Liczenie drewna - zabawa dla cierpliwych.

Dzisiaj po pracy zasiedliśmy z ojcem do liczenia drewna. Zabawa trochę we wróżenie z fusów, moim skromnym zdaniem.

Zanim wybierzemy się na rozmowy do tartaku, musimy sporządzić szczegółową specyfikację drewna. Taki los, jeżeli chcemy budować metodą gospodarczą - sami musimy wiedzieć, ile czego nam potrzeba.

Dzięki temu zdobywam orientację w poszczególnych elementach naszego przyszłego domu. Już to widzę, jak mieszkamy sobie w naszej chatce, a ja, gdziekolwiek nie stanę, prześwietlam wzrokiem gips-karton i widzę te belki stropowe, podciągi, zastrzały, przewiązki, krokwie, słupki, ościeża... A pomiędzy nimi wełna mineralna. A i inne warstwy. Widzę, jak to pracuje, jaki ten domek wiotki... Oj, może lepiej nie wiedzieć?


© Krzysztof Smirnow 2015