołu nowojorskiego z 1967 roku [Dz.U. 1991 Nr 119, poz. 515 i 517] jest osobą przebywającą poza granicami państwa, którego jest obywatelem lub które jest miejscem jej stałego zamieszkania, żywiącą uzasadnioną obawę przed prześladowaniem z powodu swojej rasy, religii, narodowości, przynależności do określonej grupy społecznej lub z powodu przekonań politycznych, która nie może lub nie chce z powodu tych obaw korzystać z ochrony tego państwa lub nie chce do niego powrócić&lt;sup id="fnref:7"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:7"&gt;7&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na koniec rozważań terminologicznych powinno się przybliżyć jeszcze dwa ważne pojęcia - &lt;em&gt;kraj urodzenia&lt;/em&gt; oraz &lt;em&gt;obywatelstwo&lt;/em&gt;. Na potrzeby NSP 2011, powołując się na zalecenia międzynarodowe, miejsce urodzenia wpisywano, biorąc pod uwagę granice państw aktualne w momencie spisu, a nie w momencie urodzenia danej osoby. Dlatego też spis w momencie jego przeprowadzania odzwierciedlał podział administracyjny świata.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przez obywatelstwo rozumie się prawną więź między osobą a państwem. Obywatelstwo nie jest związane z pochodzeniem etnicznym danej osoby i jest niezależne od jej narodowości. Osoba może mieć jedno obywatelstwo, dwa lub kilka obywatelstw. Możliwa jest także sytuacja, że ktoś nie ma żadnego obywatelstwa. Istotnym faktem jest to, że w badaniach statystycznych osoba mająca obywatelstwo polskie i inne jest traktowana w naszym kraju zawsze jako obywatel polski i nie jest cudzoziemcem.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;B. IMIGRANCI W POLSCE&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Dane uzyskane w NSP 2011 są uogólnione. Pochodzą z badania reprezentacyjnego oraz z badania imigrantów, którzy w tym czasie przebywali w obiektach zbiorowego zakwaterowania. Informacje dotyczące tej drugiej grupy są podstawowe i nie zawierają danych odnośnie do wykształcenia, stanu cywilnego, przyczyn imigracji, znajomości języka polskiego, aktywności zawodowej, dochodów, liczby posiadanych obywatelstw czy planów wyjazdowych z Polski.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Główny Urząd Statystyczny w swoich sprawozdaniach podkreśla, że liczba imigrantów odnotowana w spisie z roku 2002 oraz 2011 jest zaniżona. Wiąże się to z legalizacją pobytu, czyli ważnością karty pobytu wydawanej przez Urząd do Spraw Cudzoziemców. Straż Graniczna stale zatrzymuje obywateli państw trzecich, ponieważ stwierdza ich nielegalny pobyt w Polsce. Także Państwowa Inspekcja Pracy wykazuje w swojej dokumentacji nielegalne zatrudnienie i wykonywanie pracy przez obywateli tych państw. Są to przede wszystkim obywatele Ukrainy, Chin, Wietnamu oraz Republiki Korei.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trudności w dokładnym oszacowaniu całościowej liczby cudzoziemców w Polsce wiążą się także z dużą mobilnością imigrantów oraz z nieznajomością przez nich języka polskiego. Bariera językowa utrudnia wypełnianie jakichkolwiek formularzy. Ten obowiązujący w NSP 2011 zawierał około 100 pytań i wymagał obszernych wyjaśnień oraz komentarzy od rachmistrzów. Aby poprawnie zrozumieć pytanie i udzielić na nie odpowiedzi, cudzoziemiec musiał znać polszczyznę przynajmniej na poziomie dobrym. Mimo że przygotowano alternatywny formularz w języku angielskim, to w wielu wypadkach także i on nie rozwiązywał problemów językowych. Nie wszyscy cudzoziemcy mogą wykazać się znajomością angielszczyzny nawet na poziomie podstawowym, umożliwiającym im zrozumienie stosownych dokumentów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Spis ludności przeprowadzony w 2011 roku wykazał, że na terenie Polski przebywało czasowo 56 300 stałych mieszkańców innych krajów, w tym 40 097 przebywało ponad 3 miesiące. Spis powszechny z roku 2002 wykazał 34 072 imigrantów. Porównując obie liczby, można stwierdzić, że imigrantów z pobytem stałym przybywa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozmieszczenie imigrantów w Polsce jest nierównomierne. Ponad połowa cudzoziemców przebywa na terenie czterech województw: mazowieckiego, dolnośląskiego, małopolskiego i śląskiego. Jest to związane z rozwojem gospodarczym tych regionów. Niska stopa bezrobocia na tych terenach powoduje, że są one atrakcyjne dla cudzoziemców. Należy zwrócić także uwagę na to, że imigranci bardzo często dołączają do swoich rodaków, którzy już wcześniej przybyli do Polski. Tym też można tłumaczyć koncentrowanie się społeczności cudzoziemskich na danych obszarach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Największą tendencję wzrostową liczby imigrantów odnotowuje się w województwie mazowieckim. W roku 2002 imigranci mieszkający na tym terenie stanowili 26,4% (8 995 osób) wszystkich cudzoziemców w Polsce. Spis z 2011 roku pokazał, że po 9 latach stanowili oni 26,9% (10 870 osób) populacji cudzoziemskiej na terenie Polski. Najwięcej imigrantów jako miejsce osiedlenia wybiera mazowieckie miasta. Pod względem płci wśród cudzoziemców dominują na Mazowszu mężczyźni. Jest ich 5 648.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Polska jako nowe miejsce pracy i zamieszkania jest wybierana najczęściej przez osoby, które wcześniej mieszkały na terenach: Ukrainy, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Białorusi, Stanów Zjednoczonych, Rosji, Chin, Bułgarii, Wietnamu, Włoch, Francji, Armenii, Holandii oraz Turcji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wśród imigrantów przebywających w 2011 roku w Polsce zdecydowana większość nie miała polskiego obywatelstwa - 76%. Najliczniejszą grupę cudzoziemców stanowili obywatele Ukrainy, Białorusi, Niemiec, Rosji, Chin, Bułgarii, Wietnamu, USA, Armenii, Wielkiej Brytanii, Turcji, Francji, Włoch, Norwegii, Indii i Litwy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niezbędny w zrozumieniu migracji jest czynnik odpowiedzialny za przemieszczanie się osób. Standardowym kryterium podziału czynników determinujących migracje są kwestie ekonomiczne oraz pozaekonomiczne. W NSP 2011 odnotowano trzy główne przyczyny wyboru Polski jako nowego miejsca osiedlenia się. Najczęściej przyjazd był spowodowany sprawami rodzinnymi - przyczyna ta dominowała wśród obywateli polskich. Jako drugi czynnik wskazywano zamiar podjęcia pracy, a jako trzeci - szeroko rozumianą edukację: podjęcie studiów, naukę, podniesienie kwalifikacji zawodowych. Przyczyna ta była najczęściej wskazywana przez mieszkańców Litwy, Norwegii, Szwecji i Białorusi. Spoza krajów europejskich motywem podjęcia nauki kierowali się imigranci z Kazachstanu, Indii oraz Nigerii. Warto podkreślić, że większość studentów z krajów Europy Wschodniej oraz z Kazachstanu ma polskie pochodzenie.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;C. ZNAJOMOŚĆ POLSZCZYZNY PRZEZ CUDZOZIEMCÓW PRZEBYWAJĄCYCH W POLSCE&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Spis powszechny z 2011 roku dostarczył informacji dotyczących znajomości języka polskiego przez cudzoziemców. O stopień znajomości polszczyzny pytano imigrantów powyżej 4. roku życia. Trzeba podkreślić, że nie proszono o udokumentowanie - certyfikat - znajomości polszczyzny. Odpowiedź na to pytanie miała charakter subiektywny. W wypadku małoletnich dzieci odpowiedzi udzielali ich rodzice lub opiekunowie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bardzo dobrą znajomość języka polskiego zadeklarowało 36% emigrantów. Dominowali wśród nich obywatele Ukrainy, Białorusi, Niemiec, Rosji i Armenii. Nieco ponad 14% wskazało dobrą znajomość polszczyzny. Tu także w czołówce byli obywatele Ukrainy, następnie Bułgarii, Białorusi, Rosji, Niemiec i Armenii. Wystarczającą znajomość wskazało 15% cudzoziemców, głównie obywateli Ukrainy, Niemiec, Wietnamu, Chin, Bułgarii, Norwegii, Turcji, USA, Białorusi i Włoch. Największe trudności w komunikowaniu się w języku polskim mieli obywatele Chin, Wietnamu, Szwecji, Francji, Niemiec oraz Bułgarii.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dane pozyskane z NSP nie mogą być traktowane wiążąco, ponieważ trudno jest dokonać samooceny znajomości języka polskiego. Doskonale widzą to nauczyciele na co dzień pracujący z dziećmi cudzoziemskimi w polskich szkołach. Niejednokrotnie skarżą się na utrudniony kontakt z rodzicami, który wynika z bariery językowej. Opiekunowie dzieci znają kilka podstawowych słów i wyrażeń w języku polskim. Według ich samooceny świadczy to o dobrej znajomości języka kraju osiedlenia. Jednak, spożytkowując Europejski System Opisu Kształcenia Językowego, osoba zajmująca się zawodowo dydaktyką języka polskiego jako obcego nie zakwalifikowałaby tych osób nawet do reprezentantów poziomu Al.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kwestia komunikatywnego posługiwania się polszczyzną nie jest uregulowana w sposób prawny. Wprowadzenie poświadczenia znajomości języka polskiego na poziomie BI dla osób starających się o obywatelstwo polskie nie rozwiązuje sprawy. Warto w przyszłości zastanowić się nad wprowadzeniem obowiązkowych kursów językowych dla osób, które chciałyby uzyskać status rezydenta, a nawet tymczasową kartę pobytu. To pomogłoby uniknąć problemów językowych w urzędach i instytucjach państwowych. Poza tym umożliwiłoby lepszą integrację imigrantów z Polakami.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;D. DZIECI IMIGRANTÓW W POLSCE&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Omawiając problem imigracji do Polski, który bezpośrednio wiąże się z edukacją, należy się zatrzymać na strukturze wieku cudzoziemców przebywających na terenie naszego kraju. Najliczniejszą grupą są osoby w wieku 20-24 lat, następnie 25-29 lat, kolejno 30-34 lat, 35-39 lat, 15-19 lat oraz 40-44 lat. Z punktu widzenia systemu polskiej oświaty należy się przyjrzeć czterem grupom wiekowym. NSP 2011 wykazał, że na terenie Polski przebywała duża liczba dzieci i młodzieży objętych powszechnym obowiązkiem szkolnym. Najliczniej reprezentowana była wspomniana już młodzież w przedziale wiekowym 15-19 lat, następnie w przedziale 10-14 lat, potem dzieci w wieku 5-9 lat. Dodatkowo trzeba wspomnieć o dużej grupie dzieci w wieku żłobkowo-przedszkolnym 0-4 lata. Powyższe informacje są ważne z punktu widzenia kompleksowej dydaktyki, nie tylko językowej. Niestety nie można dotrzeć do tak szczegółowych danych dotyczących poszczególnych regionów Polski, w tym województwa mazowieckiego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z uwagą należy zatrzymać się na danych dotyczących krajów pochodzenia małoletnich imigrantów. Zostali oni podzieleni na dwie grupy wiekowe. Pierwsza z nich obejmuje dzieci do 14. roku życia, natomiast druga od 15. do 24. roku życia. Można pokusić się o stwierdzenie, że podziałowi temu moglibyśmy przyporządkować różne szczeble edukacji polskiej: dzieci z grupy pierwszej to osoby uczęszczające do żłobków, przedszkoli, szkół podstawowych oraz gimnazjów, grupa druga natomiast obejmuje młodzież uczącą się w szkołach ponadgimnazjalnych oraz na uczelniach wyższych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym miejscu nie tylko liczby osób w poszczególnych grupach są ważne, ale także obywatelstwo tych dzieci, które jest ściśle związane z językiem używanym w domu lub językiem, w którym dziecko uczyło się w poprzednim kraju zamieszkania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W grupie pierwszej - do 14. roku życia (3 813 osób) dominowali uczniowie z Ukrainy (566 osób), następnie z Rosji (235 osób), potem kolejno z Bułgarii (102 osoby), Niemiec (89 osób), Francji (81 osób), Białorusi (67 osób), Norwegii (57 osób), Chin (52 osoby), Stanów Zjednoczonych (49 osób), Wietnamu (46 osób), Czech, Rumunii, Litwy, Armenii, Mołdawii, Holandii. W tym przedziale wiekowym odnotowano aż 549 osób, w wypadku których trudno było ustalić obywatelstwo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W grupie drugiej (10 405 osób) także dominują obywatele Ukrainy (1818), potem Białorusi (772), następnie Chin (413), Rosji (296), Wietnamu (263), Turcji (229), Litwy (181), Norwegii (159), Niemiec (136), Bułgarii (126), USA (112), Indii (108), Arabii Saudyjskiej (102), Armenii (100), Kazachstanu (91), Szwecji (83), Słowacji (68), Tunezji (58), Hiszpanii (43), Albanii i Nigerii (42), Wielkiej Brytanii (40), Francji i Mongolii (33), Włoch i Rumunii (29), Mołdawii (26), Portugalii (21), Brazylii (19), Filipin (18), Czech i Egiptu (17). W tej grupie wiekowej nie ustalono obywatelstwa 3 748 osób.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;E. DZIECKO CUDZOZIEMSKIE W POLSKIEJ SZKOLE&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Zgodnie z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej oraz Ustawą z dnia 7 września 1991 roku o systemie oświaty cudzoziemiec, także ten, który ma status uchodźcy i nie ukończył 18. roku życia, musi realizować obowiązek szkolny poprzez uczęszczanie do szkoły podstawowej i gimnazjalnej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W polskich szkołach uczniów cudzoziemskich przybywa z roku na rok. Spotyka się ich w szkołach podstawowych, gimnazjach, zasadniczych szkołach zawodowych, liceach ogólnokształcących, liceach profilowanych, technikach oraz szkołach policealnych. Pojawiają się także w szkołach specjalnych przysposabiających do pracy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ministerstwo Edukacji Narodowej prowadzi własne statystyki. Dotyczą one przede wszystkim etapu kształcenia, przynależności dziecka do państw Unii Europejskiej oraz uczestnictwa w dodatkowych zajęciach z języka polskiego oraz zajęciach wyrównawczych. Brakuje w nich istotnego elementu - kraju pochodzenia oraz kraju wcześniejszej edukacji, którego znajomość jest niezbędna w kształceniu językowym dziecka cudzoziemskiego .&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W 2010 roku w placówkach oświatowych na terenie Polski uczyło się 6 068 uczniów niebędących polskimi obywatelami. Wśród nich z krajów Unii Europejskiej pochodziło 763 uczniów. Pozostali byli obywatelami państw trzecich. W kolejnym roku, 2011, sytuacja minimalnie się zmieniła, ponieważ liczba dzieci cudzoziemskich zmniejszyła się do 4 879, z czego 774 osoby pochodziły z terytorium UE. W kolejnych latach odnotowuje się tendencję wzrostową. W 2012 roku w polskich szkołach uczyło się 5 295 cudzoziemców, w tym 913 obywateli państw Unii Europejskiej. W następnym roku, 2013, było już w całej Polsce 6 002 uczniów niebędących Polakami. Ponad tysiąc z nich (1025) było obywatelami UE. W ubiegłym roku w mazowieckich szkołach uczyło się 2 949 dzieci i młodzieży, dla których język polski nie jest językiem rodzimym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W roku 2010 najwięcej uczniów cudzoziemskich odnotowano w szkołach podstawowych - 3 822 osoby, następnie w gimnazjach - 1279 osób, liceach ogólnokształcących - 587, zasadniczych szkołach zawodowych - 209 osób, technikach - 88 osób, szkołach policealnych - 53 osoby oraz liceach profilowanych - 18 osób. Rok później - w 2011 roku, kiedy zmniejszyła się całkowita liczba uczniów cudzoziemskich, struktura ta zmieniła się: szkoła podstawowa - 2 879, gimnazjum - 1100, liceum ogólnokształcące - 615, technikum - 133, szkoła policealna - 104, zasadnicza szkoła zawodowa - 31, liceum profilowane - 15 oraz szkoła specjalna przysposabiająca do pracy - 2 osoby. Wraz ze wzrostem liczby imigrantów w Polsce w roku 2012 zwiększyła się także liczba dzieci cudzoziemskich w szkołach: szkoła podstawowa - 3 080, gimnazjum - 1215, liceum ogólnokształcące - 688, technikum - 210, szkoła policealna - 47, zasadnicza szkoła zawodowa - 38 osób, liceum profilowane - 13 osób oraz szkoła specjalna przysposabiająca do pracy - 4 osoby. W roku 2013 struktura dzieci cudzoziemskich wyglądała następująco: szkoła podstawowa - 3 460, gimnazjum - 1267, liceum ogólnokształcące - 899, technikum - 272, szkoła policealna - 52, zasadnicza szkoła zawodowa - 43, liceum profilowane - 8 oraz szkoła specjalna przysposabiająca do pracy - 1 osoba.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 1 kwietnia 2010 roku w sprawie przyjmowania osób niebędących obywatelami polskimi do publicznych przedszkoli, szkół, zakładów kształcenia nauczycieli i placówek oraz organizacji dodatkowej nauki języka polskiego, dodatkowych zajęć wyrównawczych oraz nauki języka i kultury kraju pochodzenia mówi, że dzieci, które nie są obywatelami polskimi i nie znają języka polskiego lub znają go słabo mają organizowaną w szkole dodatkową, bezpłatną naukę języka polskiego w formie zajęć indywidualnych lub grupowych&lt;sup id="fnref:8"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:8"&gt;8&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Punkt drugi paragrafu piątego powyższego rozporządzenia informuje, że wymiar zajęć dydaktycznych, który pozwoli dziecku cudzoziemskiemu na opanowanie języka polskiego w stopniu umożliwiającym mu udział w obowiązkowych zajęciach edukacyjnych, nie może być mniejszy niż dwie godziny tygodniowo. W praktyce, ze względów finansowych, wymiar dodatkowych zajęć z języka polskiego wynosi tylko dwie jednostki dydaktyczne tygodniowo przez 12 miesięcy. Jeżeli w danej placówce jest więcej niż 15 uczniów cudzoziemskich, obowiązkiem szkoły jest zorganizowanie  kolejnych dodatkowych bezpłatnych zajęć z języka polskiego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym miejscu należy zastanowić się nad tym, jakim mianem powinniśmy określić język polski dla dzieci cudzoziemskich uczących się w polskich placówkach edukacyjnych. Na pewno jest on językiem obcym, z którym nie miały wcześniej kontaktu. Biorąc pod uwagę przyporządkowywanie konkretnych liczebników systemom językowym, których uczy się człowiek w ciągu całego swojego życia, powinniśmy mimo wszystko sięgnąć po dwa liczebniki porządkowe - pierwszy oraz drugi. Polszczyzna dla dzieci imigrantów jest językiem pierwszym w edukacji, a językiem drugim w życiu oraz kontaktach społecznych. Jako język drugi funkcjonuje równorzędnie z ich językiem ojczystym - językiem domowym, odziedziczonym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zdaję sobie sprawę z tego, że niektórzy glottodydaktycy mogą nie zgodzić się ze mną. Jednak uważam, że do zajęć dodatkowych z języka polskiego, wspomagających naukę naszego systemu językowego, należy podchodzić od strony metodycznej nie tak jak w wypadku języka obcego, ale także nie tak jak w wypadku języka rodzimego. Dane demograficzne pokazują nam, że dotarliśmy już do punktu, w którym konieczne jest wypracowanie metodyki nauczania języka polskiego jako drugiego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z moich osobistych doświadczeń wynika, że całkowite zanurzenie w języku - immersja - nie sprawdza się, kiedy język ma być nie tylko narzędziem komunikacji, ale także głównym narzędziem zdobywania wiedzy o świecie. A takim narzędziem jest, kiedy mówimy o dzieciach imigrantów. Ich sukces edukacyjny wiąże się ściśle z ich kompetencją językową.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tu rodzi się pytanie, jak powinna być ona poprawnie rozwijana, aby uczeń cudzoziemski był promowany do następnej klasy, aby bez problemów przystępował do sprawdzianu szóstoklasisty, testów gimnazjalnych czy matury. Ustawowe dodatkowe zajęcia językowe są po to, aby pomóc takiemu dziecku. Należy jednak dobrze się do nich przygotować i wyposażyć w odpowiednie materiały.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od wejścia w życie wyżej wspomnianej ustawy w roku 2010 z dodatkowych lekcji języka polskiego korzystało tylko 153 uczniów. W szkole podstawowej było ich 106, a w gimnazjum 36. W kolejnym roku, 2011, w zajęciach wspomagających nabywanie znajomości języka polskiego uczestniczyło 236 uczniów cudzoziemskich. Najwięcej było ich w szkołach podstawowych - 175 oraz w gimnazjach - 43. Rok 2012 wykazał wzrost zainteresowania dodatkowymi lekcjami języka polskiego. Korzystało z nich wówczas 279 uczniów cudzoziemskich, z czego najwięcej z nich - 189 uczęszczało do szkoły podstawowej. W gimnazjum zajęcia zapewniono 59 uczniom. W 2013 roku 379 uczniów korzystało z dodatkowego wsparcia w zakresie języka polskiego. Najwięcej było ich w szkołach podstawowych - 268 osób, a w gimnazjach - 86.
Przyglądając się powyższym danym, chociażby za rok 2013, które zostały tu przywołane, trzeba się zastanowić nad tym, dlaczego tak mała liczba uczniów cudzoziemskich uczestniczy w dodatkowych zajęciach z języka polskiego. Być może sytuacja ta spowodowana jest kilkoma czynnikami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po pierwsze, brakiem wykwalifikowanej kadry dydaktycznej, która profesjonalnie prowadzi zajęcia. Na moje pytanie w Ministerstwie Edukacji Narodowej, kto ma odpowiednie uprawnienia do prowadzenia dodatkowych lekcji języka polskiego dla dzieci cudzoziemskich, otrzymałam odpowiedź, że każdy polonista. Byłam szczerze zaskoczona tą odpowiedzią, ponieważ bycie nauczycielem języka polskiego jako rodzimego nie jest wystarczające do prowadzenia tego typu dydaktyki. Nie jest wystarczające także ukończenie kursów z zakresu pedagogiki międzykulturowej. Polonista podejmujący się pracy z dziećmi musi obowiązkowo poznać metody i techniki nauczania języka polskiego jako obcego, które pozwolą mu patrzeć na nasz system językowy zupełnie inaczej i dostrzegać w nim poziomy trudności w opanowaniu poszczególnych zagadnień gramatycznych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nauczyciele, którzy w swojej pracy zawodowej spotykają się z dziećmi cudzoziemskimi, obawiają się, że nie poradzą sobie z takim uczniem. W zaistniałej sytuacji dydaktycznej dostrzegają przede wszystkim trudności. Nie widzą w niej wartości dodanych, które pozytywnie mogą wpłynąć na ich rozwój osobisty oraz zawodowy. Do podobnych wniosków doszła M. Kotarba-Kańczugowska, badająca polskich nauczycieli wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego w odniesieniu do różnojęzyczności uczniów&lt;sup id="fnref:9"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:9"&gt;9&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Pedagodzy nie podejmują się prowadzenia dodatkowych zajęć z języka polskiego, ponieważ brakuje im z tego zakresu przede wszystkim wiedzy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Drugim problemem jest to, że nie wiedzą, gdzie tej wiedzy szukać. Polskie uczelnie nie mają w swojej ofercie edukacyjnej studiów na poziomie licencjackim, które przygotowywałyby nauczycieli o profilu dydaktyki języka polskiego jako drugiego. Brakuje także kursów specjalistycznych w ofertach ośrodków doskonalenia zawodowego nauczycieli, które przygotowywałyby polonistów do pracy z dziećmi cudzoziemskimi. Nie ma także punktów konsultacyjnych, nawet wirtualnych, w których pedagodzy mogliby wymieniać się własnymi doświadczeniami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym kontekście należy podkreślić, że Instytut Polonistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego w roku akademickim 2009/2010 poświęcił cały cykl studiów podyplomowych dydaktyka języka polskiego jako obcego - zagadnieniom związanym z nauczaniem języka polskiego jako drugiego i obcego w polskiej szkole. Uczestniczyło w nich dwudziestu słuchaczy. Byli to poloniści z warszawskich szkół. Otrzymali oni podstawową wiedzę z zakresu metodyki nauczania języka polskiego dzieci cudzoziemskich.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mała frekwencja dzieci imigrantów na dodatkowych zajęciach z języka polskiego była spowodowana - po trzecie - prawdopodobnie także brakiem odpowiednio skonstruowanych programów dydaktycznych. Obecnie na rynku wydawniczym nie ma żadnego programu wspierającego nauczanie języka dzieci cudzoziemskich w szkołach podstawowych, gimnazjalnych oraz ponadgimnazjalnych&lt;sup id="fnref:10"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:10"&gt;10&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Programy wykorzystywane w dydaktyce języka polskiego jako obcego nie nadają się do ich pełnego spożytkowania na tego typu zajęciach. Jeszcze raz podkreślam, że język polski nie jest wyłącznie narzędziem komunikacji dla dzieci. Polszczyzna to narzędzie, za pomocą którego uczniowie poznają matematykę, biologię, historię czy geografię&lt;sup id="fnref:11"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:11"&gt;11&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Programy nauczania powinny być spójne z podstawą programową właściwą dla szczebla edukacji i przedmiotów danego ucznia i powinny zawierać materiał zarówno dla ucznia początkującego - a takich jest najwięcej - jak i dla ucznia średnio zaawansowanego. Nauczyciele muszą zajrzeć do podręczników historii, biologii czy fizyki i zapoznać się z podstawową leksyką, którą powinno opanować dziecko cudzoziemskie, aby mogło uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach edukacyjnych. Podobną pracę powinni wykonać nauczyciele przedmiotów i wskazać polonistom to, co jest najważniejsze, aby ci mogli przygotować właściwy program dydaktyczny. Niezbędna jest zatem ścisła współpraca wszystkich nauczycieli, którzy pracują z dziećmi cudzoziemskimi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie tylko brak programów, ale również - po czwarte - brak materiałów dydaktycznych przygotowanych dla uczniów cudzoziemskich wpływa niekorzystnie na dodatkowe zajęcia z języka polskiego. Podręczniki do dydaktyki języka polskiego jako obcego nie są odpowiednie dla dzieci i młodzieży. Mogą one stanowić pewną podstawę wyjściową do właściwej dydaktyki, ale nie zastąpią profesjonalnie przygotowanych materiałów. W tworzeniu dobrych podręczników i kart pracy trzeba szukać wsparcia u logopedów oraz nauczycieli nauczania początkowego. Ich sprawdzone metody mogą stanowić inspirację do przygotowania materiałów dydaktycznych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Moim zdaniem, aby nauczanie języka polskiego dzieci cudzoziemskich w polskich szkołach odbywało się zgodnie ze standardami, należy podjąć kilka decyzji o charakterze ustawodawczym. Po pierwsze, trzeba jasno sprecyzować, jakie kwalifikacje zawodowe powinna mieć osoba prowadząca zajęcia edukacyjne z języka polskiego dla dzieci cudzoziemskich. Po drugie, koniecznością jest powołanie przez Ministerstwo Edukacji Narodowej specjalnej instytucji, która zajmowałaby się wyłącznie kształceniem dzieci cudzoziemskich w aspekcie metodycznym i wydawniczym. Po trzecie, należy przemyśleć powołanie nowego kierunku studiów lub nowych specjalizacji w ramach istniejących kierunków na poziomie licencjackim, które przygotowywałyby nauczycieli - nie tylko polonistów - do pracy z dziećmi cudzoziemskimi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Opracowując standardy kształcenia językowego, warto skorzystać z doświadczeń Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec, Francji i Hiszpanii w obszarze wyrównywania kompetencji językowej dzieci cudzoziemskich, które uczęszczają do placówek edukacyjnych w tych krajach. Każde z przywołanych przeze mnie państw ma wypracowaną własną metodę od strony formalno-legislacyjnej oraz dydaktycznej.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Bibliografia&lt;/h3&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;E. Chromiec, Dziecko wobec obcości kulturowej, Gdańsk 2003.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;"Dziennik Ustaw" 2010, nr 57.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;M. Kotarba-Kańczugowska, Różnojęzyczność w polu dyskursywnym nauczycieli małego dziecka. Doniesienia z badań własnych, "Poradnik Językowy" 2013, z. 2, s. 43-57.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;D. Matsumoto, L. Juang, Psychologia międzykulturowa, Gdańsk 2007.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Migracje zagraniczne ludności. Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2011, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2013.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;J. Nikitrowicz, Edukacja międzykulturowa. Kreowanie tożsamości dziecka, Gdańsk 2007.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;A. Szczurek-Boruta, Doświadczenia społeczne w przygotowaniu przyszłych nauczycieli do pracy w warunkach wielokulturowości, Toruń 2013.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;h3&gt;Abstract&lt;/h3&gt;
&lt;h4&gt;The status of Polish as a second and foreign language in Polish schools: Summary&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;The text discusses the status of Polish among immigrant children who attend Polish primary, lower-secondary and higher-secondary schools. Compulsory education of children of foreigners and their training in Polish, which is ensured by Poland, are discussed here. Statistical data on the participation of children of foreigners in additional classes in Polish are demonstrated. Furthermore, information about immigrants in Poland, elaborated on the basis of the National Census of Population and Housing, are presented.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trans. Monika Czarnecka&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;E. Chromieć, Dziecko wobec obcości kulturowej, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003, s. 17-53; J. Nikitrowicz, Edukacja międzykultu­rowa. Kreowanie tożsamości dziecka, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2007, s. 69-79.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:2"&gt;
&lt;p&gt;D. Matsumoto, L. Juang, Psychologia międzykulturowa, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2007, s. 184-192, s. 355-359.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:2" title="Jump back to footnote 2 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:3"&gt;
&lt;p&gt;A. Szczurek-Boruta, Doświadczenia społeczne w przygotowaniu przyszłych nauczycieli do pracy w warunkach wielokulturowości, Wydawnictwo Adam Mar­szałek, Toruń 2013, s. 34.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:3" title="Jump back to footnote 3 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:4"&gt;
&lt;p&gt;Migracje zagraniczne ludności. Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2011, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2013, s. 9-10.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:4" title="Jump back to footnote 4 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:5"&gt;
&lt;p&gt;Migracje zagraniczne ludności. Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2011, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2013, s. 11.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:5" title="Jump back to footnote 5 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:6"&gt;
&lt;p&gt;Ibidem, s. 22-24.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:6" title="Jump back to footnote 6 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:7"&gt;
&lt;p&gt;Ibidem.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:7" title="Jump back to footnote 7 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:8"&gt;
&lt;p&gt;Dz.U. 2010, nr 57, poz. 361.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:8" title="Jump back to footnote 8 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:9"&gt;
&lt;p&gt;M. Kotarba-Kańczugowska, Różnojęzyczność w polu dyskursywnym nauczycieli małego dziecka. Doniesienia z badań własnych, "Poradnik Językowy" 2013, z. 2, s. 43-57.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:9" title="Jump back to footnote 9 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:10"&gt;
&lt;p&gt;W Warszawie w Biurze Edukacji Urzędu Miasta powstał poradnik dla nauczycieli i osób pracujących z uczniami cudzoziemskimi Inny w polskiej szkole. Jednak, mimo że zawiera on wskazówki metodyczne, scenariusze zajęć, to nie spełnia podstawowych wymogów publikacji z zakresu metodyki języka polskiego jako drugiego, ponieważ nauczanie polszczyzny jest oderwane od pozostałych przedmiotów nauczanych na poszczególnych etapach edukacji.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:10" title="Jump back to footnote 10 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li id="fn:11"&gt;
&lt;p&gt;Nieodpowiednie do tego są także programy oraz książki opracowane przez A. Rabiej - seria Lubię polski, które w tytule mają sformułowanie - nauka języka polskiego jako drugiego, ponieważ autorka definiuje język polski jako drugi w kontekście języka odziedziczonego, a nie języka edukacyjnego.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:11" title="Jump back to footnote 11 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Nieuchronność czy nieprzewidywalność</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2021/2021-08-30_nieuchronnosc-nieprzewidywalnosc.html" rel="alternate"></link><published>2021-08-30T00:08:00+02:00</published><updated>2021-08-30T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2021-08-30:/blog/2021/2021-08-30_nieuchronnosc-nieprzewidywalnosc.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Dawno się nie wywnętrzałem na różne tematy. Jedną z przyczyn jest fakt, że myśl wciąż szybciej bieży niźli palce zdołają ją wklepać w klawiaturę. A to oznacza istotną stratę czasu, bo tymczasem już myślę o czym innym, a poprzednie &lt;strong&gt;genialne&lt;/strong&gt; wprost wnioski ulatują.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale w ostatnich dniach dzieje się coś …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Dawno się nie wywnętrzałem na różne tematy. Jedną z przyczyn jest fakt, że myśl wciąż szybciej bieży niźli palce zdołają ją wklepać w klawiaturę. A to oznacza istotną stratę czasu, bo tymczasem już myślę o czym innym, a poprzednie &lt;strong&gt;genialne&lt;/strong&gt; wprost wnioski ulatują.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale w ostatnich dniach dzieje się coś, o czym nie sposób nie wspomnieć: Nowe Cesarstwo Rzymskie (niech mi ktoś powie, że nie nawiązują symboliką do tego przebrzmiałego imperium!) ustąpiło przed nieustępliwością sponsorowanych partyzantów-fanatyków.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście wiele osób znacznie inteligentniej ode mnie będzie rozważać kwestie imperialnej władzy, kontroli szlaków morskich, piwotu na Pacyfik itp. Zatem mam ten luksus, że sam się nimi zajmować nie muszę. Zatem postaram się skoncentrować na kwestii, &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=PuiFCzYbrJE"&gt;którą poruszył Wojciech Szewko w wywiadzie udzielonym Otoce-Frąckiewiczowi&lt;/a&gt;, a która została pominięta. Wygląda na to, że niektórzy analitycy są jej świadomi, ale chyba nie zajmuje naczelnego miejsca w naszej świadomości: co rozkłada zachodnią kulturę i jej system władzy? Co być może jest od niej silniejsze, żywotniejsze i zdolne przeżreć ją niczym kwas?&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Islam&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Gdy współczesna nauka podważyła wszelkie dogmaty wiary i wiedzy, zastąpiła je swoimi, a następnie, zanim się ugruntowały, sama je podważyła, ludzie Zachodu utracili solidną bazę moralną na świecie. Niektórzy przerzucili swoje potrzeby religijne na naukę właśnie, inni na aktywizm ekololo, albo femininololo, albo genderololo, rzadziej polityczny. Wielu popadło w hedonizm połączony z karierowiczostwem i nie mają czasu na refleksję. Chrześcijaństwo, które przez dwa tysiąclecia zdołało przebudować umysły tego zakątka świata, opanować nowe kontynenty i dać bazę filozoficzną dla rozwoju nowoczesnej nauki, nagle stało się rodzajem antykwarycznej ciekawostki, nad którą yntelygentni (czyli inteligentni inaczej) z litością się pochylają i mądrze kiwają głowami: taak, najstarsza korporacja na świecie, taak, Tomasz z Akwinu, stary obżartuch, taak, Pius XII, papież Hitlera, taak, Jan Paweł II, papież-podróżnik...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem na bliższym i dalszym Wschodzie wciąż istnieją systemy religijne, których podstawowym wymogiem jest &lt;strong&gt;żarliwość&lt;/strong&gt;. Nie ma tam miejsca na ostrożne uczestnictwo, wierzący-niepraktykujący. Albo to robisz, albo spadaj. Jedną z nich, niesłychanie żywotną, o przemożnej sile autoregeneracji, jest Islam.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa islamu" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/20/Age_of_Caliphs.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Decentralizacja&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;W przeciwieństwie do około 2/3 świata chrześcijańskiego zarządzanego w zasadzie przez dwie organizacje (kościół katolicki oraz greko-katolicki), praktycznie cały obszar ogarnięty islamem pozostaje zdecentralizowany. Nie ma tam papieży ani wielkich patriarchów narzucających jednolitą wykładnię wiary dla wszystkich. Najważniejszym towarzyszem zwykłego człowieka na jego religijnej drodze pozostaje &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Imam"&gt;imam&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;. Czyli starszy lokalnej wspólnoty, wybrany merytokratycznie lub w jakikolwiek inny sposób zaproszony do świadczenia religijnej posługi. A sprowadza się ona do przewodzenia w modłach (nie - prowadzenia ich za wiernych) oraz czasami nie za długich kazań, żeby wierni się nie rozbiegli z krzykiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście uogólniam dla wyostrzenia obrazu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chodzi o to, że nawet ta szyicka hierarchia duchowna ma charakter umowny, utrzymuje się siłą tradycji i uzyskanej politycznej siły - powiedzmy, że przypomina ona katolicką hierarchię z samych początków chrześcijaństwa, piąty, szósty wiek. Najważniejszy jest lokalny przewodnik duchowy, którego znamy osobiście, bo mieszka za rogiem, znamy jego żonę (lub żony), dzieci, wiemy, jakim jeździ autem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Wykładnia prawa" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/ac/Ibnhanbal.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Wiele wyznań&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Islam wcale nie jest jednolity, jak się nam na Zachodzie wydaje. Kojarzymy piąte przez dziesiąte, że muzułmanie dzielą się na szyitów i sunnitów. Coś tam brzdąknęło nam o mistycznych derwiszach, sufitach. Przy okazji wojny z terroryzmem dowiedzieliśmy się o wahabitach, salafitach, ale nie wiemy, czym się oni różnią od siebie nawzajem oraz od reszty. Nie mamy bladego pojęcia o charydżytach (ibadytach, sufrytach, azrakitach, nadżdytach), podziale sunnitów (hanafici, malikici, szafici, hanbalici: wahabici, salafici), podziale szyitów (imamici: alewici, ismailici: druzowie, zajdyci, dżafaryci, batinici)... Przy okazji masakry urządzonej przez Daesz (ISIS) dowiedzieliśmy się, że Baszar al Asad jest alawitą (nie: alewitą), a fanatycy byli szczególnie zawzięci na jazygów. W czasach studenckich przebywając na Dalekim Wschodzie zetknąłem się z trzecim nurtem synkretycznym (religia z pogranicza islamu oraz kultów sąsiednich): bahaizmem. Głębsze wertowanie wikipedii wykazuje, że islam w konfrontacji z religiami podbijanych krajów nieco zmieniał kolor, wytwarzał nurty synkretyczne, reformował się, tworzył wyznania pogranicza. Wcale nie był jednolity.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Prosta podstawa&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Ale wszędzie i zawsze pozostawał ten sam na bardzo podstawowym poziomie filarów wiary:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Wyznanie wiary, które czyni członkiem wspólnoty poddanych Allacha.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Modlitwa odmawiana pięć razy w ciągu doby nie pozwalająca zapomnieć, kim się jest.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jałmużna tworząca podstawę budowy społeczeństwa opartego na wsparciu słabszych przez silniejszych.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pielgrzymka do Mekki, gdzie można sobie uświadomić, że istnieje jedność w wielości.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Obowiązek walki za wiarę - czy to we własnym sumieniu (trudniej), czy to z niewiernymi (łatwiej).&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Pielgrzymka" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/17/Supplicating_Pilgrim_at_Masjid_Al_Haram._Mecca%2C_Saudi_Arabia.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Różne odłamy islamu mogą się krwawo rżnąć między sobą (to ich metoda dyskutowania po prostu), ale kiedy &lt;em&gt;muezin&lt;/em&gt; zaśpiewa na &lt;em&gt;salat&lt;/em&gt;, wszyscy rozkładają dywaniki i zaczynają się kłaniać. Tak czy owak, jest to religia wojowników, spuszczanie krwi wrogom stanowi normalną rozrywkę mężczyzn.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Pismo dla wszystkich&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Koran - (plus te Hadisy i inne) choć uważany jest za przenajświętszą księgę i jedyną wykładnię zasad wiary, to nigdy nie był zakazany dla pospólstwa. Od samego początku islam zakładał (na wzór chyba żydowski), że najważniejszą czynnością życiową jest poznawanie Pisma. Mogłeś być kiepskim szewcem, ale jeżeli dobrze znałeś Koran, otaczał cię szacunek. Pomijając śmieszną zasadę, że Allah mówił po arabsku, a zatem każdy muzułmanin musi wyuczyć się tego języka, aby poznać Jego słowa w oryginale, to rzeczywiście kładzie się tam nacisk, aby nawet najbiedniejsi z najbardziej zapadłych kątów mieli od dziecka styczność z Pismem i możliwie jak najwięcej się z niego wyuczyli. Najbieglejsi kują Koran na blachę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Szariat na świecie" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/81/Use_of_Sharia_by_country.svg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Sąd szariacki&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Skoro Koran (plus Hadisy i inne, zwane dalej Koranem) jest podstawą wiary, wywodzi się z niego właściwie wszystko, a zatem też i prawo. Ale tutaj mamy zagwozdkę: oznacza to bowiem, że jeżeli nawet w jakimś muzułmańskim kraju władza podejmie próbę kodyfikacji prawa (na bazie Koranu), to wszelkie kodeksy stanowić będą jedynie pomoc naukową przy jego wymierzaniu. Jedynym niepodważalnym pismem prawnym zawsze pozostanie Koran i nic innego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Stąd też mamy dwa istotne skutki:&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Lokalna wykładnia prawa&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Wymierzaniem prawa zajmują się członkowie lokalnej społeczności (czasami z pieczątką od władzy), którzy najlepiej się znają na Koranie. Bowiem muzułmanie wierzą, że chociaż w czasach Mahometa nikt nie śnił jeszcze o kradzieży tożsamości przez Internet, to Pismo zawiera wszelkie niezbędne wskazówki, aby dokonać właściwego sądu w dowolnej epoce historycznej. Trzeba się tylko dobrze wczytać i trochę pokontemplować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście lokalni &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ulem"&gt;ulemowie&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; mają zapewnione wsparcie ponad tysiąca lat &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Szariat"&gt;prawnej tradycji islamskiej&lt;/a&gt;, ale tak czy owak ostatecznie wszystko sprowadza się do nieprzewidywalności wyroków wydanych przez ludzi.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Nieprzewidywalność losu&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Na Zachodzie jednakoż przywykliśmy myśleć, że prawo jest jednakie dla wszystkich. Od tego są kodeksy i wieloletnie szkolenie, jakiemu poddani są przyszli sędziowie. W islamie jednaki dla wszystkich jest tylko Allach. Prawo należy wymierzyć rozważając nie tylko czyn, konflikt, przyczyny, ale uwzględnić należy także fakt, że być może mamy do czynienia ze starciem silniejszego ze słabszym, kobiety z mężczyzną, dziecka z dorosłym, żołnierza z rzemieślnikiem, biednego z bogatym itp. A te osoby mogą mieć silniejsze lub słabsze przekonanie o swojej słuszności, motywacje osobiste lub wspólnotowe, albo jakieś inne specyficzne potrzeby. Czyli w wymiarze prawa mogą być brane pod uwagę wszelkie sprawy, także te tzw. pozaprawne. A wyrok nie jest przesądzony zapisami kodeksowymi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Współczesna mapa islamu" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/31/Islam_by_country.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Talibowie&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Aktualny podbój Afganistanu przez Talibów to trzecie podejście do zbudowania emiratu muzułmańskiego w ostatnich trzech dekadach. Jak widać, głęboka wiara prostych ludzi, że da się coś takiego zrobić, w islamie jest bardzo silna. Trzecie podejście - ale drugie ze strony talibów, czyli właśnie (patrz wyżej) &lt;em&gt;studentów Pisma&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Krótki rys historyczny&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Kiedy w 1994 roku &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Talibowie"&gt;Talibowie&lt;/a&gt; porzucili swoje kozy i zeszli z gór ustanowić państwo muzułmańskie, w większości byli tym, czego wykształcony Europejczyk po nich się spodziewał: dzikimi góralami. Prostymi ludźmi, których uwiodła retoryka &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Mohammad_Omar"&gt;mułły Omara&lt;/a&gt;. Na podbitych terenach zatem mierzyli mężczyznom brody, bo to z pewnością stanowiło o pobożności (znaczy, że broda ma tę samą długość co broda Mahometa), zapędzili kobiety do domów, zakazali telewizji, Internetu, sportu, magii... Tak właśnie zwykle myślą prostaczkowie: jeżeli jakaś część nie pasuje do całości, to należy ją odciąć. Co z entuzjazmem robili przez następne pół dekady.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Talibowie biją kobiety" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9f/Taliban_beating_woman_in_public_RAWA.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;My w Polsce, gdzie panuje kryptomatriarchat, dobrze wiemy, że nie może przetrwać system, w którym kobiety zostają &lt;em&gt;naprawdę&lt;/em&gt; wypchnięte z życia. Bez ich mądrości, cierpliwości (oraz mnóstwa innych cech) naprawdę nie da się żyć. Pamiętajmy, że w owym tak poniżającym kobiety świecie islamu odsetka kobiet na najwyższych stanowiskach władzy w ostatnim półwieczu przekraczała odpowiedni parametr w tak hołubiącym kobiety świecie Zachodu. Stanowiło to tylko przedmiot memów, ale chyba nikt się głębiej nad tym nie zastanowił.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Afganistan znajduje się w środku Azji, czyli daleko od wszystkiego. Porządki na szczytach Hindukuszu mało wówczas kogo obchodziły. Cenne złoża rzadkich pierwiastków oraz nieustanny problem z doskonałej jakości heroiną wywożoną ciężarówkami z tego górzystego kraju martwiły tylko wysoko postawionych specjalistów najsilniejszych potęg kolonialno-korporacyjnych. Maluczkich to nie zajmowało.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale w 2001 roku ludzie doskonale wykształconego i bardzo bogatego przedstawiciela &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Usama_ibn_Ladin"&gt;jemeńskiej rodziny zajmującej się budowlanką&lt;/a&gt; wysadzili w powietrze dwa wieżowce w Nowym Jorku, co niesłychanie rozzłościło najsilniejsze wówczas imperium na Ziemi. Człowiek ów zadekował się &lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Tora_Bora"&gt;na terenie ich kraju&lt;/a&gt; w &lt;a href="http://edjayepstein.blogspot.com/2011/05/myth-of-bin-laden-lair.html"&gt;jaskini&lt;/a&gt;, którą reklamowano jako &lt;a href="https://www.edwardjayepstein.com/nether_fictoid3.htm"&gt;największą podziemną twierdzę terrorystów&lt;/a&gt; i przekonywał usilnie, że jest co najmniej tak samo żarliwym wyznawcą jak oni. Zasady gościnności, po prostacku rozumiana lojalność i braterstwo broni nakazało przywódcom Talibów odmówić wydania go wywiadowcom najpotężniejszego imperium na świecie. W związku z tym żołnierze owego &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Stany_Zjednoczone"&gt;państwa&lt;/a&gt; wysypali na Afganistan tony ładunków wybuchowych oraz drugie tyle dolarów dla miejscowych watażków i z marszu rozwalili całe to towarzystwo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Tora Bora, gdzie ukrywał się Osama" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f2/Tora_bora.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Wygnanie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Talibowie zostali zepchnięci z powrotem do swoich medres.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zaraz, zaraz, jacy talibowie? Do jakich medres? To znaczy kto? Gdy Sojusz Północny parł przez Afganistan, złapanych bojowników w krótkich abcugach rozstrzeliwano. Kto zdołał uciekł w góry, do starych baz partyzanckich, z których ongi duszmani atakowali sowietów. Inni wymykali się z posterunków, z miast, przedzierali w przebraniach w stronę Pakistanu, którego północno-zachodnie rubieże stanowią dla Pasztunów bazę biznesową i kulturową. Komuś udało się uciec, komuś pomogli uciec mieszkańcy wsi (kiszłaków). Większości się nie udało. Albo zginęli, albo wtopili się w miejscową społeczność. Bo ta, jak zwykle (znamy to i z Polski) miała własne, odmienne od medialnego przekazu, zdanie na temat całej tej wojny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A ci, którzy uciekli, co właściwie robili na wygnaniu? Czy ktoś się tym zajmował? No pewnie, analitycy najbardziej zainteresowanych wywiadów, z pewnością. Co jakiś czas oddział bojowników przekraczał granicę i zajmował kilka afgańskich prowincji. Potem nadlatywały amerykańskie bombowce, paliły kilka wiosek i zapadała cisza. Śmiertelna. Czasem ustrzelono ważnego urzędnika w centrum Kabulu. Innym razem wysadzono pancerną ciężarówkę amerykańską. Ostrzelano patrol krzyżowców na zboczu góry. Przeleciały śmigłowce siejąc bombami kasetowymi. Zwalono kluczowy dla amerykańskiej logistyki most. Amerykanie go odbudowali i przy okazji zamienili w rumowisko okoliczne góry. Poleciało kilka ręcznych rakiet w stronę rzekomo cichego i bezpiecznego posterunku gdzieś w dolinie rzeki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tak w kółko.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przez dwadzieścia lat!&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Przekształcenie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Dwudziestoletni górale, którzy opanowali Kabul w 1996 roku, mieli 25 lat, gdy nawiewali przez granicę do Pakistanu. Dwadzieścia lat później to właśnie ci nobliwi panowie w turbanach i z brzuszkami. Akurat tylu ich zostało, żeby obsadzić najważniejsze stanowiska w ich organizacji. Reszta się wykruszyła. Skąd się zatem wzięło kolejne 25 tysięcy talibów?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Znakiem tego to są nowi ludzie. Rozpiętość wiekowa od 17 do 60 lat. Ostatnie 20 lat musiało ich zmienić, czegoś nauczyć. Nawet jeżeli zaczynali karierę jako stereotypowe pastuchy, co to ledwo Koran dukają, teraz są doświadczonymi życiowo, wykształconymi ludźmi, sprawnymi dowódcami wojskowymi i politykami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ot choćby taka mała różnica: mają gadającego po angielsku rzecznika prasowego. Co to znaczy? To znaczy, że zależy im, aby reszta świata zrozumiała, kim są, skąd pochodzą, dokąd zmierzają. Gdyby im nie zależało, do dziennikarzy raczej by strzelali, niż ustawiali im konferencje prasowe.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Używają gładkich sformułowań. Mówią o tym, że przestudiowali Koran i rozumieją, że poprzednie podejście było błędne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak to?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyżby sami się przyznawali do błędu?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jaka władza kiedykolwiek i gdziekolwiek coś takiego zrobiła?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co to za ludzie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mułłowie i król Persji" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e5/Molla2.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Baśnie z tysiąca i jednej nocy&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;W ludowych opowieściach ze świata islamu mamy tak wiele historii, w których człowiek ubogi (lub słaby) ale bystry zyskał coś niezwykle cennego (najczęściej ocalił życie) dzięki swojej przemyślności wobec zagadek lub innych zadań postawionych mu przez okrutnego bogacza lub władcę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Człowiek islamu wychowuje się w silnej świadomości, że istnieją siły, z którymi nie zdoła się zmierzyć i nie powinien nawet próbować. Ale jednocześnie powinien wierzyć, że nie ma sytuacji beznadziejnych, z których nie zdoła się wykaraskać własnym sprytem, poparciem sojuszników lub uciułanym groszem. Ostatecznie wszystko jest w rękach Boga, a ten w każdej chwili ma prawo zmienić reguły gry. Najważniejsze to się nie bać. Trzymać się podstaw wiary, a w pozostałych sprawach być elastycznym. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie ma boga prócz Allacha, to on wyznacza reguły, które może też zmieniać. Zatem też nie ma sztywnych norm moralnych, etycznych, czy praktycznych. Doświadczenie może wykazać błędność postępowania i wyznawanych poglądów. Jedyną ideologią, na której należy polegać, to &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Islam#Wiara"&gt;filary wiary&lt;/a&gt;. Zapisana jest ona w Koranie. A tam zapisali takie mnóstwo rzeczy, że tylko od sprytu zależy, co z niego zdołamy wywieść.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Trudny orzech&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Leciałem sobie wyżej myślami dość swobodnie, ale niewykluczone, że udało mi się wyłożyć punkt widzenia: Talibowie, jako przedstawiciele fundamentalistycznego islamu XXI wieku zaskoczyli świat. Pokazali, że można przejąć nowoczesne i skuteczne metody wroga, zastosować je w swojej polityce. W ten sposób zatkali gęby swoim adwersarzom, którzy bombardując Afganistan 20 lat temu bez przerwy chrzanili coś o demokracji i prawach człowieka. Tak? No to proszę bardzo, my też tak potrafimy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I idą sobie przez góry, śpiewają o równości, wolności i braterstwie i nikt nie śmie się im przeciwstawić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A co robią tak naprawdę? A co tak naprawdę zrobią w przyszłości, gdy mądrze (tym razem) odczekają, aż wrzawa ucichnie, a oko Saurona (zainteresowanie mediów) przeniesie się gdzie indziej (np. na zagrożony chińską inwazją Tajwan)?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Naprawdę, czapki z głów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Talibowie pokazali, jaka żywotność, elastyczność i siła tkwi w żywym islamie. Cywilizacja zachodu naprawdę ma teraz trudny orzech do zgryzienia. Bo uciekinierzy z Afganistanu już zmierzają w naszą stronę. I niosą ze sobą jej przekaz. I nie zamierzają się z tym ukrywać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czekają nas ciekawe czasy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Dżuma XXI wieku, czyli jaki wiek, taka dżuma</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2020/2020-05-30_dzuma-xxi-wieku.html" rel="alternate"></link><published>2020-05-30T00:08:00+02:00</published><updated>2020-05-30T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2020-05-30:/blog/2020/2020-05-30_dzuma-xxi-wieku.html</id><summary type="html">&lt;h3&gt;Dumanie na koniec kwietnia 2020&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Mijają kolejne tygodnie Narodowej Kwarantanny. O dziwo, prawie wszystkie krótkoterminowe prognozy, jakie wygłosili komentatorzy, spełniły się mniej więcej. Niektórym już odbija szajba od zamknięcia w 50m2 z trójką nieletnich (a że Krzysiek nerwus jest i karateka, to ja bym na miejscu tego policjanta uważał).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;h3&gt;Dumanie na koniec kwietnia 2020&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Mijają kolejne tygodnie Narodowej Kwarantanny. O dziwo, prawie wszystkie krótkoterminowe prognozy, jakie wygłosili komentatorzy, spełniły się mniej więcej. Niektórym już odbija szajba od zamknięcia w 50m2 z trójką nieletnich (a że Krzysiek nerwus jest i karateka, to ja bym na miejscu tego policjanta uważał).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W momencie, gdy piszę te słowa (te właśnie) na świecie rejestruje się ok. 7000 zgonów z powodu choroby zwanej Covid-19 (czyli pośrednio z powodu koronawirusa, czyli SARS-COV-2). To znaczy tyle się przypisuje temu zjawisku. W tym samym czasie wciąż umierają ludzie także z innych przyczyn. A zatem oceńmy na szybko skalę tragedii, jaka się dziś wydarza. Poszukajmy jakiegoś maksimum, zrozumiałego dla wielu, które przeniesiemy do dzisiejszych czasów. Dla Polaków jest to bez wątpienia IIWŚ czyli popularnie mówiąc Druga Wojna Światowa. &lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Druga Wojna Światowa&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Taaak. To rzeczywiście była wojna światowa naszego najlepszego druga (misia-niedruga) ze wschodu, zatem w pełni zasłużyła na swoją nazwę. Nie on ją wprawdzie zaczął (oficjalnie), ale on ją w zasadzie skończył. W każdym razie w Rosji nie uczą o tym, że wojna zaczęła się nieco wcześniej (prawie dwa lata) i trwała jeszcze kilka lat w różnych rejonach świata po tym, jak oni otrąbili jej koniec. A właściwie do jeszcze przez pół wieku walki nie wygasły.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale do rzeczy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Uznaje się, że z jej powodu zmarło/zginęło ok. 6 milionów obywateli Polski, a ok. 45 milionów ludzi w ogóle na świecie. Oficjalnie rzecz biorąc wojna ta trwała ok. 2067 dni (końcówka 1939, 1940,1941,1942,1943,1944 i początek 1945 roku) - nie chce mi się liczyć dokładniej, bo to nie ma aż takiego znaczenia. Zatem policzmy:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Świat:&lt;/p&gt;
&lt;div class="highlight"&gt;&lt;pre&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;code&gt;&lt;span class="mf"&gt;45000000&lt;/span&gt;&lt;span class="o"&gt;/&lt;/span&gt;&lt;span class="mf"&gt;2067&lt;/span&gt;&lt;span class="o"&gt;=&lt;/span&gt;&lt;span class="mf"&gt;21770&lt;/span&gt;
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;&lt;/div&gt;

&lt;p&gt;Polska:&lt;/p&gt;
&lt;div class="highlight"&gt;&lt;pre&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;code&gt;&lt;span class="mf"&gt;6000000&lt;/span&gt;&lt;span class="o"&gt;/&lt;/span&gt;&lt;span class="mf"&gt;2067&lt;/span&gt;&lt;span class="o"&gt;=&lt;/span&gt;&lt;span class="mf"&gt;2902&lt;/span&gt;
&lt;/code&gt;&lt;/pre&gt;&lt;/div&gt;

