Przyjechały okna.

Od poniedziałku znowu się kotłuje na placu budowy. Przyjechali bracia Martillo i znowu łupią. A dziś, we wtoreczek z rana samiuteńkiego, przyjechały kochaniutenieczkie okieneczka!

Budynek obity poprzecznymi odstępnikami nabrał trochę charakteru. Można sobie wyobrazić, jak to będzie wyglądało, kiedy wreszcie skończymy.

domek

A swoją drogą, im więcej jest zrobione, tym więcej roboty do roboty! Czyli do zrobienia. A pieniażki płyną, płyną, wartką strugą, niczym, nie przymierzając, owo "wszystko" niejakiego Heraklita. A efektów nie widać.

pablo
wbija

Bo z dołu w ogóle niewiele widać.

A to dlatego mianowicie, iż dużo prac odbywa się aktualnie we wnętrzu i trudno to fotografować z podwórza. Los Martillos Hermanos utykają wełnę w dachu, dobijają gwoździe do konstrukcji, żeby Inwestor wiedział, że nie z samej tektury jego dom się składa, kroją dechy na deski, a te na deseczki...

welna

I wreszcie przyjechały okna. Po południu już będą świecić ze ścian, zamontowane.

okna


© Krzysztof Smirnow 2015