Kredyt się opóźnia.

Ludzie są tylko ludźmi. Wygląda na to, że nie da się załatwić tak banalnej sprawy, jak głupie kilkaset tysięcy zetów gładko i przyjemnie.

Dzisiaj okazało się, że to nie ja powinienem składać do sądu i urzędu skarbowego dokumentów, tylko właściciel nieruchomości, na której ustanowiono zabezpieczenie. Dopóki papierki nie zostaną poprawione, nie ma co marzyć o wypłacie pierwszej transzy.

Mam sympatyczną koleżankę. Prawdziwa humanistka. Z Wrocławia. Pod koniec poprzedniego roku zrobiła mi I-CHING (Księga Przemian. Niektórzy myślą, że wróżb). Pytanie brzmiało: "Krótka charakterystyka moich przygód w przyszłym roku." Odpowiedź brzmiała: "Będziesz się zmagał z wieloma trudnościami." Sądziłem, że chodzi o kłopoty z budową domu. Oto jak rzeczywistość potrafi ułożyć film o wiele ciekawszy, niż sami możemy wymyślić.

Chwilę później nastąpiły wybory samorządowe. Dwa tygodnie później rozbiłem ojcu samochód. Znaczy, właściwie to mnie rozbili razem z nim. Teraz znowu biurokraci bankowi robią trudności. A jeszcze nie wbiłem pierwszej łopaty w grunt...

Na pocieszenie: od wczoraj rozsyłam zapytania ofertowe na okna i drzwi zewnętrzne. Skoro termin realizacji może wynieść nawet 8 tygodni, a konstrukcję mamy stawiać w maju, nagle okazało się to bardzo pilne.


© Krzysztof Smirnow 2015