&lt;p&gt;Czyli na świecie ginęło średnio &lt;strong&gt;21-22tyś ludzi dziennie&lt;/strong&gt;, a w Polsce średnio &lt;strong&gt;3tyś ludzi dziennie&lt;/strong&gt;. W rzeczywistości rozkład ten był nierówny, kumulacja zgonów wojennych nastąpiła w 1943 i 1944 latach. Ale wcześniej i później też nie było wesoło.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Teraz &lt;a href="https://www.worldometers.info/coronavirus/"&gt;zerknijmy do tabel&lt;/a&gt;. Jeszcze raz: w momencie, gdy piszę te słowa, rejestruje się na świecie ok. &lt;strong&gt;7tyś zgonów dziennie&lt;/strong&gt; przypisanych do koronawirusa jako przyczyny. Co oczywiście uznaje się za sporne. Straty wojenne też zapewne były dyskutowane. Tak czy owak w skali świata umiera trzykrotnie mniej ludzi, niż w maksymalnym paroksyzmie, jaki wydarzył się w niedalekiej historii. Można zaryzykować zatem twierdzenie, że mamy coś około 1/3 wojny światowej. Gdyby zgony utrzymały swoje natężenie przez 6 następnych lat, możemy się spodziewać 15mln zmarłych na koronawirusa. Epidemiolodzy przekonują jednakoż, że tak się nie wydarzy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przypomnijmy: straty ludnościowe z powodu grypy hiszpanki mogły objąć nawet 100mln ludzi, choć uważa się, że sięgneły raczej 30mln. I trwało to przez dwa lata, a nie sześć. Czyli ok. &lt;strong&gt;40tyś zmarłych dziennie&lt;/strong&gt; (dwukrotnie więcej niż w czasie największej wojennej hekatomby w historii). I procentowo rzecz biorąc, 500mln chorych na grypę stanowiło wówczas (początek XXw) trzecią część ludzkości. Zatem mogę zaryzykować twierdzenie, że na razie przynajmniej koronawirus stanowi zaledwie cień morderczości wirusa grypy hiszpanki, który mocno tłukł przez dwa lata, aż się wyhulał i osłabł już w 1919 roku. Koronawirus też się wyhula i osłabnie, co do tego fachowcy nie mają wątpliwości. Pytanie tylko: kiedy?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Tak ad vocem:&lt;/em&gt; Zadziwia i poniekąd przeraża mnie dziś fakt, że o Pierwszej Wojnie Światowej jednak czegokolwiek nas uczą, ale o epidemii grypy hiszpanki - prawie wcale. A z punktu widzenia liczby wykopanych grobów, to chyba łatwo wyłonić większego rzeźnika, co nie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wówczas oczywiście świat nie mógł zrobić takiego generalnego &lt;em&gt;lock-down&lt;/em&gt;, jak uczynił to dziś, bo w niektórych jego rejonach trwała krwawa jatka i władza udawała, że poza tym wszystko w porząsiu, a w innych nie było takiego fajnego obiegu informacji. Ciekawe, jak by ta grypa przebiegała, gdyby wybuchła dziś i zastosowano współczesne nam środki?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale o co mi chodzi w tym wypadku? Otóż chodzi o to, że choć sytuacja nie jest tak dramatyczna, jak to miało miejsce w czasie grypy hiszpanki czy wojny światowej, to jednak jest poważna. Nawet zważywszy proporcje, nie ma się z czego śmiać. Pozostaje tylko zastanowić się, czy poziom paniki na świecie odpowiada powadze sytuacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Moim zdaniem panika nieco przesadza.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale co robić. Jest, jak jest.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To wyjaśnia dziwne ruchy i decyzje, które muszą podejmować lekarze w krajach, gdzie pierdyknęło mocniej. Jednak kryterium wiekowe w kolejce po przydział respiratora pozostaje trochę etycznie śliskim. Społeczna przydatność w momencie wystąpienia epidemii nie uwzględnia faktu, że dzisiejsi chorzy starcy są przecież autorami współczesnego dobrobytu - i może jednak należy im się trochę troski ze strony tych, którzy czerpią z ich niegdysiejszych trudów i wyrzeczeń? Ależ ja rozumiem, że w przyrodzie nie ma żadnej sprawiedliwości - &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Pier%C5%9Bcie%C5%84_(powie%C5%9B%C4%87)"&gt;pierścieniowe "Nieżas!"&lt;/a&gt; - ale czy w jakiś sposób nie to właśnie różni nas od reszty tak zwanej Natury, że miotają nami różne, różniste emocje i dążenia - a w tym także silna potrzeba sprawiedliwości? Nawet ona potrzeba pochodzi z przyrody, bo znaleźli takie zachowania wśród szympansów, zatem niewykluczone, że kiedyś znajdą i wśród koników morskich - ale też nie ma wątpliwości, że u ludzi to występuje. Zatem może warto się nad tym pochylić?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co innego, kiedy stary człowiek dobrowolnie oddaje swój respirator młodszym (były i takie przypadki), co innego, gdy wypadła jego kolej, ale arbitralną decyzją młodych wilków go nie dostał.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Dumanie na koniec maja 2020&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Minął miesiąc, nie dokończyłem i nie opublikowałem powyższych wynurzeń, więc dopiszę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po pierwsze w ciągu ostatniego miesiąca panika znacznie opadła. Spełniają się słowa pewnego akademika z Londyńskiego Kolegium Imperialnego. Powiedział on mniej więcej tak: A kiedy te drastyczne środki (i.e. &lt;em&gt;lock-down&lt;/em&gt;) zostaną wdrożone i przyniosą skutek, podniosą się głosy, że &lt;em&gt;po co my to robimy, przecież ludzie nie umierają, znieść te głupie ograniczenia!&lt;/em&gt;. Ludzie łatwo godzą się z wielkimi wyrzeczeniami widząc wokół siebie wielkie nieszczęście.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Może coś w tym jest. Może naprawdę to właśnie te wdrożone przez nas na rozkaz rządu środki przyniosły jakiś skutek. A teraz je powoli rozluźniamy, nie wiedząc, czy nie spowoduje to wzrostu zachorowań. Bo ile można się dystansować, kiedy "nikt nie umiera"?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cóż, liczby mówią same za siebie. Czy to za sprawą obostrzeń życiowych, czy to z samej swej natury, wirus nie jest tak zjadliwy, jak się tego obawiano. Z pierwszych wyliczeń wynikało, że gra idzie o to, aby uniknąć 100mln ofiar w skali globu. To znaczy to była absolutna górka, która miała szansę zaistnieć ewentualnie, jeżeli nikt by nic nie zrobił. Ale zrobił. I pozostaje zastanowić się, ile z tych zabiegów i jaki skutek przyniosło.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W liczbach widać, że nie wszystkim się stabilizuje, np. w Rosji liczba przypadków weszła na trzecie miejsce w skali świata, wyprzedza ją jeszcze tylko Hiszpania... Co nie potrwa długo, bo wykrywają dziennie ok. 10 tysięcy przypadków, a tyle im jeszcze do Hiszpanów brakuje, którzy wykrywają ok. 1500 przypadków dziennie. Pod względem liczby aktywnych przypadków już dawno gonią tylko Amerykanów. A za nimi czai się Brazylia, która podobnie jak Rosja wspięła się na podium po cichutku, niezauważenie, kiedy przestało to już eskcytować publikę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;U nas oczywiście laba, &lt;strong&gt;gupje&lt;/strong&gt; 18 tysięcy przypadków. Ale na milion obywateli u nas się robi 14 tysięcy testów, a w Rosji 4 razy tyle. To już na Białorusi, gdzie podobno nie ma zarazy, robi się 2,5 raza tyle testów, co u nas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pod względem liczby zgonów przypisanych do Covid-19, to po pominięciu San Marino, gdzie 41 umrzyków dało im niekwestionowaną przewagę nad ludniejszą resztą świata, zdecydowanie wygrywa Belgia wyprzedzając następne sensowne państwo (czyli z pominięciem Andorry), czyli Hiszpanię o prawie 200 zgonów na milion obywateli.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Nadejście totalitaryzmu&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem zainteresowanie ludzisków nie tylko w necie, ale i w mediach coraz bardziej przechyla się z pandemii na jej skutki, czyli kryzys gospodarczy i rosnący zamordyzm w dotychczas dość liberalnych demokracjach. Szczerze wyznam, że mało się tym interesuję, bo mnie akurat pandemia dotknęła jeszcze szybszą atrofią zainteresowania wiadomościami, szczególnie z dziedziny naszej rodzimej polityki. Aktualnie za wolno się dzieją rzeczy istotne, za dużo jest medialnych wrzutek, które mają zdenerwować maluczkich, aby się nie interesowali naprawdę ważnymi rzeczami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dość podsumować, że jeszcze nie widać kryzysu, który nadejdzie. Ale będzie się on składał z dwóch aspektów:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Rzeczywisty kryzys gospodarczy wywołany dwumiesięcznym zerowaniem popytu w wielu branżach gospodarki. Bowiem współczesna gospodarka tak naprawdę opiera się na popycie - to znaczy, na niepohamowanym parciu na towar ze strony klientów. Co robił Dablju Busz, kiedy chciał mieć więcej pieniędzy na zrobienie kuku w Iraku? Wołał "Amerykanie do supermarketów!".&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Brakiem popytu dlatego, że z powodu pandemii tak w ogóle życie większości mieszkańców krajów mniej więcej rozwiniętych (bo jak jest np. w Afryce, to mogę tylko wnosić, że nic konkretnego tam się nie zmieniło) bardzo zwolniło - zamknięci w naszych domach i domkach zajęliśmy się (oprócz względnie rzadkiego znęcania się nad sobą wzajemnie) autorefleksją i oglądaniem filmów w Internecie. Dość tajemnicze zjawisko opisujące stan umysłu ludzi sprzed 30-40 lat z poprawką na przemiany w technologii. &lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Na własnym przykładzie mogę tylko stwierdzić, że na razie (powtarzam: na razie) widzę poważne oszczędności finansowe (ergo: brak popytu z mojej strony). Tylko nie mam pojęcia, skąd się one wzięły. Bo na dobrą sprawę wydajemy tyle samo, co wcześniej. W każdym razie na bieżączkę mamy niezmienioną, to znaczy rośnie, bo ceny rosną. Rachunki płacimy. Fakt, nie kupiłem sobie ani spodni, ani butów, co być może było błędem, bo później zdrożeją (jak zwykle). Przychówek też nie rzuca się o forsę do starych, tylko zaczyna wyrywać starym z szafy ich szmaty. Taka moda w sumie mi odpowiada, ubrania wielofunkcyjne, robocze dla taty, imprezowe dla córki...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak co poniektórzy zaczynają się obawiać, że kiedy zniknie potrzeba dyscypliny społecznej wobec pandemii, nasza ukochana władziunia nie zechce wypuścić co poniektórych udogodnień z rąś.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Wspólny Moloch Europejski&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Niemcy właśnie uległy (czy też: "uległy") potrzebie spłacania długów państw strefy EUR. Każdy wystarczająco uważny, czyli wciąż amatorski, bo nie potrzeba tu poważnego zaangażowania, obserwator tak zwanej (bo nie rzeczywistej) Unii Europejskiej widział jasno, że jest ona mirażem, pozorem. Najdonioślejsze, czy to z punktu widzenia państw uczestniczących, czy to z punktu widzenia obywateli, postanowienia podjęto już bardzo dawno temu. A im bliżej teraźniejszości, tym więcej kosmetyki, poloru i stiuku w miejsce zdrowego marmuru. Możesz sobie bez cła wozić towary po całej strefie Schengen, możesz się swobodnie przemieszczać wyposażony tylko w dowód osobisty... Ale limity dotyczące alkoholu i papierosów wciąż obowiązują. Że nie ma granic? Całe kraje są strefą celną! System bankowy? Jaki system bankowy? Każdy kraj ma swój własny. Po jaką cholerę bankierom nowe strefy konkurencji w wielkim organizmie, podobnym do USA, kiedy mogą sobie spokojnie pożerać mniejsze kraiki, po jednym na raz? Jednolity system podatkowy? Negocjacje trwają od 30 lat i nic nie udało się uzgodnić. Niemcom (które są symbolem grupy tych bardziej zasobnych w kapitał i know-how gospodarek) wolno wykupywać nieruchomości i firmy w Grecji, Hiszpanii, Polsce. Wolno im wprowadzać swoje firmy na miejsce sztucznie zrujnowanych lokalnych. Bo żeby firma ze słabszego kraju otworzyła oddział w Niemczech, to przecież mowy być nie może. Taka to panie integracja europejska, mocna głównie w gębie. Oczywiście, wszystkie te zjawiska działają na niuansach, różnice między "normalnością" i "europejskością" są dość subtelne, abyśmy nie musieli się nad nimi zżymać codziennie i bez przerwy. A jednak np. Polska jest przecież krajem, w którym widać ten nowy model kolonializmu polityczno-gospodarczego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Inna sprawa, że już niejednokrotnie podkreślałem, że z dwojga złego to już wolę tę formę kolonializmu, niż niemieckie poszukiwanie Lebensraumu, którego nasi dziadowie doświadczyli 70 lat temu i przez to zeszli na dziadów. I potem musieli odbudowywać Polskę z takiej ruiny, że w produkcji stali dogoniła samą siebie sprzed wojny dopiero 30 lat po tejże wojnie...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na szczęście od 30 lat właśnie ludzie mają jaką taką swobodę bogacenia się (z uwzględnieniem proporcji i niuansów, że nie wspomnę o historycznych zaszłościach, oczywiście). I widać, że w podobnym czasie można osiągnąć naprawdę wiele. Infrastrukturalnie komuniści robili, co mogli w ramach chorego systemu, który sami utworzyli. Porównanie z tak zwanym bogatym Zachodem wypadało z czasem coraz gorzej, ale początki nie różniły się aż tak bardzo - tu widać jasno, że analizować trzeba proces, a nie stan. Gdyby komuna się w Polsce utrzymała, mielibyśmy dziś obrazek bardziej podobny do jakiegoś Tadżykistanu, niż do tego, co możemy oglądać dziś. A dziś możemy oglądać kraj, w którym co prawda panoszy się obcy kapitał, ale powolutku i nieustępliwie Polacy odzyskują pole. Politycy w tym słabo pomagają, czasem nawet im się wydaje, że przeszkadzają - ale żywiołu prawie 40 milionów ludzi nie przeskoczą. To się dzieje z prędkością lodowca, ale nieuchronnie. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mój świętej pamięci dziadunio przepowiedział nam ongi, że normalnością będą się mogły cieszyć nasze dzieci. Na stare lata. Być może.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli zachowajmy spokój. To, w czym żyjemy, jest nieustannym stanem przejściowym (czyli procesem). Nie normalnością. Nienormalnością.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak dzięki decyzji Niemiec dokonało się ważkie wydarzenie w skali kontynentu: po raz pierwszy od bardzo dawna potoczył się kolejny kamyczek rzeczywistej, nie pozorowanej integracji europejskiej: uwspólnienie długów. Bo czy istnieje spoiwo silniej łączące małżonków niż wspólny kredyt hipoteczny? Takoż i państwa, kiedy połączą się długami, to już nie tak łatwo się rozłączą. Czy to dobrze? Z punktu widzenia czarnego scenariusza to chyba bardzo, bardzo. Ale jeżeli spojrzeć z wyższej pozycji, to już można znaleźć wady tego rozwiązania. Bo z tego wynika, że słabo bogata Polska będzie musiała płacić za zasobne i syte Włochy. Ale z drugiej strony może Niemcy będą musiały płacić za Polskę? No, w efekcie oczywiście Niemcy wykupią resztę Europy. I znowu zapytajmy: czy to źle? Z pewnego punktu widzenia bardzo, bardzo. Ale z drugiej strony, przecież nie znaczy to, że wykupią nasze nieruchomości, a jedynie te różne ścinki, z którymi nasze państwa sobie nie radzą. To prawda, wszystkich nie-Niemców zredukują do roli ludności służebnej. Ale tylko wtedy, jeżeli im na to pozwolimy. Jeżeli zrobią to powolutku, łagodnie i w trybie nieustannej sytości naszych wiecznie głodnych brzuszków - nawet tego nie zauważymy. Co najwyżej będziemy się zżymać na nieuzasadnione poczucie wyższości, jakie Niemcy będą żywić wobec nas, untermenschów. Ale to przecież ma miejsce nawet teraz, czyli wiele się nie zmieni.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Pandemia się znudziła&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;A tak w ogóle to ludzkość powoli przyzwyczaja się do pandemii i przestaje nią przejmować. Dane rozmyto, okazało się, że sporo testów było wadliwych. Chińczycy wtopili wysyłając na cały świat sfałszowane testy i wadliwe maseczki - o, i to jeszcze wywołało jakąś sensację. Coraz częściej mówi się o wirusie z Wuhan, że niby Chińczycy ponoszą winę za ten cały bałagan. Na Twitterze starli się ze sobą Jej/Jego Ekscelencje Ambasadorzy Nadzwyczajni i Pełnomocni USA i ChRL w... Polsce. Nawrzucali sobie nawzajem... Po polsku. I tak doszlusowaliśmy do absolutniej światowej czołówki państw, w których dzieją się naprawdę ważne rzeczy. Już nie musimy się czuć jak ubodzy krewni na przyjęciu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Znowu świat ekscytuje się zwykłymi teoriami spiskowymi, do grona schwartzcharakterów dołączył Bill Gates. Gdyby o tym wiedział, to pewnie by mu gates pospadałes...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A my, zamiast przeżywać koszmar, zastanawiamy się, czy uda nam się wyjechać na wakacje...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem, gdy spojrzeć na &lt;a href="worldometers.info/coronavirus/poland/"&gt;Worldometer&lt;/a&gt;, to krzywa zachorowań ani drgnie. Czy to w Polsce, czy na świecie. Ale nas interesuje głównie Polska. Równiutenieczko tydzień po tygodniu taka sama liczba stwierdzonych przypadków. Śmiertelność, owszem, spada, przynajmniej na razie. Chciałoby się powiedzieć: no to mamy pandemię. Codziennie około 400 nowych stwierdzonych przypadków. Z racji umyślnego, świadomego ograniczania liczby testów (rzeczywiście nie są potrzebne dla zobrazowania dynamiki epidemii, ale przydają się, kiedy chcemy znać jej zasięg) przez naszą administrację, mogę snadnie przyjąć, że równie dobrze może być ich 10-krotnie więcej. Tylko przechodzą chorobę bezobjawowo, lub słaboobjawowo i nie zgłaszają się do szpitla (szpitala). Uważam to na podstawie obserwacji, że co jakiś czas w szpitalach pojawiają się podejrzani o Covid, a potem okazuje się, że po prostu wykryło im przeciwciała - znakiem tego przeszli chorobę, czasem o tym nie wiedząc. Na chwilę w szpitalu wybucha panika, szybko gaśnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak ewidentnie mamy epidemię - jest po prostu nieco mniej zjadliwa, niż się obawialiśmy. Ale wydaje mi się ewidentne, że niskie współczynniki śmiertelności i ewentualnie zachorowań biorą się przynajmniej po części z zastosowanych środków ochronnych. Tymczasem coraz więcej ludzi zaczyna twierdzić, że skoro nie ma stosów trupów, to nie ma też epidemii. Polecam im artykuł &lt;em&gt;&lt;a href="https://www.fahrenheit.net.pl/publicystyka/para-nauka/adam-cebula-klatwa-za-dokladnego-pomiaru/"&gt;Klątwa za dokładnego pomiaru&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; mojego ulubionego Barona Adama Cebuli. Dość jasno i przystępnie objaśnia tam mechanizmy, którym ostatnio się poddaliśmy. To, że nie zamokły Ci skarpetki, jeszcze nie oznacza, że nie pada. Może to przecież znaczyć, że masz dobre kaloszki i pelerynkę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wybaczcie drodzy koledzy i koleżanki. Porównanie do grypy sezonowej jest tu ni-pri-czom (nie pasuje). Grypa wybucha gdzieś kole stycznia i gaśnie kole kwietnia. Tymczasem koronawirus zaczął się z marcem i tak sobie na razie trwa. A jak długo - tego jeszcze nie wiemy. Zobaczymy. Ale rzeczywiście może dociągnąć do jesieni i wtedy sieknąć trochę mocniej. Nikt tego na razie jeszcze nie wie. Tak naprawdę jakąś orientację zyskamy może po roku obserwacji. Na razie wiemy, że koronawirus jest nieco bardziej zaraźliwy od grypy i nieco mniej śmiertelny, co przekłada się w efekcie na podobną stertę ofiar.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tyle ciekawych rzeczy na świecie się dzieje...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dość tego rozmyślania!&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Trochę o kolonizacji</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2020/2020-05-22_troche-o-kolonizacji.html" rel="alternate"></link><published>2020-05-22T00:08:00+02:00</published><updated>2020-05-22T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2020-05-22:/blog/2020/2020-05-22_troche-o-kolonizacji.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Jednym z tematów, które zajmują nieliczne takty mojego wewnątrzczaszkowego procesora, jest kwestia dominacji jednego państwa, narodu, kultury, gospodarki, nad drugą. Można to robić na różne sposoby, lepsze, gorsze, za zgodą lub ze sprzeciwem zainteresowanych poddanych i obywateli. Chciałbym krótko tutaj przedstawić moje rozważania w postaci modeli kolonialnych.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Krótko o modelach …&lt;/h3&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Jednym z tematów, które zajmują nieliczne takty mojego wewnątrzczaszkowego procesora, jest kwestia dominacji jednego państwa, narodu, kultury, gospodarki, nad drugą. Można to robić na różne sposoby, lepsze, gorsze, za zgodą lub ze sprzeciwem zainteresowanych poddanych i obywateli. Chciałbym krótko tutaj przedstawić moje rozważania w postaci modeli kolonialnych.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Krótko o modelach kolonialnych&lt;/h3&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Pierwszą metodą kolonizowania, jaką wynalazła ludzkość, było wysłanie na nowy obszar sił wojskowych, a za nimi zaraz (albo równocześnie, jak np. Mongołowie) osadników. Jeżeli kogoś napotkali, to niemiedlienno go eksterminowali, niedobitków asymilowali, teren zajmowali i urządzali na swoją modłę. Metoda skuteczna, ale dość kosztowna i okrutna. Ostatecznie, z punktu widzenia gospodarczego, nie raz oznaczała, że zamienił stryjek siekierkę na kijek - jak np. wydarzyło się to w Azji Środkowej, gdzie kwitnące gospodarki Samarkandy, Chorezmu, Oddijany, Baktrii, Persji, zostały zamienione w puste stepy, po których uganiali się nieliczni pasterze. We współczesnym wydaniu ludność z kolonii miała zostać w sporym odsetku eksterminowana, a reszta zamieniona w niewolników służących panom napływowym z metropolii, którzy mieli stworzyć na podbitym obszarze nowe struktury gospodarcze służące powodzeniu hegemona. Przejęcie było skuteczne, ale koszty ogólne wysokie, stąd zysk realny - tak zwany ujemny. Zatem metodę tę trzeba nazwać barbarzyńską. W jej efekcie ludność metropolii płaciła wysoką cenę podboju, aby otrzymać za to pustynię, którą na własny koszt musiała teraz odbudować. Kiepski interes, choć politycznie znakomity. Wiemy jednak już dziś, że jeżeli polityka nie idzie w parze z gospodarką, to w krótkich abcugach kojfnie. Metodę tę można porównać do drapieżnictwa, gdzie dyskontuje się krótkoterminowy zysk w postaci pożarcia ofiary przez kolejne ogniwa łańcucha pokarmowego. Ale nic dobrego poza krótką chwilą sytości kolonizatora z tego nie wynika. Jakiś naród został eksterminowany, lub o mało co wybity, jego ziemie przejął pogromca, który teraz musi się z tym jakoś ogarnąć. W dłuższym horyzoncie czasowym ludność kraju podbitego może nawet przejąć kontrolę nad takim imperium, jeżeli hegemon nie posiada wystarczająco silnej kultury i wyrafinowanej gospodarki. Same straty.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Drugą metodą była dominacja ideologiczna, zwykle religijna. Podstawowym jej celem był rozrost obszaru objętego daną ideolologią. Aspekty gospodarcze i polityczne zostały temu podporządkowane. Tutaj również intensywnie stosowano wojska. Jednak te nie eksterminowały miejscowej ludności (w każdym razie nie nadmiernie), bo nie taki był ich cel. Podbite społeczeństwo po prostu miało się znaleźć w sytuacji bez wyjścia, z której jedyną drogą do niegdysiejszego dobrobytu miało się stać przyjęcie ideololo (zwykle w postaci religii) najeźdźcy. W efekcie następowała asymilacja do dominującego systemu polityczno-ideologicznego jako ludność służebna, a czasem nawet na prawie równych prawach, pod warunkiem oczywiście bezwzględnej wierności nowej ideololo. Czasami odbywało się to metodą szantażu: przyjmij nasze ideololo, a darujemy ci życie. Wyciskanie zysków gospodarczych następowało w długiej perspektywie, głównie poprzez instalację najeźdźczej elity w zamian za miejscową, którą eksterminowano, lub ponad miejscową, którą podporządkowano. Nowe podboje realizowano na koszt poprzednio podbitych - i tu już można mówić o dobrym interesie. Trzeba powiedzieć, że z wielu metod wynalezionych przez ludzkość tę można już zaliczyć do dość cywilizowanych. Poziom życia kolonizowanej ludności co prawda się obniżał, ale przejściowo, w wyniku wojny i niezbędnych przewartościowań sposóbu życia. W dłuższej perspektywie podbite kraje szybko stawały się udziałowcem stylu życia metropolii i ich powodzenie gospodarcze, lub jego brak, zależały od wielu czynników, nie zaś bezpośrednio od chciejstwa kolonizatora. Zatem metoda ta, choć pierwotnie brutalna i politycznie skuteczna, gospodarczo była mało wydajna, acz już delikatnie na plus. Jeżeli gospodarka ideologicznego hegemona działała w sposób sensowny, całe imperium miało co jeść.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Trzecią metodą kolonizacji było skopanie słabszego (ang. &lt;em&gt;bullying&lt;/em&gt;). Kraje mało zaawansowane lubo już upadające, za to obfite w ludność i ziemie, stawały się łatwym łupem młodych państw z przewagą technologiczną i stąd militarną. Bardzo pomagała też obrotność w handlu i programowa amoralność. W tym wypadku wojsko wykorzystywano głównie jako skalpel, gdyż najeźdźcy już wiedzieli, że z działającej gospodarki można wycisnąć więcej niż ze zrujowanej wojnami. Zatem wysyłano do kolonii tak zwany korpus ekspedycyjny, który robił punktową rozpierduchę przy okazji eksterminując najważniejsze elity miejscowe. Potem instalowano, korzystając z przewagi technologicznej i stąd militarnej, twierdze panujące nad kluczowymi punktami obszaru. Zapewniano sobie preferencyjne warunki udziału w miejscowej gospodarce i przejmowano monopol nad najcenniejszymi zasobami oraz procesami. Zyski z kolonii dyskontowano w metropolii. Miejscowa ludność stawała się zatem podległym zasobem, którego zadaniem było płacenie podatków na rzecz kolonizatora, prawie że bezpośrednio do jego kasy, praca na jego plantacjach i w jego fabrykach. Czasem też bycie zasobem realizowało się przez eksport tegoż zasobu w niewolniczych statkach na inne kontynenty. Niewolnicy z biegiem czasu zanikali, a zamieniali się w groszowo tanią siłę roboczą, którą można było przerzucać z miejsca na miejsce. W efekcie tej metody, podobnie jak w dwóch poprzednich, następował spadek poziomu życia kolonizowanych, a w najlepszym wypadku nie następowała poprawa. Za to dochodziło do przewartościowania stylu życia, gdyż nowe warunki zwykle oznaczały, że elementy pozostałych dwóch metod wkrótce też musiały znaleźć zastosowanie, czy to z konieczności tłumienia powstania niepodległościowego, czy to z powodów ideolologicznych. W dłuższej perspektywie ludność kraju podbitego miała szansę stopniowo zbudować nową, kompradorską elitę, na bazie której ewentualnie w nieokreślonej przyszłości mogłaby zbudować nową samodzielność - ale to wszystko zależało od dobrej woli kolonizatora.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Czwartą metodą jest dominacja gospodarcza. Trzeba ją zaliczyć do metod dość łagodnych, bo zwykle nie wywołuje silnego sprzeciwu kolonizowanych. Polega ona głównie na wprowadzeniu na teren podbijany swojego dużego i silnego kapitału. Oczywiście czasami poprzedza to wizyta doskonale wyekwipowanych i mających niebotyczną przewagę technologiczną sił zbrojnych, które w try miga rozwalają w pył kluczowe punkty oporu, przy okazji zahaczając o niektóre zakłady przemysłowe. Ale nie musi się to wydarzyć, nie jest to konieczne. Czasem wystarczy pojawienie się wojska na granicy, albo floty mocarstwa na wodach terytorialnych i wysłanie dyplomatów. Czasem nazywa się to misją pokojową, czasem wojną z terroryzmem. A potem, kiedy drzwi zostaną już szeroko otwarte, wkracza kapitał, którego zadaniem jest odbudowa pokonanego kraju - i to jest istota tej metody. Obywatele kraju kolonizowanego mają płacić pieniądze do kasy hegemona. O więcej tu nie chodzi. O wykupienie kluczowych gałęzi przemysłu i zrujnowanie tych, których nie udało się wykupić, lub potencjalnej konkurencji dla przemysłu z metropolii. Ludność podbijana jest zasobem taniej siły roboczej dla filii organizacji hegemona. Firmy mocarstwa wysysają zasoby naturalne kraju podbijanego płacąc za to grosze. Dobrym uzupełnieniem procesu kolonizacji jest dominacja monetarna: emituje się specjalną walutę kolonii, która jest denominowana do waluty metropolii, ale nie ma zastosowania gdzie indziej niż tylko w kolonii lub do relacji gospodarczych imperium-prowincja. Istotą tej metody jest różnica między bilansem zysków i strat metropolii oraz kolonii - liczone są osobno. Kolonia ponosi wyższe koszty, a otrzymuje mniejsze zyski. To refinansuje ewentualne straty w metropolii. Bo celem tej kolonizacji jest wysoka stopa życiowa obywateli hegemona kosztem pracy obywateli kraju kolonizowanego. Fabryki hegemona produkują towary dedykowane dla kolonii, droższe i gorszej jakości niż dla metropolii. Fabryki w kolonii produkują za bezcen towary wysokiej jakości, eksportowane po zaniżonych cenach do metropolii. Jednocześnie kluczowe elementy łańcuchów dostaw i procesów produkcyjnych, najważniejsze elementy know-how muszą pozostać w metropolii. W kolonii odbywa się wyłącznie produkcja części pomocniczych, która nie wymaga rozwiniętej wiedzy inżynierskiej. Na polu finansowym kolonia jest dojną krową, gdzie udziela się droższych kredytów... Generalnie chodzi w tej metodzie o to, że kolonia płaci drożej za towary i usługi gorszej jakości, aby metropolia płaciła taniej za to samo lepszej jakości.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Moim zdaniem większość udokumentowanych w historii podbojów i kolonizacji stanowiło miks wyżej zarysowanych metod. Głównie trzech pierwszych. Sposób czwarty jednakowoż stanowi ewolucyjne rozwinięcie poprzednich trzech i jest, jak łatwo zauważyć, o wiele mądrzejszy. Jego skutkiem bowiem nie jest (w każdym razie nie zawsze celowo) długofalowe obniżenie jakości życia w kolonii, aby podniosła się stopa życiowa w metropolii. Obniżenie poziomu życia w kolonii jest ubocznym skutkiem procesu kolonizacji, a co najwyżej przejściowym jej etapem. Także w podbitych prowincjach ma być coraz lepiej. Z tą różnicą, że to "coraz" ma być wolniejsze niż w metropolii. Wciąż ma istnieć i się powiększać różnica pomiędzy krajem podporządkowanym i dominującym, co umacnia przewagę hegemona i czyni jego pracę łatwiejszą. Jest to metoda kolonizacji o wiele bardziej subtelna niż poprzednie trzy, gdyż wywołuje tylko śladowy sprzeciw społeczeństwa dominowanego. Zwykle bowiem zostaje zastosowana w kraju targanym niepokojami i biedą, a w jej efekcie następuje jednak stopniowa poprawa życia kolonizowanych. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli metody czwartej (ze śladowymi co najwyżej elementami poprzednich trzech) użyć jednak wobec kraju dość stabilnego, z tradycjami, kulturą i jako tako działającą gospodarką, nieuchronnie jednak wywoła to problemy polityczne, włącznie z możliwością powstania niepodległościowego i w efekcie wojny domowej w prowincji. A z czasem też terroryzmem na terenie metropolii. Bez sensu. Znowu koszty, a zysków brak! Jak zatem podbijać kraje, które nie proszą się o to wykazując wewnętrzną niespójność i niemożność rozwiązania własnych problemów? Jak dać upust własnej, puchnącej gospodarce, gdy wokół same dobrze rozwijające się i w miarę zorganizowane kraje, które może pozostają za niedoszłym jeszcze hegemonem w tyle - ale tylko o włos. Trzeba ewolucyjnie rozwinąć metody naprawdę delikatne.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Piąta metoda kolonizacji - samo zło-to&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Teraz opowiem o piątej metodzie kolonizacji, którą wynaleziono stosunkowo niedawno, choć natura zna ją przecież od milionów lat. Moim zdaniem jej subtelność stawia ją w zasadzie już poza granicą definicji. Bo czy można mówić o podboju lub kolonizacji, jeżeli nie stosuje się tam sił zbrojnych? W każdym razie nie przeciwko kolonizowanemu. Czasem, owszem, wojsko imperium wkracza, ale na wyraźną prośbę prowincji, z misją pokojową, rozjemczą (jeżeli na terenie kolonizowanym zapanują niepokoje), lub aby zabezpieczyć teren przed zakusami konkurencyjnego kolonizatora - zaznaczyć strefę wpływów. Ale działania wojenne nigdy nie są wymierzone w kolonizowanego, bo ten się z tego powodu cieszy, a nie martwi. Co więcej, kolonizator podejmuje liczne działania gospodarcze i ideologiczne, które sprawiają, że w krótkim czasie kolonizowany sam &lt;strong&gt;prosi&lt;/strong&gt; o przybycie kolonizatora. Niech on tu przyjdzie i zrobi wreszcie porządek! Ulegając błaganiom hegemon niezwłocznie przybywa. Ale nie robi tego ostentacyjnie, co to, to nie. Żadnych defilad zwycięstwa, żadnych niespodziewanych wymian elit, żadnych pokazowych procesów, żadnych demonstracji siły. Wślizguje się boczną furtką, zakłada instytut propagowania swojej kultury, fundacje świadczące pomoc potrzebującym, stypendia dla najzolniejszych członków kolonizowanej społeczności. Przekazuje im know-how, w ograniczonym zakresie, wystarczającym na zdominowanie lokalnej produkcji przez kolonizacyjny kapitał. Za darmo przekazuje jednolite standardy techniczne, normy i rozwiązania. Tka prawie niewidoczną sieć powiązań instytutów naukowych, finansuje lokalne badania. Poprawia jakość instytucji edukacyjnych, medycznych, finansowych. Zakłada sieci dystrybucji dobrej jakości towarów w niezłych cenach, powoli, acz nieuchronnie wypierając lokalne firmy z rynku. Dzieje się to z prędkością lodowca. W większości wypadków właściciele miejscowych firm sami oferują je na sprzedaż hegemonowi i z ulgą udają się na wcześniejszą emeryturę. A pracownicy tych firm? Też są zadowoleni, bo nowy właściciel wprowadza lepszą kulturę pracy, czasem nawet podnosi im nieznacznie płace, daje lepsze ubezpieczenia i świadczenia socjalne... I może podejrzliwi powiedzą, że jak już mocarstwo przejmie pełną kontrolę, wtedy odsłania swoją potworną facjatę... Nie, moi drodzy. Nic takiego nie następuje. Hegemon pozostaje miły i szczodry. Nazwijmy tę metodę &lt;strong&gt;Kolonizacją Midasa&lt;/strong&gt;. Bo czego się kolonizator nie tknie, zamienia się w złoto.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pamiętajmy jednak, że dzieje się to wszystko z prędkością lodowca. We wszystkich dziedzinach życia następuje poprawa, ale nie od razu. A jednak, powolutku, aż do skutku, którym jest utrata suwerenności i samodzielności prowincji na rzecz imperium. Na własną prośbę obywateli prowincji. Powoli, acz nieuchronnie mieszkańcy prowincji uzależniają się od sprawniejszego, szybszego, tańszego - no po prostu lepszego. Metodą salami. Ale jednak. A jak powiada starożytne przysłowie: &lt;strong&gt;lepsze jest wrogiem dobrego&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Podsumowanie&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Możemy powiedzieć, że co w tym złego? No, po prawdzie to tak jakby nic. Skoro wszystkim rośnie, a do tego mniej więcej z podobną prędkością, to na co się tu uskarżać? Mocarstwo jest zadowolnione, bo ma rynki zbytu dla swoich świetnych towarów, które mieszkańcy kolonii z radością nabywają. I vice versa. Kolonie wysyłają swoją młodzież do metropolii, aby tam przejmowała wartości naukowe i kulturowe. I vice versa. Powracający wzmacniają kolonię, poprawiając jej rozwój. Niektórzy zostają i przyczyniają się od odświeżenia imperialnych elit. Same zyski. Podobnie do samej metody, która wyróżnia się delikatnością, straty też są zaledwie potencjalne i bardzo subtelne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mianowicie nie znika przecież umiejscowienie metropolii. Gdzieś wciąż pozostaje ten ośrodek centralny, skupiający do siebie wszystko, co najlepsze. To do niego dążą najzdolniejsi i tam realizują się najlepsze inwestycje. Zatem tam najłatwiej się wzbogacić, więc i tam płynie najwięcej kapitału. Prowincja też obcina zyski z pozostawania w sytej i dobrze się rozwijającej (oby!) strukturze. Ale traci - coś.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Traci potencjał stania się metropolią. Oddając inicjatywę do imperium, sama przestaje zabiegać o swoją potęgę. Może w wyniku jakichś przemian gospodarczo-polityczno-ideologicznych, odmiany procesów demograficznych, klimatycznych, pojawiłby się potencjał metropolitalny w stolicy prowincji. Jednak się on nie zrealizuje doputy, dopóki stolica imperium jako tako sobie radzi. I to jest zasadnicza strata dla obywateli prowincji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niby konkurujemy na równych prawach, ale nie do końca. Niektórzy powiedzą: jak to w życiu. I będą mieli rację.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Albowiem podstawowym powodem, dla którego ludzie łączą się w państwo, jest opłacalność takiego posunięcia. To państwo ma lepiej zabezpieczać ich interesy, aniżeli inne rozwiązanie, np. podległość innemu organizmowi politycznemu. Zatem w rozważaniach doszliśmy do punktu, gdzie wychodzi nam dygresja, co jest lepsze: liczne niewielkie i słabe, ale przez to w miarę równe sobie państewka pozostające w dynamicznej równowadze, czy może wielkie imperium o gigantycznym potencjale centralnego rozwiązywania problemów, ale jednocześnie wytwarzające subtelną nierównowagę potencjałów rozwoju? To temat na osobny tekst, jak sądzę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dziś każdy musi sobie sam w cichości ducha rozważyć: czy owa subtelna strata potencjalnej utraty możliwej własnej potęgi warta jest zżymania się na własną drugorzędność? Czy fakt, że rozwijamy się odrobinkę wolniej i wciąż mamy kogoś przed sobą, wobec kogo objawiają się nasze kompleksy i animozje, ale do kogo wciąż dążymy, równamy, aspirujemy, warte jest darcia szat i robienia Rejtana? A może taki "starszy brat" stanowi podstawę naszego rozwoju, samemu popadając w marazm nam daje szansę stania się coraz lepszymi? Oto jest pytanie.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category></entry><entry><title>Weryfikacja przepowiedni, czyli dziennik czasu plagi</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2020/2020-03-31_weryfikacja-przepowiedni-plaga-2020.html" rel="alternate"></link><published>2020-03-31T00:08:00+02:00</published><updated>2020-03-31T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2020-03-31:/blog/2020/2020-03-31_weryfikacja-przepowiedni-plaga-2020.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Kiedy w zimowe ferie szkolne tradycyjnie gościliśmy się u przyjaciół i zapamiętale piłowaliśmy deski, przyszłość nasza rysowała się z grubsza jasno i prosto: czekały nas kolejne dekady beznadziejnie niespiesznego, ale też beznadziejnie nieuchronnego bogacenia się. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wyjaśnię pokrótce: otóż kiedy specjaliści prezentują nam mądrze wyglądające cyferki opisujące stan i przemiany w …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Kiedy w zimowe ferie szkolne tradycyjnie gościliśmy się u przyjaciół i zapamiętale piłowaliśmy deski, przyszłość nasza rysowała się z grubsza jasno i prosto: czekały nas kolejne dekady beznadziejnie niespiesznego, ale też beznadziejnie nieuchronnego bogacenia się. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wyjaśnię pokrótce: otóż kiedy specjaliści prezentują nam mądrze wyglądające cyferki opisujące stan i przemiany w gospodarce, ukazują przede wszystkim jeden, dość popularny wskaźnik - tak zwane &lt;strong&gt;tempo wzrostu&lt;/strong&gt;. Tak, wzrostu. Tempo. To znaczy ten wskaźnik mówi nam, jak szybko rośnie. Nie pada pytanie o to, czy rośnie, czy maleje (rzadko - wtedy mówią o wzroście ujemnym), czy może stoi (też rzadko - wtedy mowa o stagnacji lub wzroście zerowym)? &lt;strong&gt;Nie, my się pytamy, jak szybko rośnie.&lt;/strong&gt; I dalej prawią, że Chiny rosną najszybciej, potem jakieś jeszcze państwa, a gdzieś tam po drodze kraj nasz kochany, czyli Polska. I wszystkim rośnie. Znakiem tego wszyscy, powolutku, ale nieuchronnie, się bogacimy. Oczywiście, niektórzy, co bardziej ryzykownie sobie w biznesie i w życiu poczynają, bogacą się znacznie szybciej, niż wskaźnik obrazuje. Ale też czasem bankrutują, czyli nagle biednieją. Ale, ponieważ jednak wszystkim w ogólności rośnie, to za jakiś czas znowu są bogaci, jeszcze bogatsi niż wprzódy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A zatem wizja, jaka się nam rysowała przed oczyma, gdy piłowaliśmy, frezowaliśmy i cudowaliśmy, wyglądała nudno, ale dość bezpiecznie. Kolejne samochody, kolejne pary butów, nowe smartfony, mody i choroby cywilizacyjne. I coraz więcej dyskusji o uprawnieniu jakichś tajemniczych 52 płci społecznych do czegoś tam, ile można mieć mam, a ile tatów, o obowiązku przyjmowania imigrantów z krajów, w których ludziom rośnie wolniej niż u nas, jakieś komunistyczne brednie o podatku progresywnym, zbawieniu ubogich przez urzędnicze rozwiązania i takie tam urastające do rangi poważnych tematów, którymi trzeba się zajmować w prajm-tajmie, w dziennikach i na pierwszych stronach gazet. Bo już od tego dobrobytu ludziom się w głowach zaczęło przewracać. Atmosfera przypominała wiejskie wesele tuż przed północą, przed oczepinami: niby już wszyscy nażarci po gardłodziurki, niby już i wódy po trosze mają dość, robi się jakby sennie i leniwie, ale wszyscy wiedzą, że ktoś w końcu nie wytrzyma i zacznie się bić, zaraz dostaje w ryja od sąsiada i zabawa zacznie się na nowo. Reszta z okrzykiem radości rzuci się do młócki, baby będą piszczeć, że niby ze strachu, zachwycone, że coś się dzieje... Ale po chwili energia zostanie rozładowana i wszyscy wrócą do jedzenia, picia i spokojnych dyskusji o polityce. W społeczeństwie jednakowoż takie rozładowanie energii objawia się i kończy zwykle jakimś poważnym wstrząsem, kryzysem politycznym, czasem gospodarczym, zamachem stanu, rewolucją... &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No cóż, tym razem obeszło się. Przyszedł leśniczy i wygonił z lasu nas i Niemców.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Dziennik czasu plagi&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Coś tam przecież mówili, że w Hubei zaraza, ale kto by się tam przejmował? W Chinach co i raz coś takiego się zaczyna. W zasadzie co roku wybucha tam jakaś zaraza z potencjałem na powalenie całego świata... Wreszcie jednak przyszła jakaś i do nas. I powaliła. I nagle, niemal z tygodnia na tydzień, cały nasz misterny plan się zawalił. Specjaliści (tzn. mieniący się specjalistami) prognozują kryzys, jakiego świat dawno już nie widział. Właściwie, dopokąd nie splunąć, czai się pułapka.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Proste krzywe czyli programowanie rzeczywistości&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Chciałbym tutaj wrzucić &lt;strong&gt;&lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=n4no04822NQ"&gt;&amp;gt;&amp;gt;&amp;gt;LINK&amp;lt;&amp;lt;&amp;lt;&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; do filmiku popełnionego przez anonimowego dla mnie jutubera Abacaba. Pokazuje w nim piękne krzywe przebiegu wszystkich większych epidemii, które wybuchły w XXIw. I w ten sposób ilustruje problem współczesnych, wykształconych m.in. Europejczyków: są chyba niedokształceni. Ich edukacja względem zrozumienia przebiegu funkcji zatrzymała się gdzieś w połowie drogi - doskonale rozumieją intuicyjnie, co to jest stan i jak się go opisuje. Ale mają problem z mniej intuicyjnym procesem. Proces trudniej uchwycić wyobraźnią, bo zawsze to, co obserwujemy, należy albo do przeszłości, albo do przyszłości. Czyli jest albo już nieaktualne, choć zapamiętane, albo wciąż niepewne, zaledwie wyobrażone.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jutuber tymczasem umieszcza obok siebie - w krótkich odstępach czasu - dwa wykresy liczby zgonów: kumulacyjny (bardziej intuicyjny) oraz dzienny (mniej intuicyjny). I widzimy jak wół u karety, na czym polega problem naszych rządzących - dlaczego podejmują tak dramatyczne decyzje, dlaczego wolą zaryzykować naszą pomyślność gospodarczą, byle nikt im nie zarzucił, że nie troszczyli się o życie ludzkie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Epidemia (w zasadzie już pandemia) koronawirusa dobiega dopiero do 100 dni (może już przekroczyła, ale niewiele). Tymczasem pierwsza (na razie) pod względem śmiertelności w XXIw. świńska grypa swój szczyt osiągnęła dopiero około pięćsetnego dnia. Szczyt na wykresie kumulacyjnym - potem krzywa się wypoziomowała, co oznacza, że przestało przybywać zgonów. Co daje się potem zauważyć na wykresie dziennym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="YT-krzywa dzienna zgonów" src="../../images/2020-03-30-covid/covid1.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale obserwując krzywą kumulacyjną dziennych zgonów widzimy, że w przypadku aktualnej pandemii przybywa ich o niebo szybciej niż w wypadku jakiejkolwiek wcześniejszej epidemii. I wygląda na to, że nie ma tutaj istotnego znaczenia (na razie), że wskaźnik śmiertelności (czyli liczba zgonów wobec liczby chorych) utrzymuje się na dość niskim poziomie. Bo zgonów bardzo szybko przybywa i szybko rośnie dzienna liczba zgonów. Bierze się to oczywiście stąd, że przybywa też szybko samych chorych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="YT-krzywa dzienna zgonów dzień 159 (świńska grypa)" src="../../images/2020-03-30-covid/covid2.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na razie umiera względnie niewielu (w przeliczeniu na milion obywateli, w Polsce to wciąż poniżej obywatela dziennie). Ale codziennie umiera ich o wiele więcej. Filmik opublikowano z danymi sprzed 20 marca. Dziś już jesteśmy po spełnieniu się przepowiedni, że 24 marca osiągniemy dzienną liczbę zgonów równą tej z okresu epidemii świńskiej grypy. &lt;strong&gt;Ponieważ aktualnie tempo wzrostu &lt;em&gt;tu: zachorowań&lt;/em&gt; wynosi dziś ok. 17%, w przyszłym miesiącu suma zgonów na świecie może przekroczyć milion. Za dwa miesiące będzie to 80 milionów. Oznacza to, że za kilka miesięcy, jeżeli trend się utrzyma, umrze większość ziemskiej populacji ludzkości (na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jeszcze nie stwierdzono przypadków koronawirusa)...&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="YT-krzywa dzienna zgonów dzień 539 (świńska grypa)" src="../../images/2020-03-30-covid/covid3.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To się nazywa ekstrapolacja! Tylko że to nie ekstrapolacja, a krzywa kumulacyjna zgonów na świńską grypę. Trochę po lewo jest grzywa kumulacyjna zgonów na Cov-2. Na razie nie dorasta do pięt. Ale zwróćmy uwagę na fakt, że wypuszcza dziubek ponad masę innych epidemii znacznie wcześniej niż którakolwiek przed nią...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak opisana przeze mnie wyżej ekstrapolacja (czytaj: przepowiednia) oczywiście się nie spełni. A dlaczego - będzie trochę niżej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="YT-krzywa dzienna zgonów całość zarazy (świńska grypa)" src="../../images/2020-03-30-covid/covid4.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Matematycy i statystycy wskazują, a epidemiolodzy im basują, że oczywistą oczywistością zatem trend ten się utrzymać nie może. Podchodzimy już do szczytu dziennego wzrostu zachorowań i możemy oczekiwać, że za chwilę odnotujemy wzrost ujemny (jak ja lubię takie sformułowania!), czyli spadek dziennej liczby zgonów. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="YT-krzywa dzienna zgonów Covid ekstrapolowana" src="../../images/2020-03-30-covid/covid5.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W każdym razie najpóźniej w ciągu czterech miesięcy, inaczej prawie wszyscy wymrzemy... &lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Typowy problem ekstrapolacji&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;To jest typowy problem ekstrapolacji. Jest uproszczonym modelem, który zakłada, że nie ma innych czynników poza wrzuconymi do wykresu. Znakiem tego liczba zgonów rośnie sobie &lt;em&gt;ad infinitum&lt;/em&gt;, aż zaczyna być ich tak wiele, że ludzkość znika z mapy świata. A przecież wiemy dobrze, i te wskaźniki ulegają tylko niewielkim poprawkom w miarę gromadzenia coraz więcej danych, że 20% zarażonych wymaga pomocy lekarskiej, ok. 15% hospitalizacji, kilka procent wymaga wsparcia maszynami na OIOMie i wreszcie nominalnie (przy sprawnie działającym systemie ochrony zdrowia) ok. 0,5% musi umrzeć w efekcie Cov-2. Czyli liczba zgonów tak czy owak nie może przekroczyć 40 milionów w skali świata. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ponieważ jednak widzimy, jak się rzeczy mają we Włoszech i Hiszpanii, powiększmy maksymalną liczbę zgonów do 100 milionów w skali świata - większość krajów ma systemy ochrony zdrowia mimo wszystko gorzej działające niż kraje europejskie. A w takiej sytuacji zgony nawet wywołane innymi przyczynami przecież mają swoją przyczynę w fakcie, że nie wystarczyło dla kogoś respiratora, bo kierowany aktualną modą na COVID system przekierował je dla zarażonych nową chorobą. Czyli może umarłeś na zwykłe zapalenie płuc, ale gdyby nie COVID, to byś raczej nie umarł.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W pewnym momencie wirus wyczerpie możliwości zwiększania prędkości zabijania, aż to powinno wyhamować do zera. Czyli liczba zgonów powinna się ustabilizować, nie rosnąć. I dopiero potem możemy oczekiwać odwrócenia trendu, czyli spadku dziennej liczby zgonów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To jeszcze nie oznacza spadku liczby chorych, a jedynie, że będzie ich wolniej przybywać. Ale jeżeli spadek liczby zachorowań i zgonów się utrzyma, to wkrótce zacznie się wypłaszczać też wykres kumulacyjny. W przypadku świńskiej grypy nastąpiło to po około 500 dniach od stwierdzenia (zresztą też ekstrapolacyjnie odliczając wstecz) przypadku numer jeden. Przypomnijmy, że na razie minęło ledwo co ponad 100 dni. Stąd w mediach możemy znaleźć rozważania, że pandemia będzie nas dotyczyć jeszcze w przyszłym roku. Wystarczy wziąć dane ze świńskiej grypy i przystawić do obecnej sytuacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Dopisek 31 marca: podobno już daje się zaobserwować spadek wzrostu liczby zgonów dziennie. Czyli dobra nasza!&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Jakie mamy z tego szybkie wnioski?&lt;/h3&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Ludzkość nie zdąży na czas opracować skutecznej szczepionki na COVID-19. Musi sobie poradzić zatem metodami mechanicznymi. Znanymi z grubsza jeszcze w starożytności. I to właśnie robi. Czyli izoluje.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Wskaźnik wzrostu liczby zgonów, choć całość dynamiki tej epidemii wciąż niektórym przypomina grypę sezonową, jednak znacznie przekracza dotychczasowe doświadczenia - to, że nie uświadamiamy sobie tego, to tylko dlatego, że bomby wciąż padają chaotycznie na dużych obszarach, a jeżeli bombardowanie się kumuluje (jak w Lombardii, a za jakiś czas zapewne i aglomeracji warszawskiej), to zwykle gdzieś daleko od nas.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Obserwujemy właśnie, jak mistyczna i mityczna Natura metodą chaotyczną, prób i błędów, wyprodukowała cuś (bo podobno to nie jest istotka żywa, czyli stworzonko), co okazało się sprytniejsze od ludzkich systemów biurokratycznych. A to przecież się nie udaje nawet najinteligentniejszym ludziom!&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;h4&gt;Własne obliczenia&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Pozwoliłem sobie &lt;a href="https://www.worldometers.info/coronavirus/coronavirus-death-toll/"&gt;sprawdzić dane, z których korzysta większość mapek publikowanych w Internecie&lt;/a&gt;. &lt;strong&gt;Dane dla całego świata, nie dla Polski&lt;/strong&gt;. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="LO-krzywa kumulacyjna i dzienna zgonów" src="../../images/2020-03-30-covid/covid-zgony.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ze sporządzonych przeze mnie (a właściwie &lt;a href="https://pl.libreoffice.org/"&gt;LibreOffice&lt;/a&gt;) wykresów wynika, że odsetka dzienna zmiany liczby zgonów (druga pochodna) utrzymuje się w pobliżu wartości 1, czyli czasem nieznacznie rośnie, czasem nieznacznie maleje. A jest to dość istotny wskaźnik, bowiem pokazuje, czy rośnie prędkość wzrostu dzienniej liczby zgonów. Zanim zacznie nam spadać dzienna liczba zgonów, najsampierw musi zacząć spadać wzrost dziennej liczby zgonów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli być może prawdą jest oświadczenie Ministra Zdrowia, że już zbliżamy się do szczytu. Może.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Adekwatność środków zaradczych ministra Szumowskiego&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Minister dość wcześnie zdołał przekonać Naczelnika o konieczności wdrożenia tzw. Narodowej Kwarantanny. I z punktu widzenia rozwoju liczby zachorowań (o ile metodyki pomiaru w różnych krajach są wystarczająco podobne), to się sprawdza.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="krzywa na wykresie w skali logarytmicznej" src="../../images/2020-03-30-covid/covid4-plot.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Linia dla Polski znajduje się znacznie poniżej krzywych innych krajów. A że skala na wykresie jest logarytmiczna, to różnica ta jest większa, niż się na pozór wydaje. Czyli z punktu widzenia walki z wirusem znaleźliśmy się we właściwym punkcie Wszechświata.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Giełdowe naczynia połączone&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Uczyli, że rynek to taki zespół naczyń połączonych. Kto pamięta lekcje fizyki z podstawówki, ten wie, że to oznacza, że jeżeli w jednym naczyniu ubywa, to w drugim (nie ma bata!), w trzecim, entym lub jakimś innym, ale musi przybywać! A ostatnio solą nam informacje giełdowe, z których jasno wynika, że gospodarka to raczej wanna, z której ktoś wyciągnął korek!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak prezentują się giełdy, stan na wtorek 24 marca, godz. 9.20: &lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Polska minus 25,92% &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;USA minus 30,64% &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Niemcy minus 34,28% &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Francja minus 32,42% &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Wielka Brytania minus 38,07%&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;...&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Jedni wołają "Tragedia! Polsce ubywa, co robić, ratunku!". Drudzy wołają "Nie ma strachu! Nam ubywa wolniej!". Ale jakoś nikt nie pokazuje, komu w tym czasie przybywa? Ha? Dokąd wyciekają te niezliczone dolary, o które maleje wartość spółek giełdowych na całym świecie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo pamiętajmy, że aby wartość akcji spółki trochę spadła, wystarczy, że posiadacze tych akcji zgłoszą chęć ich sprzedaży. Ale kiedy spadną już dość, pojawia się ktoś taki jak np. Warren Buffett, który za bezcen zaczyna to wszystko skupować - zatrzymuje spadek wartości na niskim poziomie, dopóki nie skupi w swoich rękach akcji i w ten sposób władzy. Ale przecież aby skupić, musiał wydać pieniądze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Może też tak być, że żaden bufet się nie pojawi. Co wtedy? Wtedy wartość akcji sobie po prostu spada, akcjonariusze rwą włosy z głowy, bo wczoraj byli bogaci, a dziś przyjdzie im pójść z torbami. Ale te akcje dalej pozostają ich własnością (skoro nikt ich nie chciał kupić), a kiedyś tam ich wartość zacznie rosnąć. Chyba, że spółka postanowi się rozwiązać i zbankrutować. Ale przecież nie musi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wszystko to dlatego, że w rzeczywistości mamy do czynienia z procesami, a nie ze stanami. Próbujemy to szatkować na kawałeczki (nazywa się to analizą) i oglądać każdy z nich osobno, jakby był jedyną i niezmienną częścią. Ale w rzeczywistości pieniądze wciąż płyną, a w tym czasie a to nabierają wartości, a to ją tracą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli zatem być może, owszem, dalej możemy myśleć, że gospodarki i giełdy to naczynia połączone - ale system wypełniony jest nie płynem o niskiej ściśliwości, tylko gazem? Kiedy podgrzany, gaz się rozpręża i wydaje się, że jest go dużo. Ale kiedy strach pada na inwestorów, ruch się zmniejsza, a zatem gaz się schładza - i zaczyna się go robić mniej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pytaniem wartym Nagrody Nobla wciąż pozostaje: czy jest to układ zamknięty (a zatem wystarczy znowu podgrzać i będziemy się cieszyć złudzeniem luksusu), czy jednak otwarty? A jeżeli to drugie, to dokąd wycieka ten gaz (czyli pieniądze)?&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Zło to złoto&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;A jeszcze jedną tajemnicą onego mistycznego rynku pozostaje kwestia kursu złota. Uczyli, że jak się robi gorąco, to rośnie cena złota, bo inwestorzy tezauryzują środki, aby przeczekać ciężkie czasy. &lt;a href="https://www.mennica.com.pl/produkty-inwestycyjne/analiza-rynku-zlota?tab=1&amp;amp;dateFrom=30.12.1999&amp;amp;dateTo=24.03.2020"&gt;Każdy może sobie sam prześledzić&lt;/a&gt;, jak wyglądała cena tego boskiego kruszcu na przestrzeni lat. I zobaczymy, że np. po ataku na WTC inwestorom nie drgnęła powieka. Kryzys roku 2008 spowodował wzrost cen złota, ale szczyt osiągnęło to około roku 2012, kiedy było po ptokach. Potem nieco spadło, ale tak jakby wzniosło się na nowy poziom i tam pozostało. Teraz znowu ceny wzrosły - ale na razie nieznacznie. W kursie dolarowym nie dotarło jeszcze do poziomu z roku 2012.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dotychczas złoto uważano za dobry wskaźnik nastrojów inwestorów, a zatem metodę przepowiadania pogody w gospodarce. Z aktualnego ruchu na rynku nie wynika panika, którą raportują z giełd akcyjnych. Może nie będzie aż tak strasznie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kto to rozumie?&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Czyli z przepowiedni wyszła dupa blada&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Bo co tu więcej powiedzieć? Przepowiadałem, że w zasadzie nic się nie zmieni, te same sztuczki świat będzie powielał, jak od lat. A tu powiał tzw. Wiatr Karmy i nagle wszystkie układy figur na szachownicy przestały mieć znaczenie. Cała gospodarka świata znajduje się pod wielkim znakiem zapytania. A jak gospodarka się trzęsie, to zaraz ci psychopaci, którym pozwalamy sobą rządzić, wymyślają jakieś wojny. A jak już wojna, to znowu dorywają się inni psychopaci, którzy normalnie wyżywają się w zabawie żołnierzykami na poligonach - ci zaraz odpalą jakąś bombkę, atomówkę, a może gazówkę... No, nie wygląda to dobrze.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tym bardziej, że przecież wciąż mówimy o pianie na fali: generalnie to przecież maszyny nie zardzewieją, produkcja tak zupełnie się nie zatrzyma, biznes jakoś będzie się kręcił. Po prostu większość z nas znowu będzie musiała zapomnieć o wakacjach na Bora-Bora.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O swobodnym zwiedzaniu świata zresztą prawdopodobnie możemy zapomnieć na dłużej: dopóki systemy opieki zdrowotnej nie uporają się z tym wirusem, rządy będą podtrzymywać blokadę podróży mało koniecznych. Patrz wyżej - zajdą pewne przetasowania na rynkach, także z tego powodu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ciekawe, co z tymi imigrantami zwanymi przez niektórych uchodźcami. Aktualnie nawet oni wycofali się znad greckiej granicy. Albo zostali wycofani przez tureckie wojsko. Zobaczymy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie mniej interesujące, jaka przyszłość czeka tych rewolucjonistów od genderu, obowiązkowego homoseksualizmu dla wszystkich i innych takich pomysłów. Generalnie obniżenie stopy życiowej, spodziewam się, skieruje poglądy społeczne w stronę bardziej konserwatywną, więc nie wróżę im takiej kariery, jaką cieszyli się jeszcze do niedawna.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak najbardziej będzie nas martwić stan portfela. Jak to powiedział pewien &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=wQWfgHOArvM"&gt;mądry człowiek, z którym nie zawsze się zgadzam&lt;/a&gt;: &lt;strong&gt;Najgorsze to zmarnować dobry kryzys&lt;/strong&gt;. Niektórzy zrobią na nim dobry interes i nie będzie takich mało. Inni odmienią swoje życie na lepsze, odbiją się od denka. Ale będą też tacy, którym się nie powiedzie. Jak to w życiu. Niestety, w najlepszej sytuacji znajdować się będą ci, którzy jednakowoż coś tam w życiu uciułali, coś mają, nie tylko pieniądze (bo pieniądze w życiu to nie wszystko, jak wiemy), ale też nieruchomości, złoto, klejnoty, akcje i dzieła sztuki. Oni będą mogli jakoś się do kryzysu dostosować, zainwestować swoje środki w nowe kierunki biznesu, spaść na cztery łapy. Nam, niezliczonym rzeszom prekariuszy, odliczającym dni do pierwszego, pilnie spłacającym kredyt, pozostaje tylko trening &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Paramita#Cierpliwo%C5%9B%C4%87_w_znoszeniu_nienawi%C5%9Bci,_krzywd_i_niewdzi%C4%99czno%C5%9Bci_innych_istot"&gt;Trzeciej Paramity: cierpliwości&lt;/a&gt;. Bo wichry wydarzeń będą nas porywać i rzucać na fale przemian, a nam tylko pozostanie walczyć, aby nie utonąć. Cierpliwie znosić dopusty boże i czekać na odmianę losu. Bo jak nic nie masz, to też nic nie możesz.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z rozmów z ludźmi mądrymi wynika, że aby przetrwać najbliższe dwa lata. Potem stopa życiowa znowu zacznie się poprawiać, ile by nie spadła wcześniej przez ten czas. A jak się zacznie poprawiać, to ludziom te różne pucze, zamachy stanu i inne takie z głowy szybko wywietrzeją.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pytanie tylko wciąż otwarte pozostaje: w jakim świecie obudzimy się za dwa lata?&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Przepowiednie na 2020 rok</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2019/2019-12-30_przepowiednie-2020-rok.html" rel="alternate"></link><published>2019-12-30T00:08:00+01:00</published><updated>2019-12-30T00:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2019-12-30:/blog/2019/2019-12-30_przepowiednie-2020-rok.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Powtórzę po &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2018/2018-11-30_przepowiednie-2019-rok.html"&gt;przepowiedniach na przeszły rok&lt;/a&gt;: Sprawy na świecie nie stoją, tylko pędzą. Przeglądam sobie swoje przepowiednie z lat poprzednich. Ze zdumieniem stwierdzam, że chociaż starałem się jak najogólniej formułować zdania, nie kombinować w żaden sposób ze szczegółami, to przecież rzeczywistość i tak mnie cokolwiek w paru miejscach zaskoczyła.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Migracje …&lt;/h3&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Powtórzę po &lt;a href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2018/2018-11-30_przepowiednie-2019-rok.html"&gt;przepowiedniach na przeszły rok&lt;/a&gt;: Sprawy na świecie nie stoją, tylko pędzą. Przeglądam sobie swoje przepowiednie z lat poprzednich. Ze zdumieniem stwierdzam, że chociaż starałem się jak najogólniej formułować zdania, nie kombinować w żaden sposób ze szczegółami, to przecież rzeczywistość i tak mnie cokolwiek w paru miejscach zaskoczyła.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Migracje, demografie i Wschód&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Przepowiadałem, że potok imigrantów nie ustanie, choć przestał przyciągać uwagę mediów. Rzeczywiście nie ustał, ale o dziwo, obudziły się administracje niektórych krajów i zaczęły, o ile to jeszcze w ogóle możliwe, selekcjonować to towarzystwo, aby odfiltrować tych najgroźniejszych. Nie zawsze się im to udaje. Ale zaczęli się starać. Wyruszyły pierwsze autokary ze zwrotami. Ale jednocześnie ileś tam tysięcy ludzi po prostu zgubiło się, zniknęło z radarów. Nie ma i co nam pan zrobi?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chiny pozwoliły światu jeszcze lepiej uświadomić sobie, w jak wielu miejscach zainwestowały swoje niemałe pieniądze. USA przystąpiło do kontrakcji na wszystkich polach za wyjątkiem dwóch: wojny i handlu. Politycznie jednak przycisnęła Kraj Środka i sprawy się ważą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem przepowiednia:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Napięcie między Chinami i USA będzie bardzo powoli rosnąć. Wyjątkiem od tej sytuacji może być zagranie jakimś państwem pacyficznym: Filipinami, krajami Indochin i Indonezji ewentualnie Papuą-Nową Gwineą.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Do gry pacyficznej z większym rozmachem przystąpi Australia, dociśnięta w tym celu przez USA. Razem z Nową Zelandią zacznie się szykować do roli niezatapialnego lotniskowca.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Dowiemy się więcej o bogactwach pacyficznych archipelagów (np. o fosfatach z Nauru), bo pojawi się więcej informacji o konkurencji na tamtych terenach.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Dowiemy się więcej o inwestycjach drogowych i kolejowych na obszarze w pobliżu Himalajów oraz Morza Kaspijskiego.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Rosja i wojny na Dzikich Polach&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Rosja rozgrywa Ukrainę ewidentnie dążąc do jej kompletnego rozkładu. Bardzo to mi teraz przypomina stan, w jakim znalazła się I Rzeczpospolita w swoich ostatnich latach: bezwład i ogólna niemożność. Ukraińcom trochę lepiej idzie, ale też przecież są dopiero na początku tej drogi. A metoda salami (czyli obróbka skrawaniem) działa skutecznie - ale powoli. Narodzi się i dorośnie następne pokolenie, zanim owoców swoich knowań Rosjanie się wreszcie doczekają.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Swoją drogą to bardzo ciekawe (moim skromnym zdaniem): z jednej strony pali się Rosji pod d*upą, bo Chiny nie mogą czekać, więc musi się Matuszka starać w biegu, żeby utrzymać pozycję partnera i nie okazać się niespodziewanie (acz niezawodnie) wasalem. Z drugiej strony, tam gdzie to ona jest hegemonem (czyli w naszym rejonie), rozgrywa sprawy powolutku i na zimno.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przepowiadane (to nie wymagało szczególnych talentów) manipulowanie Białorusią miało już miejsce, a połączone z sukcesami i ich ewentualnym brakiem na Ukraninie otwiera pole do następnej przepowiedni:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Rosja wciąż będzie rozgrywać partię na naszej Wschodniej Ścianie, ale USA dało i będzie jeszcze mocniej dawać do zrozumienia, że montuje tutaj już pas oporu, za który &lt;em&gt;no pasaran&lt;/em&gt;. Stanie się to lepiej widoczne, niż majaczyło w zeszłym roku.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraina będzie się chwiać. Ale zamiast Dzikie Pola, coraz bardziej będzie przypominać upadającą I Rzplitą. Spodziewam się nowego kuriozum, większego niż wybór komika na prezydenta.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraińcom (przede wszystkim) otworzyły się możliwości pracy w Niemczech i okolicach. Wciąż jeszcze nie wiemy, ilu ich tam wyjedzie. Wiadomo, że wielu będzie wolało pozostać w Polsce, ze względu na zgodność charakterów i coraz wyższe zarobki u nas, nie wymagające już kolejnych lat starań i budowania swojej marki na rynku pracy. Jednocześnie wejdą w etap zadomowienia - staną się coraz bardziej współobywatelami (nawet jeżeli bez obywatelstwa), a coraz mniej gastarbeiterami. Oczywiście nie wszyscy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraina dla poratowania swojej sytuacji stanie się tunelem (w sensie tunelowania) dla gospodarki chińskiej. Ciekawe, czy też dla tureckiej.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Europa i okolice&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;W tym rejonie dzieją się rzeczy, które nie mieszczą się w głowie filozofom. Rozgrywka Timmermansów i innych czerwonych oszołomów przesłania nam prawdziwe wydarzenia. Wiadomo, że nowe ACTA pełznie zamiast jechać - coś nie klapuje na poziomie zgodności systemów prawnych. Ruchy Niemiec i Francji (te oficjalne) wyglądają coraz bardziej rozpaczliwie. Nie potrafię tego pojąć, skoro podporządkowały sobie prawie na wyłączność kraje Mittel Europa z setką milionów potencjalnych klientów i łącznym potencjałem nabywczym jak połowa Niemiec. Media społecznościowe publikują jeden obraz, media tzw. głównego nurtu pokazują coś zupełnie odwrotnego. Oba obrazy z pewnością są kłamliwe i zmanipulowane, ale konia z rzędem temu, kto pozna, w jaki właściwie sposób.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To, co warte zauważenia, to przepływ pieniędzy: otóż wędrują one z dotychczas pewnych i bezpiecznych lądów Francji i Niemiec w stronę krajów Europy Środkowej. Z jakiegoś powodu inwestorzy i fabrykanci zaczynają postrzegać ten dotychczas newralgiczny obszar jako obiecujące pole do zarabiania pieniędzy i długofalowego zabezpieczenia zysków. Jednocześnie odnotuję tutaj prosty fakt, że postępuje w najlepsze budowa dróg szybkiego ruchu w kierunku Lublina i Białegostoku. Być może już w roku właśnie się rozpoczynającym będzie można całkiem normalnie pojechać do tych pięknych miast. Dalej zaczną się budować drogi na Siedlce, Rzeszów, Sanok i Suwałki. Czego to mogłoby dowodzić? Bardzo niewykluczone, że jesteśmy świadkami zjawiska znanego z broszurki "Sztuka wojny" autorstwa Sun-zi:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Ludzie, którzy mówią pokorne słowa, nasilając przygotowania do wojny, mają zamiar zaatakować. Ludzie, którzy mówią pewnie i posuwają się agresywnie naprzód, mają zamiar się cofać.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kogo to mogłoby dotyczyć? Moim zdaniem Rosji. Skoro pozwala ona na budowę dobrej infrastruktury transportowej na swojej wyłącznej strefie wpływów na wschód od Wisły, jeżeli Amerykanie zaczynają umacniać swoją dyplomację w Mińsku i wysyją broń na Ukrainę, to może oznacza to, że Niedźwiedź w rzeczywistości się cofa? Że może jednak Rosja jest słaba i długofalowo niezdolna do obrony swojego stanu posiadania?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ekstrapolując to, co się w Europie odbywa, można zatem przypuszczać, że:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;W krajach ogarniętych muzułmańską rewolucją zacznie się dokonywać niemrawa i nieśmiała reakcja bladoskórej części społeczeństwa. Czy przyniesie ona jakieś istotne rezultaty - przekonamy się niebawem.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Pojawi się więcej objawów rosnącego separatyzmu różnych krajów europejskich.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Brytyjczycy już żałują Brexitu, bo będą musieli sami płacić rachunki za swoje błędy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Europa Środkowa będzie coraz bardziej zależna od finansów amerykańskich, a pieniądze niemieckie i francuskie będą utrwalać swój stan posiadania, ale z mniejszym wpływem na poziom propagandy i polityki.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jednak polskie inicjatywy (Trójmorze) raczej zostaną przykryte innymi wydarzeniami. Nie będziemy wiedzieć, czy coś się w tej sprawie wydarza, czy to idzie naprzód, czy może dało się już rozmamłać Niemcami.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraińcy staną się normalną mniejszością w Polsce (nie sprawdziły się na razie moje obawy, że Polacy przestaną ich lubić, ataki propagandą wołyńską spaliły się lufach, Ukraińcy nie ustąpili), aczkolwiek jeszcze długo nie uzyskają wynikających z tego faktu przywilejów podobnych do mniejszości niemieckiej. Prawdopodobnie ich status będzie podobny do statusu mniejszości polskiej w Niemczech. &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Nie są oni jednak zdolni rozwiązać problemów demograficznych Środkowej Europy, która w tym względzie ma większe problemy niż importujący muzułmanów Zachód. Na razie na horyzoncie nie widać żadnego rozwiązania.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosja będzie coraz bardziej prężyć muskuły.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Czyli będzie to samo co dziś, tylko bardziej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szczęśliwego Nowego Roku!&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category><category term="przepowiednie"></category></entry><entry><title>Trochę o demografii, burżuazji i uczciwości</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2019/2019-05-31_troche-o-demografii-buzuazji-i-uczciwosci.html" rel="alternate"></link><published>2019-05-31T00:08:00+02:00</published><updated>2019-05-31T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2019-05-31:/blog/2019/2019-05-31_troche-o-demografii-buzuazji-i-uczciwosci.html</id><summary type="html">&lt;h2&gt;Piramida demograficzna&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zaczynamy coraz lepiej sobie uświadamiać, jak bardzo nasz los zależy od produktywności macic naszych rodaczek (i nie tylko). Pierwszy raz z grafem o popularnej nazwie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Struktura_p%C5%82ci_i_wieku"&gt;"piramida demograficzna"&lt;/a&gt;, spotkałem się jeszcze w szkole podstawowej, na lekcji geografii. Było to dość ciekawe, ale z racji, że nie miałem zielonego pojęcia …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;h2&gt;Piramida demograficzna&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zaczynamy coraz lepiej sobie uświadamiać, jak bardzo nasz los zależy od produktywności macic naszych rodaczek (i nie tylko). Pierwszy raz z grafem o popularnej nazwie &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Struktura_p%C5%82ci_i_wieku"&gt;"piramida demograficzna"&lt;/a&gt;, spotkałem się jeszcze w szkole podstawowej, na lekcji geografii. Było to dość ciekawe, ale z racji, że nie miałem zielonego pojęcia, jakie to niesie skutki dla mojego życia, całą sprawę odłożyłem &lt;em&gt;ad calendas Graecas&lt;/em&gt;. I właśnie nadeszły te greckie kalendy. Urosłem wystarczająco, żeby zacząć mniej więcej rozumieć, co to wszystko oznacza.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Okazuje się, że nasz &lt;a href="http://stat.gov.pl/"&gt;Główny Urząd Statystyczny&lt;/a&gt; zaczął publikować bardzo interesujące materiały. I o ile dla zilustrowania problemu mogę poniżej wkleić obrazek (z wikipedii):&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Piramida wieku w Polsce 2007" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/30/Piramida_wieku_ludnosci_%28GUS_2007%29.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;to mogę też zamieścić &lt;strong&gt;&lt;a href="http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/ludnosc/ludnosc/ludnosc-piramida/"&gt;LINK do automatycznego grafu&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt; obrazującego strukturę demograficzną Polski od 1970 roku, po prognozy do roku 2050. Ona prognoza nie jest bez znaczenia, bo mniej więcej na te lata światowi demografowie przepowiadają zatrzymanie się uśrednionego przyrostu ludzkości w skali całego globu. Innymi słowy mniej więcej wtedy ludzkości przestanie przybywać i ostatecznie zatrzymamy się na liczbie ok. 11 miliardów. O ile oczywiście nie pojawią się w międzyczasie jakieś nowe czynniki demograficzne, które rozrodczości kobiet (i płodności mężczyzn) dadzą kopa w górę lub jeszcze bardziej w dół.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak widać z automatycznego grafu, pokolenie moich wnuków będzie o około połowę mniej liczne od moich rówieśników. Wybierając i porównując liczebność ludzi w moim wieku z liczbą rówieśników jednej z moich córek widzę, że jest ich o ponad &lt;strong&gt;sto tysięcy mniej&lt;/strong&gt;. Czyli o około jedną czwartą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Innymi słowy, choć w liczbach bezwzględnych ubywanie ludności Polski odbywać się będzie względnie powoli, wyniknie to głównie z powodu dużej liczby staruszków, którzy dzięki postępom medycyny nie zechcą grzecznie umrzeć i &lt;em&gt;usunąć się, dać miejsce młodym&lt;/em&gt;. Za to staną się obiektem nienawiści młodzieży, która będzie coraz dotkliwiej odczuwać obciążenia fiskalne pobierane od ich zarobków, aby zasilić tę najliczniejszą grupę wyborców. I stosunkowo coraz liczniejszą. Stosunkowo - czyli w stosunku do swoich przeciwników w interesach, czyli młodych, produktywnych. To oni, jeżeli w wyborach w ogóle mają coś do powiedzenia, zapewnią sobie stosowne profity, kosztem luksusu swoich potomków i następców. I akurat w tym mechanizmie nie znajdziemy poświęcania się starych na rzecz młodych - bo to działa tylko w obrębie najbliższej rodziny, a i to nie zawżdy. Ale jako grupa społeczna - każdy walczy o swoje i nie rozumie, o co ten cały bazar.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O ile w 2019 roku jest nas 38 milionów z hakiem, za 30 lat będzie nas o 4 miliony mniej. I z tego 3 miliony to będą pracujący i zarabiający kasabubu dla pomyślności systemu podatkowego. Zatem niby powoli ubywa, a w rzeczywistości mówimy o gigantycznych liczbach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I zważmy, że skoro nas ubędzie 4 miliony, a świat się właśnie zatrzyma w przyroście, oznacza to, że do Polski przesiedli się prawdopodobnie taka, lub może nawet większa, liczba różnych ludzików z dziwnych krajów. To odsunie problem daleeeekooo w czasie, praktycznie poza percepcję moich rówieśników. Albowiem gdy on powróci, nas już nie będzie na tym świecie, i to pomimo szybkich postępów medycyny, które być może pozwolą nam nawet dożyć setki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale nic nie odsunie innego problemu, który dotyczy praktycznie tylko krajów europejskich: systemy emerytalne. Otóż dzięki geniuszowi pierwszego socjalistycznego kanclerza I Rzeszy, niejakiego &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Otto_von_Bismarck"&gt;Otto von Bismarcka&lt;/a&gt;, wymyślono coś wprost (nomen omen) genialnego: kontrakt pokoleń. I na bazie tego utworzono państwowe systemy ubezpieczeń społecznych, konkretnie emerytalnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Krótka dygresja:&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wyszło im z obliczeń, że człowiek ma pewien wiek pełnej produktywności. Po jego upływie zaczyna, że tak powiem, drewnieć, czyli staje się mało elastyczny, kompletnie niepodatny na przyswajanie nowych rozwiązań i technologii, a jednocześnie jego zdolność koncentracji, kondycja fizyczna i zdrowotność zaczyna gwałtownie się pogarszać. Cóż, znając Niemców łatwo przyjdzie nam na myśl, że przecież w czasie II Wojny Światowej przećwiczyli dość skuteczne rozwiązanie, jak pozbyć się licznych zbędnych ludzi, czemużby Wielki Otto nie miał zaproponować czegoś podobnego? Otóż nie zaproponował, być może nie był aż tak bardzo niemiecki, tylko zwyczajnie ludzki. A może sam już wówczas był starcem i dziwnie by się poczuł, gdyby miał rówieśników wysyłać do gazu? Otóż był człowiekiem w tak zwanej sile wieku, czyli około pięćdziesiątki. Czyli na progu starzenia się. Zacytujmy z wikipedii:&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;System opieki społecznej, wprowadzony przez Bismarcka, zwolnił ludzi z konieczności przedkładania lojalności względem swojego rodzinnego klanu (który poprzednio gwarantował opiekę członkom rodziny niezdolnym do pracy), ponad lojalność wobec państwa. Niemcy mogli poświęcić wszystkie swoje siły na pracę na rzecz państwa, bo mogli ufać, że w przypadku choroby, wypadku lub na starość państwo się nimi zaopiekuje.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Prawda, jakie sprytne? Czy nie o tym &lt;strong&gt;wprost&lt;/strong&gt; mówił Korwin-Mikke, kiedy twierdził, że aby uzdrowić demografię, najsampierw trzeba zlikwidować ZUS?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Koniec dygresji.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kontrakt pokoleń polegał na tym (i polega wciąż), że następne pokolenie, po wejściu w wiek produkcyjny i podjęciu pracy, wnosi składki emerytalne, które od razu zostają przekierowane na emerytury dla staruszków. W zamian mogą liczyć na to, że kiedy sami dobiegną do wieku emerytalnego, następne pokolenia też będą na nich pracować. Układ ten znakomicie się sprawdza, dopóki liczba następców choćby nieznacznie przekracza liczbę przodków - w końcu przodkowie szybko się wykruszają poprzez śmierć i koszt jednego przodka rozkłada się stopniowo na coraz większą liczbę następców.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie będzie to żadne odkrycie, tylko dwustutysięczne powtórzenie pytania: a co, jeżeli młodych ubywa? Starców też ubywa, nieuchronnie, ale dopiero po pewnym czasie. Tymczasem młodych ubywa teraz, czyli na podstawie tegorocznych urodzin można śmiało przepowiadać liczbę polaków w wieku produkcyjnym za dwie dekady. Dojdzie oczywiście do takiej dziwnej sytuacji, gdzie starców będzie więcej niż młodych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W świecie, w którym polityk zdobywa poparcie przez obietnice rozdawania, można przypuścić, że tzw. starzejące się społeczeństwo będzie miało, że tak powiem, &lt;em&gt;przesrane&lt;/em&gt;. Bo owi starcy, pełni życiowego doświadczenia i determinacji, bez trudu przegłosują młodzież. Oczywiście, ludzie starsi chętnie ustąpią postulatom młodzieży we wszystkich polach - oprócz tych, które miałyby istotnie obniżyć ich status majątkowy, utrudnić dostęp do lekarzy, ostatecznie sprawić, że będą szybciej umierać. Tutaj o ustępstwach nie ma mowy - i trudno się dziwić. Czyli młodzi nie będą mieli nic do gadania, z ich podatków będzie się finansować emerytury, a nie nowe szkoły i przedszkola.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Rewelacje Zeihana&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Ostatnio miałem okazję po raz kolejny posłuchać &lt;a href="https://www.youtube.com/watch?v=BHr999RGPQw"&gt;przemowy piewcy potęgi Ameryki Petera Zeihana&lt;/a&gt;. Pozwolił on sobie lekko uzupełnić swoje pomysły, które wygłaszał lat temu kilkoro. Wówczas przepowiadał, że USA odstępując od roli światowego policjanta tylko na tym skorzystają. Niedawno uzupełnił wizję pokazując taki oto obrazeczek:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Bezpieczeństwo żywnościowe - food security Peter Zeihan" src="../../images/2019-05-31-food_security.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wynika z niego nie mniej, nie więcej, tylko że co najmniej połowa populacji świata żyje na kredyt płynący z:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Produkcji nawozów sztucznych.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Produkcji pestycydów (herbicydów, insektycydów i innych -cydów).&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Niewiarygodnej wydajności intensywnego rolnictwa.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Globalnemu porządkowi pozwalającemu transferować ogromne ilości żywności na wielkie odległości - czasem bez sensu (jak eksport mleka z Polski do Ameryki Południowej), ale to też znak czasu i dostępnej techniki.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Ostatnio zatem Zeihan uzupełnił: &lt;em&gt;"Mówią, że ludzkość osiągnie 11 miliardów? Bajki! Padnie porządek światowy, zacznie się głód! Maksymalnie będzie nas 8 miliardów!"&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dzięki niemu dowiedzieliśmy się, że żyjemy w bajkowym świecie i niedługo może się okazać, że tylko bankierzy upadli na cztery łapy...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Może tak się nie stanie. Miejmy nadzieję.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Dyskretny urok moralności&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zainspirowany &lt;a href="http://globalnagra.pl/zroz-kontrr/?fbclid=IwAR3RIGPk9FxIdEhadzpVdIvaa9vRCrkEBRfpmGSiyh87CYB1nagdEdHa0ok"&gt;TAKIM oto wpisem blogowym&lt;/a&gt; chciałbym tu przeskoczyć na inny nieco aspekt życia współczesnego społeczeństwa światowego. Otóż pomnę jeszcze z czasów, gdy Internet to były jasne literki na ciemnym tle, a do informacji trzeba się było dokopać wpisując w pole komend: &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Gopher"&gt;gopher&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;, że samochód kosztował tak astronomiczne pieniądze, że mnie, wesołemu studentowi, nie wydawało się zasadne tracić czas na kurs prawa jazdy. Po prostu nie wierzyłem, że kiedyś stanę się posiadaczem samochodu. Cóż, nigdy nie byłem bardzo bystry w kwestii rozpoznania procesów ekonomicznych... A może po prostu wówczas przyrost "masy bogactwa" był wciąż tak powolny, że tylko najbogatsi mogli go dostrzec? Tak czy owak auto było luksusem lub poważną kulą u nogi. A jeżeli jeszcze ktoś postanowił zamontować sobie w nim radio, to hoho! Szybko tracił boczną szybę i przy następnej wizycie w samochodzie mógł zastać wyprute spod deski rozdzielczej bebechy - z jakiegoś powodu złodzieje uważali radio samochodowe za bardzo chodliwy i opłacalny towar. Jak człowiek nie uważał, to wkrótce tracił też sam samochód - rezultat wielu miesięcy katorżniczej pracy i oszczędzania gdzieś na mitycznym Zachodzie. Zatem będąc wyznawcą zasady, że lepiej nie mieć i radzić sobie bez tego, niż to mieć i potem żałować straty (cholernie nie lubię żałować!), unikałem styczności z marzeniem każdego prawdziwego Polaka, do kiedy się tylko dało. A kiedy już się nie dało, ponad dekadę później, to się okazało, że samochody przez ten czas potaniały tak, że za jedną pensję sprzedawcy hamburgerów można już było nabyć jakieś jeździdło. Nie był to może ostatni krzyk mody, a i zasięg miało tylko lokalny (do pierwszej awarii), ale przecież jednak pozwalało się przemieszczać. I, wyobraźcie sobie, nikt nie chciał tego ukraść!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To naprowadziło mnie na pewne ścieżki myślowe. Otóż niedługo po zakupie mojego pierwszego auta zbudowałem (przy wydatnej pomocy całej rodziny ze szczególnym uwzględnieniem Ojca) swój pierwszy dom. I trzeba było go ubezpieczyć. I znowu to samo: agent pyta się o wartość mienia ruchomego w domu (tj. bez szafek kuchennych, pralki, lodówki, telewizory itp.). A mnie, jak bym nie liczył, wychodzą jakieś śmieszne pieniądze. Bo żadnej biżuterii w rodzie nie przechowujemy, nie mamy też dzieł sztuki, złota sztabkowego, akcji ani obligacji na okaziciela... To ile mogą być warte ubrania z lumpeksu, odziedziczony po zmarłych dziadkach telewizor i stara lodówka? &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy warto w tym celu, tj. aby je nielegalnie pozyskać, łamać prawo, tłuc szyby (nie tak znowu łatwe do stłuczenia), przedzierać się przez obowiązkowy system alarmowy, wreszcie połamać sobie kręgosłup targając to do ciężarówki? Ile za takie cudności zapłaci paser? Dziesiątą, czy dwudziestą część ich wartości bazarowej?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy przestępczość w Polsce spadła? Nie mam pojęcia - w końcu to kwestia statystyk policyjnych. A one takie będą, jak sobie zażyczą ci, co je prowadzą. Ale przecież od lat w prasie leci do znudzenia obserwacja, że czujemy się coraz bezpieczniej. Moim zdaniem nie bez przyczyny: po prostu nie opłaca się okradać maluczkich. Trzeba się narobić, a zarobek żaden. Więc się ich nie okrada. Owszem, ciągle trzeba uważać na różnych lujków i bejów, którzy chętnie się schylą po kawałek złomu walający się bezpańsko na cudzym podwórku - ale też i ryzyko wciąż niewspółmierne do straty. Za to włamywać się do domu zwykłych obywateli, albo okradać ich rozbojem w parku - to już jest żaden interes. Jak kto nie ma talentu do przemytu narkotyków na tony, ewentualnie defraudacji milionów publicznych pieniędzy - w świecie przestępczym nie ma już czego szukać. To i poziom bezpieczeństwa znacznie się poprawił.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do pierwszej oznaki, że sytuacja uległa zmianie (patrz rozdział wyżej). Bo ewidentnie mi z tego wynika, że bogactwo społeczeństwa jest najlepszym stróżem etyki narodu. Im ludzie bogatsi, tym uczciwsi. Nie karami, nie policjami się to załatwia, a tanim AGD i RTV. Dostępem do tanich jeździdeł, które zadowolą 80% społeczeństwa. Zaspokojone potrzeby to brak destabilizacji i w polityce - że aż trzeba sztucznie podgrzewać nastroje, żeby w ogóle komuś się chciało iść głosować w wyborach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli - jeżeli sytuacja gospodarcza się pogorszy, spadnie też nasze poczucie bezpieczeństwa, bo znowu pewien odsetek społeczeństwa znajdzie się w obszarze majątkowym, z perspektywy którego opłaci się okradać tych, którzy mają trochę więcej (bo tych, co mają dużo, dużo więcej, dalej będzie trudno i nieopłacalnie okradać).&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Paradoks Giniego&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Snując powyższe rozważania zapomniałem uwzględnić zjawiska zwanego &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Współczynnik_Giniego"&gt;Współczynnikiem Giniego&lt;/a&gt;. Prawi on w skrócie o tym, że średnia bogactwa danego kraju wcale nie musi przekładać się na bogactwo społeczeństwa, ergo na wrażenie bogactwa, poczucie bogactwa - i wynikające z niego poczucie, że ktoś jest od nas niesprawiedliwie bogatszy, biedniejszy (sprawiedliwie), lub równy (to też zawsze niesprawiedliwie).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Współczynnik Giniego na świecie" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/69/GINI_retouched_legend.gif"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż rzeczywiście - aby zjawisko spadku przestępczości wymierzonej bezpośrednio w pokojowych cywili znacznie spadło, nie tylko musi się podnieść stopa życiowa narodu, ale też i rozwarstwienie bogactwa nie powinno być zbyt wielkie. Znam takich, co teraz zaczną krzyczeń o dowody - ale to jest tylko mój prywatny blog, niech sobie sami poszukają. Zresztą, ponieważ mowa tutaj o zjawiskach z dziedziny etyki i ekonomii, prawdopodobnie znajdą dość prac, które mój pogląd zarówno wspierają, jak i obalają.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W końcu &lt;strong&gt;ekonomiści odpowiadają na najtrudniejsze pytania dotyczące gospodarki w skali świata lub lokalnej nie dlatego, że się naprawdę na tym znają, a dlatego, że po prostu zostali o to zapytani&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tutaj dygresywnie można się zapytać: a dlaczego zatem we Francji czy Niemczech ostatnio poczucie bezpieczeństwa stoczyło się znacznie poniżej podobnego parametru zmierzonego w Polsce? Moim zdaniem odpowiedź jest dość prosta: wystarczyło, że sprowadzili sobie na głowy po parę milionów ludzi, których status majątkowy znacznie odbiega od mediany w danym kraju. A ludzie owi pochodząc ze znacznie biedniejszych regionów świata, także kulturowo znajdują się w innej fazie rozwoju - i oni ten swój świat, tę swoją perspektywę biedy i poczucia zagrożenia, na własne życzenie gospodarzy zresztą, zabrali ze sobą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A w skali całych narodów te różne poczucia, procesy i inne takie, działają już na poziomie ponad osobistym. Aby je sobie obrazować, lepiej zapewne przypomnieć sobie chemię z podstawówki (mieszaniny).&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Paradoks bogatego biedaka&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;No, nie mogę skończyć tego rozdziału. Przyszła mi do głowy jeszcze jedna kwestia, często rozważana przez badaczy np. giełdy: poczucie bogactwa. Otóż istnieje także pewna różnica pomiędzy zarobkami a bogactwem. Można dużo zarabiać i czuć się biednym, ale też można zarabiać mało i czuć się bogatym. Współczynnik Giniego oczywiście ma tutaj coś do powiedzenia. Ale dodać tu należy z pewnością kwestię zaspokojenia podstawowych i niektórych z wyższych potrzeb jednostki - jeżeli łatwo je zaspokoić, większość już będzie się czuć bogata, choćby z zawodu zamiatała chodniki. I nie będzie knuć rewolucji proletariackiej - wówczas komunizm stanie się wyłączną domeną rozpieszczonych księżniczek i Piotrusiów Panów z tak zwanych &lt;em&gt;dobrych domów&lt;/em&gt;, które z braku lepszych pomysłów na życie zaludniają humanistyczne wydziały uczelni akademickich. Bo proletariat zajęty będzie konsumowaniem zarobionych dóbr. Na więcej już czasu nie wystarczy, a te dobra są - jak sama nazwa wskazuje - dobre. Nie ma się o co burzyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdy swego czasu (dawno temu, zanim jeszcze kupiłem sobie pierwsze auto) latałem na miotle sprzątając restaurację gdzieś pośród wzgórz Badenii-Wirtembergii, spotkała mnie taka scena: pucuję zapamiętale jakąś zawziętą półkę, gdy słyszę szczęk szczęk zamka tylnego wejścia. Wchodzi rosły rudzielec z wąsami, uśmiechnięty i rumiany, mruczy coś w stylu "Gunntag" i na półkę jak raz wiszącą obok drzwi wstawia kilka rolek szmacianych ręczników. Za chwilę wraca i zwala kilka wycieraczek i zapas różnych innych szmatek. Mruczy coś jakby "Ciao!" i wychodzi. Czyli na tym zadupiu (bo niczym innym nie była ta okolica) można sobie fajnie pożyć pracując jako dostawca wypranych ręczników i obrusów do restauracji. Bomba, co nie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli czyjeś potrzeby na podstawowym (i nawet nieco wyższym) poziomie zostaną łatwo zaspokojone, to na górę, gdzie potrzeba najzdolniejszych, ambitnych i pracowitych, rzeczywiście wspinać się będą z reguły tylko najambitniejsi, pracowici i bardzo zdolni. A to znowuż skutkować będzie ogólną poprawą zarządzania krajem, czyli dalszą poprawą życia maluczkich, czyli dalszą poprawą nastrojów w narodzie. Nawet jeżeli większość postrzegać będzie tych ambitnych, zdolnych i pracowitych jako takich synów. W gruncie rzeczy będą mieć rację.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I oby tak dalej - zostawmy to sobie jako życzenie na przyszłość, bo jak rzekłem wcześniej - prawdopodobnie moje wywody zaliczyć trzeba do mrzonek. Oby wszystkim działo się coraz lepiej w coraz dłuższej perspektywie czasowej. Howgh!&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="eko-logo"></category></entry><entry><title>Manifest Unabombera</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2019/2019-01-29_manifest-unabombera.html" rel="alternate"></link><published>2019-01-29T06:21:00+01:00</published><updated>2019-01-29T06:21:00+01:00</updated><author><name>Ted Kaczynski</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2019-01-29:/blog/2019/2019-01-29_manifest-unabombera.html</id><summary type="html">&lt;h2&gt;Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość&lt;/h2&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Rewolucja przemysłowa oraz jej konsekwencje okazały się katastrofą dla rodzaju ludzkiego. Znacznie zwiększyły średnią długość życia tych z nas, żyjących w krajach „rozwiniętych”, lecz zdestabilizowały społeczeństwo, uczyniły życie niespełnionym, podporządkowały ludzi nieudogodnieniom, doprowadziły do cierpienia na płaszczyźnie psychologicznej (w krajach Trzeciego Świata również i fizycznej …&lt;/p&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;</summary><content type="html">&lt;h2&gt;Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość&lt;/h2&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Rewolucja przemysłowa oraz jej konsekwencje okazały się katastrofą dla rodzaju ludzkiego. Znacznie zwiększyły średnią długość życia tych z nas, żyjących w krajach „rozwiniętych”, lecz zdestabilizowały społeczeństwo, uczyniły życie niespełnionym, podporządkowały ludzi nieudogodnieniom, doprowadziły do cierpienia na płaszczyźnie psychologicznej (w krajach Trzeciego Świata również i fizycznej) oraz naraziły naturalny świat na poważne szkody. Kontynuowanie rozwoju technologii pogorszy jedynie sytuację. Z pewnością podporządkuje ludzi jeszcze większym nieudogodnieniom i narazi naturalny świat na jeszcze większe szkody, prawdopodobnie doprowadzi do większego rozłamu społecznego i psychologicznego cierpienia, a nawet do zwiększenia cierpienia fizycznego w krajach „rozwiniętych”.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;System industrialno-technologiczny może przetrwać lub ulec załamaniu. Jeżeli przetrwa, MOŻE ostatecznie osiągnąć niski poziom fizycznego i psychologicznego cierpienia, lecz jedynie po przejściu przez długi i dotkliwy okres przystosowawczy i jedynie za cenę trwałego zredukowania istot ludzkich oraz wielu innych żywych organizmów do ról sterowanych produktów i trybików społecznej machiny. Ponadto, jeżeli system przetrwa, konsekwencje będą nieuniknione: nie istnieje żaden sposób zreformowania bądź zmodyfikowania systemu bez pozbawienia ludzi ich godności i autonomii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli system ulegnie załamaniu, konsekwencje wciąż będą bardzo dotkliwe. Im większy jednak staje się system, tym bardziej katastroficzne będą skutki jego upadku, jeżeli więc ma upaść, lepiej żeby nastąpiło to wcześniej niż później.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wysuwamy więc hasło rewolucji skierowanej przeciw systemowi industrialnemu. Rewolucja ta może, lub też nie, zrobić użytek z przemocy; może nastąpić nagle, lub stanowić względnie stopniowy proces obejmujący kilka dziesięcioleci. Takich rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć. Możemy jednak ogólnie naszkicować kryteria, jakie powinni przyjąć ci, którzy nienawidzą systemu industrialnego w celu przygotowania podłoża pod rewolucję przeciwko dzisiejszej formie społeczeństwa. Nie będzie to rewolucja POLITYCZNA. Jej celem będzie obalenie nie rządów, lecz ekonomicznych i technologicznych podstaw współczesnego społeczeństwa.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W poniższym tekście zwracamy uwagę jedynie na niektóre negatywne aspekty wynikające z systemu industrialno-technologicznego. O innych wspominamy bardzo pobieżnie lub zupełnie ignorujemy. Nie oznacza to, że uważamy je za nieważne. Z przyczyn praktycznych musimy ograniczyć naszą dyskusję do obszarów, które nie doczekały się dostatecznej uwagi publicznej lub takich, o których mamy do powiedzenia coś nowego. Przykładowo, skoro działają dobrze rozwinięte ruchy na rzecz ochrony środowiska i dzikiego życia, o degradacji czy destrukcji dzikiej natury piszemy niewiele, pomimo tego, że uważamy te kwestie za niezwykle ważne.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Prawie każdy zgodzi się ze stwierdzeniem, iż żyjemy w społeczeństwie nękanym przez liczne problemy. Jedną z najbardziej rozpowszechnionych manifestacji szaleństwa naszego świata jest lewactwo, tak więc dyskusja nad psychologicznym obrazem lewactwa może posłużyć jako wprowadzenie do dyskusji nad problemami współczesnego społeczeństwa jako ogółu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Czym jednak jest lewactwo? W pierwszej połowie 20-tego wieku lewactwo miało być praktycznie utożsamiane z socjalizmem. Dzisiaj ruch ten jest podzielony i nie jest do końca jasne, kto właściwie powinien być określany mianem lewaka. W poniższym tekście, gdy mówimy o lewakach, mamy na myśli głównie socjalistów, kolektywistów, osoby „politycznie poprawne”, feministki, działaczy na rzecz gejów i niepełnosprawnych, aktywistów praw zwierząt, i tym podobnych. Nie każdy, kto jest powiązany z którymś z tych ruchów jest lewakiem. To, do czego chcemy dotrzeć przez omawianie lewactwa to nie tyle ruch czy ideologia, co typ psychologiczny, czy raczej zbiór pokrewnych typów. Tak więc to, co mamy na myśli mówiąc o lewactwie wyłoni się jaśniej wraz z tokiem naszej dyskusji nad lewackim obrazem psychologicznym (zobacz również punkty 227- 230).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Mimo to, nasza koncepcja lewactwa pozostaje punktem wyjścia mniej jasnym, niż byśmy sobie tego życzyli, jednakże nie ma na to rady. Staramy się jedynie ukazać z grubsza i w sposób zbliżony dwie psychologiczne tendencje, które naszym zdaniem są główną siłą napędową współczesnego lewactwa. W żadnym wypadku nie twierdzimy, że ujawniamy CAŁĄ prawdę w obrazie psychologicznym lewactwa. W dodatku nasza dyskusja odnosi się jedynie do lewactwa współczesnego. Kwestię, w jakim stopniu nasza dyskusja może odnosić się do 19-tego i wczesnych lat 20-tego wieku, pozostawiamy otwartą.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dwie psychologiczne tendencje stanowiące podłoże współczesnego lewactwa nazywamy „poczuciem niższości” oraz „nadsocjalizacją”. Poczucie niższości charakterystyczne jest dla współczesnego lewactwa jako całość, podczas gdy nadsocjalizacja charakterystyczna jest jedynie pewnego jej segmentu; segment ten jest jednak wysoko wpływowy.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;POCZUCIE NIŻSZOŚCI&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;„Poczucie niższości” rozumiemy nie tylko w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale jako całe spektrum powiązanych cech: niskiej samooceny, poczucia bezradności, tendencji desperacyjnych, defetyzmu, poczucia winy, samonienawiści, itd. Twierdzimy, że współcześni lewacy posiadają owe cechy (prawdopodobnie mniej lub bardziej tłumione) oraz że są one czynnikiem decydującym dla ustalenia kierunku współczesnego lewactwa.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jeśli ktoś interpretuje jako uwłaczające prawie wszystko, co się o nim mówi (lub o grupach, z którymi się identyfikuje) wnioskujemy z tego, że ma on poczucie niższości lub niski poziom samooceny. Ta tendencja jest widoczna pośród rzeczników praw mniejszości, niezależnie od tego, czy należą do grup mniejszości, których praw bronią. Są oni nadwrażliwi na terminy używane do określenia mniejszości. Terminy „murzyn”, „orientalny”, „upośledzony” czy „panienka” dla Afrykanina, Azjaty, osoby niepełnosprawnej czy kobiety pierwotnie pozbawione były jakiegokolwiek uwłaczającego znaczenia. „Babka” i „panienka” były jedynie żeńskimi odpowiednikami „faceta”, „gościa” czy „kolesia”. Negatywne znaczenie zostało przypisane tym terminom przez samych aktywistów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Osoby najbardziej przewrażliwione na punkcie „niepoprawnej politycznie” terminologii to nie przeciętni czarni mieszkańcy getta, azjatyccy imigranci, wykorzystywane kobiety czy osoby niepełnosprawne, lecz mała grupa aktywistów, spośród których wielu nie należy nawet do żadnej „uciskanej” grupy, lecz pochodzi z uprzywilejowanej warstwy społeczeństwa. Polityczna poprawność znajduje swe oparcie pośród profesorów uniwersyteckich, mających zapewnione zatrudnienie z zadowalającymi zarobkami, z których większość jest heteroseksualnymi białymi mężczyznami z klasy średniej.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wielu lewaków mocno identyfikuje się z problemami grup, które postrzegane są jako słabe (kobiety), pokonane (Amerykańscy Indianie), odpychające (homoseksualiści), czy w inny sposób niższe. Lewacy sami również uważają te grupy za niższe. Nie przyznaliby się nawet sami przed sobą do tego, że mają takie odczucia, ale właśnie dlatego identyfikują się z problemami tych grup, ponieważ uznają je za niższe. (Nie chcemy przez to powiedzieć, że kobiety, Indianie, itd. są niżsi, czynimy tylko uwagę na temat lewackiej psychologii).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Feministki desperacko chciałyby udowodnić, że kobiety są równie silne i uzdolnione jak mężczyźni. Najwidoczniej nękane są przez obawę, że kobiety mogą NIE być równie silne i uzdolnione jak mężczyźni.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Lewacy wydają się nienawidzić wszystkiego, co posiada wizerunek silnego, dobrego i pełnego sukcesów. Nienawidzą Ameryki, nienawidzą zachodniej cywilizacji, nienawidzą białych mężczyzn, nienawidzą racjonalności. Powody, jakie podają lewacy na uzasadnienie swej nienawiści do Zachodu, itd. w oczywisty sposób nie odpowiadają ich rzeczywistym motywom. Twierdzą, że nienawidzą Zachodu za jego upodobanie do wojen, imperializmu, seksizmu, etnocentryzmu, itd., lecz gdy tylko te same wady ujawniają się w krajach socjalistycznych, lub kulturach prymitywnych, lewacy znajdują dla nich uzasadnienie, lub co najwyżej NIECHĘTNIE przyznają, że owe wady istnieją, podczas gdy ENTUZJASTYCZNIE wytykają (często znacznie przesadzając), gdy pojawiają się w cywilizacji zachodniej. Jest więc oczywiste, że wady te nie stanowią rzeczywistego motywu nienawiści do Ameryki i Zachodu. Nienawidzą Ameryki i Zachodu za to, że są silne i pełne sukcesów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Słowa takie jak „pewność siebie”, „poleganie na sobie”, „inicjatywa”, „przedsiębiorczość”, „optymizm”, itd. odgrywają mało istotną rolę w liberalnym i lewackim słownictwie. Lewak jest antyindywidualistyczny, pro-kolektywistyczny. Oczekuje od społeczeństwa, by zajmowało się potrzebami każdego, każdym się opiekowało. Nie jest tym typem osoby, która posiada wewnętrzne poczucie ufności w możliwość samodzielnego rozwiązywania swoich problemów i zaspokajania swoich potrzeb. Lewak jest nastawiony antagonistycznie do koncepcji współzawodnictwa, ponieważ w głębi duszy czuje się przegrany.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Formy sztuki pociągające współczesnych intelektualistów lewackich wydają się skupiać na nędzy, porażce i rozpaczy, lub tez przyjmują ton orgiastyczny, odrzucający racjonalną kontrolę, tak jakby nie istniała nadzieja na osiągnięcie czegokolwiek poprzez racjonalną kalkulację, a jedyne, co pozostało to zanurzenie się w odczuwaniu danej chwili.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Współcześni filozofowie lewaccy wykazują tendencję do pomijania przyczyny, nauki, obiektywnej rzeczywistości i twierdzą, że wszystko jest kulturowo względne. Prawdą jest, że można poważnie kwestionować podstawy wiedzy naukowej i to, w jaki sposób, jeżeli w ogóle, można zdefiniować koncepcję obiektywnej rzeczywistości. Jest jednak oczywiste, że współcześni filozofowie lewaccy nie kierują się zimną logiką systematycznie analizującą podstawy wiedzy. Są głęboko zaangażowani emocjonalnie w swój atak na prawdę i rzeczywistość. Atakują te koncepcje z powodu własnych potrzeb psychologicznych. Ich atak jest ujściem ich wrogości i dopóki są skuteczne zaspokajają rządzę władzy. Co ważniejsze, lewak nienawidzi nauki i racjonalności, ponieważ klasyfikują one pewne poglądy jako prawdziwe (czyli pełne sukcesów, nadrzędne), a inne jako fałszywe (czyli przegrane, niższe). Poczucie niższości lewaka zakorzenione jest tak głęboko, że nie jest on w stanie tolerować jakiejkolwiek tego typu klasyfikacji. Poczucie to powoduje również odrzucenie przez wielu lewaków koncepcji choroby umysłowej i użyteczności testów na inteligencję. Lewacy nastawieni są antagonistycznie do genetycznego wyjaśniania ludzkich możliwości czy zachowań, ponieważ takie wyjaśnienia mogą sugerować wyższość pewnych osób w stosunku do innych. Lewacy wolą wpisać zdolności jednostki na konto społeczeństwa lub obwiniać je za brak owych zdolności. W ten sposób, jeżeli jakaś osoba jest „wyższa” nie jest to jej wina, lecz społeczeństwa, ponieważ osoba ta nie została prawidłowo wychowana.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Lewak nie jest typowym przykładem osoby, z której poczucie niższości czyni zachwalającego siebie egoistę, brutala, bezwzględnego współzawodnika. Taka osoba nie utraciła całkowicie wiary w siebie. Wykazuje braki w poczuciu władzy i własnej wartości, ale w dalszym ciągu ufa w swą zdolność do bycia silnym, a jej wysiłki w tym celu powodują jej nieprzyjemne zachowanie. [1] Lewak jednak poszedł w tym o wiele dalej. Jego poczucie niższości jest zakorzenione tak głęboko, że nie jest on w stanie postrzegać siebie jako jednostki silnej i wartościowej. Stąd też bierze się lewacki kolektywizm. Lewak może bowiem czuć się silny jedynie jako członek dużej organizacji lub masowego ruchu, z którym może się identyfikować.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Na uwagę zasługują masochistyczne tendencje lewackich metod działania. Lewacy protestują kładąc się przed pojazdami, umyślnie prowokują policję lub rasistów, itd. Metody te mogą często być skuteczne, lecz wielu lewaków używa ich nie jako środka do osiągnięcia celu, ale ponieważ WOLI metody masochistyczne. Samonienawiść jest wadą lewacką.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Lewacy mogą twierdzić, że ich działalność motywowana jest współczuciem bądź zasadami moralnymi i rzeczywiście te ostatnie odgrywają pewną rolę dla lewaka cechującego się nadsocjalizacją. Współczucie i zasady moralne nie mogą być jednak głównymi motywami lewackiej działalności. Wrogość jest zbyt widocznym składnikiem zachowania lewaków, podobnie jak pęd do władzy. Pozy tym, wiele lewackich zachowań nie jest racjonalnie obliczonych na korzyść ludzi, którym lewacy rzekomo chcą pomagać. Na przykład, jeżeli ktoś uważa, że faworyzowanie mniejszości odpowiednie jest dla czarnej ludności, czy ma sens żądanie go we wrogich czy dogmatycznych terminach? Bardziej efektywne byłoby objęcie podejścia dyplomatycznego i pojednawczego, które wywołałoby przynajmniej werbalne i symboliczne ustępstwa ze strony białej ludności, która uważa, że faworyzowanie mniejszości jest skierowane przeciwko niej. Takiego podejścia lewacy jednak nie podejmują, ponieważ nie zaspakajałoby to ich potrzeb emocjonalnych. Pomaganie czarnej ludności nie jest ich prawdziwym celem. Problemy rasowe służą raczej jako pretekst do wyrażania swej wrogości i niespełnionej żądzy władzy. Czyniąc to, w rzeczywistości szkodzą czarnym, ponieważ wrogość działaczy wobec białej większości prowadzi do nasilenia nienawiści rasowej.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Gdyby nasze społeczeństwo pozbawione było jakichkolwiek problemów, lewacy musieliby problemy WYNALEŹĆ, by zapewnić sobie pretekst do wywoływania awantur.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Podkreślamy, że nie jest to dokładny opis każdego, kto może być uważany za lewaka. Jest to jedynie pobieżne nakreślenie ogólnej tendencji lewactwa.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;NADSOCJALIZACJA&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Psycholodzy używają terminu „socjalizacja” na określenie procesu, w którym dzieci uczone są, by myśleć i zachowywać się tak, jak wymaga społeczeństwo. O osobie mówi się, że jest dobrze uspołeczniona, jeśli uznaje i przestrzega kodeksu moralnego swego społeczeństwa i dostosowuje się jako jego funkcjonująca część. Może wydawać się bezsensowne twierdzenie, że wielu lewaków jest naduspołecznionych, skoro są oni postrzegani jako buntownicy. Niemniej jednak, stanowisko to może być obronione. Wielu lewaków nie jest takimi buntownikami, jakimi wydają się być.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Kodeks moralny naszego społeczeństwa jest na tyle wymagający, że nikt nie może myśleć, czuć i działać w sposób całkowicie moralny. Na przykład, oczekuje się od nas, byśmy nikogo nie nienawidzili, jednak prawie każdy w takim czy innym przypadku nienawidzi, czy się do tego przyznaje czy nie. Niektórzy ludzie są tak wysoce uspołecznieni, że usiłowanie myślenia, odczuwania i działania w zgodzie z moralnością nakłada na nich poważny ciężar. W celu uniknięcia poczucia winy, muszą ciągle oszukiwać siebie samych co do swych motywów i znajdywać moralne wytłumaczenie dla uczuć i zachowań w rzeczywistości mających niemoralne pochodzenie. Na określenie takich osób używamy terminu „naduspołecznieni”. [2]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nadsocjalizacja może prowadzić do niskiej samooceny, poczucia bezsilności, defetyzmu, winy, itd. Jednym z najważniejszych środków uspołeczniających dzieci jest sprawianie, by poczuły się zawstydzone z powodu zachowania lub wypowiedzi niezgodnych z oczekiwaniami społeczeństwa. Jeśli będzie to przesadzone, lub jeśli jakieś dziecko jest szczególnie wrażliwe na podobne uczucia, skończy wstydząc się SAMEGO SIEBIE. Ponadto myśli i zachowanie osoby naduspołecznionej są bardziej ograniczone oczekiwaniami społeczeństwa, niż osoby uspołecznione w mniejszym stopniu. Większość ludzi angażuje się w znaczącą ilość zachowań cechujących się nieposłuszeństwem. Kłamią, popełniają drobne kradzieże, łamią przepisy drogowe, wymigują się od pracy, nienawidzą kogoś, mówią złośliwe rzeczy, używają niejasnych sztuczek, by prześcignąć drugą osobę. Naduspołeczniona osoba tych rzeczy robić nie może, a jeśli już to z odczuciem wstydu i oskarżania samego siebie. Nie może nawet doświadczyć, bez winy, myśli lub uczuć niezgodnych z przyjętą moralnością; nie może mieć „nieczystych” myśli. A socjalizacja nie jest jedynie kwestią moralności; jesteśmy uspołeczniani, by potwierdzać wiele norm zachowań, które moralności nie dotyczą. Osoba naduspołeczniona jest więc trzymana na psychologicznej smyczy i całe swoje życie chadza ścieżkami wyznaczonymi jej przez społeczeństwo. W wielu naduspołecznionych osobach wywołuje to odczucie przymusu i bezsilności, będące poważnym utrudnieniem. Sugerujemy, że nadsocjalizacja zajmuje miejsce obok innych poważnych okrucieństw, jakie wyrządzają sobie nawzajem istoty ludzkie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Twierdzimy, ze bardzo istotny i wpływowy segment współczesnej lewicy jest naduspołeczniony, oraz że jego naduspołecznienie ma ogromne znaczenie w wyznaczaniu kierunku współczesnego lewactwa. Lewacy naduspołecznieni często są intelektualistami bądź członkami wyższej klasy średniej. Godne uwagi jest, że intelektualiści uniwersyteccy [3] stanowią najwyżej uspołeczniony segment naszego społeczeństwa jak również najbardziej lewicowy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Naduspołeczniony lewak próbuje zerwać się ze swej psychologicznej smyczy i zapewnić sobie autonomię przez buntowanie się. Zwykle nie jest jednak wystarczająco silny, by buntować się przeciw najbardziej podstawowym wartościom społeczeństwa. Ogólnie rzecz biorąc, cele dzisiejszych lewaków nie są sprzeczne z przyjętą moralnością. Wprost przeciwnie, lewica wybiera jakąś ogólnie przyjętą zasadę moralną, przyjmuje ją jako swoją, oskarżając główny nurt społeczeństwa o jej łamanie. Przykładowo: równość rasowa, równość płci, pomoc biednym, pokój w opozycji do wojny, działanie bez użycia przemocy, swoboda ekspresji, dobroć dla zwierząt. Zasadniczo obowiązek jednostki do służenia społeczeństwu i obowiązek społeczeństwa do opiekowania się jednostką. Są to wszystko wartości głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie (lub przynajmniej jego średnich i wyższych klas) [4] od długiego czasu. Są one w sposób jawny lub domniemany wyrażane w większej części materiałów prezentowanych nam przez główny nurt mediów komunikacyjnych oraz system edukacyjny. Lewacy, szczególnie ci naduspołecznieni zazwyczaj nie buntują się przeciw tym zasadom, lecz usprawiedliwiają swą wrogość wobec społeczeństwa twierdząc (do pewnego stopnia słusznie), że nie żyje ono według tych zasad.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Oto przykład obrazujący sposób, w jaki naduspołeczniony lewak wykazuje swoje przywiązanie do konwencjonalnych postaw naszego społeczeństwa, jednocześnie udając, że się przeciw nim buntuje. Wielu lewaków postuluje faworyzowanie mniejszości, przyznawanie czarnym prestiżowych zawodów, polepszanie edukacji w czarnych szkołach i zwiększanie nakładów finansowych na nie; styl życia czarnej „podklasy” uważają za społeczną hańbę. Chcą zintegrować czarnego człowieka z systemem, uczynić z niego biznesmena, prawnika, naukowca takiego samego, jak biali przedstawiciele klasy średniej. Lewacy odpowiedzą, że ostatnią rzeczą, jakiej chcą jest uczynienie z czarnego człowieka kopii człowieka białego; że chcą raczej zachowywać kulturę afroamerykańską. Na czym jednak zachowywanie tej kultury polega? Nie może polegać w zasadzie na niczym więcej jak tylko na jedzeniu „czarnego” pożywienia, słuchaniu „czarnej” muzyki, ubieraniu się w „czarnym” stylu oraz uczęszczaniu do czarnego kościoła czy meczetu. Innymi słowy, owa kultura może wyrażać się jedynie w powierzchownych kwestiach. We wszystkich PODSTAWOWYCH aspektach, większa część naduspołecznionych lewaków chce ułożyć czarnego człowieka w zgodności z ideałami białej klasy średniej. Chcą, by studiował przedmioty techniczne, został urzędnikiem lub naukowcem, spędzał swoje życie na wspinaniu się na wyższe szczeble drabiny statusu, by udowodnić, że czarni są tak dobrzy jak biali. Chcą uczynić czarnych ojców „odpowiedzialnymi”, chcą, by czarne gangi zaprzestały przemocy, itd. Są to jednak dokładnie te wartości, które charakterystyczne są dla systemu przemysłowo-technologicznego. To, o co system dba najmniej, to jakiej muzyki człowiek słucha, jakie nosi ubrania i jaką wyznaje religię, dopóki uczy się w szkole, ma szanowaną pracę, wspina się po drabinie statusu, jest „odpowiedzialnym” rodzicem, nie używa przemocy, itd. W rezultacie nie ważne jest, jak bardzo temu zaprzecza, naduspołeczniony lewak chce zintegrować czarnego człowieka z systemem i chce, by przyswoił sobie jego wartości.