Szanowny Czytelniku

(czy też Czytelniczko - ale dla oszczędności palców pozostanę staroświecki i będę się zwracał tylko w jednym rodzaju).

Blog budowy domu

Zapewne trafiłeś tu intensywnie guglając w poszukiwaniu doświadczeń innych frajerów, którzy przed Tobą poważyli się na przedsięwzięcie, jakim jest BUDOWA DOMU we własnym zakresie, bez wsparcia fachowej firmy. Na stronach, które kryją się pod tym adresem, znajdziesz prawie kompletną historię naszych utarczek z budową domu szkieletowego, wykonanego w tzw. technologii kanadyjskiej, choć poprawniej byłoby ją nazwać fińską, lub skandynawską - bo przecież nie calami się posługiwaliśmy, jeno centymetrami. I nie kanadyjskie materiały zostały użyte, tylko europejskie. A myśl techniczna? Głównie z głowy Głównego Technologa Budowy, którego będziecie mogli poznać w kolejnych odsłonach przygód z budową.

Czy warto budować samemu?

Zależy, co chcesz w życiu osiągnąć. Jeżeli jesteś, ciągle zajętym milionerem, zapracowanym lekarzem, lub ambitnym szczurem, pędzącym w niekończącym się wyścigu w swoim korpo - z całą pewnością NIE WARTO. Ale jeżeli jesteś zwykłym ludzikiem, który chce po prostu zapewnić gniazdo swojej rodzinie - o, to już bym się zastanowił. Doświadczenia, jakie wyniosłem z tej rocznej przygody, bez wątpienia głęboko przeryły moją świadomość (zapewne za pośrednictwem podświadomości) i zmieniły moje spojrzenie na wiele spraw tego świata, w tym szczególnie na kwestie tzw. stosunków międzyludzkich. Jeżeli jesteś niepoprawnym marzycielem, romantykiem, naiwniakiem, głęboko wierzącym, że ludzie są w gruncie rzeczy dobrzy i myślą najsampierw o innych, a dopiero potem o sobie - buduj, nie zastanawiaj się! Po prostu musisz coś zrobić w swoim życiu, żeby wreszcie wydorośleć. Naprawdę warto. W końcu lepiej podczas budowy własnego domu, niż np. w więzieniu dla dłużników, czy obozie pracy dla przemytników narkotyków (a bo co? naiwni wszędzie mogą trafić).

Zatem usiądź wygodnie i napawaj się. Historia zaczyna się TUTAJ, a kończy w zasadzie TU.

Ale i dalej coś się znajdzie. Jeżeli najdzie mnie wena na krwawe wspomnienia o powodzi...

Pod czerwoną szmatą nieba - muł...

Domy z ludzi wypłukane
Drzew korzenie w niebo sterczą
Zaczepił się o most zerwany
Trup psa ze sparszywiałą sierścią
Ale wszystko jest jak trzeba
Pejzaż jak umyty stół
Pod czerwoną szmatą nieba -
Muł

Ta złowieszcza piosenka Kaczmarskiego była wielką przenośnią opartą o prawdziwe wydarzenia z 1979 roku. Nas dotknęło to ...

Czytaj dalej ☞

Nie kończąca się opowieść (o budowaniu komina)

Zabawa w dom nigdy się zapewne nie kończy. Aktualnie możemy pochwalić się otynkowanym kominem i podmurówką.

Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie zabawa w budowanie wieży dla anten. Otóż na naszym dachu znajduje się cycek lokalnej sieci dostępu do internetu, do którego podpiętych jest kilku sąsiadów. Nieładnie byłoby ...

Czytaj dalej ☞

Wiosna

Globalne ocieplenie, mówili, zakładaj sady brzoskwiniowe, mówili...

Koniec marca następnego roku. Żyjemy pomału w nowej siedzibie. Główny Technolog co jakiś czas pcha do prac przy wykończeniach. A mnie się nie chce.

Jedną z przyczyn jest fakt, że do pracy stąd jest dość daleko. I musimy wstawać wcześniej niż w Warszawie ...

Czytaj dalej ☞

Pierwsza zima, pierwszy śnieg.

Zasypało na biało. Chłód się w kości wciska. Ale nie nam. Nam jest ciepło!

A w każdym razie nie chłodno. Ze zgrozą oczekuję rachunków za gaz, który wybraliśmy jako źródło ciepła. Taka logika: jeżeli spalanie gazu w celach grzewczych przyczynia się do zwiększenia efektu cieplarnianego, czyli ocieplenia klimatu, to jest ...

Czytaj dalej ☞

Gruntowy Wymiennik Ciepła - forpoczta.

Z braku lepszego pomysłu można robić różne rzeczy. Na przykład nowoczesne i kontrowersyjne rozwiązania techniczne dla polepszenia wentylacji w domu. Polepszenia? To się jeszcze zobaczy.

Dołek

Jak zdarzyło mi się zauważyć w jednym z pierwszych wpisów do tego bloga, budowa to powódź szczegółów, a każdy z nich grozi mniejszą lub większą ...

Czytaj dalej ☞

Drogi na Euro 2012 - u mnie działa!

