Szanowny Czytelniku

(czy też Czytelniczko - ale dla oszczędności palców pozostanę staroświecki i będę się zwracał tylko w jednym rodzaju).

Blog budowy domu

Zapewne trafiłeś tu intensywnie guglając w poszukiwaniu doświadczeń innych frajerów, którzy przed Tobą poważyli się na przedsięwzięcie, jakim jest BUDOWA DOMU we własnym zakresie, bez wsparcia fachowej firmy. Na stronach, które kryją się pod tym adresem, znajdziesz prawie kompletną historię naszych utarczek z budową domu szkieletowego, wykonanego w tzw. technologii kanadyjskiej, choć poprawniej byłoby ją nazwać fińską, lub skandynawską - bo przecież nie calami się posługiwaliśmy, jeno centymetrami. I nie kanadyjskie materiały zostały użyte, tylko europejskie. A myśl techniczna? Głównie z głowy Głównego Technologa Budowy, którego będziecie mogli poznać w kolejnych odsłonach przygód z budową.

Czy warto budować samemu?

Zależy, co chcesz w życiu osiągnąć. Jeżeli jesteś, ciągle zajętym milionerem, zapracowanym lekarzem, lub ambitnym szczurem, pędzącym w niekończącym się wyścigu w swoim korpo - z całą pewnością NIE WARTO. Ale jeżeli jesteś zwykłym ludzikiem, który chce po prostu zapewnić gniazdo swojej rodzinie - o, to już bym się zastanowił. Doświadczenia, jakie wyniosłem z tej rocznej przygody, bez wątpienia głęboko przeryły moją świadomość (zapewne za pośrednictwem podświadomości) i zmieniły moje spojrzenie na wiele spraw tego świata, w tym szczególnie na kwestie tzw. stosunków międzyludzkich. Jeżeli jesteś niepoprawnym marzycielem, romantykiem, naiwniakiem, głęboko wierzącym, że ludzie są w gruncie rzeczy dobrzy i myślą najsampierw o innych, a dopiero potem o sobie - buduj, nie zastanawiaj się! Po prostu musisz coś zrobić w swoim życiu, żeby wreszcie wydorośleć. Naprawdę warto. W końcu lepiej podczas budowy własnego domu, niż np. w więzieniu dla dłużników, czy obozie pracy dla przemytników narkotyków (a bo co? naiwni wszędzie mogą trafić).

Zatem usiądź wygodnie i napawaj się. Historia zaczyna się TUTAJ, a kończy w zasadzie TU.

Ale i dalej coś się znajdzie. Jeżeli najdzie mnie wena na krwawe wspomnienia o powodzi...

Fundamentalizm postępuje.

W piątek 2007-03-16 silna grupa silnych facetów dokonała wielkiego dzieła w postaci wykopu pod ławę fundamentową.

Wykop już
gotowy.

Dokładność - jak to przy takich robotach. Mnie z obliczeń wyszło, że na wylanie ławy i podstawy stopy komina będę potrzebował 6,8m3 betonu. Zamówiłem 7m3. Powinno się udać.

I znowu wyszło, że budowa to …

Czytaj dalej ☞

Przebijamy górne warstwy atmosfery (z przygodami).

Jak streścić cały tydzień w kilku słowach? Wydarzenia pędzą jedne po drugich, coś się wali, ale nie ma czasu podpierać. Improwizujemy, realizujemy plan i cały czas trwa technologiczna burza mózgów. A ja obdzwaniam hurtownie.

Do tartaku powędrowało kolejne -naście tysięcy złotych za drewno. Struganie już się zaczyna. Oby się wyrobili …

Czytaj dalej ☞

Przyspieszenie do pierwszej kosmicznej.

Przedsięwzięcie budowy domu nabiera przyspieszenia i rozmachu. Nagle, zamiast zajmować się dzieleniem włosa na czworo, planowaniem, przestawianiem ścianek na papierze, trzeba zacząć na serio zamawiać towary i usługi.

I tak:

  1. Telefon do tartaku, jak tam drewno, może pieniążków podesłać? A, dziękuję dobrze, pieniążki też się przydadzą, nie ma problemu.
  2. Bardzo …

Czytaj dalej ☞

Ze startu machiny relacji ciąg dalszy.

W niedzielę oprócz kopania drzewek zajmowaliśmy się rozmowami z wykonawcami fundamentów.

Pierwszy pojawił się przed południem. Popatrzył, pogadał, wiedział lepiej, jak należy zrobić fundament, pomimo dokumentów. A w ogóle, to zainteresowany był tylko robieniem robót betoniarsko-murarskich, a resztę powinniśmy zrobić we własnym zakresie. A poza tym, to nie wiedział, czy …

Czytaj dalej ☞

Ruszyła machina budowlana

Podsumowanie weekendu - zaczęliśmy prace stricte budowlane. Dokonaliśmy pierwszych zakupów materiałów i trzymaliśmy w rękach różne ciężkie narzędzia. I nie zawahaliśmy się ich użyć!