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście nie twierdzimy, że lewacy, nawet ci naduspołecznieni, NIGDY nie buntują się przeciw fundamentalnym wartościom naszego społeczeństwa. Czasami to robią. Niektórzy naduspołecznieni lewacy posunęli się tak daleko, że buntują się przeciw jednej z najważniejszych zasad współczesnego społeczeństwa angażują się w fizyczną przemoc. Z ich punktu widzenia przemoc stanowi formę „wyzwolenia”. Innymi słowy, poprzez przemoc przełamują się przez psychologiczne ograniczenia wpajane im przez wychowanie. Z powodu ich naduspołecznienia, ograniczenia te są dla nich trudniejsze do zniesienia niż dla innych, stąd ich potrzeba uwolnienia się od nich. Zwykle jednak usprawiedliwiają swój bunt przy użyciu terminów charakterystycznych dla wartości głównego nurtu społeczeństwa. Gdy angażują się w przemoc, twierdzą że walczą z rasizmem, itd.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zdajemy sobie sprawę, że wobec powyższego, pobieżnie nakreślonego obrazu psychologicznego lewaka, może wybuchnąć wiele sprzeciwów. Rzeczywista sytuacja jest bardziej złożona i jakikolwiek kompletny zapis tego zjawiska wymagałby wielu tomów, nawet gdyby były dostępne niezbędne dane. Twierdzimy jedynie, że przedstawiliśmy orientacyjnie dwie najważniejsze tendencje w psychologii współczesnego lewactwa.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Problemy lewaka ukazują problemy naszego społeczeństwa jako całości. Niska samoocena, skłonności depresyjne oraz defetyzm nie są zarezerwowane dla lewicy. Mimo tego, że są szczególnie widoczne w lewicy, upowszechnione są w całym społeczeństwie, a dzisiejsze społeczeństwo stara się poddać nas socjalizacji na większą skalę, niż jakakolwiek poprzednia społeczność. Doszło nawet do tego, że eksperci mówią nam co jeść, jak ćwiczyć, jak się kochać, jak wychowywać nasze dzieci, itd.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;PROCES WŁADZY&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Istoty ludzkie wykazują potrzebę (prawdopodobnie umotywowaną biologicznie) czegoś, co będziemy nazywać „procesem władzy”. Jest on ściśle związany z potrzebą władzy (która jest ogólnie rozpoznawana), lecz nie jest to dokładnie to samo. Na proces władzy składają się cztery elementy. Trzy z nich najbardziej oczywiste, nazywamy celem, staraniem oraz osiągnięciem celu. (Wszyscy potrzebują mieć cele, których osiągnięcie wymaga starania a także odnosić sukcesy w osiąganiu przynajmniej części swoich celów). Czwarty element jest nieco trudniejszy do zdefiniowania i nie musi być konieczny dla każdego. Nazywamy go autonomią i omówimy go później (w paragrafach 42-44).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Rozważmy hipotetyczny przypadek człowieka, który może mieć wszystko, czego chce po prostu wyrażając takie życzenie. Człowiek taki posiada władzę, jednak czekają go poważne problemy natury psychologicznej. Z początku będzie się dobrze bawił, z biegiem czasu poczuje się jednak znudzony i zdemoralizowany. Skończyć się to może kliniczną depresją. Historia pokazuje, że niepracujące warstwy arystokrackie popadały w dekadencję. Nie dzieje się tak w przypadku arystokratów, którzy musieli wywalczyć sobie osiągnięcie władzy. Jednak niepracujący arystokraci z poczuciem bezpieczeństwa, nie muszący się o nic starać, zwykle stają się znużeni, hedonistyczni i zdemoralizowani pomimo tego, że posiadają władzę. Pokazuje to, że sama władza nie wystarcza. Jednostka musi posiadać cele w kierunku, których będzie kierować swą władzę.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wszyscy mają cele; jeżeli nie mają innych, to przynajmniej chcą osiągnąć fizyczne warunki życia: jedzenie, wodę, odzież i schronienie odpowiednie do klimatu. Niepracujący arystokrata zdobywa te rzeczy bez jakiegokolwiek starania. Stąd jego znudzenie i demoralizacja.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Rezultatem nieosiągnięcia istotnych celów jest śmierć, jeżeli celami są normalne potrzeby fizyczne oraz frustracja, jeżeli nieosiągnięcie celów nie jest zagrożeniem dla przeżycia. Rezultatem porażki w osiąganiu celów życiowych jest defetyzm, niska samoocena lub depresja.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc, aby uniknąć poważnych problemów psychologicznych, istota ludzka musi mieć cele, których osiągnięcie wymaga starania oraz musi odnosić odpowiednią ilość sukcesów w osiąganiu tych celów.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;CZYNNOŚCI ZASTĘPCZE&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nie każdy jednak niepracujący arystokrata ulega znudzeniu i demoralizacji. Na przykład, cesarz Hirohito, zamiast wtopić się w dekadencki hedonizm, oddał się biologii morskiej, której stał się wybitnym znawcą. Kiedy ludzie nie muszą podejmować żadnych starań by zaspokoić swe fizyczne potrzeby, często wyznaczają sobie sztuczne cele. W wielu przypadkach dążą do owych celów z taką samą energią i zaangażowaniem emocjonalnym, jakie normalnie wkładaliby w zaspokojenie fizycznych konieczności. Tak więc arystokraci Imperium Rzymskiego wykazywali aspiracje literackie; wielu arystokratów europejskich sprzed kilku stuleci wkładało wiele czasu i energii w polowanie, mimo że z pewnością nie potrzebowali mięsa; inni starali się o status poprzez okazywanie swego bogactwa; a kilku arystokratów, jak Hirohito, zwróciło się ku nauce.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Terminu „działania zastępczego” używamy na określenie aktywności skierowanej ku sztucznemu celowi wyznaczonemu sobie przez ludzi wyłącznie po to, by posiadać jakikolwiek cel, lub powiedzmy dla „spełnienia”, jakie mogą osiągnąć z dążenia do celu. Oto dobry sposób na zidentyfikowanie działań zastępczych. Dana osoba wkładająca większość swego czasu i energii w osiągnięcie celu X powinna odpowiedzieć na pytanie: „Czy gdyby musiał poświęcić większość swego czasu i energii w celu zaspokojenia swoich biologicznych potrzeb i gdyby wymagałoby to od niego wykorzystania swych fizycznych i umysłowych udogodnień w zróżnicowany i ciekawy sposób, czy czułby się poważnie niespełniony, z powodu nieosiągnięcia celu X? Jeśli odpowiedź brzmi „nie” – jego dążenie do celu X jest działaniem zastępczym. Studia Hirohito nad biologią morską stanowiły z pewnością działanie zastępcze, gdyż jest oczywiste, że gdyby musiał spędzać czas na pracy nienaukowej w celu uzyskania minimalnych konieczności życiowych, nie czułby się niespełniony z powodu nieznajomości anatomii oraz cyklów życiowych morskich zwierząt. Z drugiej strony dążenie do seksu i miłości (dla przykładu) nie stanowi działania zastępczego, ponieważ większość ludzi, nawet gdyby ich egzystencja była zadowalająca pod każdym innym względem, czułaby się niespełniona, gdyby ich życie upłynęło bez związku z przedstawicielem przeciwnej płci. (Dążenie do nadmiernej liczby stosunków, większej niż rzeczywiste potrzeby jednostki, może jednak być działaniem zastępczym).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;We współczesnym industrialnym społeczeństwie jedynie minimalny wysiłek jest konieczny do zaspokojenia fizycznych potrzeb jednostki. Wystarczy przejść przez program ćwiczeń w celu zdobycia pewnych mało ważnych zdolności technicznych, później przychodzić na czas do pracy i podejmować naprawdę skromny wysiłek konieczny do utrzymania tej pracy. Jedynymi wymaganiami są umiarkowany poziom inteligencji oraz przede wszystkim proste POSŁUSZEŃSTWO. Każdym, kto posiada te cechy społeczeństwo opiekuje się od kołyski aż po grób. (Tak, istnieje podklasa, która nie ma takiego dostępu do fizycznych konieczności, ale mówimy tutaj o głównym nurcie społeczeństwa). Nie jest więc zaskakującym fakt, że współczesne społeczeństwo jest pełne działań zastępczych. Zalicza się tu prace naukowe, osiągnięcia sportowe, prace humanitarne, twórczość artystyczną oraz literacką, wspinanie się po drabinie korporacyjnej, gromadzenie pieniędzy i dóbr materialnych ponad stan, w którym zapewniają fizyczne zaspokojenie oraz działalność społeczną wymierzoną w kwestie, które nie są istotne dla działacza osobiście, tak jak w przypadku białych aktywistów pracujących na rzecz praw kolorowych mniejszości. Nie są one zawsze czysto zastępczymi działaniami, ponieważ w przypadku wielu ludzi mogą być motywowane częściowo przez potrzeby inne, niż potrzeba posiadania celu do osiągnięcia. Prace naukowe mogą być częściowo motywowane przez żądzę prestiżu, twórczość artystyczną przez potrzebę wyrażania uczuć, bojowniczą działalność społeczeństwa przez wrogość. Dla większości osób te czynności są jednak działaniami zastępczymi. Na przykład, większość naukowców prawdopodobnie zgodzi się, że „spełnienie”, które czerpią ze swej pracy jest ważniejsze niż zdobywane pieniądze oraz prestiż.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dla wielu ludzi, jeśli nie dla większości czynności zastępcze są mniej satysfakcjonujące, niż dążenie do prawdziwych celów (czyli celów, które ludzie chcieliby osiągnąć nawet gdy ich potrzeba procesu władzy byłaby już spełniona). Oznaką tego jest fakt, że w wielu, bądź w większości przypadków, ludzie głęboko zaangażowani w czynności zastępcze nie są nigdy usatysfakcjonowani, nigdy nie spoczną. Tak więc zdobywacz pieniędzy wciąż stara się o coraz większe bogactwo. Naukowiec nie rozwiąże jednego problemu wcześniej, niż nie zajmie się drugim. Biegacz długodystansowy zmusza się do coraz dłuższego i szybszego biegu. Wiele osób zajmujących się czynnościami zastępczymi powie, że osiągają znacznie więcej spełnienia z owych czynności, niż z „przyziemnego” zaspokajania swoich potrzeb biologicznych, lecz dzieje się tak, ponieważ w naszym społeczeństwie wysiłek potrzebny do osiągnięcia potrzeb biologicznych został zredukowany do poziomu trywialności. Co ważniejsze, w naszym społeczeństwie ludzie nie zaspokajają swych potrzeb AUTONOMICZNIE, lecz przez funkcjonowanie jako części w ogromnej maszynie społecznej. Dla kontrastu, ludzie generalnie maja olbrzymią autonomię w zajmowaniu się swoimi czynnościami zastępczymi.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;AUTONOMIA&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Autonomia jako część procesu władzy może nie być konieczna dla każdej jednostki. Większość ludzi jednak potrzebuje większego bądź mniejszego stopnia autonomii w pracy na rzecz swych celów. Ich starania muszą być przedsięwzięte z ich własnej inicjatywy oraz muszą pozostawać pod ich nadzorem i kontrolą. Mimo to większość ludzi nie musi podejmować tej inicjatywy, nadzoru, i kontroli pojedynczo. Zwykle wystarcza branie udziału jako członek MAŁEJ grupy. Tak więc jeśli pół tuzina ludzi dyskutuje pomiędzy sobą na temat celu i sposobu jego osiągnięcia, ich potrzeba procesu władzy jest zaspokajana. Jeśli jednak działają pod surowymi rozkazami z góry, nie zostawiającymi im miejsca na autonomiczną dyskusję oraz inicjatywę, wtedy ich potrzeba procesu władzy nie jest zaspokajana. Odnosi się to również do przypadku, kiedy decyzje podejmowane są kolektywnie, jeżeli grupa podejmująca takie kolektywne decyzje jest na tyle duża, że rola każdej jednostki jest bez znaczenia.[5]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Prawdą jest, że niektóre jednostki wykazują małą potrzebę autonomii. Albo ich ciąg do władzy jest słaby, albo zaspokajają go przez identyfikowanie się z jakąś silną organizacją, do której należą. Istnieją również bezmyślne zwierzęce typy, które wydają się być zaspokojone czysto fizycznym poczuciem władzy (dobry żołnierz, czerpiący poczucie władzy z rozwijania umiejętności bojowych, zadowolony z używania ich w ślepym posłuszeństwie wobec zwierzchników).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jednak w przypadku większości ludzi, to właśnie przez proces władzy – posiadanie celu, podejmowanie AUTONOMICZNYCH starań i osiągnięcie celu – nabywa się samoocenę, pewność siebie, oraz poczucie władzy. Gdy jednostka nie ma okazji do przejścia przez proces władzy, konsekwencjami są (w zależności od jednostki oraz od sposobu, w jaki proces władzy jest zaburzony) znudzenie, demoralizacja, niska samoocena, poczucie niższości, defetyzm, depresja, niepokój, poczucie winy, frustracja, wrogość, wykorzystywanie dzieci lub partnerów, niezaspokojony hedonizm, anormalne zachowania seksualne, zaburzenie snu oraz przyjmowania pokarmu, itd.[6]&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;ŹRÓDŁA PROBLEMÓW SPOŁECZNYCH&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Powyższe symptomy pojawiać się mogą w każdej społeczności, jednak we współczesnym społeczeństwie industrialnym są one obecne na skalę masową. Nie jako pierwsi przyznać musimy, że dzisiejszy świat wydaje się wariować. Nie jest to zjawisko normalne dla ludzkich społeczności. Istnieją solidne powody, aby przypuszczać, że człowiek prymitywny o wiele mniej cierpiał z powodu stresu i frustracji oraz był bardziej zadowolony ze swego sposobu życia niż człowiek współczesny. Prawdą jest, że nie wszystko było w prymitywnych społeczeństwach idealne. Wykorzystywanie kobiet było często spotykane pośród australijskich aborygenów, podobnie transseksualizm w niektórych plemionach amerykańskich Indian. Jednak widoczne jest, że GENERALNIE RZECZ BIORĄC problemy, które wymieniliśmy w poprzednim paragrafie były o wiele rzadziej spotykane wśród prymitywnych ludów niż we współczesnym społeczeństwie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Społeczne i psychologiczne problemy współczesnego społeczeństwa przypisujemy faktowi, iż wymaga ono od ludzi życia w warunkach diametralnie różnych od tych, w których rasa ludzka ewoluowała oraz zachowywania się w sposób sprzeczny z wzorcami zachowań rozwiniętymi przez rasę ludzką podczas życia we wcześniejszych warunkach. Z tego, co do tej pory napisaliśmy jasno wynika, że uznajemy brak okazji do właściwego doświadczania procesu władzy za najważniejszy z nienormalnych warunków, jakim współczesne społeczeństwo podporządkowuje ludzi. Nie jest jednak jedynym. Zanim przejdziemy do omówienia zaburzenia procesu władzy jako źródła problemów społecznych, przedyskutujemy niektóre z innych źródeł.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Pośród nienormalnych warunków obecnych we współczesnym społeczeństwie industrialnym wymienić należy nadmierne zagęszczenie populacji, odizolowanie człowieka od natury, nadmierną szybkość zmian społecznych oraz załamanie się małych wspólnot takich jak duża rodzina, wioska lub plemię.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dobrze wiadomo, że zatłoczenie zwiększa stres i agresję. Istniejący obecnie stopień zatłoczenia oraz odizolowanie człowieka od natury są naturalnymi konsekwencjami postępu technologicznego. Wszystkie przedindustrialne społeczności były w przeważającej części wiejskie. Rewolucja przemysłowa ogromnie zwiększyła rozmiary miast oraz proporcje zamieszkującej je populacji, natomiast współczesna technologia agrokulturowa umożliwiła Ziemi utrzymanie populacji bardziej zagęszczonej, niż kiedykolwiek wcześniej. (Technologia pogarsza efekty przeludnienia również poprzez oddawanie zwiększonej zaburzonej władzy w ręce ludzi. Dla przykładu, różnorodność hałaśliwych urządzeń: kosiarki do trawy, radia, motocykle, itd. Jeżeli użytkowanie tych urządzeń nie jest ograniczone, ludzie pragnący ciszy i spokoju są sfrustrowani z powodu hałasu. Jeżeli ich użytkowanie jest ograniczone, ludzie którzy ich używają są sfrustrowani z powodu przepisów… Gdyby jednak te maszyny nie zostały nigdy wynalezione, nie byłoby żadnego konfliktu ani wywołanej nimi frustracji).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dla społeczeństw prymitywnych świat naturalny (który zazwyczaj zmienia się tylko powoli) zapewniał stabilną konstrukcję, a tym samym poczucie bezpieczeństwa. We współczesnym świecie to ludzkie społeczeństwo dominuje naturę, a nie odwrotnie, a współczesne społeczeństwo ulega bardzo szybkim zmianom dzięki rozwojowi technologicznemu. Tak więc stabilna konstrukcja nie istnieje.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Konserwatyści są głupcami: skarżą się na niszczenie tradycyjnych wartości jednocześnie entuzjastycznie popierając rozwój technologiczny i wzrost ekonomiczny. Najwyraźniej nie potrafią przyjąć do wiadomości, że nie można wywoływać szybkich i drastycznych zmian w technologii i ekonomii społeczeństwa bez powodowania szybkich zmian również we wszystkich innych aspektach społeczeństwa oraz tego, że szybkie zmiany nieuchronnie burzą tradycyjne wartości.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Załamanie tradycyjnych wartości do pewnego stopnia zakłada załamanie więzi trzymających razem tradycyjne małe grupy społeczne. Dezintegracja małych grup społecznych jest dodatkowo wspomagana przez fakt, że współczesne warunki często wymagają, bądź kuszą jednostki do przeprowadzania się w nowe miejsca, oddzielając się od swych wspólnot. Poza tym, społeczeństwo technologiczne MUSI osłabiać więzi rodzinne i lokalne wspólnoty, jeżeli ma sprawnie funkcjonować. We współczesnym społeczeństwie jednostka musi być lojalna w pierwszym rzędzie wobec systemu, a dopiero później wobec małej wspólnoty, ponieważ gdyby lojalność wobec małych wspólnot była silniejsza niż wobec systemu, takie wspólnoty dążyłyby do swej przewagi kosztem systemu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Przypuśćmy, że jakiś urzędnik bądź kierownik korporacji wybrał na stanowisko swego kuzyna, przyjaciela lub współwyznawcę, a nie osobę mającą najlepsze kwalifikacje do wykonywania tego zawodu. Pozwolił, aby osobista lojalność przeważyła nad lojalnością wobec systemu, a to oznacza „negotyzm” lub „dyskryminację”, które są we współczesnym społeczeństwie strasznym grzechem. Społeczeństwa starające się o miano industrialnych, które niedokładnie podporządkowały osobistą lub lokalną lojalność lojalności wobec systemu są zwykle bardzo nieefektywne. (Wystarczy spojrzeć na Amerykę Łacińską). Tak więc zaawansowane społeczeństwo industrialne może tolerować tylko te spośród małych wspólnot, które są osłabione, uległe i przemienione w narzędzie systemu.[7]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Przeludnienie, szybkie zmiany oraz załamanie się wspólnot zostały uznane za źródła problemów społecznych. Nie wydaje nam się jednak, żeby były wystarczające aby mogły odpowiadać za widoczny dzisiaj rozmiar problemów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Kilka przedindustrialnych miast było dużych i zatłoczonych, jednak ich mieszkańcy nie wydawali się cierpieć z powodu problemów psychologicznych w takim stopniu jak współczesny człowiek. W dzisiejszej Ameryce wciąż istnieją nie zatłoczone obszary wiejskie, a jednak dostrzegamy tam te same problemy co na obszarach zurbanizowanych, chociaż problemy wydają się być mniej dotkliwe na wsi. Tak więc przeludnienie nie jest raczej czynnikiem decydującym.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W rosnącej krawędzi amerykańskiej granicy w 19 wieku, ruchomość populacji prawdopodobnie załamała duże rodziny i małe grupy społeczne co najmniej do tego samego stopnia, co dzisiaj. Wiele rodzin złożonych z rodziców i dwójki dzieci żyło z wyboru w izolacji, bez sąsiadów na przestrzeni najbliższych kilometrów, bez przynależności do żadnej wspólnoty, a mimo to nie rozwinęły one w rezultacie takich problemów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Co więcej, zmiana amerykańskiej granicy społecznej była bardzo szybka i głęboka. Człowiek mógł urodzić się i wychowywać w drewnianej chacie, poza zasięgiem prawa i porządku, odżywiać się głównie mięsem dzikich zwierząt; a zanim dożył starości mógł podjąć regularną pracę żyjąc w porządnej wspólnocie ze sprawnym systemem prawnym. To była zmiana o wiele głębsza od tych, jakie zazwyczaj pojawiają się w życiu współczesnej jednostki, jednak nie wydawała się prowadzić do problemów psychologicznych. W rzeczywistości XIX-wieczne amerykańskie społeczeństwo wykazywało optymistyczny, pełen pewności siebie nastrój, zupełnie niepodobny do dzisiejszego.[8]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Różnica według nas tkwi w tym, że współczesny człowiek ma wrażenie (w dużym stopniu uzasadnione), że zmiany są mu NARZUCANE, podczas gdy XIX-wieczny granicznik miał poczucie (również szeroko uzasadnione), że zmian dokonał sam, z własnego wyboru. Tak więc pionier osiadał na kawałku ziemi, który sam wybrał i przekształcił w farmę własnym wysiłkiem. W tamtych czasach całe hrabstwo mogło mieć tylko kilkuset mieszkańców i było znacznie bardziej odizolowaną i autonomiczną jednostką niż dzisiaj. Stąd też farmer pionier brał udział, jako członek relatywnie małej grupy, w kształtowaniu nowej, porządnej wspólnoty. Można dyskutować nad tym, czy kształtowanie tej wspólnoty było postępem, jednak zaspokajało u pioniera potrzebę procesu władzy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Byłoby możliwe podanie innych przykładów społeczności charakteryzujących się szybkimi zmianami oraz/lub brakiem bliskich więzów wspólnotowych bez takiego zachwiania zachowań, jakie obserwujemy w dzisiejszym industrialnym społeczeństwie. Twierdzimy, że najważniejszą przyczyną społecznych i psychologicznych problemów we współczesnym społeczeństwie jest fakt, że ludzie nie mają wystarczających okazji do przejścia przez proces władzy w normalny sposób. Nie chcemy przez to powiedzieć, że współczesne społeczeństwo jest jedynym, w którym proces władzy uległ załamaniu. Prawdopodobnie większość, jeśli nie wszystkie cywilizowane społeczeństwa ingerowały w proces władzy w większym lub mniejszym stopniu. Jednak we współczesnym industrialnym społeczeństwie ten problem stał się szczególnie dotkliwy. Lewactwo, przynajmniej w swej ostatniej formie (druga połowa 20-tego wieku), jest częściowo symptomem pozbawienia szacunku dla procesu władzy.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;ZABURZENE PROCESU WŁADZY WE WSPÓŁCZESNYM SPOLECZEŃSTWIE&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dzielimy ludzkie popędy na trzy grupy: (1) te popędy, które mogą być zaspokajane przy minimalnym wysiłku, (2) te, które mogą być zaspokojone tylko przy poważnym wysiłku, (3) te, które nie mogą zostać zaspokojone bez względu na to, ile wysiłku wkłada jednostka. Proces władzy służy zaspokajaniu popędów z drugiej grupy. Im więcej popędów w trzeciej grupie, tym więcej jest frustracji, gniewu, a ostatecznie defetyzmu, depresji, itd.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;We współczesnym industrialnym społeczeństwie naturalne ludzkie popędy wydają się być spychane do grupy pierwszej i trzeciej, natomiast druga grupa wydaje się zawierać wciąż rosnącą liczbę sztucznie wytworzonych popędów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W społecznościach prymitywnych, minimalne konieczności fizyczne generalnie wpadają do grupy 2: mogą być osiągnięte, ale jedynie kosztem poważnego wysiłku. Współczesne społeczeństwo jednak wydaje się gwarantować fizyczne konieczności każdemu [9] w zamian za minimalny wysiłek, a więc potrzeby fizyczne są spychane do grupy 1. (Można kłócić się, czy wysiłek konieczny do utrzymania pracy jest „minimalny”, ale zwykle w zawodach od niższego do średniego poziomu praktycznie jedynym wymaganym wysiłkiem jest posłuszeństwo. Siedzisz lub stoisz tam, gdzie każą ci siedzieć lub stać i robisz to, co każą ci robić w sposób, w jaki każą ci to robić. Rzadko musisz podejmować poważny wysiłek i w każdym przypadku masz w pracy bardzo mało autonomii, a więc proces władzy nie jest zaspokajany).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Potrzeby społeczne, takie jak seks, miłość czy status, często pozostają we współczesnym społeczeństwie w grupie 2, w zależności od sytuacji jednostki [10]. Z wyjątkiem jednak ludzi posiadających szczególnie silny popęd do statusu, wysiłek wymagany do zaspokojenia potrzeb społecznych jest niewystarczający do odpowiedniego zaspokajania potrzeby procesu władzy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc, wytworzone zostały sztuczne potrzeby wpadające do grupy 2, stąd też obsługujące potrzebę procesu władzy. Rozwinęły się techniki reklamowe i marketingowe, które sprawiają, że ludzie czują potrzebę rzeczy, których nie pragnęli ani nawet o nich nie myśleli ich dziadkowie. Wymaga poważnego wysiłku zarobienia wystarczającej ilości pieniędzy na zaspokojenie tych sztucznych potrzeb, spadają więc do grupy 2 (Zobacz jednak paragrafy 80-82). Współczesny człowiek musi zaspokajać swój proces władzy poprzez dążenie do sztucznych potrzeb wykreowanych przez reklamy i marketing [11] oraz poprzez czynności zastępcze.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wydaje się, że dla wielu ludzi, być może dla większości, te sztuczne formy procesu władzy są niewystarczające. Tematem często powtarzającym się w pismach krytyków społecznych drugiej połowy 20-tego wieku jest poczucie bezcelowości dotykające wiele osób we współczesnym społeczeństwie. (Ta bezcelowość jest często nazywana „anemią” lub „pustką” klasy średniej). Sugerujemy, że tak zwany „kryzys tożsamości” w rzeczywistości jest poszukiwaniem poczucia celu, często zaangażowania się w odpowiednią czynność zastępczą. Jest możliwe, że egzystencjalizm jest w znacznej mierze odpowiedzią na bezcelowość życia. [12] Szeroko rozpowszechnione we współczesnym świecie jest poszukiwanie „spełnienia”. Sądzimy jednak, że dla większości ludzi czynność mająca na celu spełnienie (chodzi o czynność zastępczą) nie przynosi go w sposób całkowicie satysfakcjonujący. Innymi słowy, nie zaspokaja w pełni potrzeby procesu władzy (zobacz paragraf 41). Potrzeba ta może być w pełni zaspokojona jedynie przez czynności mające pewien zewnętrzny cel, np. fizyczne konieczności, seks, miłość, status, zemsta, itd.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Co więcej, kiedy do celu dąży się przez gromadzenie pieniędzy, wspinanie się po drabinie statusu czy funkcjonowania jako część systemu w jakikolwiek inny sposób, większość ludzi nie jest w stanie dążyć do swych celów AUTONOMICZNIE. Większość pracowników jest przez kogoś zatrudniona i jak wspomnieliśmy w paragrafie 61, musi spędzać dni robiąc to, co się im każe w sposób jaki się im każe. Nawet większość ludzi prowadzących swój własny interes ma ograniczoną autonomię. Przedstawiciele małego biznesu ciągle skarżą się, że ich ręce są związane przez nadmierne regulacje rządowe. Niektóre z tych regulacji są bez wątpienia niepotrzebne, lecz w większości przypadków rządowe regulacje są zasadniczymi i nieuniknionymi częściami naszego nadzwyczaj złożonego społeczeństwa. Duża część małych przedsiębiorstw działa dzisiaj w systemie koncesyjnym. Kilka lat temu Wall Street Journal ujawnił, że wiele z przyznających koncesję firm wymaga od ubiegających się o nią przejścia testu osobowości ułożonego w ten sposób, aby ODRZUCIĆ tych, którzy wykazują kreatywność i inicjatywę, ponieważ takie osoby nie są wystarczająco uległe w podporządkowaniu się systemowi koncesyjnemu. To wyklucza z małego biznesu wiele osób, które potrzebują autonomii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ludzie zawdzięczają dzisiaj życie temu, co system robi DLA nich lub IM, bardziej niż temu, co sami dla siebie robią; a to, co dla siebie robią jest coraz częściej robione sposobem wyłożonym przez system. Okazje wydają się być zapewniane przez system, muszą być wykorzystywane zgodnie z zasadami i przepisami [13], a jeżeli mają odnieść sukces muszą być realizowane zgodnie z zaleceniami ekspertów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc, proces władzy jest w naszym społeczeństwie zaburzony przez brak prawdziwych celów oraz brak autonomii w dążeniu do celów. Ale jest także zaburzony przez te ludzkie popędy, które wpadają do grupy 3: popędy, których jednostka nie jest w stanie zaspokoić niezależnie od tego, ile wysiłku w to wkłada. Jednym z takich popędów jest potrzeba bezpieczeństwa. Nasze życie zależy od decyzji podejmowanych przez innych ludzi, nie mamy nad tymi decyzjami kontroli i zwykle nawet nie znamy ludzi, którzy je podejmują („ Żyjemy w świecie, w którym względnie mała liczba ludzi – może 500 lub 1000 – podejmuje ważne decyzje” – Philip B. Heymann z Harwardzkiej Szkoły Prawnej, cytowany za: Anthony Lewis, New York Times, 21 kwiecień, 1995). Nasze życie zależy od tego, czy odpowiednio zachowane są standardy bezpieczeństwa w elektrowni atomowej; od tego jak dużo pestycydów dostaje się do naszej żywności czy też zanieczyszczeń do naszego powietrza; od tego jak zdolny (lub niekompetentny) jest nasz lekarz; to czy tracimy czy zyskujemy pracę może zależeć od rządowych ekonomistów lub urzędników korporacji; itd. Większość indywidualnych osób nie jest w stanie zabezpieczyć się przed tymi zagrożeniami w stopniu większym niż bardzo ograniczony. Dążenie jednostki do bezpieczeństwa jest więc skazane na niepowodzenie, co prowadzi do poczucia bezsilności.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Można się sprzeciwiać twierdząc, że człowiek prymitywny jest pod względem fizycznym mniej zabezpieczony niż współczesny człowiek, czego dowodzić może jego krótsze często życie; stąd też współczesny człowiek narażony jest na mniejszy, a nie większy, poziom niepewności niż normalnie. Bezpieczeństwo psychiczne nie idzie jednak w parze z bezpieczeństwem fizycznym. To co sprawia, że CZUJEMY się bezpiecznie nie jest wcale obiektywnym bezpieczeństwem jako poczuciem pewności w swoje możliwości zadbania o własny los. Człowiek prymitywny, zagrożony przez drapieżne zwierzę lub głód, może walczyć w samoobronie lub przenieść się w inne miejsce w poszukiwaniu pożywienia. Nie ma żadnej pewności odniesienia sukcesu w swych działaniach, ale nie jest w żaden sposób bezsilny wobec rzeczy, które mu zagrażają. Z drugiej strony współczesna jednostka jest zagrożona przez wiele rzeczy, wobec których jest bezsilna: katastrofy nuklearne, związki rakotwórcze w żywności, zanieczyszczenie środowiska, wojna, rosnące podatki, naruszanie jej prywatności przez duże organizacje, wielkie społeczne lub ekonomiczne fenomeny mogące zakłócić jej styl życia.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Prawdą jest, że człowiek prymitywny jest bezsilny wobec niektórych zagrażających mu rzeczy, na przykład zarazy. Akceptuje jednak ryzyko zarazy ze stoickim spokojem. Jest to bowiem częścią naturalnego porządku rzeczy, nie jest to niczyja wina, chyba że jakiegoś wyimaginowanego, bezosobowego demona. Ale zagrożenia dla współczesnej jednostki wydają się być STWORZONE PRZEZ CZŁOWIEKA. Nie są wynikiem przypadku, lecz są mu NARZUCONE przez inne osoby, na których decyzje on jako jednostka nie ma żadnego wpływu. W konsekwencji czuje się sfrustrowany, upokorzony i wściekły.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc człowiek prymitywny w przeważającej części trzyma swoje bezpieczeństwo we własnych rękach (zarówno jako jednostka i jako członek MAŁEJ grupy) podczas gdy bezpieczeństwo człowieka współczesnego leży w rękach ludzi bądź organizacji będących zbyt silnymi, aby mógł osobiście na nie wpływać. Potrzeba bezpieczeństwa w przypadku współczesnego człowieka wpada więc do grup 1 i 3; w niektórych kwestiach (pożywienie, schronienie, itd.) jego bezpieczeństwo jest zapewnione kosztem jedynie trywialnego wysiłku, podczas gdy w innych kwestiach NIE JEST W STANIE go osiągnąć. (Stwierdzenie to wielce upraszcza prawdziwą sytuację, nakreśla jednak w sposób ogólny czym warunki współczesnego człowieka różnią się od warunków człowieka prymitywnego).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ludzie mają wiele przejściowych popędów lub impulsów, które są z konieczności zawiedzione we współczesnym życiu, więc wpadają do grupy 3. Jednostka może stać się gniewna, lecz współczesne społeczeństwo nie może zezwolić na walkę. W wielu sytuacjach nie zezwala nawet na werbalną agresję. W trakcie podróży ktoś może się spieszyć, lub chcieć podróżować powoli, jednak generalnie nie ma innego wyboru oprócz poruszania się z prądem ruchu ulicznego i przestrzegania znaków drogowych. Ktoś może chcieć wykonywać swoją pracę w inny sposób, ale zwykle może robić to tylko zgodnie z zasadami wytyczonymi przez pracodawcę. W wielu innych przypadkach, współczesny człowiek ograniczany jest listą zasad i przepisów (jawnych bądź domniemanych), które zawodzą wiele z jego impulsów ingerując w jego proces władzy. Wielu z tych przepisów nie można się pozbyć, ponieważ są one konieczne do funkcjonowania społeczeństwa przemysłowego.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W pewnych przypadkach współczesne społeczeństwo jest wyjątkowo przyzwalające. W kwestiach nie powiązanych z funkcjonowaniem systemu możemy generalnie robić to co nam się podoba. Możemy wyznawać taką religię, jaką chcemy (tak długo jak nie zachęca ona do zachowań niebezpiecznych dla systemu). Możemy iść do łóżka z kim chcemy (tak długo jak praktykujemy „bezpieczny seks”). Możemy robić to co chcemy tak długo, jak pozostaje to NIEISTOTNE. We wszystkich jednak istotnych kwestiach system dąży do rosnącej regulacji naszych zachowań.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zachowanie regulowane jest nie tylko poprzez jasne zasady i nie tylko przez rząd. Kontrola jest często wprowadzana w życie poprzez pośrednią perswazję lub psychologiczną presję bądź manipulację, przez organizacje inne niż rząd lub przez system jako całość. Większość dużych organizacji używa jakiejś formy propagandy [14] w celu manipulowania publicznymi zachowaniami bądź postawami. Propaganda nie ogranicza się do reklam i czasem nie jest nawet świadomie zamierzona przez jej twórców. Dla przykładu, potężną formą propagandy są programy rozrywkowe. Przykład pośredniej perswazji: Nie istnieje żadne prawo nakazujące nam chodzenia do pracy i wypełniania poleceń pracodawcy. W świetle prawa nie istnieje nic, co mogłoby nas powstrzymać przed życiem w dziczy na wzór ludów prymitywnych, lub przed rozpoczęciem własnego biznesu. W praktyce jednak, pozostało już bardzo niewiele dzikich obszarów, a w gospodarce jest miejsce jedynie dla ograniczonej liczby małych przedsiębiorców. Stąd też większość z nas może przeżyć tylko jako czyjś pracownik.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Sugerujemy, iż obsesja współczesnego człowieka na punkcie długowieczności i zachowania fizycznego wigoru oraz atrakcyjności seksualnej aż do zaawansowanego wieku jest objawem niespełnienia wynikającego z braku szacunku dla procesu władzy. „Kryzys wieku średniego” również jest podobnym objawem. Jest nim także niechęć do posiadania dzieci, charakterystyczna dla współczesnego społeczeństwa a niemal niespotykana wśród społeczeństw prymitywnych.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W prymitywnych społeczeństwach życie jest sukcesją etapów. Gdy potrzeby i cele jednego etapu zostają zaspokojone, przejściu w etap następny nie towarzyszy jakakolwiek niechęć. Młody mężczyzna przechodzi przez proces władzy zostając myśliwym, polując nie dla sportu czy spełnienia lecz by zdobyć mięso potrzebne mu na pokarm. (W przypadku młodych kobiet proces ten jest bardziej złożony, z większym naciskiem na władzę społeczną; jednak w tym miejscu się tym nie zajmiemy). Po udanym przejściu przez tę fazę młody mężczyzna nie odczuwa niechęci do podjęcia odpowiedzialności za wychowanie rodziny. (Dla kontrastu, część współczesnych ludzi odkłada posiadanie dzieci, ponieważ jest zbyt zajęta pogonią za pewnego rodzaju „spełnieniem”. Sugerujemy, że spełnieniem, którego potrzebują jest właściwe doświadczenie procesu władzy – z prawdziwymi celami zamiast sztucznych celów działań zastępczych). Podobnie po udanym wychowaniu dzieci, doświadczając procesu władzy poprzez zapewnianie im fizycznych konieczności, prymitywny człowiek czuje, że jego dzieło jest zakończone i przygotowany jest na zaakceptowanie starości (jeśli jej dożyje) oraz śmierci. Z drugiej strony, wielu współczesnych ludzi jest zaniepokojonych wizją śmierci, czego dowodzi ogrom starań, jakie wkładają w zachowanie kondycji fizycznej, atrakcyjności i zdrowia. Twierdzimy, że dzieje się tak z powodu niespełnienia wynikającego z faktu, iż nigdy nie używali swoich sił fizycznych, nigdy nie przeszli przez proces władzy używając swych ciał w poważny sposób. To nie człowiek prymitywny, używający codziennie swego ciała w celach praktycznych, obawia się upływu czasu, lecz człowiek współczesny, który nigdy nie używał swego ciała z wyjątkiem przejścia z samochodu do domu. To właśnie człowiek, którego potrzeba procesu władzy została zaspokojona za życia, jest najlepiej przygotowany na przyjęcie końca tego życia.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W odpowiedzi na argumenty tego rozdziału ktoś mógłby powiedzieć: „Społeczeństwo musi znaleźć sposób, by dać ludziom okazję do przejścia przez proces władzy”. Dla tego typu osób wartość takiej okazji jest zniszczona przez fakt, że jest ona dana przez społeczeństwo. Potrzebują bowiem znalezienia lub stworzenia sobie własnych okazji. Tak długo, jak system DAJE im okazje, wciąż trzyma ich na smyczy. By uzyskać autonomię muszą zerwać się z tej smyczy.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;JAK LUDZIE PRZYSTOSOWUJĄ SIĘ&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nie każdy w społeczeństwie przemysłowo-technologicznym cierpi na problemy psychologiczne. Niektórzy ludzie przyznają nawet, że są całkiem usatysfakcjonowani przez społeczeństwo takie jakie jest. Przedyskutujemy teraz niektóre powody, dla których ludzie tak bardzo różnią się w swych reakcjach na współczesne społeczeństwo.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Po pierwsze, bez wątpienia występują różnice w sile chęci władzy. Jednostki z małą chęcią władzy mogą mieć stosunkowo małą potrzebę przejścia przez proces władzy, lub przynajmniej stosunkowo małą potrzebę autonomii w procesie władzy. Jest to typ ludzi posłusznych, którzy są szczęśliwi w roli murzynów na plantacjach Starego Południa (Nie chcemy przez to ukazać niższości „murzynów na plantacjach Starego Południa”. Większość z nich NIE była zadowolona ze służenia. Uznajemy jednak niższość ludzi, którzy SĄ zadowoleni ze służenia).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Niektórzy ludzie mogą mieć jakiś wyjątkowy pęd, w dążeniu do którego zaspokajają swą potrzebę procesu władzy. Na przykład, ci którzy mają niezwykle silny pęd do statusu społecznego, mogą spędzić całe swoje życie wspinając się po drabinie społecznej nie wykazując żadnego znudzenia tą grą.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ludzie różnią się w swojej podatności na reklamę i techniki marketingu. Niektórzy są na nie podatni do tego stopnia, że nawet gdy wejdą w posiadanie ogromnej sumy pieniędzy, nie mogą zaspokoić swego ciągłego pragnienia nowych, lśniących zabawek, którymi przemysł reklamowy świeci im przed oczami. Tak więc zawsze czują się źle pod względem finansowym, nawet gdy ich przychody są duże, a ich pragnienia są zawodzone.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Niektórzy ludzie wykazują małą podatność na reklamę i techniki marketingowe. To ci ludzie, których nie interesują pieniądze. Materialne posiadanie nie zaspokaja ich potrzeby procesu władzy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ludzie, którzy wykazują średnią podatność na reklamę i techniki marketingowe są w stanie zarobić wystarczającą ilość pieniędzy, by zaspokoić swoje pragnienie dóbr i usług, ale tylko kosztem poważnego wysiłku (nadgodziny, dodatkowa praca, premie, itd.). Tak więc materialne posiadanie zaspokaja ich potrzebę procesu władzy. Nie oznacza to jednak, że potrzeba ta jest zaspokajana w pełni. Mogą oni odczuwać niewystarczającą autonomię w procesie władzy (ich praca może składać się z wykonywania poleceń) oraz ich pędy mogą być zawodzone (poczucie bezpieczeństwa, agresja). Jesteśmy winni zbytniego upraszczania w paragrafach 80-82 ponieważ założyliśmy, że pragnienie materialnego posiadania jest całkowicie wytworzone przez przemysł reklamowy. Oczywiście nie jest to takie proste.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Niektórzy ludzie częściowo zaspokajają swą potrzebę władzy przez identyfikowanie się z silną organizacją bądź masowym ruchem. Jednostka, której brakuje celów lub władzy dołącza do ruchu bądź organizacji, przyjmując jej cele jako własne i podejmuje starania prowadzące do ich osiągnięcia. Kiedy niektóre z tych celów zostają osiągnięte, jednostka, nawet jeżeli jej osobiste starania odegrały mało znaczącą rolę w ich osiągnięciu, czuje się (poprzez identyfikowanie się z ruchem bądź organizacją) jakby przechodziła przez proces władzy. Ten fenomen wykorzystywany był przez faszystów, nazistów i komunistów. Nasze społeczeństwo również go wykorzystuje, choć już nie w tak okrutny sposób. Przykład: Manuel Noriega był niewygodny dla U.S.A. (cel: ukarać Noriegę). U.S.A. dokonały inwazji na Panamę (staranie) i ukarały Noriegę (osiągnięcie celu). U.S.A. przeszły przez proces władzy i wielu amerykan z powodu ich identyfikowania się z U.S.A., przeszło przez proces władzy przez nie swoje doświadczenie. Stąd też powszechna aprobata publiczna inwazji na Panamę: dała ludziom poczucie władzy [15]. Ten sam fenomen obserwujemy w armiach, korporacjach, partiach politycznych, organizacjach humanitarnych, ruchach religijnych bądź ideologicznych. Szczególne dążenie do atrakcyjności dla osób chcących zaspokoić swą potrzebę władzy, wykazują ruchy lewackie. Jednak w przypadku większości osób, identyfikacja z dużą organizacją lub masowym ruchem nie zaspokaja w pełni potrzeby władzy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Kolejnym sposobem, w jaki ludzie zaspokajają swą potrzebę procesu władzy, są działania zastępcze. Jak wyjaśniliśmy w paragrafach 38-40, działanie zastępcze wymierzone jest w sztuczny cel, o który stara się jednostka dla dobra „spełnienia” osiąganego z dążenia do celu, a nie z powodu potrzeby osiągnięcia celu samego w sobie. Dla przykładu, nie istnieje żaden praktyczny motyw by budować olbrzymie mięśnie, wbijać małą piłeczkę do dziurki lub zdobyć kompletną serię znaczków pocztowych. Mimo to wiele osób w naszym społeczeństwie poświęca się z namiętnością kulturystyce, golfowi lub filatelistyce. Niektórzy ludzie są inaczej ukierunkowani, niż inni i stąd też będą przypisywać znaczenie działaniu zastępczemu tylko dlatego, że ludzie wokół nich traktują je jako ważne, lub dlatego, że społeczeństwo mówi że są ważne. Z tego powodu niektórzy ludzie bardzo poważnie traktują zasadniczo trywialną działalność, jak sport, bądź szachy, czy tajemnicze starania uczonych, podczas gdy inni, bardziej trzeźwi, nie będą widzieć w nich nic, oprócz działań zastępczych, którymi są i w konsekwencji nie będą przywiązywać do nich tyle uwagi, by mogły zaspokoić ich potrzebę procesu władzy. Pozostaje tylko zaznaczyć, że w wielu przypadkach sposób zarabiania pieniędzy na utrzymanie jest również działaniem zastępczym. Nie CZYSTYM działaniem zastępczym, skoro część motywacji działania to zdobycie fizycznych konieczności oraz (dla niektórych osób) statusu społecznego i luksusów, które reklama każe im chcieć. Jednak wiele osób wkłada w swoją pracę znacznie więcej wysiłku niż jest to konieczne w celu zdobycia pieniędzy bądź statusu i to właśnie dodatkowy wysiłek stanowi działanie zastępcze. Ten dodatkowy wysiłek, razem z emocjonalnym zaangażowaniem, jakie mu towarzyszy, jest jedną z sił o największym potencjale ciągłego rozwijania i doskonalenia systemu, z negatywnymi konsekwencjami dla wolności jednostki (patrz paragraf 131). Szczególnie dla większości kreatywnych naukowców i inżynierów praca dąży to tego, by być głównie działaniem zastępczym. Ta uwaga jest tak ważna, że zasługuje na oddzielną dyskusję, jaką przeprowadzimy za chwilę (paragrafy 87-92).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W tym rozdziale wyjaśniliśmy, w jaki sposób wiele osób we współczesnym społeczeństwie zaspokaja swoją potrzebę procesu władzy w mniejszym lub większym stopniu. Uważamy jednak, że w przypadku większości osób potrzeba procesu władzy nie jest w pełni zaspokajana. Po pierwsze, ci którzy wykazują nienasycony pęd do statusu, lub traktują działanie zastępcze zbyt poważnie lub silnie identyfikują się z ruchem bądź organizacją w celu zaspokojenia potrzeby władzy, są wyjątkami. Pozostali nie są w pełni zaspokojeni działaniami zastępczymi lub identyfikacją z organizacją (patrz paragrafy 41, 64). Po drugie, system wdraża zbyt dużą kontrolę poprzez jawne przepisy lub socjalizację, czego wynikiem jest deficyt autonomii oraz frustracja spowodowana niemożliwością osiągnięcia pewnych celów oraz koniecznością powściągania zbyt wielu impulsów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nawet gdyby większość osób w przemysłowo-technologicznym społeczeństwie była dobrze zaspokojona, my (FC) ciągle przeciwstawialibyśmy się takiej formie społeczeństwa, ponieważ (oprócz innych powodów) uważamy za poniżające spełnianie potrzeby procesu władzy jednostki poprzez działania zastępcze bądź identyfikację z organizacją, zamiast dążenia do prawdziwych celów.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;MOTYWY NAUKOWCÓW&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nauka i technologia dostarczają najważniejszych przykładów działań zastępczych. Niektórzy naukowcy twierdzą, iż motywuje ich „ciekawość”. Twierdzenie to jest czystym absurdem. Większość naukowców pracuje nad wysoko wyspecjalizowanym problemem nie będącym obiektem zwykłej ciekawości. Dla przykładu, czy astronoma, matematyka lub entomologa ciekawią właściwości izopropyltrimetylmetanu? Oczywiście, że nie! Taka rzecz ciekawi jedynie chemika, w dodatku ciekawi go to tylko dlatego, że jest to jego czynność zastępcza. Gdyby chemik i entomolog musieli włożyć poważny wysiłek w zdobycie fizycznych konieczności i gdyby ten wysiłek ćwiczył ich zdolności w interesujący i nienaukowy sposób, nie obchodziłby ich ani izopropyltrimetylmetan ani klasyfikacja żuków. Przypuśćmy, że brak funduszy na ponadszkolne kształcenie doprowadził chemika do tego, że został agentem ubezpieczeniowym, a nie chemikiem. W takim przypadku byłby bardzo zainteresowany kwestiami ubezpieczeniowymi, a nie izopropyltrimetylmetanem. W żadnym przypadku nie jest normalne wkładanie w zaspokojenie ciekawości takiej ilości czasu i wysiłku, jakie naukowcy wkładają w swą pracę. Tłumaczenie się „ciekawością” w motywach naukowców nie wytrzymuje krytyki.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nie bardziej przekonujące jest również tłumaczenie o „dobru ludzkości”. Część prac naukowych nie ma żadnego związku z dobrobytem ludzkiej rasy – na przykład większa część archeologii lub lingwistyki porównawczej. Niektóre z innych dziedzin nauki prezentują wyraźnie niebezpieczne możliwości, jednak naukowcy zajmujący się nimi są tak samo entuzjastyczni w swej pracy jak ci, którzy udoskonalają szczepionki czy badają zanieczyszczenie powietrza. Rozważcie przypadek dr Edwarda Tellera wykazującego wielkie zaangażowanie emocjonalne w promowanie elektrowni nuklearnych. Czy to zaangażowanie wynikało z pragnienia służby ludzkości? Jeżeli tak, to dlaczego dr Teller nie wykazywał podobnego entuzjazmu wobec innych „humanitarnych” kwestii? Jeżeli był tak humanitarny, to dlaczego pomógł w udoskonaleniu bomby H? Tak jak w przypadku innych naukowych osiągnięć pozostaje kwestią otwartą czy elektrownie nuklearne rzeczywiście służą ludzkości. Czy tania elektryczność przewyższa akumulujące się odpady i ryzyko wypadku? Dr Teller widział jedynie jedną stronę tej kwestii. W oczywisty sposób jego emocjonalne zaangażowanie w energię nuklearną wyrosło nie z pragnienia „służby ludzkości”, lecz z osobistego spełnienia, jakie czerpał ze swej pracy oraz z obserwowania jej praktycznego użytkowania.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;To samo tyczy się ogółu naukowców. Z możliwymi rzadkimi wyjątkami, ich motywem nie jest ani ciekawość ani pragnienie niesienia pomocy ludzkości, lecz potrzeba przejścia przez proces władzy: posiadania celu (naukowego problemu do rozwiązania), podejmowania wysiłku (badania) oraz osiągnięcia celu (rozwiązanie problemu). Nauka jest czynnością zastępczą, ponieważ naukowcy pracują głównie z powodu spełnienia, jakie czerpią z samej pracy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście nie jest to aż tak proste. Inne motywy również odgrywają pewną rolę dla wielu naukowców, na przykład pieniądze oraz status. Niektórzy naukowcy mogą być ludźmi z typu posiadających nienasycony pęd do statusu (patrz paragraf 79) i może to dostarczać wiele motywacji dla ich pracy. Nie ma wątpliwości, że większość naukowców, tak jak większość ogólnej populacji, jest mniej lub bardziej podatna na reklamę i techniki marketingowe oraz potrzebuje pieniędzy w celu zaspokojenia swego pragnienia dóbr i usług. Tak więc nauka nie jest czynnością CZYSTO zastępczą. Jest nią jednak w większej części.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nauka i technologia stanowi również silny ruch masowy i wielu naukowców zadowala swą potrzebę władzy poprzez identyfikowanie się z tym masowym ruchem (patrz paragraf 83).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc nauka maszeruje na ślepo, nie oglądając się na rzeczywisty dobrobyt ludzkiej rasy czy na żaden inny standard, będąc posłuszną wyłącznie psychologicznym potrzebom naukowców oraz urzędników państwowych i przedstawicieli korporacji, którzy zapewniają fundusze na badania.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;NATURA WOLNOŚCI&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zamierzamy kłócić się iż społeczeństwo przemysłowo-technologiczne nie może być zreformowane w taki sposób, by zapobiec postępującemu zawężaniu sfery ludzkiej wolności. Jednak ponieważ „wolność” jest słowem, które może być interpretowane na wiele sposobów, musimy najpierw wyjaśnić o jaką wolność nam chodzi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Poprzez „wolność” rozumiemy okazję do przejścia przez proces władzy, z prawdziwymi celami w miejsce sztucznych oraz czynności zastępczych oraz bez ingerencji, manipulacji bądź nadzoru z niczyjej strony, szczególnie ze strony dużej organizacji. Wolność oznacza kontrolowanie (jako jednostka bądź członek MAŁEJ grupy) spraw życia i śmierci jednostki, pożywienia, ubioru, schronienia oraz ochrony przed wszystkim, co stanowi zagrożenie w danym otoczeniu. Wolność oznacza posiadanie władzy; nie władzy kontrolowania innych ludzi, ale władzy kontrolowania okoliczności własnego życia. Jednostka nie posiada wolności jeżeli ktoś inny (szczególnie duża organizacja) ma władzę nad jednostką niezależnie od tego jak nieszkodliwie, tolerancyjnie i przyzwalająco owa władza jest sprawowana. Ważne jest, aby nie mylić wolności z przyzwoleniem (patrz paragraf 72).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Mówi się, ze żyjemy w wolnym społeczeństwie, ponieważ mamy pewną ilość konstytucyjnie zagwarantowanych praw. Nie są one jednak tak istotne jak mogłyby się wydawać. Poziom osobistej wolności w społeczeństwie jest wyznaczany bardziej przez jego ekonomiczną i technologiczną strukturę niż przez jego prawa lub formę rządu [16]. Większość indiańskich narodów Nowej Anglii było monarchiami, a wiele miast włoskiego renesansu było kontrolowanych przez dyktatorów. Jednak czytając o tych społeczeństwach można odnieść wrażenie, że pozwalały na dalece większą wolność niż nasze społeczeństwo. Po części było tak dlatego, że brakowało im sprawnych mechanizmów narzucających wolę władcy: nie było nowoczesnych, dobrze zorganizowanych sił policyjnych, szybkiej, długodystansowej komunikacji, nadzorujących kamer czy akt informacyjnych o życiu przeciętnych obywateli. Stąd też stosunkowo łatwo było unikać kontroli.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Co do naszych konstytucyjnych praw, rozważcie na przykład wolność prasy. Oczywiście nie chcemy atakować tego prawa: jest ono bardzo istotnym narzędziem ograniczenia koncentracji władzy politycznej oraz trzymania w ryzach tych, którzy posiadają władzę polityczną poprzez ujawnienie niewłaściwych zachowań z ich strony. Jednakże wolność prasy ma bardzo mały użytek dla przeciętnego obywatela jako jednostki. Masmedia są w większości pod kontrolą dużych organizacji zintegrowanych w system. Każdy kto posiada jakąś sumę pieniędzy może dać coś do druku, dystrybuować coś w Internecie lub w inny sposób, lecz to co ma do powiedzenia zostanie wchłonięte przez ogromną ilość materiału w mediach, stąd też nie odniesie to praktycznie żadnego rezultatu. Dla większości osób i małych grup wywarcie wrażenia słowem na społeczeństwo jest prawie niemożliwe. Weźmy nas (FC) za przykład. Gdybyśmy nie uczynili nic niezgodnego z prawem by oddać niniejsze pismo wydawcy, prawdopodobnie nie zostałoby przyjęte. Gdyby zostało przyjęte i opublikowane, prawdopodobnie nie zainteresowałoby wielu czytelników, ponieważ większą zabawą jest oglądanie w mediach programów rozrywkowych niż czytanie trzeźwego eseju. Nawet jeżeli to pismo znalazłoby wielu czytelników, większość z nich zapomniałaby o czym czytała w ogromie materiału serwowanego jej przez media. W celu ukazania naszego przekazu ogółowi z szansą pozostawienia trwałego wrażenia musieliśmy zabijać ludzi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Konstytucyjne prawa są do pewnego stopnia użyteczne, jednak nie wykraczają poza gwarantowanie tego, co można by nazwać mieszczańską koncepcją wolności. Zgodnie z tą koncepcją, „wolny” człowiek jest zasadniczo elementem machiny społecznej i posiada jedynie pewien zbiór przypisanych i ograniczonych wolności; wolności, które zostały zaprojektowane, by służyć potrzebom machiny społecznej a nie jednostki. Tak więc mieszczański „wolny” człowiek posiada wolność ekonomiczną, ponieważ gwarantuje ona wzrost i rozwój; posiada wolność prasy, ponieważ publiczna krytyka panuje nad niewłaściwymi zachowaniami przywódców politycznych; posiada prawo do sprawiedliwego procesu, ponieważ uwięzienie w wyniku kaprysu posiadających władzę nie byłoby dobre dla systemu. Takie właśnie było nastawienie Simona Bolivara. Dla niego ludzie zasługiwali na wolność tylko jeżeli używali jej w celu promowania rozwoju (rozwoju w oczach mieszczuchów). Inni mieszczańscy myśliciele podzielali podobny pogląd o wolności jako zaledwie środka do kolektywnego celu. Chester C.Tau w książce „Chińska myśl polityczna XX wieku”, na stronie 202, wyjaśnia filozofię przywódcy Knomintang, Hu Hau-mina: „Jednostce przyznawane są prawa, ponieważ jest ona członkiem społeczeństwa i jej życie we wspólnocie wymaga takich praw. Przez wspólnotę Hu miał na myśli cały naród.” Zaś na stronie 259 Tan stwierdza iż zgodnie z Carsum Chang (Chang Chun-mai, przywódca Państwowej Socjalistycznej Partii Chin) wolność musiała być używana w interesie państwa i ludności jako całości. Jednak jaką wolność ma jednostka, jeżeli może jej używać, tylko w sposób wskazany przez innych? Koncepcja wolności FC jest odmienna od Bolivara, Hu, Changa czy innych mieszczańskich teoretyków. Problem takich teoretyków polega na tym, że rozwój oraz zastosowanie społecznych teorii uczynili swą czynnością zastępczą. W konsekwencji teorie te są zaprojektowane by służyć potrzebom teoretyków, a nie ludzi, którzy mieli pecha na tyle dużego, by żyć w społeczeństwie, na które narzucone są te teorie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jeszcze jedna uwaga odnośnie tego rozdziału: nie powinno się zakładać, że ktoś posiada wystarczającą wolność tylko dlatego, że TWIERDZI że ją posiada. Wolność jest częściowo ograniczona przez psychologiczną kontrolę, której ludzie nie są świadomi, a co więcej, wyobrażenia wielu osób co do tego, co stanowi o ich wolności są ustanawiane bardziej przez społeczne konwencje, niż przez ich rzeczywiste potrzeby. Na przykład, wielu naduspołecznionych lewaków prawdopodobnie powiedziałoby, że większość ludzi, włączając ich samych jest uspołeczniona w zbyt małym stopniu, a nie w zbyt dużym, jednak naduspołeczniony lewak płaci dużą psychologiczną cenę za swój stopień uspołecznienia.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;NIEKTÓRE ZASADY HISTORII&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Pomyśl o historii jako sumie dwóch składników: nieuporządkowanego zbioru nieprzewidywalnych zdarzeń nie układających się w żaden schemat oraz regularnego składnika zawierającego długoterminowe trendy historyczne. Zajmiemy się teraz właśnie długoterminowymi trendami.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;PIERWSZA ZASADA. Jeżeli dokonuje się MAŁEJ zmiany, która wpływa na długoterminowy trend historyczny, efekt tej zmiany prawie zawsze będzie krótkotrwały – trend szybko powróci do swego pierwotnego stanu. (Przykład: Ruch reformatorski powołany w celu oczyszczenia społeczeństwa z politycznej korupcji rzadko miewa długoterminowy efekt; prędzej czy później reformatorzy rozluźnią nacisk i korupcja rozwinie się ponownie. Poziom politycznej korupcji w danym społeczeństwie dąży do pozostawania stałym lub jedynie do powolnej zmiany wraz z ewolucją społeczeństwa. Normalnie, polityczna czystka byłaby permanentna tylko w towarzystwie szerokich zmian społecznych; MAŁA zmiana w społeczeństwie nie wystarczy). Jeżeli mała zmiana w długoterminowym trendzie historycznym wydaje się być permanentna, jest tak tylko dlatego, że zmiana działa w kierunku, w którym trend już zmierzał, a więc trend nie zmienił się, lecz tylko został nieco popchnięty naprzód.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Pierwsza zasada jest niemal tautologią. Gdyby trend nie był stabilny w związku z małymi zmianami, błądziłby przypadkowo raczej, niż podążał w określonym kierunku; innymi słowy, nie byłby wcale długoterminowym trendem.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;DRUGA ZASADA. Jeżeli dokonuje się zmiany wystarczająco dużej by trwale zmieniła długoterminowy trend historyczny, wtedy również zmieni społeczeństwo jako całość. Innymi słowy, społeczeństwo jest systemem, w którym wszystkie części są ze sobą połączone i nie można trwale zmienić żadnej ważnej części bez wywołania zmiany również w innych częściach.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;TRZECIA ZASADA. Jeżeli dokonuje się zmiany wystarczająco dużej by zmienić długoterminowy trend, to konsekwencje dla społeczeństwa jako całości nie mogą być zawczasu przewidziane. (Chyba, że poszczególne inne społeczności przeszły przez taką samą zmianę i doświadczyły takich samych konsekwencji, w tym przypadku można na gruncie empirycznym przewidzieć, że następna społeczność, która przejdzie przez taką samą zmianę prawdopodobnie doświadczy podobnych konsekwencji).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;CZWARTA ZASADA. Nowy rodzaj społeczeństwa nie może zostać zaprojektowany na papierze. Oznacza to, że nie można zaplanować nowej formy społeczeństwa zawczasu, później jej ustanowić i oczekiwać, że będzie funkcjonować zgodnie z wcześniejszym planem.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zasady trzecia i czwarta wynikają ze złożoności ludzkich społeczności. Zmiana w ludzkim zachowaniu wpłynie na ekonomię społeczeństwa oraz na jego fizyczne środowisko; ekonomia wpłynie na środowisko i vice versa, a zmiany w ekonomi i w środowisku wpłyną na ludzkie zachowanie w złożony, nieprzewidywalny sposób; i tak dalej. Sieć przyczyn i skutków jest dalece zbyt złożona by ją rozwikłać i zrozumieć.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;PIĄTA ZASADA. Ludzie nie wybierają świadomie i racjonalnie formy swojego społeczeństwa. Społeczeństwa rozwijają się w procesach społecznej ewolucji nie będących pod racjonalną ludzką kontrolą.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Piąta zasada jest konsekwencją pozostałych czterech.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;By zilustrować: Zgodnie z pierwszą zasadą, ogólnie rzecz biorąc, próba społecznej reformy albo działa w kierunku w którym i tak już rozwija się społeczeństwo (czyli zaledwie przyspiesza zmianę, która i tak by nastąpiła), albo odnosi tylko krótkotrwały skutek, a społeczeństwo szybko powraca do poprzedniego stanu. Aby wywołać trwałą zmianę w kierunku rozwoju jakiegokolwiek ważnego aspektu społeczeństwa reforma jest niewystarczająca i wymagana jest rewolucja. (Rewolucja niekoniecznie musi oznaczać zbrojne powstanie czy obalenie rządu.) Zgodnie z drugą zasadą, rewolucja nigdy nie zmienia tylko jednego aspektu społeczeństwa; a zgodnie z trzecią zasadą następują zmiany nigdy nie oczekiwane i niepożądane przez rewolucjonistów. Zgodnie z czwartą zasadą, gdy rewolucjoniści czy utopiści ustalają nowy rodzaj społeczeństwa, nigdy nie funkcjonuje ono tak jak to sobie zaplanowali.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Amerykańska Rewolucja nie dostarcza kontrargumentu. Nie była ona rewolucją w naszym rozumieniu tego słowa, ale wojną o niepodległość, po której nastąpiła raczej szeroko sięgająca reforma polityczna. Ojcowie Założyciele nie zmienili kierunku rozwoju amerykańskiego społeczeństwa, nawet do tego nie aspirowali. Uwolnili jedynie rozwój amerykańskiego społeczeństwa spod opóźniającego wpływu brytyjskiej władzy. Ich reforma polityczna nie zmieniła żadnego podstawowego trendu, lecz jedynie popchnęła amerykańską kulturę polityczną jej naturalnym torem rozwoju. Brytyjskie społeczeństwo, którego gałęzią było społeczeństwo amerykańskie, już od dawna zmierzało w kierunku demokracji reprezentatywnej. Przed Wojną o Niepodległość Amerykanie praktykowali już do pewnego stopnia demokrację reprezentatywną w kolonialnych zgromadzeniach. System polityczny ustanowiony przez Konstytucję wzorowany był na systemie brytyjskim oraz zgromadzeniach kolonialnych. Z dużą zmianą, dla pewności – nie ulega wątpliwości, że Ojcowie Założyciele uczynili bardzo istotny krok. Był to jednak krok na drodze, którą anglojęzyczny świat już kroczył. Dowodem jest fakt, że Brytania i wszystkie jej kolonie, zaludnione przede wszystkim ludźmi brytyjskiego pochodzenia, przyjęły systemy demokracji reprezentatywnej zasadniczo podobne do Stanów Zjednoczonych. Gdyby Ojcowie Założyciele stracili odwagę i zaniechali podpisania Deklaracji Niepodległości, nasz sposób życia nie byłby znacząco inny. Może mielibyśmy bliższe związki z Brytanią, może mielibyśmy Parlament oraz Ministra zamiast Kongresu i Prezydenta. Nic wielkiego. Tak więc Amerykańska Rewolucja dostarcza nie kontrprzykładu dla naszych zasad, ale ich dobrej ilustracji.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wciąż używać należy zwykłego rozumienia w zastosowaniu tych zasad. Wyrażone są one w nieprecyzyjnym języku pozostawiającym miejsce na interpretację, można znaleźć od nich wyjątki. Dlatego prezentujemy te zasady nie jako nieprzekraczalne prawa, ale jako regułę kciuka lub przewodniki myśli, które mogą dostarczyć częściowe antidotum dla naiwnych idei o przyszłości społeczeństwa. Zasady te powinny być nieustannie w umyśle i kiedy ktoś dochodzi do wniosku przeciwnego im, powinien jeszcze raz ostrożnie przebadać swój tok myślenia i zachować swój wniosek tylko jeżeli ma ku temu dobre, solidne powody.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;SPOŁECZEŃSTWO INDUSTRIALNO-TECHNOLOGICZNE NIE MOŻE ZOSTAĆ ZREFORMOWANE&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wymienione zasady pomagają w ukazaniu jak beznadziejnie trudne byłoby zreformowanie systemu industrialnego w taki sposób, by nie zawężał ciągle naszej sfery wolności. Widoczna jest stała tendencja, zauważalna co najmniej od czasu Rewolucji Przemysłowej, do umacniania systemu przez technologię wysokim kosztem w wolności jednostki i lokalnej autonomii. Stąd też każda zmiana mająca na celu ochronę wolności przed technologią byłaby przeciwna podstawowemu trendowi w rozwoju naszego społeczeństwa.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;W konsekwencji, podobna zmiana albo byłaby krótkotrwała – szybko pochłonięta przez falę historii – albo, gdyby byłaby wystarczająco duża by być trwałą, zmieniłaby naturę całego naszego społeczeństwa. Jest to zgodne z zasadami pierwszą i drugą. Co więcej, skoro społeczeństwo zostałoby zmienione w sposób zawczasu nieprzewidywalny (trzecia zasada) byłoby to wielkie ryzyko. Zmiany wystarczająco duże by wprowadzić trwałą różnicę na rzecz wolności nie zostałyby zapoczątkowane, ponieważ zakłócałyby funkcjonowanie systemu. Dlatego też wszelkie próby reform byłyby zbyt nieśmiałe by być efektywnymi. Nawet gdyby zapoczątkowane zostały wystarczająco duże zmiany, byłyby cofnięte wraz z uwidocznieniem się ich zakłócających porządek efektów. Tak więc, permanentne zmiany na rzecz wolności mogłyby być wprowadzone w życie tylko przez osoby przygotowane na zaakceptowanie radykalnych, niebezpiecznych i nieprzewidywalnych przekształceń całego systemu. Innymi słowy, nie przez reformatorów, a przez rewolucjonistów.&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ludzie chcący chronić wolność bez poświęcania rzekomych korzyści płynących z technologii zasugerują naiwne plany jakiejś nowej formy społeczeństwa godzącej wolność z technologią. Pomijając fakt, że ludzie wysuwający takie sugestie rzadko proponują jakiekolwiek praktyczne środki, którymi miałoby zostać ustanowione nowe społeczeństwo; z czwartej zasady wynika, że nawet jeśli nowa forma społeczeństwa zostałaby ustanowiona to albo upadłaby albo dałaby rezultaty odmienne od oczekiwanych.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc, nawet na bardzo ogólnym gruncie, wydaje się być wysoce nieprawdopodobne znalezienie sposobu zmiany społeczeństwa godzącego wolność z nowoczesną technologią. W kilku następnych rozdziałach podamy więcej konkretnych powodów, z których wynika, że wolność i rozwój technologiczny nie idą ze sobą w parze.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;OGRANICZENIE WOLNOŚCI JEST W INDUSTRIALNYM SPOŁECZEŃSTWIE NIEUNIKNIONE&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jak zostało wyjaśnione w paragrafach 65-67, 70-73, współczesny człowiek jest uwikłany w sieć zasad i regulacji, a jego los zależy od osób nie mających z nim wiele wspólnego i na których decyzje nie może on w żaden sposób wpłynąć. Nie jest to ani przypadek, ani wynik samowoli aroganckich biurokratów. Jest to coś niezbędnego i nieuniknionego w jakimkolwiek technologicznie zaawansowanym społeczeństwie. System MUSI ściśle regulować ludzkie zachowanie po to, by mógł funkcjonować. W pracy ludzie muszą robić to, co im się każe, w przeciwnym razie produkcja pogrąży się w chaosie. Biurokracje MUSZĄ być prowadzone zgodnie z surowymi zasadami. Zezwolenie niższym w hierarchii biurokratom na jakąkolwiek znaczącą samowolę zakłóciłoby system i doprowadziłoby do posądzeń o niesprawiedliwość w związku z różnicami w sposobie wykorzystywania samowoli przez biurokratów. Prawdą jest, że niektóre restrykcje nałożone na naszą wolność mogłyby być wyeliminowane, ale GENERALNIE RZECZ BIORĄC regulowanie naszego życia przez duże organizacje jest konieczne dla funkcjonowania społeczeństwa industrialno-technologicznego. Wynikiem tego jest poczucie bezsilności u części przeciętnych osób. Jakkolwiek, może zdarzyć się, że formalne regulacje będą wzrastająco zmierzać do tego, by zastąpiono je narzędziami psychologicznymi, które powodują, że chcemy robić to, czego wymaga od nas system. (Propaganda [14], techniki edukacyjne, programy „zdrowia psychicznego”, itd.)&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;System MUSI zmuszać ludzi, by zachowywali się w sposób, który jest odległy od naturalnego wzorca ludzkiego zachowania. Na przykład, system potrzebuje naukowców, matematyków i inżynierów. Nie może bez nich funkcjonować. Tak więc duża presja wywierana jest na dzieci, by kształciły się w tych dziedzinach. Dla młodego człowieka nienaturalne jest spędzanie większej części swojego czasu na ślęczeniu przy biurku i zajmowaniu się nauką. Normalny młody człowiek chce spędzać swój czas w aktywnym kontakcie z prawdziwym światem. Pośród prymitywnych ludów, przedmioty w których kształcone są dzieci pozostają w naturalnej harmonii z naturalnymi ludzkimi impulsami. Pośród amerykańskich Indian na przykład, chłopcy kształcą się w aktywnych zajęciach na świeżym powietrzu – a to jest właśnie to co chłopcy lubią. Lecz w naszym społeczeństwie dzieci zmuszane są do nauki przedmiotów technicznych, których większość z nich uczy się niechętnie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Z powodu ciągłej presji, jaką system wywiera w celu modyfikowania ludzkiego zachowania, wzrasta liczba ludzi, którzy nie dostosowują się do wymagań społeczeństwa: pasożyty społeczne, członkowie gangów młodzieżowych, sekciarze, antyrządowi buntownicy, radykalni eko-sabotażyści, wyrzutkowie i różnego rodzaju opozycjoniści.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W każdym technologicznie zaawansowanym społeczeństwie los jednostki MUSI zależeć od decyzji, na które w znacznym stopniu nie ma ona żadnego wpływu. Społeczeństwo technologiczne nie może zostać rozbite na małe, autonomiczne wspólnoty, ponieważ produkcja opiera się na kooperacji ogromnej liczby ludzi i maszyn. Takie społeczeństwo MUSI być wysoko zorganizowane i MUSZĄ być podejmowane decyzje oddziałujące na ogromną liczbę osób. Kiedy decyzja oddziałuje, powiedzmy na milion osób, wtedy każda jednostka ma średnio jedną milionową udziału w podejmowanej decyzji. W praktyce zwykle wygląda to tak, że decyzje są podejmowane przez urzędników publicznych, przedstawicieli korporacji lub technicznych specjalistów; nawet jeżeli ludność głosuje nad decyzją, liczba głosujących jest zbyt wielka, by pojedynczy głos był znaczący. [17] Tak więc większość jednostek nie jest w stanie wymiernie wpływać na poważne decyzje oddziałujące na ich życie. Nie jest możliwy żaden sposób na uzdrowienie tego w technologicznie zaawansowanym społeczeństwie. System próbuje „rozwiązać ten problem” poprzez użycie propagandy w celu sprawienia by ludzie CHCIELI decyzji, które zostały za nich podjęte; ale nawet gdyby to „rozwiązanie” odniosło całkowity sukces sprawiając, że ludzie czuliby się lepiej, byłoby to poniżające.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Konserwatyści i inne osoby wysuwają postulat bardziej „lokalnej autonomii”. Lokalne wspólnoty cieszyły się niegdyś autonomią, ale staje się ona coraz mniej możliwa z chwilą, gdy lokalne wspólnoty zostają wciągnięte i uzależnione od systemów dużej skali, jak użyteczności publiczne, sieci komputerowe, systemy autostrad, środki masowego przekazu, współczesny system opieki zdrowotnej. Przeciwko autonomii występuje również fakt, iż technologia zastosowana w jednym miejscu często oddziałuje na ludzi w innych, położonych dalej miejscach. Tak więc użycie pestycydów i innych chemikaliów w pobliżu zbiornika wodnego może skazić punkt czerpania wody setki mil w dół rzeki, a efekt cieplarniany oddziałuje na cały świat.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;System nie istnieje i nie może istnieć w celu zaspokajania ludzkich potrzeb. Zamiast tego właśnie ludzkie zachowanie musi ulec modyfikacji w celu dostosowania się do potrzeb systemu. Nie ma to nic wspólnego z polityczną ani społeczną ideologią, która może udawać, że przewodzi technologicznemu systemowi. Jest to wina technologii, ponieważ system przewodzony jest nie przez ideologię, lecz przez techniczną konieczność. [18] Oczywiście system zaspokaja wiele ludzkich potrzeb, ale ogólnie rzecz biorąc robi to tylko do poziomu do którego robienie tego jest dla niego korzystne. Najważniejsze są potrzeby systemu, a nie człowieka. Na przykład, system dostarcza ludziom żywność, ponieważ nie mógłby funkcjonować gdyby wszyscy głodowali; zajmuje się psychologicznymi potrzebami człowieka wtedy, kiedy jest mu WYGODNIE, ponieważ nie mógłby funkcjonować jeżeli zbyt wielu ludzi wpadłoby w depresję lub zaczęło się buntować. Jednakże system z dobrych, solidnych, praktycznych powodów musi wywierać ciągłą presję na ludzi, by dostosować ich zachowanie do swoich potrzeb. Zbyt duża akumulacja śmieci? Rząd, media, system edukacji, ekolodzy, wszyscy zasypują nas masą propagandy na temat recyklingu. Potrzebny jest większy personel techniczny? Chór głosów nakazuje dzieciom studiowanie przedmiotów naukowych. Nikt nie zatrzymuje się by spytać, czy ludzkie jest zmuszanie młodych ludzi do spędzania większości ich czasu na naukę przedmiotów, których większość nienawidzi. Gdy utalentowani pracownicy odsuwani są od pracy przez techniczne innowacje i muszą przejść „ponowne przeszkolenie”, nikt nie pyta czy nie jest dla nich poniżające traktowanie ich w ten sposób. Po prostu przyjmuje się jako pewnik, że wszyscy muszą kłaniać się przed techniczną koniecznością i to z dobrego powodu: gdyby ludzkie potrzeby przełożono ponad techniczną konieczność powstałyby problemy ekonomiczne, bezrobocie, braki lub coś jeszcze gorszego. Koncepcja „zdrowia psychicznego” w naszym społeczeństwie jest określana głównie przez stopień, w jakim jednostka zachowuje się zgodnie z potrzebami systemu bez okazywania oznak stresu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Starania mające na celu uczynienie w systemie miejsca na poczucie celu i autonomie, są po prostu kiepskim żartem. Na przykład, pewna firma zamiast kazać każdemu ze swoich pracowników składania jednej sekcji katalogu, kazała każdemu składać cały katalog, co miało im dać poczucie celu i osiągnięcia. Niektóre firmy próbowały przyznać swoim pracownikom nieco więcej autonomii, lecz z przyczyn praktycznych może to być zrealizowane tylko w bardzo ograniczonym stopniu i w każdym przypadku pracownicy nie otrzymują autonomii jako celu – ich „autonomiczne” starania nie mogą być skierowane w cele przez nich wybrane, lecz jedynie w cele ich pracodawców, takie jak przetrwanie i rozwój firmy. Każda firma pozwalająca swym pracownikom zachowywać się inaczej szybko poszłaby z torbami. Podobnie w każdym przedsiębiorstwie w systemie socjalistycznym, pracownicy muszą skupić swe starania w kierunku celów przedsiębiorstwa, inaczej przedsiębiorstwo nie będzie służyło swemu celowi jako część systemu. Ponownie, z czysto technicznych przyczyn niemożliwe jest dla większości jednostek i małych grup posiadanie zbyt dużej autonomii w społeczeństwie industrialnym. Nawet posiadacz małego biznesu ma zwykle ograniczoną autonomię. Pomijając konieczność rządowych regulacji, jest ograniczony przez fakt, że musi dostosować się do systemu ekonomicznego i jego wymagań. Dla przykładu, gdy ktoś rozwija nową technologię, posiadacz małego biznesu często musi użyć tej technologii, czy tego chce czy nie, w celu pozostania konkurencyjnym.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;„ZŁE” STRONY TECHNOLOGII NIE MOGĄ BYĆ ODDZIELONE OD STRON „DOBRYCH”&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Kolejnym powodem, dlaczego społeczeństwo industrialne nie może być zreformowane na rzecz wolności jest to, iż nowoczesna technologia jest spójnym systemem, w którym wszystkie części są od siebie zależne. Nie można pozbyć się „złych” stron technologii i pozostawić tylko „dobrych”. Weźmy na przykład nowoczesną medycynę. Postęp w naukach medycznych zależy od postępu w chemii, fizyce, biologii, naukach komputerowych i innych gałęziach wiedzy. Zaawansowane medyczne leczenie wymaga drogiego wyposażenia wyższej technologii, które może być wytworzone i powszechnie dostępne tylko w zaawansowanym technologicznie i bogatym społeczeństwie. Wyraźnie widać, że nie można osiągnąć dużego postępu w medycynie bez rozwiniętego systemu technologicznego i wszystkiego co się z nim łączy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nawet jeśli postęp medyczny mógłby być osiągnięty bez udziału systemu technologicznego, sam przyniósłby pewne zło. Przypuśćmy na przykład, że wynaleziono lek na cukrzycę. Ludzie z genetyczną skłonnością do cukrzycy będą w stanie przetrwać i rozmnażać się podobnie jak inni. Naturalna selekcja genów cukrzyków zostanie przerwana i takie geny będą rozprzestrzeniać się przez kolejne pokolenia. (Do pewnego stopnia jest to widoczne już dziś, odkąd cukrzyca, mimo że nieuleczalna może być kontrolowana przy użyciu insuliny). To samo stanie się z wieloma innymi chorobami, które grożą genetyczną degradacją populacji. Jedynym rozwiązaniem pewnego rodzaju program eugeniczny czy też rozległa inżynieria genetyczna ludzkich istot, tak aby człowiek w przyszłości nie był już tworem natury, przypadku czy Boga (w zależności od twoich przekonań religijnych lub filozoficznych) lecz sfabrykowanym produktem.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli myślisz, że rząd zbyt mocno ingeruje w twoje życie TERAZ, to poczekaj aż zacznie kierować konstrukcją genetyczną twego potomstwa. Taka regulacja nieuchronnie nastąpi po wprowadzeniu inżynierii genetycznej istot ludzkich, ponieważ konsekwencje nieregulowanej inżynierii genetycznej byłyby katastroficzne. [19]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Naturalną odpowiedzią na takie zmartwienia jest mówienie o „etyce medycznej”. Jednak kodeks etyczny nie miałby na celu ochrony wolności w obliczu rozwoju medycznego; pogorszyłby jedynie sprawy. Kodeks etyczny stosujący się do inżynierii genetycznej w rezultacie byłby sposobem regulowania genetycznej budowy ludzkich istot. Ktoś (prawdopodobnie w większości z wyższych warstw klasy średniej) decydowałby, że takie a takie zastosowanie inżynierii genetycznej jest „etyczne” a inne nie, narzucałby zatem swój system wartości przedsięwzięcia genetycznego modyfikowania całej populacji. Nawet jeśli kodeks etyczny zostałby ustanowiony na całkowicie demokratycznych podstawach, większość będzie narzucać swoje własne wartości jakiejkolwiek mniejszości, która może mieć całkiem odmienne zdanie o tym co stanowi o „etycznym” zastosowaniu inżynierii genetycznej. Jedyny kodeks etyczny, który naprawdę chroniłby wolność to taki, który zabraniałby JAKIEJKOLWIEK inżynierii genetycznej na istotach ludzkich, lesz możesz być pewien, że taki kodeks nigdy nie zostanie przyjęty w technologicznym społeczeństwie. Nie ma takiego kodeksu, który po zredukowaniu inżynierii genetycznej do roli drugorzędnej mógłby utrzymać się przez dłuższy czas, ponieważ pokusa przedstawiona przez siłę biotechnologii byłaby nieodparta, szczególnie że dla większości ludzi wiele spośród zastosowań tej nauki wydaje się być oczywistym i niedwuznacznym dobrem (eliminującym fizyczne i psychiczne choroby, dającym ludziom możliwości, których potrzebują do radzenia sobie w dzisiejszym świecie). Nieuchronnie inżynieria genetyczna będzie używana coraz rozleglej i w sposób zgodny tylko z potrzebami systemu industrialno-technologicznego. [20]&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;TECHNOLOGIA JEST SILNIEJSZĄ SIŁĄ SPOŁECZNĄ NIŻ DĄŻENIE DO WOLNOŚCI&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Znalezienie TRWAŁEGO kompromisu pomiędzy technologią i wolnością nie jest możliwe, ponieważ technologia jest dalece silniejszą siłą społeczną i w sposób ciągły przyćmiewa wolność poprzez POWTARZANE kompromisy. Wyobraź sobie przypadek dwóch sąsiadów, z których każdy posiada taką samą ilość ziemi, lecz jeden z nich jest potężniejszy od drugiego. Potężniejszy domaga się części ziemi od drugiego. Słabszy odmawia. Potężniejszy mówi: „Dobra, pójdźmy na kompromis. Daj mi połowę tego, o co prosiłem”. Słaby nie ma zbyt wielu możliwości poza poddaniem się. Jakiś czas później potężniejszy sąsiad domaga się kolejnej części ziemi, ponownie zawierają kompromis, itd. Poprzez wymuszanie długiej serii kompromisów na słabszym, potężniejszy ostatecznie odbiera mu całą ziemię. Tak samo jest w przypadku konfliktu miedzy technologią i wolnością.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wytłumaczymy teraz dlaczego technologia jest silniejszą siłą społeczną niż dążenie do wolności.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Technologiczny postęp, który wydaje się nie zagrażać wolności, często okazuje się zagrażać jej później bardzo poważnie. Rozważmy na przykład zmotoryzowany transport. Dawniej pieszy mógł chodzić gdzie chciał, kroczyć swoją własna ścieżką bez podporządkowywania się jakimkolwiek przepisom drogowym i był niezależny od wspierających systemów technologicznych. Kiedy pojawiła się motoryzacja wydawało się, że zwiększa ona ludzką wolność. Nie odebrała wolności pieszym, nikt nie musiał mieć samochodu jeżeli tego nie chciał, a ci którzy wybrali kupno samochodu mogli podróżować dużo szybciej niż piesi. Lecz wprowadzenie transportu zmotoryzowanego wkrótce zmieniło społeczeństwo w taki sposób, aby organizować lokomocyjną wolność człowieka. Kiedy samochody stały się liczne trzeba było coraz bardziej kierować ich użyciem. Samochodem nie można tak po prostu pojechać gdzie się chce, swoimi własnymi drogami, szczególnie na terenach gęsto zaludnionych, ruchem poszczególnych osób rządzi ruch uliczny i różnorodne przepisy drogowe. Każdy ograniczony jest przez niskie zobowiązania: prawo jazdy, testy kierowców, ponawianie rejestracji, ubezpieczenie, środki wymagane dla zachowania bezpieczeństwa, comiesięczne opłaty. Co więcej, użycie transportu zmotoryzowanego nie jest już dowolne. Od momentu wprowadzenia tego transportu układ miast zmienił się w taki sposób, że większość ludzi nie mieszka już w możliwej do przebycia pieszo odległości od swoich miejsc pracy, sklepów, miejsc wypoczynku i rekreacji, tak więc są oni zależni od samochodu jako środka transportu. W przeciwnym razie muszą korzystać z transportu publicznego, a w tym wypadku mają jeszcze mniejszą kontrolę nad swoim przemieszczaniem się, niż gdy kierują własnym samochodem. Nawet wolność pieszego jest teraz bardziej ograniczona. W mieście musi on ciągle zatrzymywać się i czekać na zmiany świateł, które są zaprojektowane aby służyć ruchowi pojazdów. Poza miastem ruch samochodów powoduje, że chodzenie wzdłuż autostrady stało się niebezpieczne i niewygodne. (Zauważ istotną kwestię zobrazowaną przez nas w przypadku zmotoryzowanego transportu: kiedy nowa technologicznie rzecz jest wprowadzana jako opcja którą jednostki mogą wybrać lub nie, niekoniecznie POZOSTAJE ona dowolna. W wielu przypadkach nowa technologia zmienia społeczeństwo w taki sposób, że ludzie ostatecznie są ZMUSZENI do używania jej).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Podczas gdy postęp technologiczny JAKO CAŁOŚĆ ciągle ogranicza sferę naszej wolności, każde nowe ulepszenie techniczne ROZPATRYWANE SAMO W SOBIE wydaje się być pożądane. Elektryczność, kanalizacja, szybka komunikacja na długie dystanse... jak ktoś mógłby występować przeciwko którejś z tych rzeczy lub przeciwko innym z niezliczonej grupy technicznych osiągnięć, które stworzyły nowoczesne społeczeństwo? Absurdem byłoby na przykład opieranie się wprowadzeniu telefonu, gdyż przyniósł on wiele korzyści i żadnej strony ujemnej. Jednak jak już wytłumaczyliśmy w paragrafach 59-76, wszystkie te techniczne osiągnięcia razem wzięte wykreowały świat, w którym los przeciętnego człowieka nie spoczywa już dłużej w jego własnych rękach, w rękach jego sąsiadów czy przyjaciół, lecz kierują nim politycy, zarządy korporacji, anonimowi technicy i biurokraci, na których człowiek, jako jednostka nie ma możliwości wpływu. [21] Ten proces będzie kontynuowany w przyszłości. Weźmy na przykład inżynierię genetyczną. Garstka ludzi będzie opierać się wprowadzeniu technik genetycznych eliminujących pewną dziedziczną chorobę. Nie czynią one żadnej widocznej szkody i zapobiegają cierpieniu. Jednakże szereg genetycznych osiągnięć razem wziętych uczyni z człowieka zaprojektowany produkt zamiast wolny twór przypadku (albo boga, czy czegokolwiek w zależności od twoich przekonań religijnych).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Następnym powodem dlaczego technologia stanowi tak potężną siłę społeczną jest to, że w kontekście danego społeczeństwa, rozwój technologiczny postępuje wyłącznie w jednym kierunku; nie może zostać zawrócony. Kiedy zostaje wprowadzona techniczna innowacja, ludzie zwykle uzależniają się od niej do chwili, gdy zostaje zastąpiona bardziej zaawansowaną innowacją. Nie tylko ludzie jako jednostki uzależniają się od nowego produktu technologii, ale nawet bardziej, uzależnia się od niego system, jako całość. (Wyobraź sobie co stałoby się z dzisiejszym światem gdyby wyeliminowano, np. komputery). Tak więc system może postępować tylko w jednym kierunku, ku jeszcze większej technologizacji. Technologia wciąż wymusza krok w tył na wolności – bez obalenia całego systemu technologicznego.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Technologia postępuje z ogromną prędkością i zagraża wolności w wielu różnych punktach w tym samym czasie (przeludnienie, zasady i przepisy, zwiększająca się zależność jednostek od dużych organizacji, propaganda i inne techniki psychologiczne, inżynieria genetyczna, naruszenia prywatności przez urządzenia obserwacyjne i komputery, itd.). Zażegnanie jakiegokolwiek JEDNEGO zagrożenia wymagałoby różnej długiej walki społecznej. Osoby chcące chronić wolność są przytłoczone liczbą nowych ataków i prędkością ich rozwoju, stąd też stają się apatyczni i przestają się opierać. Walka z każdym z zagrożeń osobno byłaby daremna. Jedyną nadzieją na sukces jest walka z systemem technologicznym jako całością, ale to oznacza rewolucję a nie reformę.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Technicy (używamy tego terminu w szerokim znaczeniu aby opisać wszystkich zajmujących się wyspecjalizowanym zadaniem wymagającym ćwiczeń) dążą do takiego zaangażowania w swoją pracę (swoje działanie zastępcze), że gdy następuje konflikt pomiędzy ich pracą techniczną a wolnością, prawie zawsze ich wybór pada na pracę. Jest to oczywiste w przypadku naukowców, ale ujawnia się również wszędzie indziej: nauczyciele, grupy humanitarne, konserwatywne organizacje nie wahają się przed użyciem propagandy lub innych technik psychologicznych pomagającym im osiągnąć ich cele. Korporacje i agencje rządowe kiedy uznają to za użyteczne, nie wahają się przed zbieraniem informacji o jednostkach, nie myśląc o ich prywatności. Dla agencji stojących na straży prawa często niewygodne są konstytucyjne prawa podejrzanych i często kompletnie niewinnych osób, dlatego robią wszystko co mogą legalnie (lub czasem nielegalnie) by ograniczyć lub pominąć owe prawa. Większość z tych nauczycieli, urzędników rządowych i przedstawicieli prawa wierzy w wolność, prywatność i konstytucyjne prawa, ale gdy wchodzą one w konflikt z ich pracą, zazwyczaj czują iż jest ona ważniejsza.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dobrze wiadomo, że ludzie generalnie pracują lepiej i bardziej wytrwale gdy starają się o nagrodę, niż gdy chcą uniknąć kary lub negatywnych rezultatów. Naukowcy oraz inni technicy motywowani są głównie przez nagrody, które mogą osiągnąć ze swojej pracy. Jednak ci, którzy sprzeciwiają się technologicznym inwazjom na wolność, pracują, by uniknąć negatywnych rezultatów, w konsekwencji istnieje garstka ludzi, którzy dobrze i wytrwale zajmują się tym zniechęcającym zadaniem. Gdyby reformatorzy kiedykolwiek osiągnęli znaczące zwycięstwo, które wydawałoby się wznosić solidną barierę przeciw dalszemu ograniczaniu wolności przez rozwój technologiczny, większość z nich dążyłaby do zrelaksowania się i zwrócenia swej uwagi na mniej wymagające, kompromisowe starania. Jednakże naukowcy wciąż pracowaliby w swoich laboratoriach, a technologia w swym rozwoju znalazłaby sposoby, pomimo wszelkich barier, aby zyskać coraz większą kontrolę nad jednostkami i uzależnić je od systemu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Żadne układy społeczne, czy to prawa, instytucje, zwyczaje czy kodeksy etyczne, nie są w stanie zapewnić trwałej ochrony przed technologią. Historia pokazuje, że wszystkie układy społeczne są przejściowe; wszystkie w końcu ulegają zmianie lub załamaniu. Jednak osiągnięcia technologiczne są trwałe w kontekście danej cywilizacji. Przypuśćmy na przykład, że byłoby możliwe na podstawie pewnych układów społecznych zapobieżenie stosowaniu inżynierii genetycznej na ludziach, lub zapobieżenie jego stosowania w sposób zagrażający wolności i godności. Technologia wciąż pozostawałaby w oczekiwaniu. Prędzej czy później, układ społeczny uległby załamaniu. (Prawdopodobnie prędzej, mając na myśli nasze społeczeństwo). Wtedy inżynieria genetyczna zaczęłaby wkraczać w sferę naszej wolności i byłoby to nieodwracalne (bez załamania samej cywilizacji technologicznej). Wszelkie złudzenia co do osiągnięcia czegokolwiek trwałego poprzez układy społeczne powinny zostać rozwiane przez to co obecnie dzieje się z prawodawstwem ochrony środowiska. Kilka lat temu wydawało się, że istnieją bezpieczne bariery prawne zapobiegające przynajmniej NIEKTÓRYM z najgorszych form degradacji środowiska. Wystarczyła zmiana w prądzie politycznym i bariery te zaczęły się kruszyć.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Z wszystkich powyższych powodów technologia jest silniejszą siłą społeczną niż dążenie do wolności. Jednak twierdzenie to wymaga ważnego ostrzeżenia. Wydaje się, że w czasie następnych dekad system industrialno-technologiczny przechodzić będzie przez twarde naciski w związku z problemami ekonomicznymi i ekologicznymi, a w szczególności w związku z problemami ludzkich zachowań (alienacja, bunt, wrogość, szereg trudności społecznych i ekologicznych). Mamy nadzieję, że naciski przez które system prawdopodobnie będzie musiał przejść, spowodują jego upadek, lub przynajmniej osłabią go na tyle, że gdy rewolucja nadejdzie i powiedzie się, w tym szczególnym momencie dążenie do wolności okaże się silniejsze od technologii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W paragrafie 125 użyliśmy analogii o słabym sąsiedzie ograbionym przez silniejszego sąsiada, który zabiera mu całą ziemię poprzez wymuszenie na nim serii kompromisów. Lecz przypuśćmy teraz, że silny sąsiad zachoruje i nie będzie w stanie się bronić. Słaby sąsiad może zmusić silnego do oddania mu ziemi z powrotem, może go też zabić. Jeżeli pozwoli silnemu żyć i jedynie wymusi na nim zwrócenie ziemi, jest głupcem, ponieważ kiedy silny wyzdrowieje, zaatakuje ponownie i zabierze całą ziemię dla siebie. Jedyną rozsądną alternatywą dla słabszego jest zabicie silnego wtedy, kiedy ma szansę. W ten sam sposób, podczas gdy system industrialny będzie osłabiony, musimy go zniszczyć. Jeżeli pójdziemy z nim na kompromis i pozwolimy mu na odzyskanie sił, ostatecznie odbierze nam całą wolność.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;PROSTSZE PROBLEMY SPOŁECZNE OKAZUJĄ SIĘ NIEMAL NIEROZWIĄZYWALNE&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli ktoś wciąż uważa, że możliwe byłoby zreformowanie systemu w taki sposób, by chronić wolność przed technologią, niech rozważy jak niezręcznie, a przede wszystkim nieefektywnie nasze społeczeństwo radziło sobie z innymi o wiele prostszymi problemami społecznymi. Pośród innych spraw, system zawiódł jeśli chodzi o powstrzymanie degradacji środowiska, korupcji politycznej, handlu narkotykami czy nadużyć domowych.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Weźmy na przykład nasze problemy ekologiczne. W tym wypadku konflikt wartości jest prosty: natychmiastowe korzyści ekonomiczne kontra zachowanie części zasobów naturalnych dla naszych wnuków [22]. Jednak w tym temacie otrzymujemy jedynie stos bredni i owijania w bawełnę ze strony ludzi mających władzę oraz wyraźną, ciągłą linię działania, podczas gdy wciąż powiększamy liczbę problemów ekologicznych, z którymi będą musiały żyć nasze wnuki. Próby rozwiązania kwestii środowiska składają się z szeregu bitew i kompromisów pomiędzy różnymi frakcjami, z których niektóre górują w jednym momencie, inne w drugim. Linia walki zmienia się wraz ze zmiennymi prądami opinii publicznej. Nie jest to racjonalny proces, ani też taki, który mógłby doprowadzić do trwałego i efektywnego rozwiązania problemu. Główne problemy społeczne, jeżeli w ogóle zostają „rozwiązane”, rzadko lub nigdy nie są rozwiązane przez racjonalny, rozumowy plan. Po prostu same się rozwiązują w procesie, w którym różne rywalizujące grupy dążące do swojego (zazwyczaj krótkoterminowego) interesu [23] osiągają (głównie dzięki szczęściu) mniej lub bardziej stabilne modus vivendi. W rzeczywistości, w świetle zasad sformułowanych w paragrafach 100-106 wydaje się wątpliwe, by racjonalne, długoterminowe społeczne planowanie mogłoby KIEDYKOLWIEK być efektywne.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jest więc jasne, że rodzaj ludzki w najlepszym razie ma bardzo ograniczoną zdolność do rozwiązywania nawet stosunkowo prostych problemów społecznych. Jak więc może rozwiązać o wiele trudniejszy i subtelniejszy problem pogodzenia wolności z technologią? Technologia daje oczywiście korzyści materialne, podczas gdy wolność jest abstrakcją oznaczającą różne rzeczy dla różnych ludzi, a jej utrata jest łatwo zaciemniana przez propagandę.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zwróćcie uwagę na tę istotną różnicę: możliwe jest, że nasze problemy ekologiczne (na przykład) mogłyby być kiedyś rozwiązane przez racjonalny, zrozumiały plan, ale stałoby się tak tylko jeżeli leżałoby to w długoterminowym interesie systemu. Jednak NIE jest w interesie systemu ochrona wolności, czy autonomii małych grup. Wprost przeciwnie, w interesie systemu leży kontrolowanie ludzkiego zachowania w największym możliwym stopniu. Tak więc, podczas gdy praktyczne rozwiązania mogą w końcu zmusić system do zajęcia racjonalnego, roztropnego stanowiska w sprawie problemów ekologicznych, jednocześnie praktyczne rozważania zmuszą system do jeszcze większej regulacji ludzkiego zachowania (najprawdopodobniej przez pośrednie środki, które ukryją ograniczenie wolności). Nie jest to wyłącznie nasza opinia. Wybitni społeczni naukowcy (np. James Q.Wilson) kładli nacisk na ważność „socjalizowania” ludzi w bardziej efektywny sposób.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;REWOLUCJA JEST ŁATWIEJSZA NIŻ REFORMA&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Mamy nadzieję, iż przekonaliśmy czytelnika o tym, że system nie może zostać zreformowany w taki sposób, by pogodzić wolność z technologią. Jedynym wyjściem jest porzucenie całego systemu industrialno-technologicznego. Oznacza to rewolucję; niekoniecznie zbrojne powstanie, ale z pewnością radykalną i fundamentalną zmianę w naturze społeczeństwa.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ludzie mają skłonności, aby przypuszczać, że rewolucja jest trudniejsza niż reforma, ponieważ pociąga za sobą dużo większe zmiany. A w rzeczywistości, w pewnych okolicznościach rewolucja jest dużo łatwiejsza niż reforma. Powodem tego jest fakt, iż ruch rewolucyjny może wzbudzić duże zaangażowanie, którego ruch reformatorski nie potrafi zainicjować. Ruchy reformatorskie proponują rozwiązanie jedynie poszczególnych społecznych problemów. Ruch rewolucyjny natomiast chce rozwiązać wszystkie problemy za jednym zamachem i stworzyć całkiem nowy świat, proponuje idee, dla których ludzie gotowi są na wyrzeczenia i ryzyko. Z tego powodu łatwiejsze jest odrzucenie całego systemu technologicznego, a nie przykładanie dużej uwagi i wysiłku do prób powstrzymania zastosowań któregokolwiek z segmentów technologii, takiego jak np. inżynieria genetyczna. W odpowiednich warunkach duża liczba ludzi mogłaby rewolucyjnie wystąpić przeciw systemowi industrialno-technologicznemu. Jak zauważyliśmy w paragrafie 132, reformatorzy starający się ograniczać pewne aspekty technologii pracowaliby, aby uniknąć negatywnych rezultatów. Jednakże rewolucjoniści pracują aby uzyskać potężną nagrodę – spełnienie swej rewolucyjnej wizji – i stąd też starania ich są silniejsze i wytrwalsze niż starania reformatorów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Reforma zawsze jest ograniczona przez obawę przed bolesnymi konsekwencjami jeżeli zmiany zajdą zbyt daleko. Ale gdy społeczeństwo obejmuje nastrój rewolucyjny, ludzie są gotowi znosić wszelkie niewygody dla dobra swej rewolucji. Było to jasno widoczne w rewolucjach Francuskiej i Rosyjskiej. Być może w takich przypadkach jedynie mniejszość populacji jest naprawdę oddana rewolucji, jest to mniejszość wystarczająco duża i aktywna by stać się siłą dominującą w społeczeństwie. O rewolucji powiemy więcej w paragrafach 180-205.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;KONTROLA LUDZKIEGO ZACHOWANIA&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Od początku cywilizacji, zorganizowane społeczeństwa musiały wywierać presję na ludziach dla dobra funkcjonowania organizmu społecznego. Rodzaje presji różniły się znacznie w każdym społeczeństwie. Niektóre z nich były fizyczne (uboga dieta, nadmiar pracy, zanieczyszczenie środowiska) a inne psychologiczne (hałas, przeludnienie, wymuszanie na ludziach zachowania zgodnego z wymaganiami społeczeństwa). W przeszłości, ludzka natura była w przybliżeniu stała lub różniła się tylko w pewnych punktach. W konsekwencji, społeczeństwa były w stanie popychać ludzi tylko do pewnych granic. Gdy granica ludzkiej wytrzymałości została przekroczona, sprawy zaczynały przybierać zły obrót: bunt lub przestępczość, korupcja, unikanie pracy, depresja lub inne problemy psychiczne, wzrastająca śmiertelność lub zanikająca liczba urodzeń, lub coś jeszcze innego. Ostatecznie, albo społeczeństwo załamywało się, albo jego funkcjonowanie stawało się niesprawne i zostawało (nagle lub stopniowo, poprzez podbój, osłabienie lub ewolucję) zastąpione przez bardziej sprawną formę społeczeństwa. [25]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc ludzka natura wyznaczała w przeszłości granice w rozwoju społeczeństw. Ludzie mogli zostać popchnięci tylko do pewnego punktu, nigdy dalej. Dzisiaj jednak może to ulegać zmianie, ponieważ współczesna technologia rozwija sposoby modyfikowania ludzi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wyobraźcie sobie społeczeństwo poddające ludzi warunkom czyniącym ich bardzo nieszczęśliwymi, po czym dające im narkotyki odsuwające ich nieszczęście. Fikcja naukowa? Do pewnego stopnia, ma to już miejsce w naszym społeczeństwie. Wiadomo jest, że liczba depresji klinicznych w ostatnich dekadach znacznie wzrasta. Uważamy, że jest to wynikiem zakłócenia procesu władzy, jak wytłumaczyliśmy w paragrafach 59-76. Jednak nawet jeżeli się mylimy, wzrastająca liczba depresji z pewnością jest rezultatem KTÓRYCHŚ z warunków istniejących w dzisiejszym społeczeństwie. Zamiast usuwać warunki wpędzające ludzi w depresję, współczesne społeczeństwo podaje im leki antydepresyjne. W rezultacie, leki te są środkiem modyfikującym wewnętrzny stan jednostki w taki sposób, by mogła tolerować warunki społeczne, które inaczej uznałaby za nie do zniesienia. (Tak, zdajemy sobie sprawę z tego, że depresja ma często pochodzenie czysto genetyczne. Odnosimy się tutaj do przypadków, w których otoczenie odgrywa przeważającą rolę).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Leki oddziałujące na umysł są tylko jednym przykładem metod kontrolowania ludzkiego zachowania rozwijanych przez społeczeństwo. Przyjrzyjmy się niektórym z nich.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Na początek techniki nadzoru. Ukryte kamery video są już używane w większości sklepów i w wielu innych miejscach, komputery używane są w celu gromadzenia i przetwarzania dużej ilości informacji o jednostkach. Tak uzyskane informacje znacznie zwiększają efektywność fizycznego przymusu (sił stojących na straży prawa). [26] Później mamy metody propagandy, w których efektywnym motorem są środki masowego przekazu. Rozwinięte zostały skuteczne techniki na wygranie wyborów, sprzedanie produktów, wpływanie na opinię publiczną. Przemysł rozrywkowy służy jako bardzo ważne narzędzie psychologiczne systemu, prawdopodobnie nawet wtedy gdy epatuje seksem i przemocą. Rozrywka zapewnia współczesnemu człowiekowi podstawowy środek ucieczki. Podczas zajmowania się telewizją, wideo, itd., może on zapomnieć o stresie, niepokoju, frustracji, niespełnieniu. Wielu ludzi prymitywnych, gdy nie mają żadnej pracy do wykonania jest bardzo zadowolonych siedzeniem całymi godzinami i nie robieniem niczego, ponieważ pozostają w pokoju ze sobą i ze swoim światem. Większość współczesnych ludzi musi być ciągle zajętych bądź zabawianych, inaczej „nudzą się” – stają się niespokojni, nerwowi, pobudliwi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Inne techniki uderzają głębiej niż wyżej wymienione. Edukacja nie jest już po prostu ganieniem dziecka, gdy się nie uczy i głaskaniem go po główce, gdy się uczy. Staje się naukową techniką kontrolowania rozwoju dziecka. Centrum Nauczania Sylvan, na przykład, odnosi wielkie sukcesy w motywowaniu dzieci do nauki, a techniki psychologiczne są używane z większym lub mniejszym powodzeniem w wielu konwencjonalnych szkołach. Techniki „rodzicielskie” wpajane rodzicom, są tak zaprojektowane, by dzieci akceptowały fundamentalne wartości systemu i zachowywały się w sposób, jaki system uważa za pożądany. Programy „zdrowia psychicznego”, techniki „interwencyjne”, psychoterapia i tak dalej mają pozornie służyć jednostkom, lecz w praktyce są zazwyczaj metodami nakłaniania jednostek do myślenia i zachowywania się zgodnie z wymaganiami systemu. (Nie ma w tym żadnej sprzeczności; jednostka, której nastawienie bądź zachowanie stawia ją w konflikcie z systemem, znajduje się w obliczu siły zbyt potężnej dla niej, by mogła z nią walczyć lub od niej uciec, stąd też prawdopodobnie będzie cierpieć z powodu stresu, frustracji, porażki. Jej ścieżka będzie o wiele prostsza jeżeli będzie myśleć i zachowywać się tak jak wymaga tego system. W tym sensie system działa na korzyść jednostki, gdy poddaje ją praniu mózgu i zawraca na drogę konformizmu). Nadużycia wobec dzieci w swych najbardziej oczywistych i ordynarnych formach spotykają się z dezaprobatą w większości, jeżeli nie we wszystkich kulturach. Molestowanie dziecka z błahego powodu lub bez powodu jest czymś co przeraża niemal każdego. Jednak wielu psychologów interpretuje koncepcję nadużycia szerzej. Czy danie dziecku klapsa, użyte jako część racjonalnego i konsekwentnego systemu dyscypliny, jest formą nadużycia? Kwestia ta zostanie ostatecznie przesądzona na podstawie tego, czy klaps dąży do uzyskania zachowania dostosowującego osobę do istniejącego systemu społecznego. W praktyce, słowo „nadużycie” będzie interpretowane tak, by włączyć w to wszelkie metody wychowywania dzieci uzyskujące zachowanie niewygodne dla systemu. Tak więc, gdy wyjdą poza zapobieganie oczywistego, bezsensownego okrucieństwa, programy zapobiegania „nadużyciom wobec dzieci” mają służyć kontroli ludzkiego zachowania przez system.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Prawdopodobnie badania będą wciąż zwiększać efektywność technik psychologicznych w kontrolowaniu ludzkiego zachowania. Uważamy jednak, że same techniki psychologiczne nie będą wystarczające do dostosowania ludzi do rodzaju społeczeństwa kreowanego przez technologię. Prawdopodobnie będą musiały zostać użyte metody biologiczne. Wspomnieliśmy już o użyciu w związku z tym leków. Neurologia może dostarczyć innych dróg modyfikowania ludzkiego umysłu. Inżynieria genetyczna istot ludzkich zaczyna już pojawiać się w formie „terapii genowej” i nie ma powodu by przypuszczać, że podobne metody nie będą w końcu użyte w celu modyfikowania tych aspektów organizmu, które oddziaływują na funkcjonowanie psychiczne.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jak już wspomnieliśmy w paragrafie 134, społeczeństwo przemysłowe wydaje się wkraczać w okres poważnych nacisków, częściowo w wyniku problemów z ludzkim zachowaniem, a częściowo w wyniku problemów ekonomicznych oraz ekologicznych. Rozważana proporcja ekonomicznych i ekologicznych problemów systemu wynika ze sposobu, w jaki zachowują się ludzie. Alienacja, niska samoocena, depresja, wrogość, bunt; dzieci, które nie chcą się uczyć, młodzieżowe gangi, używanie nielegalnych narkotyków, gwałty, nadużycia wobec dzieci, inne rodzaje przestępczości, przypadkowy seks, ciąże nastolatek, rozrost populacji, korupcja polityczna, nienawiść rasowa, rywalizacja etniczna, gorzkie konflikty ideologiczne (pro-choice vs. pro-life), ekstremizm polityczny, terroryzm, sabotaż, grupy antyrządowe, grupy nienawiści. Wszystko to zagraża przetrwaniu systemu. System będzie ZMUSZONY użyć wszelkich praktycznych środków kontroli ludzkiego zachowania.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zaburzenie społeczne, jakie dziś obserwujemy z pewnością nie jest dziełem przypadku. Może być wyłącznie rezultatem warunków życia, jakie system narzuca ludziom (stwierdziliśmy, że najważniejszym z tych warunków jest zakłócenie procesu władzy). Jeżeli system odniesie sukces w narzucaniu kontroli nad ludzkim zachowaniem wystarczającej do jego przetrwania, nastąpi nowy, przełomowy okres w ludzkiej historii. Podczas gdy dawniej granice ludzkiej wytrzymałości wyznaczały granice rozwoju społeczeństw (jak wytłumaczyliśmy w paragrafach 143, 144), społeczeństwo industrialno-technologiczne będzie w stanie przekroczyć te granice poprzez modyfikowanie istot ludzkich, czy to metodami psychologicznymi, biologicznymi, czy też ich połączeniem. W przyszłości systemy społeczne nie będą dostosowane do odpowiadania ludzkim potrzebom. Zamiast tego, istota ludzka będzie dostosowana do odpowiadania potrzebom systemu. [27]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ogólnie rzecz biorąc, technologiczna kontrola nad ludzkim zachowaniem prawdopodobnie nie będzie wprowadzona z totalitarną intencją ani nawet ze świadomą chęcią ograniczenia ludzkiej wolności [28]. Każdy nowy krok w zapewnieniu kontroli nad umysłem ludzkim będzie podejmowany jako racjonalna reakcja na problem trapiący społeczeństwo, leczenie alkoholizmu, zmniejszenie przestępczości bądź skłonienie młodych ludzi do studiowania nauki i inżynierii. W wielu przypadkach będzie to miało humanitarne usprawiedliwienie. Na przykład, kiedy psychiatra proponuje lek antydepresyjny pacjentowi, robi to oczywiście na korzyść pacjenta. Byłoby nieludzkie odmówienie leku komuś kto go potrzebuje. Kiedy rodzice posyłają swoje dzieci do Centrum Nauczania Sylvan, gdzie są manipulowane, by stały się entuzjastycznie nastawione do nauki, robią to z troski o dobro swoich dzieci. Być może część z tych rodziców nie chce, by trzeba było przechodzić przez wyspecjalizowane szkolenie w celu otrzymania pracy, ani też by ich dzieci przechodziły pranie mózgu i stawały się komputerowymi ofermami. Ale cóż mogą zrobić? Nie mogą zmienić społeczeństwa a ich dziecko może zostać bezrobotne, jeżeli nie posiądzie pewnych zdolności. Wysyłają je więc do Sylvan.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc kontrola nad ludzkim zachowaniem zostanie wprowadzona nie przez wykalkulowaną decyzję władz, a przez proces społecznej ewolucji (jednakże, ewolucji GWAŁTOWNEJ). Procesowi temu nie będzie można się oprzeć, ponieważ każde osiągnięcie, samo w sobie, będzie wydawało się korzystne, lub przynajmniej ujemna strona wprowadzenia osiągnięcia będzie wydawać się mniejsza od tej wynikającej z jego nie wprowadzania (zobacz paragraf 127). Propaganda jest na przykład używana z wielu dobrych przyczyn, takich jak zniechęcanie do nadużyć wobec dzieci czy nienawiści rasowej. [14] Edukacja seksualna jest niewątpliwie użyteczna, jednak jej efektem (do stopnia, w którym jest skuteczna) jest przesunięcie kształtowania postaw seksualnych z rąk rodziny w ręce państwa reprezentowanego przez publiczny system szkolnictwa.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Załóżmy, że wykryto biologiczną cechę zwiększającą prawdopodobieństwo, że dziecko wyrośnie na kryminalistę i załóżmy, że jakiś rodzaj terapii genowej może tę cechę usunąć. [29] Oczywiście większość rodziców, których dzieci posiadają tę cechę, podda je takiej terapii. Postąpienie inaczej byłoby nieludzkie, ponieważ dziecko prawdopodobnie pędziłoby nędzne życie jako kryminalista. Jednak wiele najbardziej prymitywnych społeczności wykazywało niski poziom przestępczości w porównaniu z naszym społeczeństwem, pomimo tego, że nie miały ani technologicznych metod wychowania dzieci ani surowych systemów kar. Skoro nie ma powodu by przypuszczać, że więcej współczesnych ludzi niż ludzi prymitywnych posiada wrodzone tendencje drapieżcze, wysoki poziom przestępczości w naszym społeczeństwie nie musi być wynikiem nacisków wywieranych na ludziach przez współczesne warunki, do których nie mogą lub nie chcą się dostosować. Tak więc terapia mająca na celu usunięcie potencjalnych tendencji przestępczych jest przynajmniej częściowo sposobem re-inżynierowania ludzi tak, by odpowiadali wymaganiom systemu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nasze społeczeństwo dąży do uznania za „chorobę” każdego sposobu myślenia lub zachowania, który jest niewygodny dla systemu i jest to wiarygodne, ponieważ gdy jednostka nie dostosowuje się do systemu powoduje to zarówno ból tej jednostki, jak i problemy dla systemu. Tak więc manipulacja jednostką mająca na celu dostosowanie jej do systemu postrzegana jest jako „uleczenie choroby”, a zatem jest dobra.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W paragrafie 127 wyszczególniliśmy, że jeżeli użycie nowego produktu technologii jest POCZĄTKOWO dobrowolne, niekoniecznie takim POZOSTAJE, ponieważ nowa technologia dąży do zmiany społeczeństwa w taki sposób, że staje się trudne, bądź niemożliwe funkcjonowanie jednostki bez używania tej technologii. Odnosi się to również do technologii ludzkiego zachowania. W świecie, w którym większość dzieci jest poddawanych programowi wzbudzającemu w nich entuzjazm do nauki, rodzic będzie do tego niemal zmuszony, jeżeli nie, jego dziecko wyrośnie na nieuka i będzie w przyszłości bezrobotne. Załóżmy, że wynaleziona zostaje biologiczna terapia, która bez niepożądanych skutków ubocznych znacznie obniży psychologiczny stres, przez który cierpi tak wiele osób w naszym społeczeństwie. Jeżeli liczne grupy osób poddadzą się temu leczeniu, ogólny poziom stresu w społeczeństwie zostanie zmniejszony, więc możliwe stanie się dla systemu zwiększenie powodujących stres nacisków. W rzeczywistości, coś takiego wydaje się już istnieć wraz z najważniejszym w naszym społeczeństwie narzędziem umożliwiającym ludziom zmniejszenie (lub przynajmniej czasową ucieczkę od) stresu, mianowicie z masową rozrywką (zobacz paragraf 147). Używanie jej przez nas jest „dobrowolne”: nie ma praw wymagających od nas oglądania telewizji, słuchania radia, czytania magazynów. Jednakże masowa rozrywka jest środkiem ucieczki i redukcji stresu, od którego uzależniła się już większość z nas. Wszyscy narzekają na to, że telewizja jest pełna śmieci, a mimo to wszyscy ją oglądają. Garstka porzuciła nałóg oglądania TV, ale rzadkością jest osoba obchodząca się dzisiaj bez JAKIEJKOLWIEK formy masowej rozrywki. (A jednak wcale nie tak dawno temu większości ludzi żyło się bardzo dobrze bez rozrywki innej niż ta, którą tworzyła sama dla siebie lokalna wspólnota). Bez przemysłu rozrywkowego system prawdopodobnie nie byłby w stanie tak gładko wywierać wywołującego stres nacisku jak robi to dzisiaj.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zakładając, że społeczeństwo przemysłowe przetrwa, prawdopodobne jest, że technologia osiągnie w końcu stan zbliżony do całkowitej kontroli ludzkiego zachowania. Zostało dowiedzione ponad wszelką wątpliwość, że ludzkie myśli i zachowanie mają w znacznym stopniu biologiczną podstawę. Jak wykazały doświadczenia, uczucia takie jak głód, przyjemność, gniew i strach mogą być włączane i wywołane za pomocą elektrycznej stymulacji odpowiednich części mózgu. Halucynacje oraz zmiany nastrojów można wywołać dzięki narkotykom. Niematerialna ludzka dusza może istnieć lub nie, ale jeżeli istnieje, to najwyraźniej nie jest tak potężna, jak biologiczne mechanizmy ludzkiego zachowania. Gdyby było inaczej, naukowcy nie byliby w stanie tak łatwo manipulować ludzkimi uczuciami poprzez narkotyki i elektryczność.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Prawdopodobnie byłoby niepraktyczne, gdyby wszyscy ludzie mieli zainstalowane w głowach elektrody pozwalające na kontrolowanie ich przez władze. Jednakże fakt, iż ludzkie myśli i uczucia są tak otwarte na biologiczną interwencję pokazuje, że problem kontrolowania ludzkiego zachowania jest głównie problemem natury technicznej; problem neuronów, hormonów i złożonych molekuł; problem podatny na atak naukowców. Mając na uwadze niesamowite rekordy naszego społeczeństwa w rozwiązywaniu problemów technicznych, jest przytłaczająco prawdopodobne, że również w kontroli ludzkiego zachowania dokonane zostaną wielkie osiągnięcia.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Czy publiczny opór zapobiegnie wprowadzeniu technologicznej kontroli ludzkiego zachowania? Z pewnością tak by się stało gdyby próby wprowadzenia takiej kontroli podjęte zostały na raz. Skoro jednak technologiczna kontrola będzie wprowadzana poprzez długą serię małych osiągnięć, nie będzie żadnego racjonalnego i efektywnego oporu publicznego (zobacz paragrafy 127, 132, 153).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dla tych, którzy myślą, że to wszystko brzmi jak fikcja naukowa zaznaczamy, że wczorajsza fikcja naukowa jest dzisiejszym faktem. Rewolucja Przemysłowa radykalnie zmieniła środowisko człowieka oraz jego styl życia i można oczekiwać, że gdy tylko technologia zacznie zwiększać swe zastosowanie w ludzkim ciele i umyśle, człowiek zmieni się równie radykalnie jak jego środowisko i styl życia.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;RODZAJ LUDZKI NA ROZDROŻU&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Odeszliśmy jednak daleko od naszego głównego wątku. Co innego rozwinąć w laboratorium serię psychologicznych bądź biologicznych technik manipulowania ludzkim zachowaniem, a co innego zintegrować te techniki w funkcjonujący system społeczny. Z dwóch przedstawionych problemów, ten drugi jest o wiele trudniejszy. Na przykład podczas gdy techniki edukacyjnej psychologii niewątpliwie spełniają swoją funkcję całkiem nieźle w „szkołach laboratoryjnych” gdzie są rozwijane, niekoniecznie łatwo będzie zastosować je efektywnie w naszym systemie oświaty. Wszyscy wiemy jak wygląda wiele z naszych szkół. Nauczyciele są zbyt zajęci odbieraniem uczniom noży i broni by poddać ich najnowszym technikom mającym uczynić z nich ofermy komputerowe. Tak więc pomimo wszystkich swoich technicznych osiągnięć odnośnie ludzkiego zachowania, system do dzisiaj nie odnosi spektakularnych efektów w kontrolowaniu istot ludzkich. Ludzie, których zachowanie jest zadowalająco pod kontrolą systemu to przedstawiciele typu, który możemy określić mianem „mieszczan”. Wzrasta jednak ilość ludzi w ten czy inny sposób buntujących się przeciw systemowi: pasożyty społeczne, młodzieżowe gangi, sekciarze, sataniści, naziści, radykalni ekolodzy, milicje obywatelskie, itd..&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;System jest w obecnym czasie zaangażowany w desperacką walkę w celu przezwyciężenia pewnych problemów zagrażających jego przetrwaniu, z pośród których najważniejszym jest kwestia ludzkiego zachowania. Jeśli system szybko odniesie sukces w osiąganiu dostatecznej kontroli nad ludzkim zachowaniem, prawdopodobnie przetrwa. W innym wypadku załamie się. Uważamy, że ta wątpliwość zostanie rozwiana najprawdopodobniej w ciągu kilku następnych dekad, powiedzmy 40 do 100 lat.