Ze świątecznym pozdrowieniem

Gdy pierwsza gwiazdeczka zabłyśnie na niebie, z magazynów Coca-Coli rozlegnie się brzęk dzwoneczków i tupot reniferzych kopytek, Dziadek Mróz puści chmurę spalin ze swojego Burana , dzieci w Polsce zadrżą z podniecenia, a wojujący ateiści rozpoczną po raz kolejny bezskuteczną filipikę na temat, jak to bezsensowne są te świąteczne tradycje, niech nam się wszystkim szczęści.

A dlaczego w ogóle wziąłem się za pisanie świątecznej notki (święta zwykle przegapiam blogowo, bo zajęty jestem świętowaniem)? Otóż przypadkiem zupełnym trafiłem na wywiad ze specjalistką od perfum i zapachów, która zapodała ciekawą konotację kulturową dla jednego z najsłodszych momentów Bożego Narodzenia, który chyba dlatego obchodzony jest dwukrotnie: w Boże Narodzenie zostaje wspomniany, a w Trzech Króli uświętowany:


Ów kontekst kulturowy

Nota bene analiza kulturowego postrzegania kadzideł skłoniła mnie kilka lat temu do stworzenia własnej interpretacji biblijnej przypowieści o trzech mędrcach/królach, którzy przynieśli dary boskiemu noworodkowi w Betlejem. Analitycy Biblii nie mając świadomości tej symboliki nie dostrzegają, że ofiarując Jezusowi złoto, kadzidło i mirrę, mędrcy w istocie ofiarowali swojemu bogu całą ludzkość. Złoto to sandarak symbolizujący dzieci; kadzidło (frankońskie) symbolizuje mężczyzn, a mirra kobiety.


I wreszcie życzenia

Niech spłynie na nas błogosławieństwo endorfinowe , którego przyczyn niektórzy upatrują w obżarstwie, inni w alkoholu, a jeszcze inni w ogólnej świątecznej błogości, większość jednak uważa, że ma to coś wspólnego z religią. Ale niech spłynie na wszystkich. Bez wyjątku.

Życzmy sobie i innym, aby rzeczy się miały ku lepszemu. U wszystkich. Bez wyjątku. Bo jak się rzeczy mają ku lepszemu, to i my stajemy się coraz lepsi.

Życzmy sobie i innym, żebyśmy byli dla siebie nawzajem, ale i dla samych siebie, coraz lepsi. Bo jak stajemy się coraz lepsi, to rzeczy się mają ku lepszemu. U wszystkich. Bez wyjątku.

Wesołych Świąt


© Krzysztof Smirnow 2015