Szanowny Czytelniku

Na stronie tej znajdują się faktycznie dwa blogi. Kiedyś może pojawi się coś jeszcze, nie wiem. Na pasku powyżej można kliknąć w odsyłacze: Z poziomu podłogi to zbiór moich wypocin na różne tematy, za to Blog budowy domu to pisany głównie na gorąco zapis przygody trwającej ponad rok. Budowa domu, to wyzwanie, zabawa, ciężka praca, koszmar i egzamin. Nie życzę tego nikomu, ale poczytać? Czemu nie?

Poniżej automat wyświetla wpisy blogowe jak leci, z obu blogów zmieszane razem. Po lewej podobnież widać zbiory tagów, archiwum czasowe. Wszystko na kupie. Ale jeżeli wejdziecie w któryś z tych blogów, będziecie mogli przebiegać ich zasoby oddzielnie.

Miłej lektury

Przerwa technologiczna.

W najbliższym tygodniu czeka nas przerwa technologiczna, czyli nie będzie ekip pałętających się po budowie. Będzie okazja posprzątać.

osb na
ścianie

Oprócz sprzątania pozostało jeszcze trochę roboty, na którą szkoda fachowców: dokończyć stężanie budynku przez dobijanie więcej gwoździ w ...

Czytaj dalej ☞

Pudełko się zamyka...

Pomimo starań obu ekip prace posuwają się do przodu. Dziś spodziewam się zobaczyć dach pokryty papą i pudełko domu całkowicie zamknięte płytą OSB.

froncik

Daszek nad wejściem wygląda ładnie i nie ganeczkowato. Pisałem już, że nie podobają mi się ganki.

Cieśle nabijają płytę OSB na konstrukcję. Ma to znaczenie przede wszystkim ...

Czytaj dalej ☞

Dach na ukończeniu.

Na budowie znowu zawrzało. Łącznie w tym tygodniu kręci się po placu dziewięciu chłopa w dwóch ekipach. Jedna na ziemi, druga w powietrzu.

Freddy Kruger, Pablo de la Pilla, Adalbert z Planche oraz Jarosław z Drzewa. Dobili ostatnie deski dachowe.

Ekipa pod kierunkiem majstra, który wcześniej robił dla mnie fundament ...

Czytaj dalej ☞

Koszmarne dachowanie

Piszę ten rozdział trochę poniewczasie i na zimno, ale co poradzić, kiedy wcześniej czasu nie było. A i teraz nie ma go zbyt wiele. Krótko mówiąc - dachowaliśmy. Cały czas.

Ekipa po zbudowaniu szkieletu raźno zabrała się za nabijanie desek dachowych.

Nie jest to taka sobie prosta sprawa. Jak to zwykle ...

Czytaj dalej ☞

Mamy daszek nad wejściem - na razie ażurowy.

Dzień wczorajszy zaczął się podejrzanie lekko, łatwo i przyjemnie. Stresowałem się bez przerwy w pracy, oczekiwałem aż gruchnie to nieszczęście, które ma zwyczaj pojawiać się w najmniej spodziewanych momentach.

I się doczekałem.

Najsampierw odbyłem spotkanie robocze z panem Markiem Haberką, który najwyraźniej zostanie naszym dostawcą okien. Jest doskonałym - i pierwszym ...

Czytaj dalej ☞

Pierwsze krokwie na dach!

Nie mogę się napatrzeć, jak to szybko idzie. Zaraz stanie kompletny szkielet i pozostanie nam wypełnić go tymi wszystkimi cudami techniki, które dziś uważa się za nieodzowne dla dobrze działającego domu.

szkielet
01

Chłopcy wrócili zaraz po Bożym Ciele ...

Czytaj dalej ☞

Boskie ciała w dzień wolny wypoczywają.

Z okazji Bożego Ciała ekipa zmyła się do domu, więc i my niespecjalnie napieraliśmy na robotę. Ot, takie tam drobne prace porządkowe.