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Przypuśćmy, że system przetrwa kryzys kilku następnych dekad. Do tego czasu będzie musiał rozwiązać, lub przynajmniej objąć kontrolą główne problemy, z którymi się boryka, w szczególności z kwestią „uspołeczniania” istot ludzkich, a więc uczynienia ich wystarczająco uległymi by ich zachowanie nie zagrażało systemowi. Osiągnąwszy to, nie wydaje się by zaistniały jakiekolwiek dalsze przeszkody dla rozwoju technologii i prawdopodobnie dojdzie ona do swej logicznej konkluzji czyli do całkowitej kontroli nad wszystkim na ziemi, włączając w to istoty ludzkie i wszystkie inne ważne organizmy. System może stać się centralną, monolityczną organizacją lub być mniej lub bardziej rozczłonkowany i składać się z szeregu organizacji współpracujących w związku uwzględniającym elementy zarówno kooperacji jak i rywalizacji, podobnie jak dzisiejszy rząd, korporacje i inne duże organizacje kooperują i rywalizują ze sobą. Ludzka wolność w większości zaniknie, ponieważ jednostki i małe grupy będą bezradne wobec ogromnych organizacji uzbrojonych w supertechnologie i cały arsenał dobrze rozwiniętych psychologicznych i biologicznych narzędzi manipulowania ludźmi, a poza tym instrumenty nadzoru i fizycznej perswazji. Tylko mała liczba ludzi będzie miała jakąkolwiek realną władzę, a nawet oni prawdopodobnie mieć będą bardzo ograniczoną wolność, ponieważ ich zachowanie również będzie regulowane, podobnie jak dzisiejsi politycy oraz zarządy korporacji mogą utrzymywać swe pozycje władzy tylko dopóki ich zachowanie nie wykracza poza pewne wąskie granice.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nie myślcie, że system przestanie rozwijać dalsze techniki kontrolowania ludzi i natury kiedy już kryzys następnych kilku dekad przeminie i zwiększanie kontroli nie będzie już konieczne dla przetrwania systemu. Wprost przeciwnie, kiedy miną ciężkie czasy, system gwałtownie zwiększy swą kontrolę nad ludźmi i naturą, ponieważ nie będzie już powstrzymywany przez trudności, których w tej chwili doświadcza. Przetrwanie nie jest głównym motywem rozszerzania kontroli. Jak wytłumaczyliśmy w paragrafach 87-90, technicy i naukowcy kontynuują swą pracę głównie jako działanie zastępcze, a więc zaspokajają swą potrzebę władzy poprzez rozwiązywanie problemów technicznych. Będą kontynuować swą pracę z niepohamowanym entuzjazmem, a pośród najbardziej interesujących i stanowiących dla nich wyzwanie problemów będzie zrozumienie ludzkiego ciała i umysłu oraz ingerowanie w ich rozwój. Oczywiście „dla dobra ludzkości”.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Z drugiej strony, załóżmy że naciski zbliżających się dekad okażą się dla systemu zbyt dużym obciążeniem. Jeżeli system załamie się, może nastąpić okres chaosu, „czas kłopotów” podobny do tych, które zna historia w różnych epokach w przeszłości. Niemożliwe jest przewidzenie co wyłoni się z takiego czasu kłopotów, jednakże rodzaj ludzki otrzyma nową szansę. Największym niebezpieczeństwem jest to, że społeczeństwo może rozpocząć się ponownie ustanawiać w czasie pierwszych lat po załamaniu. Z pewnością, wiele będzie osób (szczególnie typów żądnych władzy) chętnych do ponownego uruchomienia fabryk.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc dwa zadania stoją przed tymi, którzy nienawidzą uległości, do której system industrialny redukuje rodzaj ludzki. Po pierwsze, musimy dołożyć starań by zwiększyć naciski społeczne wewnątrz systemu tak, by zwiększyć prawdopodobieństwo jego załamania lub osłabienia wystarczającego, by możliwa stała się skierowana przeciw niemu rewolucja. Po drugie, konieczne jest rozwinięcie i propagowanie ideologii sprzeciwiającej się technologii i społeczeństwu przemysłowemu w chwili, gdy system zostanie dostatecznie osłabiony. Taka ideologia pomoże zapewnić, że gdy społeczeństwo przemysłowe załamie się, jego pozostałości zostaną zniszczone bez możliwości naprawy, tak że system nie będzie mógł być ponownie ustanowiony. Fabryki zostaną zniszczone, techniczne książki spalone, itd..&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;LUDZKIE CIERPIENIE&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;System industrialny nie załamie się wyłącznie za sprawą rewolucyjnej działalności. Nie będzie bezradny wobec rewolucyjnego ataku, chyba że jego wewnętrzne problemy z rozwojem doprowadzą go do wielu poważnych trudności. Jeżeli więc ulegnie załamaniu, stanie się tak albo spontanicznie albo poprzez proces częściowo spontaniczny lecz wspomagany przez rewolucjonistów. Jeżeli załamanie będzie nagłe, umrze wielu ludzi skoro światowa populacja jest tak olbrzymia, że nie potrafi już nawet samej siebie wykarmić bez zaawansowanej technologii. Nawet jeżeli załamanie będzie przebiegać wystarczająco stopniowo by redukcja populacji nastąpiła raczej przez zmniejszenie liczby urodzeń niż zwiększenie liczby zgonów, proces industrializacji będzie prawdopodobnie bardzo chaotyczny i pełen cierpienia. Naiwnym byłoby sądzić, że technologia może zostać usunięta w łagodnie przebiegający sposób, szczególnie że technofile będą uparcie walczyć na każdym kroku. Czy w takim razie okrutnym jest staranie się o załamanie systemu? Może tak, a może nie. Przede wszystkim, rewolucjoniści nie będą w stanie obalić systemu, jeżeli nie będzie już tkwił głęboko w kłopotach, a więc nie będzie istnieć duża szansa jego samoistnego załamania; a im bardziej rozrasta się system tym bardziej drastyczne będą konsekwencje jego upadku; tak więc być może rewolucjoniści, poprzez przyspieszenie załamania zredukują rozszerzanie się katastrofy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Po drugie, każdy musi postawić na szali walkę i śmierć przeciw utracie wolności i godności. Dla wielu z nas, wolność i godność są o wiele ważniejsze niż długie życie czy unikanie fizycznego bólu. Poza tym, wszyscy musimy kiedyś umrzeć, być może lepiej jest umrzeć walcząc o przetrwanie lub w imię jakiejś sprawy niż przeżyć długie ale puste i bezcelowe życie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Po trzecie, nie jest pewne, czy przetrwanie systemu doprowadzi do mniejszego cierpienia, niż jego upadek. Już w tej chwili system spowodował i ciągle powoduje ogromne cierpienia na całym świecie. Starożytne kultury, które przez tysiące lat dawały ludziom zadowalający związek ze sobą oraz środowiskiem, zostały zburzone przez kontakt ze społeczeństwem industrialnym, czego rezultatem jest cały szereg ekonomicznych, ekologicznych, społecznych i psychologicznych problemów. Jednym z efektów wkroczenia społeczeństwa przemysłowego było zachwianie równowagi tradycyjnych metod kontroli populacji. Stąd też eksplozja demograficzna, oraz wszystko co za sobą niesie. Następnie mamy psychologiczne cierpienie rozpowszechnione w pozornie dobrze prosperujących krajach zachodu (zobacz paragrafy 44, 45). Nikt nie wie co będzie rezultatem zaniku warstwy ozonowej, efektu cieplarnianego czy innych ekologicznych problemów, których jeszcze nie można przewidzieć. A jak pokazał rozwój technik nuklearnych, nowe technologie nie mogą być utrzymane z dala od rąk dyktatorów i nieodpowiedzialnych krajów Trzeciego Świata. Czy chcielibyście spekulować na temat co zrobi Irak lub Korea Północna z inżynierią genetyczną?&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Technofile powiedzą: „Nauka wszystko to naprawi! Przezwyciężymy głód, wyeliminujemy psychologiczne cierpienie, uczynimy wszystkich zdrowymi i szczęśliwymi!” Tak, jasne. To samo mówili 200 lat temu. Rewolucja Przemysłowa miała wyeliminować biedę, uszczęśliwić wszystkich itd. Rzeczywisty rezultat jest jednak nieco odmienny. Technofile są beznadziejnie naiwni (lub sami się oszukują) w swym rozumieniu problemów społecznych. Są nieświadomi faktu (lub wolą go ignorować), że gdy wielkie zmiany, nawet te z pozoru korzystne, wprowadzane są do społeczeństwa, prowadzą do długiej sekwencji innych zmian, których większość jest niemożliwa do przewidzenia (paragraf 103). Rezultatem jest społeczne zaburzenie. Jest więc wielce prawdopodobne, że w swych próbach zakończenia biedy i chorób, kreowania uległych, szczęśliwych osobowości, itd., technofile stworzą systemy społeczne, które będą borykać się z ogromnymi problemami, większymi nawet niż obecnie. Dla przykładu, naukowcy przechwalają się, że położą kres głodowi przez tworzenie nowych, genetycznie modyfikowanych roślin. Pozwoli to jednak ludzkiej populacji na ciągły nie ograniczony rozrost, a dobrze wiadomo, że przeludnienie prowadzi do zwiększenia stresu i agresji. To zaledwie jeden przykład z PRZEWIDYWALNYCH problemów, jakie się pojawią. Kładziemy nacisk na to, że jak pokazały przeszłe doświadczenia, rozwój techniczny doprowadzi do innych, nowych problemów społecznych o wiele szybciej niż rozwiąże stare. Tak więc potrzeba będzie technofilom długiego i trudnego okresu prób i błędów do usunięcia złych stron ich Dzielnego Nowego Świata (jeśli kiedykolwiek im to się uda). W między czasie spotkamy się z ogromnym cierpieniem. Nie jest więc takie oczywiste, że przetrwanie społeczeństwa przemysłowego pociągnie za sobą mniej cierpienia niż jego załamanie. Technologia zaprowadziła gatunek ludzki w pułapkę, z której prawdopodobnie nie ma żadnej łatwej ucieczki.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;PRZYSZŁOŚĆ&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Przypuśćmy teraz, że społeczeństwo przemysłowe przetrwa następnych kilka dekad, a słabe punkty systemu zostaną wreszcie przezwyciężone, tak by sprawnie funkcjonował. Jakiego rodzaju będzie to system? Rozważmy kilka możliwości.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Na początek załóżmy, że naukowcom komputerowym uda się rozwinąć inteligentne maszyny tak, że będą wykonywać wszystkie czynności lepiej niż ludzie. W takim przypadku cała praca prawdopodobnie będzie wykonywana przez ogromne, wysoko zorganizowane systemy maszyn i ludzki wysiłek stanie się zbędny. Pojawiają się dwie możliwości. Maszynom zezwoli się na podejmowanie samodzielnych decyzji bez nadzoru człowieka, albo ludzka kontrola nad maszynami może zostać wstrzymana.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jeśli maszynom zezwoli się na podejmowanie samodzielnych decyzji, nie sposób domniemać rezultatów, ponieważ nie wiadomo jak owe maszyny mogą się zachować. Wskazujemy tylko, że ludzki los będzie spoczywał w łasce maszyn. Można argumentować, że rodzaj ludzki nigdy nie byłby tak głupi na tyle głupi, by oddać całą władzę maszynom. Jednakże nie sugerujemy, że człowiek zrobi to ochotniczo czy też padnie ofiarą przejęcia władzy przez maszyny. Sugerujemy, że rodzaj ludzki łatwo mógłby pozwolić na doprowadzenie się do takiej zależności od maszyn, że nie miałby praktycznie żadnego wyboru, jak tylko zaakceptować ich decyzje. W miarę jak społeczeństwo i trapiące je problemy stawać będą się coraz bardziej złożone a maszyny coraz inteligentniejsze, ludzie złożą większą część decyzji w ręce maszyn, gdyż one radzić będą sobie lepiej niż człowiek. Ostatecznie, możemy dojść do poziomu, na którym decyzje konieczne dla utrzymania systemu będą tak złożone, iż istoty ludzkie nie będą zdolne ich inteligentnie pojąć. Na tym poziomie maszyny uzyskają kontrolę. Ludzie nie będą mogli ich po prostu wyłączyć, gdyż będą od nich tak zależni, że wyłączenie równałoby się z samobójstwem.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Z drugiej strony możliwe jest, że ludzka kontrola nad maszynami zostanie utrzymana. W takim przypadku przeciętny człowiek będzie mógł mieć kontrolę nad niektórymi ze swoich maszyn, jak samochód czy komputer osobisty, lecz kontrola nad dużymi systemami maszyn spoczywać będzie w rękach wąskiej elity – dokładnie tak jak wygląda to dzisiaj, jednak z dwiema różnicami. W wyniku udoskonalonych technik elita uzyska większą kontrolę nad masami, a ponieważ ludzka praca nie będzie już potrzebna, masy staną się zbędnym, bezużytecznym ciężarem dla systemu. Jeżeli elita będzie bezwzględna, może po prostu zdecydować się na eksterminację masy ludzkości. Jeżeli będzie humanitarna, może użyć propagandy lub innych psychologicznych bądź biologicznych technik w celu redukowania liczby urodzin aż do wymarcia ludzkości, pozostawiając świat elicie. Jeżeli elita składać się będzie z liberałów o miękkich sercach, może zdecydować się na odgrywanie roli dobrego pasterza dla pozostałej części ludzkiej rasy. Będzie im się wydawać, że potrzeby fizyczne każdego zostały zaspokojone, wszystkie dzieci dorastają w odpowiednich psychologicznie warunkach, każdy ma swoje hobby, które go zajmuje, a każdy kto może stać się niezadowolony przechodzi „leczenie” eliminujące jego „problem”. Oczywiście życie będzie tak pozbawione celu, że ludzie będą musieli być poddawani biologicznej bądź psychologicznej inżynierii usuwającej potrzebę procesu władzy lub przekształcającej ją w jakieś nieszkodliwe hobby. Te wyinżynierowane istoty ludzkie mogą być w takim społeczeństwie szczęśliwe, lecz z całą pewnością nie będą wolne. Ich status zostanie zredukowany do statusu zwierząt domowych.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Przypuśćmy teraz, że naukowcom komputerowym nie uda się rozwinięcie sztucznej inteligencji, a więc ludzka praca pozostanie potrzebna. Nawet wtedy maszyny przyjmować będą coraz więcej zadań, tak że nastąpi wzrost nadwyżki pracowników o niższym poziomie zdolności (Obserwujemy to już dzisiaj. Jest wiele osób, dla których trudne lub niemożliwe jest znalezienie pracy, gdyż z intelektualnych bądź psychologicznych powodów nie są w stanie osiągnąć poziomu szkolenia, koniecznego by stali się użyteczni w obecnym systemie). Na tych, którzy pracują nakładane będą wciąż rosnące wymagania. Będą musieli przechodzić coraz nowsze szkolenia, zyskiwać coraz więcej zdolności i będą musieli być jeszcze bardziej konformistyczni i ulegli, ponieważ w coraz większym stopniu stawać się będą komórkami gigantycznego organizmu. Ich zadania będą podlegać dalszej specjalizacji, a więc ich praca będzie w pewnym sensie oderwana od realnego świata, ponieważ koncentrować się będzie na małych wycinkach rzeczywistości. System będzie musiał użyć wszystkich dostępnych mu środków, psychologicznych bądź biologicznych, w celu uczynienia ludzi uległymi, kształcenia zdolności których system wymaga oraz popychania ich pędu w jakieś wyspecjalizowane zadanie. Stwierdzenie, że ludzie w takim społeczeństwie będą musieli być ulegli, wymaga pewnego wyjaśnienia. Społeczeństwo może uznać rywalizację za użyteczną, jeżeli wynalezione zostaną sposoby kierowania rywalizacją w kanały służące potrzebom systemu. Możemy sobie wyobrazić przyszłe społeczeństwo, w którym istnieje ciągła rywalizacja o pozycję prestiżu i władzy. Jednakże tylko garstka ludzi osiągnie szczyt, na którym spoczywać będzie prawdziwa władza (zobacz koniec paragrafu 163). Bardzo odpychającym jest społeczeństwo, w którym osoba może zaspokoić swą potrzebę władzy tylko przez wypieranie szeregu innych ludzi lub pozbawianie ich WŁASNEJ okazji osiągnięcia władzy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Można sobie wyobrazić scenariusze włączające aspekty więcej niż jednej z omówionych przez nas możliwości. Dla przykładu, może stać się tak, że maszyny przejmą większość pracy o rzeczywistym, praktycznym znaczeniu, a ludzie zajmą się zadaniami stosunkowo mało ważnymi. Zasugerowano na przykład, że duży rozwój w obsłudze przemysłu może zapewnić ludziom pracę. Tak więc spędzaliby oni czas na polerowaniu innym butów, wożeniu innych taksówką, wyrabianiu dla innych rękodzieł, czekając na stoliki, itd. Wydaje się nam, że gdyby tak skończył rodzaj ludzki, byłoby to całkowicie godne pogardy i wątpimy czy wiele osób uznawałoby swoje życie za spełnione przy tak bezcelowej pracy. Szukaliby innych, niebezpiecznych ujść (narkotyki, przestępczość, „sekty”, gangi), chyba że byliby biologicznie lub psychologicznie przystosowani do takiego stylu życia.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nie trzeba mówić, że nakreślone wyżej scenariusze nie wykorzystują wszystkich możliwości. Wskazują jedynie przypadki, które wydają się nam najbardziej prawdopodobne. Nie możemy jednak wyobrazić sobie żadnego scenariusza, który byłby przyjemniejszy od właśnie przez nas opisanych. Jest przytłaczająco prawdopodobne, że jeśli system industrialno-technologiczny przetrwa następne 40-100 lat, to do tego czasu rozwinie pewne ogólne cechy charakterystyczne: jednostki (przynajmniej te typu „mieszczańskiego”, które są zintegrowane z systemem i wprawiają go w ruch, w związku z czym posiadają całą władzę) będą bardziej niż kiedykolwiek zależne od dużych organizacji, będą bardziej „uspołecznione” niż kiedykolwiek, a ich fizyczne i mentalne cechy do pewnego stopnia (prawdopodobnie w dużym stopniu) będą raczej wykreowane, niż stanowiące dzieło przypadku (czy też Boskiej woli czy czegoś jeszcze innego), a cokolwiek pozostanie z dzikiej natury będzie zredukowane do pozostałości zachowanych dla badań naukowych i trzymanych pod nadzorem i zarządzaniem naukowców (stąd nie będzie już prawdziwie dzikie). Ostatecznie (powiedzmy za kilka stuleci) prawdopodobnie ani rodzaj ludzki ani inne ważne organizmy nie będą istniały w takim stanie w jakim je znamy, ponieważ jeżeli rozpocznie się modyfikowanie organizmów drogą inżynierii genetycznej nie ma powodu by przestać w jakimś szczególnym momencie, a więc modyfikacje będą prawdopodobnie kontynuowane dopóki człowiek i inne organizmy nie zostaną całkowicie przekształcone.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Niezależnie od innych przypadków jest pewne, że technologia tworzy dla ludzi nowe psychiczne i społeczne środowisko radykalnie odmienne od spektrum środowisk, do których naturalna selekcja dostosowała rodzaj ludzki fizycznie i psychologicznie. Jeżeli człowiek nie dostosuje się do tego nowego środowiska przez sztuczną inżynierię, zostanie do niego przystosowany przez długi i bolesny proces naturalnej selekcji. Pierwszy przypadek jest o wiele bardziej prawdopodobny niż drugi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Lepiej byłoby odrzucić cały ten śmierdzący system i ponieść tego konsekwencje.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;STRATEGIA&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Technofile zabierają nas wszystkich na całkowicie lekkomyślną przejażdżkę w nieznane. Wiele osób rozumie co robi z nami postęp technologiczny, a mimo to przyjmuje wobec niego bierną postawę, ponieważ uważa go za coś nieuniknionego. Jednakże my (FC) myślimy, że nie jest on nieunikniony. Myślimy, że może zostać powstrzymany i udzielimy pewnych wskazówek co do jego powstrzymania.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jak stwierdziliśmy w paragrafie 166, dwa główne zadania dla teraźniejszości to rozszerzanie społecznych nacisków i niestabilności w industrialnym społeczeństwie oraz rozwinięcie i propagowanie ideologii sprzeciwiającej się technologii oraz systemowi industrialnemu. Gdy system stanie się wystarczająco niestabilny, możliwa stanie się rewolucja przeciw technologii. Jej ogólny wzór byłby podobny do Rewolucji Francuskiej czy Rosyjskiej. Społeczeństwo francuskie i społeczeństwo rosyjskie przez kolejne dekady poprzedzające ich rewolucje wykazały mnożące się oznaki nacisku i osłabienia. W tym samym czasie rozwijane były ideologie oferujące nowy pogląd na świat odmienny od starego. W przypadku Rosji, rewolucjoniści aktywnie pracowali na rzecz pogrążenia starego porządku. Wtedy, gdy stary system został poddany dodatkowemu wystarczającemu naciskowi (przez kryzys ekonomiczny we Francji, przez militarną panikę w Rosji) zmiotła go rewolucja. To co my proponujemy mieści się w tym samym zarysie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Można się w tym miejscu sprzeciwić stwierdzając, że zarówno Francuska jak i Rosyjska Rewolucja były porażkami. Jednak większość rewolucji ma dwa cele. Jednym jest zniszczenie starej formy społeczeństwa, a drugim jest ustanowienie nowej, zgodnej z wizją rewolucjonistów. Francuska i Rosyjska Rewolucja zawiodły (na szczęście!) w utworzeniu nowej formy społeczeństwa, o której marzyły, jednak odniosły spory sukces w zniszczeniu do tej pory istniejącej.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jednakże ideologia, w celu uzyskania entuzjastycznego poparcia, musi posiadać ideały pozytywne, jak i negatywne; musi być ZA czymś, jak również PRZECIWKO czemuś. Pozytywnym ideałem jaki proponujemy jest Natura. To jest, DZIKA natura, te aspekty funkcjonowania Ziemi i jej żywych stworzeń, które są niezależne od ludzkiego zarządzania i wolne od ludzkiej ingerencji i kontroli. W dziką naturę włączamy również naturę ludzką, przez którą rozumiemy te aspekty funkcjonowania jednostki ludzkiej, które nie są podporządkowane regulacji ze strony zorganizowanego społeczeństwa, lecz są wynikiem przypadku, wolnej woli, czy Boga (zależnie od twoich poglądów religijnych bądź filozoficznych).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Natura jest doskonałym kontr-ideałem dla technologii z różnych powodów. Natura (ta która jest poza władzą systemu) jest przeciwieństwem technologii (która dąży do nieograniczonego rozszerzenia władzy systemu). Większość ludzi zgadza się, że natura jest piękna; z pewnością posiada w powszechnej opinii niewiarygodny wdzięk. Radykalni ekolodzy JUŻ trzymają się ideologii wynoszącej naturę a sprzeciwiającej się technologii. [30] Nie jest konieczne ustanawianie dla dobra natury jakiejś chimerycznej utopii czy nowego rodzaju społecznego porządku. Natura sama dba o siebie: Była spontanicznym stworzeniem istniejącym na długo przed jakimkolwiek ludzkim społeczeństwem i przez niezliczony szereg wieków wiele różnych rodzajów społeczeństw współistniało z naturą bez czynienia jej nadmiernych szkód. Dopiero z Rewolucją Przemysłową oddziaływanie ludzkiej społeczności na naturę stało się niszczące. By zelżyć naciski na naturę nie jest konieczne tworzenie szczególnego rodzaju systemu społecznego, konieczne jest jedynie pozbycie się społeczeństwa przemysłowego. Nie rozwiąże to jednak wszystkich problemów. Społeczeństwo przemysłowe wyrządziło już tyle ogromnych szkód naturze i leczenie ran zajmie bardzo wiele czasu. Poza tym, nawet przedindustrialne społeczeństwa mogą wyrządzić naturze znaczące szkody. Niemniej jednak, pozbycie się społeczeństwa przemysłowego wykona znaczną część roboty. Usunie największy nacisk na naturę, tak że zacznie ona leczyć swe rany. Wyeliminuje zdolność zorganizowanej społeczności do zwiększania swej kontroli nad naturą (włączając w to naturę ludzką). Jakikolwiek rodzaj społeczeństwa będzie istnieć po ustaniu systemu industrialnego, pewne jest, że większość ludzi będzie żyć blisko natury, Ponieważ bez zaawansowanej technologii nie ma innego sposobu, w jaki ludzie MOGLIBY żyć. By jeść muszą być rolnikami, pasterzami, rybakami lub myśliwymi, itd. Ogólnie rzecz biorąc, lokalna autonomia powinna wzrastać, ponieważ brak zaawansowanej technologii i szybkiej komunikacji ograniczy zdolność rządów bądź innych dużych organizacji do kontrolowania lokalnych wspólnot.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;A co do negatywnych konsekwencji eliminacji społeczeństwa przemysłowego – cóż, nie można zjeść ciastka i go zatrzymać. By zyskać jedną rzecz trzeba poświęcić inną.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Większość ludzi nienawidzi konfliktów psychologicznych. Z tego powodu unikają poważnego myślenia o trudnych kwestiach społecznych i chcą, by przedstawiano im te kwestie w prostych, czarno-białych terminach: TO wszystko jest dobre a TAMTO wszystko złe. Tak więc rewolucyjna ideologia powinna zostać rozwinięta na dwóch poziomach.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Na poziomie bardziej wyrafinowanym, ideologia powinna być adresowana do ludzi inteligentnych, myślących i racjonalnych. Powinien zostać stworzony krąg ludzi sprzeciwiających się systemowi industrialnemu z racjonalnych, przemyślanych podstaw, z uwzględnieniem związanych z nim problemów i dwuznaczności oraz ceny, jaką trzeba zapłacić za pozbycie się systemu. Pozyskanie ludzi tego typu jest szczególnie ważne, ponieważ są oni zdolni i użyteczni w wywieraniu wpływu na innych. Powinni oni opierać się na tak racjonalnej podstawie jak to tylko możliwe. Fakty nie powinny być nigdy przekręcone a nieumiarkowany język powinien być unikany. Nie znaczy to, że nie należy się nigdy odwoływać do emocji, powinno to następować tak, by uniknąć błędnych interpretacji prawd oraz wszystkiego, co mogłoby naruszyć poważanie ideologii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Na drugim poziomie, ideologia powinna być propagowana w uproszczonej formie, która pozwoli nie myślącej większości dojrzeć konflikt pomiędzy technologią a naturą w terminach niedwuznacznych. Nawet na tym drugim poziomie, ideologia nie może być wyrażana w języku tak tanim, niepowściągliwym lub irracjonalnym, że odpychałby ludzi bardziej myślących i racjonalnych. Tania, niepowściągliwa propaganda przynosi czasem zdumiewające krótkoterminowe korzyści, lecz na dłuższą metę bardziej korzystne będzie zachowanie lojalności małej liczby inteligentnie zaangażowanych ludzi niż wzbudzenie emocji nie myślącego, niestałego motłochu, który zmieni swe nastawienie, gdy tylko ktoś zastosuje wobec niego lepszy chwyt propagandowy. Jednakże, pobudzająca motłoch propaganda może okazać się konieczna, gdy system będzie zbliżał się do punktu załamania i nastąpi ostateczna bitwa pomiędzy rywalizującymi ideologiami decydująca która z nich stanie się dominująca po odsunięciu starego światopoglądu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Przed tą ostateczną bitwą rewolucjoniści nie powinni oczekiwać, że po ich stronie stanie większość. Historię tworzą aktywne, zdeterminowane mniejszości a nie większość, która rzadko ma jasne i trwałe wyobrażenie o tym, czego naprawdę chce. Zanim nadejdzie czas na ostateczny krok w kierunku rewolucji [31], zadaniem rewolucjonistów nie będzie zdobycie powierzchownego poparcia większości, lecz raczej zbudowanie małego kręgu głęboko oddanych ludzi. Co do większości, wystarczy uczynić ją świadomą istnienia nowej ideologii i regularnie o niej przypominać. Oczywiście byłoby pożądane zdobycie poparcia większości do takiego stopnia, by nie dopuścić do osłabienia kręgu szczerze oddanych ludzi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Każdy rodzaj społecznego konfliktu pomaga w destabilizacji systemu, jednak powinno się być ostrożnym w tym jaki rodzaj konfliktu się wywołuje. Linia konfliktu powinna przebiegać pomiędzy masami ludzi a dzierżącą władzę elitą społeczeństwa przemysłowego (politycy, naukowcy, wyższe zarządy biznesu, urzędnicy rządowi, itd.). NIE powinna przebiegać pomiędzy rewolucjonistami a masami ludzi. Na przykład, byłoby złą strategią dla rewolucjonistów potępianie Amerykan za ich konsumpcyjne nawyki. Zamiast tego, przeciętny Amerykanin powinien zostać przedstawiony jako ofiara przemysłu reklamowego, który wciągnął go w kupowanie kupy śmieci, której nawet nie potrzebuje i która jest bardzo kiepską rekompensatą za utratę wolności. Obydwa podejścia są zgodne z faktami. Jest zaledwie sprawą nastawienia, czy wini się przemysł reklamowy za manipulowanie ludnością czy wini się ludność za to, że pozwala sobą manipulować. Ze względów strategicznych powinno się generalnie unikać obwiniania ludności.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Każdy powinien się dwa razy zastanowić przed wywołaniem jakiegokolwiek innego konfliktu poza tym pomiędzy dzierżącą władzę elitą (używającą technologii) a ogółem ludności (nad którą technologia rozszerza swoją władzę). Po pierwsze, inne konflikty dążą do odwrócenia uwagi od konfliktów istotnych (pomiędzy elitą władzy, a zwyczajnymi ludźmi, pomiędzy technologią a naturą); po drugie, inne konflikty mogą w rzeczywistości wzmocnić technologizację, ponieważ każda strona takiego konfliktu chce użyć władzy technologicznej w celu uzyskania przewagi nad wrogiem. Jasno widoczne jest to w rywalizacji pomiędzy narodami. Ujawnia się to również w etnicznych konfliktach wewnątrz narodów. Na przykład, w Ameryce wielu czarnych przywódców dąży do uzyskania władzy dla afrykańskich Amerykan poprzez umieszczanie jednostek w technologicznej elicie rządzącej. Chcą by było wielu czarnych urzędników rządowych, naukowców, przedstawicieli korporacji, itd. W ten sposób pomagają we wchłonięciu afroamerykańskiej podkultury przez system technologiczny. Generalnie rzecz biorąc powinno się wzniecać tylko takie konflikty społeczne, które mieszczą się w ramach konfliktu pomiędzy elitą władzy a zwykłymi ludźmi, technologią a naturą.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Jednakże do zniechęcenia konfliktu etnicznego NIE jest militarne egzekwowanie praw mniejszości (zobacz paragrafy 21, 29). Zamiast tego, rewolucjoniści powinni kłaść nacisk na to, że pomimo iż mniejszości cierpią z powodu swej niekorzystnej sytuacji, sytuacja ta ma znaczenie marginalne. Naszym prawdziwym wrogiem jest system industrialno- technologiczny a w walce przeciwko systemowi, podziały etniczne nie mają znaczenia.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Rodzaj rewolucji jaki mamy na myśli niekoniecznie musi angażować zbrojne powstanie przeciwko jakiemukolwiek rządowi. Może lub nie użyć przemocy fizycznej, ale nie będzie rewolucją POLITYCZNĄ. Skupiona będzie na technologii i gospodarce, a nie polityce. [32]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Prawdopodobnie rewolucjoniści powinni nawet UNIKAĆ pretendowania do władzy politycznej, legalnymi bądź nielegalnymi środkami, dopóki system industrialny nie ulegnie naciskom w stopniu niebezpiecznym i nie udowodni dla większości ludzi, że zawiódł. Przypuśćmy na przykład, że jakaś partia „zielonych” uzyskuje drogą wyborów kontrolę w Kongresie Stanów Zjednoczonych. By uniknąć zdradzenia lub rozmycia swej ideologii musieliby podjąć energiczne środki by zmienić wzrost gospodarczy w gospodarczy regres. Przeciętnemu człowiekowi rezultaty wydałyby się katastrofalne i wystąpiłoby olbrzymie bezrobocie, redukcja towarów, itd. Nawet gdyby większych negatywnych efektów dałoby się uniknąć poprzez sprawne, superhumanitarne zarządzanie, ludzie ciągle musieliby porzucać luksusy, od których stali się uzależnieni. Wzrastałoby niezadowolenie, partia „zielonych” zostałaby odsunięta od władzy, a rewolucjoniści napotkaliby ciężką przeszkodę. Z tego powodu rewolucjoniści nie powinni starać się o osiągnięcie politycznej władzy dopóki system nie wpędzi się w takie zamieszanie, że jakiekolwiek niewygody będą widziane jako wynikające z porażek samego systemu industrialnego, a nie z polityki rewolucjonistów. Rewolucja skierowana przeciw technologii prawdopodobnie będzie musiała być przeprowadzona przez outsiderów, będzie rewolucją oddolną, a nie odgórną.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Rewolucja musi być międzynarodowa i globalna. Nie może zaistnieć na drodze naród-po-narodzie. Kiedykolwiek sugeruje się, że na przykład Stany Zjednoczone powinny zahamować technologiczny rozwój bądź wzrost gospodarczy, ludzie wpadają w histerię i zaczynają krzyczeć, że jeżeli opuścimy się w technologii, wyprzedzą nas Japończycy. Świat wypadnie z orbity jeśli Japończycy zaczną sprzedawać więcej samochodów niż my! (Nacjonalizm jest świetnym narzędziem promowania technologii). Bardziej racjonalni argumentują, że jeśli względnie demokratyczne narody świata opuszczą się w technologii, podczas gdy wstrętne dyktatorskie państwa, takie jak Chiny, Wietnam i Korea Pn. będą się wciąż rozwijać, ostatecznie dyktatorzy mogą osiągnąć dominację w świecie. Właśnie dlatego system industrialny musi być zaatakowany we wszystkich krajach jednocześnie, do stopnia w którym jest to możliwe. Prawda, nie ma pewności, że system industrialny może zostać zniszczony w tym samym czasie na całym świecie i jest nawet możliwe, że próba odrzucenia systemu może doprowadzić do zdominowania systemu przez dyktatorów. Jest to ryzyko, które trzeba podjąć. Warto je podjąć, mając na uwadze że różnica pomiędzy „demokratycznym” systemem industrialnym a kontrolowanym przez dyktatorów jest mała w porównaniu z różnicą pomiędzy systemem industrialnym a nieindustrialnym.[33] Można nawet argumentować, że system industrialny kontrolowany przez dyktatorów byłby bardziej preferowany, ponieważ systemy dyktatorskie zwykle były nieskuteczne, stąd też są bardziej narażone na upadek. Przyjrzyjcie się Kubie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Rewolucjoniści mogą rozważyć faworyzowanie dążących do zlania się światowej gospodarki w zjednoczoną całość. Porozumienie wolnorynkowe, takie jak NAFTA czy GATT są prawdopodobnie szkodliwe dla środowiska na krótszą metę, jednak w perspektywie długoterminowej mogą być korzystne, ponieważ umacniają ekonomiczne współzależności między państwami. Łatwiejsze byłoby zniszczenie systemu industrialnego na bazie ogólnoświatowej, jeżeli światowa gospodarka będzie tak zjednoczona, że jej załamanie w którymkolwiek głównym państwie doprowadzi do załamania we wszystkich zindustrializowanych krajach.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Niektórzy ludzie przyjmują stanowisko mówiące, że współczesny człowiek posiada zbyt dużą władzę, zbyt dużą kontrolę nad naturą; żądają od części rodzaju ludzkiego przyjęcia bardziej biernego nastawienia. W najlepszym wypadku ci ludzie nie wyrażają się jasno, ponieważ nie dostrzegają rozróżnienia pomiędzy władzą dla DUŻYCH ORGANIZACJI a władzą dla JEDNOSTEK i MAŁYCH GRUP. Błędem jest żądanie bezsilności i bierności, ponieważ ludzie POTRZEBUJĄ władzy. Współczesny człowiek jako kolektyw – czyli system industrialny ma ogromną władzę nad naturą i my (FC) uważamy, że to źle. Jednakże współczesne JEDNOSTKI oraz MAŁE GRUPY JEDNOSTEK mają o wiele mniej władzy niż kiedykolwiek miał człowiek prymitywny. Ogólnie rzecz biorąc, większa część władzy „współczesnego człowieka” nad naturą jest wykorzystywana nie przez jednostki ani małe grupy lecz przez duże organizacje. Przeciętna współczesna JEDNOSTKA może sprawować władzę nad technologią tylko w wąskim zakresie i tylko pod kontrolą i nadzorem systemu (Potrzeba pozwolenia na wszystko, a wraz z pozwoleniem przychodzą zasady i przepisy). Jednostka posiada tylko taką technologiczną władzę, jaką system zgodzi się jej zapewnić. Jej OSOBISTA władza nad naturą jest znikoma.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Prymitywne JEDNOSTKI i MAŁE GRUPY w rzeczywistości posiadały znaczną władzę nad naturą; a może lepiej byłoby powiedzieć władzę POŚRÓD natury. Gdy prymitywny człowiek potrzebował jedzenia wiedział jak znaleźć i przygotować jadalne korzenie, tropić zwierzynę i zabić ją ręcznie wykonaną bronią. Wiedział jak chronić się przed upałem, zimnem, deszczem, niebezpiecznymi zwierzętami, itd. Jednakże prymitywny człowiek wyrządził stosunkowo mało szkody naturze, ponieważ KOLEKTYWNA władza prymitywnej społeczności jest znikoma w porównaniu z KOLEKTYWNĄ władzą społeczeństwa przemysłowego.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Zamiast żądać bezsilności i bierności, powinno się żądać, by władza SYSTEMU INDUSTRIALNEGO została złamana, co znacznie ZWIĘKSZY władzę i wolność JEDNOSTEK i MAŁYCH GRUP.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Dopóki system industrialny nie zostanie całkowicie rozbity, zniszczenie tego systemu musi być JEDYNYM celem rewolucjonistów. Inne cele odwracałyby uwagę i energię od głównego celu. Co ważniejsze, jeżeli rewolucjoniści pozwoliliby sobie na posiadanie innego celu niż niszczenie technologii, skusiliby się na użycie technologii jako narzędzia w osiągnięciu tego celu. Jeżeli ulegliby tej pokusie, wpadliby z powrotem w technologiczną pułapkę, ponieważ współczesna technologia jest zjednoczonym, ściśle zorganizowanym systemem, a więc w celu zachowania CZĘŚCI technologii, jednostka okaże się być zobowiązana do zachowania WIĘKSZOŚCI technologii, stąd też ostatecznie poświęci jedynie nieznaczną część technologii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Przypuśćmy na przykład, że rewolucjoniści obrali sobie za cel „sprawiedliwość społeczną”. Mając na uwadze, że ludzka natura jest taka a nie inna, sprawiedliwość społeczna nie przyszłaby spontanicznie; musiałaby zostać wymuszona. W celu jej wymuszenia, rewolucjoniści musieliby zachować centralną organizację i kontrolę. W tym celu potrzebowaliby szybkiej, długodystansowej komunikacji. Aby nakarmić i ubrać biednych musieliby użyć technologii rolniczej i fabrycznej. I tak w kółko. Tak więc próba zapewnienia sprawiedliwości społecznej wymagałaby od nich zachowania większości systemu technologicznego. Nie chodzi o to, byśmy mieli cokolwiek przeciwko sprawiedliwości społecznej, ale nie można pozwolić, by przeszkadzała ona w próbie pozbycia się systemu technologicznego.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Beznadziejne byłoby dla rewolucjonistów atakowanie systemu bez użycia CZĘŚCI współczesnej technologii. Będą musieli użyć przynajmniej środków komunikacji w celu rozprzestrzeniania swego przekazu. Powinni jednak używać technologii tylko w JEDNYM celu: by atakować system technologiczny.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wyobraźcie sobie alkoholika siedzącego przed beką wina. Zaczyna mówić do siebie: „Wino nie jest szkodliwe w umiarkowanych ilościach. Podobno w małych ilościach jest nawet zdrowe! Nic się nie stanie, jeśli wypiję tylko trochę...” Wszyscy wiemy, co się dalej stanie. Nie można nigdy zapomnieć, że rodzaj ludzki i technologia jest jak ten alkoholik z beczką wina.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Rewolucjoniści powinni mieć tyle dzieci, ile tylko mogą. Istnieją silne dowody naukowe ukazujące, że postawy społeczne mogą być do pewnego stopnia dziedziczone. Nie chodzi o to, że są one bezpośrednim rezultatem kodu genetycznego osoby, ale wydaje się że cechy osobowości dążą, w kontekście naszego społeczeństwa, do uczynienia osoby bardziej podatną na taką czy inną postawę społeczną. Pojawiają się głosy sprzeciwu wobec tej teorii, ale są one nieprzekonujące i wydają się być motywowane ideologicznie. Nikt nie zaprzeczy, że dzieci dążą zazwyczaj do postaw społecznych podobnych do swych rodziców. Z naszego punktu widzenia nie jest właściwie ważne, czy postawy te są przekazywane genetycznie czy poprzez wychowanie. W obu przypadkach SĄ przekazywane.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Problem w tym, że ludzie skłonni do buntu przeciw systemowi industrialnemu są również zmartwieni problemami populacji, stąd też chcą mieć mało dzieci lub w ogóle nie mieć dzieci. W ten sposób oddają świat tym ludziom, którzy wspierają lub przynajmniej akceptują system industrialny. W celu zapewnienia siły dla następnego pokolenia rewolucjonistów obecne pokolenie rewolucjonistów musi się reprodukować obficie. Robiąc to, pogarszają problemy populacji tylko w znikomym stopniu. A najważniejszym problemem jest pozbycie się systemu industrialnego, ponieważ jego załamanie wywoła zmniejszenie populacji (zobacz paragraf 167), jeżeli natomiast system przetrwa, będzie kontynuować rozwój nowych technik produkcji żywności, która umożliwi praktycznie nieograniczony wzrost światowej populacji.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W odniesieniu do strategii rewolucyjnej, jedynymi punktami na które absolutnie nalegamy to, że nadrzędnym celem musi być eliminacja współczesnej technologii oraz że żaden inny cel nie może z nim konkurować. Jeżeli chodzi o resztę, rewolucjoniści powinni przyjąć podejście doświadczalne. Jeżeli doświadczenie pokaże, że niektóre z rekomendacji opisanych w poprzednich paragrafach nie dadzą dobrych rezultatów, wtedy powinny one być odrzucone.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;DWA RODZAJE TECHNOLOGII&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Argumentem, który łatwo można skierować przeciwko prowadzonej przez nas rewolucji jest to, że z pewnością ona zawiedzie, ponieważ (jak się twierdzi) poprzez historię technologia zawsze się rozwijała, nigdy cofała, stąd też technologiczny regres jest niemożliwy. Twierdzenie to jest jednak fałszywe.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wyróżniamy dwa rodzaje technologii, które nazywamy technologią małej skali i technologią zależną od organizacji. Technologia małej skali używana jest przez małe wspólnoty bez zewnętrznego wsparcia. Technologia zależna od organizacji zależy od wielkoskalowej organizacji społecznej. Świadomi jesteśmy braku określonych przypadków regresu w technologii małej skali, jednak technologia zależna od organizacji WYKAZUJE regres kiedy załamuje się organizacja społeczna, od której zależy. Przykład: gdy rozpadło się Imperium Rzymskie, technologia małej skali Rzymian przetrwała, ponieważ każdy sprytny wiejski rzemieślnik mógł zbudować, powiedzmy młyn, każdy utalentowany kowal mógł wyrobić stal rzymskimi metodami, itd. Jednakże technologia zależna od organizacji Rzymian WYKAZAŁA regres. Ich akwedukty uległy zepsuciu i nigdy nie zostały odbudowane. Ich techniki konstrukcji dróg zostały stracone. Rzymski system kanalizacji miejskiej został zapomniany, tak że do niedawna system kanalizacji miast Europejskich był gorszy niż w Starożytnym Rzymie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Powodem dlaczego technologia wydawała się zawsze rozwijać jest fakt, że aż do około wieku lub dwóch przed Rewolucją Przemysłową większa część technologii była małej skali. Natomiast większość technologii rozwiniętej po Rewolucji Przemysłowej stanowi technologia zależna od organizacji. Weźmy jako przykład lodówkę. Bez fabrycznie wyprodukowanych części lub udogodnień z postindustrialnego warsztatu byłoby praktycznie niemożliwe dla garstki lokalnych rzemieślników wyprodukowanie lodówki. Gdyby jakimś cudem udało się im zrobić jedną, byłaby dla nich bezużyteczna bez źródła prądu elektrycznego. Musieliby więc zbudować tamę i generator. Generatory wymagają dużej ilości miedzianego drutu, wyobraźcie sobie jego wyprodukowanie bez użycia współczesnej maszynerii. A skąd wzięliby gaz odpowiedni dla mrożenia? Łatwiej byłoby zbudować chłodnię lub konserwować żywność poprzez suszenie lub marynowanie, tak jak robiono to przed wynalezieniem lodówki.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;210.Jest więc oczywiste, że jeżeli system industrialny uległby zniszczeniu, lodówki zostałyby stracone, tak jak inne produkty zależnej od organizacji. Jeśli zostałyby stracone, powiedzmy na jedno pokolenie, odbudowanie ich zajęłoby wieki, tak jak zajęło wieki wybudowanie ich po raz pierwszy. Ocalałe książki techniczne byłyby nieliczne i szczątkowe. Społeczeństwo przemysłowe, budowane od zera bez zewnętrznej pomocy, może zostać ustanowione poprzez szereg etapów: potrzeba narzędzi by zrobić narzędzia by zrobić narzędzia by zrobić narzędzia... Wymagałoby to długiego procesu rozwoju ekonomicznego i rozwoju organizacji społecznej. Nawet bez ideologii sprzeciwiającej się technologii nie ma powodu sądzić, że ktokolwiek byłby zainteresowany odbudowaniem społeczeństwa przemysłowego. Entuzjazm związany z „rozwojem” jest zjawiskiem charakterystycznym dla nowoczesnej formy społeczeństwa i nie wydawał się istnieć przed 17 wiekiem lub okolicznym punktem tamtego okresu.&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W późnym średniowieczu istniały cztery główne cywilizacje, które były w równym stopniu „rozwinięte”: Europa, świat Islamu, Indie i Daleki Wschód (Chiny, Japonia, Korea). Trzy z tych cywilizacji pozostały mniej lub bardziej stabilne, tylko Europa stała się bardziej dynamiczna. Nikt nie wie dlaczego tak się wtedy stało, teorie historyków na ten temat są tylko spekulacjami. W każdym wypadku oczywiste jest, Że gwałtowny rozwój w kierunku technologicznej formy społeczeństwa pojawia się tylko w szczególnych warunkach. Nie ma więc powodów przypuszczać, że nie może nastąpić długotrwały technologiczny regres.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Czy społeczeństwo OSTATECZNIE wróciłoby do industrialno-technologicznej formy? Być może, nie należy się jednak tym martwić, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć ani kontrolować wydarzeń mających nastąpić za 500 lub 1000 lat. Ten problem będą musiały podjąć osoby, które będą w tym czasie żyły.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;NIBEZPIECZEŃSTWO LEWACTWA&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ze względu na swą potrzebę buntu i uczestnictwa w ruchu lewacy lub osoby podobnego typu psychologicznego często są zainteresowani buntowniczymi ruchami, których cele i członkowie nie są z początku lewackie. Napływ lewackich typów może łatwo przekształcić nielewacki ruch w lewacki, a więc lewackie cele zastępują lub zniekształcają pierwotne cele ruchu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Aby tego uniknąć, ruch przedstawiający naturę technologii musi przyjąć zdecydowanie antylewacką postawę i musi unikać jakiejkolwiek kolaboracji z lewakami. Na dłuższą metę lewactwo jest niezgodne z dziką naturą, ludzką naturą oraz eliminacją współczesnej technologii. Lewactwo jest kolektywistyczne, dąży do scalenia całego świata (zarówno natury jak i rodzaju ludzkiego) w zjednoczoną całość. Nasuwa to jednak zarządzanie naturą i życiem ludzkim przez zorganizowane społeczeństwo i wymaga zaawansowanej technologii. Nie można zjednoczyć świata bez szybkiego transportu i komunikacji, nie można skłonić wszystkich ludzi do tego by się nawzajem kochali bez wyrafinowanych technik psychologicznych, nie może powstać „planowe społeczeństwo” bez koniecznej bazy technologicznej. Co najważniejsze, lewactwo kieruje się potrzebą władzy, której lewacy upatrują na poziomie kolektywnym, poprzez identyfikację z masowym ruchem bądź organizacją. Lewactwo nigdy nie odrzuci technologii, ponieważ jest ona zbyt cennym źródłem kolektywnej władzy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Anarchista [34] również dąży do władzy, jednak upatruje jej na poziomie indywidualnym lub w małej grupie; chce by jednostki i małe grupy były w stanie kontrolować okoliczności swojego życia. Sprzeciwia się technologii, ponieważ uzależnia ona małe grupy od dużych organizacji.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Niektórzy lewacy mogą sprzeciwiać się technologii, ale tylko wtedy gdy są outsiderami a system technologiczny jest kontrolowany przez nielewaków. Gdyby lewactwo kiedykolwiek stało się dominujące w społeczeństwie i system technologiczny stałby się narzędziem w jego rękach, entuzjastycznie używałby go i promował jego rozwój. Powieliliby w ten sposób wzorzec, który lewactwo ukazywało wiele razy w przeszłości. Kiedy bolszewicy w Rosji byli outsiderami, kategorycznie sprzeciwiali się cenzurze i tajnej policji, postulowali samostanowienie mniejszości etnicznych, i tak dalej; kiedy jednak doszli do władzy, narzucili jeszcze surowszą cenzurę i stworzyli jeszcze bardziej bezlitosną tajną policję od tych istniejących w czasach carskich i uciskali mniejszości etniczne przynajmniej w takim samym stopniu co carowie. W Stanach Zjednoczonych kilka dekad temu gdy lewacy stanowili mniejszość na uniwersytetach, lewaccy profesorowie żądali wolności akademickiej (Nazywa się to „poprawnością polityczną”). To samo stanie się z lewakami i technologią: jeżeli kiedykolwiek dostanie się ona pod ich kontrolę, użyją jej do podtrzymania ucisku.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;We wcześniejszych rewolucjach, najbardziej żądni władzy lewacy na początku współpracowali z nielewackimi rewolucjonistami, jak również z lewakami o skłonnościach bardziej wolnościowych, a później przechytrzyli ich by samemu przejąć władzę. Robespierre zrobił to w Rewolucji Francuskiej, Bolszewicy zrobili to w Rewolucji Rosyjskiej, komuniści zrobili to w Hiszpanii w 1938 roku, a Castro zrobił to na Kubie. Mając na uwadze historię lewactwa, byłoby głupie dla nielewackich rewolucjonistów kolaborowanie z lewakami.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Różni myśliciele zasugerowali, że lewactwo jest rodzajem religii. Nie jest religią w dosłownym tego słowa znaczeniu, ponieważ lewacka doktryna nie postuluje istnienia jakiejkolwiek nadnaturalnej siły. Jednakże dla lewaka, lewactwo odgrywa taką psychologiczną rolę, jaką dla niektórych odgrywa religia. Lewak MUSI wierzyć w lewactwo, odgrywa ono żywotną rolę w jego gospodarce psychologicznej. Jego poglądy nie są łatwo modyfikowane przez logikę czy fakty. Wyraża przekonanie, że lewactwo jest moralnie Właściwe przez duże W oraz że ma on nie tylko prawo, ale i obowiązek narzucić wszystkim lewacką moralność (Jednakże wiele osób, do których odnosimy się jako do „lewaków” nie uważa się za nich i nie określiłoby swego systemu poglądów mianem lewactwa. Używamy terminu „lewactwo”, ponieważ nie znamy lepszego określenia dla spektrum powiązanych ze sobą poglądów włączających ruchy feministyczne, prawa gejów, politycznej poprawności, itd., ponieważ ruchy te wykazują silne podobieństwo do starej lewicy. Zobacz paragrafy 227-230.)&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Lewactwo jest siłą totalitarną. Gdziekolwiek jest w pozycji władzy, dąży do wkroczenia w każdy prywatny kącik i wymuszenia na wszystkich lewackiego myślenia. Częściowo jest to spowodowane quasi-religijnym charakterem lewactwa: wszystko niezgodne z lewackimi poglądami reprezentuje Grzech. Co ważniejsze, lewactwo jest siłą totalitarną ze względu na pęd do władzy lewaków. Lewak dąży do zaspokojenia swej potrzeby władzy poprzez identyfikację z ruchem społecznym i próbuje przejść przez proces władzy pomagając w osiągnięciu celu ruchu (zobacz paragraf 83). Niezależnie jednak od tego jak daleko zaszedł ruch w osiąganiu swoich celów, lewak nigdy nie jest usatysfakcjonowany, ponieważ jego działalność jest działalnością zastępczą (zobacz paragraf 41). Tak więc, prawdziwym motywem lewaka nie jest osiągnięcie rzekomych celów lewactwa; w rzeczywistości motywowany jest przez poczucie władzy, jakie uzyskuje z walki, a potem osiągania społecznego celu. [35] W konsekwencji lewak nigdy nie jest usatysfakcjonowany celami, które już osiągnął; jego potrzeba procesu władzy prowadzi go zawsze do walki o nowe cele. Lewak chce równych szans dla mniejszości. Gdy zostaje to osiągnięte nalega on na statystyczną równość osiągnięć mniejszości. I tak długo jak ktoś w zakątku swego umysłu skrywa negatywny stosunek do jakieś mniejszości, lewak musi dokonać jego reedukacji. A mniejszości etniczne to nie wszystko; nikomu nie można pozwolić na negatywny stosunek wobec homoseksualistów, niepełnosprawnych, otyłych, starych, brzydkich, itd., itd. Nie wystarczy by opinia publiczna była informowana o zagrożeniach związanych z paleniem tytoniu, ostrzeżenie należy drukować na każdej paczce papierosów. Później należy ograniczyć lub zakazać reklam papierosów. Działacze nigdy nie będą usatysfakcjonowani dopóki tytoń nie zostanie zakazany, później przyjdzie czas na alkohol, niezdrowe jedzenie, itd. Działacze przeciwstawiali się rażącym nadużyciom wobec dzieci, co było dość rozsądne. Ale teraz chcą doprowadzić do powstrzymania każdego klapsa. Gdy tego dokonają, będą chcieli zakazać czegoś innego, co uważają za niewłaściwe; później jeszcze coś innego, itd. Nigdy nie będą usatysfakcjonowani dopóki nie uzyskają całkowitej kontroli nad praktykami wychowania dzieci. Wtedy przejdą do jakiejś innej kwestii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Przypuśćmy, że poproszono lewaków o sporządzenie listy WSZYSTKICH niewłaściwych w społeczeństwie rzeczy oraz że wprowadzono KAŻDĄ socjalną zmianę, której żądali. Można spokojnie powiedzieć, że w ciągu kilku lat większość lewaków znalazłaby nowy temat do narzekania, nowe „zło” społeczne, które należy zmienić, ponieważ jak już mówiliśmy, lewak jest mniej motywowany przez martwienie się chorobami społecznymi a bardziej przez potrzebę zaspokojenia pędu władzy poprzez narzucenie swoich rozwiązań społeczeństwu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Z powodu ograniczeń nałożonych na ich myśli i zachowanie przez ich wysoki stopień uspołecznienia, wielu naduspołecznionych lewaków nie może dążyć do władzy w taki sposób, w jaki robią to inni ludzie. Dla nich pęd do władzy ma tylko jedno moralnie akceptowane ujście i jest nim walka o narzucenie wszystkim swojej moralności.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Lewacy, szczególnie ci naduspołecznieni, są Prawdziwie Wierzący w znaczeniu książki Erica Hoffera „Prawdziwie Wierzący”. Jednakże nie wszyscy Prawdziwie Wierzący reprezentują ten sam typ psychologiczny co lewacy. Prawdopodobnie prawdziwie wierzący nazista, na przykład, różni się psychologicznie od prawdziwie wierzącego lewaka. Ze względu na swoją skłonność do stanowczego oddania sprawie, Prawdziwie Wierzący są użytecznym, a być może koniecznym składnikiem każdego ruchu rewolucyjnego. Stanowi to problem, z którym, musimy przyznać, nie wiemy jak się uporać. Nie jesteśmy pewni jak wykorzystać energię Prawdziwie Wierzącego do rewolucji przeciw technologii. Na tym etapie wszystko co możemy powiedzieć, to że żaden Prawdziwie Wierzący nie będzie bezpiecznym dla rewolucji rekrutem, chyba że będzie oddany wyłącznie zniszczeniu technologii. Jeżeli oddany jest również innemu ideałowi, może chcieć użyć technologii, aby do niego dążyć (zobacz paragraf 220, 221).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Niektórzy czytelnicy mogą powiedzieć: „Cały ten tekst o lewactwie to bzdety. Znam Johna i Jane, którzy są lewakami i nie wykazują wszystkich tych totalitarnych tendencji.” Prawdą jest, że wielu lewaków, możliwe nawet że większość, jest przyzwoitymi ludźmi szczerze wierzącymi w wartość tolerancji wobec innych (do pewnego stopnia), którzy nie chcieliby użyć autorytarnych metod, by osiągnąć swe cele. Nasze spostrzeżenia na temat lewactwa nie mają zastosowania do każdego indywidualnego lewaka, ale moją opisywać ogólny charakter lewactwa jako ruchu. A ogólny charakter ruchu niekoniecznie jest wyznaczany przez liczbowe proporcje różnych rodzajów ludzi zaangażowanych w ruch.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Ludzie dorastający do pozycji władzy w ruchach lewackich są lewakami typu najbardziej żądnego władzy, ponieważ ludzie tego typu najbardziej starają się o takie pozycje. Kiedy żądne władzy typy przejmują kontrolę nad ruchem, wielu łagodniejszych lewaków po cichu nie zgadza się z działalnością przywódców, ale nie jest w stanie się im sprzeciwić. POTRZEBUJĄ wiary w ruch i ponieważ nie mogą jej porzucić, podążają za przywódcami. Prawdą jest, że NIEKTÓRZY lewacy mają odwagę by sprzeciwić się tym totalitarnym tendencjom, ale zazwyczaj przegrywają, ponieważ typy żądne władzy są lepiej zorganizowane, bezlitosne i Makiavelijskie oraz troszczą się o budowanie sobie silnego zaplecza.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Te zjawiska ujawniły się jasno w Rosji i w innych krajach przejętych przez lewaków. Podobnie, przed upadkiem komunizmu w Związku Radzieckim, lewacy na Zachodzie rzadko krytykowali ten kraj. Zapytani, przyznaliby że ZSRR robiło wiele niewłaściwych rzeczy, ale próbowali też znajdywać usprawiedliwienie dla komunistów i zaczęliby mówić o porażkach Zachodu. Zawsze przeciwstawiali się zachodniemu oporowi militarnemu wobec komunistycznej agresji. Lewackie typy na całym świecie żywo protestowały przeciw wojskowej działalności U.S.A. w Wietnamie, ale nie zrobili nic, gdy Związek Radziecki najechał na Afganistan. Nie aprobowali działalności Sowietów, ale ze względu na swe lewackie poglądy nie mogli postawić się w opozycji do komunizmu. Dzisiaj, na tych uniwersytetach gdzie dominuje „polityczna poprawność” jest prawdopodobnie wiele lewackich typów, którzy prywatnie nie aprobują tłumienia wolności akademickiej, ale i tak je podtrzymują.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Tak więc fakt, że wielu indywidualnych lewaków to prywatnie spokojni i tolerancyjni ludzie w żaden sposób nie świadczy o tym, że lewactwo jako całość nie posiada tendencji totalitarnych.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Nasza dyskusja na temat lewactwa ma poważną wadę. Wciąż niejasne jest co rozumiemy pod pojęciem „lewak”. Chyba nie możemy zbyt wiele na to poradzić. Dzisiejsze lewactwo jest rozdzielone w szerokie spektrum różnych ruchów. Nie wszystkie ruchy są lewackie, a niektóre (jak radykalni obrońcy środowiska) wydają się łączyć osobowości zarówno typu lewackiego i nielewackiego, który powinien wiedzieć, że nie należy kolaborować z lewakami. Różnorodność lewaków stopniowo przechodzi w różnorodność nielewaków i my sami często nie bylibyśmy w stanie decydować o tym, czy dana jednostka jest lub nie jest lewakiem. Do stopnia w jakim może to być w ogóle zdefiniowane, nasza koncepcja lewactwa zdefiniowana jest przez dyskusję na jego temat, jaką przeprowadziliśmy w tym tekście i możemy jedynie poradzić czytelnikowi, by zastosował własny osąd w decydowaniu kto jest lewakiem.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Pomocnym będzie jednak wymienienie pewnych kryteriów określających lewactwo. Kryteria te nie mogą być stosowane w sposób bardzo jednostronny. Niektóre jednostki mogą spełniać te kryteria nie będąc lewakami, niektórzy lewacy mogą nie spełniać żadnego z tych kryteriów. Ponownie, musicie po prostu zastosować własny osąd.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Lewak zorientowany jest na kolektywizm na wielką skalę. Kładzie nacisk na obowiązek jednostki służenia społeczeństwu i obowiązek społeczeństwa troszczenia się o jednostkę. Negatywnie odnosi się do indywidualizmu. Często przybiera ton moralistyczny. Zwykle jest za kontrolą posiadania broni, edukacją seksualną i innymi psychologicznie „oświeconymi” metodami, za planowaniem, za faworyzowaniem mniejszości, za multikulturalizmem. Dąży do identyfikacji z ofiarami. Jest przeciwko rywalizacji i przemocy, lecz często wynajduje wymówki dla tych lewaków, którzy dopuszczają się przemocy. Ma zamiłowanie do chwytliwych terminów jak „rasizm”, „seksizm”, „homofobia”, „kapitalizm”, „imperializm”, „neokolonializm”, „ludobójstwo”, „zmiana społeczna”, „sprawiedliwość społeczna”, „odpowiedzialność społeczna”. Być może najlepszą metodą określenia lewaka jest jego tendencja do sympatyzowania z następującymi ruchami: feminizm, prawa gejów, prawa mniejszości etnicznych, prawa niepełnosprawnych, prawa zwierząt, polityczna poprawność. Każdy kto silnie sympatyzuje ze WSZYSTKIMI tymi ruchami jest niemal z pewnością lewakiem. [36]&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Bardziej niebezpieczni lewacy, czyli ci najbardziej żądni władzy, często charakteryzują się arogancją lub dogmatycznym podejściem do ideologii. Jednakże najbardziej niebezpiecznymi ze wszystkich lewaków mogą być pewne naduspołecznione typy, które unikają irytujących pokazów agresywności oraz powstrzymują się od obnoszenia się ze swoim lewactwem, ale pracują po cichu i niezauważalnie na rzecz promowania wartości kolektywistycznych, „oświeconych” psychologicznych technik uspołeczniania dzieci, zależności jednostki od systemu, itd. Ci kryptolewacy (jak można ich nazwać) przypominają pewne mieszczańskie typy w przypadku praktycznego działania, ale różnią się od nich w kwestii psychologii, ideologii oraz motywacji. Zwyczajny mieszczuch próbuje poddać ludzi kontroli systemu w celu chronienia swego stylu życia lub po prostu z powodu swej konwencjonalnej postawy. Kryptolewak próbuje poddać ludzi kontroli systemu ponieważ jest Prawdziwie Wierzącym w kolektywistyczną ideologię. Kryptolewak różni się od przeciętnego lewaka typu naduspołecznionego poprzez fakt, że jego impuls buntowniczy jest słabszy i jest uspołeczniany w bezpieczniejszy sposób. Różni się od zwyczajnego dobrze uspołecznionego mieszczucha poprzez fakt, że posiada w sobie pewien głęboki brak, który sprawia, że konieczne jest dla niego oddanie się sprawie i zagłębianie się w kolektywizm. Być może jego (wysublimowany) pęd do władzy jest silniejszy niż u przeciętnego mieszczucha.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;OSTATNIA UWAGA&lt;/h3&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;W całym tekście wydaliśmy nieprecyzyjne stwierdzenia, które powinny być połączone z wieloma uściśleniami i zastrzeżeniami, a niektóre z naszych stwierdzeń mogą być całkiem błędne. Brak dostatecznych informacji oraz potrzeba zwięzłości uczyniła dla nas niemożliwym formułowanie naszych twierdzeń bardziej precyzyjnie lub dodania wszystkich koniecznych uściśleń. I oczywiście w tego rodzaju dyskusji trzeba mocno polegać na osądzie intuicyjnym, co może być czasem niewłaściwe. Nie twierdzimy więc, że ten tekst wyraża coś więcej niż surowe zbliżenie się do prawdy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Pomimo tego, jesteśmy racjonalnie pewni, że ogólny zarys jaki tutaj nakreśliliśmy jest całkowicie prawidłowy. Zobrazowaliśmy lewactwo w jego współczesnej formie jako zjawisko specyficzne dla naszych czasów i symptom zaburzenia procesu władzy. Jednak możemy się w tym punkcie mylić. Naduspołecznione typy próbujące zaspokoić swój pęd do władzy poprzez narzucanie wszystkim swej moralności z pewnością istnieją od dawna. Jednakże UWAŻAMY, że rozstrzygająca rola odgrywana przez poczucie niższości, niską samoocenę, bezsilność, utożsamianie się z ofiarami ludzi, którzy sami nimi nie są, jest cechą specyficzną dla współczesnego lewactwa. Utożsamianie się z ofiarami ludzi, którzy sami nimi nie są, jest do pewnego stopnia widoczne w 19-wiecznym lewactwie i wczesnym chrześcijaństwie, ale według nas symptomy niskiej samooceny, itd. Nie były tak oczywiste w tych ruchach, ani w ruchach innych, tak jak we współczesnym lewactwie. Nie jesteśmy jednak całkowicie pewni, że podobne ruchy nie istniały przed współczesnym lewactwem. Tej szczególnej kwestii powinni przyjrzeć się historycy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;h3&gt;PRZYPISY&lt;/h3&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 19) Twierdzimy, że WSZYSCY, lub przynajmniej większość brutali i bezwzględnych współzawodników cierpi z powodu poczucia niższości.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 25) Podczas okresu wiktoriańskiego wielu naduspołecznionych ludzi cierpiało z powodu poważnych problemów psychologicznych, będących wynikiem ograniczenia swoich uczuć seksualnych. Najwidoczniej Freud opierał swą teorię na ludziach tego typu. Dzisiaj skupienie socjalizacji przesunęło się z seksu na agresję.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 27) Niekoniecznie włączając w to specjalistów od nauk „ciężkiej” inżynierii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 28) Istnieje wiele jednostek z klasy średniej i wyższej, które sprzeciwiają się niektórym z tych wartości, ale zwykle ich sprzeciw jest mniej lub bardziej ukryty. Główny nurt propagandy w naszym społeczeństwie działa na rzecz wymienionych wartości.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Głównym powodem, dlaczego te wartości stały się oficjalnymi wartościami naszego społeczeństwa jest fakt, iż są użyteczne dla systemu industrialnego. Przemoc jest odrzucana, ponieważ zakłóca funkcjonowanie systemu. Rasizm jest odrzucany, ponieważ konflikty etniczne również zaburzają system, a dyskryminacja marnuje talenty członków mniejszości, którzy mogliby być dla systemu użyteczni. Należy przeciwdziałać biedzie, ponieważ niższe klasy powodują problemy dla systemu, a konflikt z nimi obniża morale innych klas. Kobiety zachęcane są do podjęcia kariery, ponieważ ich talenty są użyteczne dla systemu, a co ważniejsze, posiadanie stałej pracy bardziej integruje je z systemem i wiąże je bezpośrednio z nim zamiast z rodziną. Pomaga to w osłabieniu solidarności rodzinnej. (Przywódcy systemu mówią, że chcą wzmocnić rodzinę, ale tak naprawdę chcą żeby rodzina służyła jako efektywne narzędzie uspołeczniania dzieci zgodnie z potrzebami systemu. W paragrafach 51, 52 twierdzimy, że system nie może pozwolić rodzinie lub innym małoskalowym grupom społecznym na siłę lub autonomię).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 42) Można stwierdzić, że większość ludzi nie chce sama podejmować decyzji, lecz chce by myśleli za nich ich przywódcy. Jest w tym element prawdy. Ludzie lubią podejmować decyzje w małych kwestiach, ale podejmowanie decyzji w trudnych, fundamentalnych kwestiach wymaga stanięcia w obliczu konfliktu psychologicznego, a tego większość ludzi nienawidzi. Stąd też polegają na innych w podejmowaniu trudnych decyzji. Większość ludzi nie jest z natury przywódcami, woli raczej za nimi podążać, jednak lubią mieć bezpośredni osobisty dostęp do swych przywódców i brać udział do pewnego stopnia w podejmowaniu trudnych decyzji. Przynajmniej do tego stopnia potrzebują autonomii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 44) Niektóre z wymienionych symptomów są podobne do tych, jakie wykazują uwięzione zwierzęta.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Aby wyjaśnić jak te symptomy wyłaniają się z pozbawienia uczestnictwa w procesie władzy:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pospolite rozumienie ludzkiej natury mówi, że brak celów, których osiągnięcie wymaga wysiłku, prowadzi do znudzenia, a to znudzenie długo kontynuowane, często w ostateczności prowadzi do depresji. Porażka w osiąganiu celów prowadzi do frustracji i obniżenia samooceny. Frustracja prowadzi do gniewu, gniew do agresji, często w formie nadużyć wobec dzieci i współmałżonków. Wykazano, że długo kontynuowana frustracja zwykle prowadzi do depresji, a depresja do poczucia winy, zaburzeń snu i przyjmowania pokarmu oraz złych odczuć odnośnie własnej osoby. Ci którzy dążą do depresji widzą antidotum w przyjemności, stąd też niezaspokojony hedonizm i nadmierny perwersyjny seks. Znudzenie również prowadzi do nadmiernego poszukiwania przyjemności, ponieważ z braku innych celów, celem staje się przyjemność. Oczywiście jest to uproszczenie. Rzeczywistość jest dużo bardziej złożona i oczywiście pozbawienie udziału w procesie władzy nie jest JEDYNĄ przyczyną opisanych symptomów. Przy okazji, kiedy mówimy o depresji, niekoniecznie mamy na myśli taki stopień depresji, jaki wymaga terapii psychiatrycznej. Często chodzi tylko o łagodne formy depresji. A kiedy mówimy o celach, niekoniecznie mamy na myśli cele długoterminowe. Dla wielu osób (być może dla większości) w ludzkiej historii wystarczającym celem było po prosu zapewnienie sobie i swej rodzinie pożywienia.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 52) Częściowy wyjątek można uczynić dla kilku biernych, zamkniętych w sobie grup, takich jak Amiszowie, które wywierają mały wpływ na szerszą społeczność. Poza tym, istnieją też alternatywne, małoskalowe wspólnoty w dzisiejszej Ameryce. Na przykład gangi młodzieżowe i „sekty”. Wszyscy uważają je za niebezpieczne i takie są, ponieważ ich członkowie są lojalni raczej wobec siebie, a nie wobec systemu, stąd też system nie może ich kontrolować. Kolejnym przykładem jest „margines społeczny”. Często uchodzi im na sucho kradzież i oszustwo, ponieważ ze względu na jego lojalność wobec siebie, zawsze znajdą ludzi którzy będą zeznawać „udowadniając” ich niewinność. Oczywiście system byłby w poważnych tarapatach gdyby zbyt wielu ludzi należało do tych grup. Niektórzy chińscy myśliciele z początku XX wieku, których celem było zmodernizowanie Chin, dostrzegali konieczność złamania małoskalowych grup społecznych, takich jak rodzina. Zgodnie z Sun Yat-senem „Chińczycy potrzebowali nowego przypływu patriotyzmu, który doprowadziłby do przeobrażenia lojalności wobec rodziny w lojalność wobec państwa”. Zgodnie z Li Huangiem „Tradycyjne przywiązania, szczególnie do rodziny, musiały zostać porzucone, jeżeli nacjonalizm miał rozwinąć się w Chinach”. (Chester C. Tan, Chińska myśl polityczna w dwudziestym wieku, strona 125 i 297)&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 61) Tak, wiemy że 19-sto wieczna Ameryka borykała się z wieloma problemami, i to poważnymi, lecz dla dobra zwięzłości musimy wyrażać się w terminach uproszczonych.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 61) Podklasy zostawiamy na boku. Mówimy o głównym nurcie.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 62) Niektórzy społeczni naukowcy, edukatorzy, specjaliści od „zdrowia psychicznego”, itd. robią co mogą by wepchnąć społeczne popędy do grupy 1, próbując twierdzić, że każdy prowadzi satysfakcjonujące życie społeczne.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 63, 82) Czy pęd do nieograniczonego posiadania rzeczywiście jest sztucznie stworzony przez przemysł reklamowy? Z pewnością nie istnieje żaden wewnętrzny ludzki pęd do posiadania. Istniało wiele kultur, w których ludzie żądali bardzo mało dóbr materialnych poza tym, co było konieczne do zaspokojenia podstawowych potrzeb fizycznych (australijscy aborygeni, tradycyjne wiejskie kultury meksykańskie, niektóre kultury afrykańskie). Z drugiej strony, istniało również wiele przedindustrialnych kultur, w których posiadanie dóbr materialnych odgrywało ważną rolę. Nie możemy więc twierdzić, że dzisiejsza materialistyczna kultura jest wytworem wyłącznie przemysłu reklamowego. Jednak jest oczywiste, że przemysł ten odegrał ogromną rolę w tworzeniu owej kultury. Duże korporacje wydające miliony dolarów na reklamę nie marnowałyby takiej ilości pieniędzy bez solidnych dowodów, że wrócą one do nich w zwiększonej ilości. Jeden z członków FC spotkał kilka lat temu przedstawiciela handlu, który był na tyle szczery by powiedzieć: „Naszą pracą jest sprawianie by ludzie kupowali rzeczy, których nie chcą i nie potrzebują”. Później opisał, jak niedoświadczony nowicjusz może przedstawić klientowi fakty dotyczące produktu i nie doprowadzić do jego sprzedaży, podczas gdy wyćwiczony i doświadczony profesjonalny sprzedawca sprzedałby dużą ilość tego towaru tym samym ludziom. Pokazuje to, że ludzie są manipulowani w celu kupowania rzeczy, których w rzeczywistości nie chcą.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 64) Problem bezcelowości wydaje się być mniej poważny niż np. 15 lat temu, ponieważ dzisiejsi ludzie czują się mniej bezpieczni fizycznie i ekonomicznie niż przedtem, a potrzeba bezpieczeństwa daje im cel. Jednak bezcelowość została zamieniona na frustrację wywołaną trudnością osiągnięcia bezpieczeństwa. Kładziemy nacisk na problem bezcelowości, ponieważ liberałowie i lewacy chcieliby rozwiązać nasze problemy społeczne przez zagwarantowanie wszystkim bezpieczeństwa, jednak gdyby tego dokonano, przywróciłoby to tylko bezcelowość. Istotną kwestią nie jest to czy społeczeństwo zapewnia ludziom bezpieczeństwo dobrze lub słabo; problem tkwi w tym, że ludzie są uzależnieni od systemu dla swego bezpieczeństwa, podczas gdy powinni wziąć je w swoje ręce. To, przy okazji jest częścią powodu, dla którego ludzie dążą do prawa do posiadania broni; posiadanie broni kładzie ten aspekt bezpieczeństwa w ich ręce.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 66) Wysiłki konserwatystów w celu zmniejszenia liczby rządowych regulacji przynoszą małą korzyść przeciętnemu człowiekowi. Po pierwsze, tylko część regulacji może być zniesiona, ponieważ większość z nich jest konieczna. Po drugie, większa część deregulacji dotyka raczej biznesu niż przeciętnego człowieka, a więc głównym efektem jest odebranie władzy rządowi i przekazanie jej prywatnym korporacjom. Dla przeciętnego człowieka oznacza to tyle, że ingerencja rządu w jego życie zastąpiona zostaje ingerencją dużych korporacji, którym może zostać zezwolone, na przykład pozbywanie się coraz więcej substancji chemicznych, które dostają się do jego zaopatrzenia w wodę i fundują mu raka. Konserwatyści biorą po prostu przeciętnego człowieka za frajera, wykorzystując jego urazę do Wielkiego Rządu, by promować władzę Wielkiego Biznesu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 73) Gdy ktoś aprobuje cel w jakim propaganda używana jest w danym przypadku, zwykle nazywa to „edukacją” lub podobnym eufemizmem. Jednakże propaganda jest propagandą niezależnie od celu, w jakim jest używana.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 83) Nie wyrażamy aprobaty ani dezaprobaty dla inwazji na Panamę. Używamy jej tylko w celu ilustracji pewnej uwagi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 95) Gdy amerykańskie kolonie były pod brytyjskimi rządami, legalne gwarancje wolności były mniej efektywne niż po wprowadzeniu w życie amerykańskiej konstytucji, jednak w przedindustrialnej Ameryce było więcej osobistej wolności, zarówno przed i po Wojnie o Niepodległość, niż po tym jak kraj przejęła rewolucja przemysłowa. Cytujemy za Doris Graham i Ted Robert Gurr, rozdział 12 Roger Lane „Przemoc w Ameryce: historyczne i porównawcze perspektywy”, strony 476-478: „ Postępujące podwyższanie standardów własności, a z tym zwiększająca się zależność od urzędowej straży prawa (w 19-wiecznej Ameryce)... były wspólne dla całego społeczeństwa... Zmiana społecznych zachowań jest tak długoterminowa i rozszerzona, że sugeruje powiązanie z najbardziej fundamentalnym z tymczasowych procesów społecznych; z samą industrialną urbanizacją... Massachusetts w 1835 r. miało populację 660 940, w 81 procentach miejską, w większości przedindustrialną i rdzennie urodzoną. Jego obywatele przywykli do rozsądnej wolności osobistej. Woźnice, farmerzy czy rzemieślnicy, wszyscy mieli w zwyczaju ustalanie samemu swoich rozkładów pracy, a natura ich pracy czyniła ich fizycznie zależnymi od siebie... Pojedyncze problemy, grzechy czy nawet zbrodnie, nie były generalnie powodem szerszej troski społecznej... Jednak impet ruchów zdążających do miasta i do fabryk, które przed 1835 były dopiero w zalążku wywarł progresywny efekt na osobiste zachowanie w 19 wieku i wprowadził w wiek 20. Fabryka wymagała regularności zachowania, życia rządzonego przez rytmy zegara i kalendarza oraz żądania nadzorcy. W mieście lub miasteczku, potrzeba mieszkania w ściśniętych sąsiedztwach powstrzymywała wiele działań wcześniej uchodzących za normę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zarówno pracownicy umysłowi jak i fizyczni w większych zakładach są zależni od swych współpracowników. Odkąd praca jednego człowieka dopasowywała się do pracy innego, interes jednego człowieka przestał być jego własnym. „Rezultaty nowej organizacji życia i pracy były widoczne przed rokiem 1900, gdy około 76 procent z 2 805 346 mieszkańców Massachusetts zostało sklasyfikowane jako mieszczanie. Wiele gwałtownych i nieregularnych zachowań, które były tolerowane w zwykłym, niezależnym społeczeństwie, stały się nieakceptowane w sformalizowanej, kooperatywnej atmosferze późniejszego okresu... Emigracja do miast, krótko mówiąc, wytworzyła bardziej uległe, uspołecznione i „cywilizowane” pokolenie od poprzednich”.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 117) Apologeci systemu mają zamiłowanie do przywoływania przypadków, w których o wyniku przesądzał jeden lub dwa głosy, jednak takie przypadki są rzadkością.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 119) „Dzisiaj, w technologicznie zaawansowanych krajach, ludzie prowadzą podobne życie niezależnie od różnic geograficznych, religijnych i politycznych. Codzienne życie chrześcijańskiego urzędnika bankowego w Chicago, buddyjskiego urzędnika bankowego w Tokio, komunistycznego urzędnika bankowego w Moskwie jest o wiele bardziej podobne niż w przypadku jakiegokolwiek człowieka żyjącego tysiąc lat temu. Te podobieństwa są rezultatem wspólnej technologii...” L. Spragne de Camp „Starożytni inżynierowie”, strona 17.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Życie trzech urzędników bankowych nie jest IDENTYCZNE. Ideologia wywiera PEWIEN wpływ. Jednak wszystkie technologiczne społeczeństwa, jeśli chcą przetrwać, muszą ewoluować w PRZYBLIŻENIE tej samej trajektorii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 123) Pomyślcie tylko o tym, że nieodpowiedzialny genetyk mógłby stworzyć wielu terrorystów.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 124) Jako dalszy przykład niepożądanych konsekwencji rozwoju medycznego, wyobraźcie sobie, że wynalezione zostaje skuteczne lekarstwo na raka. Nawet jeżeli terapia będzie zbyt droga by mógł sobie na nią pozwolić ktokolwiek spoza elity, znacznie obniży ich chęć zatrzymania ucieczki substancji rakotwórczych do środowiska.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 128) Skoro wielu ludzi uznaje za paradoksalny pogląd, że duża liczba dobrych rzeczy może tworzyć złą rzecz, zilustrujemy to analogią. Przypuśćmy, że Pan A gra w szachy z Panem B. Pan C, mistrz, zagląda Panu A przez ramię. Oczywiście Pan A chce wygrać, więc jeśli Pan C podpowiada mu dobry ruch, wyświadcza Panu A przysługę. Przypuśćmy jednak, że Pan C podpowiada Panu A jak ma wykonać WSZYSTKIE swoje ruchy. W każdym przypadku wyświadcza Panu A przysługę przez ukazywanie mu najlepszego ruchu, lecz przez wykonywanie z niego WSZYSTKICH ruchów, psuje całą grę, ponieważ nie ma sensu gra Pana A, jeżeli ktoś wykonuje za niego wszystkie ruchy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sytuacja współczesnego człowieka jest analogiczna do sytuacji Pana A. System Czyni życie jednostki łatwiejszym na niezliczone sposoby, ale pozbawia go kontroli nad swym własnym losem.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 137) Rozważamy tu tylko konflikt wartości pośród głównego nurtu. W celu zachowania prostoty pozostawiamy na boku wartości „outsiderów”, jak idea wyższości dzikiej natury nad ekonomicznym dobrobytem człowieka.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 137) „Swój interes” niekoniecznie musi być interesem MATERIALNYM. Może składać się z zaspokojenia jakiejś psychologicznej potrzeby, na przykład, z promowania swojej ideologii i religii.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 139) Zastrzeżenie: W interesie leży zezwalanie na pewien stopień wolności w niektórych obszarach. Na przykład, wolność ekonomiczna (z odpowiednimi ograniczeniami) udowodniła swą skuteczność w promowaniu wzrostu ekonomicznego. Jednak tylko planowana, określona i ograniczona wolność leży w interesie systemu. Jednostka musi zawsze być trzymana na smyczy, nawet gdy ta smycz jest czasem długa (zobacz paragrafy 94, 97).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 143) Nie chcemy sugerować, że skuteczność lub potencjał przetrwania społeczeństwa zawsze był odwrotnie proporcjonalny do ilości nacisków i dyskomfortów jakim społeczeństwo poddaje ludzi. Nie o to nam chodzi. Istnieją dobre powody by wierzyć, że wiele prymitywnych społeczności poddawało ludzi mniejszej presji niż społeczeństwo europejskie, ale to ostatnie okazało się o wiele bardziej wydajne niż jakiekolwiek społeczeństwo prymitywne i zawsze wygrywało z takimi społeczeństwami z powodu przewagi technologicznej.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 147) Jeżeli myślicie, że bardziej efektywne siły stojące na straży prawa są jednoznacznie dobre ponieważ tłumią przestępczość, pamiętajcie że przestępczość w definicji systemu niekoniecznie jest tym co WY nazwalibyście przestępczością. Dzisiaj palenie marihuany jest „przestępstwem”, w niektórych stanach USA chce się przestępstwem uczynić również posiadanie broni, zarejestrowanej bądź nie, później może przyjść czas na nie aprobowane metody wychowania dzieci, takie jak danie klapsa. W niektórych krajach wyrażanie dysydenckich poglądów politycznych jest przestępstwem i nie ma żadnych gwarancji, że tak nie stanie się w USA, ponieważ żadna konstytucja ani system polityczny nie trwają wiecznie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeżeli społeczeństwo potrzebuje potężnych sił stojących na straży prawa, to znaczy, że coś jest nie tak u samych podstaw tego społeczeństwa; musi ono poddawać ludzi ciężkim naciskom jeżeli tak wielu odmawia podporządkowania się przepisom lub podporządkowuje się im tylko ponieważ są siłą wymuszone. Wiele społeczności w przeszłości obyło się z małą liczbą, lub w ogóle bez sił stojących na straży prawa.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 151) Dla pewności, przeszłe społeczeństwa posiadały pewne środki wpływania na zachowanie, jednak były one prymitywne i mało efektywne w porównaniu z technologicznymi środkami, jakie rozwijane są teraz.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 152) Jakkolwiek, niektórzy psycholodzy publicznie wyrażali opinie sugerujące ich pogardę dla ludzkiej wolności. A w Omni (sierpień 1987) cytowano matematyka Claude Shannona, który powiedział: „Wyobrażam sobie czas, gdy będziemy dla robotów tym, czym psy są dla ludzi, obstaję za maszynami”.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 154) To nie jest science fiction! Po napisaniu paragrafu 154, przeczytaliśmy artykuł w Sceintific American, zgodnie z którym naukowcy aktywnie rozwijają techniki identyfikowania potencjalnych przyszłych kryminalistów i poddawania ich kombinacji środków biologicznych i psychologicznych. Niektórzy naukowcy postulują obowiązkowe stosowanie tej terapii, która będzie dostępna w niedalekiej przyszłości (Zobacz „W poszukiwaniu elementów kryminalnych” W. Wayt Gibbs, Scientific American, marzec 1995). Być może myślicie, że jest to w porządku, ponieważ terapia ta byłaby stosowana w przypadku osób, które mogą stać się pijanymi kierowcami (oni też zagrażają życiu), a może później tych, którzy sprawiają lanie swoim dzieciom, później ekologów niszczących sprzęty, a na końcu wszystkich których zachowanie jest niewygodne dla systemu.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 184) Kolejną zaletą natury jako kontrideału wobec technologii jest to, że u wielu osób natura wyzwala taką samą część jak religia, a więc natura może być idealizowana na gruncie religijnym. Prawdą jest, że w wielu społeczeństwach religia służyła jako wsparcie i usprawiedliwienie dla ustanowionego porządku, ale jest również prawdą, że religia często stanowiła podstawę rebelii przeciw technologii, tym bardziej, że dzisiejsze zachodnie społeczeństwo nie ma żadnych silnych podstaw religijnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Religia jest dzisiaj używana jako tanie i elastyczne wsparcie dla wąskiego, krótkowzrocznego egoizmu (w ten sposób używają jej niektórzy konserwatyści, lub nawet jest cynicznie wykorzystywana do szybkiego wzbogacenia się (wielu ewangelistów) albo też jest wypaczona do grubiańskiego irracjonalizmu (fundamentalistyczne wyznania, protestanckie sekty) lub po prostu tkwi w stagnacji (Katolicyzm, główny nurt Protestantyzmu). Zjawiskiem najbliższym silnej, rozprzestrzenionej, dynamicznej religii na zachodzie stała się ostatnio quasi-religia lewactwa, lecz dzisiejsze lewactwo jest podzielone i nie ma jasnego, zjednoczonego i inspirującego celu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak więc istnieje w naszym społeczeństwie religijna próżnia, która mogłaby być wypełniona przez religię skupioną na naturze w opozycji do technologii. Byłoby jednak błędem sztuczne tworzenie religii spełniającą tę funkcję. Taka wymyślona religia prawdopodobnie byłaby porażką. Weźmy na przykład religię „Gai”. Czy jej zwolennicy naprawdę w nią wierzą czy po prostu grają? Jeżeli tylko grają, ich religia zakończy się niepowodzeniem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najprawdopodobniej najlepiej byłoby nie wprowadzać religii w konflikt między naturą a technologią, chyba że NAPRAWDĘ wierzy się w tę religię i widzi się głęboką, silną i autentyczną reakcję na nią u wielu innych ludzi.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 189) Przypuszczając, że ten ostateczny krok nastąpi. Możliwe, że system industrialny mógłby być wyeliminowany w stopniowy lub fragmentaryczny sposób (zobacz paragrafy 4, 167 oraz przypis 4).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 193) Jest nawet możliwe (choć w najmniejszym stopniu), że rewolucja może składać się tylko z masowej zmiany nastawienia do technologii wynikającej z relatywnie stopniowej i bezbolesnej dezintegracji systemu industrialnego. Jeżeli tak się stanie, będziemy mieli wielkie szczęście. Jest o wiele bardziej prawdopodobne, że przekształcenie się w nietechnologiczne społeczeństwo będzie bardzo trudne i pełne konfliktów i katastrof.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 195) Ekonomiczna i technologiczna struktura społeczeństwa jest o wiele ważniejsza od jego struktury politycznej w wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka (zobacz paragrafy 95, 119 oraz przypisy 16, 18).&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 215) To stwierdzenie odnosi się do naszego szczególnego rodzaju anarchizmu. Szeroka gama postaw społecznych nazywana była „anarchizmem” i być może wiele osób uważających się za anarchistów nie akceptuje naszego stwierdzenia z paragrafu 215. Trzeba również zauważyć, że istnieje przeciwny przemocy ruch anarchistyczny, którego członkowie prawdopodobnie nie uznaliby FC za anarchizm i z pewnością nie aprobują metod przemocy FC.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 219) Wielu lewaków jest motywowanych również przez wrogość, jednak jest ona prawdopodobnie częściowo wynikiem zawiedzionej potrzeby władzy.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;(Paragraf 229) Ważne jest zrozumienie, że mamy na myśli kogoś kto sympatyzuje z tymi RUCHAMI takimi jakimi są one dzisiaj w naszym społeczeństwie. Ktoś kto wierzy w to, że kobiety, homoseksualiści, itd. powinni mieć równe prawa, niekoniecznie jest lewakiem. Istniejące w naszym społeczeństwie ruchy feministyczne, homoseksualne, itd. mają ten szczególny ideologiczny ton charakteryzujący lewactwo, lecz jeżeli ktoś wierzy, na przykład, że kobiety powinny mieć równe prawa, niekoniecznie musi sympatyzować z dzisiejszą formą ruchu feministycznego.&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/Ted_Kaczynski"&gt;Ted Kaczynski&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Teodor Kaczynski" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d8/Theodore_Kaczynski_2.jpg"&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="przydum"></category></entry><entry><title>Przepowiednie na 2019 rok</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2018/2018-11-30_przepowiednie-2019-rok.html" rel="alternate"></link><published>2018-11-30T00:08:00+01:00</published><updated>2018-11-30T00:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2018-11-30:/blog/2018/2018-11-30_przepowiednie-2019-rok.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Sprawy na świecie nie stoją, tylko pędzą. A mnie się nie chce o tym
pisać, bo próba oceny rzeczywistości, kiedy ona się wydarza, ma małe
szanse na trafność. Rzeczywistość jest siecią niezliczonych powiązań
przyczynowo-skutkowych i nie zawsze te, co wyglądają na najważniejsze,
rzeczywiście takie są. Do tego doszła nowa warstwa …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Sprawy na świecie nie stoją, tylko pędzą. A mnie się nie chce o tym
pisać, bo próba oceny rzeczywistości, kiedy ona się wydarza, ma małe
szanse na trafność. Rzeczywistość jest siecią niezliczonych powiązań
przyczynowo-skutkowych i nie zawsze te, co wyglądają na najważniejsze,
rzeczywiście takie są. Do tego doszła nowa warstwa informacyjna w
postaci opartych o fejsa portali pseudo-informacyjnych, których
pochodzenie dla nas, maluczkich, jest niedocieczone, podobnie jak ich
rzeczywiste cele. Jeszcze na początku stycznia rzeczywistość wydawała
się wyglądać inaczej niż dziś. Za tydzień znowu wszystko się zmieni.
Zatem co oceniać? Trzeba szukać tych tendencji, trendów, zjawisk, które
trwają długo i mają naprawdę głębokie przyczyny i skutki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;10 miesięcy temu spisałem swoje przewidywania co do rozwoju sytuacji na
świecie w roku 2018. Nie opublikowałem ich. Oto, jak to miało wyglądać:&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Nowa Wędrówka Ludów - przepowiednia na rok 2018&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Pierwszym z pewnością takim zjawiskiem jest potok ludzi z Azji i Afryki,
który zaczął płynąć do Europy. Sprawa nie dzieje się od wczoraj. W
rzeczywistości pierwsze kropelki zaczęły przesiąkać już pół wieku temu,
a może i wcześniej. Wstyd się przyznać, ale w Madrycie byłem ostatnio w
1994 roku. I już wówczas po ulicach łazili ciemnoskórzy kolesie, którzy
namolnie wciskali turystom haszysz. Było ich dość, żeby stali się
zauważalni. Zarówno tam, jak i w Paryżu, już wówczas istniały "czarne"
dzielnice, do których nie warto było się udawać, o ile kto nie chciał
dostać po mordzie. Wiem, co mówię, bo dwa lata później zrobiłem coś
takiego w Paryżu - do łba tępego mi nie przyszło, że coś takiego tam ma
miejsce. W rzeczywistości szukałem dzielnicy wietnamskiej, bo chciałem
zjeść na obiad zupkę *Pho*. Ale zabłądziłem. I trafiłem do Geanta
wbudowanego w parter corbusierowskiego mrówkowca, gdzie cała obsługa
składała się z Czarnych z plemiennymi bliznami na policzkach. Klientela
też w całości była czarna. Coś niesamowitego. W środku Europy? Wtedy
jeszcze mnie to dziwiło. Dopiero później dowiedziałem się, że Paryż jako
metropolia został już dawno podzielony nie tylko na dzielnice
geograficzne, ale także funkcjonalne. Czarna Afryka niepodzielnie
rządziła śmieciarstwem i tzw. zieloną służbą, która odpowiedzialna była
za zmywanie ulic. Zbierali wszelkie wystawki, ich warsztaty to
naprawiały, rasowały, a potem wystawiano to na licznych pchlich targach
w stolicy i okolicach. Teraz zapewne wrzucają to do TIRów i jadą
transporty do ich ojczyzn, bo tak zwana stopa życiowa się podniosła i
nikomu we Francji do głowy by nie strzeliło wstawiać do domu używkę
niewiadomego pochodzenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;(Uwaga: dzięki poznaniu bloga [Wanderlust http:&lt;/em&gt;wanderlust.pl/] wiem
już, że tak rzeczywiście się dzieje, nie tylko ze starymi telewizorami,
lodówkami, komputerami, ale też samochodami i innymi wyrafinowanymi
produktami przemysłu.)//&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W 1988 roku podobną przygodę przeżyłem jako nastolatek w swojej
pierwszej podróży zagranicznej - w niemieckiej Kolonii ostrzegano mnie,
abym w żadnym wypadku nie wchodził do dzielnicy tureckiej - bo mogę
dostać nożem. Czyli już 30 lat temu Osmanie rządzili sporym kawałkiem
niemieckiego miasta uważając go za swoją domenę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;(Uwaga: Cztery lata temu znowu odwiedziłem Kolonię - za wyjątkiem samej
gotyckiej katedry i pobliskiego muzeum rzymskiego nie przypominała ona
już europejskiego miasta. Białych twarzy była tam &lt;/em&gt;&lt;em&gt;mniejszość&lt;/em&gt;&lt;em&gt;)&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli 30 i 20 lat temu ludzie z innych krajów byli już widoczni w
centrach cywilizacji europejskiej na Zachodzie. Było ich dość, aby
tworzyć silne enklawy i w nich wprowadzać własne prawa i obyczaje. A
jednak wówczas nikt temu nie przeciwdziałał, nic z tym nie robiono. A
już wiedziano, że imigrantów w Europie liczy się w milionach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Stuknij w stół milion razy, w tempie raz na sekundę. Z przerwami na siku
i krótkie drzemki zajmie Ci to około dwóch tygodni.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli kolorowi, wyznający zwykle Allaha, goście z Magrebu i Azji
przybywali do Europy od zamierzchłej (w rozumieniu millenialsów)
przeszłości. Coś jednak sprawiło, że parę lat temu sypnęli się jak
ulęgałki. Cieniutki strumyczek zamienił się w falę powodziową, która
ostatnio trochę opadła. Ale tylko trochę. Głównie w mediach, bo w
rzeczywistości po prostu się ustabilizowała. Z na poły spontanicznego
ruchu pieszych zamieniła się w stabilny biznes o obliczonej
przepustowości: kilka tysięcy osób dziennie. Czyli prawie milion
rocznie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym tempie za 20 lat przybędzie do Europy około 50 milionów nowych
mieszkańców. I nie za staraniem leniwych łon Europejek tylko mafijnej
proweniencji "biur podróży". Pracowite łona licznych muzułmańskich żon
też zrobią swoją robotę.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Koniec przepowiedni&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Co się zmieniło? Ano na razie nic. Mogę tylko powiedzieć, że w znacznie
mniejszym stopniu uświadamiałem sobie wówczas kwestię imigrancką na
terenie Polski: otóż dziś już wiem, że przyjęliśmy podobną liczbę
imigrantów co Niemcy. Z tą różnicą, że pochodzą z kraju, który
politpoprawnościowych lewaków spoza zachodniej granicy nic nie obchodzi:
z Ukrainy. A zatem się nie liczą. Ale dla nas - owszem. Spotyka się ich
wszędzie, od wykwalifikowanych usług jak lekarze, nauczyciele,
specjaliści od naprawiania różności, po niewykwalifikowanych robotników
rolnych i budowlanych. Przy czym ci ostatni to już stali się czymś
stereotypowym: do sprzątania wynajmuje się tak zwaną Ukrainkę, do
pomalowania ściany tak zwanego Ukraińca...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;(Niechcący zatem znowu pojawia się językowy uzus, któremu przypisuje się
osobliwy związek między łacińskim określeniem niewolnika "sclavus", a
nazwą osób z naszej grupy językowej - Słowianie. Tym razem "Ukrainiec"
staje się synonimem kogoś, kogo można łatwo i niedrogo wynająć do
różnych prac. Nie muszę chyba zwracać uwagi, że to nieprawdziwa
nieprawdziwość: wcale nie jest to łatwe i wcale nie jest tanie. Jedyna
prawda to fakt, że można to zrobić. Choć wcale nie jest to takie
proste.)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wojna Rosji z Ukrainą od 5 lat tli się nieprzerwanie, ale już nie
przyciąga uwagi mediów, podobnie zresztą jak jatka w Żyznym (tzn. od
2000 lat już nie tak żyznym) Trójkącie, czyli w Syrii i okolicach. Po
sensacyjnych wiadomościach z ofensywy przeciwko ISIS pozostała wojna
podjazdowa, jaką toczą Kurdowie nie tracący nadziei, że z tego bałaganu
uda się im wykroić jakieś własne państewko, Turcy, którzy w imię
istotnych państwowych interesów postanowili zrzucić cywilizowaną maskę i
zrezygnować tym samym z optowania do Wspólnoty Europejskiej, Izrael,
który walczy nieustannie i Irak, który nie wiadomo, co właściwie robi.
Gdzieś po pustyni uganiają się tam też pułki sił specjalnych Iranu, ale
kogo to obchodzi? Rosję - bo przykrywa tym głęboką zapaść wewnętrzną i
pozwala myśleć swoim obywatelom, że znowu są imperium, które ma coś
istotnego do powiedzenia na świecie.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Rozkład fantazji czyli przepowiednie na 2019 rok i nawet dalej&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Zatem przepowiadam, że istniejące w 2018 roku tendencje dalej będą się
rozwijać:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Stany Zjednoczone w coraz bardziej widoczny sposób zmieniać będą
    politykę z wszechświatowej hegemonii na utrzymywanie kluczowych
    punktów świata, aby znacznie zredukować koszty swoich rządów.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Chiny będą przekonywać świat, że stały się drugim hegemonem, ale
    świat już czytał Sun-Tzu, więc zna podstawową maksymę strategii:
    &lt;em&gt;"Ludzie, którzy mówią pokorne słowa, nasilając przygotowania do
    wojny, mają zamiar zaatakować. Ludzie, którzy mówią pewnie i
    posuwają się agresywnie naprzód, mają zamiar się cofać."&lt;/em&gt; - co nie
    znaczy, że przestaną bałaganić, raczej staną się jeszcze bardziej
    agresywne.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Rosja znowu eskaluje wojnę na Ukrainie, znakiem tego sprawdza, czy
    Stany Zjednoczone mają żywotne interesy w regionie. Jeżeli znowu
    wyciśnie coś z Ukraińców, pewnie weźmie się za Gruzinów, a może i
    zacznie manipulować Białorusią.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Wojna w Syrii dalej nie będzie przyciągać uwagi mediów, ale Turcja
    zacznie tam grać poważniejszą rolę marginalizując Rosję i spychając
    Iran. Izrael będzie jak zwykle grał swoje. O Kurdach wszyscy
    zapomną.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Niemcy będą zacieśniać związki z Rosją i dążyć do rozmamłania
    inicjatyw polskich w Środkowej Europie.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tak czy owak na szachownicy Środkowej Europy Polska będzie miała
    coraz trudniejszą pozycję. W związku z tym kordialne kontakty z
    naszymi południowymi sąsiadami ulegną pewnemu ochłodzeniu.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraińcy dalej będą emigrować do Polski, co spowoduje, że
    przestaniemy ich lubić, bo zhardzieją widząc, jak ich wielu.
    Oczywiście nasze władze dalej pozostaną ślepe na rzeczywisty obraz
    relacji Polska-Ukraina. Narzekanie na Ukraińców będzie niepoprawne
    politycznie.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Ukraina coraz bardziej będzie przypominać Dzikie Pola z
    &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Api%C4%85ca_kr%C3%B3lewna_(opowiadanie)"&gt;opowiadania&lt;/a&gt;
    "Śpiąca królewna" z 1996 roku.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Muzułmanie z Afryki dalej będą zalewać Zachodnią Europę, ale czy
    akurat w roku 2019 dojdzie do punktu przegięcia - tego nie można
    przewidzieć. Obstawiałbym, że jeszcze parę lat musi minąć.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W Europie będzie rosnąć niewiara w Unię Europejską, społeczeństwa
    coraz silniej będą się dzielić na kopanych przez media "faszystów" i
    ze wszech miar prawomyślnych pozostałych, słusznych, a w
    rzeczywistości ślepych na rzeczywistość filistrów. Ale nie dojdzie
    do punktu przegięcia.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W Wielkiej Brytanii ludziska uświadomią sobie, że ten Brexit to
    wcale nie tak prosta sprawa.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Generalnie Zachodnia Europa zacznie sobie uświadamiać, że budzi się
    właśnie z bardzo przyjemnego snu. Pierwsze objawy powrotu do twardej
    rzeczywistości będą jednak przypominać ślepe walenie się łokciem o
    kant stoliczka nocnego.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Czyli będzie to samo co dziś, tylko bardziej.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category><category term="przepowiednie"></category></entry><entry><title>Przepowiednie na 2018 rok</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2018/2018-02-28_przepowiednie-2018-rok.html" rel="alternate"></link><published>2018-02-28T00:08:00+01:00</published><updated>2018-02-28T00:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2018-02-28:/blog/2018/2018-02-28_przepowiednie-2018-rok.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Sprawy na świecie nie stoją, tylko pędzą. A mnie się nie chce o tym
pisać, bo próba oceny rzeczywistości, kiedy ona się wydarza, ma małe
szanse na trafność. Rzeczywistość jest siecią niezliczonych powiązań
przyczynowo-skutkowych i nie zawsze te, co wyglądają na najważniejsze,
rzeczywiście takie są. Do tego doszła nowa warstwa …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Sprawy na świecie nie stoją, tylko pędzą. A mnie się nie chce o tym
pisać, bo próba oceny rzeczywistości, kiedy ona się wydarza, ma małe
szanse na trafność. Rzeczywistość jest siecią niezliczonych powiązań
przyczynowo-skutkowych i nie zawsze te, co wyglądają na najważniejsze,
rzeczywiście takie są. Do tego doszła nowa warstwa informacyjna w
postaci opartych o fejsa portali pseudo-informacyjnych, których
pochodzenie dla nas, maluczkich, jest niedocieczone, podobnie jak ich
rzeczywiste cele. Jeszcze na początku stycznia rzeczywistość wydawała
się wyglądać inaczej niż dziś. Za tydzień znowu wszystko się zmieni.
Zatem co oceniać? Trzeba szukać tych tendencji, trendów, zjawisk, które
trwają długo i mają naprawdę głębokie przyczyny i skutki.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Nowa Wędrówka Ludów&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Pierwszym z pewnością takim zjawiskiem jest potok ludzi z Azji i Afryki,
który zaczął płynąć do Europy. Sprawa nie dzieje się od wczoraj. W
rzeczywistości pierwsze kropelki zaczęły przesiąkać już pół wieku temu,
a może i wcześniej. Wstyd się przyznać, ale w Madrycie byłem ostatnio w
1994 roku. I już wówczas po ulicach łazili ciemnoskórzy kolesie, którzy
namolnie wciskali turystom haszysz. Było ich dość, żeby stali się
zauważalni. Zarówno tam, jak i w Paryżu, już wówczas istniały "czarne"
dzielnice, do których nie warto było się udawać, o ile kto nie chciał
dostać po mordzie. Wiem, co mówię, bo dwa lata później zrobiłem coś
takiego w Paryżu - do łba tępego mi nie przyszło, że coś takiego tam ma
miejsce. W rzeczywistości szukałem dzielnicy wietnamskiej, bo chciałem
zjeść na obiad zupkę &lt;em&gt;Pho&lt;/em&gt;. Ale zabłądziłem. I trafiłem do Geanta
wbudowanego w parter corbusierowskiego mrówkowca, gdzie cała obsługa
składała się z Czarnych z plemiennymi bliznami na policzkach. Klientela
też w całości była czarna. Coś niesamowitego. W środku Europy? Wtedy
jeszcze mnie to dziwiło. Dopiero później dowiedziałem się, że Paryż jako
metropolia został już dawno podzielony nie tylko na dzielnice
geograficzne, ale także funkcjonalne. Czarna Afryka niepodzielnie
rządziła śmieciarstwem i tzw. zieloną służbą, która odpowiedzialna była
za zmywanie ulic. Zbierali wszelkie wystawki, ich warsztaty to
naprawiały, rasowały, a potem wystawiano to na licznych pchlich targach
w stolicy i okolicach. Teraz zapewne wrzucają to do TIRów i jadą
transporty do ich ojczyzn, bo tak zwana stopa życiowa się podniosła i
nikomu we Francji do głowy by nie strzeliło wstawiać do domu używkę
niewiadomego pochodzenia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W 1988 roku podobną przygodę przeżyłem jako nastolatek w swojej
pierwszej podróży zagranicznej - w niemieckiej Kolonii ostrzegano mnie,
abym w żadnym wypadku nie wchodził do dzielnicy tureckiej - bo mogę
dostać nożem. Czyli już 30 lat temu Osmanie rządzili sporym kawałkiem
niemieckiego miasta uważając go za swoją domenę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli 30 i 20 lat temu ludzie z innych krajów byli już widoczni w
centrach cywilizacji europejskiej na Zachodzie. Było ich dość, aby
tworzyć silne enklawy i w nich wprowadzać własne prawa i obyczaje. A
jednak wówczas nikt temu nie przeciwdziałał, nic z tym nie robiono. A
już wiedziano, że imigrantów w Europie liczy się w milionach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Stuknij w stół milion razy, w tempie raz na sekundę. Z przerwami na siku
i krótkie drzemki zajmie Ci to około dwóch tygodni.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli kolorowi, wyznający zwykle Allaha, goście z Magrebu i Azji
przybywali do Europy od zamierzchłej (w rozumieniu millenialsów)
przeszłości. Coś jednak sprawiło, że parę lat temu sypnęli się jak
ulęgałki. Cieniutki strumyczek zamienił się w falę powodziową, która
ostatnio trochę opadła. Ale tylko trochę. Głównie w mediach, bo w
rzeczywistości po prostu się ustabilizowała. Z na poły spontanicznego
ruchu pieszych zamieniła się w stabilny biznes o obliczonej
przepustowości: kilka tysięcy osób dziennie. Czyli prawie milion
rocznie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym tempie za 20 lat przybędzie do Europy około 50 milionów nowych
mieszkańców. I nie za staraniem leniwych łon Europejek tylko mafijnej
proweniencji "biur podróży".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Tu przerwał&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category><category term="przepowiednie"></category></entry><entry><title>Zorganizowana opieszałość</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2017/2017-04-06_prokrastynacja.html" rel="alternate"></link><published>2017-04-06T00:08:00+02:00</published><updated>2017-04-06T00:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2017-04-06:/blog/2017/2017-04-06_prokrastynacja.html</id><summary type="html">&lt;h2&gt;Słowo wstępne od tłumacza&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Kiedy bezładne podążanie za odsyłaczami (jako prokrastynacja od innych,
znacznie ważniejszych spraw) doprowadziło mnie do &lt;a href="http://www.chronicle.com/article/How-to-ProcrastinateStill/93959"&gt;tego artykułu&lt;/a&gt;,
od razu wskoczył on na szczyt mojej kolejki czytelniczej. Co,
oczywiście, sprawiło, że zabrałem się za jego czytanie dopiero po kilku
tygodniach. I nie mogłem skończyć. Przegryzałem się akapit …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;h2&gt;Słowo wstępne od tłumacza&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Kiedy bezładne podążanie za odsyłaczami (jako prokrastynacja od innych,
znacznie ważniejszych spraw) doprowadziło mnie do &lt;a href="http://www.chronicle.com/article/How-to-ProcrastinateStill/93959"&gt;tego artykułu&lt;/a&gt;,
od razu wskoczył on na szczyt mojej kolejki czytelniczej. Co,
oczywiście, sprawiło, że zabrałem się za jego czytanie dopiero po kilku
tygodniach. I nie mogłem skończyć. Przegryzałem się akapit po akapicie
i... Odkładałem na potem. W końcu pojawiło się inne, ważniejsze zadanie,
dzięki któremu nie tylko udało mi się przeczytać poniższy artykuł, ale z
miejsca go przetłumaczyłem (co zajęło ok. 1,5 godziny), aby podzielić
się tym rzadkim, odkrywczym tekstem z nie mówiącym po angielsku światem
(a konkretnie tylko jego polską cząstką). Zapraszam do lektury.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/John_Perry_(philosopher)"&gt;John Perry&lt;/a&gt;: Zorganizowana opieszałość: Rób mniej, oszukuj się i odnieś sukces na dłuższą metę&lt;/h1&gt;
&lt;p&gt;"...każdy może zrobić dowolną ilość prac, pod warunkiem, że nie jest to
praca, którą ma robić w danej chwili." - Robert Benchley z Chips off the
Old Benchley, 1949&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od miesięcy zbierałem się, by napisać ten szkic. I dlaczego w końcu to
robię? Dlatego, że znalazłem chwilę czasu? Błąd. Mam mnóstwo papierów do
wykładów, zamówienia na wpisy do podręczników, (...) i projekty prac
dyplomowych do czytania. Praca nad tym szkicem jest ucieczką od
powyższych obowiązków.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oto esencja tego, co nazywam zorganizowaną opieszałością (structured
procrastination). Odkryłem metodę, która przeształca opieszałych
(procrastinators - kunktatorów?) w efektywne jednostki ludzkie,
szanowane i podziwiane za swoje osiągnięcia i dobrą organizację czasu.
Wszyscy opieszali odkładają na potem rzeczy, które muszą zrobić.
Zorganizowana opieszałość to sztuka sprawienia, by ta wada zaczęła
przynosić ci korzyść.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prokrastynacja nie oznacza, że nie robi się kompletnie niczego.
Opieszali rzadko nic nie robią, oddają się sprawom mało użytecznym, jak
ostrzenie ołówków, podlewanie kwiatków, czy sporządzaniem diagramów
organizacji dokumentów, kiedy je wreszcie uporządkują. Dlaczego tak
postępują? Ponieważ odrzuca ich konieczność uczynienia czegoś
ważniejszego. Gdyby jedyną rzeczą do zrobienia dla nich było naostrzenie
ołówków, nie znaleźlibyśmy siły na Ziemi, która by ich do tego zmusiła.
Aczkolwiek mogą się zmotywować do sprawienia zadań, które są trudne,
skomplikowane i ważne, o ile nie są one ważniejsze od innych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zorganizowana opieszałość oznacza kształtowanie sktruktury zadań do
zrobienia w sposób, który wykorzystuje powyższy fakt. Lista zadań w
głowie ma być ułożona według ważności. Zadania pilniejsze i istotniejsze
znajdą się na górze. Poniżej są także dość ważne zadania. Ich realizacja
jest sposobem na uniknięcie wykonania zadań ze szczytu listy. Z takim
odpowiednim uporządkowaniem kunktator staje się użytecznym obywatelem. W
rzeczywistości może on nawet zdobyć, podobnie do mnie, reputację
człowieka zdolnego uczynić bardzo wiele.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najdoskonalej moja zorganizowana opieszałość wyraziła się, kiedy z żoną
pełniliśmy funkcję Resident Fellows (czyżby odpowiednik naszego
"opiekuna studentów"?) w Soto House, akademiku Uniwersytetu Stanforda.
Wieczorami, w obliczu projektów wykładów, kolokwiów do sprawdzenia,
jakichś papierów komisji, opuszczałem nasz domek obok akademika i
szedłem do świetlicy, by grać ze studentami w ping-ponga, omawiać ich
sprawy mieszkaniowe, lub po prostu poczytać tam gazetę. Zdobyłem
reputację doskonałego Resident Fellow, jednego z tych rzadkich belfrów
na kampusie, którzy spędzają czas ze studentami i dobrze ich poznają.
Cóż za układ: grasz w ping-ponga, aby uniknąć ważniejszych obowiązków i
zdobywasz reputację &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBegnaj_Chips"&gt;Pana Chipsa&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kunktatorzy zwykle obierają błędną taktykę. Próbują zminimalizować swoje
zobowiązania, zakładając, że jeżeli będą mieć tylko kilka spraw na
głowie, przestaną zwlekać i je po prostu załatwią. Ale stoi to w
sprzeczności z podstawową naturą opieszałego i niszczy źródło jego
podstawowej motywacji. Nieliczne zadania na liście z definicji należą
wyłącznie do kategorii "najważniejsze", więc jedyną metodą, aby ich nie
wykonać, to nic nie robić. A to jest droga, by zamienić się w wałkonia
(couch-potato), a nie skuteczną jednostkę ludzką.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tym miejscu moglibyście spytać: "Co z tymi najważniejszymi zadaniami z
samej góry listy, których kunktator nigdy nie spełnia?". Faktycznie,
mamy tu pewien problem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Sztuczka polega na tym, by wybrać właściwy rodzaj zadań na górę listy.
Idealne charakteryzują się dwiema cechami. Po pierwsze, wydają się mieć
jasno określone terminy (w rzeczywistości nie mają). Po drugie,
wyglądają na niesamowicie ważne (ale tak naprawdę nie są). Szczęśliwie,
życie zarzuca nas wprost takimi zadaniami. Na uniwersytecie znacząca
większość należy do tej kategorii, jestem przekonany, że tak samo działa
to dla wszystkich dużych instytucji. Weźmy na przykład pozycję
znajdującą się aktualnie na samym szczycie mojej listy. To zakończenie
eseju o objętości (?) w filozofii języka. Miałem to skończyć już
jedenaście miesięcy temu. Osiągnąłem ogromną liczbę istotnych celów,
jako metodę, by tego nie robić. Kilka miesięcy temu, dręczony przez
poczucie winy, napisałem list do redakcji, mówiąc, jak bardzo mi przykro
z powodu opóźnienia i wyrażając najszczersze intencje powrotu do pracy.
Oczywiście, samo pisanie tego listu było sposobem, by nie pracować nad
artykułem. Okazało się, że tak naprawdę moje opóźnienie nie było dużo
większe od innych. A jak w istocie ważny jest ten artykuł? Nie aż tak
bardzo, by coś wyglądające na ważniejsze nie mogło z nim wygrać. W końcu
go napiszę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Inny przykład: formularz zamówienia na podręczniki. Mamy teraz czerwiec.
W październiku będę miał wykłady z epistemologii. Formularze na książki
już są przeterminowane w księgarni. Oto doskonałe zadanie na szczyt
listy, z napierającym terminem (dla was, nie-opieszałych, zwracam uwagę,
że tak naprawdę terminy zaczynają być palące tydzień - dwa, zanim
przeminą). Prawie codziennie dostaję przypomnienie z sekretariatu,
studenci czasami pytają mnie, co będą mieli do przeczytania. A
niewypełniony formularz leży dokładnie pośrodku mojego biurka, dokładnie
pod papierem śniadaniowym po kanapce z ostatniej środy. To zadanie leży
prawie na szczycie mojej listy, denerwuje mnie i motywuje do spełniania
innych przydatnych, ale pozornie mniej istotnych spraw. W rzeczywistości
księgarnia została wcześniej zarzucona formularzami zamówień od tych
nieopieszałych, antykunktatorów. Mogę złożyć swój w połowie lata i
wszystko będzie w porządku. Muszę przecież tylko zamówić popularne,
dobrze znane książki od sprawnych wydawców. A pomiędzy teraz a,
powiedzmy, 1 sierpnia przyjmę inne, widocznie ważniejsze zadanie. Wtedy
moja psychika poczuje się w porządku, by wypełnić zalegający formularz
jako metodę uniknięcia wypełnienia tej nowej, istotniejszej sprawy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Spostrzegawczy czytelnik może w tym momencie odnieść wrażenie, że
zorganizowana opieszałość wymaga pewnej ilości samooszukiwania, ponieważ
stale trzeba odwracać piramidę z podstawy na czubek. Dokładnie. Trzeba
umieć rozpoznać i zaangażować się w zadania o nadmuchanym znaczeniu i
nierealnych terminach z poczuciem, że naprawdę są ważne i pilne. To nie
problem, ponieważ praktycznie wszyscy kunktatorzy posiadają doskonałe
umiejętności autodecepcji (potrafią wmawiać sobie różne rzeczy). A cóż
może być szlachetniejszego, niż użyć jednej wady charakteru, by
zniwelować wredne skutki innej?&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Powroty - niepowroty</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2017/2017-02-12_powroty-niepowroty.html" rel="alternate"></link><published>2017-02-12T10:08:00+01:00</published><updated>2017-02-12T10:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2017-02-12:/blog/2017/2017-02-12_powroty-niepowroty.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Minął równy rok od ostatniego wpisu na tym blogu. Nie znaczy to, że nic
godnego uwagi się nie działo. Znaczy to tylko, że moje zainteresowania
przeniosły się z polityki, spraw społecznych, literatury i innych
takich, na... Pszczelarstwo. Pszczoły miodne konkretnie.&lt;/p&gt;
&lt;table&gt;
&lt;thead&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;th&gt;Domena&lt;/th&gt;
&lt;th&gt;eukarionty&lt;/th&gt;
&lt;th&gt;Eukaryota&lt;/th&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;/thead&gt;
&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Królestwo&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;zwierzęta&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Animalia&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Typ&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;stawonogi&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Arthropoda&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Podtyp …&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Minął równy rok od ostatniego wpisu na tym blogu. Nie znaczy to, że nic
godnego uwagi się nie działo. Znaczy to tylko, że moje zainteresowania
przeniosły się z polityki, spraw społecznych, literatury i innych
takich, na... Pszczelarstwo. Pszczoły miodne konkretnie.&lt;/p&gt;
&lt;table&gt;
&lt;thead&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;th&gt;Domena&lt;/th&gt;
&lt;th&gt;eukarionty&lt;/th&gt;
&lt;th&gt;Eukaryota&lt;/th&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;/thead&gt;
&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Królestwo&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;zwierzęta&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Animalia&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Typ&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;stawonogi&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Arthropoda&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Podtyp&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;tchawkodyszne&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Tracheata&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Gromada&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;owady&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Insecta&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Rząd&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;błonkoskrzydłe&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Hymenoptera&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Podrząd&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;trzonkówki&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Apocrita&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Nadrodzina&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;pszczoły&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Apoidea&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Rodzina&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;pszczołowate&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Apidae&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Podrodzina&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;pszczoły rojne&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Apinae&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Rodzaj&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Apis&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Apis&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;Gatunek&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;pszczoła miodna&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;Apis mellifera&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/2c/Bee1web.jpg" width="50%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;A najbardziej moja ukochana, nasza, polska (szerzej: słowiańska), leśna
pszczoła tzw. &lt;strong&gt;&lt;a href="http://www.bioroznorodnosc.izoo.krakow.pl/pszczoly/srodkowoeuropejska"&gt;środkowoeuropejska, czyli Apis mellifera mellifera&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;.
A konkretnie, tak najkonkretniej to &lt;strong&gt;Apis mellifera mellifera
hybrida&lt;/strong&gt;, czyli mieszaniec, kundelek - twardy, odporny, złośliwy, ale