Panie Premierze, Panie Prezydencie. Da się. Naprawdę, jest to możliwe. Trzeba tylko trochę pomyśleć, mieć dobrych ludzi do pomocy i zapewnienia płynności inwestycji.

Trzeba przyjrzeć się najsampierw, co właściwie chcemy zrobić.

Ten plan to było już bodaj szóste podejście do rozwiązania problemu. Na początku wydawało się to łatwe - wytyczyć bieg ...

Czytaj dalej ☞

Podłączamy się do rzeczywistości (wirtualnej)

W dzisiejszych czasach możesz nie mieć wody, ogrzewania, spać na podgrzanej cegle - ale podłączenie do telewizji i Internetu mieć musisz. Dostęp do zupełnie niepotrzebnej, zbędnej, głupiej, ale jakże miłej w odbiorze informacji czyni nas ludźmi cywilizowanymi.

Zatem przy pierwszej okazji musieliśmy zmienić nasz stan z offline na online. Wizyta Brata ...

Czytaj dalej ☞

Rury deszczowe - pot, krew i łzy.

W pewien słoneczny, gorący, majowy dzień mój Brat w Karmie przybył, by wspomóc proces budowy po zbudowaniu domu. Powiedział: zrobimy co chcesz. To ja wybrałem rury.

Zaczęło się od wołowego kopania pierwszych odcinków dołu. Później trzeba było rozplątać kilkadziesiąt metrów rury. Zabawy było huk.

Rura była długa i kręta. Wiła ...

Czytaj dalej ☞

Nie mówi się, nie śpi się, nie dycha się. Mieszka się.

Już dwa tygodnie, albo trzy, zależy jak liczyć, w końcu po drodze zdarzył się terapeutyczny wyjazd w góry. Zaliczyliśmy już awarię hydroforu. Opanowani jesteśmy przez niemoc twórczą.

Bo miejsca jest mnóstwo, choć odpaliliśmy może trzecią część powierzchni, jaką docelowo mamy zasiedlić. Pojawiły się pierwsze prezenty, w postaci kompletu puchowej kołdry ...

Czytaj dalej ☞

Wielka przeprowadzka - czy już ostatnia?

Mieszkamy już w nowym domu. Dwa lata koczowania po wynajętych mieszkaniach. Teoretycznie koniec to naszej tułaczki. Jednakowoż cały czas nie ma mebli, kuchni i (o zgrozo!) internetu.

Jak wspomniałem, w przeprowadzkach nabraliśmy już niejakiej wprawy. W szczególności moja najlepsza z żon, potrafi zarządzić pakowanie w jeden dzień tak, że pozostaje ...

Czytaj dalej ☞

Koniec wielkiej budowy.

Tak. Wczora z wieczora odtrąbiliśmy koniec wielkiej budowy. Skończyły się grube roboty budowlane, pozostała dziubdzianina i schody do zrobienia. Trzeba zacząć mieszkać.

Dekarze w spokoju ducha i zupełnie bez pośpiechu pchnęli robotę korzystając z bezdeszczowych okoliczności klimatu.

Z przygód, do których zdążyłem się już przyzwyczaić przez ostatni rok, wydarzyła się ...

Czytaj dalej ☞

Dziury w dachu typu okna.

W przedprzeprowadzkowym szale pojawiają się małe zakłócenia rytmu tak świetnie się układającej bajki - dachowcy nie przestają pracować i trzeba było w trybie natychmiastowym zakupić i osadzić okna dachowe.

Po deszczowym dniu nadszedł słoneczny i można było dokończyć dziurawienie dachu bez większych strat. Muszę powiedzieć, że wbrew rozsądkowi miałem nadzieję, że ...

Czytaj dalej ☞

Mamy gaz!!!

I właściwie tyle można by w tym temacie napisać. Ale z tego wynikają tak zwane implikacje.

Na przykład taka, że ustaliliśmy wstępnie przypuszczalny ostateczny termin prawdopodobnej przeprowadzki. Ma to być zatem drugi weekend kwietnia i okolice. O ile oczywiście uda się zapiąć kilka luźno zwisających okoliczności, a mianowicie:

  • Musi przyjechać ...

Czytaj dalej ☞

Do przeprowadzki jeden krok...

Jeden jedyny i nic więcej... Naprawdę. Zostały nam już nie miesiące, ale najwyżej tygodnie, a i to z powodu braku pośpiechu aktualnie. A za kilka dni ma się w rurze pojawić gaz, czyli ściśle i nieodwołalnie finiszujemy.

Co wprawia w bardzo dobry, choć czarno-biały, humor szanownego Inwestora.

Skomplikowana aparatura rozprowadzająca ...

Czytaj dalej ☞

Biel wszechogarniająca

Trzy dni urlopu na cele artystyczne przyniosło konkretne owoce. Biel pomału ogarnia cały parter mieszkalny. Trochę jeszcze zostało, ale zdążymy przed przeprowadzką.

Razem z łazienką trudziłem się nad malowaniem naszej sypialni. Jak pisałem wcześniej, purchle, czyli odłażąca farba, spowolniły proces malowania, w mojej ocenie przynajmniej dwukrotnie, za to zwiększyły poziom ...

Czytaj dalej ☞



© Krzysztof Smirnow 2015