Wycieczka do tartaku

Jestem pod wrażeniem śląskiej gościnności. Krótko mówiąc, z wycieczki do tartaku wróciliśmy objedzeni, opici i ze śpiewem na ustach.

Wyprawę rozpoczęliśmy z rana w sobotę, wybraliśmy się najwłaściwszym samochodem, czyli Toyotą Hilux. Katowiczanka tylko mignęła, przejechaliśmy przez las i daliśmy się ugościć jowialnemu brodaczowi, który nam będzie strugał tarcicę na drewno czterostronnie strugane. W oczekiwaniu na powrót z lasu właściciela tartaku pobiesiadowaliśmy około trzech godzin. Zatem spotkanie biznesowe odbyliśmy już na trochę "miękkich" nogach.

Zestawienie drewna będziemy musieli poprawić. Na szczęście prawdziwy fachowiec wie lepiej, co jest dla ciebie dobre, a tutaj mieliśmy do czynienia z prawdziwymi fachowcami. Tak czy owak, z podłogami i elewacją wyjdzie nam około 40m3 tarcicy mokrej do kupienia. Z tego zejdzie prawie 10m3 podczas strugania i suszenia. Drewno będziemy mieć już pocięte według zestawienia, więc podczas budowy domu trzeba będzie tylko dorzynać na bieżąco do konkretnego wymiaru.

EDYCJA: Jeżeli kogoś interesuje, jak wygląda niewielki fragment zrobionego przez nas wykazu, tutaj może go sobie obejrzeć

Trochę się martwię, jak posegregować i oznaczyć poszczególne elementy, żeby stroiciele brali właściwe belki do odpowiednich etapów budowy. Jeżeli zaczną brać "jak leci", pojawi się więcej odpadów i trzeba będzie domówić braki. A wtedy koszty wzrosną. I będzie bolało.

Oj, tak...


© Krzysztof Smirnow 2015