doskonale sobie radzący w naszych warunkach przyrodniczych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jest tylko jeden problem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie istnieje taka pszczoła.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedyś istniała, ale już nie istnieje. Została załatwiona. Nie ma jej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A to źle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bardzo źle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trzeba ją przywrócić światu. Bo zamiast niej żyją po pasiekach tylko
wykastrowane hodowlane odmiany, co to miodu noszą na tony, ale co z
tego? Ten miód jest silnie domieszkowany antybiotykami, pestycydami, bo
te pszczoły bez "wspomagania" nie dają rady! Podobnie do kurcząt z
fermy, muszą być faszerowane (a konkretnie: polewane i okadzane)
chemicznymi substancjami rodem z apteki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I to dajemy potem naszym dzieciom w postaci miodu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pszczelarstwo współczesne, drodzy Czytelnicy, okazuje się, jest takim
samym przemysłem jak każdy inny, tylko może nieco bardziej rozproszonym.
Pszczoły mają przynosić zysk, nawet jeżeli stoją u mnie w ogródku i jest
ich dwa ule. Wyciska się z nich miód, w zamian daje syrop cukrowy, a
jajogłowi piszą książki, w których wprost dowodzą, że taki zabieg nie
tylko nie szkodzi, ale wręcz jeszcze poprawia sytuację pszczół.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://www.bienenheldt.de/s/cc_images/teaserbox_47928509.JPG" width="50%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Ależ nie, pszczelarz to taki sympatyczny facio z wąsami, w słomkowym
kapeluszu, któremu pszczoły same na czułkach miodek pod nos podstawiają
bzykając z ukontentowania, a on tylko woła "Łohoho!"... Czy to może
Święty Mikołaj? A jaka różnica? Jeden i drugi nie istnieje!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Współczesne pszczelarstwo to zmieszanie technik chowu kurcząt na fermie
z techniką utrzymania zwiększonego pogłowie pseudodzikiej zwierzyny w
tych żartach, które przywykliśmy nazywać lasami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak widać, emocje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak, jestem zapalony do sprawy. Dlatego pewnie więcej teraz będę pisał
pod adresem: &lt;a href="http://zapiski.pasieka.smirnow.eu/"&gt;http://zapiski.pasieka.smirnow.eu/&lt;/a&gt; - to nie jest
oficjalny adres naszej pasieki, tylko do strony dla naprawdę
zainteresowanych tematem. Chcecie się czegoś naprawdę dowiedzieć, jak
naprawdę rzeczy się mają, zaglądającie
&lt;a href="http://zapiski.pasieka.smirnow.eu/"&gt;TU&lt;/a&gt;. A jeżeli Was to nie
interesuje, to może kiedyś będzieci mogli zamówić nasz miód przez &lt;a href="http://pasieka.smirnow.eu/"&gt;naszą
oficjalną stronę pasieczną&lt;/a&gt;, czyli
&lt;a href="http://pasieka.smirnow.eu/"&gt;http://pasieka.smirnow.eu/&lt;/a&gt; .&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zapraszam do lektury.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tutaj będę się pojawiał zapewne sporadycznie, ale ostatnio to nie było
nic dziwnego.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="pszczelarstwo"></category><category term="eko-logo"></category></entry><entry><title>O prawie do broni</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30_o-prawie-do-broni.html" rel="alternate"></link><published>2016-01-30T10:08:00+01:00</published><updated>2016-01-30T10:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2016-01-30:/blog/2016/2016-01-30_o-prawie-do-broni.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Gdy sitwy kwiczą odrywane od koryta, PiS odprawia festiwal tryufalny,
prokuratura po raz kolejny kompromituje się postkomuszym lizusostwem
robiąc najazd na publikującego głupoty nastolatka, my zwykłe człowieki
czekamy, aż coś naprawdę istotnego się w naszym życiu zmieni. W ramach
tak zwanej ,,dobrej zmiany''. A jest tego trochę. Mogę wyliczyć, ale …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Gdy sitwy kwiczą odrywane od koryta, PiS odprawia festiwal tryufalny,
prokuratura po raz kolejny kompromituje się postkomuszym lizusostwem
robiąc najazd na publikującego głupoty nastolatka, my zwykłe człowieki
czekamy, aż coś naprawdę istotnego się w naszym życiu zmieni. W ramach
tak zwanej ,,dobrej zmiany''. A jest tego trochę. Mogę wyliczyć, ale po
co tracić takie dobre tematy?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W dzisiejszym wpisie chciałbym się skoncentrować na jednej z takich
prostych, acz z punktu widzenia zastarzałych administratywistów
rewolucyjnych, zmian. Chodzi o prawo człowieka do obrony siebie i swojej
rodziny. Z pewnością wielu z nas toczyło w tej sprawie zażarte&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Dyskusje&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Do niczego zwykle w nich nie dochodzi. Strony pozostają na swoich
stanowiskach, jak to w Polsce. Toż właśnie u nas istnieje przysłowie
&lt;em&gt;kupić, nie kupić, potargować warto&lt;/em&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przeciwnicy posiadania broni w swojej argumentacji koncentrują się
głównie na strachu. Zwolennicy posiadania broni zwykle argumentują...
Strachem. Czyli obiema stronami rządzi strach. Czy rzeczywiście? Wydaje
mi się, że przeciwnikami broni rządzi lęk, a strach dotyczy zwolenników.
A dlaczego? Ano dlatego, że
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/L%C4%99k"&gt;lęk&lt;/a&gt; jest czymś często
irracjonalnym, uzasadnionym wewnętrznymi przekonaniami, przewidywaniami,
antycypacjami. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Strach"&gt;Strach&lt;/a&gt; natomiast
ma swoje przyczyny w zjawiskach postrzeganych. Innymi słowy to strach
sprawia, że chcemy mieć pazury. Lęk każe nam zastygnąć bez ruchu i
udawać, że nic się nie dzieje. Lęk każe nam bać się własnej zdolności do
obrony. Strach każe nam się bronić, nawet poprzez atak.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a1/Scared_Girl.jpg" width="50%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h4&gt;Przeciwko groźnym rozbójnikom&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Pobieżne przeszukiwanie netu w poszukiwaniu wypowiedzi zwolenników i
przeciwników pokazuje dość jasny schemat.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwszym argumentem, który się rzucił w oczy, było: &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Złodziej
świadom, że jego ofiara nie niesie ze sobą zagrożenia, nie będzie jej
krzywdził bardziej, niż to konieczne.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; - to moja interpretacja różnych
wypowiedzi, z których zacytuję jedną: &lt;em&gt;Zabiliby Ciebie, zanim nawet byś
zorientował się, że Cię okradają. Złodziej jeśli nie ma zagrożenia,
najwyżej trzepnie czym ciężkim, ale jak wie, że możesz go zabić, będzie
pierwszy.&lt;/em&gt; Można z tym dyskutować. Każdy, kogo kiedyś okradli, wie,
jakie to uczucie. Szczególnie, kiedy dzieje się to z zaskoczenia i jest
to napad, nie zaś np. kradzież kieszonkowa. Uczucie kompletnej
bezbronności i bezradności, niezdolności do obrony stanowi szok, który
nie w sile (bo przecież w większości wypadków jest słabszy), ale z
pewnością w jakości podobny jest do uczuć osoby gwałconej. Zatem
podstawowym kontrargumentem zwolenników posiadania broni tutaj jest
właśnie zabezpieczenie się przed oną bezradnością. Człowiek uzbrojony z
jednej strony czuje się bezpiecznie, z drugiej rzeczywiście jest
bezpieczniejszy. Bowiem nieprawdą jest też, że złodziej wobec
uzbrojonego przeciwnika uzbraja się bardziej. Nie. On weryfikuje cele i
wybiera te, które warto zaatakować nawet uzbrojone. Przecież nie robi on
tego dla próżnej zabawy, tylko aby się obłowić!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale szukając racjonalnego rozwiązania sporu w tym miejscu zwróciłbym
uwagę na pewne znane policjantom i trenerom samoobrony aspekty sprawy,
które obu stronom zwykle umykają: otóż po pierwsze, koronne i
wszechobalające, napaści podlegają osoby (lub grupy osób), które
&lt;strong&gt;wyglądają na potencjalne ofiary&lt;/strong&gt;, które swoim ubiorem, ruchem,
wzrostem i płcią (kobiety mają gorzej) dają sygnał, że nie będą się
długo i gwałtownie bronić, nie będą zagrażać napastnikom w sposób
istotny. A zatem nie fakt posiadania broni w takiej sytuacji jest
istotny, a to, co na ten temat myśli napastnik. To obala oczywiście
argumenty obu stron, choć bardziej widowiskowo wali się gmach
przeciwników broni: otóż napastnicy podejmując decyzję o ataku boją się
nie mniej niż ich ofiary. Ale z punktu mają przewagę, ponieważ są stroną
aktywną tego równania, zwykle więc przełamują opór napadniętej (lub
napadniętego), która dopiero reaguje na ich czyn i aktywizuje swoją
obronę - zwykle poniewczasie. A w takiej sytuacji rzeczywiście wydawało
by się, że najlepiej jest od razu oddać bandytom wszystko, czego chcą i
mieć nadzieję, że nie zrobią żadnej nadprogramowej krzywdy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Trenerzy samoobrony jednakowoż przekonują, że takie &lt;strong&gt;bierne poddawanie
się napadom jest bardzo wielkim i bolesnym błędem&lt;/strong&gt;. Bierność ofiary
ośmiela napastnika i jeżeli oprócz motywacji majątkowej kierują go
rządze innego rodzaju, może skrzywdzić bezbronną ofiarę choćby po to,
aby się wyżyć, odreagować strach napadu (nienawiść), czy choćby, aby się
popisać. W prawie dżungli stoi jasno, że bezbronny nie ma żadnych praw i
sam jest sobie winien, że dopuścił do takiej sytuacji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem z jednej strony prawdą jest, że uzbrojeni ludzie (boż po to
istnieje broń boczna, żeby się ludzie nie musieli uczyć masowo karate)
są bezpieczniejsi od
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Rozb%C3%B3j"&gt;napadu&lt;/a&gt;, bo nie wyglądają na
ofiary. Prawdą jednakoż jest, że takie wrażenie sprawiać można całkiem
bez broni. Prawdą również jest, że w sytuacji napadu broń zabójcza, z
ostrą amunicją, nie różni się w swoje skuteczności od broni
odstraszającej, czy obezwładniającej. Klucz stanowi pytanie, czy zdołamy
jej dobyć i użyć, zanim gazrurka zetknie się z naszą głową. Czyli
wracamy do podstawowego zagadnienia: &lt;strong&gt;najważniejsze to nie wyglądać jak
ofiara&lt;/strong&gt;. Szansa, że w ogóle kiedykolwiek będziemy musieli się bronić,
jest wtedy dużo mniejsza.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wniosek z powyższego jest taki, że czy będziemy musieli użyć broni w
życiu cywilnym, decyduje fakt, czy napastnik spodziewa się u nas broni,
czy nie. Przy czym rodzaj broni nie ma tu znaczenia. Posiadanie
umiejętności samoobrony i manifestowanie tego groźnym wyglądem jest tak
samo skuteczne jak uwidoczniona kabura z gnatem u pasa. Jednak gdyby
zważyć proporcje, w tym punkcie zwycięstwo przyznałbym zwolennikom
posiadania broni, gdyż, jak wyżej wzmiankowałem, broń palna jest jednym
z rodzajów ochrony dla ludzi, którzy w inny sposób bronić się nie
potrafią.&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Przeciwko przemocy na ulicach&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Innym argumentem przeciwników posiadania broni (w skrócie tak nazywa się
przeciwników posiadania broni palnej) jest zagrożenie wzrostem przemocy
w życiu cywilnym wynikłe z faktu, że posiadacz broni palnej prędzej czy
później jej użyje. I zrobi to nie w samoobronie. Tutaj pozwolę sobie
przedstawić kilka obrazków pozyskanych głównie ze stron &lt;a href="http://brilliantmaps.com/"&gt;Brilliant
Maps&lt;/a&gt;, ale i z innych miejsc podkradzione.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Globalne postrzelenia" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-global-gun-death.gif"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Najpierwsza mapka mogłaby już zakończyć dyskusję ,,wewtem'' temacie, ale
dlaczegóżby bardziej nie pognębić oponenta? Na powyższym grafie widać
liczbę mordów z użyciem broni palnej. Dla dokładności wyszczególniono
symbolami miejsca, gdzie toczy się wojna. Jako żywo widać, że tylko
Stany Zjednoczone są krajem, w którym związki pomiędzy dystrybucją
broni, a śmiertelnością są dyskusyjne. Wszędzie indziej na świecie wynik
jest jasny: &lt;strong&gt;nie ma widocznego związku pomiędzy dostępnością legalnej
broni a śmiertelnością od broni&lt;/strong&gt;. Widzimy Rosję, gdzie legalnie dostać
broń jest chyba jeszcze trudniej niż w Polsce. Widzimy Brazylię, gdzie
zależy to od stanu, podobnie jak w USA. Dystrybucja broni osobistej i
śmiertelność od broni palnej nie pokrywają się w oczywisty sposób.
Widzimy RPA...&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Morderstwa z broni palnej" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-gunmurders-world-numbers.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;... które, jak widać, przoduje pod względem śmiertelności zwanej
potocznie ,,ołowicą''. Ale nie, dyskutuje się zawsze przytaczając USA
jako sztandarowy dowód na &lt;strong&gt;ZA&lt;/strong&gt; zarówno z &lt;strong&gt;PRZECIW&lt;/strong&gt;. Tak w ogóle, to
ta mapka powyżej nie do końca pokrywa się z danymi liczbowymi, a oba
obrazki pozyskałem z tej samej strony &lt;a href="www..."&gt;www...&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W takim razie czemużby nie popatrzeć na ten kraik?&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Posiadanie broni USA" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-gun-ownership-usa.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Oto widzimy, że najwięcej posiadaczy broni w przeliczeniu na głowę
mieszkańca, skupionych jest w najpóźniej przyłączonych do USA stanach,
tj. Montanie, Wyoming i Idaho. Odcinają się od ładnego obrazka Arkansas
i Zachodnia Wirginia, ale to się wyjaśni, albo i nie, później. Widzimy
też zwiększone zgęszczenie w stanach delty Mississippi i okolic (znowu
parę innych się odcina od schematu, cóż robić). Alaski nie liczymy, bo
tam mają broń w celu opędzania się od białych misiów, a poza tym mało
tam ludzi mieszka i broń nie ma związku z zabójstwami. Postarajmy się
zapamiętać też okolice, w których legalnej broni jest stosunkowo
najmniej. Oczywiście, to &lt;em&gt;najmniej&lt;/em&gt; jest i tak dużo większe od
&lt;em&gt;najwięcej&lt;/em&gt; w Polsce...&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Dystrybucja postrzeleń" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-distribution-gun-related-deaths.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Porównajmy zatem z rozkładem śmierci spowodowanych przez broń. Wyniki
mniej więcej się pokrywają. I to jest logiczne. Gdzie więcej broni, tam
więcej śmierci spowodowanych przez broń. Jakże by miało być inaczej?
Podobnie jest z samochodami. W Warszawie np. prawie niemożliwe jest
zginąć pod kopytami wielbłąda, z oczywistej przyczyny. Zatem fakt, że
istnieje związek ogólny pomiędzy bronią posiadaną, a śmiertelnością od
tejże powinien pozostać poza dyskusją, gdyż więcej ludzi ginie od
samochodów niż od pistoletów, a nikt nie zabrania posiadania samochodów.
Nie o samą śmiertelność bowiem tu chodzi, tylko o zabójstwa z użyciem
broni palnej. Popatrzmy zatem na następną mapkę.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Dystrybucja autopostrzeleń" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-distribution-gun-related-homicides.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Związek pomiędzy rozkładem posiadania broni a zabójstwami od broni
palnej jest częściowy lub żaden. Spróbowałem skleić te dwie mapki, ale
coś tym Amerykanom chyba kraj to się rozciąga, to kurczy, bo tylko
częściowo się pokrywają...&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Posiadanie broni a zabójstwa" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-possession-homicides.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Widać, że zgęszczenie broni pokrywa się z zabójstwami głównie w delcie
Mississippi, Karolinie, pasie stanów rolniczych (np. Kentucky), punktowo
Nowy Meksyk. Ale w ogóle nie widać związku w Montanie, Idaho, Wyoming,
Północnej Dakocie, Nevadzie... Wniosek z tego taki, że nie samo
posiadanie broni jest kluczem do zwiększonego stężenia zabójstw.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tu przerywnik, który wyjaśnia brak związku pomiędzy mapkami z rozkładem
zabójstw oraz rozkładem śmierci od broni palnej w ogóle. Otóż...&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Dystrybucja samobójstw z broni" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-distribution-gun-related-suicides.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;... w miejscach zwiększonego stężenia broni rośnie odsetek
&lt;strong&gt;samobójstw&lt;/strong&gt; z użyciem broni palnej, co również jest logiczne i nie
wymaga wyjaśniania. Nie będę się też zniżał do polemiki z wombatami,
które znajdą w tym jakikolwiek przyczynek do wnioskowania o prawie bądź
braku prawa do posiadania broni. Wiadomo, że w rejonach zwiększonego
stężenia motolotni odsetek śmierci od motolotni powinien rosnąć. Jeżeli
nadaje się na samobójstwo, to samobójca posiadający broń palną wybierze
ją jako stosunkowo skuteczny, szybki i bezbolesny środek na załatwienie
sprawy. W rejonach małego stężenia broni ludzie siłą rzeczy wybierają
inne metody samobójstwa, ale nie znaczy to, że ich nie popełniają.
Zwróćmy uwagę, że zwiększony odsetek samobójstw od broni palnej
występuje też w hrabstwach o relatywnie niedużym odsetku posiadaczy
broni palnej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Relatywnie, bo i tak odsetek ten jest o niebo wyższy niż w Polsce...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale wróćmy do związku między morderstwami i bronią palną. Na razie
wykazaliśmy, że na mapie USA związek ten jest częściowy, czyli nie sama
broń palna decyduje. A zatem kto? Jak to było w przysłowiu? &lt;em&gt;Człowiek
strzela, Pan Bóg kule nosi.&lt;/em&gt; Można to interpretować na różne sposoby
(np. że jest to próba zwalenia odpowiedzialności za wszelkie śmierci od
broni palnej na Pana Boga - podpowiadam to wojującym ateistom, niech się
ośmieszą), ale dla dobra wywodu usunę Boga z równania i pozostanie
nam... Człowiek. Tak, drodzy Państwo. To człowiek jest elementem
decydującym o zwiększonej śmiertelności od broni palnej, a nie broń jako
taka, co wykazałem powyżej. A zatem trzeba poszukać, jaki tajemniczy typ
ludzi sprawia, że krew się leje na ulicach.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście nie będę tu opisywał moich drobiazgowych dociekań i badań,
pokażę tylko ścieżkę maksymalnie skróconą, która Czytelnika powinna sama
naprowadzić na odpowiednie wnioski.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najpierw popatrzmy na mapkę z rozkładem w USA ludności zakwalifikowanej
jako &lt;strong&gt;czarna&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Odsetka czarnych" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-black-percent.gif"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Następnie popatrzmy na rozkład ludności tak zwanej
&lt;strong&gt;latynoamerykańskiej&lt;/strong&gt;, czyli w starych książkach nazywanej Kreolami.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Odsetka Latynosów" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-latino-percent-2010.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Wreszcie dodajmy te dwie mapki do siebie.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Czarni vs Latynosi" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-czarni-latino.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Obszar zaciemniony oznacza zwiększone stężenie ludności &lt;strong&gt;latynoskiej
lub czarnej&lt;/strong&gt;. Ludność czarna i kreolska koncentruje się głównie w
południowym pasie USA, podczas gdy rejony północne zamieszkałe są
głównie przez Europejczyków czyli tak zwanych białasów.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Czarni, Latynosi i morderstwa" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-30-czarni-latino-morderstwa.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Na mapce powyżej zestawiłem rozkład ludności czarnej i latynoskiej oraz
rozkład zabójstw z użyciem broni palnej. Jak widać, jeżeli te trzy
czynniki dodamy do siebie, ciemne obszary się pokryją. Nie poradzi na to
żadna poprawność polityczna. Jednocześnie niepoprawni politycznie
rasiści też nie dostaną do ręki argumentów: aby doszło do jatki, muszą
się zejść dwa czynniki, przynajmniej w USA: &lt;strong&gt;&lt;em&gt;musi być dużo kolorowych
i dużo broni&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wniosek z tego byłby prosty, gdyby USA stanowiło jakieś odzwierciedlenie
sytuacji światowej. A nie stanowi. Jest dość wyjątkowym państwem w skali
świata. Ma swoje specyficzne uwarunkowania, np. duży niedostatek
obyczajowej równości rasowej przeciwnie do szumnych deklaracji.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chciałem jedynie wykazać, że nie prawo do legalnego posiadania broni
jest kluczowym warunkiem wzrostu bądź spadku odsetka zabójstw z użyciem
broni palnej, których to zabójstw tak bardzo się obawiają przeciwnicy
tego prawa. Najistotniejszym faktorem jest kultura danej grupy
ludnościowej, narodu, plemienia, klubu... Jeżeli w danej kulturze
dopuszczalne jest łatwe rozstrzyganie sporów przy użyciu broni, nie
potrzeba pistoletów - pójdą się rezać kosamy. Tam, gdzie ludzie są mniej
egoistyczni, wolą pracować w spokoju i spory rozstrzygać polubownie,
nawet ryzykując, że czasem z tego powodu poniosą jakąś stratę, niż
żerować na bliźnich, nawet kosztem rozpadu społeczności - gangów jest
mniej i mniej jest też krwi na ulicach. To nie broń decyduje, tylko ten,
kto jej dobywa.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Obrona miru domowego prawem, nie towarem!&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Jedną z oszukańczych manipulacji, jakie stosują przeciwnicy legalizacji
broni palnej jest sprowadzenie sporu do postaci zerojedynkowej: albo
nieograniczony dostęp, albo kompletny zakaz. Oczywiście to oszustwo.
&lt;em&gt;Prawo posiadania broni zajmuje się wieloma szczegółowymi
uwarunkowaniami, o jakiej broni mowa, jak broń ma być przechowywana,
przenoszona, w jakich warunkach może zostać legalnie użyta.&lt;/em&gt; Nie oznacza
to strzelania na oślep z okna w stronę maszerującej wycieczki
przedszkolnej. Zwolennicy posiadania broni palnej argumentują &lt;strong&gt;prawem
do obrony osobistej oraz obrony rodziny&lt;/strong&gt;. Obie sprawy wydają się
oczywiste. Szczególnie w naszym kraju trzeba być nieuleczalnym
naiwniakiem, aby wierzyć, że jakaś policja, czy nawet prywatna firma
ochroniarska, zdoła nas obronić przed ewentualnym atakiem. Niestety, nie
zdoła. Ale (aby zamknąć usta tym, którzy tu zaraz zawołają, żem
poplecznikiem strzelców) jeżeli pomyśleć na spokojnie, to widać od razu,
że nie o samą broń nam chodzi tylko właśnie o samo prawo do obrony.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z poprzednich czasów, kiedy władza traktowała nas jak hodowlane bydło,
pozostał obyczaj, że obywatel na dobrą sprawę bronić się nie ma prawa.
Albo to prawo ma bardzo ograniczone. Powstało pojęcie &lt;em&gt;obrony
koniecznej&lt;/em&gt;, co na logikę implikuje, że istnieje też jakaś &lt;em&gt;obrona
niekonieczna&lt;/em&gt;, co stanowi piramidalną bzdurę: jeżeli nie ma konieczności
się bronić, to się nie podejmuje działań. Podjęcie działań to albo
obrona (jeżeli konieczność obrony występuje), albo atak (jeżeli
konieczność obrony nie występuje). A na atak musi wystąpić prawo do
obrony, bo wobec ataku występuje konieczność obrony.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo dyskusja na temat broni nielegalnej jest bezprzedmiotowa. Bandyci i
tak ją będą posiadać, a jeżeli zaczną zwykłym ludziom zagrażać za bardzo
- to zwykli ludzie też sobie kupią nielegalną broń i tyle.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/90/Karta.na.bron.jpg" width="80%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Czyli zacznijmy nie od zmiany prawa takiej, że pozwoli się łatwiej
ludziom nabywać broń, bo po co im ta broń (w końcu dość kosztowna),
skoro nie mogą jej legalnie użyć? &lt;strong&gt;Zacznijmy od rozszerzenia prawa do
obrony.&lt;/strong&gt; Moim zdaniem prawo do obrony występuje zawsze wobec każdego
ataku i kończy się unicestwieniem przeciwnika. Dziś obrona konieczne
kończy się w momencie, kiedy atakujący nie jest już w stanie nas dalej
atakować, co jest punktem prawnie bardzo dyskusyjnym (już łatwiej będzie
prawnie sformułować, co to jest śmierdzący menel w tramwaju i na czym
polega jego szkodliwość i zakłócanie porządku publicznego). Natomiast
jeżeli przesuniemy wskaźnik dla atakującego tak, że będzie on musiał
sobie zdawać sprawę, że jeżeli podjął decyzję o ataku, tym samym zrzekł
się wszelkiej ochrony prawnej, do śmierci samej włącznie - może to
stanowić istotny czynnik odstraszający potencjalnych rozbójników. Tak
sobie to myślę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście, za prawem do obrony pójdzie też siłą rzeczy rozszerzenie
prawa do posiadania broni, w tym broni palnej. To oczywiste. Ale stanie
się to w innym (w sensie prawnym) społeczeństwie, gdzie jasno będzie
ustalone, że ryzyko prawne spoczywa zawsze na napastniku. A jak broń
stanie się dostępna, napastnik będzie musiał się spodziewać, że ryzyko
rozszerzyło się też na jego cielesność.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Broń ręczna nie będzie w żaden sposób zagrażać wojskom, które
ewentualnie mogłyby napaść na Polskę. Do czołgów nie wali się z pestek.
Legalna broń, w rękach dojrzałego społecznie obywatela jest wielkim
wsparciem policji w jej działaniach prewencyjnych. Bo jeżeli bandyta
spodziewa się, że może zostać zabity (nożem, siekierą, pistoletem), to
po pierwsze ogranicza liczbę ewentualnych ofiar do takich, dla których
warto ponieść takie ryzyko. Czyli odpadnie im większość obywateli, bo na
nich po prostu nie ma się jak obłowić. Ryzyko śmierci musi być godziwie
wynagrodzone.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Czyli podsumowując ten przydługi tekst: najpierw prawo do obrony,
potem prawo do narzędzi obrony. W tej kolejności i koniecznie na TAK.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="przydum"></category><category term="polemika"></category></entry><entry><title>Niemcy i ich uchodźcy</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2016/2016-01-11_niemcy-i-ich-uchodzcy.html" rel="alternate"></link><published>2016-01-11T19:00:00+01:00</published><updated>2016-01-11T19:00:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2016-01-11:/blog/2016/2016-01-11_niemcy-i-ich-uchodzcy.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Zastanawiałem się od jakiegoś
czasu, o co chodzi z tym niemieckim uwielbieniem dla imigrantów (zwanych
w Niemczech uchodźcami). Relacje od znajomych zamieszkałych stale w
Kraju Kwitnącej Demokracji pokazują, że wielu z nich &lt;strong&gt;naprawdę&lt;/strong&gt; wierzy
głęboko w te bzdury o multi-kulti, gender, ubogacanie kulturowe i
kochajmysie. I podobno niektórzy nawet się …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Zastanawiałem się od jakiegoś
czasu, o co chodzi z tym niemieckim uwielbieniem dla imigrantów (zwanych
w Niemczech uchodźcami). Relacje od znajomych zamieszkałych stale w
Kraju Kwitnącej Demokracji pokazują, że wielu z nich &lt;strong&gt;naprawdę&lt;/strong&gt; wierzy
głęboko w te bzdury o multi-kulti, gender, ubogacanie kulturowe i
kochajmysie. I podobno niektórzy nawet się zaczynają denerwować, kiedy
ktoś próbuje z nimi o tym racjonalnie podyskutować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No i wreszcie mnie olśniło.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście, pewien wpływ na pojawienie się olśnienia miały ostatnie
rewelacje z Kolonii i innych miasteczek, gdzie niemieckie, lekko podpite
dziewoje nagle się dowiedziały, co znaczy prawdziwy samiec pozbawiony
cywilizacyjnej maski. A właściwie napruta banda młodych samców.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Dygresja&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Otóż nie wiem, czy ktoś pamięta historie o wilkołakach.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/6a/Werwolf.png" width="80%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Chodzi mi o pałętającą się gdzieś na bokach antropologii historię o
&lt;em&gt;iuvenes&lt;/em&gt; , młodych wojownikach, którzy opuszczali rodzinne wsie, gdzieś
w kniejach zakładali nasączone psylocybiną stowarzyszenia i później
pętali się po okolicy brutalnie traktując każdego, kto się nawinął,
zależnie od predyspozycji (tj. jednych ograbić i zabić, innych zgwałcić,
zabić i znowu zgwałcić). Z takich właśnie band nabuzowanych
testosteronem młodzieńców, którzy mało się myli, nie obcinali
owłosienia, a często nosili też wilczury w charakterze odzienia, wywodzi
się pono mit wilkołaka. W Afryce jeszcze w XX wieku działały
sprzysiężenia lampartów, czy innych gepardów i krokodyli, które
zajmowały się mniej więcej tym samym, później tylko trochę się
sformalizowały i dołożyły do repertuaru handel narkotykami i
niewolnikami. Dość, że takie wilkołackie bandy składały się głównie z
młodych mężczyzn, wyrzuconych poza ramy społeczeństwa i łamiących tego
społeczeństwa zasady - często w sposób brutalny i okrutny.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Koniec dygresji&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Tak właśnie, jak powyżej dygresjonowałem, wyobrażam sobie owe naprute
bandy oliwkowych w kolorze samców, którzy opanowali plac Dom przed jedną
z największych i najpiękniejszych średniowiecznych katedr Europy i &lt;em&gt;co
najmniej molestowali&lt;/em&gt; seksualnie niemieckie, naiwne dzieweczki.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście współczesne wilkołaki noszą na tyłkach modne dżinsy, w
kieszeniach markowe smartfony, zasię piersi ich zdobią modne trykoty i
bluzy z kapturem, na które nie stać zwykłego polskiego ojca rodziny,
wyglądają też na dość zadbanych, a parę tysięcy kilometrów spacerku
znacznie poprawiło ich formę fizyczną - ale poza tym to chyba wszystko
się zgadza?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak, wiadomo już, że z różnych powodów policja niemiecka
usilnie starała się zatuszować aferę (prawdopodobnie, aby nie robić z
tego afery). Podporządkowane rządowi media grzecznie milczały, zanim
sprawa nie stała się tak paląca, że chowanie głowy w piasek groziło
utratą wiarygodności w oczach Niemców (w oczach innych, bardziej
nieufnych nacji niemieckie media wiarygodność straciły już dawno). A
tymczasem liczba skarg ciągle rośnie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tu mi się przypomina wzmianka, którą kiedyś czytałem na temat gwałtów, a
mianowicie, że kobieta poddana gwałtowi (lub o-mało-co) może popaść w
taki psychiczny stupor, że odzyska zdolność kontaktu z innymi dopiero po
dłuższym czasie. Zależnie od osobistych predyspozycji może to być czas
dłuższy lub krótszy. Coś podobnego do ostrej depresji. A wszystkie, bez
względu na predyspozycje, czują się - no właśnie - zgwałcone, przerażone
i do szpiku kości poniżone. W związku z powyższym niektóre w ogóle nie
donoszą o zdarzeniu, a inne czynią to po dłuższym lub krótszym czasie,
zależnie od predyspozycji. Tak czy owak, możliwe, że skargi na
molestowanie i gwałty ze strony imigrantów będą ciągle napływać. A im
policja zabierze się do sprawy poważniej, tym kobiety poczują się
bardziej chronione i więcej zdecyduje się ujawnić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cóż, to bardzo zły okres dla statystyk niemieckiej policji...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Boli, wiem.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/az/6/69/Multikulturalizm.jpg" width="80%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Ale wróćmy do pytania przewodniego niniejszych wynurzeń. Otóż olśnienie
wspomniane wcześniej wzięło się z brutalnej zasady psycholololo, która
mówi, że inni są naszym zwierciadłem. Ergo, jeżeli wkurza mnie
śmierdzący w tramwaju dziad, to być może powinienem się pochylić
uważniej nad własną higieną. Takoż działa to i w drugą stronę, czyli
jeżeli usilnie staramy się przekonać świat cały, że jesteśmy uczciwi, to
prawdopodobnie dlatego, że sami to głęboko wątpimy. Bowiem z tej
psychicznej zasady psycholololo wynika germańskie przysłowie: &lt;em&gt;Duże psy
nie muszą szczekać&lt;/em&gt; , co mniej domyślnym przetłumaczyć można na polskie:
&lt;em&gt;Prawda sama się obroni&lt;/em&gt; .&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli, jeżeli Niemcy walą głową naprzód w to szambo i w widoczny sposób
robią to ze strachu przed posądzeniem o &lt;strong&gt;rasizm&lt;/strong&gt; jednocześnie
opędzając się od krytyków nazywając ich &lt;strong&gt;faszystami&lt;/strong&gt; albo wręcz
&lt;strong&gt;nazistami&lt;/strong&gt; (sic!), to...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A jeżeli dodamy, że owym imigrantów policja traktuje z podejrzanym
pobłażaniem -- innymi słowy zwyczajnie ich &lt;em&gt;infantylizuje&lt;/em&gt; (dzieciom
wolno popełniać pewne błędy), jest to doskonałą oznaką...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czego?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Rasizmu Niemców&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Tak moi drodzy. &lt;strong&gt;Rasizmu&lt;/strong&gt;. Jeżeli kogoś traktujemy w sposób specjalny,
obchodzimy się z nim jak (znowu zajedziemy polskim idiomem) &lt;em&gt;ze zgniłym
jajkiem&lt;/em&gt; , to znaczy przecież, że rzeczywiście uważamy go za zgniłe
jajko.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czemu służą te pobłażliwe machania dłonią, to zbywanie oczywistego
zagrożenia chaosem i przestępczością, to uporczywe nie dostrzeganie, że
większość przybyszów dotarła do Europy piechotą i jest niewykształcona,
często niepiśmienna, za to żyje złudzeniami powstałymi z mieszanki mitów
i dostępnej w każdym zakątku świata telewizji satelitarnej, w której
pokazują - co? &lt;em&gt;M jak Miłość&lt;/em&gt; , &lt;em&gt;Dynastię&lt;/em&gt; , albo inne bzdury, ale
dobrze posrebrzone, pocukrzone i polane śmietanką.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To już jest moje osobiste doświadczenie sprzed lat bez mała dwudziestu:
zadawałem się wówczas w malowniczej Mongolii z nie mniej malowniczą
Mongołką. I zapewniam Was, że żadne moje zapewnienia, obietnice,
przekonywania, że u nasz owszem, są pełne półki w sklepach, ale na to
wszystko trzeba ciężko pracować, &lt;strong&gt;nie zdołały wygrać ze światem jej
wyobrażeń wziętych z MTV&lt;/strong&gt;!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I z takimi właśnie &lt;em&gt;rajskimi&lt;/em&gt; wyobrażeniami ci młodzi mężczyźni (ocenę
ich postawy pozostawiam na stronie) runęli na bogatą Europę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tych oto zaślepionych ludzi solidni, pracowici, dobrze wychowani i
praworządni Niemcy traktują - jak?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Jak niedorozwiniętych&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Jak debili, kretynów, dzieci, półzwierzęta po trochu. Bo pozwalają im
się zachowywać całkowicie wbrew lokalnym normom dobrego wychowania (na
co sami sobie nie pozwalają odwiedzając kraje, z których przybyli owi
imigranci) i w sporym wymiarze także wbrew lokalnym prawom. A na takie
rzeczy można pozwolić tylko &lt;strong&gt;niepełnemu człowiekowi&lt;/strong&gt;, czyli komuś
znacznie gorszemu od nas, którym gardzimy i jednocześnie go żałujemy, że
taki brzydki, biedny i ułomny. Ale tak czy owak - gardzimy nim, nie
chcemy go przy naszym stole, niech nocuje w obórce, tam też jest ciepło,
a ze zwierzętami może lepiej się porozumie. Nie będzie taki wyrobnik,
wicie rozumicie, psuł nam świątecznej atmosfery. Niech siedzi w obozie
dla azylantów i grzecznie czeka na swoją kolej w łaskawym rozpatrzeniu,
do jakiej miotły czy szufelki na kupy go przydzielimy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo chyba nie myśleliście, Szanowni Imigranci, że czeka Was tutaj kariera
menedżera? Takich ci u nasz dostatek, za to brakuje okropecznie
zamiataczy, szambiarzy, śmieciarzy, ostatecznie, jak się dobrze
podszkolicie, to monterów różnych rzeczy.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c1/Nur_fur_deutsche.jpg" width="80%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Ale oczywiście głośno nikt tego nie powie. Postawi się przed przybyszami
Nieprzebytą Bezbramną Zaporę złożoną z biurokratycznych procedur,
certyfikatów, badań i egzaminów (oczywiście wszystko bezpłatnie, żeby
nie było), którą przebyć mogą tylko najlepsi i najwytrwalsi. A reszta do
miotły, albo na zasiłek, byle się nie pętali wśród porządnych ludzi. Ale
tego też oczywiście nikt nie powie. Głośno się będzie mówić o kulturowym
ubogacaniu, o braterstwie, solidarności i innych takich frazesach. Co
obrotniejsi wytrą sobie pewnie gębę samym Panem Bogiem, dlaczego nie?
Toż Lenin kazał używać wszelkich dostępnych środków prowadzących do
zwycięstwa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli już wiemy: Niemcy tkwią w nierozerwalnym gorsecie własnych
słabości i lęku przed nimi. Gorset ten nałożyli sobie sami będąc jednymi
z najintensywniejszych wynalazców poprawności politycznej. I teraz mają,
co chcieli, choć zapewne nie do końca wiedzieli, czym to w
rzeczywistości się objawi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A wystarczyłoby nazywać rzeczy po imieniu, nawet ryzykując od czasu do
czasu, że ktoś nazwie ich, tfu, tfu, prawicą. Z pewnością takie skandale
rozchodziłyby się po kościach znacznie szybciej i mniej boleśnie, za to
obywatele mieliby może bardziej obiektywny pogląd na samych siebie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Cóż, ich słabości są naszą siłą, parafrazując Sun Tzu. Więc obserwujmy
ten kabaret i uczmy się na ich błędach.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="umma"></category><category term="przydum"></category></entry><entry><title>Rozmyślania o Hadżdż</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-12-28_rozmyslania-o-hadzdz.html" rel="alternate"></link><published>2015-12-28T19:08:00+01:00</published><updated>2015-12-28T19:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-12-28:/blog/2015/2015-12-28_rozmyslania-o-hadzdz.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Tak sobie przypadkiem zajrzałem
na mapy Gugla, a konkretnie &lt;a href="https://goo.gl/maps/jaQt2aQAfcv"&gt;TU&lt;/a&gt; . I po
raz chyba pierwszy przyźrzałem się uważnie temu, co można uźrzeć, czy to
na Street View, czy to na załączonych zdjęciach, czy to na widoku z lotu
ptaka.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;NIE-SA-MO-WI-TE&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Pomijając już pogardliwe myśli, że sami tego by nie zdołali …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Tak sobie przypadkiem zajrzałem
na mapy Gugla, a konkretnie &lt;a href="https://goo.gl/maps/jaQt2aQAfcv"&gt;TU&lt;/a&gt; . I po
raz chyba pierwszy przyźrzałem się uważnie temu, co można uźrzeć, czy to
na Street View, czy to na załączonych zdjęciach, czy to na widoku z lotu
ptaka.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;NIE-SA-MO-WI-TE&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Pomijając już pogardliwe myśli, że sami tego by nie zdołali zbudować,
hołd inżynierom składam, kimkolwiek by nie byli. Oto oglądamy Mekkę,
jedno z bodaj dwóch najświętszych miejsc Islamu. Punkt, do którego
zbiegają się wszystkie nitki tej wiary, albowiem każdy, ale to
absolutnie każdy pobożny muzułmanin ma tylko 5 (słownie: pięć)
obowiązków, jakich musi dopełnić w życiu:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.alislam.pl/islam/filary_islamu/kalimatul_szahada"&gt;Kalima&lt;/a&gt;
    (wyznanie wiary)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.alislam.pl/islam/filary_islamu/modlitwa"&gt;Salat&lt;/a&gt;
    (Modlitwa codzienna)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.alislam.pl/islam/filary_islamu/zakat"&gt;Zakat&lt;/a&gt; (Jałmużna)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.alislam.pl/islam/filary_islamu/post"&gt;Post&lt;/a&gt; (Ramadan)&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;a href="http://www.alislam.pl/islam/filary_islamu/hadzdz_pielgrzymka"&gt;Hadżdż&lt;/a&gt;
    (Pielgrzymka)&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Z tego pierwszy wystarczy dopełnić raz (nawrócenie), następne trzy
winien spełniać regularnie, a ten ostatni - takoż raz w życiu. Ale za to
z przytupem. Dziś wystarczy wskoczyć do samolotu i po najwyżej 24
godzinach (jeżeli mieszka się na Antarktydzie) wysiąść na lotnisku ok.
5km od Mekki. Dalej, to choćby na piechotę (zalecane), ale już każdy się
dostanie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8f/Kaaba_-Mecca_-Saudi_Arabia-1Aug2008.jpg" width="80%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Spróbujmy jednak sobie wyobrazić, jak to wyglądało przez poprzedni
tysiąc lat. Muzułmanin z Indonezji (gdzie islam pojawił się już w XIIw,
czyli kiedy w Polsce wciąż panowała moda na budownictwo drewniane), jak
oceniają współcześni historycy, przy założeniu, że stać go było na tę
podróż, potrzebował prawdopodobnie od roku (morzem) do trzech lat
(lądem), aby dotrzeć do &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Al-Kaba"&gt;Kaaby&lt;/a&gt; .
Większość z nich prawdopodobnie odkładała przez całe życie i decydowała
się wyruszyć w podróż dopiero pod koniec aktywności na tym padole,
zostawiając część majątku dzieciom, a większość zużywając na pokrycie
kosztów podróży. Po drodze zatrzymywali się tu i tam, aby zarobić
kolejne pieniądze i tak powoli, etapami, brnęli do świętego kamienia.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Organizacja&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Muzułmańscy władcy, zgodnie z zaleceniami Proroka, musieli świadczyć
opiekę nad pielgrzymami. Wg danych
&lt;a href="https://en.wikipedia.org/wiki/History_of_Hajj"&gt;encyklopedycznych&lt;/a&gt;
Warszawa była bagnem pełnym kumkających żab, kiedy Harun al Raszid
ufundował liczącą prawie półtora tysiąca kilometrów drogę z Iraku do
Medyny i Mekki, zaopatrzoną w stacje etapowe i cysterny na wodę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pielgrzymi przybywali do sąsiednich stolic (dzisiejszego Egiptu, Iraku i
Syrii), gdzie oczekiwali na zorganizowanie karawany. Docierali do celu
grupami liczącymi dziesiątki tysięcy wymęczonych drogą, ale ogarniętych
religijnym uniesieniem wędrowców. Dodajmyż tutaj, że właściwa &lt;strong&gt;hadżdż&lt;/strong&gt;
musiała się zakończyć we właściwym miesiącu (zwanym &lt;em&gt;miesiącem
pielgrzymki&lt;/em&gt;, czyli &lt;strong&gt;&lt;em&gt;zu al-hidżdża&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;), czyli setki tysięcy przybyszy,
od czasów, kiedy &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_w_w%C4%85wozie_Roncevaux"&gt;zginął hrabia Roland osłaniając odwrót frankońskich
wojsk z wąwozu
Roncevaux&lt;/a&gt;,
a dziś wręcz miliony (ah, milijony!) zjeżdżają się na obszar o
powierzchni Otwocka, tylko w celu odprawienia religijnych ceremonii.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/92/Al-Haram_mosque_-_Flickr_-_Al_Jazeera_English.jpg" width="80%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z pewnością jest tam wtedy dosyć tłoczno (brrr!). Godziny spędzone w
palącym, pustynnym słońcu na pieszym marszu w stronę kompleksu &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Al-Masd%C5%BCid_al-Haram"&gt;Masdżid
al-Haram&lt;/a&gt; ,
modły, powolne przesiąkanie w stronę sanktuarium, siedmiokrotne
okrążenie Kaaby, ucałowanie Świętego Kamienia, wydostanie się wreszcie
na zewnątrz - to zabawa chyba na cały dzień!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/13/Coveting_the_Black_Stone.jpg" width="80%" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dodać tu należy, że Azjaci nie znają jednego z najdonioślejszych
wynalazków Europy:
&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kolejka_(zbiorowo%C5%9B%C4%87)"&gt;kolejki&lt;/a&gt; .
Zatem kiedy nadchodzi właściwy czas, tysiące (a w XX wieku już miliony,
ach, milijony) podnieconych muzułmanów prą do obiektu wielkości piłki
futbolowej. Fakt, że tak nieliczni przy tej okazji giną, jest wielkim
osiągnięciem współczesnej &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Organizacja"&gt;sztuki
organizacji&lt;/a&gt; , która jest
&lt;strong&gt;głównym bohaterem niniejszego wpisu&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Meczet otaczający &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Had%C5%BCar"&gt;Święty
Kamień&lt;/a&gt; po raz pierwszy został
zbudowany niedługo po domniemanej śmierci domniemanego Mahometa. Już
wtedy pielgrzymi przybywali tysiącami, a ich liczba stale rosła. W ciągu
wieków budowlę wielokrotnie powiększano, czyniono to zgodnie z życzeniem
aktualnie panującego w okolicy władcy, aż w ostatnich latach ewidentnie
wreszcie zatrudniono inżynierów i kazano im cały kompleks zaplanować od
nowa - tym razem łącznie z przyszłymi rozbudowami (które właśnie
trwają). W ten sposób mamy jedną z największych krytych budowli na
świecie o zadaszonej powierzchni ok. 40ha, z klimatyzacją, ogrzewaniem
podłogowym, ruchomymi schodami, marmurami i innymi szykanami miłymi
sercu muzułmanina. Cały finał pielgrzymki został drobiazgowo
zaplanowany, dla pielgrzymów założono nowoczesne miasteczka namiotowe, z
których przeprowadzono ciągi piesze (szerokości polskich autostrad)
bezpośrednio do miejsc sakralnych. Nad samym meczetem zaś wybudowano
rekordowy, superluksusowy hotel dla najbogatszych z bogatych, żeby nie
musieli się tłoczyć z tłuszczą, za to mieli widok bezpośrednio na Kaabę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Masjid al Haram" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/05/Masjid_al-Haram_cropped.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I choć na codzień w meczecie al-Haram przebywa najwyżej kilkaset tysięcy
ludzi, przecież w miesiącu pielgrzymek gromadzi on dzień w dzień po 4
(słownie: cztery) miliony (ach, milijony!) wiernych! Którzy pięć razy
dziennie wchodzą, modlą się i wychodzą. &lt;strong&gt;To jest naprawdę poważne
osiągnięcie organizacyjne!&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie śmiem nawet sobie wyobrażać, jakie to wszystko ma kulturowe
konotacje. Oczyma wyobraźni widzę rody i klany od wieków specjalizujące
się w biznesie pielgrzymkowym, powiązane z muzułmańskim systemem
pseudo-kredytowym, bo nagromadzony majątek jakoś trzeba reinwestować.
Ale najważniejsze, to fakt, iż w rejonie Mekki muzułmanie od tysięcy lat
mieli do rozwiązania poważny problem organizacyjny - i sobie z nim
radzili. A to znaczy, że w okolicach Mekki istnieje potężne zaplecze
ludzi znakomicie wykształconych pod kątem organizacji sterowania dużymi
grupami ludzi, którzy rok w rok, bezrefleksyjnie realizują potrzeby
milionów (ach, milijonów!). Oczywiście, jest to trochę jednostronna
umiejętność, a masy, którymi oni sterują, są od początku w miarę
jednorodnie zmotywowane - ale nie o to teraz tu chodzi, tylko o fakt, że
z tyłu, za tymi prymitywnymi brodaczami, którzy dla uciechy oglądaczy
fejsbuka odrzynają członki bliźnim przy pomocy noży, maczet, siekier,
szabel, byle nie ze znieczuleniem, za ich plecyma znajduje się pewne
intelektualne zaplecze, którego nie należy lekceważyć.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Podziw&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;A właściwie, to chodziło mi tylko o wyrażenie podziwu, jaki poczułem na
widok tego ogromnego, monumentalnego założenia, jakim jest Mekka. Choć w
żadnym wypadku nie solidaryzuję się z dążeniami muzułmanów, nie mam
zamiaru nawracać się na ich wiarę (parę innych stoi przed islamem w
kolejce), to przecież nie mogę odmówić im, że Mekka - &lt;strong&gt;to się im
udała&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="umma"></category><category term="przydum"></category></entry><entry><title>Ze świątecznym pozdrowieniem</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-12-24_ze-swiatecznym-pozdrowieniem.html" rel="alternate"></link><published>2015-12-24T19:08:00+01:00</published><updated>2015-12-24T19:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-12-24:/blog/2015/2015-12-24_ze-swiatecznym-pozdrowieniem.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Gdy pierwsza gwiazdeczka zabłyśnie na niebie, z magazynów Coca-Coli
rozlegnie się brzęk
&lt;a href="http://www.cocacola.com.pl/historia/historia-swietego-mikolaja.html"&gt;dzwoneczków&lt;/a&gt;
i tupot reniferzych kopytek, &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziadek_Mr%C3%B3z"&gt;Dziadek
Mróz&lt;/a&gt; puści chmurę
spalin ze swojego &lt;a href="http://www.improsport.pl/rosimpex/index.html"&gt;Burana&lt;/a&gt;
, dzieci w Polsce zadrżą z podniecenia, a wojujący
&lt;a href="http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Poradnik:Jak_by%C4%87_dobrym_ateist%C4%85"&gt;ateiści&lt;/a&gt;
rozpoczną po raz kolejny bezskuteczną
&lt;a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8620"&gt;filipikę&lt;/a&gt; na temat, jak to
bezsensowne są te świąteczne tradycje, niech …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Gdy pierwsza gwiazdeczka zabłyśnie na niebie, z magazynów Coca-Coli
rozlegnie się brzęk
&lt;a href="http://www.cocacola.com.pl/historia/historia-swietego-mikolaja.html"&gt;dzwoneczków&lt;/a&gt;
i tupot reniferzych kopytek, &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Dziadek_Mr%C3%B3z"&gt;Dziadek
Mróz&lt;/a&gt; puści chmurę
spalin ze swojego &lt;a href="http://www.improsport.pl/rosimpex/index.html"&gt;Burana&lt;/a&gt;
, dzieci w Polsce zadrżą z podniecenia, a wojujący
&lt;a href="http://nonsensopedia.wikia.com/wiki/Poradnik:Jak_by%C4%87_dobrym_ateist%C4%85"&gt;ateiści&lt;/a&gt;
rozpoczną po raz kolejny bezskuteczną
&lt;a href="http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,8620"&gt;filipikę&lt;/a&gt; na temat, jak to
bezsensowne są te świąteczne tradycje, niech nam się wszystkim szczęści.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A dlaczego w ogóle wziąłem się za pisanie świątecznej notki (święta
zwykle przegapiam blogowo, bo zajęty jestem świętowaniem)? Otóż
przypadkiem zupełnym trafiłem na
&lt;a href="http://weglowy.blogspot.com/2015/12/nie-pisze-o-kosmetykach-pisze-o-sztuce.html"&gt;wywiad&lt;/a&gt;
ze specjalistką od perfum i zapachów, która zapodała ciekawą
&lt;a href="http://sjp.pwn.pl/slowniki/konotacja.html"&gt;konotację&lt;/a&gt; kulturową dla
jednego z najsłodszych momentów Bożego Narodzenia, który chyba dlatego
obchodzony jest dwukrotnie: w Boże Narodzenie zostaje wspomniany, a w
Trzech Króli uświętowany:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h4&gt;Ów kontekst kulturowy&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Nota bene analiza kulturowego postrzegania kadzideł skłoniła mnie kilka lat temu do stworzenia własnej interpretacji biblijnej przypowieści o trzech mędrcach/królach, którzy przynieśli dary boskiemu noworodkowi w Betlejem. Analitycy Biblii nie mając świadomości tej symboliki nie dostrzegają, że ofiarując Jezusowi złoto, kadzidło i mirrę, mędrcy w istocie ofiarowali swojemu bogu całą ludzkość. Złoto to sandarak symbolizujący dzieci; kadzidło (frankońskie) symbolizuje mężczyzn, a mirra kobiety.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;I wreszcie życzenia&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Niech spłynie na nas błogosławieństwo
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Endorfiny"&gt;endorfinowe&lt;/a&gt; , którego
przyczyn niektórzy upatrują w obżarstwie, inni w alkoholu, a jeszcze
inni w ogólnej świątecznej błogości, większość jednak uważa, że ma to
coś wspólnego z religią. Ale niech spłynie na wszystkich. Bez wyjątku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Życzmy sobie i innym, aby rzeczy się miały ku lepszemu. U wszystkich.
Bez wyjątku. Bo jak się rzeczy mają ku lepszemu, to i my stajemy się
coraz lepsi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Życzmy sobie i innym, żebyśmy byli dla siebie nawzajem, ale i dla samych
siebie, coraz lepsi. Bo jak stajemy się coraz lepsi, to rzeczy się mają
ku lepszemu. U wszystkich. Bez wyjątku.&lt;/p&gt;
&lt;h1&gt;Wesołych Świąt&lt;/h1&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category><category term="historia"></category><category term="krotochwile"></category></entry><entry><title>W sprawie odezwy Zarządu Związku GWŻRP</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-12-23_w-spr-odezwy-zzgwzrp.html" rel="alternate"></link><published>2015-12-23T19:08:00+01:00</published><updated>2015-12-23T19:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-12-23:/blog/2015/2015-12-23_w-spr-odezwy-zzgwzrp.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Jakoś tak po weekendzie Zarząd Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich
Rzeczpospolitej Polskiej wydał z siebie takie oto oświadczenie, czy też
stanowisko, jak w
&lt;a href="http://www.jewish.org.pl/index.php/pl/wiadomopci-mainmenu-57/7417-oficjalne-stanowisko-zarzdu-zwizku-gmin-wyznaniowych-ydowskich-rp-w-sprawie-wypowiedzi-pawa-kukiza.html"&gt;linku&lt;/a&gt;
. Była to reakcja na wypowiedź Pawła Kukiza (posła na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej Pawła Kukiza), która brzmiała mniej więcej tak:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Soros, amerykański bankier żydowskiego pochodzenia, ścigany w wielu …&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Jakoś tak po weekendzie Zarząd Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich
Rzeczpospolitej Polskiej wydał z siebie takie oto oświadczenie, czy też
stanowisko, jak w
&lt;a href="http://www.jewish.org.pl/index.php/pl/wiadomopci-mainmenu-57/7417-oficjalne-stanowisko-zarzdu-zwizku-gmin-wyznaniowych-ydowskich-rp-w-sprawie-wypowiedzi-pawa-kukiza.html"&gt;linku&lt;/a&gt;
. Była to reakcja na wypowiedź Pawła Kukiza (posła na Sejm Rzeczpospolitej Polskiej Pawła Kukiza), która brzmiała mniej więcej tak:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Soros, amerykański bankier żydowskiego pochodzenia, ścigany w wielu krajach listami gończymi za malwersacje i oszustwa finansowe, intensyfikuje swoje antydemokratyczne działania w Polsce. Mocno wspiera program Obywatele dla Demokracji, który ma budżet 150 milionów złotych i jest finansowany z mechanizmu finansowego europejskiego obszaru gospodarczego. Pieniędzmi dysponuje Fundacja Batorego. O dofinansowanie mogą ubiegać się wszystkie liberalno-lewicowe organizacje pozarządowe, walczące z nacjonalizmem, patriotyzmem, ksenofobią i propagujące sprowadzanie do Polski nielegalnych imigrantów.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zwracam teraz uwagę na treść odezwy ZZGWŻRP, konkretnie ten fragment:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Wyrażamy głębokie oburzenie z powodu wypowiedzi Pawła Kukiza dotyczącej finansowania Komitetu Obrony Demokracji przez &lt;/em&gt;&lt;em&gt;„żydowskiego bankiera”&lt;/em&gt;&lt;em&gt;. Po raz pierwszy po demokratycznych wyborach '89 roku polityk zasiadający w parlamencie, były kandydat na prezydenta, w tak jednoznaczny sposób używa antysemickiej retoryki. W ostatnim czasie w sposób niepokojący nasiliło się używanie &lt;/em&gt;&lt;em&gt;haseł antysemickich&lt;/em&gt;&lt;em&gt;.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli zdaniem ZZGWŻRP sformułowanie ,,żydowski bankier'' jest
antysemickie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Chciałbym tu pominąć całą debatę, czy Polacy są antysemitami, bo wielu
już na ten temat dyskutuje i do niczego nie dochodzą. Każdy ma w tej
materii swoje, lepiej lub gorzej wyrobione, zdanie. Skoncentruję się
tylko na zestawieniu pojęć &lt;em&gt;żydowski bankier&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;antysemityzm&lt;/em&gt;. Czy nie
brzmi to trochę kuriozalnie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jakże bym chciał, żeby ktoś kiedyś powiedział ,,To skandal, że polska
finansjera finansuje antypaństwowe organizacje w Brunei! '' Albo np.
,,Jak twierdzą anonimowe źródła, organizację &amp;gt;&amp;gt;Świt
Wolności&amp;lt;&amp;lt; finansował pewien polski bankier'' . No, jakże bym
chciał! Toż takie podejrzenia dowodziłyby kilku wspaniałych faktów, jak
następuje:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Istnieje coś takiego jak &lt;em&gt;polska finansjera&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Istnieje coś takiego jak &lt;em&gt;polski bankier&lt;/em&gt;&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Powyższe są bogate, wpływowe i potężne&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Tak potężne, że są podejrzewane o wpływanie na wewnętrzną politykę
    różnych państw&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Czy to nie byłaby wspaniała wiadomość? Czy nie obnosilibyśmy z dumą
etykietek ,,polski finansista'' ? Ale, niestety, nie istnieje coś
takiego jak ,,polska finansjera'' , ani ,,polski bankier'' . Czy
istnieje coś takiego jak ,,żydowska finansjera'', albo ,,żydowski
bankier'', to temat na odrębną dyskusję. Samo jednak podejrzenie, że coś
takiego istnieje, powinno całej światowej społeczności Żydów sprawiać
zaszczyt. Toż dowodzi to podziwu, graniczącego niemal z lękiem, z jakim
odnoszą się do nich ludzie innych, mniej obdarzonych Noblami, nacji.
Dowodzi to, że naród przez 2000 (słownie: dwa tysiące) lat pozbawiony
własnego państwa nie tylko przetrwał, nie tylko zachował własną, żywą
kulturę, którą jeszcze rozwinął, ale osiągnął sukcesy w krajach, w
których tworzył społeczności. To spośród Żydów notuje się większość
noblistów bez względu na specjalizację. Jeżeli popatrzymy na listę płac
po/przed każdym filmem amerykańskim, połowa kierownictwa przynajmniej to
Grossmanny, Weissmanny, Berkowitze i inni o dźwięcznych nazwiskach
żydowskich. To samo w wyższych kołach amerykańskiej i nie tylko
polityki. Jeden z większych premierów XIX-wiecznej Brytanii nazywał się
(nie bez powodu) Disraeli. Najwięksi poeci polskiego 20-lecia
międzywojennego byli Żydami. Czego tu się wstydzić???&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Reakcja ZZGWŻRP zatem przypomina reakcję pięknej kobiety, która z
własnej woli znalazła się we Włoszech i odbiera (co prawda, zgódźmy się,
że mało wyrafinowane) hołdy od przesiadujących na murku osrajmurków.
Wyjaśnię: we Włoszech taki hołd polega na głośnym gwizdaniu, zapraszaniu
pani na ,,spacer'' i wygłaszaniu niewybrednych pochwał na temat jej
części ciała. No, co poradzić, taka kultura. &lt;strong&gt;Ale hołd pozostaje
hołdem.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Innymi słowy poseł Paweł Kukiz złożył hołd przedsiębiorczości i
politycznemu wyrobieniu Żydów podejrzewając ich przedstawiciela o udział
w wewnętrznych polskich rozgrywkach politycznych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;A oni się obrażają.&lt;/strong&gt; To chyba jacyś inni, kontrastowo do owego
bankiera nieprzeciętnie głupi, Żydzi.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="historia"></category><category term="polemika"></category></entry><entry><title>O co chodzi z tym Trybunałem Konstytucyjnym?</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-12-17_o-co-cho-z-tk.html" rel="alternate"></link><published>2015-12-17T19:08:00+01:00</published><updated>2015-12-17T19:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-12-17:/blog/2015/2015-12-17_o-co-cho-z-tk.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Tak sobie o 7:00 zacząłem czytać i...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Moje ulubione &lt;a href="http:oldwww.fuw.edu.pl/donosy/"&gt;DONOSY&lt;/a&gt;, dzięki którym
nie musiałem czytać pilnie wszystkich gazet i portali, żeby się
dowiedzieć, co tam aktualnie w polityce, mocno skręciły na kurs anty-PiS
(to już kaszlało od paru lat, pewnie przez czytanie GW) i
proplatformersko. Jakaż szkoda...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak mi …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Tak sobie o 7:00 zacząłem czytać i...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Moje ulubione &lt;a href="http:oldwww.fuw.edu.pl/donosy/"&gt;DONOSY&lt;/a&gt;, dzięki którym
nie musiałem czytać pilnie wszystkich gazet i portali, żeby się
dowiedzieć, co tam aktualnie w polityce, mocno skręciły na kurs anty-PiS
(to już kaszlało od paru lat, pewnie przez czytanie GW) i
proplatformersko. Jakaż szkoda...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak mi coś chodziło po głowie, że sprawa z TK jest cokolwiek nadęta (a
właściwie rozdęta). I znowu, jak zwykle, dym w oczy obywatelom, z obu
stron kadzą, ale nie żeby kadzić, tylko żeby rozmydlić, zasłonić,
przeszkadzać. Wczoraj &lt;a href="http://wiadomosci.onet.pl/kraj/projekt-nowelizacji-ustawy-o-trybunale-konstytucyjnym-autorstwa-pis-juz-na-stronie/h5tcpf"&gt;Onet
ogłosił&lt;/a&gt;
([to samo Rzepa
&lt;a href="http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/312159943-Projekt-ustawy-o-Trybunale-Konstytucyjnym-autorstwa-PiS-w-Sejmie.html"&gt;http://www.rp.pl/Sedziowie-i-sady/312159943-Projekt-ustawy-o-Trybunale-Konstytucyjnym-autorstwa-PiS-w-Sejmie.html&lt;/a&gt;]
, tylko przedwczoraj), że PiSowski projekt ustawy o TK jest już na
stronach Sejmu, ale nikt nie dał linku. Co to kurde jest za
dziennikarstwo internetowe? Gdzie ten projekt? Tvn24 wreszcie dał
link...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zakrzykuje się projekt zmiany ustawy, że jest niezgodny z Konstytucją, a
oni tylko zmieniają zapisy ustawowe w kwestiach, które określa ustawa o
TK, ale Konstytucja ich nie tyka!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nieprawdą jest, że chcą ustawowo zmienić liczbę zasiadających sędziów TK
z 15 na 13 - to reguluje Konstytucja. Nie ma czegoś takiego w projekcie
PiS! PiS zmienia tylko to, co może zmienić, tj. ustawę o TK, gdzie w
art.44 ustala się tryb pracy TK i określa, w jakim składzie TK orzeka w
jakich sprawach. Trudno, czerwoni mogli to doprecyzować w Konstytucji,
ale zaniedbali, to teraz mają pasztet. Zatem PiS może w tym artykule
określić liczbę sędziów niezbędnych do rozstrzygania danej sprawy. Takoż
się ma to do orzekania zwykłą większością głosów: określa to ustawa -
może zostać łatwo przez PiS zmienione i niech się opozycja udławi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Widzę w projekcie PiS inne zapisy, które zapewne z punktu widzenia
miłośnika Konstytucji są wykorzystaniem prawnych kruczków na swoją
korzyść, np.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h4&gt;kto cierpi na TL;DR może ominąć&lt;/h4&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h5&gt;Art. 44&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;jest:&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Trybunał orzeka:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1) w pełnym składzie w sprawach:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;a) zgodności ustaw przed ich podpisaniem i umów międzynarodowych przed
ich ratyfikacją z Konstytucją,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;b) stwierdzenia przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta
Rzeczypospolitej Polskiej oraz powierzenia Marszałkowi Sejmu
tymczasowego wykonywania obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej
Polskiej,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;c) zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;d) sporów kompetencyjnych między centralnymi konstytucyjnymi organami
państwa,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;e) w których skład orzekający Trybunału zamierza odstąpić od poglądu
prawnego wyrażonego w orzeczeniu wydanym w pełnym składzie,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;f) o szczególnej zawiłości lub doniosłości;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2) w składzie pięciu sędziów Trybunału w sprawach zgodności:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;a) ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;b) ustaw z umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała
uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;3) w składzie trzech sędziów Trybunału w sprawach:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;a) zgodności przepisów prawa wydawanych przez centralne organy państwowe
z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;b) zgodności innych aktów normatywnych z Konstytucją, ratyfikowanymi
umowami międzynarodowymi lub ustawami,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;c) nadania dalszego biegu lub odmowy nadania dalszego biegu skardze
konstytucyjnej oraz wnioskowi podmiotu, o którym mowa w art. 191 ust. 1
pkt 3-5 Konstytucji,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;d) wyłączenia sędziego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;ma być&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Trybunał orzeka:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1) w pełnym składzie, chyba że ustawa stanowi inaczej;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2) w składzie 7 sędziów Trybunału w sprawach zgodności ustaw z umowami
międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody
wyrażonej w ustawie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;3) w składzie 3 sędziów Trybunału w sprawach:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;a) nadania dalszego biegu lub odmowy nadania dalszego biegu skardze
konstytucyjnej oraz wnioskowi podmiotu, o którym mowa w art. 191 ust. 1
pkt 3–5 Konstytucji,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;b) wyłączenia sędziego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. Jeśli sprawa, o której stanowi ust. 1 pkt 2 i 3 jest szczególnie
zawiła lub o szczególnej doniosłości, możliwe jest przekazanie jej do
rozstrzygnięcia w pełnym składzie. O przekazaniu rozstrzyga Prezes
Trybunału, także na wniosek składu orzekającego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;3. Orzekanie w pełnym składzie wymaga udziału co najmniej 13 sędziów
Trybunału.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h5&gt;Art. 81&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;jest&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. O rozpoznaniu wniosku, pytania prawnego lub skargi na rozprawie
rozstrzyga skład orzekający z własnej inicjatywy albo po rozpatrzeniu
wniosku w tej sprawie wnioskodawcy, sądu pytającego lub skarżącego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;ma być&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. Na wniosek uczestnika postępowania Trybunał rozpoznaje sprawę na
rozprawie.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h5&gt;Art. 93&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;jest&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Trybunał może rozpoznać wniosek, pytanie prawne lub skargę na
posiedzeniu niejawnym, jeżeli:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1) pisemne stanowiska uczestników postępowania oraz pozostałe dowody
zgromadzone w sprawie stanowią wystarczającą podstawę do wydania
orzeczenia lub&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2) sprawa dotyczy zagadnienia prawnego, które zostało wystarczająco
wyjaśnione we wcześniejszych orzeczeniach Trybunału.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. O rozpoznaniu wniosku, pytania prawnego lub skargi na posiedzeniu
niejawnym rozstrzyga skład orzekający.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;3. Przewodniczący składu orzekającego zawiadamia uczestników
postępowania, że rozpoznanie sprawy nastąpi na posiedzeniu niejawnym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;ma być&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Z zastrzeżeniem art. 81 ust. 2 (cytuję ten ustęp: 2. O rozpoznaniu
wniosku, pytania prawnego lub skargi na rozprawie rozstrzyga skład
orzekający z własnej inicjatywy albo po rozpatrzeniu wniosku w tej
sprawie wnioskodawcy, sądu pytającego lub skarżącego.) Trybunał może
rozpoznać wniosek, pytanie prawne lub skargę na posiedzeniu niejawnym,
jeżeli:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1) pisemne stanowiska uczestników postępowania oraz pozostałe dowody
zgromadzone w sprawie stanowią wystarczającą podstawę do wydania
orzeczenia lub&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2) sprawa dotyczy zagadnienia prawnego, które zostało wystarczająco
wyjaśnione we wcześniejszych orzeczeniach Trybunału.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli, jak to rozumiem: Decyzja o postępowaniu niejawnym zapada z
inicjatywy składu orzekającego lub na wniosek wnioskodawcy etc., przy
czym i tak decyzję taką podejmuje skład orzekający, stwierdza się
bowiem, że Trybunał może, a nie musi. Jak dla mnie, posprzątano tu tylko
tautologie.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h5&gt;Art. 99&lt;/h5&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;jest&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Orzeczenie Trybunału zapada większością głosów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. Sędzia składu orzekającego, który nie zgadza się z orzeczeniem
Trybunału, może, podpisując orzeczenie, zgłosić zdanie odrębne. Zdanie
odrębne może dotyczyć także samego uzasadnienia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;ma być&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1. Orzeczenia Trybunału wydawane w pełnym składzie zapadają większością
2/3 głosów.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2. bez zmian&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h4&gt;KONIEC TL;DR&lt;/h4&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Czyli projekt PiSowski zmienia układ tak:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Wzmacnia się pozycję uczestnika postępowania&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;
&lt;p&gt;Do rozprawy (czyli trudniejszego trybu rozpatrzenia) wystarczy
    wniosek wnioskodawcy&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;etc. (być może to przywrócenie stanu sprzed ustawy PO z czerwca),&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Do quorum orzekającego wystarczy 13/15 sędziów (nie zatrzymuje się
    pracy z powodu&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;choroby np.)&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Sędziowie TK mają orzekać w pełnym składzie we wszystkich sprawach,
    dla których ustawa nie&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;określa mniejszego składu&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;W sprawach międzynarodowych ma ich orzekać nie 5 a 7, a typów tych
    spraw jest mniej,&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;niektóre przesunięto na pełny skład&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Skład 3 sędziów służy praktycznie do załatwiania bieżącej
    biurokracji, nie ma mocy&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;orzekania zgodności jakichkolwiek praw.&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Modyfikuje się proces wyboru i zaprzysiężenia członka TK, co
    zwykłych ludków&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;raczej nie dotyczy&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli z pktu widzenia zwykłego człowieczka, któremu chciało się
przeczytać i porównać te parę artykułów, przede wszystkim ustawa zmienia
pracę TK w ten sposób, że goni sędziów do roboty. Co zwykłemu ludkowi
musi się podobać. Zmniejsza też nacisk odpowiedzialności z pojedynczego
sędziego rozkładając go na wielu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przy okazji zmiana zapewnia, że więcej sędziów popiera orzeczenie:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;table&gt;
&lt;thead&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;th&gt;Możliwy skład sędziowski&lt;/th&gt;
&lt;th&gt;projektowana większość&lt;/th&gt;
&lt;th&gt;dotychczasowa, wymagana większość&lt;/th&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;/thead&gt;
&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;15&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;10&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;8&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;13&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;9&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;7&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;7&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;5&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;4&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;5&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;4&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;3&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td&gt;3&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;2&lt;/td&gt;
&lt;td&gt;2&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pierwsza kolumna możliwy skład sędziowski, druga to projektowana
większość, trzecia, dotychczasowa wymagana większość. Wytłuszczone
składy, to dopuszczalne przez projekt PiS (15 występuje w obu ustawach,
bo to liczba konstytucyjna). Wynika z tego, że ewentualna kontrola PiS
nad 3 sędziami (jak rozumiem, media o tym trombio) zapewnia blokadę
postanowień wyłącznie w sprawach, gdzie TK orzeka w składzie 7 lub 3
sędziów (o ile ci sędziowie się w tych składach znajdą). Nic nie daje
przy orzekaniu pełnym składem, jeżeli pozostali będą przeciwko nim.
Układ jest czysty politycznie, nie ma o co gęby drzeć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem pytaniem otwartym pozostaje: o co kurde chodzi?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo z punktu widzenia zwykłego ludka większość proponowanych zmian w
ustawie o TK jest korzystnych, reszta niezrozumiała.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Może wcale nie chodzi o TK?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak ja się uspokoiłem: to wszystko odbywa się w granicach
prawa, nikt nie próbuje zmienić Konstytucji. Na ile się orientuję, żaden
zapis projektowanej ustawy nie wgryza się w Konstytucję bardziej niż
poprzednia ustawa (porównywałem z ustawą PO z czerwca, którą sędzia
&lt;a href="http://trybunal.gov.pl/wiadomosci-trybunalskie/foto-galeria-uroczystosci-spotkania-wyklady/art/8499-nowa-ustawa-o-trybunale-konstytucyjnym/"&gt;Rzepliński tak
chwalił&lt;/a&gt;
). Najwięcej wątpliwości może wzbudzić ustalenie, że quorum pełnego
składu wynosi 13, a nie 15 sędziów. Ale przy zwykłej większości zmiana
ta raczej poprawia organizację pracy wobec faktu, że pełny skład
zaprojektowane ma więcej roboty, a z dodatkiem większości 2/3 tak
naprawdę politycznie nie zmienia nic.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podejrzewam, że mają tu na rzeczy kalkulacje związane z upływem kadencji
sędziowskich i planowaniem wrzucenia tam ,,swoich'' sędziów - ale należy
pamiętać, że mówimy tu o ludziach, których stopień zacietrzewienia
politycznego jest znacznie mniejszy niż zwykłych ludków, a ręce związane
prawem, więc to z pktu widzenia ludka też jakieś warcaby, a nie poważna
sprawa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;nbsp;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I na koniec dygresja:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Fragment orzeczenia TK z 2015-12-09 w sprawie &lt;a href="http://trybunal.gov.pl/rozprawy-i-ogloszenia-orzeczen/wyroki/art/8792-nowelizacja-ustawy-o-trybunale-konstytucyjnym/"&gt;Nowelizacja ustawy o
Trybunale
Konstytucyjnym:&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;po rozpoznaniu, z udziałem wnioskodawców oraz Sejmu i Prokuratora
Generalnego, na rozprawie w dniu 9 grudnia 2015 r., połączonych
wniosków:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;1) grupy posłów o zbadanie zgodności:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;a) art. 1 pkt 6 ustawy z dnia 19 listopada 2015 r. o zmianie ustawy o
Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U. poz. 1928), zaś w razie jej wejścia w
życie przed dniem orzekania w niniejszej sprawie przez Trybunał – art.
137a ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym (Dz. U.
poz. 1064), z art. 2, art. 7, art. 10 oraz art. 194 ust. 1 Konstytucji,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;b) art. 1 pkt 4 ustawy z 19 listopada 2015 r., zaś w razie jej wejścia w
życie przed dniem orzekania w niniejszej sprawie przez Trybunał – art.
21 ust. 1 i 1a ustawy z 25 czerwca 2015 r., z art. 194 ust. 1
Konstytucji,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;c) art. 2 ustawy z 19 listopada 2015 r. z art. 2, art. 7 oraz art. 10
Konstytucji,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;2) Rzecznika Praw Obywatelskich o zbadanie zgodności:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;a) ustawy z 19 listopada 2015 r. z art. 7, art. 112 i art. 119 ust. 1
Konstytucji,&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;b) art. 137a ustawy z 25 czerwca 2015 r., dodanego przez art. 1 pkt 6
ustawy z 19 listopada 2015 r., z art. 45 ust. 1, art. 180 ust. 1 i 2
oraz z art. 194 ust. 1 w związku z art. 10 Konstytucji, a także z art. 6
ust. 1 &lt;strong&gt;Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności&lt;/strong&gt;,
sporządzonej w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r. (Dz. U. z 1993 r. Nr 61,
poz. 284, ze zm.) oraz z art. 25 lit. c w związku z art. 2 i art. 14
ust. 1 &lt;strong&gt;Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych&lt;/strong&gt;,
otwartego do podpisu w Nowym Jorku dnia 19 grudnia 1966 r. (Dz. U. z
1977 r. Nr 38, poz. 167),&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;c) art. 2 ustawy z 19 listopada 2015 r. z zasadą poprawnej legislacji
wynikającą z art. 2, z art. 45 ust. 1, art. 180 ust. 1 i 2 oraz art. 194
ust. 1 w związku z art. 10 Konstytucji, a także z art. 6 ust. 1
&lt;strong&gt;Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych&lt;/strong&gt; wolności oraz z
art. 25 lit. c w związku z art. 2 i art. 14 ust. 1 &lt;strong&gt;Międzynarodowego
Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych&lt;/strong&gt;,&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;i tak dalej...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zwykły ludek patrzy na to myśli sobie, że ktoś tu go zrobił w konia. Nie
no, w porząsiu, że TK to sprawdza, bo to leży w jego kompetencjach.
Konstytucja jednak już jest wystarczająco bełkotliwa dla zwykłego ludka,
ale tu widać, że jak przyswoję Konstytucję, to nie wystarczy. Muszę
jeszcze popaczeć na jakieś międzynarodowe akty prawne, które być może
skreślają zapisy konstytucyjne. Moim zdaniem jako zwykłego ludka,
przydałoby się jednakowoż wciągnąć te zapisy do odpowiedniego
prawodawstwa polskiego, a nie pozostawiać w oddzielnych aktach, bo się
zwykły ludek w końcu pogubi, o co kaman. Bo nie wiem, czy jeżeli ustawa
jest zgodna z Konstytucją, ale niezgodna z jakimś międzynarodowym aktem,
to można tak, czy nie można?&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category></entry><entry><title>Sendbajt</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-12-07_sendbajt.html" rel="alternate"></link><published>2015-12-07T19:08:00+01:00</published><updated>2015-12-07T19:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-12-07:/blog/2015/2015-12-07_sendbajt.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Opowieść tę podbieram ze strony 
&lt;a href="http://sokrates.mimuw.edu.pl/~sebek/sendbajt.html"&gt;mimuw&lt;/a&gt; 
mając w intencji tylko i wyłącznie jej zachowanie dla potomności&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Na opowiadanie
to natknąłem się lata temu i zapadło mi w pamięć. A niedawno znowu
trafiło do mnie za sprawą niepojętych algorytmów stochastycznej
rzeczywistości. I już nie chcę się z nim rozstawać. Zatem …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Opowieść tę podbieram ze strony 
&lt;a href="http://sokrates.mimuw.edu.pl/~sebek/sendbajt.html"&gt;mimuw&lt;/a&gt; 
mając w intencji tylko i wyłącznie jej zachowanie dla potomności&lt;sup id="fnref:1"&gt;&lt;a class="footnote-ref" href="#fn:1"&gt;1&lt;/a&gt;&lt;/sup&gt;. Na opowiadanie
to natknąłem się lata temu i zapadło mi w pamięć. A niedawno znowu
trafiło do mnie za sprawą niepojętych algorytmów stochastycznej
rzeczywistości. I już nie chcę się z nim rozstawać. Zatem to nie jest
mój utwór, tylko bliżej mi nieznanego talenta, którego podpis
zamieszczam poniżej opowiadania.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Jest to opowieść o najbardziej chyba spektakularnej grupie hackerskiej w
historii Netu oraz najgenialniejszym hackerze wśrod seniorów. Pan Jan
S., bo o nim mowa, zaczął się co prawda interesować komputerami dopiero
w wieku 68 lat, lecz efekty przerosły jego
najśmielsze oczekiwania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale zacznijmy od początku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Pamietam jak dziś. To było w 1987 roku... byłem właśnie wtedy na
poczcie po swoją emeryturę (u pani Halinki z 3 okienka), kiedy po raz
pierwszy zobaczyłem komputer. Stał na biurku przykryty pokrowcem --
wspomina pan Jan. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wtedy jeszcze nic nie wskazywało na to, że komputery
staną się życiowym hobby pana Jana. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- W roku 1989, w bibliotece
wojewódzkiej, gdzie często zaglądałem, też były już komputery... 
Pamiętam, że po raz pierwszy (i ostatni) usiadłem wtedy przed
klawiaturą. Kompletnie nie wiedziałem, co mam zrobić, więc najpierw
przeczytałem cztery razy to, co było napisane na monitorze. Potem jakoś
już poszło... Tego samego dnia wypożyczyłem książkę o rosyjskich
maszynach cyfrowych, z której dowiedziałem się, co to jest bit i bajt oraz
kto to jest Lenin.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Od tej pory zaczął się intesywny okres w życiu pana S. Całe dnie spędzał
w czytelni pochłaniając książki o komputerach, systemach operacyjnych,
sieciach komputerowych, ale nie tylko. W kręgu zainteresowań pana Jana
znalazła się również telefonia i budowa modemów, co zresztą zaowocowało
w późniejszym czasie rewolucyjnymi metodami stosowanymi przez grupę
&lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt;... Ale nie uprzedzajmy faktów. Na poczatku 1989 roku poznał pan
S. niejakiego Mieczysława R., również emeryta, który większość życia
spędzil na instalowaniu sieci telefonicznych oraz pracy na &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/System_Strowgera"&gt;Strowgerze&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;.
Mietek (jak o nim mawiał pan Jan) był wtedy zgorzkniałym, 64 letnim
emerytem, dysponował jednak dużą wiedzą praktyczną i dlatego właśnie pan
Jan postanowil zawrzeć z nim spółkę w celu wyciągnięcia od niego
możliwie dużo wiedzy (być może już wtedy istniały w głowie Jana S.
zarysy szatańskiego planu, który później przyniósł sławę jemu oraz grupie
&lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt;).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kolejny rok pan Jan spędził razem z Mietkiem na dalszym intensywnym
szkoleniu w bibliotekach i nie tylko. Prenumerata "Bajtka" otworzyła mu
oczy na wiele zagadnień dotyczących komputerów, o których dotąd nic nie wiedział.
Nieodzownym elementem życia stały się nocne rozmowy z Mietkiem przy
kubku kakao, w czasie których prowadzili ożywione duskusje, a to o
plikach, a to o sytemach &lt;em&gt;Dos&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Unix&lt;/em&gt;, a to o protokołach sieciowych lub
modemowych. Czasami w domu pana Jana pojawiała się także pani Bożenka --
żona pana Mietka. Przygotowywała im kakao i przysłuchiwała się, o czym
rozmawiają. Czasem też zadawała pytania, jednak nie zawsze sensowne.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdzieś tak w sierpniu 1990 pan Jan stworzył swój pierwszy program -- był
to generator liczb losowych totolotka, napisany w &lt;em&gt;basicu commodore 64&lt;/em&gt;.
Niestety program istniał tylko na kartce z notesu, a to z tego prostego
powodu, iż pana Jana nie było stać nawet na najtańszy komputer 8 bitowy.
Później przyszla nauka &lt;em&gt;assemblera&lt;/em&gt;. Okazało się, że pan S. ma do tego
nadzwyczajny talent. Już po miesiącu nauczył się wszystkich rozkazów
procesora &lt;em&gt;8086&lt;/em&gt;. Po kolejnych 3 miesiącach żmudnej nauki miał opanowane
wszystkie przerwania. Teraz był w stanie pisać i debuggowac programy w
&lt;em&gt;assemblerze&lt;/em&gt;. I to jedynie za pomoca kilku kartek papieru kancelaryjnego i
ołówka z gumką.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kiedy pan Jan dowiedział się już dostatecznie dużo o
komputerach i systemach operacyjnych, przyszła pora na gruntowne
studiowanie sieci, zwłaszcza rozległych. W ciągu pół roku intensywnego
wkuwania połączonego z ćwiczeniami praktycznymi, pan Jan zdobył tak wiele
informacji, że mógł np. zakodować dowolny tekst na ciąg znaków &lt;em&gt;ASCII&lt;/em&gt;, po
czym zamienić to na ciąg zer i jedynek, a potem podzielić na pakiety
wyposażone w sumę kontrolną, bity stopu, parzystości, i takie tam. Po
wielu treningach okazało się, że potrafi też z pamięci podać 1KB plik
binarny (ewentualnie zaszyfrować go np. metodą XOR w czasie
rzeczywistym). &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pan Mietek także nie próżnował -- na polecenie pana Jana
zbudował specjalny aparat telefoniczny z dwoma mikrofonami oraz z trzema
słuchawkami.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Mówi pan Jan:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Tak pod koniec roku 1991 miałem już dużo wiadomości i wiedziałem
dokładnie, czego chcę. Chciałem dostępu do niezliczonych zasobów wiedzy
zgromadzonej na wszystkich komputerach świata. -- Mówiąc to pan Jan
wzrusza się bardzo i widać, że silnie to przeżywa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Przełomem okazał się styczeń 1992. Czytałem właśnie o najnowszych metodach
modulacji sygnału w pasmie telefonicznym, kiedy wpadł Mietek z nowym
"Bajtkiem". Była tam opublikowana lista wszystkich &lt;em&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Bulletin_board_system"&gt;BBS-ów&lt;/a&gt;&lt;/em&gt; w Polsce.
Postanowiliśmy sprawdzić te numery. Ponieważ nie mam telefonu,
ubrałem się ciepło i poszliśmy nie opodal do automatu. Wg "Bajtka" w
naszym mieście były 3 &lt;em&gt;BBSy&lt;/em&gt;. Drżącymi rękoma wykręciłem numer pierwszego
z nich, i w chwili gdy chciałem wrzucić żeton, Mietek powstrzymał mnie. 
Przywalił energicznie w aparat centralnie od frontu. Spojrzałem na
niego ze zdziwieniem. Nie było czasu na wyjaśnienia, gdyż w tym
momencie nastapiło połączenie, a ja w słuchawce usłyszałem dzikie piski
o dużym natężeniu wpadające wprost do ucha. W pierwszym odruchu
wypuściłem słuchawkę z ręki, ale zaraz się opamiętałem. Mietek znowu podał mi
słuchawkę. Tym razem byłem już przygotowany i starałem się
rozróżnić poszczególne dźwięki. W młodości byłem między innymi muzykiem
jazzowym, więc od razu wyłapałem częstotliwość nośną na 1200Hz. Słychać
było regularne sekwencje pisków. Powtórzyło się to w sumie sześć razy i
modem po drugiej stronie się wyłączył. Czasu nie było dużo, ale już po
tym pierwszym połączeniu zorientowałem się, że mam do czynienia z jakimś
modemem &lt;em&gt;2400&lt;/em&gt;, a także rozpoznałem rodzaj modulacji. Za chwilę
wykręciliśmy ten sam numer raz jeszcze i tym razem spróbowałem nawiązać
łączność. Gwizdanie do mikrofonu niewiele dało, więc wpadłem na
pomysł, żeby Mietek wymawiał "&lt;em&gt;aaaaaaaa&lt;/em&gt;" na częstotliwości ok 2400Hz, a ja
w tym czasie wydawałem odpowiednie piski w celu przeprowadzenia
&lt;em&gt;handshake'u&lt;/em&gt; oraz uzyskania połączenia z oddalonym komputerem z predkościa
przynajmniej 300bps. Próbowaliśmy jakieś 4 razy, zanim się to udało.
Jednak po odebraniu wiadomości wstępnych oraz zalogowaniu się jako &lt;em&gt;anonymous&lt;/em&gt; 
do &lt;em&gt;BBSa&lt;/em&gt;, połączenie zostało przerwane, ponieważ Mietek zaniósł się
nagle straszliwym kaszlem. Mnie zresztą też rozbolało gardło od
wydawania piskow, oraz reka od notowania zer i jedynek. Pracę
utrudniał także fakt, że musiałem jednocześnie nadawać i deszyfrować dane.
Należało zdecydowanie opuścić budkę i udać się do domu w celu obmyślenia
innej strategii. Zwłaszcza, że wokoło zebrał się tłumek młodych osób
przyglądających się nam dość dziwnie. No cóż, to moje pierwsze
połączenie z modemem było może niezbyt udane, ale za to wiele się
nauczyłem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co robił pan Jan S. w następnych dniach? Otóż zdał on sobie sprawę że w
pojedynkę z Mietkiem wiele nie zdziałają. Potrzebowali pomocy fachowców.
Na pierwszy ogień poszła pani Bożenka, która jako regularna bywalczyni
coniedzielnej mszy świętej dysponowala odpowiednim głosem, z którym pan S.
wiązał duże nadzieje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Pani Bożenko, pani bedzie pełniła w naszej grupie funkcje generatora
fali nośnej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Ło Jezu! A co to jest? W imie ojca!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Spokojnie pani Bożenko, to nic trudnego, niech no pani powie "aaa".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Aaa...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Ale tak długo "aaaaaa", i tutaj, do mikrofonu proszę.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Dobrze. No widzi pani? Trudne? Nietrudne. Panie Mietku, odczytał pan
częstotliwosc na oscyloskopie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Niewiarygodne! Dokładnie 2400Hz panie Janie!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Fantastycznie! Jest pani najstarszym generatorem fali nośnych
telefonicznych na świecie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- No wie pan?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Żartowałem, he he.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Panie Janie, a jak będzie się nazywała nasza grupa?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Już to przemyślałem. Proponuję &lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt;. Może być?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Eee. Dobra.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W kolejnych dniach pan Jan pokazywał pani Bożence, jak ma się zachowywać
generator fali nośnej, zwłaszcza w przypadku renegocjacji połączenia
oraz zakłóceń na linii. Pan Mietek przechodził intensywny kurs &lt;em&gt;HTMLa&lt;/em&gt;
(oczywiście w wersji zerojedynkowej). Po tygodniu do grupy &lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt;
dołączyła jeszcze pani Wanda -- dobra znajoma pani Bożenki, która według
niej śpiewała najgłośniej i najpiękniej w całym kościele.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Bardzo dobrze! -- ucieszył się pan Jan -- pani będzie naszym
nadajnikiem oraz modulatorem!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Ale nic nie wiem! Nie umiem! -- płakala pani Wanda.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Jak to nic ? Niech pani powie "&lt;em&gt;pi pi pi pioooupipaupioiopppipipiapappe pi pi&lt;/em&gt;".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- &lt;em&gt;Pi pi pi pioooupipaupi&lt;/em&gt;... jak było dalej?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- ... &lt;em&gt;oiopppipipiapappe pi pi&lt;/em&gt;. Jeszcze raz!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- &lt;em&gt;Pi pi pi pioooupipaupioiopppipipiappe pi pi&lt;/em&gt;... Dobrze?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Opuściła pani jedno &lt;em&gt;pa&lt;/em&gt;, ale korekcja błędów modemu odbiorczego
powinna sobie z tym poradzić. Poza tym doskonale. Panie Mietku!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Słucham.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Proszę przebudować nasz aparat tak, aby drugi mikrofon był połączony
szeregowo z pierwszym poprzez układ, który pan zaprojektuje tak, aby
sygnał z drugiego mikrofonu modulował sygnał pierwszego fazowo,
amplitudowo lub częstotliwościowo, w zależności od położenia przełącznika
&lt;em&gt;p3&lt;/em&gt;... Druga słuchawka ma mieć dodatkowy filtr środkowoprzepustowy na
1200Hz... Zresztą, tu ma pan wstępny projekt. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Jasna sprawa, tylko co z tymi krokodylkami, zostają, jak są?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Tak, i niech pan skołuje jakies 50 metrów czarnego kabla telefonicznego.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- To się da zrobić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Następny tydzień upłynął na przygotowaniach. Pan Jan zarywał noce
symulując na kartce małą sieć ethernet na sześć komputerów. Bawił się
kopiując pliki między stanowiskami, lub uruchamiając programy na
serwerze. Zabawa ta kosztowała go co prawda dwie ryzy papieru do
kserokopiarek, ale jego wiedza o działaniu sieci wzrosła niepomiernie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- Nasza pierwsza akcja? No cóż, to było w piwnicy naszego bloku. Około
godziny 23:00, zaopatrzeni w latarki, &lt;em&gt;hackomat&lt;/em&gt; (jak nazwaliśmy nasz
przyrząd), koszyk na ziemniaki i torbę na kompoty zeszliśmy do
piwnicy. Mietek od razu odszukał skrzynke z napisem &amp;gt;TP&amp;lt; i wyjął z
torby pęk kluczy. Po chwili nasz &lt;em&gt;hackomat&lt;/em&gt; był na linii i mieliśmy
&lt;em&gt;dialtone&lt;/em&gt;. Wg planu najpierw wykreciłem numer do naszego znajomego &lt;em&gt;BBSu&lt;/em&gt;.
Panie zajęły miejsca przy mikrofonach, Mietek przyłożyl swoją słuchawkę
do ucha, ja swoją, przygotowałem papier i kredki (ołówki mi się już
wtedy skończyły). Pierwsza próba zalogowania się nie powiodła, ponieważ
pani Wanda z wrażenia krzyknęła do mikrofonu i zdalny modem nas
rozłączył. Jednak za drugim razem udało się doprowadzic do połączenia,
co prawda tylko 120bps, ale jak na poczatek to chyba i tak nieźle.
Mietek szybko załapał, o co chodzi. Później już sam odbierał i deszyfrował
wiadomości. Dzięki temu ja mogłem się zająć przetwarzaniem danych.
Naprawdę byłoby z nami krucho, gdyby nie to, że Mietek pożyczyl od
swojego syna kalkulator. To był taki prosty kalkulator, ale miał co
trzeba, tzn dodawanie i mnożenie. Kiedy już się zalogowałem do systemu,
pierwszą rzeczą jaką zrobiłem, było przejęcie praw menedżera &lt;em&gt;BBSu&lt;/em&gt; wg
mojej metody obmyślonej z pół roku wcześniej. Nie spodziewałem się że
pójdzie aż tak  łatwo. Niestety, po 15 minutach połączenia pani Bożenka
nie wytrzymała i powiedziała, że nie może dłużej krzyczec "&lt;em&gt;aaaa&lt;/em&gt;", że ona
też chce być procesorem, i inne takie bzdury. Przez nią zerwaliśmy takie
świetnie zapowiadające się haczenie. Ale nic to. Zdążyłem i tak skasować
większość plików systemowych. Kiedy Mietek doprowadził swoją żonę do
porządku i mógliśmy już kontynuować, postanowiliśmy spróbować czegoś
innego. Połączyliśmy się z serwerem dosyć dużej firmy L. z naszego
miasta. Okazało się, że mają aktywne konto &lt;em&gt;guest&lt;/em&gt;. Nic prostszego. Po
wejściu do systemu, w ciągu 5 minut zdobyłem uprawnienia &lt;em&gt;roota&lt;/em&gt; i ku mojej
nieopisanej radości okazało się, że serwer ma łącze z Internetem!
Niedowierzając sprawdziłem całą kartkę obliczeń, czy się aby nie pomyliłem przy 
dodawaniu liczb ujemnych w systemie ósemkowym, bo z tym
miałem zawsze trochę kłopotu. No, ale wszystko się potwierdziło. Zakryłem
mikrofon ręką i krzyknąłem do Mietka: &lt;strong&gt;Udało się! Jesteśmy w Internecie!&lt;/strong&gt;
Niestety, nasze panie wytwarzały taki zgiełk, że prawdopodobnie mnie i
tak nie usłyszał. Ale ja już byłem tam, gdzie zawsze chciałem być.
Pierwsze, co zrobiłem, to połączyłem się z serwerem firmy 
&lt;em&gt;Seagate Technologies&lt;/em&gt; (znałem dobrze ich system operacyjny z takiej jednej książki) i
włamałem się na stronę WWW. Nie tracąc czasu przekazałem pałeczkę
naszemu specowi od &lt;em&gt;HTMLa&lt;/em&gt;, czyli panu Mietkowi, sam zaś zająłem jego
miejsce. Tak jak się umówiliśmy wczesniej, Mietek dokonał zmian
bezpośrednio w kodzie &lt;em&gt;HTML&lt;/em&gt; przy pomocy edytora dysku na serwerze. Teraz
trudne zadanie czekało panią Wandę. Musiała nadawać przez 20 minut tekst
naszego manifestu...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kolejne miesiące szybko płynęły grupie &lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt;. Po pierwszych
sukcesach na stronach WWW próbowali włamywania na amerykańskie serwery
wojskowe i rządowe, co było od zawsze skrytym marzeniem Jana S.
Niestety, pomimo poprawienia (na skutek zaprawy członkow &lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt;)
parametrow transmisji (dochodziła ona do 1200bps) ciągle nie dało się ściągać
wiekszych plików binarnych. Rekordem grupy był
&lt;em&gt;download&lt;/em&gt; kodu źródłowego do &lt;em&gt;Internet Explorera v2.0&lt;/em&gt; (po włamaniu na
serwer firmy &lt;em&gt;Microsoft&lt;/em&gt;). Poprawiło to nawigację w sieci WWW, gdyż pan
Mietek nauczył się tego kodu na pamięć i robił po prostu za przeglądarkę
(jak było trzeba, to szkicował na kartce &lt;em&gt;jpegi&lt;/em&gt; i &lt;em&gt;gify&lt;/em&gt;, żeby każdy mógł
podziwiać szatę graficzną danej strony). &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem pan Jan zaliczał
coraz to nowe miejsca WWW, haczył i ewentualnie niszczył serwery
internetowe jeden za drugim. Jednym słowem grupa rozwijała się i z dnia
na dzień zdobywała coraz większą popularność w Sieci. Na wszystkich
administratorów padł blady strach. Większość z nich zaczęła do wymiany
informacji uzywać tradycyjnej poczty &lt;em&gt;snail-mail&lt;/em&gt;, do tego stopnia dali się
sterroryzować członkom &lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt;. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście grupa podczas uprawiania swego procederu korzystała z różnych
numerów telefonów, początkowo sąsiadów z bloku, ale później pan Mietek
wynalazł świetne miejsce koło przedszkola dwie ulice dalej. Chodzili tam
więc nocami, wpinali &lt;em&gt;hackomat&lt;/em&gt; i siadali w krzakach, z daleka od ludzi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pewnie się spodziewacie, że w końcu policja nakryla grupę &lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt; i
zirytowani admini ukamienowali jej czlonkow gdzieś za miastem, wzglednie Jan S.
wylądował w więzieniu, jak przystało na legendarnego hackera? Otóż nie.
Działalność grupy trwałaby zapewne po dziś dzień, gdyby pan Jan nie
odkrył nowej pasji życiowej -- mianowicie wędkarstwa. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niestety bez
pana Jana grupa &lt;strong&gt;"Sendbajt"&lt;/strong&gt; szybko się rozpadła. Spotykają się jednak
czasem w piwnicy jak za starych czasów i przesiadują na &lt;em&gt;IRCu&lt;/em&gt;, albo pan Jan
ściąga sobie stronki o wędkarstwie. Poza tym są szcześliwi. Admini też,
że cała sprawa przycichła... Nadal wydaje im się, że ich systemy są
dobrze zabezpieczone i moga spać spokojnie. Niech śpią...&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Sendbajt&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Copyright 1998 by &amp;lt;oscyloskop&amp;gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;PS. Hmmm... Chyba będę musiał wyszukać więcej takich tekstów. Na
początek coś niezbyt genialnego, ale też niezłe: &lt;a href="https://zaufanatrzeciastrona.pl/post/historia-z-piekla-rodem-czyli-najgorszy-koszmar-programisty/"&gt;OTO
TO&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;div class="footnote"&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li id="fn:1"&gt;
&lt;p&gt;2023-10-25: Szczególnie, że pod wskazanym adresem nic już nie można znaleźć. Tylko na &lt;a href="https://web.archive.org/web/20190913211330/http://sokrates.mimuw.edu.pl/~sebek/sendbajt.html"&gt;Webarchive&lt;/a&gt; jeszcze to leży.&amp;#160;&lt;a class="footnote-backref" href="#fnref:1" title="Jump back to footnote 1 in the text"&gt;&amp;#8617;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;/div&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="literatura"></category><category term="opowiadania"></category></entry><entry><title>O co chodzi z tą wojną w Syrii???</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-12-01_o-co-chodzi-z-wojna-w-syrii.html" rel="alternate"></link><published>2015-12-01T18:08:00+01:00</published><updated>2015-12-01T18:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-12-01:/blog/2015/2015-12-01_o-co-chodzi-z-wojna-w-syrii.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Mam zaprenumerowaną na RSS propagandę rosyjskiej agentury wpływu w
Polsce. Nie dlatego, że zgadzam się z bzdurami, które oni tam
przemycają, i bynajmniej nie między wierszami, ale dzięki temu mam
niemal z pierwszej ręki stanowisko ich rządu, czy też tego fragmentu,
który chce wywrzeć wpływ na Polskę. Konkretnie zasuwają tam …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Mam zaprenumerowaną na RSS propagandę rosyjskiej agentury wpływu w
Polsce. Nie dlatego, że zgadzam się z bzdurami, które oni tam
przemycają, i bynajmniej nie między wierszami, ale dzięki temu mam
niemal z pierwszej ręki stanowisko ich rządu, czy też tego fragmentu,
który chce wywrzeć wpływ na Polskę. Konkretnie zasuwają tam materiały
nt. wojny na Ukrainie oraz wojny w Syrii. Wojnę na Ukrainie nazywają
różnie, podobnie jak twórczy są w inwektywach względem Ukraińców, ale
zwykle jest to "wojna domowa". Wojnę w Syrii nazywają...&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Sprzątanie świata&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Czasem nawet dwa razy dziennie serwują set na kilka stron podaniowego,
opatrzone mnóstwem zdjęć i wrzutek filmowych z jutuba... Praca na pełen
etat, bo informacje głównie pochodzą z rosyjskich mediów, więc nie tylko
trzeba je przejrzeć, ale jeszcze wyselekcjonować, przetłumaczyć,
zredagować, dolać jadu, przyprawić gniewem... Nieźle im to wychodzi.
Stąd uważam, że nie jest to strona jakiegoś nienawidzącego Ukraińców
Polaka (znaleźliby się tacy przecież), tylko etatowego pracownika, który
robi to w godzinach pracy. Te ma zapewne nienormowane, bo czasem wpisy
pojawiają się o północy, a czasem w środku dnia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy jest to Polak zacietrzewiony, mogłem mieć wątpliwości do momentu,
kiedy objawił się wątek syryjski - jaki interes ma Polak, żeby tyle
pracy wkładać w przekonywanie innych Polaków, że akcja rosyjska w Syrii
jest ze wszech miar słuszna, pożądana i doskonale im idzie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Materiały autor podpisujący się ksywą &lt;em&gt;"brusek"&lt;/em&gt; (swoją drogą, ciekawe,
czy istnieje jeszcze jakiś "arusek" oraz "crusek"?) czerpie niewątpliwie
z Internetu, w tym z innych stron rosyjskiej agentury wpływu - oto
przykład sprawnie działającej biurokracji, która stopniowo przestaje
potrzebować celu, dla którego ją utworzono. Jedni produkują mapki z
sytuacji na froncie, inni je linkują. Sprawdzałem usilnie poszukując
pierwotnego źródła - było o jeden klik. Z mapek tych korzystają też
portale wielkich dzienników światowych - oto sukces propagandy:
dostarczaj dobrych, rzetelnie przygotowanych wsadów, a tępi dziennikarze
łykną razem z nimi i twoją produkcję propagandową...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale ja nie o tym akurat w tym wpisie, tylko o samej wojnie w Syrii. Otóż
coś mi się nie zgadza w przekazach, jakie (przyznam, niezbyt uważnie)
przyswajam nie tylko z rosyjskiej agentury wpływu, ale też z polskiej,
czyli np. z telewizji: mapki opisujące działania zbrojne, zasięg
terytoriów poszczególnych ugrupowań partyzancko-terrorystycznych kończą
się dokładnie &lt;strong&gt;na granicy Syrii i Iraku&lt;/strong&gt;. O co chodzi? Na sporej
długości Syria graniczy z chorym państwiem Liban (co do podobnego
ucięcia na granicy z Izraelem mam mniejsze wątpliwości). Nazywam je tak,
gdyż o ile dobrze pamiętam, jest ono wspólną kolonią Izraela i Syrii
(oraz różnych innych bojówek). Czyżby współczesne kałachy tak doskonale
celowały, że ani kulka nie poleci na drugą stronę miedzy? Kolorowe plamy
kończą się na granicy z Libanem, Izraelem i Turcją. Tak jakby wojna
toczyła się w Syrii i Iraku, ale nie wywierała wpływu na sąsiadów. Jakby
strony umówiły się, że ani kulka nie poleci za granicę. A przecież
właśnie Turcy zestrzelili SU-24, który przez 17 sekund naruszał ich
przestrzeń powietrzną... No, to jak z tym jest?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy nie jest tak, że Liban stał się autostradą dla handlarzy bronią,
którą idą transporty dla wszystkich walczących? Czy na jego terenie nie
ścierają się gangi, które z tej wojny żyją? Czy to nie z tureckich
obozów uchodźczych (między innymi) napłynęła fala imigrantów do Europy?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Dlaczego o tym żaden dziennikarz nie wspomina?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Nie rysują nam rzetelnego obrazu konfliktu, tylko podobnie do wojny na
Ukrainie, starają się nakreślić ostrą granicę czarno-białego świata.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jestem zwykłym przeżuwaczem papki informacyjnej, ale urosłem już na tyle
duży, że nie wierzę w bezinteresowne dobro z kałachem na ramieniu, ani w
absolutne zło z pierniczkami na talerzu. Mogę popierać działania Rosji w
Syrii o tyle, o ile szkodzą rzeczywiście ISIS (po ichniemu IGIL -
kolejny dowód pośredni na agenturę wpływu, gdyż &lt;em&gt;brusek&lt;/em&gt; posługuje się
właśnie tym skrótem w swoich tekstach, a tłumaczy się ów skrót
&lt;em&gt;"Islamskoje Gosudarstwo Iraka i Liewanta - Исламское государство Ирака
и Леванта"&lt;/em&gt; ). Ale zdaję sobie sprawę, że, jak każda akcja wojskowa, ma
ona wiele - pierwszo-, drugo-, trzecio- i czwartoplanowych - celów.
Jednym z nich jest wrzutka, aby świat na chwilę zapomniał o Ukrainie. To
za jej sprawą na Rosję spadły sankcje gospodarcze, które na dłuższą metę
muszą okazać się choć trochę dotkliwe.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Tu dygresja:&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Gdyby Rosją rządził dyktator, który naprawdę jej dobro ma na względzie i
na pierwszym miejscu, rozgrywałby to trochę inaczej. Więcej troszczyłby
się o rosyjską gospodarkę, mniej o gangsterskie zyski gienerałów z
handlu bronią, narkotykami i niewolnikami. W takich momentach dziejowych
jak ten, najwydatniej widać, że Putin jest gębą różnych sił skupionych
wokół Kremla, których jedynym i podstawowym celem jest doić matuszkę, aż
zdechnie. Bo po (w dosłownym sensie) rozkładzie państwa i społeczeństwa,
jaki zaserwował Rosji komunizm, nowe siły społeczne działają podobnie do
nowych jednostek chorobowych: wirusów, pasożytów, które są tak
wirulentne, że aż letalne (;-)). Nie nastąpiła w Rosji jeszcze
długotrwała (wiekami) ewolucja tych sił gospodarczo-politycznych w
jednostki mało szkodliwe (typu katar), za to na stałe związane z
gospodarką kraju, zdolne go doić po troszeczku, ale stale, z mało
zauważalną krzywdą dla obywateli. Te gangi wciąż są chciwe i agresywne,
pożerają, ile wlezie, jak najszybciej, bo jak nie my, to przyjdą oni i
zeżrą naszą porcję. I tak dalej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Putin tym nie rządzi. On surfuje na tej fali, jest wygodnym węzłem dla
wszystkich, udzielono mu władzy rozstrzygania pewnych sporów, dla
których wygodniej mieć arbitra... Swoją drogą to jest właśnie pierwszy
etap tworzenia się państwa, z anarchistycznej mieszaniny, gdzie istnieją
praktycznie same gangi i mafie, jak to miało miejsce za czasów Jelcyna.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie należy jednak Putina przeceniać. Nie ma on mocy kontrolowania tych
sił. Moim zdaniem stanowi on łatkę i listek figowy dla tych zbrodniczych
organizacji, które tak koncertowo spieprzyły wojnę w Czeczenii, ale się
przy tej okazji nachapały. Teraz powtarzają ten numer przy okazji
Ukrainy i Syrii.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Koniec dygresji&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Wracając do próby rozszyfrowania tego puzla. Syria jest wrzutką za
Ukrainę. Są po temu pewne przesłanki: agentura wpływu znowu chwali się
licznymi transportami humanitarnymi kierowanymi do Donbasu, a każde
dziecko wie, że wg Rosji pomoc humanitarna to granaty do moździeży,
wyrzutnie rakiet, kałachy, działka bezodrzutowe etc. W tym samym czasie
w wątku antyukraińskim agentura wpływu wciąż posługuje się retoryką
znaną tym już po czterdziestce z telewizji czasów wczesnego dzieciństwa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="doneckoje" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2012-12-01-doneckoye.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Omówienie mapki&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Kto umie czytać cyrylicę/grażdankę (coraz mniej nas, dinozaurów), ten
zauważy, że zaprezentowana mapka stwierdza, że pokazuje &lt;em&gt;donieckoje
naprawlienije&lt;/em&gt;, czyli &lt;em&gt;doniecki kierunek&lt;/em&gt;. Po pierwsze sformułowanie to
sięga czasów II Wojny Światowej (hmm... przepraszam, Wielkiej Wojny
Ojczyźnianej), kiedy wojskowi posługiwali się nim wskazując trasy i
kierunki natarcia dla grup wojsk (np. &lt;em&gt;ześrodkować dywizje pancerne na
kierunku kurskim&lt;/em&gt; - o,
&lt;a href="http://www.sww.w.szu.pl/index.php?id=bitwa_kursk"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt; mamy przykład
użycia tych słów). No, taki okropny jestem, że uważam w tym wypadku
semantykę za znaczącą.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rzetelność w przedstawianiu faktów ulega kompleksom wielkorosyjskim,
które każą propagandzie przechwalać się sprawną pracą własnego wywiadu
(czy oni naprawdę uważają czytelników za takie owce, czy zwracają się
już wyłącznie do swoich zwolenników?) - jak widać, zaprezentowano
&lt;strong&gt;wyłącznie&lt;/strong&gt; rozmieszczone licznie, przelicznie, rozlicznie wojska
ukraińskie. W związku z tym wygląda to tak, jakby oddziały tzw. Ukropów
(jak ich nazywają donieccy separatyści) zatrzymała Niewidzialna Bariera,
za którą żyją sobie spokojnie ludkowie. Na których wrażą łapę śmią
położyć spasieni ukraińscy gienerałowie. Śladu obrońców. Obrońców tak
skutecznych, że jeszcze pół roku temu armia ukraińska na wielu
oddcinkach uprawiała "&lt;em&gt;planowe wycofanie na z góry upatrzone pozycje&lt;/em&gt;".&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zwróćmy uwagę, że takimi "gwiazdkami", czy wybuchami, oznakowano miejsca
ostrzału - czego? Do czego strzela ta ukropska armia???&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Generalnie w retoryce agentury podawano stale dwie wzajemnie sprzeczne
informacje:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Siły zbrojne DNR i ŁKR (sepraratystów) są potężne i &lt;strong&gt;nie damy
    się&lt;/strong&gt;,&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;nakopiemy takim synom itp.
1.  Wraże armie ukraińskie złośliwie bombardują spokojnych cywilów
    (piękne swoją&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;drogą określenie: &lt;em&gt;mirnyje życjeli&lt;/em&gt; - wieloznaczne, coś jak "spokojni
mieszkańcy", ale brzmi jak "pokojowo nastawieni mieszkańcy").
1.  Nasze siły znowu wyparły wraże oddziały z kolejnej wsi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli przekaz mówił, że przegrywają i wygrywają zarazem. Jak to w
życiu...&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Rosja jest z pewnością kobietą&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;I tak to właśnie całkiem sprawnie Rosji szło odbudowywanie wizerunku
mocarstwa. Co prawda przypominało to panoszenie się pijanego kowala po
knajpie. Kowal, jak wiadomo, silny jest, duży, a od tego nieustannego
dzyń-dzyń młotem po kowadle, cokolwiek tępawy. Więc jak się napije,
najlepiej schodzić mu z drogi, a jak nas capnie za kołnierz,
psychiatrycznie potakiwać, przy najbliższej okazji oddalić się. Dużo
potrząsania szabelką, sukces przy mobilizacji warstwy średnio
uposażonej, składającej się z urzędników państwowych i dossanych do
władz przedsiębiorców, porażka przy aktywizacji najbiedniejszych warstw
społeczeństwa
-   owych nikomu niepotrzebnych, zapomnianych gdzieś na orenburskich    stepach&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;pracowników upadłych sowchozów, rozwalających się uralskich fabryk,
zapadłych w komijskich lasach warsztatów produkcji walonek.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gangom wokółputinowskim udało się też zaktywizować pewną cichą opozycję
złożoną z dobrze wykształconych, ustosunkowanych dziennikarzy, naukowców
pochodzenia żydowskiego. Kiedyś dzieci tej warstwy rozwaliły carską
Rosję i sprowadziły na nią komunizm, by otorbić się na pół wieku w
średnich stanach urzędniczych. Teraz znowu się pojawiają - tym razem w
glorii walki o słuszną sprawę, jako przeciwnicy soldateski
gangsta-Putina. Nie wróżę tej opozycji sukcesów. Zanadto przypomina mi
ów &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/R%C3%B3%C5%BCowy_salon"&gt;Salon&lt;/a&gt;, o
którym tyle się ludzie rozpisują. Z pozycji wyższości moralnej, z
zadartymi nosami szanowne autorytety krytykują poczynania swoich gorszej
jakości ziomków. Może i rzeczywiście są gromadą najmądrzejszych,
najpiękniejszych, najlepszych Synów (i Córek) Narodu, ale jakoś nie
potrafią do tej koncepcji przekonać tych innych, nie aż tak mądrych. Z
czasem można sobie tylko większą gębę przyprawić, a że nazwiska tych
opozycyjnych publicystów brzmią &lt;em&gt;Frołow&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Minkin&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Martynienko&lt;/em&gt;,
&lt;em&gt;Inoziemcew&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Temirgalijew&lt;/em&gt; &lt;strong&gt;i nagle&lt;/strong&gt; &lt;em&gt;Golc&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Baunow&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Lewinson&lt;/em&gt;,
&lt;em&gt;Milstein&lt;/em&gt;, &lt;em&gt;Okrest&lt;/em&gt;... A idolem co poniektórych opozycjonistów
pozostaje niejaki Alfred Koch (bardzo rosyjskie nazwisko), swoją drogą
facet musi mieszkać za granicą, bo w Rosji jest ścigany za ową "dziką
prywatyzację", której był w dużej mierze autorem, której to oligarchowie
zawdzięczają swoją uprzywilejowaną pozycję.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Fakap samolotowy&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;I w takim oto momencie nagle, w krótkich odstępach czasu, spadają dwa
rosyjskie samoloty: cywilny i wojskowy. Góra trupów, wtopa na poziomie
dyplomatycznym, wojskowym, wywiadowczym... Poważne naruszenie
autorytetu. Jeżeli bowiem można strącić rosyjski samolot, to &lt;strong&gt;można je
strącać, kiedy tylko się chce&lt;/strong&gt;. Zatem Rosja musi teraz wypinać brzuch,
puszyć się, potrząsać szabelką, że jak oni sie wezno, jak ścisno,
zduszo, jak przypierdzielo! &lt;strong&gt;BUM!!!&lt;/strong&gt; Że aż tym podłym wrogom spadno
walonki! I tak zastopowali przejścia dla TIRów, wycofują się z
kontraktów na budowę elektrowni atomowych w Turcji... Bo świat nie może
pomyśleć, że Rosjanami można pomiatać, jak, nie przymierzając, Polakami
(Polaczyszkami).&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż ciekawe, czy sobie to pomyślał.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak wszystkie te posunięcia wyglądają na jakiś wielki przewał -
bo nic z tego się Rosji nie opłaca. To ona, ogromny kraj z
nieograniczonymi zasobami ziemi rolnej, ale zależny od dostaw taniej
żywności z zagranicy, opierający swoją siłę na eksporcie
nieprzetworzonych surowców, blokuje istniejące połączenia handlowe - na
swoją niekorzyść. A zatem cynik mój wewnętrzny przypomina tezę z
początku tego przydługiego wpisu: jak nie wiadomo, o co chodzi, wiadomo,
że chodzi o pieniądze. Ekipa wokółkremlowska znowu kręci lody na jakimś
nielegalnym handelku. A że kraj pogrąża się coraz głębiej w szambie - po
nas choćby potop!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co można było zrobić? Jak zwykle: jeszcze większą wrzutkę.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="umma"></category></entry><entry><title>Terroryzm jako biznes rodzinny.</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-11-26_terroryzm-biznes-rodzinny.html" rel="alternate"></link><published>2015-11-26T18:08:00+01:00</published><updated>2015-11-26T18:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-11-26:/blog/2015/2015-11-26_terroryzm-biznes-rodzinny.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Tak sobie pomyślałem, kiedy włączyłem oglądactwo takiego filmiku:&lt;/p&gt;
&lt;iframe width="270" src="http://www.youtube.com/embed/cHbYk2l9w-E"&gt;&lt;/iframe&gt;