Przyjechały dzieci i na parę godzin na placu budowy zrobiło się przedszkole. Był basen z nagimi dzikuskami w środku, obiad pod jabłonką - słowem - relaks. A później inwestorzy troszeczkę ...

Czytaj dalej ☞

Kontynuacja ostrego początku drugiego etapu.

Ekipa szaleje, nie ma o czym pisać. W związku z tym wrzucam tylko zdjęcia z wczorajszego dnia. Zamknęliśmy drewniany krąg domu.

Dzisiaj chłopaki dobiją brakujące kawałki słupków, przewiązki, zastrzały, zepną oczepy. Może też przystąpią do kładzenia belek stropowych. Wiem, że nagle nam potrzeba profili stalowych, w których ukryją się słupki ...

Czytaj dalej ☞

Ostry początek drugiego etapu.

Tak. Zaczął się wreszcie ten wyczekiwany drugi etap budowy. Zaczął ostro, z kopyta. Niczym koń, co se trawkę na miedzy skubie, a popiarduje niechcący i z lekka, denerwuje wozaka, wkurzało mnie to oczekiwanie. Ale jak już się zaczęło, to tak, że aż.

Ekipa błyskawicznie osadziła podwaliny i zabrała się za ...

Czytaj dalej ☞

Przyjechała ekipa.

Nareszcie. Z dokładnością do 34 dni cieśla z ekipą wreszcie się pojawił. Nie mogę się doczekać, kiedy zniknę z roboty i pojadę na budowę zobaczyć, co już skroili...

Wczoraj do wieczora deliberowaliśmy z Technologiem, jak tu rozwiązać problem wynikły z kilkumilimetrowej nierówności fundamentu w kilku miejscach - podwalina nie chce trzymać ...

Czytaj dalej ☞

Nocne prace przy szkielecie.

Dziś w nocy, a właściwie wczoraj w nocy, pchnęliśmy do przodu problem szkieletu magazynu. Tym razem było nas więcej, zatem i weselej.

Nie zważając na krążące po niebie chmury, podniecone tym faktem muszki gryzujki i ogólną duszność atmosfery nie spiesząc się przygotowaliśmy z Głównym Technologiem plac budowy, zmontowaliśmy segment i ...

Czytaj dalej ☞

Pierwsze prace konstrukcyjne

Nie mogąc się doczekać na fachowców sami ruszyliśmy z pracami.

Najsampierw w piątek z Otharem dokonaliśmy finalizacji żmudnego procesu sortowania drewna. Wymiar ramiaka 4x15cm został poukładany wg długości, pogrupowany funkcjonalnie i minęła 23:00.

koniec
sortowania

Na zdjęciu powyżej ...

Czytaj dalej ☞

Mrówki

Ponieważ cały czas trwa przerwa technologiczna, zmienię temat na bardziej przyrodniczy. Mrówki. Inne żyjątka. Nagle uświadomiłem sobie, że mieszkając w domu będziemy mieć z nimi częściej do czynienia niż wegetując w betoniaku.

A to dlatego, że odkryłem na skraju fundamentu nowiutkie mrowisko. Jedno duże, albo kilka mniejszych. Na długości kilkunastu ...

Czytaj dalej ☞

Nerwy napięte do granic

Wreszcie wiadomo. Kluczowa postać tej budowy, czyli człowiek-piła z ekipą przyjedzie do kraju 31-go maja. O miesiąc później.

Już mnie pioruny siarczyste brać zaczęły i zacząłem na internecie szukać jakiejś broni, która stanie się zabójcza, a nie wymaga zezwolenia. Znalazłem - sztacheta. Na szczęście fachowcy mię pocieszyli.

Na razie się zobaczy ...

Czytaj dalej ☞

Nowe klocki dowieźli!

Nic się nie dzieje. Człowiek nie wie, wyluzować się, czy nie? A do tego co i raz pada. A do tego znowu przywieźli klocki.

Więcej
drewna...

A stało się to w sobotę bladym świtem. I znowu dygaliśmy z deseczkami ...

Czytaj dalej ☞



© Krzysztof Smirnow 2015