Projekt na ukończeniu.

Tytuł brzmi buńczucznie, bo trzeba wzmacniać potrzebne tendencje rzeczywistości. Naprawdę wierzyłem, że zobaczę kompletny projekt pod koniec tygodnia. Niestety, wygląda na to, że nie nastąpi to nawet w najbliższą środę, kiedy mam kolejne spotkanie z architektem.

Wyniki prac kreślarskich, jakie dotychczas miałem możliwość zobaczyć wskazują na to, że osoba, która wykonuje tę pracę przetwarza jakieś 20 procent wskazówek, jakie otrzymuje. Bo nie mówię o jakiejś tam zgodności z wizją, tylko o głubim zachowaniu wymiarów pokoi, skoro otrzymała zwymiarowane rysunki, drukowane w skali. Czyli, nawet jeżeli jakiegoś wymiaru brakowało, wystarczyło przyłożyć linijkę.

Kibel pod schodami na projekcie stał się klitką wielkości skrzynki do jabłek. Niewiele większy wyszedł pokój południowo-wschodni. Kto daje szerokość sypialni 195cm??? Ratunku! Na rysunku był podany wymiar 220cm. Tak samo z łazienkowym oknem - nagle się rozpuchło do 90cm szerokości i zajęło pół ściany. Po co komu takie wielkie okno w łazience? Żeby było lepiej widać, jak się kto kompie?

Do tego okazało się, że do szczegółowego omówienia pozostała kwestia poddasza, które co prawda zapewne w pierwszym strzale budowlanym pozostanie niewykończone, ale trzeba i tak ustalić położenia ścianek, łazienki itp.

Zobaczymy, co będzie w środę. Tak czy siak, mam dostać materiał, na podstawie którego będę mógł już szczegółowo omawiać z firmą _Domy i domki_ kwestię kosztów. I oby niezadługo potrwało kończenie tego projektu, bo nie wyrobimy się z papierkologią przed końcem roku!


© Krzysztof Smirnow 2015