&lt;p&gt;Przedstawia on mapkę pono wszystkich zamachów terrorystycznych w
ostatnim piętnastoleciu. Bardzo to ładnie autor poskładał, plusik.
Zakładając, że szufladkowano odpowiednie nieszczęścia jako zamachy
terrorystyczne (tj. nieszczęść, które były czymś innym, nie zaliczono do
terroryzmu), wyłania nam się ciekawy widoczek. Co z niego …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Tak sobie pomyślałem, kiedy włączyłem oglądactwo takiego filmiku:&lt;/p&gt;
&lt;iframe width="270" src="http://www.youtube.com/embed/cHbYk2l9w-E"&gt;&lt;/iframe&gt;

&lt;p&gt;Przedstawia on mapkę pono wszystkich zamachów terrorystycznych w
ostatnim piętnastoleciu. Bardzo to ładnie autor poskładał, plusik.
Zakładając, że szufladkowano odpowiednie nieszczęścia jako zamachy
terrorystyczne (tj. nieszczęść, które były czymś innym, nie zaliczono do
terroryzmu), wyłania nam się ciekawy widoczek. Co z niego wynika?&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Zamachy terrorystyczne wydarzają się głównie w kraju zamieszkania
    terrorystów.
    Wyraźnie nie chce im się podróżować gdzieś daleko i angażować w politykę, która odległa jest od ich spraw domowych. Ujgurowie rżną Chińczyków i Ujgurów, Afgańczycy Agańczyków, Pakistańczycy Hindusów z Pakistanu, Irakijczycy swoich ziomków...&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Większość współczesnych zamachów uczynili terroryści-muzułmanie. 
To chyba łatwo zauważyć. Poza paroma incydentami typu Honduras czy Wenezuela, pozostałe wydarzyły się w krajach muzułmańskich, sąsiadujących z krajami muzułmańskimi, lub takich, w których muzułamnie stanowią większość lub istotną mniejszość. Nie błyskała Mongolia, ciemno w Polsce, Wietnamie, Laosie, krajach Ameryki Południowej...&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Zamachowcom wcale nie przyświeca jakaś ogólnoświatowa strategia. 
Nie  mają zamiaru wziąć całego świata na zakładnika. Dlaczego? Oto dlaczego: &lt;strong&gt;Zamachy nie są szkodliwe dla kluczowych punktów gospodarki&lt;/strong&gt;. Poza atakiem na World Trade Center, kiedy wykończyli kilkuset tłustych finansistów, gospodarka świata od działalności terrorystów szkody nie ponosi. O ile powyższe mogło jej przynieść jakąś szkodę. A z tego wynika wniosek kolejny:&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Zamachy nie przynoszą istotnej szkody światu.
Gdyby zamachowcy naprawdę chcieli narozrabiać, zatopiliby parę
&lt;a href="http://www.pancanal.com/eng/maritime/notices/n01-05.pdf"&gt;potężnych frachtowców&lt;/a&gt; w
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Kana%C5%82_Panamski"&gt;Kanale Panamskim&lt;/a&gt;
(kto wie, może trafiłby się i tankowiec, czy tankowce pływają Kanałem
Panamskim?), zatopili parę tankowców w 
&lt;a href="http://www.marinetraffic.com/pl/ais/home/centerx:57/centery:27/zoom:10"&gt;cieśninie Ormuz&lt;/a&gt;
(tam jest takie miejsce o głębokości ok. 10m, powstałaby trudna do
ominięcia przeszkoda na torze wodnym), zaatakowali elektrownie atomowe
(na razie media odnotowują ewentualne &lt;a href="https://www.google.pl/search?q=atatk+na+elektrowni%C4%99+atomow%C4%85&amp;amp;ie=utf-8&amp;amp;oe=utf-8&amp;amp;gws_rd=cr&amp;amp;ei=GGFVVpi9CsrcywPMm6CYBA#q=atak+na+elektrowni%C4%99+atomow%C4%85"&gt;ataki
hakerskie&lt;/a&gt;
, a ja mam na myśli wielkie BUM!) , przerwali 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Tama_Trzech_Prze%C5%82om%C3%B3w"&gt;Tamę Trzech Przełomów&lt;/a&gt;
, albo coś podobnie gigantycznego... Ostatecznie mogliby dobrze
uszkodzić lotnisko we Franfurcie nad Menem, gdzie rocznie odprawia się
60 milionów pasażerów (czyli ponad 160 tysięcy dziennie). Ostatecznie
mogliby zablokować Bałtyk. Wtedy świat by ich zauważył. To by zabolało.
A oni marnują swoje osobiste, jednokrotne życia na strzelanie w
supermarketach do bidoków, jakieś strzelaniny w klubie dla niewyżytych,
jakieś jatki w głupowatym czasopiśmie... To jakieś bzdury!&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;W zasadzie, to terroryści głównie rżną swoich pobratymców. Wniosek z
tego taki, jak powyżej (brak prawdziwej strategii), a dodać można kilka przypuszczeń:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Współczesny terroryzm poza polityką służy do załatwiania jakichś gangsterskich interesów.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Współczesny terroryzm to w rzeczywistości rodzinne biznesy, coś w rodzaju mafii, które kierują się już biurokratycznymi przesłankami działania.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Organizacje terrorystyczne okrzepły i zachorowały na najważniejszą
chorobę wszystkich tworów biurokratycznych: instynkt przetrwania. Innymi
słowy, zgodnie ze szczegółowymi prawami biurokracji wynikającymi z Prawa
Parkinsona, nie potrzebują już celów, dla których zostały utworzone,
gdyż ich ostatecznym celem jest przetrwanie i rozwój sam w sobie.
Zamachy terrorystyczne, o ile kiedyś stanowiły podstawę działalności,
aktualnie są już tylko odbryzgiem (czyli odpryskiem), marginesem
rozległych interesów, pretekstem propagandowym dla podtrzymania
wizerunku.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A co wynika z powyższego?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Że współczesnych terrorystów, skoro nie można ich kupić jak
niegdysiejszych komunistów (komuniści wierzyli w raj na ziemi,
muzułmanie oczekują go po śmierci), zawsze można ich &lt;strong&gt;uwikłać&lt;/strong&gt; tak, że
zapomną o swoich korzeniach, zajęci wypełnianiem konosamentów, indosów,
akredytyw, awali, czeków, kwitów OT, PT, umów ubezpieczenia
emerytalnego... A wreszcie obiegówek (zdać kałacha, 6 magazynków
(pełnych), 3 granaty odłamkowe, 4 granaty hukowe...). Ostatni gasi
światło.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="umma"></category><category term="przydum"></category></entry><entry><title>Czy Dugin nosi brodę, czyli o naszym pastwisku.</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-11-24_czy-dugin-nosi-brode.html" rel="alternate"></link><published>2015-11-24T18:08:00+01:00</published><updated>2015-11-24T18:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-11-24:/blog/2015/2015-11-24_czy-dugin-nosi-brode.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Czytając wspaniały &lt;a href="http://echelon.pl/content/geopolityka-aleksandra-dugina-jako-nowa-dialektyka-historyczna"&gt;artykuł Pawła Krawczyka "Geopolityka Aleksandra Dugina jako nowa dialektyka historyczna"&lt;/a&gt;
poczułem w sobie rosnące pytanie: czy &lt;strong&gt;Dugin nosi brodę?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odpowiedź znalazłem dość szybko, przetrząsając Internet: &lt;a href="http://www.pch24.pl/images/min_mid_big/mid_22768.jpg"&gt;raczej nosi&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A skąd taka refleksja? Mianowicie z pięknego streszczenia odwiecznego
kompleksu Rosjan wyrażonego przez duginowskie "dwójmyślenie":&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;O Imperium wiadomo tyle, że ma …&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Czytając wspaniały &lt;a href="http://echelon.pl/content/geopolityka-aleksandra-dugina-jako-nowa-dialektyka-historyczna"&gt;artykuł Pawła Krawczyka "Geopolityka Aleksandra Dugina jako nowa dialektyka historyczna"&lt;/a&gt;
poczułem w sobie rosnące pytanie: czy &lt;strong&gt;Dugin nosi brodę?&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Odpowiedź znalazłem dość szybko, przetrząsając Internet: &lt;a href="http://www.pch24.pl/images/min_mid_big/mid_22768.jpg"&gt;raczej nosi&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A skąd taka refleksja? Mianowicie z pięknego streszczenia odwiecznego
kompleksu Rosjan wyrażonego przez duginowskie "dwójmyślenie":&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;O Imperium wiadomo tyle, że ma być ono zaprzeczeniem liberalno-wolnomyślicielskiej cywilizacji Zachodu i oazą rozwoju duchowego w oparciu o konserwatywne wartości prawosławia. Dugin bardzo niechętnie odnosi się do postępu w jakiejkolwiek postaci. Z drugiej strony Europa Zachodnia przyłączając się do Imperium ma dostarczyć mu całego swojego zaplecza naukowego, biznesowego i zaawansowanych technologii, które, jak&lt;/em&gt; &lt;em&gt;przyznaje filozof, w Rosji nie są w najlepszym stanie. Prymat prawosławia ma się jednak rozciągać nad wszystkimi sferami życia, w tym także i nad nauką, która też ma być "konserwatywna", co brzmi raczej jak oksymoron.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Prawda, że śliczne? Po przeczytaniu czegoś takiego od razu przypominają
się prześladowania
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Staroobrz%C4%99dowcy"&gt;starowierów&lt;/a&gt; ,
które w myśl mojej geopolityki można uznać za pierwsze ruchy
modernizacyjne w Moskwie, których ukoronowaniem miało być panowanie
Piotra Wielkiego. Otóż, jeżeli Dugin jest taki konserwatywny, niechaj
wróci do wiary raskolniczej, bowiem ona tylko jest wolna od zgubnych
wpływów Zachodu. Nowa cerkiew moskiewska ma oblicze ugładzone,
dostosowane do opinii krajów, do których Rosja aspirowała i, nie
wiedzieć czemu, wciąż aspiruje. Zresztą ideologia raskolników odpowiada
bełkotowi Dugina. Problem polega jednak na tym, że cerkiew starego
obrządku była autokefaliczna (tj. samodzielnie myśląca), czyli
niepodporządkowana politycznie caratowi - a o to głównie w tych
prześladowaniach chodziło. W wypadku ideolo Dugina o żadnym
autokefalizmie mowy być nie może. Jest to tekst pisany jakby na
zamówienie aktualnego reżymu, stanowi wyraz znanych kompleksów Rosjan.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tzn. my, Polacy, też mamy kompleksy, ale one są nasze, swojskie i
swoiste, i nie stanowią przedmiotu niniejszego tekstu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Innym fragmentem artykułu, który bardzo mi się spodobał, głównie
dlatego, że jakiś czas temu przemyślałem sobie tę kwestię i wyrobiłem na
jej temat zdanie, było:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Jeszcze jednym powodem, dla którego państwa Europy Środkowo-Wschodnieji&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;Zachodniej miałyby się przyłączyć do Imperium Eurazjatyckiego byłaby&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;entuzjastyczna ucieczka tychże spod mrocznej władzy Mordoru...
czyli USA i NATO.&lt;/em&gt; &lt;em&gt;Lektura "Podstaw geopolityki" wśród rosyjskich
"niewyjezdnych", czyli głównie&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;funkcjonariuszy służb specjalnych i
wojska, którzy nigdy nie byli w Europie,&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;musi być przeżyciem które
pozostawia traumatyczne wspomnienia na całe życie.&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;Europa jest tam
przedstawiona jako amerykańska kolonia, jęcząca pod okrutnym&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;butem
NATO i marząca o przyłączeniu się do Rosji, która jako ostatni bastion&lt;/em&gt;
&lt;em&gt;chrześcijaństwa na świecie opiera się ateistyczno-liberalnym hordom
natowców w&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;bezwzględnym pochodzie "ekspansji NATO" na wschód.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż moim zdaniem &lt;strong&gt;Europa Zachodnia jest amerykańską kolonią&lt;/strong&gt;, z tym
że nie jęczy pod batem, a pasie się na zielonej łączce okolonej świeżo
pomalowanym na niebiesko płotkiem. Ulegając ideololo demokracji mamy
skłonność zapominać, że zarówno Państwa Centralne, jak i Ententa
okropnie się zadłużyły u nowojorskich bankierów, aby móc prowadzić
działania nazywane dziś Pierwszą Wojną Światową. Dwie dekady później, po
interludium Wielkiego Kryzysu nastąpiło allegro furioso, w którego
efekcie Zachód popadł w jeszcze głębszą zależność - już nie tylko
gospodarczą, ale militarną. Czymże był Plan Marshalla? Przecież nie
akcją charytatywną, tylko nową (wówczas nową, dziś zupełnie normalną)
metodą kolonizacji: budową stałej klienteli.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Dygresja&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Popadnę tu w dygresję i użyję porównania:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdzieś pośród borów pewien fabrykant wybudował zakład produkujący dobra
wszelakie, słusznie rozumując, że okoliczna ludność dóbr tych nie
posiadając, niezwłocznie ich zapragnie. Bogaty fabrykant rozumie, że aby
jego fabryka mogła produkować, niezbędna jest klientela na produkty
tejże fabryki. Okoliczne wsie jednakoż zrujnowały się w efekcie walk na
sztachety, widły i siekiery, których przyczyną była stara vendetta, w
oczach fabrykanta bezsensowna i dawno przebrzmiała, narodziła się bowiem
w czasach, gdy jeszcze w okolicy nie było fabryki, a poszło przecież o
dobra, których teraz ta fabryka dostarczyć może w nadmiarze. Na skutek
wszakże vendetty mieszkańcy tych wiosek popadli w biedę, niektóre wioski
spłonęły, a ich byli mieszkańcy osiedlili się na wyrębach z trudem
budując podstawy nowego bytu. Bieda, choroby, negatywne sprzężenie
zwrotne w lokalnej gospodarce tak źle naoliwionej, że osie aż piszczą.
Dodajmy, że walki wreszcie wygasły w efekcie interwencji ochroniarzy
fabryki, których prezes posłał, żeby wreszcie z tym zrobić porządek.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co w takiej sytuacji ma zrobić fabrykant, który przytomnie widzi, że ze
zrujnowanych pogorzelców klienci żadni? Sięga do kieszeni i zaczyna
udzielać im niskooprocentowanych pożyczek, przy okazji gęsto
wspominając, że nie muszą odpracowywać wszystkich dóbr, otóż niektóre
mogą od ręki nabyć w jego sklepie lub bezpośrednio w fabryce. Nowe
pieniądze uruchamiają dodatnie sprzężenie zwrotne w lokalnej gospodarce,
wsie szybko się odbudowują, a dzieci niegdysiejszych pogorzelców już
nawet nie wiedzą, że spora część ich materialnego dobrobytu pochodzi z
fabryki, w której sporo ich ojców i stryjów pracuje, nawiasem mówiąc. A
konkretnie w filiach fabryk budowanych w kolejnych wioskach, bowiem
popyt na produkty ciągle rośnie.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Koniec dygresji&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;I tak dalej. Obrazek ten jest tym bardziej prawdziwy, że oddaje właśnie
ową istotę ostatniego dobrobytu europejskiego, który zbudowany został za
amerykańskie pieniądze i służy spłaceniu starych kredytów, zaciągnięciu
nowych, i tak w kółko. Różnica w tym obrazie pomiędzy wizją Dugina a
moją zawiera się jednakoż w słowie "dobrobyt": popadając w coraz głębsze
i bardziej poplątane zadłużenie od amerykańskich systemów bankowych
Europa coraz bardziej przypomina Raj na Ziemi, że aż prości Amerykanie
nam zazdroszczą, jak mało pracujemy, a jak przyjemnie spędzamy wolny
czas.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Spoglądając tak bardzo geopolitycznie, że aż Dugin by musiał zdjąć
czapkę, możemy spróbować zdefiniować globalne trendy
gospodarczo-polityczne, które wytworzyły historię ostatniego stulecia.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż Wielka Wojna (dziś zwana Pierwszą) była skutkiem Rewolucji
Przemysłowej (jak popularnie nazywa się eksponencjalny wzrost tempa
rozwoju technologii) skutkującej poważnymi zmianami stylu życia na
wszystkich poziomach i we wszystkich społecznych warstwach. Zmiany te
dotykały społeczeństwa proporcjonalnie do ich stopnia uprzemysłowienia
oczywiście. Na bazie tych przemian gdzieś w okolicy czasowej Wielkiej
Wojny Fritz Haber rozwiązał definitywnie problem głodu na świecie,
wynajdując nawozy sztuczne, które niwelują problem nieurodzajów (od tej
pory głód w krajach uprzemysłowionych pojawić się mógł tylko i wyłącznie
na wyraźne życzenie władzy, co było do udowodnienia na Ukrainie w latach
1932-33), opracowano przemysłowe techniki produkcji lekarstw, zbudowano
systemy powszechnych szczepień, ustalono prawa pracownicze i dokonano
istotnych odkryć, które skutkują, że Europa wygląda, jak wygląda.
Mianowicie odkryto, że pracownik zadowolniony pracuje lepiej niż ten
niezadowolniony, że ogromne nakłady na jego zadowolenie są mimo wszystko
tańsze niż nakłady na pokrycie strat wynikających z jego niezadowolenia.
W międzyczasie powstały skomplikowane teorie ekonomiczne, które
aktualnie są w fazie eksperymentalnej w różnym stopniu, w różnych
krajach, jak np. kryzysowe zarządzanie permanentnym zadłużeniem, którego
nie da się spłacić, przy równoczesnym świadomym unikaniu bankructwa
przez stwierdzenie, że nie ma czegoś takiego. Podsumowując: Nowy
Wspaniały Świat rzeczywiście przypomina nieco wizję Huxleya, ale w
porównaniu z życiem, jakie zaserwowali komuniści i ich potomkowie
narodom Imperium Wszechrosji, jest to naprawdę Raj na Ziemi.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obiło mi się o uszy, że ktoś nawet znalazł metodologię, która pozwala
wyliczyć w miarę naukowo, że chociaż powodzi się nam coraz lepiej, w
rzeczywistości powodzi nam się coraz gorzej. Rozumiem to i zgadzam się z
taką ogólną konkluzją, ale z pewnymi zastrzeżeniami:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;od wielu lat nie mierzymy już gospodarki i stopy życiowej pytając
    "czy rośnie", tylko pytając "jak szybko rośnie", przekładając to na
    język szkolnej analizy funkcji, nie patrzymy już na wykres samej
    funkcji, a jej pochodnej, która od dłuższego czasu jest stale
    dodatnia, pytanie tylko, jaką ma wartość (czy wysoką, czy niską).
    Aktualnie dyskutuje się nie o samym wzroście, tylko o tempie
    wzrostu.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;tempo rozwoju techniki i technologii jest dziś tak wielkie, że samym
    tym niweluje być może rzeczywisty spadek jakości życia prostych
    ludzi (czyli niby mamy więcej, ale mamy mniej) - ergo, bardzo
    możliwe, że prawdą jest, że gdyby z równania usunąć rozwój techniki
    (stale dodatni!), jakość życia od np. 50 lat nam spada. Być może
    jest prawdą, że jedynym czynnikiem, który moje życie, jako prostego
    człowieczka, polepsza, jest właśnie technika i technologia, a na
    poziomie społecznym i gospodarczym ponoszę straty. Możliwe, choć
    chyba trudne do udowodnienia. Ale &lt;strong&gt;nie da się technologii z tego
    równania usunąć&lt;/strong&gt;, gdyż jest ona immanentnym składnikiem gospodarki,
    podobnie jak nie da się z równania transakcji handlowej usunąć ani
    sprzedawcy, ani towaru, ani klienta - bo wtedy po prostu nie ma
    transakcji. To w efekcie postępu nauki i technologii gospodarka
    wygląda, jak wygląda - inaczej wciąż byśmy żyli na trójpolówce i
    modlili się "od głodu, zarazy wybaw nas Panie". Bo od tegoż
    zostaliśmy już faktycznie wybawieni. Na liście zagrożeń wciąż
    pozostały wojna i nagła śmierć. Ale uczeni nie zaprzestają pracy,
    może i na to znajdzie się rada w przyszłości...&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Patrząc na powyższe rzeczywiście mogę się zgodzić, że kiedyś życie
wyglądało inaczej, bo ludzie w większości mniej czasu spędzali na
zarobkowaniu jako takim (tj. pracy dla uzyskania dóbr luksusowych), a
więcej na czynnościach służących prostemu przetrwaniu. Stąd może
wyniknąć powszechny u mieszkańców wielkich miast modlących się do tzw.
natury i tzw. naturalnego trybu życia błąd myślowy, że kiedyś żyło się
lepiej. Jednakowoż, jeżeli spojrzymy bardziej trzeźwo, widzimy, że
luksusów, jakie są dostępne dziś każdemy prostemu Europejczykowi, nie
mieli kiedyś królowie, że nie wspomnę o jakości obsługi medycznej. W
rzeczywistości dziś po prostu większość czynności służących przetrwaniu
zostało już zautomatyzowanych lub outsourcowanych - wodę mamy w kranie,
ogień w piekarniku, produkty do wytworzenia żarcia w sklepie...
Koncentrujemy się zatem na pozyskiwaniu dóbr w oczach naszych antenatów
ściśle luksusowych (by nie rzec "lukullusowych") - do tego stopnia, że
większość pozyskiwanych drogą zarobkowania środków na bogatym Zachodzie
wydaje się właśnie na luksusy i rozrywki, a nie na środki przetrwania.
Bo aby przetrwać, w Polsce roku 2015 potrzeba (zgodnie z oficjalnym,
urzędowym ustaleniem) ok. 500,00PLN na osobę (to urzędowe ustalenie
poziomu tzw. minimum egzystencji, nie mogę tu dyskutować, ile
rzeczywiście potrzeba do przeżycia, bo najpierw trzeba zdefiniować to
przeżycie, a potem zdać się też na operatywność i pomysłowość danej
jednostki). A to oznacza, że kelnerka z Płocka zarabiająca 7,00PLN netto
za godzinę (na które to pieniądze uchodźca z Afganistanu nawet nie
chciałby splunąć) zapewnia sobie przetrwanie po max. 10 dniach pracy
(nie licząc napiwków). Pozostałe 15 dni z oficjalnego roboczego miesiąca
zarabia na luksusy. To prawda, że bez tych luksusów większość dziś nie
potrafi żyć, niektóre więc zaczynają awansować do rangi dóbr koniecznych
- ale to jest szara strefa, trudna do argumentowania.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na zawsze-politycznie-poprawnym fejsbuku (straciłem rok na codziennym
lurkowaniu) spotkałem różne takie teorie, że wraże korporacje zamieniają
nas powoli w niewolników, że GMO nas zatruje, a korporacje
farmaceutyczne nie produkują leków, tylko środki zaleczające choroby (bo
jakby wyleczyły, nie potrzeba by było leków), a często wywołujące nowe
choroby jako skutki uboczne, bzdury feministyczne tutaj pominę, bo nie
należą do tematu... Stąd niektórzy moi znajomi z fejsbuka promują np.
naturalne środki czystości domowej produkcji (na bazie octu na przykład)
zapominając, że sukces owej tzw. chemii na tym właśnie polega, że czyści
lepiej, nie śmierdzi octem (chyba, że na życzenie klienta), a kosztuje
taniej. Oczywiście zgadzam się, że owe tanie środki czystości
(podążająca za nimi czystość) i sterylna żywność stały się przyczyną
nowych chorób takich jak powszechne alergie i rak. Ale nie w tym sensie,
że je wywołały. Raczej chodzi o to, że poprawa życia, zdrowia, zażegnały
choroby, na które cierpieli nasi przodkowie (kto dziś pamięta, czym jest
błonica, krup, krztusiec, szkarlatyna?), dając pole schorzeniom, na
które **nie mieli czasu umrzeć**, bo nie zdążyli - załatwiały ich te
stare choroby. Ilu znacie ludzi cierpiących na dnę czyli artretyzm
(kiedyś zwaną podagrą lub lumbago, zależnie od miejsca bólu)? Kto ma
ubytki w zębach, blizny po ospie, syfilisie, bóle reumatyczne? Skoro
przetrwaliśmy choroby niemowlęce, dziecięce, schorzenia z powodu
ciężkiej pracy na tzw. świeżym powietrzu oraz choroby wynikłe z
awitaminozy i niedożywienia - na coś jednak musimy umrzeć! Dziś umieramy
na zawały, raka, przy okazji mając Parkinsona i Alzheimera, czyli
cierpienia niegdyś nobilitujące, bo dostępne tylko naprawdę bogatym i
długowiecznym.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Takoż zatem mogę się jeszcze raz zgodzić, że współczesna Rosja to
"ostatnie podrygi zdychającej ostrygi" - ostatnie drgnienia agonalne
starego systemu gospodarczego, który próbuje nie dać się uzależnić od
rosnącej od pół tysiąclecia finansjery o pochodzeniu
lichwiarsko-żydowskim (tu nie ma żadnej teorii spiskowej, tak po prostu
jest, dokumenty są jawne i dostępne). Pewnie tak jest. Ale prości
ludkowie nie mają takiego wyboru. Powinni kierować się swoim interesem,
a nie jakichś trudnych do określenia grup gospodarczych. A gdzie trawa
jest bardziej zielona, gdzie masełko tłustsze - to każdy przecież widzi.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="eko-nom"></category></entry><entry><title>O rekinie z parku Yoyogi</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-11-12_o-rekinie.html" rel="alternate"></link><published>2015-11-12T19:08:00+01:00</published><updated>2015-11-12T19:08:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-11-12:/blog/2015/2015-11-12_o-rekinie.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Dziś nie będzie refleksji nt. Święta Niepodległości, bo wielu o tym już
coś tam powiedziało. Dziś będzie o literaturze. A konkretnie o "Rekinie
z parku Yoyogi" Joanny Bator.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie, jeszcze nie przeczytałem tej książki. Ciągle ją czytam. Minąłem
połowę. Ale nie wiem, czy wytrwam do końca książki. Jest tak nierówna …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Dziś nie będzie refleksji nt. Święta Niepodległości, bo wielu o tym już
coś tam powiedziało. Dziś będzie o literaturze. A konkretnie o "Rekinie
z parku Yoyogi" Joanny Bator.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie, jeszcze nie przeczytałem tej książki. Ciągle ją czytam. Minąłem
połowę. Ale nie wiem, czy wytrwam do końca książki. Jest tak nierówna,
jak może być tylko mieszanka grafomanii i przemyśleń wynikających z
dobrego doświadczenia. Poza tym widzę, że z panną Batorówną należymy już
do innych światów i jej pogardliwe myślenie o prostych ludziach tylko
dlatego, że są jej rodakami, zupełnie mi nie odpowiada.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Autorka nie może się zdecydować, czy bardziej nie lubi Polski
(tegokraju), czy kocha Japonię (tamtenkraj). Zero refleksji nt. związku
postrzegającego, postrzeganego i aktu postrzegania, który zbudował w jej
umyśle taki konstrukt, za to mnóstwo przegadanych wynurzeń nt.
japońskiej literatury, której w życiu nikt nie czytał. W ogóle, choć
książka składa się z krótkich szkiców, wydaje mi się (przepraszam za
seksizm, ale sam się narzuca) po babsku przegadana, przepytlowana, taka
och, ach, jak ja to przeżywam, jakie ja mam emocje skomplikowane i w
ogóle.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dlaczego odczuwam niechęć do tej pisaniny? Bo przypomina mi moje
wynurzenia, które snułem mejlami z Mongolii. Było to wiele lat temu, już
prawie dwie dekady. Byłem młodziutki, właśnie wychynąłem spod klosza na
świat, władowałem się w swoje pierwsze poważne kłopoty i... Zacząłem
gardzić ludźmi, wśród których mieszkałem, tylko dlatego, że z powodów
środowiskowych często nawet nie wiedzieli, że można inaczej. Dopiero po
latach rozpoznałem w swoich wspomnieniach ich pogardę dla mojego
wywyższania się, kiedy udawali głupszych, niż byli. Miałem siebie za bóg
wie kogo, a w rzeczywistości byłem po prostu zwykłym frajerem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I podobnie wyglądają "pogłębione" refleksje panny Bator zestawiające
polską (rzekomą) siermiężność z japońskim (rzekomym) wyrafinowaniem.
Zarówno pierwsza jak i druga są tylko pozorem, a za ich herbacianymi
ceremoniami, dyplomatycznymi uśmiechami, ukłonami, kryje się taki sam
kabotynizm jak za polskim tłoczeniem się w kościele na Boże Narodzenie,
czy goździkiem na Dzień Kobiet. To, że Japończycy zbierają psie kupy,
moim zdaniem niczego nie dowodzi. Oni także ustawiają się w kolejkach do
autobusu na przystankach. I co? I nic. Taki kraj, taki obyczaj. A dzieci
do szkoły chodzą w mundurkach. U nas, jak Giertych chciał zuniformizować
szkolny strój i miał na to dobre argumenty, wybuchło takie larum, że
mało nie upadła polska edukacja! Wyobrażam sobie, po której stronie
wówczas stała autorka. Ale w Japonii jej to nie przeszkadza.
Wszechobecne automaty są przyjemnie egzotyczne, pieski poubierane w
ludzkie ubranka i wożone w wózeczkach to ciekawe zjawisko kulturowe,
podobnie jak masowe wybijanie wielorybów na sushi - to w Polsce
mieszkają kołtuny, brudasy i prymitywy (vide fragment o wąsatym
taksówkarzu), tam to są wszystko interesujące zjawiska kulturowe. W
Japonii krzywda ludzka nie podlega ocenie. Nie ma tam faktów, są tylko
interpretacje - a te są odbiciem umysłu, z którym nie mam ochoty
obcować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czego to może dowodzić, że tak przewrotnie zapytam? Otóż może (ale nie
musi) świadczyć w rzeczywistości, że panna Bator jest w głębi duszy
patriotką głęboko poruszoną krzywdą, jaka się wydarza w naszym kraju. Z
różnych przyczyn, których nie chce mi się tu wykładać (od tego są
psychologowie), reaguje na ten splot uczuć odrzuceniem, podobnie jak to
odruchowo nam się zdarza na widok chorego. Tak już natura nas zbudowała,
że najpierw dbamy o własne bezpieczeństwo, a potem o cudze. Stąd
przejawy rozkładu w Japonii są najwyżej interesujące, a odpowiadające im
zjawiska w Polsce budzą w pannie Bator silny sprzeciw, który wyraża
przez swoje pogardliwe wobec Polaków komentarze. I za to jej , powiedzmy
sobie szczerze, chwała.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A skoro już taką zgrabną woltą zbliżyłem się do autorki, przyznać muszę
też, że niektóre jej refleksje są mi bliskie. Dlatego zacytuję Ci
czytelniku jeden fragment:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Pamiętam, że ludzie odwiedzali się kiedyś bez zapowiedzi. Nie była jaksię&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;zapowiedzieć, bo mało kto miał telefon. A więc ktoś pukał, otwierało się i&lt;/em&gt; 
&lt;em&gt;zapraszało przyjaciela, który akurat odczuł potrzebę, by nas zobaczyć.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo tego chyba już zawsze będzie nam żal. Tej przestrzeni, która w jednej
kulturze potrafi dzielić, a w innej łączyć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozdrawiam.&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="literatura"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Wróżenie z fusów wyborczych</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-10-18_fusy-wyborcze.html" rel="alternate"></link><published>2015-10-18T19:08:00+02:00</published><updated>2015-10-18T19:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-10-18:/blog/2015/2015-10-18_fusy-wyborcze.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Do napisania tego tekstu natchnęła mnie wiadomość, że oprócz sondaży
jest jeszcze inne źródło wróżb wyborczych: zakłady bukmacherskie. Otóż
przed każdymi wyborami otwiera się możliwość obstawiania wyniku. Podobno
(i jest to zgodne z intuicją) punktacja w zakładach dużo lepiej
odzwierciedla potencjalny wynik niż sondaże na zamówienie. Wyniki
obstawia chyba znacznie …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Do napisania tego tekstu natchnęła mnie wiadomość, że oprócz sondaży
jest jeszcze inne źródło wróżb wyborczych: zakłady bukmacherskie. Otóż
przed każdymi wyborami otwiera się możliwość obstawiania wyniku. Podobno
(i jest to zgodne z intuicją) punktacja w zakładach dużo lepiej
odzwierciedla potencjalny wynik niż sondaże na zamówienie. Wyniki
obstawia chyba znacznie więcej ludzi, niż wynosi stardowa próba
sondażowa (do 1000 osób) i do tego są to ludzie dość przypadkowi.
Podobno sondaże podczas kampanii wyborczej mają tendencję do pewnego,
hmm... Przekłamywania? Dopasowywania? Poprawiania rzeczywistości?
Dowodzą tego wykresy poparcia dla kandydatów na tegoroczno-wyborczych
prezydentów, zsumowane i umiejętnie (tj. tak, że każdy może zrozumieć)
&lt;a href="http://smarterpoland.pl/index.php/2015/06/jak-zmienialo-sie-poparcie-w-wyborach-prezydenckich-2015/"&gt;zaprezentowane przez doktora Biecka&lt;/a&gt;
na &lt;a href="http://smarterpoland.pl"&gt;jego stronie www&lt;/a&gt; poświęconej statystykom.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://2.bp.blogspot.com/-Sst4gvNDFQM/TcoQrEFAW0I/AAAAAAAAAVU/E8TQFo5jTvA/s1600/druga+irlandia.bmp" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Stąd warto zwrócić uwagę na to [alternatywne źródło wróżb
przedwyborczych, jakim są bukmacherzy] (http://www.bettingexpert.com/pl/wydarzenia/kursy-na-wybory-parlamentarne-w-polsce).
Wynika z nich jednakowoż, że &lt;a href="PiS"&gt;http://pis.org.pl/&lt;/a&gt; zwycięży, ale nie
jest pewne, czy otrzyma większość niezbędną choćby do samodzielnego
sformowania rządu, że o większości kwalifikowanej nie wspomnę. Z
zakładów wynika, że PiS otrzyma 209 mandatów w optymistycznym układzie
kart wyborczych, PO w tym czasie będzie mieć 120 posłów - klincz. Jeżeli
PO zmontuje ogólny antypisowski front, zdoła zablokować PiS.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="2015-10-18" src="../../images/2015-10-18.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Źródło:
&lt;a href="http://www.forum.bukmacherskie.com/f319/wybory-parlamentarne-w-polsce-2015-a-122221-3.html"&gt;http://www.forum.bukmacherskie.com/f319/wybory-parlamentarne-w-polsce-2015-a-122221-3.html&lt;/a&gt;
ale prawdopodobnie pochodzi to ze strony
&lt;a href="https://www.efortuna.pl/pl/strona_glowna/polityka/wybory-parlamentarne-kto-lepszy"&gt;https://www.efortuna.pl/pl/strona_glowna/polityka/wybory-parlamentarne-kto-lepszy&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;W takiej sytuacji oczekiwałbym, że Prezes Kaczyński dotrzyma słowa i
odmówi sformowania rządu, nie będzie na siłę poszukiwał koalicjanta, nie
da się złapać na przekupywaniu posłów innych klubów jakimiś
rozdawnictwami intratnych stanowisk. Wydaje mi się, że dobrym taktycznym
posunięciem byłoby dalej grać na wkurzenie. Czyli oczekiwać, że jeszcze
więcej obywateli wkurzy się na aktualny układ władzy &lt;a href="https://pl.wikiquote.org/wiki/John_Acton"&gt;każda władza deprawuje, a władza absolutna deprawuje absolutnie&lt;/a&gt; - kto pamięta, że nie
Churchill to powiedział?) i wreszcie zagłosuje na PiS. Toż widać z
każdym rokiem, że liczba lemingów, którzy głosują wyłącznie przeciwko
PiS, stale maleje.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli czas w tej chwili gra na opozycję. Zatem im dłużej PiS pozostanie
w opozycji, tym więcej może władzy zgarnąć, kiedy wreszcie ją zgarnie.
Emocjonalnie i kalkulacyjnie dziś uważam, że pora na zmianę władzy.
Aktualna władza już się zdeprawowała, pora dla niej na oczyszczenie w
ogniu walki opozycyjnej.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A PiS, zwróćmy uwagę, nie miał swojej szansy na skompromitowanie się -
toż rządzili zaledwie 2 lata! Nie zdążyli się skompromitować. Nie
zdążyli się zdeprawować. Dajmy im szansę. I spoglądajmy z
&lt;em&gt;schadenfreude&lt;/em&gt;, jak ci, których metodą uprawiania polityki było moralne
przeciwstawienie się tym, którzy jako metodę wybrali moralną wyższość i
politpoprawność, powoli, ale nieuchronnie stają się podobni do swoich
przeciwników.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przepowiadam pesymistycznie? Bo wolę się miło rozczarować, niż smętnie
przyznać, że takimi rzeczy są, zawsze, wszędzie i bezwzględnie.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu/category/blog-budowy-domu.html"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o przygodzie - budowie
domu.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="fusy"></category></entry><entry><title>Panta rei...</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-10-10_panta-rei.html" rel="alternate"></link><published>2015-10-10T19:08:00+02:00</published><updated>2015-10-10T19:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-10-10:/blog/2015/2015-10-10_panta-rei.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Czyli wszystko płynie. I zapewne to bardzo dobrze, że przemijają
zjawiska. Ale jak się wchodzi w wiek średni, dopiero do człowieka
dociera, że tak właśnie jest: wszystko przemija, a zatem się zmienia. I
w pierwszym odruchu myślimy, że na gorsze.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Pokoloruj drwala&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Znacie ten kawał? To poczytajcie:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Matura 1960 r …&lt;/h3&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Czyli wszystko płynie. I zapewne to bardzo dobrze, że przemijają
zjawiska. Ale jak się wchodzi w wiek średni, dopiero do człowieka
dociera, że tak właśnie jest: wszystko przemija, a zatem się zmienia. I
w pierwszym odruchu myślimy, że na gorsze.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Pokoloruj drwala&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Znacie ten kawał? To poczytajcie:&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;h3&gt;Matura 1960 r.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało
go 4/5 tej kwoty. Ile zarobił drwal?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Matura 1970 r.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5
tej kwoty. Ile zarobił drwal?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Matura 1980 r.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5
tej kwoty. Ile procent stanowi zysk drwala?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Matura 1990 r.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Koszty uzyskania przychodu wyniosły 4/5
tej kwoty. Ile zarobił drwal i jaki wpływ miała jego praca na otoczenie
drzewa (uwzględnij sąsiadującą z drzewem florę i faunę)?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Matura 2000 r. (tylko dla zainteresowanych)&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Drwal sprzedał drewno za 100 zł. W tym celu musiał wyciąć kilka starych
drzew. Opisz w kilku zdaniach, jak w tej sytuacji czuły się biedne
zwierzątka leśne i rośliny? Jak bardzo niekorzystne dla środowiska jest
wycinanie starych drzew?&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Matura 2010 r.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Wycięcie drzewa na to drewno kosztowało
go 4/5 tej kwoty, czyli 80 zł. Drwal zarobił 20 zł. Zakreśl liczbę 20.&lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Matura 2020 r.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;Drwal sprzedał drewno za 100 zł. Pokoloruj drwala.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Oto jedna z reminiscencji przemijania. Ale nie o tym chciałem akurat
tylko o starej, studenckiej tradycji o nazwie&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Otrzęsiny&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Za moich czasów (no właśnie ,,za moich czasów'') otrzęsiny przysługiwały
wyłącznie studentom, czyli tym, którzy postąpili w szkołę wyższą.
Oczywiście, z racji przemijania (to już nie średniowiecze), nie były
obowiązkowe, więc np. ja ich nie doświadczyłem. Za to doświadczyłem
,,chrztu morskiego'' podczas przekraczania koła podbiegunowego, więc się
jakoś to bilansuje, nie?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A tymczasem teraz pierwsze otrzęsiny przysługują uczniom zaczynającym
naukę, uwaga, uwaga, w czwartej (sic!) klasie podstawówki! Fakt, wtedy
następują pewne zmiany w programie nauczania, tzn. uczniów w dzisiejszej
szkole zaczyna się traktować jak uczniów, czyli np. stawiać im dwóje.
Ale otrzęsiny?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/2/28/Hearts.jpg" alt="Serduszko otrzęsinowe na zawsze zostało na d\*pie"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No dobrze, niech sobie będą. W takim razie porównajmy niektóre szczegóły
tej zabawy z przeszłości i współcześnie. &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Otrz%C4%99siny"&gt;A zresztą, co ja będę się
rozpisywał, jak w Wikipedii napisali
dość&lt;/a&gt;, choć nie uniknęli
pewnych ocen natury moralnej, co moim zdaniem z naukowością nie ma wiele
wspólnego. Cała zasada otrzęsin bierze się z rytuałów inicjacyjnych,
które są tak stare jak sama ludzkość. Ich istotą było przejście jakiejś
symbolicznej próby przez adepta, aby udowodnić, że się godnym jest.
Czegoś. Np. wstąpienia w szeregi wojowników. Albo zostania studentem
Collegium Universitas Iagielloniensis, lub podobnie. Czasem te ,,próby''
były brutalne, poniżające. Im bardziej zamknięta grupa, silniejszą
gradacją, tym próby trudniejsze, trudniej uzyskać status. Stres
,,przejścia'' większy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tymczasem otrzęsiny czwartoklasistów mają próbę. Otóż dzieci muszą zjeść
(relacja z pierwszej ręki): łyżkę pasty czekoladowej oraz krakers
posypany chili. O ile każdy adept przejdzie pierwszą próbę, &lt;strong&gt;na drugiej
połowa się wyłożyła. Bo ostre.&lt;/strong&gt; A jestem pewien, że nauczyciele
sterujący całą zabawą wnikliwie sprawdzili, czy aby nie za ostre.
Prawdopodobnie dorosły łyknąłby ciasteczko i nawet nie zauważył. Znaczy,
współczesne dzieci z trudem przechodzą &lt;strong&gt;jakąkolwiek&lt;/strong&gt; rytualną próbę,
nie mówiąc już o próbach trudnych.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Łagodność i brutalność&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Chodzi mi o to, że stopniowo (jak w tym kawale o drwalu) doszło też do
pewnych zmian w wychowaniu dzieci i młodzieży. O ile moje pokolenie
miało jeszcze styczność z brutalnością grupy i powodowanym przez to
stresem, współcześnie dzieci pozostają w grupach ściśle kontrolowanych,
gdzie wszelkie przejawy brutalności są natychmiast rozpoznawane i
wytłumiane przez nauczycieli, czy instruktorów! Znakiem tego kolejne
pokolenia (i mam tu na myśli także siebie) są wychowywane w środowisku
coraz łagodniejszym. A zatem, z jednej strony rosną coraz łagodniejsi
ludzie, coraz bardziej skłonni do współczucia, do pokojowego
rozwiązywania konfliktów, a &lt;strong&gt;z drugiej, coraz mniej zdolni do stawienia
oporu tym, którzy w takich cieplarnianych warunkach nie wzrośli&lt;/strong&gt;.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Aktualnie nadmuchana historia z imigrantami dobitnie to pokazuje. Czy
wyobrażacie sobie policję z początku XX wieku, która dostaje rozkaz
wytłumienia zamieszek w muzułmańskiej dzielnicy Sztokholmu lub Paryża?
Funkcjonariuszom natychmiast wydano by ostrą amunicję. Po trzykrotnym
powtórzeniu przez tubę (megafonów nie było jeszcze) wezwania do spokoju,
zdyscyplinowany szereg wzniósł by lufy i... Feuer! Tirez! Eld! Tłumienie
zamieszek trwałoby około pół godziny. Kilkadziesiąt ciał niezwłocznie
pochowano by na cmentarzu komunalnym, nie zwracając uwagi na ich
domniemane wyznanie, bo przestępców o wyznanie nie pytano, tylko
traktowano jak przestępców. Ale popadam w dygresję. Chodzi mi o to, że
&lt;strong&gt;współczesne społeczeństwo bogatych krajów Europy nie jest zdolne
stawić oporu agresywnemu wrogowi&lt;/strong&gt;. Bo zamieniono nas w owieczki, w
ofiarne baranki! Tych paru najbardziej krewkich samców, którzy oparli
się kastrującemu wychowaniu w szkole, trafia do oddziałów specjalnych
lub do wojska mafijnego, gdzie mogą sobie trochę postrzelać,
potorturować - ale jest ich bardzo mało.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Stąd społeczeństwo wspomaga swoich brutali najlepszą technologią, aby
ilość zastąpić jakością. Ale nie rozwiązuje to problemu, jeżeli
następuje inwazja na tereny zamieszkałe przez ,,mirnych życjeliej'',
czyli pokojowe owieczki. Bo te owieczki, nawet gdy je już gwałcą,
obierają żywcem ze skóry i futerka, wciąż wołają o litość dla swoich
oprawców, którzy przecież mieli trudne dzieciństwo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie chcę tu oceniać moralnie, bo w ogóle moralnością się brzydzę. Nie ma
moralności, jest krzywda ludzka. Albo kogoś się krzywdzi, albo nie.
Chcącemu krzywda się nie dzieje. I tak dalej. Chcę tylko zwrócić uwagę,
że skarpetkę pierze się przez wielokrotne zanurzanie w wodzie. A
zdolność obrony kształci się przez wielokrotne zanurzanie w brutalności.
I na razie nie wynaleziono innego sposobu ani na jedno, ani na drugie.
Trzeba mieć to na uwadze, gdy próbuje się przewidzieć przyszłość.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu/category/blog-budowy-domu.html"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o przygodzie - budowie
domu.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Emigrare necesse est, vivere non est necesse!</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-09-19_emigrare-necesse-est.html" rel="alternate"></link><published>2015-09-19T19:08:00+02:00</published><updated>2015-09-19T19:08:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-09-19:/blog/2015/2015-09-19_emigrare-necesse-est.html</id><summary type="html">&lt;h2&gt;Czy panika wokół sprawy imigrantów jest uzasadniona?&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście, jest uzasadniona tak sobie. To znaczy, w jakiś sposób obie
strony równania mają swoją rację (a zatem mają rację) - znacie ten
kawał, że obaj nie mogą mieć racji, prawda? Otóż: macie rację.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale po pierwsze, to nie mają racji ci, którzy postrzegają …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;h2&gt;Czy panika wokół sprawy imigrantów jest uzasadniona?&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Oczywiście, jest uzasadniona tak sobie. To znaczy, w jakiś sposób obie
strony równania mają swoją rację (a zatem mają rację) - znacie ten
kawał, że obaj nie mogą mieć racji, prawda? Otóż: macie rację.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale po pierwsze, to nie mają racji ci, którzy postrzegają to jako
PROBLEM MORALNY. Nie, moi drodzy. To nie jest kwestia moralności, tylko
pragmatyki. Ale od początku.&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Toż nie o to chodzi, ile wypiłeś - chodzi o to, że w ogóle piłeś. W
    polityce nie obowiązują zasady logiki, jeżeli gra się na ludzkich
    emocjach, zatem przekonywanie, że 10 tysięcy muzułmanów to
    "zaledwie" 1 muzułmanin na 300 Polaków, brzmi i tak przerażająco.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Nie o kwoty tu chodzi, tylko o fakt, że zostały nam narzucone prawem
    dżungli. Że ten kraj, który steruje tym narzucaniem, jednocześnie we
    Władywostoku podpisuje umowę na położenie kolejnej rury
    "solidarności europejskiej", którą propaganda sobie gębę wyciera.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Prawdą jest, że problem mają kraje, w których muzułmanów liczy się w
    milionach - ale one też kiedyś zaczęły od tysięcy. Po prostu nas
    "wyprzedzają" o jakieś 40 lat. I nie tylko w tej dziedzinie. Ale nie
    musimy ich przecież naśladować we wszystkim, prawda?&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Prości ludzie czują, że coś tu śmierdzi (widocznie propaganda
    proimigrancka ponosi klęskę), a kiedy nie rozumiesz, o co chodzi
    (podejrzewasz, że o pieniądze), instynktowną reakcją jest zamknięcie
    się w sobie i sprzeciw, choćby na wszelki wypadek.&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;h2&gt;Bo prawdę powiedziawszy przekaz medialny wygląda tak:&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Sąsiadowi ktoś zwalił na działkę ciężarówkę jabłek. Przy czym sporo tych
jabłek jest zgniłych, większość pozostałych to niskiej jakości materiał,
skupowany za grosze na moszcz, z którego produkuje się słynne w całym
kraju wina. Żaden interes. Tańsze od nawozu. Ów zapomniał, że w sobotę
na bazarze rozmawiał z jednym takim i nie zaprzeczył stanowczo, kiedy
tamten zaczął coś gadać, że może tanio dostarczyć dużo tanich jabłek.
Właściwie, to nie tyle zaprzeczył, to nawet uprzejmie chrząkał, jakby go
to interesowało. No, można to było tak zrozumieć. Ponieważ jest to
sąsiad najbogatszy we wiosce, otoczony z tej racji (zaradności,
bogactwa, bandyckiej przeszłości, bogactwa, dzisiejszej łagodności i
spolegliwości, bogactwa) dość powszechnym szacunkiem, jego
niespodziewany pomysł, że każdy w okolicy powinien wziąć sobie po trochu
z tej gnijącej sterty, u większości nie wywołał silnego sprzeciwu - w
końcu powinniśmy sobie pomagać. Ale na tym się nie skończyło. Po
pierwsze, następnej nocy znowu przyjechały jabłka. Po drugie, ów bogaty
sąsiad uznał, że skoro wszyscy się z grubsza zgadzają, to on powinien to
wszystko obmyślić i zorganizować - i wymyślił: każdy otrzyma po kawałku
tej stale rosnącej sterty, odpowiednim do zamożności oraz wydolności
ogrodowej kupy kompostowej. Parametry te ustalił samodzielnie i
przedstawił jako prawdę objawioną. Ponieważ każdemu we wiosce kiedyś
pomógł, a wszyscy pamiętają też jego bandycką przeszłość, sprzeciwu
właściwie nie było. Tylko paru cieniasów, świeżych osiedleńców ze
skraju, zaczęło szumieć. I żeby sprzeciwiali się przejęciu części
kompostu - nie. Oni po prostu nie godzą się, aby to ten bogaty narzucał
im, ile mają tego szajsu wziąć.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wybaczcie mi, drodzy imigranci, skojarzenie z kompostem. Taka dygresja.
Wracamy do tematu.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli walczą o prostą sprawiedliwość, która w polityce nie występuje.
Każdy rozumie, że bez nowego nawozu wszystko na działkach im uschnie. Na
wszystkich grządkach we wiosce plony od dawna spadają. Własnego kompostu
mają mniej niż potrzeba na wyrośnięcie kolejnej generacji agrestu. I
dotyczy to też tych bogatych. Ale z drugiej strony nie wszyscy są
przekonani, że jabłka to najlepszy możliwy nawóz. Generalnie na ziemi
użyźnionej jabłkami mogą dobrze rosnąć tylko jabłonie.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli jabłka w tym porównaniu wypadają tak sobie - powinny to być figi,
ale niech już tam.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Kwestie kulturowe&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Rzecz w tym, że o kwestii imigracji w Europie decydują wywodzące się z
kawiorowej lewicy elity, które związki z kulturą swojego kraju dawno już
utraciły. Jeżdżą sobie luksusowymi (jak na Europę) autami z podziemnego
garażu w domu do podziemnego garażu w swoim biurze czy ministerstwie. Z
problemami maluczkich mają styczność w tych rzadkich wypadkach, kiedy
nastąpi wypadek samochodowy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zadziwiające, jak mało czasu potrzeba, żeby wyrosła nowa artystokracja,
podobnie znienawidzona, podobnie hermetyczna i podobnie niekompetentna,
jak ta wywodząca się ze starej szlachty, czyli rycerstwa. Tak czy owak
owe elity żyją swoimi pokrętnymi ideololologiami, a zmagają się z
realnymi problemami. Stąd wychodzi dziwny mix posunięć cynicznych i
debilnych. A jak dodamy ich kompleksy wobec arystokracji amerykańskiej,
której jedynym źródłem pochodzenia są pieniądze, to dostaniemy
wyjaśnienie tego, co się działo w ostatnich latach. I może zdołamy
przewidzieć, co się wydarzy w przyszłości?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Może zdołamy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bowiem ta oderwana od korzeni nowa artystokracja wierzy głęboko w
socjotechniki, które wynaleźli ich rodzice, a które dziś spotykamy na
każdym kroku. I co najdziwniejsze - mają oni rację, bo owe socjotechniki
działają. Oczywiście nie stanowią one odpowiednika magicznej różdżki i
czasem mierzwa ludzka wyrwie się spod kontroli, jak w wypadku Węgier,
ale to są małe państewka, których opór zawsze zdąży się zdusić. Duzi są
pod kontrolą i o to chodzi. Bo ludzie mają się zastanawiać nad
dżenderyzmem, feminizmem, globalnym ociepleniem, emocjonować meczami
piłki nożnej, a politykę zostawić fachowcom: cytat z Bismarcka gdzieś tu
jest na blogu, ten o kiełbasie. Ludzie mają być nowocześni,
tolerancyjni, możliwie nie związani rodziną, a dzięki temu mobilni, a
dzięki temu podatni na medialną manipulację. Dziurę demograficzną załata
się napływową mierzwą ludzką, głównie z Afryki, która w najbliższym
ćwierćwieczu odnotuje gwałtowny przyrost ludzkości i zwiększy swoją
liczebność tak coś ze trzykrotnie, więc będzie z czego czerpać.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&amp;lt;img src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/9/9b/Alhoudderborn.JPG" 
&amp;gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem do Europy przesiedlą się ludziki o ciemnym kolorze skóry,
wyznający głównie islam (choć to nową arystokrację mało obchodzi).
Problem z różnicami kulturowymi zniweluje się wg marksistowskiej maksymy
"byt kształtuje świadomość", czyli prędzej czy później czarne i
czarniawe ludziki muszą się wdrożyć do pchania europejskiej gospodarki,
szczególnie, że stopniowo zabraknie białych wołów roboczych i ktoś ich w
jarzmie zastąpić musi. Na początek tak z 50 milionów nowych napływowych
przez 10 lat. Potem nastepne 100 milionów i problem z demografią
zostanie załatwiony. Powszechna edukacja w duchu tolerancji zapewni
spokojność tym nowym obywatelom przybywającym ze stron wielce
skonfliktowaych i kulturowo pstrokatych. Toż nie ma siły, żeby ich
dzieci nie nauczyły się w szkole tolerancji i wzajemnego poszanowania!
Za co będą dostawać te zasiłki?&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Koniec świata&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Chcemy, czy nie chcemy, obserwujemy koniec tego kawałeczka świata, w
jakim się wychowaliśmy. W moim wypadku jest to już drugi koniec, więc
można powiedzieć, że nabieram wprawy. Najpierw w ciągu kilku lat
zmieniła się rzeczywistość gospodarcza w Polsce. Przez jakiś czas
żyliśmy na czymś w rodzaju Dzikiego Zachodu i nie mogę powiedzieć, żeby
mi to nie odpowiadało. Dzisiejsze ciepełko jest fajne, ale w połączeniu
ze szklanym sufitem tworzy atmosferę hodowli klatkowej raczej niż
wolnego wybiegu. Oczekiwaliśmy jakiejś większej stabilizacji, ale bez
przesady. Tymczasem do przesady doszło. I ja to rozumiem: ludzie starsi,
wychowani w warunkach tzw. zimnego howu cieląt, tęsknili więcej niż
trochę do szorstkiej przyjaźni pana i jego kaloszy.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Potem przyjęli nas do Wspólnoty Europejskiej i zaczęły się powolne
zmiany. Zamknięto nas w luksusowym chlewiku. Jest czysto, żarcia więcej
niż zdołamy przejeść. Mamy tylko łykać tą ich propagandę i przybierać
kolory, jakie oni wymyślili na dany sezon.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nowoczesne elity spodziewają się, że napływowi muzułmanie dostosują się
skwapliwie do ich reguł - ale nic z tego! Oni pochodzą z innej kultury,
gdzie odrobinę inne warunki panują! Tam ludzie nie cenią etatu, są
przywiązani do osobistej odpowiedzialności za swoje życie. Wychowanie w
warunkach pełzającej lubo brykającej wojny kładzie się na psychikę
wielkim przywiązaniem do decydowania o własnym losie oraz gotowości do
ponoszenia ryzyka dla osiągnięcia większej korzyści. Człowiek wychowany
w świecie brutalnym sam staje się brutalny i gotów jest się brutalnością
posłużyć, jeżeli trzeba.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Napływających muzułmanów można porównać do dzików. Nas wtedy porównać
można do świń. W naszym wypadku - świni polskiej wielkouchej. Różnicę
widać na pierwszy rzut oka, nie ma tu co wyjaśniać ani dodatkowo
obrazować.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podążając za powyższą alegorią, spróbujcie sobie wyobrazić chlewnię, do
której wpuszcza się kilkadziesiąt dzików. Najpierw zajmą najlepsze
miejsca przy paśniku. A jak w paśniku zabraknie paszy, zaczną pożerać co
słabsze osobniki spośród biegających wokół łysawych kuzynów. W
następnych cyklach oczywiście ci łagodni, upasieni kuzyni też
zbrutalnieją, nauczą się z tym żyć - ale to już nie będzie ta ciepła i
miła chlewnia, w jakiej przyszli na świat i mieli zamiar zdechnąć, tylko
pole walki o przetrwanie, gdzie czasem fruwają krwawe flaki i słychać
rozpaczliwy kwik o sprawiedliwość.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu/category/blog-budowy-domu.html"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o przygodzie - budowie
domu.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="umma"></category></entry><entry><title>Państwo islamskie jako signum temporis?</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2015/2015-04-15_panstwo-islamskie-jako-signum-temporis.html" rel="alternate"></link><published>2015-04-15T08:11:00+02:00</published><updated>2015-04-15T08:11:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2015-04-15:/blog/2015/2015-04-15_panstwo-islamskie-jako-signum-temporis.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Z bólem serca muszę to powiedzieć, że czytanie historii albo prowadzi do
smutnych, acz słusznych wniosków, albo do szalonych i kompletnie
niesłusznych - ale chodzi mi o te same wnioski. I oby okazało się, że są
one tym drugim.&lt;br&gt;
Otóż Państwo Islamskie - jak je dziś szumnie się nazywa, choć poprawniej
byłoby …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Z bólem serca muszę to powiedzieć, że czytanie historii albo prowadzi do
smutnych, acz słusznych wniosków, albo do szalonych i kompletnie
niesłusznych - ale chodzi mi o te same wnioski. I oby okazało się, że są
one tym drugim.&lt;br&gt;
Otóż Państwo Islamskie - jak je dziś szumnie się nazywa, choć poprawniej
byłoby określać to islamistyczną partyzantką, strefą anarchii, czy jakoś
tak. A to dlatego, że skoro Donieckiej Republiki Ludowej nie nazywamy
państwem, to dlaczego dajemy takie miano obszarowi kontrolowanemu przez
trudną do ustalenia liczbę brodatych bandziorów pijanych krwią i
mordowaniem? Czy działa tam jakaś sprawna władza? Czy władza ta stara
się o kontakty ze światem zewnętrznym? Czy kooperuje z przemysłem i
handlem? Raczej nie. Raczej jest to strefa, gdzie wszystko wróciło do
czasów antycznych, relikty których to islamiści z takim zapałem tam
niszczą: znaczysz tyle, ile znaczą twoje znajomości, kontakty,
powiązania. Nie ma prawa, a zatem nie ma ogólnych ram funkcjonowania,
które pozwalają na rozrost dużych biurokracji, które (choć przecież nie
lubimy biurokracji) są jedyną znaną metodą angażowania całych narodów w
duże przedsięwzięcia. Za to jest prosty darwinizm społeczny (którego,
jako poprawni politycznie wykształciuchowie również nie lubimy), krwawy
tygiel, w którym hartuje się islamska stal.&lt;br&gt;
Ale dlaczego o tym piszę? Ano dlatego, że:  &lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;W ogniu wojny domowej hartują się wojownicy bardzo trudni nie tyle
    do pokonania, co do wyplenienia.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Jest ich coraz więcej.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;Coraz więcej znaczy, że niedługo będzie ich tak dużo, że próba
wytępienia islamistów będzie trudna do odróżnienia od ludobójstwa.
Oczywiście media pokryją to pianą niedomówień, dyskusji, wątpliwości i
strachu, ale fakt pozostanie faktem: kiedy zaczynasz liczyć bandytów w
milionach, to już nie są bandyci, tylko naród. A naród ma swoje prawa. W
wypadku Państwa Islamskiego - prawa, które sobie zbrojnie wywalczył,
czyli arcytrudne do zakwestionowania, bo trzeba by zastosować
ludobójstwo, żeby ich tych praw pozbawić. A jak to w praktyce wychodzi -
już ćwiczono w krajach, które dziś uważają się za cywilizowane.&lt;br&gt;
Czyli za jakiś czas świat stanie w obliczu państewka, które odkroiło
sobie po kawałku od sąsiadów, wymordowało niewiernych na swoim
terytorium, wiernych podporządkowało totalitarnemu islamizmowi,
zniszczyło wszelkie relikty przeszłości... A z czego żyje? Ze sprzedaży
ropy ze zdobytych szybów, z handlu narkotykami, a przede wszystkim: z
ideologii. I tu się rodzi pytanie:&lt;br&gt;
Czy państwo to zostanie dotknięte schorzeniami opisanymi w książeczce
"Prawo Parkinsona"?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Logo kalifatu?" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/f9/Allah_logo.svg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="umma"></category></entry><entry><title>Patriotyzm warunkowy.</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2014/2014-09-29_patriotyzm-warunkowy.html" rel="alternate"></link><published>2014-09-29T06:21:00+02:00</published><updated>2014-09-29T06:21:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2014-09-29:/blog/2014/2014-09-29_patriotyzm-warunkowy.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Pole minuję z subotnikiem z blogu RAZa (Ziemkiewicza): &lt;em&gt;&lt;span
style="line-height: 20.78333282470703px;"&gt;☞&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;a href="http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2012/11/04/na-rocznice-niepodleglosci/"&gt;tym
tu&lt;/a&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo to boli, tak ciągle myśleć o kwestii patriotyzmu. Przytoczony tam
przykład komunistycznej dyrektorki, która patriotyzmem nazywa zmienianie
butów w szkole, porządne wieszanie kurtek i wyrzucanie śmieci do
śmietnika, jest przecież jak najbardziej słuszny. Z czym RAZ tam
dyskutuje? Przecież …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Pole minuję z subotnikiem z blogu RAZa (Ziemkiewicza): &lt;em&gt;&lt;span
style="line-height: 20.78333282470703px;"&gt;☞&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;a href="http://blog.rp.pl/ziemkiewicz/2012/11/04/na-rocznice-niepodleglosci/"&gt;tym
tu&lt;/a&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Bo to boli, tak ciągle myśleć o kwestii patriotyzmu. Przytoczony tam
przykład komunistycznej dyrektorki, która patriotyzmem nazywa zmienianie
butów w szkole, porządne wieszanie kurtek i wyrzucanie śmieci do
śmietnika, jest przecież jak najbardziej słuszny. Z czym RAZ tam
dyskutuje? Przecież to właśnie jest ten patriotyzm, o który w naszym
kraju najtrudniej! No, dyskutuje przede wszystkim z podłą manipulacją.
Sprzeciwia się postawieniu sprawy w ten sposób, że mamy się zamienić w
praworządnych i porządnych obywateli, którzy nie śmiecą, nie plują, nie
przeklinają publicznie - ale jednocześnie zapomnieć, jakiego kraju
jesteśmy obywatelami, jakie są nasze korzenie i historia. I rzeczywiście
słusznie z tym RAZ dyskutuje. Bo jaki jest sens nazywać cechą
obywatelską unikanie śmiecenia na ulicy, jeżeli jednocześnie się
faktycznie tą obywatelskość stara wykorzenić, spostponować, poniżyć,
zdeptać i zamieść pod dywan (zamiast wyrzucić do śmieci)? Czy
"nieśmiecenie" na ulicy rzeczywiście jest cechą &lt;strong&gt;obywatela&lt;/strong&gt;, czy po
prostu &lt;strong&gt;porządnego człowieka&lt;/strong&gt;, który nie będzie tego robił ani u
siebie w kraju, ani w Rosji, ani w Singapurze (gdzie za takie zachowanie
można naprawdę nieźle zabulić mandacik!); z wyjątkiem tak dziwnych
miejsc, gdzie do śmiecenia na ziemię wręcz zachęca instrukcja, bo tak to
po prostu tam pomyślano - jak np. chińskie pociągi?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z tego wynika, że dobry obywatel, czyly patryjota, pamięta (parafrazując
RAZa) o rzeczach wielkich, ale jako człowiek, nie zapomina o małych. Z
czym zatem chciałem tu pole minować?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A chciałem z fragmentem środkowym, dalszym, konkretnie z tym krótkim
zdaniem (wytłuszczenia moje):  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Do zmieniania kapci wysyła nas piosenkarka, która chlubi się, że nie odda
Polsce ani jednej kropli krwi, bo samo męczenie się w „tym kraju” już
jest z jej strony wystarczającym poświęceniem&lt;/em&gt;*, i zapowiadająca, że
jeśli Polska znajdzie się kiedyś w niebezpieczeństwie, to &lt;/strong&gt;ona nie
zamierza zostawać jakąś łączniczką czy sanitariuszką, tylko „po prostu
stąd sp…a”&lt;strong&gt;. Zachwyca się jej wyznaniami groteskowy telewizyjny idol
postępowej młodzieży, na okoliczność swych rasistowskich ekscesów zwany
ostatnio „Jakubem W.”. Największe gwiazdy intelektu, takie jak Doda czy
Monika Richardson, opowiadają wzruszająco, jak się tu męczą i jak bardzo
chcą wyjechać. &lt;/strong&gt;Jeśli wciąż „dzikiego kraju” nie porzucają śladami
osobnika znanego jako „Miro”, to pewnie tylko dlatego, że podobnie jak
on tam, na Zachodzie, nie miałyby na kim tak łatwo i dobrze
zarobić.***&lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Wstydliwość zarabiania&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;Zacznę od końca: powinniśmy pozbyć się, moim skromnym zdaniem, poczucia,
że zarabianie kasiory jest czynnością wstydliwą, którą publiki w oczy
kłuć nie wypada. Pomińmy, czy ktoś zarabia należne pieniądze, czy
uczciwie, czy dana branża nie jest przeceniona (zwykle jest). Zgódźmy
się na początek, że lepiej mieć forsę, niż jej nie mieć. W drugim kroku
zgódźmy się, że najsampierw niech każdy patrzy swojej kiesy, a dopiero
potem cudzej. Kiedy już ugruntuje się w nas przekonanie, że to dobrze,
że istnieją ludzie bogaci, bo to i nam się opłaci, wtedy możemy wrócić
do problemu, którzy z nich powinni zostać przez odpowiednie służby
prześwietleni, czy  przypadkiem ich majątek nie pochodzi z oszukiwania
staruszek i ograbiania młodszych uczniów przy wyjściu ze szkoły. A teraz
przechodzę do spraw poważniejszych.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Tu skończyłem pisać dnia 2012-11-05&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;h4&gt;Męczenie się w kraju&lt;/h4&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Może jeszcze kiedyś coś na ten temat napiszę, ale niestety, wzmiankowany felieton RAZa jest już niedostępny, więc nie mogę sprawdzić, z czym właściwie poleminuję...&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Bagnety" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/88/Na_bagnety.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category></entry><entry><title>O książkach elektronicznych bliskich memu sercu</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2013/2013-11-08_o-ksiazkach-elektronicznych-bliskich-memu-sercu.html" rel="alternate"></link><published>2013-11-08T19:30:00+01:00</published><updated>2013-11-08T19:30:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2013-11-08:/blog/2013/2013-11-08_o-ksiazkach-elektronicznych-bliskich-memu-sercu.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;W net (ten niszowy, ludzi, którzy coś tam jeszcze czytają) gruchnęła
wieść, że &lt;a href="http://swiatczytnikow.pl/sezon-burz-wydawnictwo-nie-chce-e-booka-fani-go-sami-zrobili/"&gt;SuperNova nie wydała ebuka do papierowej wersji "Sezunu
burz"&lt;/a&gt;,
która to powieść jest najnowszym hiciorem Sapkowskiego Andrzeja. Jak
Sapkowski pisze, każdy wie, kto go czytał: z biglem, iskrownie,
pieprznie, wesoło, aż się chce czytać. No i masz …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;W net (ten niszowy, ludzi, którzy coś tam jeszcze czytają) gruchnęła
wieść, że &lt;a href="http://swiatczytnikow.pl/sezon-burz-wydawnictwo-nie-chce-e-booka-fani-go-sami-zrobili/"&gt;SuperNova nie wydała ebuka do papierowej wersji "Sezunu
burz"&lt;/a&gt;,
która to powieść jest najnowszym hiciorem Sapkowskiego Andrzeja. Jak
Sapkowski pisze, każdy wie, kto go czytał: z biglem, iskrownie,
pieprznie, wesoło, aż się chce czytać. No i masz: wyszła książka
papierowa, a w najbliższym kwartale ebuk się... Nie ukaże. W związku z
powyższym w ciągu tygodnia ukazała się pono "piracka" wersja ebuka.
Znaczy, ktoś kupił, zeskanował, pocerował, wygenerował i opublikował na
jakimś serwerze, z którego dość łatwo można to sobie pobrać. No i się
zaczęło.&lt;br&gt;
Gdziekolwiek nie trafię, prędzej czy później dyskusja schodzi na tematy
moralne: czy to moralnie&lt;br&gt;
Mam wrażenie, że nie o moralności tu mowa. Szczególnie, że akurat
moralność w sferze biznesowej od dawna jest sprawą czysto umowną (od
mniej więcej momentu, kiedy stwierdza się, że obniżenie jakości i
podniesienie ceny produktu zwiększa sprzedaż). Mowa tu raczej o
pragmatyzmie. A pragmatyzm nie ma moralności.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ebook infografika" src="http://publishingperspectives.com/wp-content/uploads/2013/06/Ebook-Info-Graphic.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podsumujmy fakty:&lt;br&gt;
Fakt 1. Wydawnictwo z sobie wiadomych powodów ebuka nie uczyniło.&lt;br&gt;
Fakt 2. Tydzień od premiery papieru pojawił się ebuk - piracki
(niektórzy nazwaliby go społecznościowym).&lt;br&gt;
Fakt 3. Wysnuwa się przypuszczenia, że gdyby wydawnictwo ebuka wydało,
zyskałoby pewien procent czytelników, którzy by go kupili. Innymi słowy
istnieje grupa czytelników, która kupiłaby tylko ebuka.&lt;br&gt;
Fakt 4. Istnieje pewna grupa czytelników, która nie mając ebuka kupi
papier.&lt;br&gt;
Fakt 5. Istnieje pewna grupa czytelników, która nie mając ebuka kupi
papier, a następnie przeczyta pirackiego ebuka, bo czytnik jest
wygodniejszy w użyciu.&lt;br&gt;
Fakt 6. Istnieje pewna grupa czytelników, która kupi tylko papier. I
tylko papier przeczyta.&lt;br&gt;
Fakt 7. Istnieje pewna grupa czytelników, która nie kupi ani papieru,
ani ebuka.&lt;br&gt;
Nie znając realnych wielkości zbiorów F3, F4, F5, F6, F7, trudno w ogóle
oceniać sytuację. Wydawnictwa trzymają pod korcem wiedzę nt. realnej
sprzedaży wydawanych książek (niektórzy na tym forum mają pewną wiedzę
ntt.). Nie dyskutując o faktach uprawiają zatem pijar (o my biedni,
okradzeni, oszukani przez technologię, z której sami korzystamy, ci źli,
niedobrzy piraci), bo uważają, że to im się bardziej opłaci. To mógłby
być fakt nr 8 - wydawnictwa są biznesami. Każde naruszenie ich rynków
traktują jak zagrożenie egzystencji i bez znaczenia jest, czy owo
naruszenie odbywa się w zgodzie z prawem, czy nie.&lt;br&gt;
Nie jesteśmy w stanie rozsądzić, czy wydawnictwo rzeczywiście zyskałoby
na przygotowaniu ebuka coś więcej niż prestiż. Powiedzmy, że takiego
Sapkoszczaka złożyłbym dla nich za 1500PLN na rękę. Czyli musieliby
sprzedać ekstra 150szt. ebuka, żeby interes się zwrócił (w zakresie
samego składu), a dopiero po tej liczbie zaczyna zarabiać na koszty
inne. Czy 150szt. To wiele? Pojęcia nie mam. Bladego.&lt;br&gt;
Powtórzę: nie znamy prawdziwych danych o sprzedaży na rynku książek.
Możemy wnioskować tylko z obserwacji, tj. liczyć księgarnie papierowe,
internetowe, zestawić to z liczbą publikowanych tytułów, liczbą
wystawionych tytułów, spróbować obserwować dodruki (w wypadku papieru).&lt;br&gt;
Dodałbym też Fakt 9-100: Kosmiczne zyski, jakie w ostatnich latach
(dekadach) stały się udziałem innych mediów (audio-wideo), w tym za
sprawą również notującej kosmiczne zyski branży elektronicznej,
sprawiły, że wydawnictwa też by tak chciały. Ale nie mogą. A by
chciały.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rozliczne czytniki" src="http://img.gawkerassets.com/img/1865gu2svck1fjpg/original.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.instytutksiazki.pl/upload/Files/rynek_ksiazki_2012.pdf"&gt;Znalazłem w necie taki oto
dokument&lt;/a&gt;.
Trochę danych liczbowych. Niektóre są logiczne, niektóre oczywiste, a
niektóre ciekawe. Np. widać wzrost sprzedaży literatury pięknej w latach
2007-2009. Później dramatyczny spadek. Powiązany z wprowadzeniem 5%VAT
na książki. Nie ma co się dziwić
p.&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Rostowski"&gt;Vincentu-Rostowskiemu&lt;/a&gt;.
Toż chciał się pokazać, że umie, a tu jak na złość, gospodarka nie chce
się słuchać. Co dowali podatek, to od razu wpływy z niego spadają. A tu
na boczku wspaniały ryneczek książeczki o wartości rocznej przychodów
ca. 600mlnEUR! A VAT płacony jest od przychodu! Znakiem tego, jak mu
dowalimy 5%, będzie z tego ile? 30mlnEUR. Czyli ok. 120 milionów
złotych. Będzie na obsługę Kancelarii Premiera? Będzie. To już wiecie,
czytelnicy, na co idę pieniądze z podatku za książki.&lt;br&gt;
Słusznie czyni wydawnictwo Solaris ze swoim właścicielem-wizjonerem
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wojciech_Sede%C5%84ko"&gt;Wojciechem
Sedeńką&lt;/a&gt; na czele:
założyło drukarnię zdolną drukować na zamówienie i rozwinęło pod to
usługi. Bowiem druk książek w ciemno to karta bita. Jak tylko moje córy
podrosną na tyle, żeby wciągnął je nałóg książkowy, zaraz sprawię im po
czytniku. Tymczasem VAT na ebuki wciąż wynosi 23%. A księgarni
internetowych przybywa. A ja wpadłem na pomysł, dlaczego ostatecznie i
tak ebuki wygrają, a piraci nie nadążą piracić: bo utrzymanie serwera
www kosztuje niewiele w porównaniu do kosztu druku i dystrybucji książki
papierowej.&lt;br&gt;
Pomyślmy:&lt;br&gt;
koszty redakcji, korekty, honorarium autora, itp. = A&lt;br&gt;
koszt składu = B&lt;br&gt;
koszt druku = C&lt;br&gt;
koszt dystrybucji (przed i po) = D&lt;br&gt;
koszt reklamy = E&lt;br&gt;
koszt serwisu www = F&lt;br&gt;
Książka papierowa = A+B+C+D+E+F&lt;br&gt;
Ebuk = A+B+E+F&lt;br&gt;
Ileżby te kwoty nie wynosiły, koszt ebuka jest niższy i niech tam sobie
wydawnictwa gadają, co chcą. Ale dodajmy jeszcze zmienne:&lt;br&gt;
koszt magazynu = G&lt;br&gt;
koszt dodruku = H&lt;br&gt;
Z czego wynika, że wciąż:&lt;br&gt;
Książka papierowa = A+B+C+D+E+F+G+H&lt;br&gt;
Ebuk = A+B+E+F  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ebook universe" src="http://www.teleread.com/wp-content/uploads/2009/09/ebookuniversesmall.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ebuk można sprzedawać w nieskończoność. Raz wydany, staje się na wieki
własnością tegoż wydawnictwa, o ile umowa z autorem tego nie wykluczy (a
poco miałaby wykluczać? Nie lepiej dać klauzule zabezpieczające
jakość?). Nie ma potrzeby dodruku, cała książka to megabajt na dysku
serwera, który kopiuje się do klienta po zaksięgowaniu wpłaty. Nie ma
magazynów na tysiące książek, nie ma ciężarówek, dystrybucji, błagania o
miejsce na półce, wykupywania miejsca na półkach dla bestsellerów
(samospełniające się przepowiednia jako podstawowe działanie
marketingowe) - jest tylko plik, który można linkować innym sklepom,
albo sprzedawać w swoim, a najlepiej jedno i drugie. I to już się
dzieje, mimo horrendalnego VAT na książki.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Skiff" src="http://cdn.gottabemobile.com/wp-content/uploads/skiff-reader.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiele jest jeszcze do zrobienia. Małe ekrany czytników (6 cali
przekątna, od początku uważałem, że ideałem byłoby 7 cali, a tu się
właśnie pokazują pierwsze ptaszki nie tylko z kolorem, ale i 7 i 8 cali
przekątnej) dają małe pole do popisu składaczom i ilustratorom. Niektóre
czytniki (znaczy, te popularniejsze jak Kindle) mają własne ustawienia
składu i ignorują ustawienia autorskie. Bo czytelnik sam sobie wybiera
ulubioną czcionkę itp. Gdzieś tam w nie tak całkiem odległej przyszłości
zapewne dojdzie do wynalezienia ekranu łączącego zalety e-papieru i
diod. Wtedy dopiero sprawa się unormuje - ale ewentualna przeróbka
książki pod kątem nowych standardów ekranowych to pikuś - jednorazowa
opłata dla zdolnego programisty, który stworzy jednolitą, komputerową
procedurę i za jednym zamachem przekonwertuje cały zasób wydawnictwa.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z powyższego zatem ośmielę się wysnuć wniosek, że SuperNova jednak
sromotnie wtopiła nie publikując ebuka. Przypuszczenie takie, że sam
Autor w umowie zakazał tego uczynić nie jest żadnym wyjaśnieniem. I tak
po głowie oberwie wydawnictwo, pisarzom wybacza się dziwactwa.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;PS. Niemal rok temu (2012-11-22) zrobiłem sobie notatkę roboczą o tej
treści:  &lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Ebuki - ebooki - nowa era, czy przemijająca moda?&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Nie odnoszę się do żadnego konkretnego artykułu. Po prostu - sprawa
książek i czytelnictwa bliska jest memu sercu, a jednocześnie gorąco
wspieram ruch Creative Commons, który daje szansę na uregulowanie
zgodnie ze zdrowym rozsądkiem sprawy praw autorskich, czyli fundament
bazy podstawy biznesu książkowego, od którego w końcu zależy, czy
będziemy mieć w przyszłości mieli coś nowego do czytania.&lt;/em&gt;&lt;br&gt;
&lt;em&gt;Ostatnio wiele osób wypowiada się na różne sposoby na ten temat,
podnosi się różne zagadnienia, z różnych stron i dość dogłębnie - boć
przeca o tym dyskutują tylko zagorzali czytacze i zagorzali wydawacze
książek. Innych ludzi w zasadzie problem nie dotyczy, a może nie dotyka,
choć przecież dotyczy każdego.&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;h3&gt;Wyłożyć sprawę samizdatów.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;No właśnie. Zapomniałem o rynku samizdatów. Trzeba było o tym wspomnieć.
Otóż ebuki dają szansę przebicia szklanego sufitu: każdy może zostać
twórcą, każdy może zostać wydawcą. Trzeba tylko liznąć trochę wiedzy
(och, ja wiem, że z tym najtrudniej) i trochę się przyłożyć. Tekst ten
zapewne był reakcją na jakieś głośniejsze lamenty wydawców, że rynek
książki umiera. Pomyślalem wtedy, jak się rynek książki rodził:
pasjonaci wydawali własnym sumptem (to byli dość bogaci pasjonaci) i
sprzedawali innym pasjonatom. W ciągu jednego pokolenia z pasjonatów
wyłonili się zawodowcy od pisania "tanich romansideł" i tak powstał
rynek książki, współcześnie uszlachcony i uszlachetniony wielkimi
nazwiskami, dziełami i czasem. Pomyślałem sobie, że jak już kompletnie
się ten dzisiejszy rynek książki zawali, po prostu wrócimy do pierwocin.
Zaczniemy czytać samizdaty i z tej masy znowu wyłonią się nowi wielcy.&lt;br&gt;
Dziś, gdy obrodziło księgarniami internetowymi, myślę, że można
zrewidować poglądy: rynek książki nie upadnie (a w każdym razie nie tak
szybko), ewentualnie zmieni trochę oblicze.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category></entry><entry><title>Nowy autorytaryzm, czyli hedokracja</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2013/2013-04-27_nowy-autorytaryzm-czyli-hedokracja.html" rel="alternate"></link><published>2013-04-27T10:29:00+02:00</published><updated>2013-04-27T10:29:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2013-04-27:/blog/2013/2013-04-27_nowy-autorytaryzm-czyli-hedokracja.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Rozmyślania natury filozoficznej to chyba nigdy nie kilowany proces w
systemie każdego Polaka. Ostatnio pojawiły mi się wyniki obliczeń na
temat przyszłości technologii sprawowania rządów.&lt;br&gt;
Tak, tak - technologii. I techniki również.&lt;br&gt;
Pozwólcie, że wyjaśnię: jeżeli spojrzeć w przeszłość historyczną,
widzimy kolejne, zmieniające się z czasem metody rządzenia, od wspólnot
plemiennych …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Rozmyślania natury filozoficznej to chyba nigdy nie kilowany proces w
systemie każdego Polaka. Ostatnio pojawiły mi się wyniki obliczeń na
temat przyszłości technologii sprawowania rządów.&lt;br&gt;
Tak, tak - technologii. I techniki również.&lt;br&gt;
Pozwólcie, że wyjaśnię: jeżeli spojrzeć w przeszłość historyczną,
widzimy kolejne, zmieniające się z czasem metody rządzenia, od wspólnot
plemiennych, gdzie decyzje podejmowało grono chaotyczne, tj. ci
najsilniejsi, czy to fizycznie (na początku), czy majątkowo (z czasem),
po współczesne formy demokracji, które każdy, kto patrzy i czuje, coraz
bardziej przyrównuje do onych pierwotnych plemiennych wspólnot. Dlaczego
tak się dzieje? Otóż dlatego właśnie, że nie natura ludzka zmianom
ulega, a jedynie technika i technologia rządzenia. Cały czas
społeczeństwami powodują najsilniejsi, choć siła w różnych czasach nie
zawsze oznaczała to samo. Nie zawsze była to tylko siła fizyczna, czy
też militarna (ile papież ma dywizji?), nie zawsze też pieniądze same w
sobie wystarczają, aby wywołać, lub zagasić, jakiś polityczny proces.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Model Technology-Governance???" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2013/governance.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak pokazuje obrazek powyżej, coraz częściej tęgie, matematycznie
ukształtowane głowy biorą się za rozwikłanie tajników rządzenia -
najsampierw budując sążniste teorie zarządzania, by wkrótce (to się
właśnie dzieje) przejść do budowania inżynierii rządów. W ten sposób,
choć cynik nigdy nie miał wątpliwości, rządy ludu coraz bardziej będą
się zmieniać w rządy nad ludem. Znowu pojawi się (czy może już istnieje,
pytanie, czy był choćby najkrótszy okres w dziejach, kiedy nie istniała)
arystokracja władzy, o stylu życia, ambicjach i doświadczeniu oderwanym
od tegoż zwykłych szaraczków czyli podatników. Z tym, że tym razem
będzie ona dysponować zupełnie nowymi narzędziami sprawowania władzy!&lt;br&gt;
W takim na przykład Średniowieczu - warstwa rządząca miała właściwie
jedną dźwignię rządu nad ludem: siłę militarną. Ergo, nic się jeszcze
nie zmieniło od czasów wspólnoty pierwotnej. Prostaczkowie ulegali
władzy tylko z jednego powodu: bo kęsim. Czasem długotrwałe, bolesne
kęsim.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z czasem systemy rządów ulegały skomplikowaniu na płaszczyźnie
technicznej - pojawiła się biurokracja. A to dlatego, że władza jest
procesem nienasyconym, pragnie kontrolować coraz więcej obszarów,
kontrolować możliwie w pełni i dokładnie. Zatem taki Xiążę, czy inny
komes nie mogli już sobie pozwolić na samodzierżawne władanie dziedziną,
musieli zatrudniać podwykonawców - w pierwszym strzale wymyślono
feudalizm, czyli podwykonawca działał na takiej samej zasadzie, jak
wykonawca wyższego rzędu. To działało czas jakiś, ale - patrz wyżej -
władza puchła i pragnęła więcej. Do tego na każdym poziomie feudałów
była jakaś władza, która chciała więcej, więc chcenia w końcu zrobiło
się za dużo. Podobnie, jeżeli tynkarz zatrudni innych tynkarzy, może się
zdarzyć, że któryś w końcu ukradnie mu kontrakt. Stąd istotne jest, aby
zachować porządek dziobania również na innych polach, nie tylko siły.&lt;br&gt;
Nie jest to wykład o historii, lecz tylko powolne, okrężne zmierzanie do
celu, który wyjawię, jak już tam dotrę.&lt;br&gt;
Zatem, zamiast podwykonawców o identycznych kwalifikacjach feudałowie
postanowili zatrudnić fachowców, specjalistów. Wykształciły się zatem
rządy specjalizowane, opatrzone w ministerstwa, sekretariaty stanu...
Doszło też do monteskiuszowskiego trójpodziału władzy, gdzie jedni
specjaliści przestali prawie wchodzić sobie nawzajem w drogę. I tak
jedni zajęli się stanowieniem prawa, drudzy jego egzekucją, a trzeci
przyjęli rolę wypełniacza. Ale zatrudnienie specjalistów powoduje skutki
także niezamierzone, jak to w życiu. Specjaliści coraz bardziej się
specjalizują, a fachowcy zatrudnieni przez parlamenty do wdrażania ich
chorych (nieraz) pomysłów, zaczynają  parlamentom szykować akty prawne,
przygotowane na miarę, przez fachowców znających dany wycinek tematu,
więc potrafiących to dobrze i logicznie opracować... Skąd my to znamy?
Czy nie to właśnie się dzieje w naszym ukochanym kraju? Czy to nie rząd
pisze ustawy, które Sejm tylko przegłosowywowywuje? To się dzieje na
naszych oczach i nie tylko w Polszcze.&lt;br&gt;
Ale nie do końca o tym. Zatem specjalizacja w sprawowaniu władzy
postępuje i stopniowo pojawia się coś, co Anglosasi nazywają "know-how"
(cóż za prymitywna nazwa!), a my - technologią. Czyli wiedza,
usystematyzowana, uszeregowana, jak coś robić - w tym wypadku rządzić.
Coś, co do niedawna było sztuką (Oktawian August, Karol Wielki,
Napoleon, Bismarck), stało się po prostu wiedzą, inżynierią (bezimienni,
pozbawieni osobowości oportuniści i cwaniaczki).&lt;br&gt;
Nie jest już wiedzą tajemną, magią, jak powodować nastrojami ludności.
Nie potrzeba wyprowadzać czołgów na ulice, masowo rozstrzeliwać,
przeprowadzać czystek (etnicznych, klasowych albo innych), ani nawet tym
grozić (wszyscy i tak pamiętają). Wystarczy umiejętnie przestawiać
parametry sytuacji. Nie trzeba oglądać telewizji, żeby to dostrzegać.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;br&gt;
Exemplum:&lt;/strong&gt; w kraju wybuchła elektrownia fekaliowa (spalająca gaz
powstający z fermentacji odpadów natury organicznej), g**no rozprysło
się w promieniu kilku kilometrów, huk podobnie, smród w promieniu ze
20km. Kto musi teraz myć elewację domu, kto prać ciuchy, pucować autko -
ten musi. Ale kraj jest wielki. Ma kilkaset km promienia. Gdyby nie
środki masowego przekazu (dziś synonimiczne już ze środkami musowego
przykazu), poza tymi kilkunastoma tysiącami, nikt by problemu na dobrą
sprawę nie zauważył, ot, może światło zgasło na dwie minuty. Ale przez
te cholerne internety, SMSy i gazety, od razu każdy może się dowiedzieć,
że spalanie gazów fekalnych nie jest JUŻ bezpieczną technologią
pozyskiwania lubej elektryczności. Że od czasu do czasu grozi wielkie
BUM. Ale fekalia są najłatwiej dostępnym, odnawialnym źródłem energii w
kraju! Przestawienie się na czystą, bezpieczną i pewną technologię
atomową nie dość, że musiałoby potrwać, to jeszcze kosztowałoby tyle, że
kraj poszedłby z torbami w następnym pokoleniu. Czyli nie da się, trzeba
utrzymać fekalia, choć Unia grozi karami za emisję gazów
cieplarnianych.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Erdogan na minarecie" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2013/erdogan.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zbiera się rząd na tajnym posiedzeniu. Burza mózgów, premier ćwiczy
przed lustrem nic nie znaczące uśmiechy. Finanse nie mają pieniędzy,
wojsko nie ma pomysłów. Co robić? Trzeba przykryć problem. Jak no, np.
zrobić wrzutkę. Biuro rzecznika rządu ma już gotową
matkę-dzieciobójczynię, drugą po drugiej stronie kraju, a dla dzieci
historię o zagubionym w lesie psiaku, którego znaleźli dzielni
policjanci. Super, takie sensacje media kochają, nikt nie zauważy, że
elektrownia pierdyknęła. Ale tutaj zgłasza się znowu jakiś fagas, czy
przydupas, np. ministra finansów i zapytowywuje, już po raz szósty Pana
Premiera, kiedy wreszcie odpalamy bombę z sześciokrotnym zwiększeniem
opłat za wywózkę śmieci, bo struktura biurokratyczna zajmująca się
zarządzaniem tym zagadnieniem pożera 90% środków i nie ma na wypłaty dla
zakontraktowanych firm śmieciarskich. Jak ludzi trzepnie po kieszeni,
grozi wybuch rewolucji! Co robimy? Bo śmieciarze już zawiązali
stowarzyszenie, zrobili ściepę i właśnie negocjują z najlepszą
kancelarią adwokacką, których sędziów przekupić, żeby wyszło na ich. Nie
ma czasu, trzeba wdrażać podatek.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Rabbit iluzjonista" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2013/rabbit.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Na to znowu wstaje rzecznik rządu i z promiennym uśmiechem oznajmia
premierowi zmianę planów: toż wybuch elektrowni jest doskonałą okazją!
Minister sprawiedliwości dołącza rozpromieniony, z propozycją wrzucenia
odpowiednich aktów prawnych do ustawy o rybołóstwie, to się większość
kraju nie połapie, aż będzie za późno. A kto by się mógł połapać, będzie
drążył sprawę wybuchających elektrowni.&lt;br&gt;
Czyli robimy odwrotnie, nie zamiatamy pod dywan wybuchu, jak
najszybciej, w imię wolności słowa, oczywiście, nagłaśniamy. Premier
ścina głowy, lecą derektor departamentu od spraw fekaliów, podsekretarz
stanu do spraw transportu odpadów półpłynnych i płynnych, o zarządzie
samej elektrowni nie wspominam, bo wyleciał w powietrze razem z głównym
zbiornikiem. I wszyscy się cieszą.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Haha, pomyślicie, ale mądrala, każde dziecko to wie, że tak się to robi.
Otóż po pierwsze, jest to metoda dosyć nowa, bo XX-wieczna dopiero,
upowszechniona w ostatnim półwieczu. Po drugie, ja wcale nie o tym! A
mianowicie o tym:  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rodzi się właśnie kolejna warstwa metod wywierania wpływu na
społeczeństwo i jednostki!  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak powiedziałem na wstępie, władza już nie musi wysyłać czołgów
przeciwko własnym poddanym! Właśnie powstaje nowa technika, w oparciu o
dostępne technologie, sprawowania władzy, od bardzo podstawowego
poziomu, jak regulacja ruchu ulicznego, po (w przyszłości) sprawy
najwyższego rzędu: stado baranów otóż można pędzić rózgą i owczarkiem,
owszem, to działa, choć barany wciąż próbują się rozbiegać, uniknąć. A
przecież można by je pędzić marchewką - niby nic nowego, ale trzeba
wiedzieć, jak! - wtedy &lt;strong&gt;barany będą zawsze zadowolnione i dadzą się
strzyc bez protestu, przekonane, że to dla ich dobra&lt;/strong&gt;.&lt;br&gt;
Na powyższym filmiku widać eksperyment Volkswagena wykonany w Szwecji -
liczba osób, które wybrały wycieczkę pieszo po grających schodach,
zamiast wygodnie sunąć ruchomymi, wzrosła o 66%! Tylko dlatego, że
poszczególne stopnie wydawały dźwięki. I było to zabawne.&lt;br&gt;
Od pewnego czasu już wiadomo, że ludzie skłonni są wydawać więcej
pieniędzy na kwestie rozrywkowe, niż na przeżycie. Cóż to jest 2000PLN
na nowy telewizor, ale spróbuj tyle puścić w supermarkecie na mąkę i
cukier! A przecież Maslow twierdził, że mąki potrzebujemy bardziej niż
telewizora... Ludzie chętnie robią coś, aby doświadczyć przyjemności.&lt;br&gt;
Przyprawy do jedzenia wynaleziono po to, aby przy ich pomocy "zasłonić"
obrzydliwy smak nieświeżych produktów (na przednówku wcinanie skisłych,
spleśniałych lub zgniłych produktów to kiedyś była norma). Ale dziś
przypraw używa się, aby nadać smakowi &lt;strong&gt;świeżego&lt;/strong&gt; jedzenia nową,
znacznie wyższą, jakość. Dziś przyprawiamy nie po to, aby coś w ogóle
dało się zjeść, ale po to, aby z jedzenia czerpać więcej przyjemności!  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Tortury z tortem" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2013/tort.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy to takie trudne, wyobrazić sobie, że za parę lat będziemy skłaniani
(nie - zmuszani) do np. płacenia podatków w ten sposób, że akt
obywatelskiego posłuszeństwa będzie wywoływał w nas uczucie podobne do
ulgi po dobrym wysikaniu się? Samo poprawne chodzenie po ulicy sprawiać
nam będzie przyjemność co najmniej jak wizyta w fast-fudzie. A za
spontaniczny akt uwielbienia władzy doświadczać będziemy orgazmu
mózgowego.&lt;br&gt;
W następnym etapie, oczywiście, wróci i kijek, jak tylko technologia
pójdzie w przód: za jazdę bez biletu tramwajem nie ukarze nas kanar
mandatem, tylko nasze kiszki, wywołując ból brzucha&lt;br&gt;
trwający adekwatnie długo do wagi przewinienia. A może to po prostu będą
horrendalne wyrzuty sumienia?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Umiejętnemu połączeniu kija i marchewki nie potrafi się oprzeć nikt. A
pokryte to może zostać znakomicie prowadzoną propagandą, że te wszystkie
wynalazki władzy to tylko dla naszego dobra. Arystokracja spać po nocach
nie może z troski o jakość naszego życia, oni wciąż tylko kombinują i
myślą, i pragną nam pomóc, rozwiązać nasze, tak przecież nieliczne,
wciąż nierozwiązane problemy!  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Straszne. Ale się spełni. Być może jeszcze za naszego życia.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category></entry><entry><title>Trotyl i dokładność, czyli czym się różni inżynier?</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/2012-11-02_trotyl-i-dokladnosc-czyli-czym-sie-rozni-inzynier.html" rel="alternate"></link><published>2012-11-02T11:40:00+01:00</published><updated>2012-11-02T11:40:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2012-11-02:/blog/2012/2012-11-02_trotyl-i-dokladnosc-czyli-czym-sie-rozni-inzynier.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;em&gt;Reaguję na ostatnią aferę z trotylem-nietrotylem i komentarz
Atticusa
&lt;span style="background-color: white; color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20.78333282470703px;"&gt;
&lt;a href="http://b.leski.pl/index.php/2012/11/01/1587/#comment-5152"&gt;ten tu&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br&gt;
Otóż tym, że dla niego wynik pomiaru to wynik pomiaru. Prawda jest
jedna. 2*2=4 i tylko tak, nigdy inaczej. Ale, jak zwrócił uwagę
Atticus, jak odpowiedzieć na pytanie "&lt;em&gt;Ile się równa 2*2, szybko, od
twojej odpowiedzi …&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;em&gt;Reaguję na ostatnią aferę z trotylem-nietrotylem i komentarz
Atticusa
&lt;span style="background-color: white; color: #333333; font-family: Georgia, serif; font-size: 13px; line-height: 20.78333282470703px;"&gt;
&lt;a href="http://b.leski.pl/index.php/2012/11/01/1587/#comment-5152"&gt;ten tu&lt;/a&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br&gt;
Otóż tym, że dla niego wynik pomiaru to wynik pomiaru. Prawda jest
jedna. 2*2=4 i tylko tak, nigdy inaczej. Ale, jak zwrócił uwagę
Atticus, jak odpowiedzieć na pytanie "&lt;em&gt;Ile się równa 2*2, szybko, od
twojej odpowiedzi zależy, czy świat za chwilę zginie, czy przetrwa!"&lt;/em&gt;?
Wtedy człowiek bardziej politycznie wyrobiony (z punktu widzenia
inżyniera: niezdecydowany humanista) zacznie kręcić, że owszem,
poniekąd, granica leży w czterech, zasadniczo gdzieś w tych okolicach,
że posiadane narzędzia pomiarowe wykażą "4", ale z pewnością z powodu
małej dokładności, że elektronika ma tendencję do zaokrąglania wyniku...
No, trzeba się zastanowić. Tymczasem społecznie niedorozwinięty inżynier
wypali bez zastanowienia:  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- &lt;em&gt;Cztery!&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- &lt;em&gt;Jest pan pewien?&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- &lt;em&gt;Tak, jestem pewien, to się równa cztery!&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- &lt;em&gt;Ale proszę się jeszcze zastanowić, proszę pamiętać o konsekwencjach,
może to nie jest dokładnie cztery?&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- &lt;em&gt;Ależ jestem przekonany, że to jest cztery i tylko cztery.&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tutaj następuje, albo nie następuje Koniec Świata.  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Harmagiedon" src="https://reboot.theobr.com/wp-content/uploads/2012/09/armageddon2.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;No, zależnie od wyniku. Przecież inżynierowi nie dano do rozważenia tego
prostego zadania z informacją, że np. &lt;em&gt;jeżeli 2*2=4, to świat zginie&lt;/em&gt;.
Może by nagiął ścisłą przecież matematykę? A może by nie musiał?&lt;br&gt;
W każdym razie, gdyby był takim bardziej rozwiniętym politycznie
inżynierem, to by poleciał językiem prawniczym:  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;-- &lt;em&gt;Czy przez działanie 2*2 rozumiecie, o tajemni pytacze, podwojenie
dwóch?&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tu wszystko będzie zależeć od ich odpowiedzi. Bowiem odpowiedź
twierdząca (odpowiedź przecząca otwiera pole do niekończących się
filozoficznych rozważań, co, jak rozumiecie, przedłuża istnienie świata
w nieskończoność w zamian za poświęcenie się jednego inżyniera na rzecz
filozofii) zmienia równanie w:  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;2x=4&lt;/em&gt;, gdzie &lt;em&gt;x=2&lt;/em&gt;. A wtedy przestaje to być takie oczywiste, bo
zaczyna się pojawiać pytanie o skalę, w jakiej dokonujemy pomiaru. Na
przykład, 4&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C to wcale nie jest 2*2&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C. To jest, owszem,
2&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C+2&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C, ale 4&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C nie jest równe 2*2&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C! To kwestia, gdzie się
znajduje zero danej skali. W skali Celsjusza, jako arbitralnej,
zaczynającej się od względnie łatwego do ustalenia zera (punkt
zamarzania wody na wysokości poziomu morza), 4&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C wcale  nie oznacza,
że jest dwukrotnie cieplej od 2&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C. Bowiem podziałka skali Celsjusza
jest identyczna jak skali Kelvina, ale ta druga zaczyna się od zera
bezwzględnego (punktu, w którym zamiera wszelki ruch cząsteczek). Zatem
w 4&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;K możemy interpretować, że cząstki poruszają się dwukrotnie
żwawiej niż w 2&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;K, ale 2&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C jest odpowiednikiem 275&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;K, a zatem
4&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;C=277&lt;sup&gt;o&lt;/sup&gt;K.  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Celsius Kelvin" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/60/CelsiusKelvin.svg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;A może chodzi o pomiar dźwięku? Mierzy się go w decybelach, które
ułożone są na skali logarytmicznej, konkretnie&lt;br&gt;
&lt;strong&gt;P&lt;sub&gt;db&lt;/sub&gt;=10log&lt;sub&gt;10&lt;/sub&gt;(&lt;sup&gt;P&lt;/sup&gt;/&lt;sub&gt;P0&lt;/sub&gt;)&lt;/strong&gt;&lt;br&gt;
Czyli jeżeli 0db możemy przyjąć za 1, to 10db to jest 10. A 20db to już
jest 100. Wydaje się, że do 10 zachodzi zgodność, ale tylko pozornie,
bowiem proporcja pomiędzy 2db i 4db wynosi 3,01. Sam nie bardzo
rozumiem, dlaczego, ale tak właśnie wychodzi na kalkulatorze.  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="BBC mainpromo" src="http://www.bbc.co.uk/ethics/war/images/mainpromo.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;A co, jeżeli chodzi o sprawy etyczne, polityczne oraz inne takie
bardziej humanistyczne? Tu już zupełne pomieszanie. Nałożyć dwa razy
większe cło na jakiś towar, to wcale nie znaczy, że dostaniemy dwa razy
więcej pieniędzy z ceł za ten towar. Może to znaczyć, że przemyt tego
towaru wzrośnie o np.0,8, a do kasy państwa wpłynie 0,8 dotychczasowych
wpływów z cła za ten towar... Ostrzelane przez Syryjczyków 4 domy w
Turcji to wcale nie jest dwukrotnie więcej niż 2 ostrzelane domy. To
jest tak ze 100 razy więcej. A powiedzieć komuś "Dzień dobry" dwa razy
za jednym spotkaniem, to wcale nie jest dwa razy grzeczniej.&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak czy owak, okazuje się, że najważniejsze decyzje w historii mogły być
podejmowane w oparciu o błędne, fałszywe, nie związane z tematem dane,
jak również, w myśl psychologii marketingu, którą dziś już każdy liznął,
w oparciu o błędne i przeszkadzające emocje. Bo był ten trotyl, czy nie
był? No, wygląda na to, że na razie to może był, może nie był. A jeżeli
był, to pytanie, skąd, po co i dlaczego? Czy to rzeczywiście trotyl
rozwalił samolot, zanim ten sam się rozwalił, czy może jakiś inny
ładunek? Z pewnością dziennikarze nie powinni tak się spieszyć z
podawaniem sensacji. Szczególnie, że później może się okazać, że ta
sensacja będzie o wiele bardziej sensacyjna. Kto wie? Czy nie lepiej
zaczekać?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zastanawiające, że po stronie zwolenników zamachu podpisują się naukowcy
z kierunków ścisłych, inżynierowie, specjaliści z branży lotnictwa i
pirotechniki. Po drugiej stronie mamy tłum autorytetów, których
wykształcenie jest przeróżne, ale głównie humanistyczne - stąd wnoszę,
że nawet jeżeli mieli dostęp do rzetelnych raportów z badań tej
katastrofy, to prawdopodobnie ich nie zrozumieli. Z drugiej strony - owi
ścisłowcy mogą się zachowywać, jak ów na początku tego tekstu wymieniony
inżynier. Bo w tym wypadku mamy nie tylko problem z ustaleniem, jakie
naprawdę są fakty, czyli co naprawdę się wydarzyło, ale też, cokolwiek
się wydarzyło, co z tym zrobić? Bo są fakty, fakty prasowe, fakty
polityczne i fakty dokonane.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category></entry><entry><title>Komentarz do artykułu w Rzepie pt. "Nigdy nie dogonimy bogatych"</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/2012-11-01_komentarz-do-artykulu-w-rzepie-pt-nigdy-nie-dogonimy-bogatych.html" rel="alternate"></link><published>2012-11-01T11:47:00+01:00</published><updated>2012-11-01T11:47:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2012-11-01:/blog/2012/2012-11-01_komentarz-do-artykulu-w-rzepie-pt-nigdy-nie-dogonimy-bogatych.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Artykuł ukazał się
&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/9157,887447-Nigdy-nie-dogonimy-bogatych.html"&gt;&amp;gt;&amp;gt;TU\&amp;lt;\&amp;lt;&lt;/a&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Konkluzja artykułu jest taka, że wymierający naród nie może mieć
dobrej gospodarki. A czemu? A temu, że ciąży na nim obowiązek utrzymania
swoich staruszków. A skąd ten pomysł? A z połowy XIX wieku, kiedy na
jednego staruszka (bez emerytury!) przypadało 120 osób w wieku
produkcyjnym - tzw …&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Artykuł ukazał się
&lt;a href="http://www.rp.pl/artykul/9157,887447-Nigdy-nie-dogonimy-bogatych.html"&gt;&amp;gt;&amp;gt;TU\&amp;lt;\&amp;lt;&lt;/a&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Konkluzja artykułu jest taka, że wymierający naród nie może mieć
dobrej gospodarki. A czemu? A temu, że ciąży na nim obowiązek utrzymania
swoich staruszków. A skąd ten pomysł? A z połowy XIX wieku, kiedy na
jednego staruszka (bez emerytury!) przypadało 120 osób w wieku
produkcyjnym - tzw. umowa społeczna była dobrą polityczną propozycją i
możliwością zdobycia pieniędzy na zbrojenia. Teraz układ powoli się
odwraca i za chwilę jeden pracujący będzie utrzymywał 20
staruszków-emerytów.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Pytanie, jak zawrócić trend? Otóż wszyscy tutaj powtarzają, że
kobiety muszą dzieci więcej rodzić. A niby czemuż to miały by być takie
głupie?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; Jeżeli na rodzinę wywierane są dwa naciski, które w czasach,
kiedy stosunek liczby starców do młodzieży nie miał istotnego znaczenia,
nie istniały: 1)wysoki poziom życia i 2)system emerytalny; o masowej
produkcji niemowląt nie ma i nie będzie mowy, choćby politycy z
dziennikarzami na spółkę co wieczór w telewizji robili Rejtana. Bo
zarówno jak potencjalni ojcowie, potencjalne matki mają dużo ciekawszych
rzeczy do roboty, niż chowanie bachorów. Mówię z doświadczenia, świat
dziś jest pełen podniet, które świetnie mogą zastąpić męki
rodzicielstwa, np. skoki na spadochronie, żeglarstwo morskie, podróże,
kolekcjonowanie, grillowanie, Camel Trophy... Dzieci w tym wszystkim
tylko przeszkadzają.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Rodzina (o ile parę bez dzieci można nazwać rodziną), która decyduje się
na dzieci, decyduje się zatem na obniżenie swojej stopy życiowej o co
najmniej połowę (licząc od średniej krajowej wydatki, jakie trzeba
ponieść na dzieci oraz pracę, którą trzeba włożyć) - bezpośrednio z
powodu dzieci. Bo przecież jeszcze podejmuje liczne decyzje z dziećmi
związane tylko pośrednio (np. decyzja o zakupie na kredyt mieszkania,
zamiast tułania się po wynajętych lokalach, zakup większego samochodu
lub w ogóle jakiegoś itp.), które stopę życiową obniżają dodatkowo i
wprowadzają w życie poczucie tymczasowości nowego rodzaju, kiedy połowę,
lub więcej, pensji zjadają raty kredytu hipotecznego.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Podsumowując: dzieci w dzisiejszych czasach mieć się nie opłaca.
Internet, telewizja oraz inne rozrywki z powodzeniem potrafią je
zastąpić.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="GDP per capita" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/d/d7/Gdp_per_capita_ppp_world_map.PNG"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W świetle powyższego zatem, jakie widać rozwiązania?&lt;br&gt;
1. Eutanazja staruszków - opcja odpada, przynajmniej w moich oczach.&lt;br&gt;
2. Wprowadzenie podatku "bykowego" - odpada, nie da się wprowadzić
następnego podatku w wysokości 50% pozostałego dochodu i nie spowodować
emigracji pracujących do szarej strefy.&lt;br&gt;
3. Sprowadzenie nowej, "świeżej krwi" - próbowali to na Zachodzie zrobić
z muzułmanami i teraz mają kłopot, do którego się nie chcą przyznać. U
nas mogłoby wypalić, bo bardziej się do nas garną Wietnamczycy, a to
pracowity i liczny naród buddystów-konfucjanistów - ale z jakiegoś
powodu nasza władza woli wspierać Czeczeńców, a Wietnamczyków gonić. Nie
rozumiem tego.&lt;br&gt;
4. Obniżenie stopy życiowej - samo się zrobi, czego dowodzi komentowany
artykuł. Dobre (znaczy, złe, nikt tego nie chce i świadomie nie
narzuci), ale nie wystarczy, patrz punkt niżej:&lt;br&gt;
5. &lt;strong&gt;Likwidacja obowiązkowych ubezpieczeń emerytalnych.&lt;/strong&gt; Tylko
świadomość, że ubezpieczenie na starość to własny majątek (nawet
zainwestowany w polisę emerytalną, ale z własnej woli i wedle własnego
pomysłu) oraz dzieci, które go odziedziczą, skłania ludzi do
przedsiębiorczości i zakładania LICZNYCH rodzin!** Wiem, że to teza z
programu Pierwszego Błazna Rzeczpospolitej, ale moim zdaniem takie są
fakty. Akurat stopa życiowa Polaków wciąż jeszcze nie jest tak wysoka,
żeby w ogóle zaniechali rozmnażania się. Ale złudna obietnica emerytury
jednak, moim zdaniem, wciąż niektórych powstrzymuje od roboty. W związku
z tym decydują się na rozwiązanie luksusowe, mimo znanych już wyników
"wdrożeń" w Chinach: robią sobie jedno dziecko. Bo jedno, to radości
więcej, a roboty nie za wiele.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Przyrost świat" src="http://www.wiking.edu.pl/upload/geografia/images/swiat_przyrostn2009.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli wymieramy. Ale trochę wolniej, niż Zachód.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Niektóre tezy tego artykułu warto by było sfalsyfikować. Otóż autor sam
w pewnym momencie pisze, że jakiś mądry profesor pokazuje, że u nasz
procentów zacznie ubywać koło 2030r. Ale względem czego? Czy ono
wyliczenie odnosi się do ekstrapolacji danego trendu z Zachodu, czy może
jednak zajął się też stworzeniem prognozy dla nich, a następnie porównał
swoją prognozę do prognozy dla Zachodu? Jeżeli zbyt namieszałem,
uproszczę, cytuję:  &lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;Obecnie
PKB na głowę mieszkańca z uwzględnieniem siły nabywczej w Polsce
wynosi &lt;strong&gt;63 proc. średniej 27 krajów Unii Europejskiej&lt;/strong&gt;. &lt;strong&gt;W 2000
r&lt;/strong&gt;. było to zaledwie &lt;strong&gt;48 proc.&lt;/strong&gt; Pokonaliśmy zatem spory dystans w
pogoni za bogatszymi krajami Zachodu. Choć także w tym pościgu tkwią
łyżki dziegciu, które zmniejszają nasze zasługi.&lt;br&gt;
Po pierwsze, do Unii wstąpiło od 2000 r. 12 mniej zamożnych krajów z
Europy Wschodniej. Zwłaszcza Bułgaria czy Rumunia istotnie zaniżają
średnią europejską. A skoro tak się stało, to łatwiej jest „gonić"
taką Europę.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Po drugie, nasz awans, szczególnie w ostatnich latach, zawdzięczamy
nie tyle naszej świetnej polityce gospodarczej czy fenomenalnemu
rozwojowi, ale raczej temu, że to kraje Zachodu przeżyły załamanie
wzrostu&lt;/strong&gt;. W 2009 r. realne PKB spadło w 27 krajach UE o 4,3 proc.,
zwijały się gospodarki nawet największych krajów. Niemcy straciły 5,1
proc., Włochy 5,5 proc., Wielka Brytania 4,4 proc. Nie mówiąc o
krajach takich jak Łotwa, Litwa czy Irlandia, w których PKB zmalał
odpowiednio o 17,7 proc., 14,8 proc. i 7 proc. Także kolejne lata 2010
- 2011 nie były łaskawe dla gospodarek Unii. PKB całej „27" zwiększył
się odpowiednio o 2 i 1,5 proc.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Zatem
zdemaskował autor fałszywe rewelacje o naszej tygrysowatości, pokazując,
że jak obiekt, względem którego się oceniamy, słabnie i marnieje, to
nasze wyniki wyglądają w tym świetle lepiej. Innymi słowy nawet, my
również możemy marnieć i kurczyć się, ale na tyle wolniej w porównaniu,
że z pokładu Zachodu może to wciąż wyglądać jak wzrost.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przechodząc zatem do kwestii wymierania Europy i skutków gospodarczych, jeżeli u nas
dzietność jest na niskim poziomie, a u nich na ujemnym, a jednocześnie
ten parametr w artykule wskazany jest jako kluczowy dla długofalowego
prognozowania gospodarki, należałoby porównywać się do odpowiedniego,
odnośnego punktu ich wykresu. A więc (by zacząć
niegramatycznie):&lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;proces doganiania najbogatszych krajów Zachodu zatrzyma się w 2020 r., a
następnie odwróci. Zaczniemy stawać się relatywnie coraz biedniejsi!
Prof. Rapacki wylicza, że w 2060 roku będziemy mogli pochwalić się
zaledwie połową poziomu dochodu na mieszkańca krajów Zachodu,
rozumianego jako „15" - tzw. kraje starej Unii.&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;Znaczy, różnica będzie rosnąć? Czy naprawdę będziemy coraz biedniejsi?&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Wzrost wprost" src="http://www.wprost.pl/G/wprost_gfx/1109/s38w.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;O co mi chodzi? Chodzi o to, że autor twierdzi, iż dobrobyt bierze się z
pracy. A jeżeli u nas ubywa pracowników, znakiem tego dobrobytu też
ubywa (lub wolniej rośnie, bo u ekonomistów mierzy się tylko wzrosty).
Ale przecież wyludnienie dotyczy także krajów Zachodu! Czy zatem ich ten
problem nie dotknie? Śmiem wątpić.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Obawiam się, że
nasz rodzimy chaos, korupcja, złodziejstwo i co tam jeszcze, są dość
solidną tarczą przed nieszczęściami. Jeżeli 20 lat temu Polacy w trwodze
modlili się do Boga, tak teraz, kiedy wreszcie za jaja ich ucapi ten
kryzys, znowu dadzą na msze, zaczną uprawiać grządki i robić dzieci - co
przywróci normalną gospodarkę mimo starań naszych polityków.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozostaje zatem tylko życzyć Zachodowi, żeby z tymi samymi problemami (oraz
muzułmanami) uporał się później niż my, a Niemcy, Anglicy, Francuzi
znowu będą do nas jeździć na saksy, jak to już miało miejsce w XVII
wieku.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="eko-nom"></category><category term="polityka"></category><category term="polemika"></category></entry><entry><title>Ratujmy czytelnictwo polskie</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/2012-11-01_ratujmy-czytelnictwo-polskie.html" rel="alternate"></link><published>2012-11-01T11:46:00+01:00</published><updated>2012-11-01T11:46:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2012-11-01:/blog/2012/2012-11-01_ratujmy-czytelnictwo-polskie.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Wpis w odpowiedzi na wpis na blogu Agrafka ☞ &lt;a href="http://waszawina.blogspot.com/2012/10/197-czy-czytanie-i-kupowanie-ksiazek.html"&gt;ten
tu&lt;/a&gt;.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Agrafek postuluje tam dwie tezy:  &lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Czytelnicy beletrystyki (z wykluczeniem romansideł, choć nie wiem
    czemu) to elitarna nisza społeczników, którzy swoim nałogiem
    podtrzymują na duchu wydawców i pisarzy, którzy nawzajem podtrzymują
    ich nałóg, choć zarabiają na czym innym, i tak to …&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Wpis w odpowiedzi na wpis na blogu Agrafka ☞ &lt;a href="http://waszawina.blogspot.com/2012/10/197-czy-czytanie-i-kupowanie-ksiazek.html"&gt;ten
tu&lt;/a&gt;.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Agrafek postuluje tam dwie tezy:  &lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;Czytelnicy beletrystyki (z wykluczeniem romansideł, choć nie wiem
    czemu) to elitarna nisza społeczników, którzy swoim nałogiem
    podtrzymują na duchu wydawców i pisarzy, którzy nawzajem podtrzymują
    ich nałóg, choć zarabiają na czym innym, i tak to się kręci.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;Powyżej przedstawiony obraz czytelnictwa jako żywo przypomina
    działalność społeczną polegającą na utrzymywaniu przy życiu czegoś,
    co aktualnie samo przeżyć nie może, ale warto, aby przetrwało. W
    związku z tym, czemu, ach czemuż, czytelnicy nie zrobią tego samego,
    co robią inni społecznicy, kiedy sobie fakt społecznictwa
    uświadomią?&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;No dobrze. Ale co mielibyśmy zrobić? Może założyć fundację "Fundacja dla
Ratowania Czytelnictwa Polskiego", w skrócie FuRCzy? Popatrzmy:  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.asianscientist.com/wp-content/uploads/2012/03/The-Asia-Foundation-Distributes-7500-Books-To-Girls-In-Bangladesh.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://www.asianscientist.com/wp-content/uploads/2012/03/The-Asia-Foundation-Distributes-7500-Books-To-Girls-In-Bangladesh.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/div&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Fundacja dla Ratowania Czytelnictwa Polskiego&lt;strong&gt;&lt;br&gt;
Cel statutowy: podniesienie poziomu czytelnictwa w Polsce.&lt;br&gt;
Miernik: nakłady książek (liczbowo) w stosunku do procentu sprzedanych
wg wzoru (zwanego dalej współczynnikiem czytelnictwa):&lt;br&gt;
&lt;/strong&gt;n*s/1000**&lt;br&gt;
gdzie&lt;br&gt;
n = nakład&lt;br&gt;
s = procent sprzedanych (jako liczba)&lt;br&gt;
Jeśli się nie mylę, im liczba wynikowa wyższa, tym lepszy stosunek
nakładu do sprzedaży.&lt;br&gt;
Niech objaśni to tabelka:  &lt;/p&gt;
&lt;table border="0" cellspacing="0" cols="7" frame="VOID" rules="NONE"&gt;
&lt;colgroup&gt;
&lt;col width="98"&gt;
&lt;/col&gt;
&lt;col width="26"&gt;
&lt;/col&gt;
&lt;col width="26"&gt;
&lt;/col&gt;
&lt;col width="26"&gt;
&lt;/col&gt;
&lt;col width="34"&gt;
&lt;/col&gt;
&lt;col width="34"&gt;
&lt;/col&gt;
&lt;col width="34"&gt;
&lt;/col&gt;
&lt;/colgroup&gt;
&lt;tbody&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#E6E6E6" height="50" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;" valign="MIDDLE" width="98"&gt;
**przykładowy nakład**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" colspan="3" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;" valign="MIDDLE" width="79"&gt;
**procent sprzedaży (liczba)**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" colspan="3" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;" valign="MIDDLE" width="101"&gt;
**współczynnik czytelnictwa**