W sobotę około 8:00 wyruszyliśmy do Castoramy, gdzie dokonaliśmy skromnych zakupów - jakieś gniazdo trójfazowe z wtykiem, dwa komplety rękawic roboczych itp. Następny przystanek - odbiór przyczepy, która …

Czytaj dalej ☞

Obracamy komin.

Okazuje się, że do samego końca nie będziemy wiedzieć, w czym zamieszkamy.

A było to tak: we czwartek, podczas konferencji z moim Ojcem (jest w tym przedsięwzięciu Głównym Technologiem) nagle rzuciłem pod wpływem jego wykładu o problemach z potencjalnymi kolizjami instalacji, że może by tak obrócić komin o 90 stopni …

Czytaj dalej ☞

Projekt budowlany - piszą to przedszkolaki.

Niech się bogowie ulitują nad moim projektantem. Ale nie zobaczy pieniędzy, zanim nie wywiąże się - i to śpiewająco - ze wszystkich zobowiązań umownych.

Obejrzałem dziś "gotowy" projekt w formie projektu budowlanego, czyli nie tylko rysunki, ale też przeróżne przemądre zdania, opisy, informacja BIOZ(plan Bezpieczeństwa I Ochrony Zdrowia) i projekt zagospodarowania …

Czytaj dalej ☞

Projekt indywidualny - never ending story!

Faktem jest, iż poprawiać można w nieskończoność. W końcu kiedyś ten dom trzeba zbudować, a później w nim mieszkać. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby wszystko gut chodziło.

Patrząc z punktu widzenia wykonawcy projektu rozumiem, że klient jest niezdecydowany, chciałby tę ściankę przesunąć o 2cm, a tutaj nie podoba mu …

Czytaj dalej ☞

Konflikt projektanta z klientem.

Kiedy kupujesz projekt gotowy, pozostaje Ci do zrobienia PZP(Projekt Zagospodarowania Przestrzennego) i adaptacja. Inaczej się rzeczy mają z projektem indywidualnym.

Otwiera się tu pole do dyskusji, która i tak toczy się na różnych forach budowlanych i w prasie. Jakie są powinności projektanta?

Zdaniem architektów, projektant, jeżeli w umowie stoi …

Czytaj dalej ☞

Wleźliśmy w łapy bankierom...

Od wczoraj rana moje konto napuchło pieniędzmi. Pierwsza transza kredytu wpłynęła i zdechł pies - teraz już trudno się będzie wycofać.

Sami podpisaliśmy ten cyrograf. Sami wleźliśmy w łapy bankierom. Zawarliśmy związek trwalszy niż małżeństwo. W każdym razie w dzisiejszych czasach.

Wiecie, skąd się wzięło słowo "bank"? Od włoskiego słowa "banca …

Czytaj dalej ☞

A kredytu nie ma i nie ma...

Dziś podpisywałem z Matką jakieś dokumenty, które do sądu i urzędu skarbowego złożyłem ja, a powinna moja Matka. Bez tego nic.

Podpisaliśmy co trzeba. Pani z banku powiedziała: "No, to uruchamiamy transzę." Ale nie, nie ma tak łatwo. Późnym popołudniem zadzwoniła, że jeszcze znaleźli jakieś potknięcia autora umowy. W powtórzonym …

Czytaj dalej ☞

Kredyt się opóźnia.

Ludzie są tylko ludźmi. Wygląda na to, że nie da się załatwić tak banalnej sprawy, jak głupie kilkaset tysięcy zetów gładko i przyjemnie.

Dzisiaj okazało się, że to nie ja powinienem składać do sądu i urzędu skarbowego dokumentów, tylko właściciel nieruchomości, na której ustanowiono zabezpieczenie. Dopóki papierki nie zostaną poprawione …

Czytaj dalej ☞

Jak uzyskać pozwolenie na budowę - może trochę szybciej.

Informacja ta związana jest z Urzędem Powiatu Piaseczyńskiego. Nie mam pewności, że ten tryb będzie działał tak samo dobrze w każdym powiecie.

Wiele tu zależy od decyzji Naczelnika Wydziału Architektury, gdyż bez jego zgody przyspieszonego trybu uprawomocnienia decyzji nie da się rozpocząć.

Na czym polega przyspieszony tryb uprawomocnienia decyzji o …

Czytaj dalej ☞

Mamy kredyt.

*Cały wczorajszy dzień roboczy upłynął mi na peregrynacji po mieście od urzędu do sądu i innego urzędu. A wszystko to w celu skompletowania pieczątek, żeby wypełnić warunki udzielenia kredytu na budowę domu.*

Najpierw odstawiliśmy starszą z młodszych do babci, a z najmłodszą, czterotygodniową larwą udaliśmy się do Goldenegg na Pańskiej …

Czytaj dalej ☞

Ojciec zabiera mi zabawki...

Pomijając fakt, że budowa domu to ciężka praca i odpowiedzialność, jest to też pasjonująca, wielka przygoda i przyjemność. A ojciec sporą jej część wziął na siebie.

Wziął się za rysowanie rysunków wykonawczych. W Wordzie. A ja kupiłem specjalnie program do projektowania! Jak znajdę chwilę czasu, to je przerysuję do CYCAS'a …

Czytaj dalej ☞



© Krzysztof Smirnow 2015