Wcale nie stoimy. Cofamy się do przodu.

Przerwy w publikowaniu nowych wpisów wcale nie oznaczają, że nic się nie dzieje. Jesteśmy na takim etapie, że to po prostu niemożliwe. Zmiany jednakowoż nie zawsze są widowiskowe.

Albowiem mamy już kominek, nowe drzwi zewnętrzne i szykujemy się do montażu szamba. I tu, jak zwykle z naszym ukochanym teleoperatorem, pojawiły się kłopoty.

Ale zacznę od jajka, czyli ab ovo:

Najsampierw pojawił się kominek, nieduże pudełko. W śmieciach na sąsiedniej działce znaleźliśmy taki kawałek radiostaci "Mewa", która swego czasu pracowała w Polskiej Stacji Polarnej na Spitsbergenie. Uznałem, że to wystarczająco szlachetny materiał na stojak pod kominek. Na razie przynajmniej.

Kominek w
salonie

Jeszcze w piątek ruszyły przygotowania do zamieszczenia w załączniku działki szamba, czyli zbiornika szczelnego z betonu do zbierania tego... Nieczystości. Wszystko zgodnie z przepisamy - mamy pozwolenie na budowę, w ramach tego projekt zagospodarowania terenu, a szambo zaplanowane w miejscu, w którym nie wadzi nikomu. I co? I nasz ukochany teleoperator jednakowoż znowu pojawił się na scenie. Albowiem ten kabel, z którym mieliśmy już wcześniej do czynienia przy okazji kopania rowu pod rurę wodną znowu dał znać o sobie.

Jako praworządni obywatele zdecydowaliśmy się odnaleźć ten kabel, o którym wiedzieliśmy z mapy geodezyjnej. W końcu szambo nie powinno z nim kolidować. W tym celu przystąpiłem do ulubionej zabawy pseudokibiców, czyli kopania. Kopałem zgodnie z mapą. Nie ma! Może głębiej? Nie ma! No, to bliżej płota? Nie ma! W takim razie Główny Technolog Budowy wpadł na pomysł: kop w drugą stronę. Inżynierska głowa. Bo co się okazało? Kabel jest. Tylko biegnie nie tam, gdzie mu kazał geodeta i nie w tę stronę.

Kabet tepsy biegnie niezgodnie z
mapą.

Odpowiednie połączenia telefoniczne zostały już nawiązane z pracownikami obsługi klienta w tepsie. Ale to temat na oddzielnego bloga.

Nie tracąc czasu na zbędne przeszkadzające emocje, po odnalezieniu kabla zabraliśmy się za dewastację rozkrzaczonych w okolicy szamba roślin oraz płota, albowiem kopara i ciężarówa z szambem inakszy na działkę nie wjadą. Znaczy, wjadą, tylko po co? Żeby szambo postawić mi przed wejściem do domu? Trzeba było poświęcić płot.

Rozkopany
płot.

Nie chce mi się opowiadać przechlapów z instalatorami naszych nowiuteńkich drzwi zewnętrznych. Dębooowych. Ocieplooonych. Tylko dlaczego obło nad okienkiem przyklejone jest trochę krzywo? Już nie mam siły użerać się z dostawcami. W końcu są na gwarancji. Zgłoszę to przy innej okazji.

Montaż
drzwi.

Montaż drzwi
znowu.

Dom z zamontowanymi
drzwiami.

Drzwi w domu, słodkim
domu.

Zatem mamy już drzwi. Można do nas pukać. Już ja Wam zapukam, a ministrant zadzwoni. Cicho tam być. dzieci śpią.


© Krzysztof Smirnow 2015