&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td align="RIGHT" bgcolor="#E6E6E6" height="18" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
300

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*20*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*40*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*90*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**6**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**12**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**27**

&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td align="RIGHT" bgcolor="#E6E6E6" height="18" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
1000

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*20*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*40*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*90*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**20**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**40**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**90**

&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td align="RIGHT" bgcolor="#E6E6E6" height="18" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
3000

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*20*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*99*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*60*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**60**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**297**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**180**

&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td align="RIGHT" bgcolor="#E6E6E6" height="18" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
5000

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*10*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*80*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*90*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**50**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**400**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**450**

&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;tr&gt;
&lt;td align="RIGHT" bgcolor="#E6E6E6" height="18" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
10000

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*10*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*20*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
*30*

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**100**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**200**

&lt;/td&gt;
&lt;td align="CENTER" bgcolor="#FFFF00" style="border-bottom: 1px solid #008080; border-left: 1px solid #008080; border-right: 1px solid #008080; border-top: 1px solid #008080;"&gt;
**300**

&lt;/td&gt;
&lt;/tr&gt;
&lt;/tbody&gt;
&lt;/table&gt;

&lt;p&gt;Czyli dążymy do uzyskania możliwie największych współczynników
czytelnictwa (w skrócie WC). Opłaca się mieć zarówno nakład, jak i
sprzedaż, bo oba czynniki zwiększają WC.&lt;br&gt;
Jaką strategię powinna przyjąć fundacja?&lt;br&gt;
Po pierwsze zdobędzie status instytucji pożytku publicznego i zgarnie
parę tysięcy z 1% od czytelników-świrów, wydawców i bibliotekarek
(przecież nie wszystkich). Czy z tego zacznie urządzać kampanie
promocyjne typu "Czytają bogaci i nam też się opłaci"? To już robi
Gazeta Wyborcza z wiadomym skutkiem. Nie ma po co powtarzać cudzych
błędów. Zamiast tego sprytny prezes fundacji znajdzie właściwy program
unijny, właściwe działanie i poddziałanie, i napisze PROJEKT. Wykaże
w.w. mierniki. I fundacja dostanie kupę szmalu z UE.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.emblibrary.com/EL/Product_images/E6443.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://www.emblibrary.com/EL/Product_images/E6443.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najpierw prezes wypłaci sobie premię. Później zatrudni się w Projekcie
na jakimś mało ważnym, acz płatnym stanowisku. Zaprosi do współpracy
znajomych i rodzinę (zapewne też czytających, bo z kim się może
przyjaźnić czytelnik-świrus?). Tu dygresja: zatrudnienie tych osób
spowoduje wzrost ich zarobków, co da skutek w postaci zwyżkowania WC o
pewien niewielki procent. To pozwoli wykazać natychmiastowy sukces
projektu i obiecać więcej w przyszłości.&lt;br&gt;
Jednak zwiększanie WC metodą zatrudniania czytaczy na dobrze płatnych
synekurach nie rozwiązuje problemu i jest dość kosztowne. Za wielką kasę
mierniki muszą wzrosnąć poważnie. Co robi zatem prezes?&lt;br&gt;
Bierze kasę z UE i wykupuje na pniu nakłady książek. Za koszt rocznej
pensji jednego czytacza podnosi w sposób widoczny poziom WC i skłania
wydawnictwa do czynienia dodruków. Tymczasem fundacja wykupione książki
rozsyła do bibliotek publicznych, z reszty organizuje konkursy
internetowe. Oczywiście, te czynności mogą zachwiać w dół WC, skoro
ludzie mogą poczytać za darmo, przestaną kupować. Ale to nie problem, bo
za drugą roczną pensję czytacza prezes wykupuje dodruki i WC znowu leci
pod niebo! Sukces murowany. Tym razem książki idą od razu na tanią
makulaturę, bo nie ma z nimi co robić - biblioteki zaspokojone (mają po
4-5 egzemplarzy), a sprzedawać i rozdawać nie wolno - znaczy, część
można by rozdać, ale trzeba by zacząć projekt z jakiegoś programu
dofinansowywania patologicznie bezrobotnych, a na to prezes nie ma
czasu, bo musi realizować swój Projekt. Który okazuje się sukcesem, gdyż
WC w skali kraju osiąga poziom nie spotykany nawet w krajach
anglosaskich. W związku z tym otrzymuje kolejne dofinansowanie, tym
razem na utrzymanie WC, co ładnie w papierkach uzasadnia. Minister
Kultury i Czegoś Tam wręcza mu Order dla Zasłużonych dla Kultury
Polskiej, więc teraz już nikt fundacji nie podskoczy. Fundacja zatrudnia
zresztą już ze 20 osób zajmujących się tylko i wyłącznie
rozpracowywaniem nowych źródeł finansowania działalności statutowej.
Pieniądze płyną szerokim strumieniem, WC pikuje, wszyscy są szczęśliwi.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.financetrails.com/lib/img/blog/five-money-books-worth-every-penny.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://www.financetrails.com/lib/img/blog/five-money-books-worth-every-penny.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tylko prawdziwych czytelników, jak było tylko parę tysięcy, tak
pozostało.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I tak napisałem konspekt opowiadania SF z gatunku
economical-political-fiction. ;-)&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="obyczaje"></category><category term="polemika"></category></entry><entry><title>Tao polityki</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/2012-04-25_tao-polityki.html" rel="alternate"></link><published>2012-04-25T17:00:00+02:00</published><updated>2012-04-25T17:00:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2012-04-25:/blog/2012/2012-04-25_tao-polityki.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Dlaczego Tao? Ano dlatego, że sztuka Tao polegała na powstrzymaniu się
od działania, kiedy nie było ono konieczne. Bo działanie, kiedy nie jest
potrzebne, może przynieść więcej strat, niż pożytku. Wiem, jest to
trochę wbrew naszemu, utartemu sposobowi myślenia, który nakazuje
działać, nawet, kiedy nie wiemy, co właściwie robić. Ale …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Dlaczego Tao? Ano dlatego, że sztuka Tao polegała na powstrzymaniu się
od działania, kiedy nie było ono konieczne. Bo działanie, kiedy nie jest
potrzebne, może przynieść więcej strat, niż pożytku. Wiem, jest to
trochę wbrew naszemu, utartemu sposobowi myślenia, który nakazuje
działać, nawet, kiedy nie wiemy, co właściwie robić. Ale poczytajmy, co
na to mówi Tao:  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;W Wąwozie Lu jest wielki wodospad, wysoki na kilka tysięcy stóp, a
rozpyloną wodę widać na wiele mil wokoło. We wzburzonej wodzie u jego
ponóży nie pojawia się żadna żywa istota. Pewnego dnia K'ung Fu-tse stał
nie opodal brzegu owego jeziora, kiedy ujrzał starego człowieka
unoszącego się na powierzchni huczącej topieli. Zawołał swych uczniów i
razem pobiegli ratować nieszczęśnika. Ale kiedy dotarli do bzregu,
starzec wyszedł już z wody i przechadzał się podśpiewując.&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;K'ung Fu-tse podbiegł do niego.&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;- Musiałbyś być duchem, żeby przeżyć coś takiego - powiedział - ale
wydajesz się być człowiekiem. Jaką tajemną moc posiadasz?&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;- Nic takiego - odparł starzec. - Zacząłem uczyć się, kiedy byłem
jeszcze bardzo młody, i dorastałem stale to ćwicząc. Teraz jestem już
pewien swych umiejętności. Zanurzam się i wynurzam wraz z wodą. Podążam
za nią i zapominam o sobie. Potrafię przeżyć, ponieważ nie walczę z
przewyższającą mnie potęgą wody. To wszystko.&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;!--  ![wuwei](http://www.edepot.com/graphics/wuwei2.jpg) --&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="wuwei" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/wuwei2.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wu Wei - niedziałanie&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Czyli można żyć i działać w ten sposób, że podąża się za falą. Cóż za
obrzydliwy oportunizm! Czy wszyscy nagle mają stać się wyznawcami
Tysiącletniej EU-ropy i naśmiewać z moherowych beretów? No, nie o to
chodzi. Chodzi o to, że można zwyciężyć wodospad - nie walcząc z nim,
lecz wykorzystując jego własną moc.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Do czego ja piję? Otóż piję do drogich mojemu sercu wynurzeń Janusza
Korwina-Mikke, który tak wiele razy miał rację, że chyba sam już
zapomniał, ile. Po prostu jest inteligentnym, trzeźwo myślącym
człowiekiem. Ale czemuś to jednak kiepskim politykiem jest. Nawet
znalazłem jakąś jego wypowiedź, w której poniekąd wskazuje na fakt, że
to z winy głupiego ustroju. No cóż, złej baletnicy, jak to mówią,
przeszkadza nawet kula u nogi. Ostatecznie polityków rozlicza się z
efektów ich działalności, a nie ideologii, którą głoszą, choćby
najsłuszniejszej. A JKM zajął, dość zapewne wygodną i bezpieczną, niszę
błazna pałacowego w naszej, tutejszej, polskiej, rodzimej, polityczce.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I został błaznem.  &lt;/p&gt;
&lt;!-- ![dziecko blazen](http://www.tapeta-dziecko-blazen.na-pulpit.com/zdjecia/dziecko-blazen.jpeg) --&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="dziecko błazen" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/dziecko-blazen.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I dziwnym błaznem jest, albowiem śmiertelnie poważnym. To znaczy, nie
jest najpoważniejszym z błaznów, którzy występują w naszej polityczce, z
pewnością nie najbardziej naburmuszonym i nadętym, ale jednak poważnie
soli nam wiele słusznych idei, wykpiwa, wyszydza, wyśmiewa przeróżne
głupoty, jakie co i rusz się w państwie nie tylko naszym przydarzają...
A dla śmiechu lansuje monarchię. Hihihi! Wychwala, rozumiecie, ustrój
oparty o jednego idiotę, genetycznie obciążonego chowem wsobnym,
pozbawionego odpowiedniego spojrzenia na swoją dziedziną z powodu
wychowania w luksusie i dalekim odseparowaniu od rzeczywistości kraju,
którym przyjdzie mu rządzić, ale za to właściciela większej części
dóbr... I twierdzi, że w tej samej historii, która pokazała, jak snadnie
można się królów, którzy dla jakichś tam politycznych i osobistych racji
wysyłają kwiat swoich poddanych na wojnę, skazują na kryzysy gospodarcze
i finansową zależność od światowego bankierstwa, obalić, pozbyć się,
zamienić w maskotki dla gawiedzi i materiał do prasy brukowej.  &lt;/p&gt;
&lt;!-- ![lks](http://1.bp.blogspot.com/-FDcowIE0C60/T3qc_qPj2eI/AAAAAAAAArY/Ae_UMDzZIGQ/s320/lks.jpg) --&gt;

&lt;p&gt;&lt;img alt="Rysunkowy król - lks" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/lks.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;To ma być król?!?!?! To ma być władza, za której wszystko idzie
świetnie???  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No, nieważne, nie kopie się leżącego, a to akurat z lansowanych przez
JKM tez jedna z najgłupszych, więc na łatwiznę poszedłem. Pora przejść
do adremu:  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż JKM głosi też mnóstwo najsłuszniejszych idei, wskazuje rozwiązania
najważniejszych problemów naszego (i nie tylko) kraju, &lt;strong&gt;co czyni go
najszlachetniejszym z błaznów, godnym stanąć w rzędzie obok Stańczyka&lt;/strong&gt;.
Ale jednak jest on tylko błaznem naszej polityczkowej sceny, co sprawia,
że &lt;strong&gt;jakiejkolwiek sprawy głośno nie
podniesie, tym samym ją deprecjonuje, ośmiesza, degraduje do roli
przerywnika w poważnej debacie!&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Panie Januszu Korwinie-Mikke! Czy Pan tego nie widzi? Bo jeżeli Pan to
widzi, to gorze Panu! Bo znaczy to, że Pan to czyni z rozmysłem,
specjalnie, a zatem nie z intencją pomocy temu krajowi, gdzie
dzięcielina pała, lecz z zamiarem dalszego jego rozkładu! &lt;strong&gt;Niechże Pan
wreszcie weźmie się za politykę poważnie&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;albo zajmie właściwe
miejsce - edukatora-publicysty&lt;/strong&gt;, a nie młodzież bałamuci i jakieś
dziwne organizacyjki zakłada!  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Właśnie przeczytałem, że &lt;a href="http://jkm.nowyekran.pl/post/60265,prad-z-atomu-w-kazdym-domu"&gt;zaprasza Pan na pikietę wspierającą budowę
polskich elektrowni
atomowych&lt;/a&gt;!
Broń Cię Panie Boże i inne bogi, żeby się odbyła z Pana udziałem! Toż
ośmieszy Pan słuszną, prostą i arcyważną sprawę!  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tao! Tao! Tao Niedziałania! Niechże się Pan powstrzyma od działania!  &lt;/p&gt;
&lt;!-- ![cyfry](http://img.docstoccdn.com/thumb/orig/14723341.png) --&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Puchatek i prosiaczek idą i rozmawiają" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/puchatek.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;- Jak ty to robisz, Puchatku?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;- Co robię? - spytał Puchatek.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br&gt;
&lt;strong&gt;&lt;em&gt;- Tak się Niewysilasz.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br&gt;
&lt;strong&gt;&lt;em&gt;- Po prostu nie robię niczego zbyt wiele - powiedział Puchatek.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br&gt;
&lt;strong&gt;&lt;em&gt;- Ale wszystko, co zaczniesz, jakoś zawsze jest wykonane.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br&gt;
&lt;strong&gt;&lt;em&gt;- To się tak po prostu samo robi - wyjaśnił.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://zapiski.pasieka.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category></entry><entry><title>Dowód na błędność dowodu</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2012/2012-04-10_dowod-na-blednosc-dowodu.html" rel="alternate"></link><published>2012-04-10T13:05:00+02:00</published><updated>2012-04-10T13:05:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2012-04-10:/blog/2012/2012-04-10_dowod-na-blednosc-dowodu.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Na co? Oczywiście, na istnienie, czy też nieistnienie Boga.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Replika na &lt;a href="http://www.mocnomoje.blogspot.com/"&gt;wpis blogowy pewnego
blogera&lt;/a&gt;.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie wiem, co to jest ontologiczny dowód i czym on się różni od innych
dowodów, ale na Twoim miejscu uważałbym.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W Twoim rozumowaniu pojawił się błąd, a konkretnie 4 błędy. Cytuję dla
porządku:  &lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Załóżmy, że …&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Na co? Oczywiście, na istnienie, czy też nieistnienie Boga.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Replika na &lt;a href="http://www.mocnomoje.blogspot.com/"&gt;wpis blogowy pewnego
blogera&lt;/a&gt;.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie wiem, co to jest ontologiczny dowód i czym on się różni od innych
dowodów, ale na Twoim miejscu uważałbym.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W Twoim rozumowaniu pojawił się błąd, a konkretnie 4 błędy. Cytuję dla
porządku:  &lt;/p&gt;
&lt;blockquote&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Załóżmy, że Bóg istnieje. Jest wszechmocny i jako że jest dobry, to
dobra więcej chce tworzyć. Stworzył świat.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;/blockquote&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.survival.org.au/images/adam_God.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://www.survival.org.au/images/adam_God.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Anzelm wg Kołakowskiego zajmował się tylko Bogiem jako bytem
największym. I niczym więcej. A Ty postawiłeś aż 5 założeń, z czego
tylko jedno na temat. Stąd już popełniłeś 4 błędy.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Dlatego prawię: strzeż się bluźnierco! Albowiem jeżeli zaprawdę prawdę
wyrozumiałeś, wniosek z Twoich wywodów może być czworaki (zacznę od
końca):&lt;br&gt;
1. Bóg nie stworzył świata - no i co z tego? Z tego wynika, że ktoś inny
świat stworzył, albo sam się stworzył, a Bóg może nawet nas nie
zauważył. Nie jest jeszcze tak źle.&lt;br&gt;
2. Nie chce dobra więcej tworzyć - już jest groźnie, bo co z moją
emeryturą? A co jeżeli w dobroci swojej nie stworzył świata, ale go z
tej dobroci NIE ZNISZCZYŁ? Jeżeli mu nie zależy - to lepiej zapiąć
pasy.&lt;br&gt;
3. Nie jest dobry - to już kompletna porażka. Ktoś, kto jest silniejszy
ode mnie (no w końcu Bóg chyba jest, nie? Jeszcze nie obaliliśmy
następnego założenia), a nie jest dobry, to po prostu kataklizm,
szczególnie, jeżeli pałęta się gdzieś koło mojego śmietnika. Nie chcę
sobie wyobrażać, co by się mogło stać.&lt;br&gt;
4. Nie jest wszechmocny - no, już lepiej. Jeżeli nie jest dobry, to
chociaż nie może wszystkiech spieprzyć, tylko podobnie do nas, niektóre
rzeczy (acz może więcej, bo Bóg, a nie człowiek, ani szczurek), znaczy,
nie wszystko.&lt;br&gt;
&lt;strong&gt;5. Bóg nie istnieje - o, to jest dopiero ostatnie założenie, nad
którym możemy dyskutować.&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.funnymotivationalposters.info/wp-content/uploads/2010/04/religion.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://www.funnymotivationalposters.info/wp-content/uploads/2010/04/religion.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale to też nie pełna sprawa. Albowiem, gdzie tu postawiono założenie, że
Bóg jest jeden (nawet w Trójcy)? A może TEN Bóg akurat rzeczywiście nie
istnieje, ale może istnieje jakiś inny? A może ich jest więcej? I z tą
mądrością, dobrocią, i wszechmocą rzeczywiście u nich nie zawsze jest
ten tego? Wtedy trzeba się jeszcze bardziej strzec, bo się jeden z
drugim może obrazić, albo co...  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W zdaniach przytoczonych jest jeszcze parę innych założeń, z którymi
można by się rozprawić: sugestia, że świat jest dobry, że dobry tworzy
dobro, a nie tylko chce je tworzyć, że tworzyć chce więcej dobra, a nie
tyle, co poprzednio...  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wszyscy obalacze Boga zawsze zahaczają zawsze z jednej strony: a to, że
nie ma dowodów na istnienie Boga, a to obalają dowody na istnienie Boga,
a to tworzą dowody na nieistnienie Boga. Z jakiegoś powodu taka gra
intelektualna w ramach jednej, pasterskiej religii, która akurat wybiła
się ponad inne w tym rejonie świata i później na plecach postępu
technicznego opanowała jeszcze spory kawałek, wydaje się wszystkim
filozofom wystarczać, łącznie z tym od czajniczka.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://farm5.static.flickr.com/4030/4423797925_bf3db4fff1.jpg"&gt;&lt;img alt="" src="http://farm5.static.flickr.com/4030/4423797925_bf3db4fff1.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Załóżmy, że w ogóle jakiś bóg istnieje. Czy jest tylko jeden? A jeżeli
jest ich więcej, to czy obowiązuje ich jakaś hierarchia? Zatem czy
gdzieś tam jest jeden Wszechbóg, wszechmocny i wszechmądry, mocniejszy
od wszystkich innych bogów razem wziętych i na dodatek nas? Ultimadeus?
Rozumowanie to nie jest tak zupełnie pozbawione podstaw, lecz opiera się
o analogię cząstek: czy może i czy istnieje najmniejsza cząstka materii?
Per analogiam, jeżeli istnieje, to musi też istnieć jakieś ultymatywne
tej materii przejawienie.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ale to jeszcze nie wszystko. Pytanie, czy istota największa, o jakiej
możemy pomyśleć 
&lt;em&gt;"Weźmy pod uwagę byt taki, iż większego odeń nie da się pomyśleć"&lt;/em&gt; 
to
rzeczywiście największa istota, jaka istnieje? Czy może istnieć Bóg
większy, niż jesteśmy w stanie pomyśleć? A czy może on stworzyć Boga
potężniejszego od siebie samego? Znaczy, tutaj teologowie są zgodni:
może. Na tym polega wszechmoc i intelektualne objaśnienie wolnej woli
(podobno nawet Bóg nie wie, co zrobię za chwilę). Mnie się to wydaje
możliwe. Ale nie rozwiązuje kwestii, czy istnieje chociaż taki marny
Pambuk, którego możemy sobie pomyśleć. Czyli Anzelm zamiast cokolwiek
udowodnić, w rzeczywistości zmienił temat. Przynajmniej w słowach
Kołakowskiego. A to jeszcze nie koniec: &lt;em&gt;byt taki, iż większego nie da
się odeń pomyśleć&lt;/em&gt; - czy to właśnie Bóg? A może to po prostu taki sobie
wielki But (sorka, BYT), a Bóg jest gdzieś obok, schowany za zasłoną po
powierzchni 10\^-33cm?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Analizowane przez udowadniaczy istnienia Boga założenia bożych cech
(wszechmoc, wszechwiedza, wszechdobroć, największość) to w
rzeczywistości tylko polisy ubezpieczeniowe. Albowiem, gdyby się
okazało, że Bóg ma uszczerbek choć na jednej z tych cech, musielibyśmy
wrócić do krwawych ofiar z owiec i dzieci, żeby znowu nie zrobił nam
Potopu szwedzkiego, albo najazdu Tatarów, czy innych Niemców.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z tego by wynikało, że kwestia Boga, boga, czy bogów, czy też Bogów,
powinna pozostać poza ramami filozofii. Przynajmniej, aż w wielkim
popychaczu hadronów ktoś nie natknie się na Boży Palec...&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="obyczaje"></category><category term="przydum"></category></entry><entry><title>Terroryści islamiści i kierowcy mordercy</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-10-16_terrorysci-islamisci-i-kierowcy-mordercy.html" rel="alternate"></link><published>2011-10-16T16:43:00+02:00</published><updated>2011-10-16T16:43:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-10-16:/blog/2011/2011-10-16_terrorysci-islamisci-i-kierowcy-mordercy.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Daniel Pipes, amerykański dziennikarz, w &lt;a href="http://pl.danielpipes.org/10188/udawana-polityka-antyterrorystyczna-obamy"&gt;swoim
artykule&lt;/a&gt; podał,
że w ostatniej dekadzie muzułmanie odpowiedzialni są za 23.000 (słownie:
dwadzieścia trzy tysiące) ataków terrorystycznych. Dla dokładności
podam, że w sumie ataków terrorystycznych było 77.174 (słownie:
siedemdziesiąt siedem tysięcy stosiedemdziesiąt cztery). Znakiem tego
1/3 to muzułmany. Skąd wziął te …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Daniel Pipes, amerykański dziennikarz, w &lt;a href="http://pl.danielpipes.org/10188/udawana-polityka-antyterrorystyczna-obamy"&gt;swoim
artykule&lt;/a&gt; podał,
że w ostatniej dekadzie muzułmanie odpowiedzialni są za 23.000 (słownie:
dwadzieścia trzy tysiące) ataków terrorystycznych. Dla dokładności
podam, że w sumie ataków terrorystycznych było 77.174 (słownie:
siedemdziesiąt siedem tysięcy stosiedemdziesiąt cztery). Znakiem tego
1/3 to muzułmany. Skąd wziął te rewelacje? A skąd ja jestem taki mądry?
Otóż jest w Internecie 
&lt;a href="https://wits.nctc.gov/FederalDiscoverWITS/index.do?t=Reports&amp;amp;Rcv=Incident&amp;amp;Nf=p_IncidentDate|GTEQ+20011109||p_IncidentDate|LTEQ+20101231&amp;amp;N=0"&gt;taka stronka&lt;/a&gt; 
(&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Patrzcie państwo, w USA też znikają strony rządowe, zupełnie jak u nas! 
Strona http://www.nctc.gov/ istnieje, ale nie mogę się dobrać do tej bazy danych, 
z której korzystałem zbierając materiały.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt; przyp. red. 2015-09-26),
gdzie wszystkie ataki są drobiazgowo wyliczone, z podaną liczbą ofiar,
zabitych, zakładników, w sumie ofiar. Można też sortować wyniki wg
kraju, zniszczonych struktur liczby ofiar w przeliczeniu na zamach itp.
Śliczności. Można się tam dowiedzieć, że w takim pozornie spokojnym
Nepalu przez ostatnie 10 lat terroryści porwali lub inaczej zniewolili
ponad 50.000 (słownie: pięćdziesiąt tysięcy) osób. Tam zdaje się walczą
zwolennicy powszechnej, robotniczej sprawiedliwości w wersji chińskiej.&lt;br&gt;
Co nam jeszcze wynika z tej arcyinteresującej stronki? Ano, że przez ok.
10 lat zginęło (znaczy, na śmierć) w wyniku tych zamachów ok. 108
tysięcy ludzi, czyli po 30 dziennie. Mniej więcej. To "raptem" trzy razy
więcej, niż w Polsce ginie w wypadkach samochodowych. Warto też
zauważyć, że prawie tyle samo, co trupów, zamachy generują porwanych.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ślepe pociski..." src="http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2014/07/24/1406212965377_Image_galleryImage_Palestinian_children_woun.JPG"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Szybka próba analizy danych liczbowych skierowała moją uwagę na Irak i
Afganistan - 1. i 2. miejsce w rankingu liczby zamachów. Otóż Amerykanie
liczą każdy atak na swoje bazy, czy też patrole w tych krajach również
jako ataki terrorystyczne, co chyba jest metodologicznym
nieporozumieniem - żołnierze kraju w stanie wojny, w kraju, w którym
prowadzą działania wojenne raczej nie padają ofiarą zamachów, tylko
zwykłych ataków. Znaczy, powiedzmy, że wprowadzam subtelne rozróżnienie
między fanatykiem, który allahakbar robi w zatłoczonym pociągu kolejki
dojazdowej i takim, który skacze pod wojskowego hummera. Tak czy owak,
nawet, jeśli zlekceważymy Irak i Afganistan w całości (co też
będzie metodologicznym nieporozumieniem), pozostają bardzo interesujące
informacje, np. Indie i Pakistan ponad 6000 zamachów na kraj, a zaraz za
nimi, patrzcie państwo, Tajlandia! Później już tylko Nepal, Izrael,
Kolumbia, Somalia, Filipiny i Strefa Gazy. Dalej to  już blotki poniżej
tysiąca zamachów w dziesięcioleciu.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Łącznie 108 tysięcy zabitych, w sumie ponad 440 tysięcy ofiar
rozłożonych poza tym w miarę równo na rannych i porwanych. Koszmarek?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pozostaje tylko zastanowić się, czy 1/3 z tej liczby to "aż", czy
"tylko". Bo jeśli odejmiemy tą trzecią, to i tak zostanie jeszcze 54
tysiące zamachów do podziału pomiędzy chrześcijan, hinduistów i innych
buddystów i szamanistów. I pewną liczbę ateistów. Tak, w sumarycznym
podejściu kryterium religijne nie wygląda imponująco. Szczególnie, że
bardzo słabo wypadła Indonezja, najludniejszy kraj muzułmański na
świecie, takoż ludny Bangladesz, a w Malezji tylko o 9 zamachów więcej
niż w sielankowej Szwajcarii...  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Car crash victim" src="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/e/e1/Car_crash_1.jpg/1280px-Car_crash_1.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Za to Polska &lt;strong&gt;w ogóle&lt;/strong&gt; nie znalazła się na tej liście - w
przeciwieństwie do spokojnej Szwecji (8 zamachów, 3 trupy) - widocznie
terroryści uznali, że masakra drogowa (w ciągu ostatnich 17 lat w
wypadkach drogowych w Polsce zginęło o 2000 więcej ludzi niż na całym
świecie w zamachach terrorystycznych w ostatniej dekadzie)  uodporniła
nas na masowe trupy i już nic nam nie pomoże (w sensie zaszkodzi).  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A tak w ogóle, to porównanie liczby zgonów od samochodów w Polsce i od
terrorystów na świecie każe podejrzewać, że ten cały terroryzm to
kolejny temat poboczny, dym w oczy, jak UFO (zapomniałem, UFO czy CIA?)
w Klewkach.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przydałaby się taka stronka o wypadkach drogowych na świecie, co nie?  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;zdjęcia
z &lt;a href="http://i.dailymail.co.uk/"&gt;http://i.dailymail.co.uk/&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://upload.wikimedia.org/"&gt;https://upload.wikimedia.org/&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="umma"></category></entry><entry><title>Wyniki wyborów - równia pochyła.</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-10-11_wyniki-wyborow-rownia-pochyla.html" rel="alternate"></link><published>2011-10-11T16:30:00+02:00</published><updated>2011-10-11T16:30:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-10-11:/blog/2011/2011-10-11_wyniki-wyborow-rownia-pochyla.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;img alt="wybory manipulacja" src="http://www.nacjonalista.pl/wp-content/uploads/2011/09/wybory-manipulacja.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No i d*pa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Utrzyma się, co było, dziennikarze URz prorokują powtórkę z Wlk.
Brytanii i Węgier, o ile kraj nie zbańczy. Znaczy, historia Tony Blaira
i Gyurcsanego są pod tym względem podobne (podobno): znakomity PR o
świetlanej rzeczywistości i przyszłości, zadłużanie państwa, znakomity
PR o świetlanej rzeczywistości i przyszłości …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;img alt="wybory manipulacja" src="http://www.nacjonalista.pl/wp-content/uploads/2011/09/wybory-manipulacja.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No i d*pa.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Utrzyma się, co było, dziennikarze URz prorokują powtórkę z Wlk.
Brytanii i Węgier, o ile kraj nie zbańczy. Znaczy, historia Tony Blaira
i Gyurcsanego są pod tym względem podobne (podobno): znakomity PR o
świetlanej rzeczywistości i przyszłości, zadłużanie państwa, znakomity
PR o świetlanej rzeczywistości i przyszłości, zadłużanie państwa... I
tak przez 2,5 kadencji (Bler), 1 kadencję (Dziurczany). Na przykładzie
tego pierwszego widać, że można tak dłuuuugo.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak to było w moim okręgu?&lt;/p&gt;
&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

PIS = 32,43%

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

PJN = 2,7%

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

SLD = 5,28%

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

RP = 8,55%

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

PSL = 7,13%

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

PPP = 0,46%

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

**PO = 40,48%**

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

NP = 2,59%

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div style="font-family: arial; font-size: small;"&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

PR = 0,37%

&lt;/div&gt;

&lt;div&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;



&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;


--------------------------------



&lt;div&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

a zatem (metoda d'Hondta):

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

&lt;span class="Apple-style-span"
style="color: #333333; font-family: Georgia, Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;&lt;span
class="Apple-style-span"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;

&lt;/div&gt;


---------------------------------------


  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  **&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;Partia&lt;/span&gt;**                           **&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;Ilość głosów&lt;/span&gt;**                     **&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;% głosów&lt;/span&gt;**                         **&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;Liczba mandatów&lt;/span&gt;**

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**PIS**&lt;/span&gt;                              &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**145893**&lt;/span&gt;                           &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**32,42%**&lt;/span&gt;                           &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**4**&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;PJN&lt;/span&gt;                                  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;12151&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;2,70%&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;0&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;SLD&lt;/span&gt;                                  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;23739&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;5,27%&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;0&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**RP**&lt;/span&gt;                               &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**38482**&lt;/span&gt;                            &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**8,55%**&lt;/span&gt;                            &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**1**&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**PSL**&lt;/span&gt;                              &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**32064**&lt;/span&gt;                            &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**7,12%**&lt;/span&gt;                            &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**1**&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;PPP&lt;/span&gt;                                  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;2085&lt;/span&gt;                                 &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;0,46%&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;0&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**PO**&lt;/span&gt;                               &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**182123**&lt;/span&gt;                           &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**40,48%**&lt;/span&gt;                           &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;**6**&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;NP-KM&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;11673&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;2,59%&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;0&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;PR&lt;/span&gt;                                   &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;1674&lt;/span&gt;                                 &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;0,37%&lt;/span&gt;                                &lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;0&lt;/span&gt;

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

  &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;   &lt;div style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

  **&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;Razem&lt;/span&gt;**                            **&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;449884&lt;/span&gt;**                           **&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;100,00%&lt;/span&gt;**                          **&lt;span style="font-family: 'Times New Roman';"&gt;12&lt;/span&gt;**

  &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;                                                                                    &lt;/div&gt;

------------------------------------


&lt;/div&gt;

&lt;div&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

&lt;span class="Apple-style-span"&gt;**  
**&lt;/span&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;/div&gt;

&lt;div&gt;

&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

O-oł - SLD nie
dostanie mandatu zgodnie z metodą. No i bardzo dobrze. Chociaż to. Skoro
nie można ich powywieszać, przynajmniej nie wpuszczajmy tałatajstwa na
salony. Za to Ruch Palikota odfiltrował idiotów i w ten sposób wiem, że
w mojej okolicy mieszka prawie 40 tysięcy ludzi, na których muszę bardzo
uważać, nawet, kiedy siedzę na własnej werandzie. Podobno sporo z nich
to młodzież licealna, co potwierdza tylko diagnozę. O PSL nie ma co
pisać, w końcu to są cwaniaczki, które mają od lat ustaloną strategię
przetrwania - ktoś tam na nich głosuje, widocznie ma z tego jakieś
korzyści.

&lt;/div&gt;


&lt;div
style="margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px;"&gt;

Pozostaje zatem
czekać i patrzeć, jak wokół dzieją się dziwne rzeczy. Osobiście nie mam
już nadziei, że naród się obudzi. Nie jesteśmy pragmatycznymi
Brytyjczykami ani przytomnymi Węgrami. Będziemy za to dumnymi
bankrutami. A później będzie śmiesznie.

&lt;/div&gt;

Naprawdę, przeproszę się z ogrodnictwem, obiecuję.







***

[Słyszeliście o stenografii?](http://www.stenografia.pl)

[Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.](http://aedificare.smirnow.eu)</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="fusy"></category></entry><entry><title>Zwycięzców się nie sądzi</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-10-08_zwyciezcow-sie-nie-sadzi.html" rel="alternate"></link><published>2011-10-08T10:37:00+02:00</published><updated>2011-10-08T10:37:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-10-08:/blog/2011/2011-10-08_zwyciezcow-sie-nie-sadzi.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;Uwaga! Ten post
zacząłem napisałem jeszcze w 2009 roku!&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Wałęsa oskarżany jest o współpracę z SB i inne takie.  &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;współpraca z SB oznacza, że człowiek jest szmatą, a obrona metodą
"zobaczymy, jak ty byś się zachował na jego miejscu" jest nie na temat:
problem ten dotyczy tylko tych, którzy zajmowali …&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;Uwaga! Ten post
zacząłem napisałem jeszcze w 2009 roku!&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Wałęsa oskarżany jest o współpracę z SB i inne takie.  &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;współpraca z SB oznacza, że człowiek jest szmatą, a obrona metodą
"zobaczymy, jak ty byś się zachował na jego miejscu" jest nie na temat:
problem ten dotyczy tylko tych, którzy zajmowali się ścisłą polityką,
ergo wybór należał do nich i wiedzieli, co ich czeka.  &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Coraz częściej oskarżenia te dotykają kwestii moralnych, coraz
rzadziej praktycznych!&lt;/strong&gt;  &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;nie można zwyciężyć nieetycznego wroga etycznymi metodami, chyba, że
mamy niesamowitą przewagę (a nie mieliśmy)  &lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://fakty.interia.pl/felietony/ziemkiewicz/news/walesa-cwaniak-narodowy,1281549"&gt;Ziemkiewicz&lt;/a&gt;:&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Problem w tym, że myśl o zwycięstwie
wycwaniaczonym, o bohaterze nie tyle heroicznym, co sprytnym, całkowicie
się nie mieści w polskim sposobie myślenia. Dlatego właśnie prawda o
Wałęsie jest tak niecenzuralna, kłamstwo ma tylu tak potężnych stróżów,
a ludzie odważający się mu przeciwstawić, jak Cenckiewicz z
Gontarczykiem, a teraz Zyzak, są z taką intensywnością opluwani i
niszczeni.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24764/wp_pmm_lech_walesa_1_550.jpeg"&gt;&lt;img alt="Wałęsa" src="http://i.wp.pl/a/f/jpeg/24764/wp_pmm_lech_walesa_1_550.jpeg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No właśnie. Czy my jesteśmy jakimś pawiem narodów? &lt;strong&gt;To już nie mamy
prawa troszeczkę się ześwinić, żeby dobić się swego?&lt;/strong&gt; W Rosji przywraca
się symbolikę radziecką, entuzjastycznie mieszając ją z
hollywodzko-carską, w Niemczech wszyscy udają, że nie pochodzą od
SS-manów i żołnierzy Wehrmachtu, Francuzi wspominają, jak stali w
pierwszej linii (chyba kolejki do kuchni) obrony wolnego świata,
Anglosasi w ogóle nie wyobrażają sobie, żeby nie oni tutaj rządzili jako
najszlachetniejsza rasa na Ziemi. Chińczycy walczą o przetrwanie w
systemie, który sami sobie sprawili i nie mają czasu na filozofowanie. A
przecież kiedyś Polacy bili się normalnie, czyli jak nie mogli wygrać,
rozpraszali się, przechodzili do wojny podjazdowej, żeby niespodziewanie
znowu skoncentrować siły i zadać druzgocący cios. Bez filozofowania, po
prostu, &lt;strong&gt;prawym prostym (nie lewym sierpowym)&lt;/strong&gt; w mordę, niech wróg się
krwią zaleje, a my mu wtedy żonę ryps, dziatki w jasyr i hajda, w pola,
nasze na wierzchu!  &lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;Ziemkiewicz nazywa go cwaniaczkiem, który wszystkich wykołował  &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;przeczy to tezie głoszonej przez niektórych, że Wałęsa jest
prostaczkiem, który dawał się manipulować Michnikowi, Kuroniowi i innym
"bohaterom", lub nie daje im prawa nazywać go idiotą,  &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;chętnie się dowiem, od kiedy utrwaliło się w narodzie przekonanie, że
zwycięzca w grze politycznej musi być świętym, nieskazitelnym
bohaterem.  &lt;/li&gt;
&lt;li&gt;&lt;strong&gt;Żeby wygrać z potężnymi wrogami, słaby musi być sprytny&lt;/strong&gt;:&lt;br&gt;
        - musi przekonać wroga, że jest dla niego niegroźny,&lt;br&gt;
        - musi przekonać wroga, że jest mu wręcz przyjazny,&lt;br&gt;
        - powyższe musi uczynić tak, żeby nie utracić swobody działania. Z historii znamy przykłady - podwójni agenci&lt;br&gt;
        - http://pl.wikipedia.org/wiki/Wallenrodyzm  &lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1c/Bismarck1894.jpg"&gt;&lt;img alt="Dwusmark" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/1/1c/Bismarck1894.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;czyli jak nie jesteś Herkulesem, stajnię Augiasza oczyścisz tylko tak,
że sam się po szyję utytłasz.&lt;br&gt;
5. Pytanie do powyższego wallenrodyzmu: czy cwaniaczek nie kołuje nas
znowu, ubierając się w piórka bohatera literackiego?&lt;br&gt;
        - nie robi tego - &lt;strong&gt;histerycznie broni swojej "moralnej czystości"&lt;/strong&gt;, okazuje się, że wykorzystał czas, kiedy miał dużą władzę, do ukrycia kompromitujących go dokumentów.&lt;br&gt;
6. Zakończenie: &lt;strong&gt;wszystkie powyższe punkty miały usprawiedliwienie,
gdyby Wałęsa stał się w przyszłości naszym historycznym bohaterem
pokroju Talleyrand&lt;/strong&gt;a http://pl.wikipedia.org/wiki/Talleyrand (dyplomata
francuski, wielokrotny zdrajca). Ale dziś wiemy, że tak się nie stało.
Na końcu swojej politycznej drogi &lt;strong&gt;Wałęsa rzeczywiście okazał się
prostaczkiem wpuszczonym na salony&lt;/strong&gt;, zupełnie nie poradził sobie z
ciężarem własnej pozycji, nie rozpoznał, że jego gwiazda gaśnie, a
zgasła, bo się wyprztykała na personalnych utarczkach, wojnach na górze
i zapewne wielu nieznanych szerszemu ogółowi brudnych gierkach (bo nie
grach).  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;=================  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Teraźniejszość ciągle aktualna:&lt;br&gt;
Dziś coraz bardziej jasne jest, że nasz "bohater narodowy" był
cwaniaczkiem, ale głównie we własnych oczach. Pozwalano mu pohulać, ale
w naprawdę ważnych sprawach dawał się sterować jak kot z długopisem w
odbytnicy.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Znakiem tego znowuż przypomnijmy Bismarcka: "&lt;strong&gt;Im
ludzie wiedzą mniej o powstawaniu kiełbas i praw tym lepiej w nocy
śpią.&lt;/strong&gt;"  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Znaczy, w polityce nie da się zachować nieskazitelnej opinii, trzeba się
utytłać. Im więcej dowiadujemy się o różnych "mężach stanu", tym gorzej
dla nich.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Rozliczajmy naszych polityków tylko i wyłącznie z jednego: efektów&lt;/strong&gt;.
Tylko skutki w postaci praw, które nami rządzą, gospodarki, dzięki
której możemy wyżywić rodziny są dla nas naprawdę ważne. A czy taki
polityk był Żydem, ale dał się złapać na pożeraniu schaboszczaka - to
mniejsza. Choć przecież nie zupełnie nieważna. Niech się politycy drą
między sobą, niech obsadzają krewnymi agencje restrukturyzacji, byle nam
się od tego polepszało.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wnioskiem tego artykułu niech będzie opozycja tytułu do konkluzji:
&lt;strong&gt;Mężczyznę poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale po tym, jak kończy.
&lt;em&gt;Powiedział to jeden taki, co o mało, a źle by skończył, ale się
wyślizgnął, jak nie przymierzając *** do kibla.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="przydum"></category></entry><entry><title>Konserwatyzm warunkowy - homorodzice</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-10-06_konserwatyzm-warunkowy-homorodzice.html" rel="alternate"></link><published>2011-10-06T16:25:00+02:00</published><updated>2011-10-06T16:25:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-10-06:/blog/2011/2011-10-06_konserwatyzm-warunkowy-homorodzice.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Czy można uważać się za konserwatystę i akceptować małżeństwa homo? Ich
prawo do adopcji dzieci?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ostatnio w dyskusji o małżeństwach homoseksualistów i ich &lt;strong&gt;prawie do
adopcji&lt;/strong&gt; dzieci, w której zająłem stanowisko anty, dałem się przekonać
(tak! Naprawdę! Ustąpiłem przed logicznymi argumentami i przyjąłem punkt
widzenia przeciwnika!). Przemówiły do mnie argumenty …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Czy można uważać się za konserwatystę i akceptować małżeństwa homo? Ich
prawo do adopcji dzieci?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ostatnio w dyskusji o małżeństwach homoseksualistów i ich &lt;strong&gt;prawie do
adopcji&lt;/strong&gt; dzieci, w której zająłem stanowisko anty, dałem się przekonać
(tak! Naprawdę! Ustąpiłem przed logicznymi argumentami i przyjąłem punkt
widzenia przeciwnika!). Przemówiły do mnie argumenty zdroworozsądkowe,
tj. nie ma potrzeby żołądkować się nad zjawiskiem, które ma charakter
poboczny, albowiem (&lt;span class="Apple-style-span"
style="font-size: x-small;"&gt;tu przytoczę argumenty lepsze niż mój
ówczesny adwersarz, bo zlinkowane&lt;/span&gt;): &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://facet.interia.pl/seks-i-zwiazki/partnerstwo/news/wierny-jak-gej-i-lesbijka,1133888,2629"&gt;Ogromny odsetek homosiów nie lubi trwałych
związków&lt;/a&gt;
.
A zatem małżeństwo jest im na plaster. Tak przy okazji - zlinkowany
artykuł pokazuje, jak dziennikarz nie rozumie, co pisze, albo robi to
świadomie - błędnie interpretując podane dane dane. W zajawce napisano: &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Związki homoseksualne należą do najmniej trwałych? Nieprawda. 
Z badań seksuologów Peplana i Cochrana wynika, 
że w trwałych związkach homoseksualnych żyje 40-60 proc. gejów i 45-80 proc. lesbijek. &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Czyli fakt, że wg pana Pleplana i Czochrana (nie mogłem się powstrzymać,
aż mi trudno uwierzyć w prawdziwość tych nazwisk, zadziwiająca
zbieżność) ok. połowa homoseksualistów &lt;strong&gt;nie utrzymuje&lt;/strong&gt; stałych
związków jest dowodem twierdzenia, że homoseksualiści &lt;strong&gt;nie są&lt;/strong&gt; bardziej niewierni niż 
heteroseksualiści. 50% do 20% to ma być niby
to samo...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/30/Piramida_wieku_ludnosci_(GUS_2007).jpg" /&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem jeżeli homoseksualiści stanowią, a niech tam, bardzo 
&lt;strong&gt;hojny dziś jestem&lt;/strong&gt;
, 
&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Homoseksualizm#Demografia"&gt;10% produkcyjnej populacji
Polski&lt;/a&gt; (dzieci
nie zaliczam do grup posiadających preferencje, osoby starsze chyba nie
mają licznej reprezentacji w tych różnych manifach, czy czymś) liczącej
(osoby od 18 do 59 to ok. 24mln w 2010r), z czego może połowa wybrała
homoseksualizm (bo inni to tacy homo na pół gwizdka), z czego połowa
(hojny jestem) żyje w stałych, zdeklarowanych związkach homoseksualnych,
z czego może czwarta część to związki o ambicji budowania rodziny (hojny
jestem), z czego połowa jest już zbyt stara na wychowywanie dzieci, na
koniec trzeba liczbę podzielić na 2 (bo mówimy o parach), to i tak daje
nam 37.500 par. W całości. Szacunki z Wikipedii (moim zdaniem znacznie
zawyżone, bo wyprodukowane przez głośnych uczestników kampanii) pokazują
rozpiętość od 57.000 do 15.000 par homo wychowujących dzieci - pomimo
braku takiej prawnej możliwości w Polsce - co powinno być kolejnym
argumentum pro, o ile ma cokolwiek wspólnego z prawdą. Tak czy owak -
prostym dzieleniem doszedłem do podobnych wyników. I co widać? Sprawdźmy
jeszcze jedną daną - 
&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dom_dziecka"&gt;liczbę dzieci w bidulach&lt;/a&gt;
. W 1997 roku 18.000?
W 
&lt;a href="http://www.maluchy.pl/adopcja_i_rodziny_zastepcze/index.php3?show=14"&gt;tym artykule&lt;/a&gt;
,
niewątpliwie opublikowanym znacznie później, mowa już o 80.000.
Jednocześnie stwierdza się, że zaledwie 3% (540-2400) to sieroty
naturalne, reszta to wynik gorliwości pracowników społecznych,
prokuratur oraz patologii rodzinnych.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jeszcze raz:&lt;/p&gt;
&lt;ol&gt;
&lt;li&gt;W Polsce jest około 250.000 homoseksualistów obojga płci. Większości
    z nich ten problem w ogóle nie dotyczy.&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;15.000 par homo już wychowuje dzieci &lt;strong&gt;poza&lt;/strong&gt; systemem prawnych
    pozwoleń&lt;/li&gt;
&lt;li&gt;W bidulach pozostaje wciąż od 20 do 80 tysięcy dzieci, z czego max
    2500 to prawdziwe sieroty.&lt;/li&gt;
&lt;/ol&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Para z dzieckiem" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/76/Male_Couple_With_Child-02.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nic dyplomatycznego nie przychodzi mi do głowy...&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Wniosek z tego mam taki, że która para homo rzeczywiście chciała mieć
dzieci, to już je ma, a kto tam krzyczy o małżeństwa homo i prawo
adopcji, duby smalone bredzi, lub inne cele ma na myśli. &lt;strong&gt;Skutek już
zaistniał&lt;/strong&gt;, nie ma już co pracować z przyczynami. My już żyjemy w tym
świecie. Nie da się temu już zapobiec. A jeżeli dzieci homoseksualistów
mają problemy z jakimiś kwestiami urzędowymi z powodu swoich "rodziców",
to należy im pomóc, bo przecież nie są winne, że mają takich a nie
innych "rodziców" - bo to już byłaby dyskryminacja niewiniątek, a temu
jestem stanowczo przeciwny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Bo co do małżeństw, to nie mam problemu, że homoseksualiści będą mogli
po sobie dziedziczyć. Przecież ja po nich i tak nie dziedziczę, więc to
nie moja sprawa.&lt;/em&gt; &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Byłem przeciwny kwestii adopcji dzieci - a tu się okazało, że życie
dawno wyprzedziło te kwestie. Odbieraniu dzieci tym parom zasię jestem
stanowczo przeciwny - to już wolę, jak jakiś dzieciak ma dwóch tatusiów
(bo też i wizja dwóch mamuś mniej mi przeszkadza), niż miałby siedzieć w
bidulu. Przypuszczam też, że znacząca większość par homo posiadających
dzieci, to pary lesbijskie, że tak powiem, wyposażone w moce produkcyjne
do wytworzenia sobie potomków bez współpracy z władzą. A &lt;strong&gt;pary męskie,
jak sądzę, w znaczącej większości, podobnie jak mężczyźni hetero, przed
zaistnieniem faktu nadchodzącego dziecka i tak nie są gotowi na
ojcostwo, więc stanowią margines problemu - a to ewentualnie oni
potrzebowaliby prawa do adopcji dzieci, bo sami sobie nie urodzą.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Gdzie zatem lokują się moje poglądy w tej kwestii? Gdyby mnie kto
zapytał w tajemniczych czasach, kiedy "nie było jeszcze
homoseksualistów", powiedziałbym, że wolałbym, aby zjawisko nie
zaistniało. Ale, jak widać, już zaistniało. Jest zatem jak listopad.
Jestem przeciw, ale nie zwalczam. Uważam, że są znacznie poważniejsze
problemy, które nie mają związku z moralnością pederastów, która powinna
być ich prywatną sprawą. Zatem nie akceptuję, ale toleruję. Znaczy,
jestem tolerancyjny.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Czy konserwatysta nie może być tolerancyjny? Moim zdaniem - powinien.
Tolerancja to wolność.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Próbuję sobie wyobrazić tę oszczędną konwersację podczas przerwy na
papierosa podczas wywiadówki w szkole. Nie, w ogóle mnie to nie
obchodzi, czy ten tata ma męża, czy żonę. Byle się z tym nie obnosił,
nie afiszował, nie oczekiwał taryfy ulgowej we wzajemnym traktowaniu
się. Toż ja nie chodzę po ulicach z tablicą "&lt;em&gt;Jestem żonaty i mam dzieci
- nie wolno ci nazywać mnie frajerem!&lt;/em&gt;". Jak ktoś uważa mnie, czy innych
rodziców za frajerów, jego sprawa. Zatem niech się taki tato nie biesi,
że ktoś się odruchowo wzdrygnie, kiedy usłyszy:&lt;/p&gt;
&lt;ul&gt;
&lt;li&gt;A, bo my z mężem ostatnio postanowiliśmy Maciusiowi kupić komplet
"Małego chemika".&lt;/li&gt;
&lt;/ul&gt;
&lt;p&gt;Znalazłem. Konserwatyści są przeciwko tym różnym dziwnym, nowomodnym
konfiguracjom, bo ich zdaniem wpływa to źle na narodową rozrodczość.
Żesz kurczę bladę, to chyba mogę z tego poszydzić, skoro wyrabiam
uczciwie swoje minimum? Osobiście uważam, że znacznie lepiej na
rozrodczość wpłynęłyby częste awarie prądu, a jeszcze częstsze i
długotrwałe - telewizji. Niestety, w dzisiejszych czasach bez prawdziwej
polityki prorodzinnej, czyli pomocy logistycznej w wychowaniu dzieci
(nie jakieś żałosne becikowe), promowaniu wykształcenia dzieci,
stworzenia dla nich dróg rozwoju, nie będzie mowy o zwiększeniu
przyrostu.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Za to nie akceptuję, nie toleruję czynienia ze spraw łóżkowych tematu
debaty politycznej, czy społecznej. Nie toleruję roznegliżowanych faciów
w stringach, piórach, kauczukowych pończochach i przedłużaczach prącia
paradujących w miejscach publicznych. Ale oni, jak sądzę, dzieci mieć
nie chcą - oni po prostu oprócz tego, że homoseksualiści, są jeszcze
ekshibicjonistami - na to są paragrafy i służby porządkowe nie powinny
pozwalać na takie zachowanie.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="przydum"></category><category term="obyczaje"></category></entry><entry><title>Konserwatyzm warunkowy - zajawka</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-10-01_konserwatyzm-warunkowy-zajawka.html" rel="alternate"></link><published>2011-10-01T10:27:00+02:00</published><updated>2011-10-01T10:27:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-10-01:/blog/2011/2011-10-01_konserwatyzm-warunkowy-zajawka.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Czy można być konserwatystą wybiórczym, tj. to mi się podoba, a tamto
nie?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy można być w Polsce konserwatystą i jednocześnie nie deklarować
przywiązania do Kościoła katolickiego? Tak się zastanawiam.  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="konserwatyzm" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/konserwatyzm.jpg"&gt;&lt;br&gt;
  Konserwatyzm&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Czy konserwatysta może popierać wolność w osobistych związkach
uczuciowych? Czy powinien być zwolennikiem powszechnej służby
wojskowej?  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="konserwatysta?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/irving.jpg"&gt;&lt;br&gt;
  Konserwatysta?&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;W następnych …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Czy można być konserwatystą wybiórczym, tj. to mi się podoba, a tamto
nie?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czy można być w Polsce konserwatystą i jednocześnie nie deklarować
przywiązania do Kościoła katolickiego? Tak się zastanawiam.  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="konserwatyzm" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/konserwatyzm.jpg"&gt;&lt;br&gt;
  Konserwatyzm&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;Czy konserwatysta może popierać wolność w osobistych związkach
uczuciowych? Czy powinien być zwolennikiem powszechnej służby
wojskowej?  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="konserwatysta?" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/irving.jpg"&gt;&lt;br&gt;
  Konserwatysta?&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;W następnych (choć nie po kolei, na tym blogu mogę pisać, co mi się
podoba) wpisach postaram się przepatrzeć różne współczesne spory i na
ich podstawie zapytać się samego siebie - czy zasługuję na miano
konserwatysty, czy nie?  &lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="neokonserwatysta" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/neoconservatism_rip.jpg"&gt;&lt;br&gt;
  Neokonserwatysta&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="przydum"></category></entry><entry><title>Największy komiks nowoczesnej Europy</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-09-30_najwiekszy-komiks-nowoczesnej-europy.html" rel="alternate"></link><published>2011-09-30T10:56:00+02:00</published><updated>2011-09-30T10:56:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-09-30:/blog/2011/2011-09-30_najwiekszy-komiks-nowoczesnej-europy.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;Uwaga! Ten post
zacząłem pisać 15 grudnia 2008 roku.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najlepsze pomysły przychodzą do głowy w momentach, kiedy nie można ich
sobie zapisać. Zatem kiedy przyszedł mi do głowy ten, o którym zamiaruję
pisać poniżej, czem prędzej dopiąłem swego i świńskim truchtem&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Jakieś dziwne kulki" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/MultipleFun_0640.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;przebyłem 40 metrów bieżących korytarza dzielącego męskie WC od …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;Uwaga! Ten post
zacząłem pisać 15 grudnia 2008 roku.&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najlepsze pomysły przychodzą do głowy w momentach, kiedy nie można ich
sobie zapisać. Zatem kiedy przyszedł mi do głowy ten, o którym zamiaruję
pisać poniżej, czem prędzej dopiąłem swego i świńskim truchtem&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Jakieś dziwne kulki" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/MultipleFun_0640.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;przebyłem 40 metrów bieżących korytarza dzielącego męskie WC od mojego
biurka.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I wojna światowa była wojną typowo komiksową. Niedługo przed nią, w jej
trakcie, a także niedługo po niej i w jej rezultacie wydarzyło się
nieopisane mnóstwo nieprawdopodobnych rzeczy. Poczynając od meteorytu
tunguskiego, który został poprzedzony groteskową, ale zapowiadającą nowe
czasy wojną rosyjsko-japońską, panoszącymi się tu i ówdzie bandami
wyznających przeróżne szalone ideologie anarchistów, trockistów,
mienszewików, ziemliowolców, pepeesowców, po fine de siecle, mesmeryzm,
numerologię i
niepodległość&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Powalone drzewa przez Meteoryt Tunguski" src="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/Tunguska_Ereignis.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Litwy, Łotwy i Estonii. &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Temat ten wydaje się ciągle słabo wyeksploatowany. Początek XX wieku
obfitował w mnóstwo interesujących wydarzeń, które ciągle skutkują w
naszej rzeczywistości. A jednak ostatnio oficjalna propaganda
historyczna większy nacisk kładzie na ostatnie pięćdziesięciolecie,
które, choć mroczne, straszne i czasem śmieszne, w porównaniu z
pierwszymi dwiema dekadami wydaje się śmiertelnie (dobre porównanie)
nudne. Podobnie jak w sensacyjnym filmie, kiedy już bohater zbije złych
ludzi, odzyska skarb, odnajdzie samicę (w dowolnej kolejności),
następuje ściemnienie i lista płac. Bo nikogo już nie interesuje, jak
właściwie wyglądało to ich długie i szczęśliwe życie. Takoż ponure lata
komuny były bezpośrednim skutkiem pierwszego półwiecza wieku XX, który
skończył się mniej więcej (z historycznej perspektywy) wtedy, kiedy
wyczerpała się energia koszmaru, który targał Europą i Azją (głównie)
przez ponad osiemdziesiąt lat.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Użyjmy wikipedii. Wystarczy wprowadzić hasła i już się wyświetlą
historie nie z tej ziemi:  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Roman_Ungern_von_Sternberg"&gt;Baron Ungern&lt;/a&gt;, 
 &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Ferdynand_Ossendowski"&gt;Ferdynand Ossendowski&lt;/a&gt;
, piszę
w kolejności, jak mi się skojarzenia nasuwają, 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksandr_Ko%C5%82czak"&gt;admirał Kołczak&lt;/a&gt;, 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/W%C5%82adymir_Kappel"&gt;Kappel&lt;/a&gt;, 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Rasputin"&gt;Rasputin&lt;/a&gt;, 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Michai%C5%82_Tuchaczewski"&gt;Tuchaczewski&lt;/a&gt;, 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Gaj_Dimitriewicz_Gaj"&gt;Gaj&lt;/a&gt;
, hopla na Zachód, 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Mata_Hari"&gt;Mata Hari&lt;/a&gt;, 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Charles_de_Gaulle"&gt;genereał de Gaulle&lt;/a&gt;, 
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/John_Edgar_Hoover"&gt;J.E. Hoover&lt;/a&gt;, co ja gadam, 
toż &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Pi%C5%82sudski"&gt;Piłsudski&lt;/a&gt; 
nie gorszy, a za nim postać, o którą w Internecie biją się do dziś, 
czyli &lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Tadeusz_Rozwadowski"&gt;Rozwadowski&lt;/a&gt;
...&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Eh, nie chce mi się dalej grzebać. Dość, by stwierdzić, że okolice,
kiedy I wojna światowa, choć przecież nie światowa (Mao nazwał ją "wojną
domową Europejczyków"), ale jej geneza, przebieg i skutki wyglądają
trochę śmieszno, trochę straszno - jak dobry komiks właśnie.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;===========  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;wracam do pisania po 2 latach  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;===========  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak widać powyżej, ludzie wtedy zachowywali się, jakby ktoś im do tyłka
przyczepił puste puszki po piwie, z tą różnicą, że te dopiero czekały,
aby je wynaleźć (wikipedia podaje rok 1935).&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="historia"></category></entry><entry><title>Wznawiam działalność</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-09-28_wznawiam-dzialalnosc.html" rel="alternate"></link><published>2011-09-28T16:53:00+02:00</published><updated>2011-09-28T16:53:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-09-28:/blog/2011/2011-09-28_wznawiam-dzialalnosc.html</id><summary type="html">&lt;h3&gt;Czasem człowiek musi, inaczej się udusi.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Blog addict" src="http://conditionalcognition.files.wordpress.com/2010/06/blog_addict.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak by sobie coś napisać. Skomentować. Dziurę w chodniku. Ostatnie
bronisławki. Odreagować rzeczywistość. No to sobie będę tutaj pisał. Nie
ma po co zakładać nowego bloga, skoro jest stary. Wystarczy odmrozić,
odgrzać i gotowe, a smakuje prawie jak świeże.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także …&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;h3&gt;Czasem człowiek musi, inaczej się udusi.&lt;/h3&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Blog addict" src="http://conditionalcognition.files.wordpress.com/2010/06/blog_addict.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak by sobie coś napisać. Skomentować. Dziurę w chodniku. Ostatnie
bronisławki. Odreagować rzeczywistość. No to sobie będę tutaj pisał. Nie
ma po co zakładać nowego bloga, skoro jest stary. Wystarczy odmrozić,
odgrzać i gotowe, a smakuje prawie jak świeże.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="admin"></category></entry><entry><title>Inwigilacje i backdoory</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-09-28_inwigilacje-i-backdoory.html" rel="alternate"></link><published>2011-09-28T07:18:00+02:00</published><updated>2011-09-28T07:18:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-09-28:/blog/2011/2011-09-28_inwigilacje-i-backdoory.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;img alt="i.techrepublic.com.com/gallery/156861-500-389.jpg" src="https://i.techrepublic.com.com/gallery/156861-500-389.jpg"&gt;
Oto &lt;a href="http://linuxnews.pl/chinskie-wladze-zmuszaja-do-linuksa/"&gt;czytam sobie artykuł&lt;/a&gt; i
przychodzą mi różne, różniste myśli do głowy.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż dotarła do mnie luźno z tematem związana historia z
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Birma"&gt;Birmy&lt;/a&gt;, jakoby rząd (czyli wojskowa
hunta) zamówił w Microsofcie i otrzymał, specjalną, birmańską wersję
Windows (lub czegoś innego), które np. nie potrafią połączyć się z
pewnymi domenami internetowymi …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;img alt="i.techrepublic.com.com/gallery/156861-500-389.jpg" src="https://i.techrepublic.com.com/gallery/156861-500-389.jpg"&gt;
Oto &lt;a href="http://linuxnews.pl/chinskie-wladze-zmuszaja-do-linuksa/"&gt;czytam sobie artykuł&lt;/a&gt; i
przychodzą mi różne, różniste myśli do głowy.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż dotarła do mnie luźno z tematem związana historia z
&lt;a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Birma"&gt;Birmy&lt;/a&gt;, jakoby rząd (czyli wojskowa
hunta) zamówił w Microsofcie i otrzymał, specjalną, birmańską wersję
Windows (lub czegoś innego), które np. nie potrafią połączyć się z
pewnymi domenami internetowymi. Na przykład. Nie byłem tam, nie
widziałem, a jedynie słyszałem, że &lt;strong&gt;jak,
biedny Polaku za granicą, masz pocztę na onecie, to w Birmie musisz się
przeprosić z Linuksem&lt;/strong&gt;.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A w artykule wspomina się o naciskach na przedsiębiorców prowadzących
kafejki internetowe, aby przeszli na Red Flag Linux, który jest
produktem miejscowych służb. Dotyczy to także tych, którzy nieopatrznie
zdecydowali się jednak za produkt z Redmont (czyli chiński Windows)
zapłacić i mają jego legalne kopie.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W artykule podnosi się kwestię, która wydaje się oczywista, tj.
prawdopodobnie Red Flag Linux ma zapewnić możliwość inwigilowania
obywateli.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tekście odnajduję dwa błędy, natury politycznej i logicznej.  &lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Pierwszy błąd:&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Po pierwsze, &lt;strong&gt;Linux jest oprogramowaniem
otwartym i wolnym, czyli dostępnym bez ograniczeń do przeglądu, badań i
modyfikacji. Jedynym ograniczeniem licencyjnym, jakie postawiono
użytkownikom, to kategoryczny zakaz "zamykania" tego
oprogramowania&lt;/strong&gt; (lub podobnie, nie wnikajmy w szczegóły licencji).
Zatem nie z powodu samego systemu operacyjnego Linux dałoby się &lt;strong&gt;bez wiedzy i 
zgody&lt;/strong&gt; obywateli ich
inwigilować - potrzebny by był zamknięty (i w ten sposób niedostępny do
"rozbrojenia") pakiet programowy produkcji wiadomych służb. Jednakowoż,
w tak pirackim społeczeństwie (podobno poziom piractwa jest większy niż
w Polsce!) nie ma możliwości, żeby ktoś się nie dogrzebał, &lt;em&gt;wo liegt der
Hund begraben&lt;/em&gt; i nie wypuścił "pirackiej" wersji systemu Linux, bez tego
trojana. Z resztą, prawdopodobnie deinstalacja również nie sprawiłaby
problemu. Po drugie, &lt;strong&gt;nie takie numery
piraci potrafią robić z zamkniętym przecież Windowsem&lt;/strong&gt;. Czyli to
podejrzenie wydaje się nonsensowne. Szczególnie, że na wolnym rynku
oprogramowania jest dostępne &lt;strong&gt;BSD&lt;/strong&gt;, które z łatwością Chińczycy
mogliby wziąć i wzorem Apple'a przerobić na własną modłę, a następnie
zamknąć w jakiejś swojej, państwowej licencji. Na co przecież licencja
BSD pozwala. Co to jest dla rządu najludniejszego kraju świata, te
kilkadziesiąt milionów dolarów w przeliczeniu na yuany, żeby
wyprodukować &lt;strong&gt;jedynie słuszną,
patriotyczną i propaństwową dystrybucję systemu operacyjnego&lt;/strong&gt; na
wszystkie komputery Chin?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A zatem z pewnością nie chodzi o inwigilację, chyba, że w kontekście
takim samym, w jakim inwigilacją są systemy monitoringu miejskiego w
krajach jakoby demokratycznych, na przykład w Polsce. &lt;strong&gt;&lt;em&gt;Nie zapobiegać,
a zbierać haki na wybranych, na wszelki wypadek.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Po trzecie, łatwo ekstrapolować i porównać, jak ogromne masy danych
musiałyby przerabiać serwery chińskich wiadomych służb inwigilacyjnych,
żeby skutecznie zmonitorować miliard podłączających się do Internetu
poddanych. To jest niemożliwe również w najbliższej przyszłości. Dla
porównania popatrzmy się na &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Google"&gt;firmę Google
Inc.&lt;/a&gt; - która na potrzeby budowy
bazy danych swojej wyszukiwarki używa jakiegoś niemożliwego klastra
kilkuset tysięcy serwerów spiętych światłowodami, utrzymuje
niewiarygodnej wielkości zasoby dyskowe - to wszystko rosło w miarę
rozwoju, wzrostu zasięgu wyszukiwarki i liczby klientów. Postęp był
ewolucyjny i trwał dekadę. Chińczycy będą potrzebować co najmniej tyle
czasu, żeby zbudować podobnej wielkości infrastrukturę, a przecież, żeby
przerobić o niebo więcej i o niebo bardziej szczegółowo dane, będą
musieli takich kompleksów jak ma Google Inc. wybudować zapewne
kilkadziesiąt. To oznacza konieczność zatrudnienia setek tysięcy ludzi
do tajnej roboty - nie ma szans, żeby projekt nie został zsabotowany w
typowo chiński sposób - czyli przez 
&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;skorumpowanie, rozmycie, skompromitowanie i
wreszcie wchłonięcie&lt;/span&gt; 
na powrót do społeczeństwa.&lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Drugi błąd:&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Co stoi na przeszkodzie, żeby, wzorem niewielkiego kraiku, jakim jest
Birma, &lt;strong&gt;zamówić w zawsze chętnej do
wszelkich usług korporacji Microsoft, odpowiednią wersję systemu
operacyjnego&lt;/strong&gt;, która w lat kilkoro wyprze resztki wszelkiej
konkurencji, bo będzie sprzedawana taniej (pół darmo), dotowana przez
państwo i zawierać będzie wszelkie zamówione zabezpieczenia?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Ha?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Kłaniają się &lt;strong&gt;Spiskowa Teoria
Dziejów&lt;/strong&gt; oraz &lt;strong&gt;Zasada Powszechnej
Paranoi&lt;/strong&gt;, które u nasz, w Polszcze, są powszechnie (przez tzw.
media opiniotwórcze) wykpiwane.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Otóż proszę Państwa i państwa, o ile malutki kraiczek typu Birma
doskonale wie, że gdyby Amerykanie chcieli, to by sobie z niego zrobili
&lt;em&gt;barbecue&lt;/em&gt; (czyly po naszemu -
gryla) w godzinę kwadrans i dlatego ma gdzieś tajemnice, jakie
ewentualnie ukryte są w systemie operacyjnym, o tyle największy rynek
handlowy świata, powstająca potęga gospodarcza, polityczna i militarna w
żadnym wypadku nie może tego zlekceważyć. Nie może sobie pozwolić na
ustąpienie z żadnych zabezpieczeń, jakie tylko może podnieść, żeby się
ochronić przed &lt;em&gt;espionażem&lt;/em&gt;
dotychczasowego największego mocarstwa świata.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A Windows jest systemem zamkniętym z kilkoma milionami linii kodu i
wiadome służby chińskie nigdy nie będą mieć pewności, że w jakiś sposób
Amerykanie nie naszykowali im jakiego backdoora. Dla nich najtaniej i
najprościej jest wdrożyć i upowszechnić własny system operacyjny, który
wyprze podejrzany i kaleki Microsoft. Szczególnie, że, pamiętajmy, jest
to kraj posługujący się innym charakterem pisma, a zatem stawiający
pewne indywidualne wymaganie swoim komputerom, ale także - bardziej
samodzielny w tej branży.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jakie mamy przesłanki, by podejrzewać, że Chińczycy raczej dążą do
upowszechnienia własnego systemu niż do zwiększonej inwigilacji
poddanych? Dobrą przesłanką nie-wprost mogą być podobne posunięcia
czynione w innym kraju o odmiennym od łacińskiego alfabecie - w Rosji.&lt;br&gt;
A przecież nie chodzi o to, czy Microsoft na uprzejmą prośbę CIA, NBA,
USA i innych organizacji, rzeczywiście umieszcza jakieś backdoory w
swoim oprogramowaniu, lecz o zasadę, którą znają i przestrzegają
urzędnicy wszystkich krajów: &lt;strong&gt;CYA, Cover Your Ass, Chroń Swoją Dupę&lt;/strong&gt;.
A z zasady tej wynika, że nie tylko nie można dopuścić do wycieku
tajnych danych, ale trzeba zapobiec podejrzeniom (ze strony szefostwa na
przykład), że w ogóle mogłyby wyciec, że to jest możliwe. A jest.
&lt;strong&gt;Bo celem każdego 
urzędnika jest spokojnie
doczekać emerytury. A funkcjonariusze wiadomych służb na całym świecie
nie są nikim innym, jak tylko urzędnikami&lt;/strong&gt;, podobnie jak ta pani w
okienku, która Tobie, tak, do Ciebie mówię, wydaje dowód osobisty.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wygląda na to, że w końcu funkcjonariusze wiadomych służb także w innych
krajach prędzej, czy później, połapią się, na jakiej minie siedzą od
lat. Nie nastąpi to nagle, bo jest jeszcze coś takiego jak lobby. Ale
nie ma lobby na poczucie osobistego zagrożenia. Zatem powolutku, aż do
skutku. Aż wreszcie urzędnicy Microsoftu albo zmienią sposób
licencjonowania, albo ich produkty znajdą się na jednej półce z
produktami Apple'a. Czyli tam, gdzie naprawdę jest ich miejsce.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="kompowe"></category></entry><entry><title>Wystarczy poczekać</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2011/2011-09-28_wystarczy-poczekac.html" rel="alternate"></link><published>2011-09-28T07:07:00+02:00</published><updated>2011-09-28T07:07:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2011-09-28:/blog/2011/2011-09-28_wystarczy-poczekac.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Tak sobie czytam &lt;a href="http://osnews.pl/nbc-porzuca-silverlight-na-rzecz-flasha/"&gt;wpis
michuka&lt;/a&gt; na
osnews.pl i się zastanawiam, jak to możliwe, że linuksiarze tak często
się oburzają na prosty fakt, że są ignorowani przez wielkie korporacje.
A dopiero w tym artykuliku michuka zorientowałem się, o jakich
pieniądzach mowa - jeżeli 40 milionów ludzi postanowiło zajrzeć na
strony jednego …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Tak sobie czytam &lt;a href="http://osnews.pl/nbc-porzuca-silverlight-na-rzecz-flasha/"&gt;wpis
michuka&lt;/a&gt; na
osnews.pl i się zastanawiam, jak to możliwe, że linuksiarze tak często
się oburzają na prosty fakt, że są ignorowani przez wielkie korporacje.
A dopiero w tym artykuliku michuka zorientowałem się, o jakich
pieniądzach mowa - jeżeli 40 milionów ludzi postanowiło zajrzeć na
strony jednego serwisu, którego podstawowym celem jest wyświetlanie
reklam, to znaczy, że kalkulację takiego przedsięwzięcia robi się już w
milionach dolarów. I zamiast zainwestować z tego, nawet niech to będzie
kilkaset tysięcy dolarów, na stworzenie otwartej technologii streamingu
filmów, dostępnej dla wszystkich systemów, zarząd korporacji jednakowoż
wolał zapłacić (lubo doszło tam do jakiejś innej obupólnie korzystnej
wymiany) za technologię hermetyczną, kosztowną dla odbiorcy. Czemu?
Zapewne był tylko jeden argument - tak było taniej na poziomie kosztów
przedsięwzięcia.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Artykuł wskazuje nam jednakowoż, że ktoś tam się wziął za podsumowanie
akcji "Olimpiada" i nie zamierzał czynić kreatywnej księgowości, lecz
przeprowadził logiczną analizę zjawiska - zadał sobie pytanie, &lt;span
style="font-weight: bold;"&gt;czemu tak wielu weszło do nas, ale też, czemu
tak wielu nie skorzystało z naszych usłu&lt;/span&gt;g. A odpowiedź przyszła
sama. Innymi słowy NBC dało się wpuścić w kanał.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak samo dają się wpuścić organizacje i instytucje, w których decyzje
technologiczne podejmowane są na wysokich szczeblach zarządczych, gdzie
siedzą ludzie, którzy technologią jako taką &lt;span
style="font-weight: bold;"&gt;już się nie interesują&lt;/span&gt;, gdyż z ich
punktu widzenia jest ona tylko narzędziem, a jej koszty to grosze w
porównaniu z kosztami wytworzenia produktu. Na tym szczeblu zarządcom
jest obojętne, czy technologia jest darmowa czy płatna, otwarta, czy
własnościowa - ma tylko spełniać swoją rolę. Czasem, jeżeli jest
rzeczywiście kosztowna, mogą zadać pytania o długofalową strategię, ale
z reguły są tak zajęci knuciem, że nie zadają.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zwracam uwagę, że piszę o organizacjach publicznych i prywatnych po
równo, choć organizacje publiczne nie muszą być bardzo duże, żeby
dotknęła je ta choroba.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak jednak można wyleczyć się z tej choroby? Moim zdaniem, popartym
kilkuletnią pracą w organizacji publicznej, nie można. Bo przeniesienie
decyzji w dół, to przecież jest oddanie władzy i nie może mieć miejsca.
Pan prezes lubi swojego windowsa z prywatnego laptoka i chce mieć
takiego samego na służbowym, to samo tyczy się jego wszechmogącego
asystenta.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednakowoż albowiem choroba ta zniknie wkrótce sama. Wydaje nam się, że
rzeczywistość już dosyć się nasyciła informatyką i elektroniką, ale
oczywiście bardzo się mylimy. Im więcej dziedzin zostanie poddanych
informatyzacji, im większy będzie tort, tym większa będzie konkurencja,
aż wreszcie dojdzie to takiej zdrowej sytuacji, kiedy producenci zentkną
się bezpośrednio walcząc nawet o tak mało ważny wycinek rynku jak
systemy otwarte na biurkach - i wtedy wreszcie zaczną inwestować i
produkować wersje oprogramowania także na te systemy.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A my, miłośnicy różnych *uxów, bździarze, flossowcy musimy tylko
przetrwać do tamtego momentu.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wystarczy poczekać.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="kompowe"></category></entry><entry><title>Futurologia na Nowy Rok</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2009/2009-04-07_futurologia-na-nowy-rok.html" rel="alternate"></link><published>2009-04-07T11:50:00+02:00</published><updated>2009-04-07T11:50:00+02:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2009-04-07:/blog/2009/2009-04-07_futurologia-na-nowy-rok.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;Czyli na rok 2009 i później (nawet dużo później).  &lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Gospodarka&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Wiadomość z ostatniej chwili: nasi opiekunowie postanowili obniżyć stopy
procentowe. I zapowiadają dalsze obniżki. Ciekawe, kiedy przełoży się to
na wysokość rat kredytu. Zapewne nigdy. Ale z pewnością przełoży się na
zyski banków.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://ffbizcoach.com/_wsn/page3.html"&gt;&lt;img alt="Piramidka" src="http://2.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SVIYmRIwFpI/AAAAAAAAAgI/p1IUeeR0wMo/s320/ProsperityPyramid.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A zatem możemy się spodziewać nowej &lt;strong&gt;prosperity …&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;Czyli na rok 2009 i później (nawet dużo później).  &lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Gospodarka&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Wiadomość z ostatniej chwili: nasi opiekunowie postanowili obniżyć stopy
procentowe. I zapowiadają dalsze obniżki. Ciekawe, kiedy przełoży się to
na wysokość rat kredytu. Zapewne nigdy. Ale z pewnością przełoży się na
zyski banków.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://ffbizcoach.com/_wsn/page3.html"&gt;&lt;img alt="Piramidka" src="http://2.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SVIYmRIwFpI/AAAAAAAAAgI/p1IUeeR0wMo/s320/ProsperityPyramid.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A zatem możemy się spodziewać nowej &lt;strong&gt;prosperity&lt;/strong&gt;. Nie później niż w ciągu
następnych dziesięciu lat. Jednocześnie w tej krzywej wznoszącej pojawi
się dołek z pękającej bańki Web2.0  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;W tymże czasie pewien procent kredytobiorców zbankrutuje i nie zdoła
spłacić swoich kredytów. Banki już się szykują na sprzedaż
wyszarpniętych tą metodą nieruchomości, prezesi rozjeżdżają się po kraju
w poszukiwaniu najatrakcyjniejszych, coby je sobie za bezcen wykupić.
Ale nie ma &lt;em&gt;letko&lt;/em&gt;. Powstanie
związek zawodowy spłacających kredyty i po kilku rozróbach pod Sejmem
uchwalona zostanie nowela ustawy o bankructwie osobistym, w której
zostanie zapisane, że owszem, jak, człowieku, nie możesz spłacać, to
zbankrutuj, ale w takiej sytuacji (powołując się na Konstytucję) bank
nie może ci odebrać z takim trudem (a nie?) nabytej nieruchomości. Co
prawda, obywatel osobiście utraci prawo własności, ale pod pewnymi
warunkami (o tym niżej) będzie mógł je odzyskać. Banki będą musiały
obejść się
smakiem.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.lila.ie/e-commerce-solutions-catalog.html"&gt;&lt;img alt="Znak" src="http://4.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SVIazoa15bI/AAAAAAAAAgQ/WHF2_GMpH3w/s320/ProsperityGold.JPG"&gt;&lt;/a&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;No, nie będzie tak źle, równocześnie zostaną uruchomione programy
ponownej aktywizacji bankrutów osobistych, w których to programach
uczestnicy będą chodzić na suto opłacane przez EU kursa doszkalające,
przekwalifikowywowujące, inne oraz podobne. Kredyty na zorganizowanie
tych kursów zostaną udzielone przez - kogo? Tak jest, banki. W ramach
tych kursów ludziskom będzie się płacić za uczestnictwo, a uczestnictwo
przywróci obowiązek spłacania kredytu. I wszyscy będą zadowolnieni.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem nieruchomości wrócą do swoich właścicieli, Europa za to zapłaci,
prosperity powróci w glorii. Czym tu się jeszcze przejmować? Akcje też
kiedyś muszą przestać spadać. Może nie akurat te, które osobiście
zanabyłem, ale zawsze. W końcu, jednostka niczym, masa wszystkim. W
sumie indeksy giełdowe muszą znowu zwyżkować.  &lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Wojna.&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Będzie. Tak jest. Skoro ciągle trwa, to nie ma powodu, żeby przestała
trwać. Ostanio ją widzieli w Afganistanie, ale tylko z powodu
opieszałości, lenistwa i tumiwisizmu dziennikarzy nie zauważono jej w
Kolumbii, Czadzie, Darfurze, Izraelu, Birmie, Indonezji, pograniczu
pakistańsko-indyjskim, Nepalu, pograniczu chińsko-indyjskim, Kosowie,
Angoli, czy gdzie tam w końcu stacjonują wojska okupacyjne ONZ. A swoją
drogą, to jest chyba jedna z niewielu prawdziwych nowości historycznych
- wspólne wojska okupacyjne. Bo że armia wkracza gdzieś pod hasłami
wyzwolenia kogoś lub czegoś od kogoś lub czegoś, lubo powstrzymania,
lubo ochrony, pomocy, zabezpieczenia, to żadna nowina. Szwedzi do Polski
wkraczali, żeby utrzymać z trudem osiągnięty pokój (w Niemczech).  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Z nowinek w kwestii wojny, należy się spodziewać większej pomysłowości w
zakresie werbowania dzieci, zakładania pól minowych przeciwpiechotnych
oraz przeciwbydlęcych oraz zwiększonego udziału polskiej gospodarki w
całym tym zamięszaniu (&lt;em&gt;patrz wyżej,
rozdział "Gospodarka", szukaj "prosperity"&lt;/em&gt;). I bardzo dobrze. W
końcu za wolność waszą i naszą. Za waszą już było. Teraz wreszcie pora
na naszą.  &lt;/p&gt;
&lt;h2&gt;Wolność&lt;/h2&gt;
&lt;p&gt;Będzie jej coraz mniej. Z jakiegoś powodu ci panowie na górze chcą
ograniczyć swobodę wymiany informacji w sieci. Na razie robią to, by
chronić artystów - sól ziemi czarnej - ale wkrótce wezmą się za ochronę
dzieci, dzieci nienarodzonych, nienapoczętych, niepoczętych, starców,
mniejszości, niszowców seksualnych, aż się obudzimy z Internetem nie
lepszym od gazety codziennej.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="fusy"></category><category term="przepowiednie"></category></entry><entry><title>Średniowieczna mapa współczesnego świata.</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2009/2009-01-12_sredniowieczna-mapa-wspolczesnego-swiata.html" rel="alternate"></link><published>2009-01-12T10:48:00+01:00</published><updated>2009-01-12T10:48:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2009-01-12:/blog/2009/2009-01-12_sredniowieczna-mapa-wspolczesnego-swiata.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa Europy 1617" src="https://1.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWr69fmHiCI/AAAAAAAAAgw/3EI6mD0NJIE/s320/mapa_europa_1617.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najlepsze 
pomysły przychodzą mi do głowy, kiedy sikam. I nie mam pojęcia,
dlaczego właśnie dziś, o piątej
nad ranem, kiedy dawałem ulgę pęcherzowi, a programowałem szare
komórki na tryb dzienny (mniej więcej), z jakiej
okazji i po co, przyszedł mi do głowy pomysł nakreślenia nowego
rodzaju mapy moich okolic, a …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa Europy 1617" src="https://1.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWr69fmHiCI/AAAAAAAAAgw/3EI6mD0NJIE/s320/mapa_europa_1617.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Najlepsze 
pomysły przychodzą mi do głowy, kiedy sikam. I nie mam pojęcia,
dlaczego właśnie dziś, o piątej
nad ranem, kiedy dawałem ulgę pęcherzowi, a programowałem szare
komórki na tryb dzienny (mniej więcej), z jakiej
okazji i po co, przyszedł mi do głowy pomysł nakreślenia nowego
rodzaju mapy moich okolic, a w
przyszłości także całego świata.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomysł wcale nie jest nowy - jest stary jak cywilizacja. Wystarczy
spojrzeć na średniowieczne i starożytne mapy.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wtenczas nie istniała solidna kartografia, ruty kreślono jako pomoce
naukowe w pracy pilotów i przewodników. Zawierały istotne dla nich
informacje, a zatem i zapewne przede wszystkim - czas podróży. Bo na
dobrą sprawę, jak wsiadam na wóz zaprzężony w woły, lubo zuję łapcie z
łyka, lubo kulbaczę perszerona, lubo takluję kogę - najważniejsze dla
mnie jest nie to, ile wiorst muszę przebyć, a 
&lt;strong&gt;ile czasu mi to zajmie&lt;/strong&gt;. W 
możliwie
najmniejszym przybliżeniu.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Z tego wniosek, że najlepiej opłacano
przewodników/pilotów, którzy nie tylko potrafili bezpiecznie doprowadzić
karawanę, ale też najszybciej - o ile w danym momencie szybkość była w
cenie. A zwykle była. W końcu skądś się wzięła, &lt;a href="http://www.thurnundtaxis.de/en/"&gt;dziś cichutka i 
utajona, stara fortuna&lt;/a&gt; rodu
&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Thurn_und_Taxis"&gt;Taxi&lt;/a&gt;, od nazwiska
któregoż wywodzi się przecie znana wszem i
wobec profesja z branży szeroko pojętych usług.&lt;/em&gt;  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa morska" src="http://4.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWr7P3yIVSI/AAAAAAAAAg4/drTlJ3E-kiE/s320/mapa_morska01.jpg"&gt;](http://mojaszuflada.blox.pl/2005/10/POTWORY-MORSKIE.html)&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Przyjrzyjmy
się wcale nie średniowiecznej, bo takiej w otchłaniach Internetu nie
znalazłem, mapce wszystkim znanego wybrzeża morza, naszego morza.
Wyraźnie widać, że kreślarz kierował się dosyć skąpymi danymi, które
pochodziły zapewne głównie od pływających po okolicy żeglarzy - linia
brzegowa z punktu widzenia żaglowca ma niewiele wspólnego z
rzeczywistością. W końcu przecież czasem trzeba halsować, czasem wiatr
odbija od brzegu, znowuż gdzie indziej prąd znosi, nie wspomniałem o
dryfie. Ważne za to jest, gdzie można pozbyć się towaru, lub rzucić
kotwicę. Zatem widać wielkie ujścia rzeczek, o których do dziś nikt nie
słyszał, zaznaczone są budowle widziane z morza, na które można
nawigować. To oczywiście nie jest porządna ruta, ale daje nam
wyobrażenie, o co chodzi. Ostatnie trzy wieki kartografii pozbawiły mapy
tego, co w rzeczywistości na nich najistotniejsze: kokretnych informacji
o pomocy i przeszkodach na drodze.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapa Bałtyku" src="http://3.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWsU8tybEII/AAAAAAAAAho/EWrc_3VlzbM/s320/mapa_baltyk.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;A
dziś, w dobie szybkich samochodów i kilometrowych korków, znowu wraca
wartość informacji o czasie, nie o kilometrażu. Dziś liczy się czas i
koszt dojazdu. Liczba kilometrów, jakie nas dzielą od celu, jest tylko
czynnikiem w równaniu, którego wynikiem są interesujące nas informacje.
A zatem, czemużby nie pokusić się o nakreślenie mapy, która stałaby się
nakładką na współczesne, kartograficzne, komputerowe cudeńka, a która
zawierałaby właśnie informację o czasie? Myślę, że mógłby to być ciekawy
eksperyment, a kształty miast i kontynentów bardzo by się zmieniły.
Gdybyśmy wykorzystali współczesne możliwości, jakie dają nam komputery i
internet, i stworzyli odpowiednią symbolikę - mielibyśmy na np.
maps.google.com nakładkę modyfikującą kształt mapy wedle zamówionej
godziny.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Ruch wg Googla" src="http://1.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWr7kdtD7rI/AAAAAAAAAhA/0c-1iI4ed4Y/s320/traffic_info_google.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wiem, że google zamieszcza informacje o ruchu drogowym dla niektórych
miejsc w USA i Wielkiej Brytanii, ale nie o to mi chodzi. Chodzi o
nakreślenie mapy, dla której podstawową podziałką byłby czas, jaki
potrzeba, żeby przebyć odcinek łączący dwa punkty.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pokusiłem się o uczynienie takiej mapki na krótkim odcinku trasy
Konstancin Jeziorna - Warszawa, dosyć dobrze mi znanym. Występują tam
trzy odcinki, gdzie z reguły da się jechać z w miarę normalną prędkością
&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;[1]&lt;/span&gt;, gdzie trwa permanentny
korek (za wyjątkiem późnych godzin nocnych) &lt;span
style="font-weight: bold;"&gt;[2]&lt;/span&gt; i wreszcie odcinek, gdzie można
jechać w miarę szybko, choć znaki mówią inaczej &lt;span
style="font-weight: bold;"&gt;[3]&lt;/span&gt;. Dla każdego z tych odcinków
najsampierw oznaczyłem prędkości podobnie, &lt;a href="http://maps.google.com/?ie=UTF8&amp;amp;z=4&amp;amp;om=1&amp;amp;layer=t"&gt;jak to robi google w swojej
informacji o ruchu
miejskim&lt;/a&gt;. Wreszcie
wygenerowałem chałupniczo coś, co w jakiś sposób oddaje pomysł. W
rzeczywistości musiałby się tym zająć komputer analizując dane z mapy
wektorowej i informacji o czasach przejazdu na danym odcinku. Obraz
świata z pewnością by się zmienił.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Mapka odcinki" src="http://4.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWsKYqA0sII/AAAAAAAAAhQ/2jcPk-y39gw/s320/mapka-odcinki.png"&gt;
&lt;img alt="Mapka kolorki" src="http://3.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWsKcJyVKhI/AAAAAAAAAhY/z7P_GoDP8N0/s320/mapka-kolorki.png"&gt;
&lt;img alt="Mapka długości" src="http://4.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWsKgXF5DNI/AAAAAAAAAhg/0wp3oq18isU/s320/mapka-dlugosci.png"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;em&gt;Hmm...
Nie wygląda to najlepiej. Potraktujmy to, jako pierwszy raport na temat
rodzącego się projektu open source, one na początku zawsze tak kiepsko
wyglądają. Nie wszystkim się poprawia, ale niektórym,
owszem.&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powiedzmy, żeby nie wychodzić za jakieś tam społeczne ramy, choć niby
czemu nie, przyjmujemy normatywy prędkości dla samochodu, jak określone
lokalnymi znakami drogowymi, a czas realny przekłada się na długość
narysowanej drogi. Oczywiście oznacza to, że będzie potrzebna inna
warstwa dla pieszych, rowerzystów, kolei itp. Nota bene, mam wrażenie,
że niegdysiejsze mapki kolejowe umieszczane w wagonach PKP własnie
spełniały ten warunek - na kreskach łączących stacje znajdowały się
jakieś znaczniki, które jako żywo wyglądały na podziałkę godzinową. Tak
czy owak, pieszy, czy rowerzysta porusza się z w miarę stałą prędkością,
albowiem nie stoi w korkach. Zatem dla niego zwykła mapa w większości
wypadków wystarczy - o ile nie zamierza po drodze wsiadać do autobusu,
pociągu, samolotu, czy autostopu.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zdaję sobie sprawę, że taka warstwa nie uzwględniałaby wielu dziś
automatycznie przyswajanych z mapą informacji - o ukształtowaniu terenu,
o wyglądzie i rozkładzie miejscowości itp. Ale przecież mam na myśli
właśnie warstwę, dość samodzielną i generowaną automagicznie, nakładaną
na zwykłą mapę. A informacje te przecież także jakoś wpływają na czas
podróży, zatem w pewnej formie, dla wyjaśnienia, i tak się na tej mapie
pojawić powinny, choć zapewne wystarczy, jeżeli zostaną zaznaczone przez
poręczne ideogramy.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomysł się rozwija - w ten sposób można by wizualizować różne warianty
podróży, dzięki możliwości planowania trasy kombinowanej z różnych
środków transportu. Pojawiłoby się sprawne narzędzie, dzięki któremu
nabywca gruntu może przeanalizować, w co się właściwie pakuje i jakie są
przyszłościowe perspektywy danej okolicy. Jeżeli na mapie interesujące
go rejony pokazane są w dużej skali, znaczy, że ruch drogowy jest
dogodny, płynny, jeździ się szybko. Jeżeli mapa w tym miejscu jest
rozciągnięta, znaczy, korki, to se postoimy. Zażąda modyfikacji poprzez
dodanie komunikacji publicznej oraz innej (może jeszcze jakaś powstanie,
nie wiem) - zmieni się obraz, czy nie? Czy dalej mam daleko - czyli
długo - do pracy, czy może "odległość" ta się zmniejszyła?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Kabaty-Młociny" src="http://3.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWsZqByxurI/AAAAAAAAAhw/OJ7UTUOWdlQ/s320/mapa_kabaty-mlociny.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Pomyślmy
o współczesnej Warszawie i okolicach. Przejazd w godzinach szczytu
pomiędzy dwiema dziś końcowymi stacjami metra (najkrótszą trasą czyli
metrem, ok. 23km) zgodnie z propozycją google to ok. 26km i czas
przejazdu ok. 35 minut. &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Metro_warszawskie"&gt;Dodajmy, że metrem osiągniemy podobny
czas&lt;/a&gt;. Ktokolwiek
próbował przejechać tę trasę, wie, że potrzeba na to minimum godziny (w
szczycie). Zatem google wyliczył nam średnią prędkość ok. 40km/h,
podczas gdy w rzeczywistości nie pojedziemy tam szybciej niż 20km/h,
czyli w tempie rozpędzonego traktora.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jednocześnie, licząc wedle czasu, jest to podobne do przejazdu na
odcinku Czosnów-Płock.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;img alt="Czosnów-Płock" src="http://4.bp.blogspot.com/_JPgmPgTo5Yo/SWsaBdPZIgI/AAAAAAAAAh4/BTEnnHoeTTs/s320/mapa_czosnow-plock.jpg"&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Wybrałem
Czosnów, bo znajduje się już poza strefą korków dojazdowych do Warszawy
i można rozwinąć pełną prędkość. Odcinek ten liczy sobie ok. 80km. Czyli
przebyć go można wg google dwukrotnie, a w praktyce czterokrotnie
szybciej. A na mapie? Nie mieści się na ekranie. Czy zatem nie powinien
zostać skrócony?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zatem zarzucam pomysł "na rybkę", może się komu spodoba?&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="wynalazki"></category></entry><entry><title>Spisek polityków</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2008/2008-12-06_spisek-politykow.html" rel="alternate"></link><published>2008-12-06T22:02:00+01:00</published><updated>2008-12-06T22:02:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2008-12-06:/blog/2008/2008-12-06_spisek-politykow.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;W gabinecie Ministra Gospodarki zebrali się raz spiskowcy w celu uknucia
wszechkrajowego spisku. Na samym wstępie od razu wyjaśnię, że działo się
to jeszcze przed wojną, a wojna i wszystko, co po niej, było tylko
skutkiem wtedy podjętych decyzji.&lt;br&gt;
A co chcieli oni wyspiskować? Otóż politycy ci, albowiem byli oni …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;W gabinecie Ministra Gospodarki zebrali się raz spiskowcy w celu uknucia
wszechkrajowego spisku. Na samym wstępie od razu wyjaśnię, że działo się
to jeszcze przed wojną, a wojna i wszystko, co po niej, było tylko
skutkiem wtedy podjętych decyzji.&lt;br&gt;
A co chcieli oni wyspiskować? Otóż politycy ci, albowiem byli oni
politykami, mieli już dosyć użerania się z przeciwnikami politycznymi,
ośmieszania przed mediami i ciemnym ludem, który, jak wiadomo, to kupi -
za jakieś marne grosze i bez realnego poczucia władzy. Albowiem byli oni
dobrze wychowanymi chłopcami z dobrych domów, gdzie rózeczką i grochem
wpojono im miłość bliźniego, honor, uczciwość i patriotyzm względem tego
najlepszego z krajów, w którym słowo "może" szumi jak ocean, a
dzięcielina pała.&lt;br&gt;
-- To nie może tak dłużej być - palnął prosto z mostu siwy jegomość w
czarnym fraku z monoklem i wąsikiem - za każdą ciężką pracę należy się
uczciwa zapłata.&lt;br&gt;
-- Tak jest, wszystkich to dotyczy, tylko nie nas - zawtórował mu łysy
pokurcz z pomarszczoną jak u noworodka buzią. W klapie marynarki miał
wpiętego orła przeciętego przez dwie błyskawice.&lt;br&gt;
-- Panowie, umówmy się, że od tej pory konsekwentnie będziemy dążyć do
poprawy statusu polityka w społeczeństwie. W końcu nasz zawód pełni
kluczową rolę w życiu każdego demokratycznego narodu. Zajmujemy
odpowiedzialne stanowiska, stanowimy o losie milionów... Wypruwamy sobie
żyły dla tych niewdzięczników, którzy w następnych wyborach z czystej
złośliwości i dla przewrotnej zabawy zagłosują na czerwonych...&lt;br&gt;
-- O, izwinitie! - zawołał jegomość w
r&lt;a href="http://courtneyphillips.wordpress.com/category/politics/"&gt;&lt;img alt="" src="http://courtneyphillips.files.wordpress.com/2007/07/which-politicians-are-your-favorite-celebrities-donating-to-picture.jpg"&gt;&lt;/a&gt;obotniczym
waciaku z krasną zwiezdą w klapie. Nad uszami smętnie dyndały mu kikuty
po pejsach - Ludzi głosujo na nas, bo wierzo. Tak, tak. Wierzo, że możet
być lepi. Lepi, spokojni, praca dlia każdogo...&lt;br&gt;
-- Dobrze, panie... Eee... Trocki? Marchlewski? Myślałem, że już nie
żyjecie... - zamyślił się wąsaty w rogatywce, gdy w słowo wpadł mu znowu
pokurcz z buzią dzieciątka:&lt;br&gt;
-- Tak jest! Od tej pory umawiamy się, że koniec, powtarzam, koniec z tą
farsą! Nasze dzieci są głodne, a my jako jedyni nie możemy założyć sobie
związków zawodowych i strajkować!&lt;br&gt;
-- Czy to nie pan ostatnio wyprowadził policjantów na demonstrantów?&lt;br&gt;
-- To w tej chwili jest bez znaczenia! Musimy poprawić swoją sytuację, a
przez to rozumiem naszą sytuację materialną, władzę i prestiż w
społeczeństwie!&lt;br&gt;
I minęło już ponad pół wieku od tego spotkania. I możemy zobaczyć na
własne oczy, że wytrwałością i konsekwencją osiągnie się prawie
wszystko. Bo co widzimy? Politycy mają już odpowiednią pozycję
materialną i władzę. Do zdobycia pozostał im już tylko prestiż.&lt;br&gt;
Poczekamy, zobaczymy.&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="polityka"></category><category term="krotochwile"></category></entry><entry><title>Eko-efekt cieplarniany</title><link href="https://aedificare.smirnow.eu/blog/2008/2008-12-06_eko-efekt-cieplarniany.html" rel="alternate"></link><published>2008-12-06T21:59:00+01:00</published><updated>2008-12-06T21:59:00+01:00</updated><author><name>flamenco108</name></author><id>tag:aedificare.smirnow.eu,2008-12-06:/blog/2008/2008-12-06_eko-efekt-cieplarniany.html</id><summary type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Od dłuższego czasu nurtuje mnie
problem, jak najskuteczniej pomóc wymęczonej przyrodzie, zwalczyć
nadciągający wielkimi krokami efekt cieplarniany, który grozi nam nowym
zlodowaceniem. I wreszcie wymyśliłem.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powietrze miejskie i wiejskie zatrute jest wyziewami przestarzałych
zakładów przemysłowych, nowoczesnych zakładów przemysłowych oraz innych
zakładów przemysłowych. Do tego dochodzi codzienne kotłowanie różnych,
różnistych elektrowni …&lt;/p&gt;</summary><content type="html">&lt;p&gt;&lt;strong&gt;Od dłuższego czasu nurtuje mnie
problem, jak najskuteczniej pomóc wymęczonej przyrodzie, zwalczyć
nadciągający wielkimi krokami efekt cieplarniany, który grozi nam nowym
zlodowaceniem. I wreszcie wymyśliłem.&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Powietrze miejskie i wiejskie zatrute jest wyziewami przestarzałych
zakładów przemysłowych, nowoczesnych zakładów przemysłowych oraz innych
zakładów przemysłowych. Do tego dochodzi codzienne kotłowanie różnych,
różnistych elektrowni, elektrociepłowni, ciepłowni, kotłowni, a wreszcie
prywatnych piecyków grzewczych w każdym domu, kominków i palenisk,
ognisk harcerskich i wreszcie samochodów, na ropę, benzynę i gaz - krew
w trójcy jedyną światowej gospodarki. W efekcie spalania kąpiemy się w
chmurach dwutlenku węgla, a nawet tlenku węgla (tego drugiego możemy
poznać, kiedy ni z gruszki, ni z pietruszki zrobi się nam nagle wesoło).
Do tego należy dodać gigantyczne stada bydła w Argentynie i Brazylii,
przemysłową hodowlę kurczaków w Ameryce i prosiaków w Polsce,
produkujące gigatony metanu, który jest o wiele bardziej cieplarniany od
wcześniej wymienionych razem wziętych.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Nie wspomnę
&lt;img alt="Efekt 
cieplarniany" src="http://www.myclimatechange.net/UserImage/3/Definition/GreenhouseEffect.jpg"&gt; ani
słowem o dwutlenku siarki, tlenkach azotu, pyłach o granulacji poniżej
pięciu mikrometrów, azbeście, żelazie i talku, bo to nie jest dziś
trendi. Dziś w modzie są tylko gazy cieplarniane. Tak jest. Tylko one
nam grożą, nie freon, jak w latach osiemdziesiątych.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Coś z tym trzeba zrobić. Na przykład Europa radośnie ustanawia kolejne
limity emisji gazów cieplarnianych, jakby w Brukseli mieszkali sami
idioci, którzy wierzą, że zmiany na tym niespokojnym półwyspie mają
istotny wpływ na resztę świata. Każdy bystrzejszy od delfina uczeń
gimnazjum wie, że to nic nie pomoże. Trzeba do sprawy zabrać się od
drugiej strony, czyli od przodu, proszę państwa i Państwa. Czyli stawić
temu czoła i pójść z falą. Z czołem fali.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Co spowoduje ograniczenie emisji gazów cieplarnianych? Otóż, drogi
czytelniku, spowoduje powstrzymanie efektu cieplarnianego, tak? A jak
nam od paru lat pieczołowicie mózgi pior... przepraszam, nauczają, efekt
cieplarniany jest główną przyczyną ocieplenia klimatu. A to się nie
podoba bardzo dużej grupie światowych megakorporacji, a w liczbie tej
są: producenci nart i innych śniegosportów, odzieży i obuwia zimowego,
ociepleń budowlanych, systemów i instalacji grzewczych, łopat do śniegu
i mnóstwo innych, których żywotny interes opierał się o &lt;strong&gt;zimno&lt;/strong&gt;. Tymczasem producenci artykułów
popularnych latem (okulary przeciwsłoneczne, kąpielówki, żaglówki...)
zacierają przednie łapy z ukontentowania.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;I znowu trzeba się zagłębić. Jakie są skutki zimna, poza zwiększonym
popytem na narty? Zimno powoduje większy popyt na ogrzewanie, czyli
eskalację produkcji gazów cieplarnianych, w efekcie zwiększenie efektu
cieplarnianego, w efekcie ocieplenie klimatu, spadek popytu na
ogrzewanie, deskalację produkcji gazów cieplarnianych, w efekcie
ochłodzenie klimatu i wzrost popytu na ogrzewanie...  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Zastanówmy się jednakowoż najsampierw: po jakiego brzdągala nam
potrzebna zima w Polsce? Przecież od lat wiadomo, że &lt;em&gt;za granicą stoki narciarskie są 
lepsze, w tej
samej cenie lub taniej, obsługa turystów lepsza, miasteczka jak z bajki,
góry wyższe&lt;/em&gt;. To co, dla paru dni z przypiętymi do nóg deskami
mamy znosić upokarzający i drogi dla portfela chłód przez prawie pół
roku? A bo to źle jest tym tam, co mieszkają w Izraelu i okolicach?
Kiedyś w telewizji wyświetlali prognozę dla Tel Awiwu - jak rok okrągły
temperatury wachały się od 20 do 35 stopni Celsjusza. Źle im? Tak im
dobrze, że z nudów wymyślili sobie lokalną pełzającą wojnę - aż trudno
zrozumieć, jak można tak psuć sobie pobyt w tak miłym zakątku świata...
W każdym razie klimatycznie, to oni tam mają raj na Ziemi. Czemużby nie
aspirować do takiego w Polsce? Dlaczego nie mogą u nas rosnąć winogrona,
arbuzy, a niech tam, bawełna? A na narty spokojnie wyślą nas biura
podróży gdzieś tam, choćby i na Grenlandię, brakującą infrastrukturę -
się zbuduje, jak można zbudować 100km autostrad rocznie w Polsce, to
1000km stoków narciarskich na Grenlandii nie stanowi problemu.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Czyli niech nam się ociepla! Żyjemy na północy, cierpimy chłody, nie
musi tak być wiecznie!  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak każdy z nas może przyłożyć rękę, bez specjalnego wysiłku i w skali
dostępnej dla każdego, do poprawy warunków życia w tym naszym
nieszczęsnym kraju o nieprawidłowym położeniu geograficznym?  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Tak, drogi obywatelu. I Ty, tak do Ciebie też to mówię: Dla dobra
naszego kraju i całej planety powinniście wszyscy produkować jak
najwięcej gazów cieplarnianych. Czyli stawiać w domu piec na węgiel,
jeździć co dzień autem, a na każdy posiłek żreć kapustę (metan jest
jeszcze lepszy). Na trawniku przed domem hodować kozę, pryskać się
obficie dezodorantem jeszcze ze zrzutów ze stanu wojennego, palić papierosy
(są ekologiczne: w 80% wykonane z surowców odnawialnych) i opony pod
Sejmem.  &lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Jak się tak wszyscy za to weźmiemy, to przy niewielkiej współpracy El
Ninio, za parę lat będziemy mogli się przekonać, czy to prawda, czy
bujda, z tymi topniejącymi lądolodami w Arktyce...&lt;/p&gt;
&lt;hr&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://www.stenografia.pl"&gt;Słyszeliście o stenografii?&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href="http://aedificare.smirnow.eu"&gt;Zajrzyjcie także na opowieść o pewnej przygodzie.&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</content><category term="Z poziomu podłogi"></category><category term="Zpodlogi"></category><category term="eko-logo"></category></entry></feed>